|
Ks. Waldemar Chrostowski |
|
Refleksja nad histori膮, aktualnym stanem i uwik艂aniami dialogu katolicko-偶ydowskiego nie mo偶e ogranicza膰 si臋 do tego, co wiemy na te tematy, lecz powinna tak偶e uwzgl臋dnia膰 wymiar do艣wiadczenia i pami臋ci. Jest to szczeg贸lnie wa偶ne, gdy chcemy pozna膰 i zrozumie膰 drogi i bezdro偶a tego trudnego dialogowania. Dlaczego Ko艣ci贸艂 katolicki nawi膮za艂 dialog z 呕ydami i judaizmem? Odpowiadaj膮c, mo偶na wskaza膰 nast臋puj膮ce przyczyny: rzeczywisto艣膰, symbolik臋 i ideologi臋 zag艂ady 呕yd贸w; utworzenie i okrzepni臋cie pa艅stwa Izrael; przes艂anki religijno-teologiczne uwidocznione na II Soborze Watyka艅skim. W rzetelnej refleksji nad tymi przyczynami wida膰 zarazem bezdro偶a dialogu. Ka偶dy, kto si臋 w艂膮cza w dialog katolicko-偶ydowski lub nim si臋 interesuje, powinien zna膰 r贸wnie偶 owe bezdro偶a i nale偶ycie odr贸偶nia膰 rozmaite p艂aszczyzny dialogu, to znaczy wiedzie膰, na kt贸rym poziomie si臋 obraca i o czym w艂a艣ciwie m贸wi. Na pocz膮tku nale偶y podkre艣li膰 bardzo istotne uwarunkowanie dialogu katolicko-偶ydowskiego w Polsce. Judaizm, czyli religia 偶ydowska wi膮偶e si臋 znacz膮co z to偶samo艣ci膮 呕yd贸w jako takich (aczkolwiek istniej膮 呕ydzi, kt贸rzy nie s膮 wyznawcami judaizmu) i cz臋sto nie da si臋 ich od siebie oddzieli膰. Podobnie katolicyzm wi膮偶e si臋 z to偶samo艣ci膮 Polak贸w (aczkolwiek s膮 Polacy nie b臋d膮cy katolikami), wi臋c i tutaj obserwujemy silny splot religii i poczucia narodowego. Zale偶no艣ci te sprawiaj膮, 偶e w warunkach polskich nie spos贸b porusza膰 z艂o偶onej problematyki dialogu katolicko-偶ydowskiego, nie uwzgl臋dniaj膮c reali贸w i spor贸w na temat stosunk贸w polsko-偶ydowskich. Zag艂ada 呕yd贸w
Ludob贸jstwo pope艂nione przez narodowych socjalist贸w ( nb. to
okre艣lenie jest zast臋powane mniej wyrazistym okre艣leniem " nazi艣ci"; do
1989 r. w Polsce i by艂ych krajach socjalistycznych nie dopuszczano
mo偶liwo艣ci "socjalizmu narodowego" i ukuto poj臋cie "hitleryzmu")
kosztowa艂o 偶ycie kilku milion贸w 呕yd贸w. Wszystkie liczby, niezale偶nie od stopnia statystycznej dok艂adno艣ci, s膮 przera偶aj膮ce. Skutkiem zag艂ady europejskich 呕yd贸w by艂 szok, najwi臋kszy tam, gdzie mieszka艂o ich najwi臋cej i gdzie zostali bestialsko wymordowani, czyli w Europie 艢rodkowo-Wschodniej, szczeg贸lnie na ziemiach Polski w jej przedwojennych granicach. Oblicza si臋, 偶e zgin臋艂o prawie trzy miliony 呕yd贸w polskich. Ich los by艂 nie tylko cz臋艣ci膮 losu 偶ydowskiego zgotowanego im przez narodowych socjalist贸w, lecz tak偶e cz臋艣ci膮 og贸lnego dramatu Polski i wszystkich Polak贸w. Podczas II wojny 艣wiatowej zgin臋艂o sze艣膰 milion贸w obywateli polskich, z kt贸rych po艂owa to 呕ydzi, a ca艂y kraj poni贸s艂 nieopisane straty materialne. Dramat wojny dotkn膮艂 ka偶d膮 polsk膮 rodzin臋. W okresie bezpo艣rednio powojennym to, co si臋 wydarzy艂o, postrzegano w "tr贸jk膮cie": Niemcy - Polacy - 呕ydzi. Niemcy byli prze艣ladowcami, za艣 Polacy i 呕ydzi - ofiarami. Op艂akuj膮c najbli偶szych oraz odbudowuj膮c kraj ze zgliszcz i ruin, nie stawiano pyta艅, jak to wszystko by艂o mo偶liwe. Powojenn膮 sytuacj臋 komplikowa艂a jeszcze 艣wiadomo艣膰, 偶e Polacy s膮 bodaj najwi臋kszymi przegranymi zako艅czonej wojny, bo za naszymi plecami i wbrew naszym 偶ywotnym interesom zawarto uk艂ady polityczne, na mocy kt贸rych Polska znalaz艂a si臋 w strefie wp艂yw贸w Zwi膮zku Radzieckiego. W ko艅cu lat 40. i w latach 50. przyczyny, przebieg i 艣mierciono艣ne skutki wojny coraz cz臋艣ciej stawa艂y si臋 przedmiotem refleksji. W naszych warunkach mo偶na j膮 by艂o podejmowa膰 i rozwija膰 w bardzo ograniczonym stopniu. Ko艣ci贸艂 katolicki r贸wnie偶 podj膮艂 t臋 refleksj臋. Pytanie o zag艂ad臋 呕yd贸w europejskich zyskiwa艂o na ostro艣ci, tym bardziej 偶e aczkolwiek 艣wiat zna艂 wiele krwawych epizod贸w, ten wydarzy艂 si臋 w Europie karmionej od prawie dw贸ch tysi臋cy lat idea艂ami Ewangelii i chrze艣cija艅stwa. Ko艣cio艂y, zw艂aszcza katolicki i Ko艣cio艂y protestanckie w Niemczech, wyra偶a艂y solidarno艣膰 z tymi, kt贸rzy prze偶yli ludob贸jstwo. Stawiane pytania nie pomija艂y faktu, 偶e ofiarami narodowego socjalizmu i komunizmu byli tak偶e chrze艣cijanie. Teologowie postawili dramatyczne pytanie, co si臋 sta艂o z cz艂owiekiem i kim on jest, je偶eli posuwa si臋 do takich okrucie艅stw i zbrodni. Trauma po wyniszczeniu europejskich 呕yd贸w nie wsz臋dzie by艂a jednakowa. Ca艂e po艂acie 艣wiata nie odczuwa艂y wsp贸艂czucia ani nie okazywa艂y 偶a艂oby. Do艣膰 wspomnie膰 Ameryk臋 P贸艂nocn膮, to znaczy Stany Zjednoczone (uwik艂ane na pocz膮tku lat 50. w wojn臋 w Korei) i Kanad臋, a tak偶e nowo utworzone pa艅stwo Izrael. Tych europejskich 呕yd贸w, kt贸rzy prze偶yli zag艂ad臋 i szukali schronienia w Palestynie, nazywano "myd艂o", odnosz膮c si臋 do nich z nie ukrywan膮 pogard膮. M贸wiono: Dlaczego pozwolili艣cie wp臋dza膰 si臋 do bydl臋cych wagon贸w, a potem dali艣cie si臋 wie藕膰 do oboz贸w i tam biernie przyjmowali艣cie 艣mier膰? W艂a艣nie w tych warunkach rozpocz臋艂a si臋 偶ydowska haggada na temat Polski, trwaj膮ca po dzi艣 dzie艅. Brzmi ona mniej wi臋cej tak: Prze艣ladowani przez Niemc贸w 呕ydzi nie mieli dok膮d ucieka膰, bo Polacy byli dla nich tak samo 藕li, a nawet jeszcze gorsi ni偶 Niemcy. Ta wypowied藕 stanowi zapewne rezultat gorzkich i tragicznych do艣wiadcze艅 indywidualnych, kt贸rych nam, Polakom, nie wolno lekcewa偶y膰. Ale bardzo cz臋sto dochodzi w niej do g艂osu tak偶e zastarza艂a 偶ydowska niech臋膰 wobec Polski i Polak贸w, a tak偶e wobec Ko艣cio艂a i chrze艣cija艅stwa. Nie spos贸b uczciwie na艣wietli膰 tych spraw, je偶eli problematyka stosunk贸w mi臋dzy Polakami a 呕ydami b臋dzie ukazywana jednostronnie, to znaczy z przemilczaniem albo zafa艂szowaniem przedwojennego i wojennego nastawienia wielu 呕yd贸w do ich polskiej ojczyzny i polskich s膮siad贸w. Je偶eli 呕ydzi mieszkaj膮cy dzisiaj w Polsce m贸wi膮 o sobie, 偶e s膮 Polakami, to taka deklaracja powinna uwzgl臋dnia膰 fakt, i偶 nar贸d to jest r贸wnie偶 wsp贸lnota ducha i losu, wi臋藕 syn贸w z ojcami oraz zakorzenienie w przesz艂o艣ci i tradycji. Taka solidarno艣膰 przechodzi ci臋偶k膮 pr贸b臋 w艂a艣nie podczas wojny. Je偶eli przetrwa, na d艂ugi czas stanowi spoiwo. Je偶eli nie, obna偶a fakt, 偶e i wcze艣niej po prostu jej nie by艂o. II wojna 艣wiatowa nie tyle podzieli艂a Polak贸w i 呕yd贸w, ile raczej w bolesny spos贸b obna偶y艂a istniej膮ce wcze艣niej podzia艂y.
Pod koniec lat 50. i z pocz膮tkiem 60., gdy pa艅stwo Izrael
okrzep艂o, potrzeba tam by艂o jako spoiwa nowej to偶samo艣ci narodowej wzorc贸w
prawdziwie bohaterskich. Rych艂o znikn臋艂a jakakolwiek oficjalna niech臋膰
wobec domniemanej "bierno艣ci" 呕yd贸w, kt贸rzy prze偶yli. W 艣wiadomo艣ci
Izraelczyk贸w utrwala艂a si臋 nowa haggada, kt贸ra znalaz艂a wyraz na pomniku w
Miejscu Pami臋ci Yad Vashem w Jerozolimie. Po prawej stronie pomnika jest
wyobra偶enie 呕yd贸w p臋dzonych do piec贸w krematoryjnych, a s膮 to starcy,
kobiety i dzieci. G艂贸wna cz臋艣膰 pomnika przedstawia m艂odych i silnych
bojownik贸w 偶ydowskich z getta warszawskiego. Taka interpretacja kszta艂tuje
odt膮d to偶samo艣膰 Izraelczyka: twoje miejsce jest po stronie bojownik贸w, aby
twoi najbli偶si nie do艣wiadczyli 艣mierci, kt贸ra sta艂a si臋 udzia艂em naszych
pobratymc贸w w Europie. W taki spos贸b z pocz膮tkiem lat 60. zmieni艂o si臋
spojrzenie na ludob贸jstwo pope艂nione na 呕ydach. Pojawi艂y si臋 i w latach
70., upowszechni艂y dobrze znane dzisiaj nazwy Szoah i Holocaust. "Szoah"
to nazwa hebrajska, wyst臋puj膮ca w Ksi臋dze Izajasza 10, 3 i 47, 11, a tak偶e
w kilku innych miejscach Biblii Hebrajskiej, kt贸ra w t艂umaczeniu na polski
znaczy "zag艂ada, nieszcz臋艣cie". "Holocaust" te偶 ma biblijne korzenie, ale
pochodzi z j臋zyka greckiego, w kt贸rym oznacza "ofiar臋 ca艂opaln膮". A
chocia偶 pojawi艂y si臋 dyskusje co do zasadno艣ci pos艂ugiwania si臋 t膮 drug膮
nazw膮, t艂umaczono bowiem, 偶e 呕ydzi nie wybrali dobrowolnie losu ofiar,
obie nazwy wesz艂y na dobre do 艣wiatowego s艂ownictwa, opisuj膮c mord
pope艂niony na 呕ydach. Podejmuj膮c refleksj臋 nad ludob贸jstwem pope艂nionym na 呕ydach, chrze艣cijanie rozwijali j膮 na p艂aszczy藕nie moralnej i religijnej. Wyra偶ali wsp贸艂czucie wzgl臋dem tych, kt贸rzy prze偶yli, a tak偶e zastanawiali si臋, czy sami mogli uczyni膰 w tych mrocznych czasach wi臋cej dobrego. Nie brakuje wielu wzruszaj膮cych 艣wiadectw chrze艣cija艅skiej solidarno艣ci z 呕ydami, przypominaj膮cych odwa偶nie udzielan膮 呕ydom pomoc. Niestety, by艂y te偶 postawy i zachowania z艂e, kt贸re wywo艂uj膮 wstyd i powinny prowadzi膰 do skruchy. Znaczna liczba chrze艣cijan przygl膮da艂a si臋 przesz艂o艣ci, tak偶e tej sprzed II wojny 艣wiatowej, podejmuj膮c trudny rachunek sumienia. W latach 1962-1965 odby艂 si臋 II Sob贸r Watyka艅ski, na kt贸rym dokona艂a si臋 przebudowa nastawienia Ko艣cio艂a wobec 呕yd贸w i judaizmu. W og艂oszonej 28 pa藕dziernika 1965 r. deklaracji o stosunku Ko艣cio艂a do religii niechrze艣cija艅skich Nostra aetate czytamy: "Ko艣ci贸艂, kt贸ry pot臋pia wszelkie prze艣ladowania, przeciw jakimkolwiek ludziom zwr贸cone, pomn膮c na wsp贸lne z 呕ydami dziedzictwo, op艂akuje - nie z pobudek politycznych, ale pod wp艂ywem religijnej mi艂o艣ci ewangelicznej - akty nienawi艣ci, prze艣ladowania, przejawy antysemityzmu, kt贸re kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane by艂y przeciw 呕ydom".
Deklaracja Nostra aetate otworzy艂a nowy rozdzia艂
w stosunkach katolicko-偶ydowskich. Mia艂a uzasadni膰 i zintensyfikowa膰
proces refleksji moralnej i religijnej nad Zag艂ad膮. Ale w kilka
dziesi臋cioleci po jej wydaniu okaza艂o si臋, 偶e
Z ko艅cem lat 80. i w latach 90. 偶ydowski spos贸b przedstawiania II wojny 艣wiatowej mia艂 zdominowa膰 ca艂膮 historiografi臋. Na jego us艂ugach stan膮艂 przemys艂 informacyjny w wielu rejonach 艣wiata. W 1993 r. otwarto w Waszyngtonie Muzeum Holocaustu. W ci膮gu kilku lat napisano mn贸stwo ksi膮偶ek, przygotowano wiele program贸w radiowych i telewizyjnych, nakr臋cono sporo film贸w. Temat Szoah by艂 niezwykle popularny i chwytliwy. Je偶eli kto艣 chcia艂 zas艂yn膮膰 i podoba膰 si臋, podejmowa艂 贸w temat, zwracaj膮c uwag臋 na to, aby si臋 zmie艣ci艂 w kanonach tzw. poprawno艣ci politycznej. Jednym z szeroko propagowanych utwor贸w by艂 film Europa, Europa Agnieszki Holland. Re偶yserka z nonszalancj膮 potraktowa艂a realia okupacyjne, ale prawie nikt poza Polsk膮 nie docieka艂, jak wtedy by艂o naprawd臋. Jak daleko posuni臋to si臋 w tej kwestii, najlepiej wyra偶a rozpowszechnione w Stanach Zjednoczonych powiedzenie: "There is no businnes like Shoah business" ("Nie ma lepszego interesu ni偶 Szoah"). Mn贸stwo os贸b, instytucji i organizacji czerpie ogromne korzy艣ci z zajmowania si臋 problematyk膮 Holocaustu. Aktualnie jest to jedna z najbardziej dochodowych ga艂臋zi kultury masowej. To, co chrze艣cijanom ma wyciska膰 艂zy w oczach, poka藕nej cz臋艣ci 呕yd贸w przynosi krociowe zyski. Po stronie 偶ydowskiej odwa偶nie m贸wi o tym i pisze silnie kontestowany i wyciszany prof. Norman Finkelstein. Poza tym jest to temat tabu.
Nawi膮zanie dialogu pokaza艂o, 偶e w przedstawianiu dawnej i
nowszej przesz艂o艣ci Europy i Polski istnieje zasadnicza biegunowo艣膰.
Inaczej bowiem do przesz艂o艣ci podchodz膮 Polacy, a inaczej 呕ydzi.
Ostatnio sprawy posun臋艂y si臋 jeszcze dalej. Z roku na rok wzmaga si臋 oskar偶anie chrze艣cija艅stwa o wsp贸艂win臋 i wsp贸艂odpowiedzialno艣膰 za zbrodnie pope艂nione na 呕ydach przez narodowych socjalist贸w. Bodaj pierwszym, kto wyg艂osi艂 taki pogl膮d, by艂 Raul Hilberg. Wobec braku natychmiastowej reakcji wracano do niego, a nawet si臋 przyzwyczajano. W wielu opracowaniach i wyst膮pieniach 偶ydowskich chrze艣cijanie s膮 stawiani na r贸wni z hitlerowskimi zbrodniarzami, za艣 krytyka Mein Kampf oraz programowych wyst膮pie艅 Adolfa Hitlera i jego ideolog贸w ust膮pi艂a miejsca oskar偶eniom pod adresem Ewangelii i ca艂ej tradycji chrze艣cija艅skiej. Taka interpretacja by艂a szczeg贸lnie upowszechniana w kontek艣cie przygotowa艅 do Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, gdy Ko艣ci贸艂 wr臋cz przymuszano do odpowiedzialno艣ci, a tak偶e do publicznego uderzania si臋 w piersi. W ten spos贸b wyrazi艂y si臋 nie tylko skutki rzeczywi艣cie obecnych w chrze艣cija艅stwie element贸w tradycji anty偶ydowskiej, lecz i stereotypowo nieprzyjazna b膮d藕 otwarcie wroga Ko艣cio艂owi i chrze艣cijanom retoryka 偶ydowska. Podobnie bowiem jak w chrze艣cija艅stwie by艂y i s膮 obecne rozmaite pierwiastki antyjudaistyczne i anty偶ydowskie, tak w judaizmie i w mentalno艣ci 偶ydowskiej istnia艂y i nadal s膮 偶ywe pierwiastki antychrze艣cija艅skie, szczeg贸lnie antykatolickie. To jednak stanowi kolejne tabu. Pa艅stwo Izrael Od 70 r. po Chrystusie, czyli od czasu st艂umienia przez Rzymian pierwszego powstania 偶ydowskiego, zaj臋cia Jerozolimy i zburzenia 艣wi膮tyni, 呕ydzi byli pozbawieni w艂asnej pa艅stwowo艣ci. By艂o tak do 15 maja 1948 r., gdy Ben Gurion proklamowa艂 utworzenie w Palestynie pa艅stwa Izrael. Przez prawie 1900 lat chrze艣cijanie, lecz i sami 呕ydzi przyzwyczaili si臋 do braku pa艅stwa 偶ydowskiego. W popularnych obja艣nieniach t艂umaczono, 偶e 呕ydzi go nie maj膮 i nie b臋d膮 mieli, poniewa偶 ich odpowiedzialno艣膰 za 艣mier膰 Jezusa Chrystusa sprawia, 偶e pozostan膮 narodem wiecznych tu艂aczy. Sytuacja zmieni艂a si臋 w drugiej po艂owie XIX wieku. Jednym ze skutk贸w europejskiej Wiosny Lud贸w w 1848 r. by艂o okrzepni臋cie 艣wiadomo艣ci narodowej lud贸w, kt贸re d艂ugo pozostawa艂y pod obcymi rz膮dami. Kilka dziesi臋cioleci p贸藕niej tak偶e w艣r贸d 呕yd贸w oraz w salonach politycznych Europy rozgorza艂a dyskusja na temat powo艂ania do 偶ycia pa艅stwa 偶ydowskiego. Zg艂aszano postulat utworzenia go w Kenii, w Paragwaju, na Madagaskarze ( por. przedwojenne zawo艂anie "呕ydzi na Madagaskar!"), na po艂udniowo-wschodnich rubie偶ach Rzeczypospolitej, a tak偶e w Palestynie. Ten ostatni nurt - o偶ywiany 艣wieck膮 ideologi膮 syjonistyczn膮 w wydaniu Teodora Herzla ( 1860-1904) - zwyci臋偶y艂. Na I Kongresie Syjonistycznym, kt贸ry odby艂 si臋 w 1896 r. w Bazylei, Herzl rzuci艂 has艂o utworzenia pa艅stwa 偶ydowskiego w Palestynie. Odt膮d by艂o ono stale rozwa偶ane. Wkr贸tce podj臋to konkretne kroki. Up艂yn臋艂o nieco ponad p贸艂 wieku i pa艅stwo Izrael sta艂o si臋 faktem. Nie bez zwi膮zku pozostaj膮 r贸wnie偶 meandry dwudziestowiecznej historii Polski. W okresie mi臋dzywojennym ruch syjonistyczny by艂 w艣r贸d polskich 呕yd贸w bardzo silny. Wielu z nich wesz艂o do w膮skiego grona "ojc贸w za艂o偶ycieli" pa艅stwa Izrael. Oblicza si臋, 偶e w 1946 r. w granicach powojennej Polski zamieszkiwa艂o oko艂o 膰wierci miliona 呕yd贸w. Gdyby tutaj zostali, Polska by艂aby trzecim co do liczebno艣ci - po Stanach Zjednoczonych i Izraelu - skupiskiem 呕yd贸w na 艣wiecie. Lata powojenne, podobnie jak okres przedwojenny, nie by艂y wolne od napi臋膰 mi臋dzy Polakami a 呕ydami. Mo偶na domniemywa膰, 偶e jak d艂ugo 呕ydzi nie mieli w艂asnego pa艅stwa, tak d艂ugo nie rozumieli te偶 b膮d藕 nie doceniali lojalno艣ci wobec niego. Ale gdy powsta艂o pa艅stwo Izrael, sytuacja ca艂kowicie si臋 zmieni艂a. Nale偶a艂oby oczekiwa膰, 偶e nawi膮zanie dialogu b臋dzie sprzyja艂o lepszemu zrozumieniu polskiej perspektywy. Tak si臋 jednak nie sta艂o. Trzy kwestie s膮 tu szczeg贸lnie wa偶ne. Pierwsza to polska z艂a pami臋膰 o spolegliwej postawie znacznej cz臋艣ci 呕yd贸w podczas II wojny 艣wiatowej wzgl臋dem obydwu okupant贸w. Z perspektywy zachodniej bagatelizuje si臋 fakt skutk贸w paktu Ribbentrop-Mo艂otow. Naje藕d藕cy uderzyli na nasz kraj z dw贸ch stron: 1 wrze艣nia 1939 r. od zachodu i 17 wrze艣nia od wschodu. Od pocz膮tku okupacji Niemcy i Sowieci byli postrzegani jako wrogowie i okrutnie obchodzili si臋 z Polakami. Jednak cz臋艣膰 呕yd贸w przyj臋艂a zar贸wno Niemc贸w, jak i Sowiet贸w z nie ukrywan膮 偶yczliwo艣ci膮. Poniewa偶 podczas wojny pami臋膰 o niedawnych zaborach by艂a w Polsce wci膮偶 偶ywa, postaw臋 呕yd贸w odebrano jako wyraz nielojalno艣ci wobec wsp贸lnej ojczyzny. Wyj膮tkowe komplikacje pojawi艂y si臋 na terytorium zaj臋tym przez ZSRR. Zaraz po wkroczeniu Armii Czerwonej rozpocz臋艂y si臋 tam krwawe represje i szykanowanie Polak贸w. Oto fragment raportu Delegatury Rz膮du dotycz膮cy sytuacji we Lwowie: "W stosunku do Polak贸w [呕ydzi] zachowywali si臋 prowokacyjnie, przypominaj膮c na ka偶dym kroku, 偶e Polska i Polacy sko艅czyli si臋. Faktem jest, 偶e przy wej艣ciu bolszewik贸w oni jedni witali ich kwiatami i ca艂owali tanki sowieckie po ulicach. Wiele aresztowa艅 i wywoz贸w nast膮pi艂o na skutek ich denuncjacji". Bolesne by艂o to, 偶e komuni艣ci 偶ydowskiego pochodzenia - miejscowi oraz przybyli z ZSRR (jedni i drudzy wed艂ug licznych 艣wiadectw porozumiewali si臋 w j臋zyku jidisz) - mieli spory udzia艂 w prze艣ladowaniach ludno艣ci polskiej. Te fakty stanowi膮 pod艂o偶e takich zbrodni, jak ta w Jedwabnem i podobnych. We wspomnieniach 艣wiadka opublikowanych w 1988 r. czytamy: " Pami臋tam, jak wywozili Polak贸w do transportu na Sybir; na ka偶dej furmance siedzia艂 呕yd z karabinem. Matki, 偶ony, dzieci kl臋ka艂y przed wozami, b艂aga艂y o lito艣膰, pomoc". Inny 艣wiadek, r贸wnie偶 z Jedwabnego, w 1992 r. pisa艂: "Za艂adowali tych ludzi do wagon贸w towarowych jak bydlak贸w. 呕ydzi zacz臋li ich bi膰 kolbami karabin贸w, 偶eby ten za艂adunek by艂 szybki". Takie by艂o t艂o ponurego uzewn臋trznienia si臋 rozpaczy i wrogo艣ci celowo sprowokowanej 10 lipca 1941 r. w Jedwabnem przez hitlerowskich naje藕d藕c贸w. Przez ca艂e dziesi臋ciolecia, a nawet dzisiaj, by艂 i jest to jednak kolejny temat tabu. 呕ydzi, kt贸rzy w 1946 r. i p贸藕niej wyjechali do Izraela oraz gdzie indziej, twierdz膮, 偶e zabrali ze sob膮 z艂膮 pami臋膰 o Polsce i Polakach. Lecz, jak wida膰, na miejscu pozosta艂a odg贸rnie t艂umiona, a wi臋c tym bardziej szukaj膮ca uj艣cia, z艂a pami臋膰 o s膮siadach 偶ydowskich. Pomijanie pami臋ci jednej ze stron konfliktu ca艂kowicie uniemo偶liwia jakikolwiek dialog. Z tego wzgl臋du niezb臋dne jest dodanie do trzech stron dramatu: Niemc贸w, Polak贸w, 呕yd贸w - strony czwartej, czyli sowieckich komunist贸w. Pozwoli to lepiej rozezna膰 si臋 w komplikacjach sytuacji polskiej. Dialog Ko艣cio艂a katolickiego w Polsce z 呕ydami i judaizmem te偶 nie mo偶e przej艣膰 do porz膮dku dziennego nad tymi uwik艂aniami. Druga kwestia wymagaj膮ca rozwa偶enia ma zwi膮zek z wra偶liwo艣ci膮 偶ydowsk膮. W planach narodowych socjalist贸w niemieckich le偶a艂a zasadnicza zmiana 偶ydowskiej pami臋ci o Polsce. Zbrodniarze dobrze wiedzieli, 偶e a偶 do wybuchu II wojny 艣wiatowej ta pami臋膰, niewolna od trudno艣ci i konflikt贸w, pozostawa艂a zasadniczo dobra. Przez kilka stuleci Polska da艂a bezpieczne schronienie wielu pokoleniom 呕yd贸w. W艂a艣nie dlatego ideologowie Hitlera postanowili umie艣ci膰 obozy zag艂ady na ziemi polskiej, przywo偶膮c tu transporty 呕yd贸w z niemal ca艂ej Europy. Bardzo rzadko u艣miercali ludno艣膰 偶ydowsk膮 w kraju pochodzenia, przeznaczaj膮c w warunkach wojennych 18 fenig贸w na transport jednego 呕yda do obozu zag艂ady zbudowanego w okupowanej Polsce. W艂a艣nie dlatego Polska sta艂a si臋 ziemi膮 zag艂ady 呕yd贸w. Gdy jedni - nieliczni 呕ydzi - prze偶yli, drudzy przybywali do Polski z ZSRR. Wszyscy musieli 偶y膰 w cieniu piec贸w krematoryjnych oraz w bliskim s膮siedztwie grob贸w pomordowanych bliskich. Jednym z najtrudniejszych wyzwa艅 w tej sytuacji sta艂o si臋 nie tyle pojednanie 呕yd贸w z Polakami, ile znacznie trudniejsze pojednanie 呕yd贸w z Polsk膮. 艁atwiej bowiem wybaczy膰 zbrodniarzom ani偶eli miejscu, na kt贸rym zosta艂a pope艂niona zbrodnia. Mo偶na domniemywa膰, 偶e dlatego dokona艂o si臋 ju偶 pojednanie 偶ydowsko-niemieckie, nadal natomiast nie wida膰 mo偶liwo艣ci pojednania 呕yd贸w z Polsk膮, wybran膮 z premedytacj膮 na miejsce zag艂ady. Je偶eli edukacja m艂odych Izraelczyk贸w, kt贸rej elementem s膮 dorocznie wiosn膮 tzw. Marsze 呕ywych, nie uwzgl臋dni tej kwestii, rzetelny dialog katolicko-偶ydowski b臋dzie po prostu niemo偶liwy. Zejdzie na bezdro偶a, o kt贸rych mo偶na powiedzie膰, 偶e potwierdzaj膮 i umacniaj膮 pogrobowe zwyci臋stwo Hitlera i jego anty偶ydowskiej oraz antypolskiej ideologii. Trzecia kwestia jest niemniej wa偶na. Utworzone w 1948 r. pa艅stwo 偶ydowskie potrzebowa艂o 艣wie偶ej krwi. Ideologia syjonistyczna 艣wi臋ci艂a sukcesy, zach臋caj膮c 呕yd贸w do osiedlania si臋 w Palestynie. Inny charakter mia艂a w Ameryce i w by艂ym ZSRR, sk膮d 呕ydzi - z diametralnie r贸偶nych powod贸w - nie mieli zamiaru emigrowa膰 na Bliski Wsch贸d. By艂o natomiast kilka kolejnych fal emigracji 偶ydowskiej z Polski: po roku 1946, w drugiej po艂owie lat 50., po roku 1968 oraz na prze艂omie lat 70. i 80. Wiele do my艣lenia daje fakt, 偶e p贸藕niejsze fale emigrant贸w nie w ca艂o艣ci trafia艂y do Izraela, zatrzymuj膮c si臋 w Austrii, Szwecji i gdzie indziej. Tylko nieliczni z tych 呕yd贸w s膮 sk艂onni do szczerego dialogu z Polakami, za艣 wi臋kszo艣膰 pozostaje na uboczu. Jedn膮 z istotnych przyczyn owej rezerwy stanowi fakt, 偶e nie brakuje w艣r贸d nich os贸b uwik艂anych w komunistyczn膮 przesz艂o艣膰 powojennej Polski. Zamiast rzetelnego obrachunku, mno偶膮 si臋 oskar偶enia pod adresem narodu polskiego, kt贸ry przecie偶 - tak偶e przy czynnym udziale wielu 呕yd贸w - zosta艂 w ogromnym stopniu ubezw艂asnowolniony. Mija si臋 z celem dialog, kt贸ry nie bierze pod uwag臋 tych fakt贸w albo skrajnie je wypacza na niekorzy艣膰 Polak贸w. Przejawem zastarza艂ej, peerelowskiej in偶ynierii spo艂ecznej jest przedstawianie tzw. wydarze艅 marcowych z 1968 r. jako sprawy mi臋dzy 呕ydami a Polakami i Polsk膮, podczas gdy trzeba je widzie膰 przede wszystkim jako przejaw i rezultat wewn臋trznych rozgrywek w ramach by艂ej partii komunistycznej, w kt贸rej 艣ciera艂y si臋 wzajemnie nieufne i niemal zawsze silnie zantagonizowane tendencje i frakcje. W艣r贸d pa艅stw, kt贸re w 1948 r. jako pierwsze uzna艂y pa艅stwo Izrael, znalaz艂a si臋 Polska. Pocz膮tkowo mog艂o si臋 wydawa膰, 偶e spe艂nienie 偶ydowskich marze艅 o w艂asnym pa艅stwie w Palestynie b臋dzie jedynie przej艣ciowe i Izrael nie przetrwa. W rezultacie kilku kolejnych wojen 偶ydowsko-arabskich sta艂o si臋 jednak inaczej. W latach 50. i 60. r贸wnie偶 w Ko艣ciele pojawi艂y si臋 g艂osy wzywaj膮ce do refleksji nad skutkami faktu, 偶e po kilkunastu wiekach 呕ydzi maj膮 swoje pa艅stwo. Skoro brak pa艅stwowo艣ci by艂 przez chrze艣cijan traktowany jako kara Bo偶a, to czy zaistnienie pa艅stwa 偶ydowskiego w Palestynie nale偶y traktowa膰 jako koniec kary? To pytanie stawiano tak偶e w perspektywie religijnej i teologicznej. Debata na te tematy ma d艂ug膮 i ciekaw膮 histori臋, kt贸ra wci膮偶 czeka na pe艂niejsze udokumentowanie. W dokumentach II Soboru Watyka艅skiego, podobnie jak w nauczaniu Piusa XII (1939-58), Jana XXIII (1958-63) i Paw艂a VI (1963-78), nie ma wyra藕nych nawi膮za艅 do pa艅stwa Izrael. Przez ca艂y ten czas Stolica Apostolska nie utrzymywa艂a te偶 stosunk贸w dyplomatycznych z tym pa艅stwem. Kontakty jednak istnia艂y, np. czo艂owi przedstawiciele Izraela sk艂adali wizyty w Watykanie. Wszyscy oni usilnie zabiegali o dyplomatyczne uznanie ich pa艅stwa. Temu celowi zosta艂y r贸wnie偶 podporz膮dkowane niemal wszystkie 贸wczesne kontakty w ramach dialogu katolicko-偶ydowskiego. Nie by艂o spotkania, podczas kt贸rego strona 偶ydowska nie przypomina艂aby tej kwestii partnerom katolickim i nie nak艂ania艂a ich do wsp贸艂dzia艂ania na rzecz uznania Izraela przez Stolic臋 Apostolsk膮. Uczestnicz膮c w wielu debatach na prze艂omie lat 80. i 90., wielokrotnie s艂ysza艂em, 偶e sprawa ta jest priorytetowa dla dalszego post臋pu dialogu. Jakiekolwiek wahania b膮d藕 w膮tpliwo艣ci natychmiast wywo艂ywa艂y replik臋, 偶e g艂贸wn膮 przyczyn膮 nieuznawania Izraela jest zapewne zastarza艂a niech臋膰 Ko艣cio艂a wynikaj膮ca z pobudek i przyczyn teologicznych. Wprawdzie podkre艣lali艣my, 偶e na przeszkodzie pe艂nej normalizacji stosunk贸w dyplomatycznych stoj膮 inne wzgl臋dy, jak nieuregulowane granice, sporny status Jerozolimy, krwawe konflikty w obr臋bie pa艅stwa 偶ydowskiego i nieuregulowany status chrze艣cijan i miejsc 艣wi臋tych w Ziemi 艢wi臋tej, ale wszystko to by艂o spychane na dalszy plan. Aczkolwiek w gruncie rzeczy 偶adne z powy偶szych zastrze偶e艅 nie zdezaktualizowa艂o si臋, na prze艂omie 1993 i 1994 r. Watykan uzna艂 pa艅stwo Izrael i ustanowiono obustronne stosunki dyplomatyczne. Wydawa艂o si臋, 偶e w dialogu dokona si臋 wymierny post臋p. Skoro chrze艣cijanie uznali pa艅stwo Izrael, a wi臋c i 偶ydowskie prawo do ziemi Izraela, sta艂o si臋 jasne, 偶e nie ma przyczyn teologicznych, kt贸re uzasadnia艂yby jakiekolwiek kontrowersje w tym wzgl臋dzie. Ale pojawi艂y si臋 nowe trudno艣ci. W istocie istnia艂y ju偶 wcze艣niej, ale przemilczano je b膮d藕 bagatelizowano. Chodzi zw艂aszcza o fakt uprawomocniania 偶ydowskich roszcze艅 do Palestyny przez pos艂ugiwanie si臋 Pismem 艢wi臋tym. Od pocz膮tku istnienia pa艅stwa 偶ydowskiego przybywali do niego osadnicy, kt贸rzy z Bibli膮 Hebrajsk膮 w r臋ku realizowali zamys艂 pe艂nego podporz膮dkowania sobie ca艂ej Palestyny. Szczeg贸ln膮 rol臋 odgrywa艂a Ksi臋ga Jozuego i Ksi臋ga S臋dzi贸w. Zar贸wno na terytorium, na kt贸rym w 1948 r. powsta艂o pa艅stwo Izrael, jak i po 1967 r. na okupowanych terytoriach arabskich wyw艂aszczano ludzi, zagarniano ich ziemi臋 i budowano nowe osiedla, powo艂uj膮c si臋 cz臋sto na precedensy biblijne, traktowane jako zobowi膮zanie i podstawa tej polityki. Co si臋 tyczy dialogu, 偶膮dania strony 偶ydowskiej sz艂y w tym kierunku, aby chrze艣cijanie popierali i uprawomocniali 偶ydowskie roszczenia oraz sposoby dzia艂ania. Bibli臋 oraz jej lektur臋 chrze艣cija艅sk膮 呕ydzi traktowali instrumentalnie. Wskutek tego dialog m贸g艂 zej艣膰 na bezdro偶a. O ile bowiem nieliczni chrze艣cijanie stali si臋 sojusznikami takiej polityki, o tyle wi臋kszo艣膰 chrze艣cijan domaga艂a si臋 poszanowania s艂usznych praw ludno艣ci palesty艅skiej i zaniechania wobec niej gwa艂tu i przemocy. Solidarno艣膰 z ludno艣ci膮 arabsk膮 wynika艂a r贸wnie偶 z tego, 偶e w poka藕nej cz臋艣ci byli i s膮 to chrze艣cijanie. Broni膮c si臋, chrze艣cijanie arabscy przypominali innym chrze艣cijanom o swoim istnieniu oraz potrzebach. Podczas mi臋dzynarodowego kolokwium na temat korzeni antyjudaizmu w 艣rodowisku chrze艣cija艅skim, kt贸re jesieni膮 1997 r. odby艂o si臋 w Watykanie, biskup pomocniczy Jerozolimy nie bez b贸lu pyta艂, dlaczego wielu zaanga偶owanym w dialog chrze艣cijanom z Zachodu jest bli偶ej do 呕yd贸w ni偶 do chrze艣cija艅skich wsp贸艂braci w Ziemi 艢wi臋tej. Tak偶e w ostatnich latach uwa偶na i rzetelna obserwacja wydarze艅 w pa艅stwie 偶ydowskim pokazuje, 偶e wdra偶a si臋 tam polityk臋 si艂y. Faktem jest te偶, 偶e nakr臋ca si臋 tam spirala nienawi艣ci i gwa艂tu. Strona 偶ydowska przedstawia "swoich" Arab贸w wy艂膮cznie jako terroryst贸w, nazywaj膮c ich "nazistami". Kamieniom Palesty艅czyk贸w jest przeciwstawiana ogromna si艂a zbrojna. Podczas dialogu z chrze艣cijanami 呕ydzi domagaj膮 si臋 popierania ich roszcze艅 i praw w takim kszta艂cie, w jakim s膮 one teraz wcielane w 偶ycie. Ostatnie miesi膮ce okaza艂y si臋 szczeg贸lnie dramatyczne. Z jednej strony intifada i zamachy, kt贸re kosztowa艂y 偶ycie kilkudziesi臋ciu Izraelczyk贸w. Z drugiej - kilkuset zabitych Palesty艅czyk贸w i wiele tysi臋cy rannych, wypalane pola arabskie, surowe represje wobec ludno艣ci cywilnej, burzenie i zamurowywanie dom贸w, eliminowanie faktycznych i domniemanych przeciwnik贸w z u偶yciem najnowszej techniki i technologii satelitarnej, dotkliwa blokada gospodarcza - to fragmenty obrazu, kt贸ry 艣wiatowa opinia publiczna zna sk膮po i wybi贸rczo. G艂os w tych sprawach zabieraj膮 Ko艣cio艂y Bliskiego Wschodu, ale ich dramatyczne wypowiedzi w 艣wiatowych 艣rodkach przekazu s膮 przekazywane rzadko i wyciszane. W艂膮czaj膮c si臋 do dialogu, 呕ydzi przywi膮zuj膮 ogromn膮 wag臋 do zwalczania wszelkich form antysemityzmu. Podkre艣laj膮, 偶e warunkiem dialogu jest skuteczne wsp贸艂dzia艂anie chrze艣cijan w zwalczaniu i przezwyci臋偶aniu antysemityzmu we w艂asnym kraju. Pomija si臋 drug膮 stron臋 aktualnego stanu rzeczy. W Izraelu 呕ydzi s膮 wi臋kszo艣ci膮 i powinni d膮偶y膰 do stworzenia takiego modelu koegzystencji ze swoimi arabskimi s膮siadami, jakiego gdzie indziej domagaj膮 si臋 dla siebie. W ostatnich latach, szczeg贸lnie po nawi膮zaniu stosunk贸w dyplomatycznych mi臋dzy Polsk膮 a Izraelem, a potem po zniesieniu obowi膮zku posiadania wiz, znacznie wzros艂a liczba Polak贸w, kt贸rzy sytuacj臋 w Izraelu znaj膮 z autopsji. Chodzi przede wszystkim o tysi膮ce pielgrzym贸w do Ziemi 艢wi臋tej, kt贸rzy nie musz膮 ju偶 poprzestawa膰 na przekazach telewizyjnych i wie艣ciach z prasy, lecz maj膮 w艂asne rozeznanie o tym, co si臋 tam naprawd臋 dzieje. Z t膮 wiedz膮 musz膮 si臋 liczy膰 tak偶e osoby zaanga偶owane w dialog. Czasami paradoks polega na tym, 偶e nigdy one nie by艂y w tamtym rejonie 艣wiata albo te偶 ich pobyt w Izraelu zosta艂 tak zorganizowany, i偶 odzwierciedla艂 wy艂膮cznie perspektyw臋 偶ydowsk膮. Gdy tak jest, zar贸wno ich opis sytuacji, jak i jej ocena s膮 poddawane konfrontacji, a prowadzony dialog staje si臋 ma艂o wiarygodny. Religijne i teologiczne przes艂anki dialogu Inna decyduj膮ca okoliczno艣膰 nawi膮zania dialogu katolicko-偶ydowskiego ma zwi膮zek z podj臋t膮 na II Soborze Watyka艅skim refleksj膮, co znaczy by膰 chrze艣cijaninem dzisiaj. Odpowied藕 to s艂ynny postulat "powrotu do 藕r贸de艂", czyli wszechstronne i g艂臋bsze poznawanie osoby Jezusa Chrystusa, a tak偶e Ko艣cio艂a apostolskiego. 艁膮czy si臋 to z konieczno艣ci膮 cz臋stszego si臋gania po Bibli臋, a tak偶e uwzgl臋dniania 偶ydowskiego kontekstu, w kt贸rym urodzi艂 si臋, 偶y艂, naucza艂 oraz umar艂 i zmartwychwsta艂 Jezus Chrystus. By艂 On prawdziwym cz艂owiekiem z krwi i ko艣ci, 偶y艂 w okre艣lonych uwarunkowaniach spo艂ecznych, politycznych, kulturowych i religijnych, a zatem je偶eli chcemy Go pozna膰, powinni艣my uszanowa膰 realia, w jakich naucza艂 i dzia艂a艂. "Kto spotyka Jezusa Chrystusa, spotyka judaizm" - napisali biskupi niemieccy, za艣 ich s艂owa podj膮艂 i przypomnia艂 17 listopada 1980 r. w Moguncji Jan Pawe艂 II. Dzi臋ki temu postulat "powrotu do 藕r贸de艂" obj膮艂 zach臋t臋 do poznawania i uwzgl臋dniania 偶ycia 偶ydowskiego w ca艂ej jego bogatej z艂o偶ono艣ci. Taka powinna by膰 droga dialogu. Bezdro偶a pojawi艂y si臋 wraz z g艂osami, 偶e niezb臋dny warunek w艂a艣ciwego spotkania chrze艣cijan z Jezusem, w kt贸rego wierz膮, stanowi wsp贸艂czesny judaizm. W skrajnych przypadkach mo偶na by艂o doj艣膰 do wniosku, 偶e trzeba poznawa膰 Jezusa nie badaj膮c d艂ug膮 tradycj臋 chrze艣cija艅sk膮, lecz przez pryzmat judaizmu rabinicznego. Jak grzyby po deszczu mno偶y艂y si臋 artyku艂y, ksi膮偶ki i filmy opatrzone tytu艂ami w rodzaju "Jezus - 呕yd praktykuj膮cy". Przedstawia si臋 w nich wsp贸艂czesnego 偶ydowskiego m臋偶czyzn臋 w ta艂esie, czyli szalu modlitewnym, cz臋sto pod jerozolimsk膮 艢cian膮 P艂aczu, czasami nawet z karabinem, sugeruj膮c, 偶e zupe艂nie podobnie wygl膮da艂 Jezus z Nazaretu i Jego pierwsi uczniowie. Nieporozumienie polega na tym, 偶e nie przeprowadza si臋 koniecznego rozr贸偶nienia mi臋dzy judaizmem biblijnym - kontekstem 偶ycia Jezusa - a judaizmem pobiblijnym, ukszta艂towanym przez rabin贸w po 70 r. po Chrystusie i dlatego nazywanym rabinicznym. Judaizm biblijny, kt贸ry rozwin膮艂 si臋 pod koniec ery przedchrze艣cija艅skiej na podstawie religii Izraela sprzed wygnania babilo艅skiego, czyli sprzed VI w. przed Chrystusem, by艂 odmienny od dzisiejszego. Nie uwzgl臋dniaj膮c tej odmienno艣ci, 艂atwo zej艣膰 na manowce i os艂abi膰 radykaln膮 nowo艣膰 偶ycia i or臋dzia Jezusa Chrystusa. Judaizm rabiniczny, z kt贸rym mamy dzi艣 do czynienia - obok niew膮tpliwej ci膮g艂o艣ci z poprzedzaj膮cym go judaizmem biblijnym - jest tak偶e reakcj膮 na Ewangeli臋 i chrze艣cija艅stwo. U jego pocz膮tk贸w znajduje si臋 wydana oko艂o 90 r. po Chrystusie kl膮twa na "minim", jak pogardliwie okre艣lano chrze艣cijan. Wskutek tego w pobiblijnej tradycji 偶ydowskiej zacz臋艂y si臋 gromadzi膰 pierwiastki antychrze艣cija艅skie, kt贸re rozpoznajemy ju偶 w epizodach prze艣ladowa艅 wyznawc贸w Jezusa ze strony tych 呕yd贸w, kt贸rzy w Niego nie uwierzyli, opisanych na kartach Dziej贸w Apostolskich i innych ksi膮g Nowego Testamentu, a potem w obydwu Talmudach - Palesty艅skim i Babilo艅skim (st膮d tak偶e nazwa: judaizm talmudyczny). Dla r贸wnowagi trzeba powiedzie膰, 偶e analogiczny proces odcinania si臋 dokonywa艂 si臋 r贸wnie偶 po stronie chrze艣cija艅skiej, gdzie nawarstwia艂y si臋 pierwiastki anty偶ydowskie. W艂a艣nie dlatego nie jest w艂a艣ciwe bezkrytyczne patrzenie na Jezusa przez pryzmat judaizmu rabinicznego, trzeba bowiem najpierw oczy艣ci膰 go z nalecia艂o艣ci, kt贸re zaciemniaj膮 b膮d藕 wypaczaj膮 w nim Jego prawdziwy wizerunek. Nierozr贸偶nianie judaizmu biblijnego od pobiblijnego oraz traktowanie tego drugiego jako zwyczajnej kontynuacji religii biblijnego Izraela mia艂o i ten skutek, 偶e mniej wi臋cej od pocz膮tku lat 80. zacz臋艂o si臋 forsowanie traktowania chrze艣cija艅stwa i judaizmu jako dw贸ch r贸wnoprawnych dr贸g zbawienia. Nawet pewna grupa teolog贸w chrze艣cija艅skich, w艂膮czonych do dialogu katolicko-偶ydowskiego twierdzi艂a, 偶e dla chrze艣cijan drog膮 zbawienia jest Jezus Chrystus, natomiast 呕ydzi mog膮 si臋 zbawi膰 bez Niego. W tym kontek艣cie zawrotn膮 karier臋 zrobi艂a formu艂a, kt贸r膮 niegdy艣 przed艂o偶y艂 偶ydowski my艣liciel Franz Rosenzweig: "Droga chrze艣cijan do Ojca jest przez Syna, natomiast 呕ydzi nie potrzebuj膮 Syna, bo zawsze byli z Ojcem". Te s艂owa przej臋li i uznali za swoje tak偶e niekt贸rzy teologowie katoliccy, r贸wnie偶 w Polsce. Konkluzja jest oczywista: w takim uj臋ciu Jezus Chrystus by艂by potrzebny wszystkim, z wyj膮tkiem 呕yd贸w, kt贸rzy mog膮, a nawet powinni obej艣膰 si臋 bez Niego i Jego dzie艂a zbawczego. B艂膮d tego rozumowania polega mi臋dzy innymi na tym, 偶e judaizm rabiniczny traktuje si臋 jako proste przed艂u偶enie judaizmu biblijnego, ignoruj膮c fakt, i偶 jeden z jego fundamentalnych wymiar贸w stanowi "nie" powiedziane Jezusowi Chrystusowi. Skoro nieuznanie przez 呕yd贸w Jezusa za Mesjasza nie ma dla nich 偶adnych skutk贸w, to kim jest Jezus, aby uznanie Go za Mesjasza mia艂o jakiekolwiek skutki dla nie-呕yd贸w? Je偶eli przyj艣cie Jezusa, a nawet odmowa uznania Go za Mesjasza, nie maj膮 dla 呕yd贸w 偶adnych konsekwencji, co wi臋cej - mia艂yby by膰 elementem troski o uchronienie wiary w Boga Jedynego, jaki jest sens bycia chrze艣cijaninem w przypadku nie-呕yd贸w? Odpowied藕, przej臋ta od wyznawc贸w judaizmu przez niekt贸rych katolickich uczestnik贸w dialogu, jakoby zas艂ug膮 chrze艣cija艅stwa by艂o wszczepienie "goim", czyli pogan, w wyznawanie jedynego Boga Izraela, absolutnie nie wystarcza. Kwestionuje bowiem podstaw臋 wiary chrze艣cija艅skiej, g艂osz膮cej, 偶e B贸g sta艂 si臋 cz艂owiekiem dla wszystkich i dla zbawienia wszystkich. Ca艂y Nowy Testament nie zostawia 偶adnych w膮tpliow艣ci, 偶e r贸wnie偶 呕ydzi potrzebuj膮 zbawienia i pod tym wzgl臋dem ich sytuacja nie r贸偶ni si臋 od po艂o偶enia nie-呕yd贸w. W 偶adnym razie nie wolno sugerowa膰, 偶e zbawcza rola Jezusa Chrystusa ogranicza si臋 wy艂膮cznie do tych, kt贸rzy nie s膮 呕ydami. Ta trudna, ale podstawowa dla wiary chrze艣cija艅skiej kwestia zosta艂a podj臋ta w wydanej w Wielkim Jubileuszu Roku 2000 deklaracji Dominus Iesus. Nie trzeba przypomina膰, 偶e spotka艂a si臋 ona z wielk膮 niech臋ci膮, niestety, tak偶e niekt贸rych 艣rodowisk katolickich. Ta niech臋膰 da艂a o sobie zna膰, gdy kardyna艂 J贸zef Ratzinger, za wiedz膮 i pe艂n膮 akceptacj膮 Jana Paw艂a II (deklaracja zosta艂a podpisana przez Ojca 艢wi臋tego), przypomnia艂, wy艂o偶y艂 i rozwin膮艂 "Credo", czyli chrze艣cija艅skie wyznanie wiary. Tak zosta艂a podkre艣lona to偶samo艣膰 Jezusa Chrystusa i Jego absolutnie wyj膮tkowe miejsce oraz rola w Bo偶ym planie zbawienia. Jezus Chrystus nie jest jedynie Zbawicielem pogan, lecz Zbawicielem wszystkich, tak偶e 呕yd贸w. Z perspektywy chrze艣cija艅skiej warunkiem rzetelnego dialogu jest uznanie Mysterium Incarnationis i wynikaj膮cych st膮d chrystologicznych przes艂anek wszystkich kontakt贸w mi臋dzyreligijnych. Wzgl膮d na konieczno艣膰 poznawania Jezusa z Nazaretu w Jego cz艂owiecze艅stwie uzasadnia zajmowanie si臋 historycznym judaizmem biblijnym. R贸wnie偶 wiedza o judaizmie rabinicznym mo偶e by膰 pomocna pod warunkiem prawid艂owego rozeznania natury wsp贸艂czesnego 偶ycia 偶ydowskiego i okoliczno艣ci, w jakich si臋 ono wy艂oni艂o i rozwija艂o. Jednym z kluczowych sk艂adnik贸w dialogu katolicko-偶ydowskiego sta艂o si臋 traktowanie nawi膮zywanych kontakt贸w jako pomocy do pe艂niejszego i g艂臋bszego poznawania to偶samo艣ci chrze艣cija艅skiej. Jednak i w tym wzgl臋dzie dialog mo偶e schodzi膰 na bezdro偶a. Pojawiaj膮 si臋 one wtedy, gdy strona chrze艣cija艅ska traktuje go jako konieczno艣膰, natomiast strona 偶ydowska jako kaprys. Takie g艂osy pojawi艂y si臋 i w Polsce. Twierdzi si臋, 偶e chrze艣cijanie, aby poznawa膰 i zrozumie膰 siebie, musz膮 poznawa膰 judaizm, natomiast wyznawcy judaizmu niekoniecznie. Jest to tzw. asymetria dialogu. St膮d ju偶 niedaleko do konkluzji, 偶e dla strony 偶ydowskiej dialog stanowi swoiste hobby, a nawet 艂ask臋 okazywan膮 chrze艣cijanom, podczas gdy chrze艣cijanie bezwzgl臋dnie go potrzebuj膮. Ale teza o asymetrii dialogu jest z gruntu fa艂szywa, bo obie strony potrzebuj膮 wzajemnego poznawania partnera i szanowania go. Przecie偶 chrze艣cija艅stwo wyros艂o nie z judaizmu rabinicznego, lecz z wcze艣niejszego 偶ycia biblijnego Izraela. Z kolei judaizm rabiniczny nie rozwin膮艂 si臋 w pustce historycznej, spo艂ecznej i religijnej, ale w kontek艣cie chrze艣cija艅stwa, a nierzadko w opozycji wobec niego. Wiele praktyk, zwyczaj贸w, instytucji, a nawet wierze艅 偶ydowskich ma korzenie w chrze艣cija艅stwie. Gdyby nie by艂o chrze艣cija艅stwa i wyznawc贸w Jezusa Chrystusa, dzisiejsze 偶ycie 偶ydowskie wygl膮da艂oby zupe艂nie inaczej. Mo偶na nawet zaryzykowa膰 twierdzenie, 偶e judaizm rabiniczny przetrwa艂 w du偶ej mierze w艂a艣nie dzi臋ki chrze艣cija艅stwu. Kto wie, czy w og贸le by istnia艂, gdyby nie chrze艣cijanie, kt贸rzy czytaj膮 i obja艣niaj膮 Bibli臋, a tak偶e nieustannie odnosz膮 si臋 - cho膰by na zasadzie sprzeciwu - do r贸偶nych aspekt贸w 偶ycia religijnego 呕yd贸w. Dlatego jednej i drugiej stronie niezb臋dne jest wzajemne poznawanie si臋 i kontakty. Kolejne aspekty dialogu maj膮 silny zwi膮zek z sam膮 jego natur膮. Dla chrze艣cijan dialog z 呕ydami i judaizmem ma przede wszystkim charakter religijny. Je偶eli szukamy kontakt贸w z wyznawcami judaizmu, czynimy tak, aby lepiej zrozumie膰 samych siebie i by膰 lepszymi chrze艣cijanami. Tymczasem po stronie 偶ydowskiej dawna postawa izolacji wobec chrze艣cija艅stwa w gruncie rzeczy nie zmieni艂a si臋. Jak dawniej, tak i dzisiaj religijne kontakty z chrze艣cijanami s膮 zabronione. Tylko sporadycznie organizuje si臋 spotkania o charakterze teologicznym i modlitewnym, przy czym za ka偶dym razem strona 偶ydowska przypomina, 偶e rozmawiamy o Bogu i modlimy si臋 nie "ze sob膮", lecz "obok siebie".
Kolejne kwestie dotycz膮 natury dialogu katolicko-偶ydowskiego. Jego podstawowym zadaniem jest obustronne poznawanie si臋. Chodzi o to, aby chrze艣cijanie poznawali, jak 呕ydzi rozumiej膮 siebie, za艣 呕ydzi otworzyli si臋 i przyj臋li chrze艣cija艅skie samorozumienie. Tylko wtedy mo偶na liczy膰 na skuteczne przezwyci臋偶anie rozmaitych zastarza艂ych stereotyp贸w, w kt贸rych g艂贸wn膮 rol臋 gra to, czego nie wiemy o sobie. Lecz i w tym wzgl臋dzie nie zabrak艂o nieporozumie艅. Chrze艣cijanie staraj膮 si臋 pozna膰 religi臋 偶ydowsk膮, a wi臋c jej dzieje, zasady i spos贸b jej prze偶ywania. Chc膮 wiedzie膰, w co 呕ydzi wierz膮. 呕ydzi niech臋tnie opowiadaj膮 o swym 偶yciu, za艣 gdy ju偶 si臋 decyduj膮 na m贸wienie o tych sprawach, czyni膮 to z wyra藕n膮 samokontrol膮 ukierunkowan膮 na "eksport" . Tylko czasami bywa inaczej. Gdy w 1995 r. ukaza艂 si臋 w Polsce ksi膮偶kowy zapis wyk艂ad贸w, kt贸re wyg艂osi艂 u nas ameryka艅ski rabin Byron L. Sherwin ( Duchowe dziedzictwo 呕yd贸w polskich), w sprzyjaj膮cych stronie 偶ydowskiej 艣rodkach przekazu zapanowa艂a na jego temat absolutna cisza. Przerwa艂 j膮 recenzent Gazety Wyborczej, ale pointa jego rozwa偶a艅 brzmia艂a: po co si臋 tak ods艂ania膰? Dla odmiany 呕yd贸w nie interesuj膮 tre艣ci wiary chrze艣cija艅skiej ani - o czym by艂a mowa - teologiczne debaty z chrze艣cjanami. Obserwuj膮 oni natomiast, opisuj膮 i przedstawiaj膮 偶ycie chrze艣cijan, czyli traktuj膮 nasz膮 religi臋 w kategoriach socjologicznych i psychologicznych, a nie religijnych i teologicznych. Zatem stronie 偶ydowskiej nie chodzi o poznawanie naszej religii, lecz jej wyznawc贸w. Obserwuj膮c 偶ycie chrze艣cijan, eksponuj膮 przede wszystkim to, co w nim z艂e i gnu艣ne, zw艂aszcza je偶eli znajduje to wyraz w nastawieniu wobec 呕yd贸w i judaizmu. Ci sami 呕ydzi s膮 jednak bardzo czuli, gdy chrze艣cijanie patrz膮 w taki sam spos贸b na ich 偶ycie. Przecie偶 w dwutysi膮cletniej historii koegzystencji wyznawc贸w obydwu religii nie brakuje problem贸w i mrocznych kart po obydwu stronach. Skwapliwie zaleca si臋 chrze艣cijanom przeprowadzanie rachunku sumienia z w艂asnej przesz艂o艣ci. Je偶eli natomiast ktokolwiek zasugeruje obrachunek 呕yd贸w z ich powinno艣ci wobec judaizmu, pojawia si臋 irytacja i gwa艂towny odp贸r, a nierzadko oskar偶enia o antysemityzm. Literatura na temat tzw. czarnych kart Ko艣cio艂a jest w ostatnich kilkunastu latach przeobfita. Nikt natomiast nie pokusi艂 si臋 o analogiczne opracowania na temat tzw. czarnych kart judaizmu i 偶ycia 偶ydowskiego. Nie dlatego, 偶eby ich nie by艂o, ale dlatego, 偶e jest to nast臋pne tabu. Znowu zatem poruszamy si臋 w dw贸ch odmiennych 艣wiatach. Deklaruj膮c, 偶e chcemy si臋 nawzajem pozna膰, nie zawsze mamy 艣wiadomo艣膰, 偶e jednym zale偶y na czym艣 zupe艂nie innym ni偶 drugim. Przygl膮daj膮c si臋 temu, jacy s膮 chrze艣cijanie, nietrudno zauwa偶y膰 nasze najrozmaitsze uchybienia i grzechy. Ale problem w tym, 偶e postrzeganie chrze艣cijan przez 呕yd贸w nie jest wolne od tradycyjnie antychrze艣cija艅skich uprzedze艅, ci膮gle w艣r贸d nich pokutuj膮cych. Przyzwolenie na tak膮 strategi臋 zak艂ada analogiczn膮 otwarto艣膰 na s膮dy i oceny chrze艣cija艅skie 呕yd贸w. W przem贸wieniu wyg艂oszonym w Jerozolimie 23 marca 2000 r. do g艂贸wnych rabin贸w Izraela Jan Pawe艂 II powiedzia艂: "Musimy wsp贸艂pracowa膰 nad budowaniem przysz艂o艣ci, w kt贸rej nie b臋dzie ju偶 antyjudaizmu w艣r贸d chrze艣cijan lub antychrze艣cija艅skich uczu膰 w艣r贸d 呕yd贸w". Ten sam w膮tek pojawi艂 si臋 w przem贸wieniu wyg艂oszonym w Instytucie Pami臋ci Yad Vashem: "Budujmy now膮 przysz艂o艣膰, w kt贸rej nie b臋dzie ju偶 偶adnych uczu膰 anty偶ydowskich w艣r贸d chrze艣cijan ani uczu膰 antychrze艣cija艅skich w艣r贸d 呕yd贸w, lecz raczej nastanie wzajemny szacunek, wymagany od tych, kt贸rzy wielbi膮 jednego Stw贸rc臋 i Pana, a w Abrahamie widz膮 naszego wsp贸lnego ojca w wierze".
Idea艂 dialogu zak艂ada r贸wnie偶 wzajemny szacunek. Jest to szacunek dla
to偶samo艣ci, przekona艅 i 偶ycia partnera. Tymczasem okaza艂o si臋, 偶e gdy
elementem dialogu sta艂a si臋 przesz艂o艣膰 i tera藕niejszo艣膰 stosunk贸w
chrze艣cija艅sko-偶ydowskich, rozmowa szybko przeobrazi艂a si臋 w artyku艂owanie
zarzut贸w przeciwko chrze艣cijanom, a nawet oczernianie chrze艣cija艅stwa. W
dotychczas nawi膮zywanym dialogu wyra偶ana jest przede wszystkim wra偶liwo艣膰
偶ydowska, w czym nasi partnerzy nie oszcz臋dzaj膮 Ko艣cio艂a ani naszego
sposobu prze偶ywania obecno艣ci w nim. W skrajnych przypadkach dochodzi do
tego, 偶e Ko艣ci贸艂 jest przedstawiany w kategoriach przest臋pstwa, tak 偶e
pozostawa艂oby jedynie zdziwienie i 偶al, i偶 ci膮gle jeszcze jeste艣my
chrze艣cijanami. Jednym ze skutk贸w jest odrywanie wsp贸艂czesnych chrze艣cijan
od ich historycznego zakorzenienia we w艂asnej historii i tradycji. Nader
cz臋sto odbywa si臋 to przez przymuszanie do tzw. rachunku sumienia, kt贸ry
ma wywo艂ywa膰 poczucie winy i wstydu, a w konsekwencji prowadzi膰 do
pozbawienia chrze艣cijan poczucia dumy z przynale偶no艣ci do Ko艣cio艂a i do
zerwania z jego histori膮. Na tym planie odbywa si臋 staranne dobieranie
rozm贸wc贸w.
Przedstawianie i forsowanie zapatrywa艅 i postulat贸w wy艂膮cznie strony
偶ydowskiej mo偶e prowadzi膰 do nieporozumie艅 i nieszcz臋艣膰. Oto przyk艂ad. Gdy
na pocz膮tku lat 90. zaogni艂a si臋 sprawa przeniesienia klasztoru si贸str
karmelitanek z budynku Starego Teatru w inne miejsce, do O艣wi臋cimia
przyby艂a znacz膮ca delegacja 偶ydowska. By艂 w niej r贸wnie偶 Theo Klein,
g艂贸wny sygnatariusz tzw. zobowi膮za艅 genewskich po stronie 偶ydowskiej. W
przerwie obrad wyszli艣my obaj na zewn膮trz, udaj膮c si臋 w kierunku by艂ego KL
Auschwitz. Zapyta艂em: "Dlaczego ten klasztor wam przeszkadza, dlaczego
domagacie si臋 przeniesienia si贸str? Przecie偶 modlitwa za ofiary i
prze艣ladowc贸w jest czym艣 najlepszym, co chrze艣cijanin mo偶e da膰 wyznawcom
innych religii. Je偶eli co艣 mo偶e nas naprawd臋 艂膮czy膰, to w艂a艣nie modlitwa.
To tak偶e najlepszy spos贸b na uprawianie i rozwijanie dialogu". Po chwili
zastanowienia Theo Klein odpowiedzia艂: "Nikt z nami tak nie rozmawia艂!".
Dialog zak艂ada wsp贸艂prac臋. Po tym, co zosta艂o powiedziane, staje si臋 zrozumia艂e, 偶e dla strony 偶ydowskiej najwa偶niejsz膮, a w wielu okoliczno艣ciach jedyn膮 form臋 wsp贸艂pracy stanowi pot臋pianie i zwalczanie antysemityzmu. Dialog ma zapewni膰 w艂膮czenie chrze艣cijan w realizowanie tego strategicznego celu 呕yd贸w. A poniewa偶 antysemit膮 mo偶e sta膰 si臋 ka偶dy, kto si臋 nie poddaje owej strategii i wskutek tego jest niewygodny, zatem 艂atwo wprowadzi膰 do Ko艣cio艂a elementy podzia艂u. Jest to praktyka wysoce niebezpieczna. Ko艣ci贸艂 bowiem, aczkolwiek ta ocena w moim przekonaniu nie dotyczy niekt贸rych Ko艣cio艂贸w lokalnych, jest jedn膮 z bardzo nielicznych instytucji, kt贸re nie podporz膮dkowa艂y si臋 rygorom "politycznej poprawno艣ci". Has艂o antysemityzmu, a ponadto rasizmu, ksenofobii i nietolerancji jest jednym z wyznacznik贸w przenoszenia i realizowania owej poprawno艣ci. Dobrze wiadomo, 偶e strona 偶ydowska ma wystarczaj膮co wiele organizacji, instytucji i 艣rodk贸w do zwalczania antysemityzmu oraz, 偶e odnosi w tej dziedzinie niema艂e sukcesy. Ko艣ci贸艂 nie lekcewa偶y zagro偶enia i podkre艣la, 偶e antysemityzm jest grzechem, przenosz膮c w ten spos贸b zagro偶enie na p艂aszczyzn臋 ludzkich sumie艅, do kt贸rych jest zobowi膮zany trafia膰 w pierwszej kolejno艣ci. Wsp贸艂praca mi臋dzy chrze艣cijanami a wyznawcami judaizmu powinna wyj艣膰 poza t臋 problematyk臋 i obj膮膰 tak偶e wsp贸艂dzia艂anie w dziedzinie promowania kultury, duchowo艣ci, etyki, warto艣ci, poszanowania 偶ycia ludzkiego, ekologii itp. Tymczasem w tych dziedzinach wsp贸lny g艂os chrze艣cija艅sko-偶ydowski jest prawdziw膮 rzadko艣ci膮. Z tego punktu widzenia bli偶ej jest nam np. do muzu艂man贸w, z kt贸rymi mimo r贸偶nic mo偶emy wsp贸lnie wyst臋powa膰 w obronie godno艣ci i nienaruszalno艣ci 偶ycia ludzkiego, ni偶 do 呕yd贸w, kt贸rzy stroni膮 od wsp贸lnych deklaracji i przedsi臋wzi臋膰. Jak d艂ugo dialog nie obejmie tych dziedzin, tak d艂ugo jego podstawy b臋d膮 kruche i ma艂o wiarygodne. Jeden z najistotniejszych dla dialogu fakt贸w stanowi to, 偶e struktura katolicyzmu i judaizmu jest odmienna. W katolicyzmie istnieje uk艂ad pionowy, wertykalny: to, czego uczy papie偶 i co podejmuj膮 i przekazuj膮 biskupi i kap艂ani, obowi膮zuje w sumieniu wszystkich wiernych. Dialog katolicko-偶ydowski r贸wnie偶 stanowi zalecenie "odg贸rne" i jako taki zyska艂 w Ko艣ciele prawo bytu. Struktura judaizmu jest pozioma, horyzontalna: ka偶dy rabin ma w艂asne zdanie, z kt贸rym powinni liczy膰 si臋 ci, kt贸rzy go zatrudniaj膮 w swojej gminie. Ale je偶eli rabin i jego pogl膮dy im nie odpowiadaj膮, kontrakt wygasa i zostanie zatrudniony inny rabin. Cz臋sto zdarza si臋 wi臋c, i偶 to, co zosta艂o raz ustalone i przyj臋te przez jedn膮 grup臋 rozm贸wc贸w, w innej grupie jest podwa偶ane i odrzucane. Znamienne, 偶e strona 偶ydowska k艂adzie nacisk na nawi膮zywanie kontakt贸w z wysokimi przedstawicielami Ko艣cio艂a w przekonaniu, 偶e je偶eli oni przyjm膮 jaki艣 punkt widzenia, ich stanowisko b臋dzie obowi膮zywa艂o wszystkich katolik贸w. Na nic takiego nie mo偶e liczy膰 strona katolicka. Gdy pada pytanie, czy inni 呕ydzi podzielaj膮 okre艣lony pogl膮d, odpowied藕 zawsze jest negatywna. Konsekwentnie dialog, z jakim mamy do czynienia, to nie tyle dialog Ko艣cio艂a z judaizmem, ile z poszczeg贸lnymi 呕ydami. Ich zapatrywania i postawa nie obowi膮zuj膮 pozosta艂ych 呕yd贸w. Fakt "wertykalnej" struktury katolicyzmu ma i ten skutek, 偶e strona 偶ydowska postrzega Ko艣ci贸艂 jako organizacj臋, kt贸ra powinna panowa膰 nad pogl膮dami i zachowaniami swoich cz艂onk贸w. Niekiedy wzywa wi臋c do "zdyscyplinowania" pewnych os贸b, co by艂o szczeg贸lnie widoczne na przyk艂adzie pra艂ata Henryka Jankowskiego. Gdyby te naciski przynios艂y oczekiwane rezultaty, wtedy w podobny spos贸b mo偶na by艂oby zmusi膰 do milczenia tak偶e inne osoby. Niekt贸rzy 偶ydowscy uczestnicy dialogu oraz ich rzecznicy po stronie katolickiej ze skuteczno艣ci wywi膮zywania si臋 przez Ko艣ci贸艂 z tych 偶膮da艅 chc膮 czyni膰 sprawdzian zaanga偶owania Ko艣cio艂a w dialog. Znamienne, 偶e nie odbywa si臋 to na zasadzie wzajemno艣ci, wskutek czego po stronie 偶ydowskiej pojawiaj膮 si臋 silnie antychrze艣cija艅skie, antyko艣cielne i antypapieskie wyst膮pienia i dzia艂ania, wobec kt贸rych nie ma tam 偶adnej widocznej rezerwy ani " dyscyplinowania". * * *
Maj膮c na wzgl臋dzie wszystkie te okoliczno艣ci i uwarunkowania, mo偶na powiedzie膰, 偶e Polska jest w pe艂nym tego s艂owa znaczeniu laboratorium dialogu katolicko-偶ydowskiego. Te i inne napi臋cia znamy bowiem z w艂asnej historii i do艣wiadczenia. Zag艂ada 呕yd贸w zosta艂a dokonana na naszych ziemiach i z pami臋ci膮 o niej mamy do czynienia na co dzie艅. Koegzystencj臋 milion贸w Polak贸w i 呕yd贸w w dawnej Rzeczypospolitej najlepiej mo偶na poj膮膰 i obja艣nia膰, bior膮c pod uwag臋 to, co si臋 dzieje we wsp贸艂czesnym pa艅stwie Izrael. Ko艣ci贸艂 katolicki w Polsce w艂膮czy艂 si臋 do dialogu z 呕ydami i judaizmem na poziomie religijnym i teologicznym, co wyr贸偶nia nas od wielu innych przedsi臋wzi臋膰 dialogowych o charakterze wy艂膮cznie spo艂ecznym i politycznym. Mo偶na powiedzie膰, 偶e gdyby w Polsce uda艂o si臋 przeforsowa膰 jaki艣 okre艣lony model dialogu, wtedy b臋dzie mo偶na go przenie艣膰 i zastosowa膰 gdzie indziej. Cz臋sto zdarza si臋, 偶e jest to model fundamentalistyczny, zamkni臋ty na pytania o racje oraz wra偶liwo艣膰 polsk膮 i katolick膮. Warunkiem rzetelnego dialogu jest silne poczucie w艂asnej to偶samo艣ci i wola rozwijania jej. Bez tego dialogowanie szybko przeobra偶a si臋 w umizgi. To za艣 prowadzi na bezdro偶a, kt贸re nie maj膮 nic wsp贸lnego z dialogiem. Rabin Mendel z Kocka uczy艂: "Je偶eli ja to jestem ja, bo ty to jeste艣 ty, to ani ja nie jestem ja, ani ty nie jeste艣 ty" . Czyli: je偶eli nawi膮zuj臋 rozmow臋 z tob膮 tylko dlatego, 偶eby si臋 tobie podoba膰, to ani ja nie jestem sob膮, ani ty nie jeste艣 sob膮 i taka rozmowa nie ma sensu. Ale: "Je偶eli ja to jestem ja, bo ja to jestem ja, a ty to jeste艣 ty, bo ty to jeste艣 ty, to wtedy ja to jestem ja, a ty to jeste艣 ty - i mo偶emy ze sob膮 rozmawia膰". Zatem je偶eli cz艂owiek w spotkaniu z drugim postanowi艂 by膰 sob膮, w贸wczas nie zatraca ani nie ukrywa swej to偶samo艣ci, lecz j膮 rozwija. Strona 偶ydowska dobrze zna to powiedzenie i jest mu wierna. Czas najwy偶szy, aby wzi臋艂a je sobie do serca tak偶e strona katolicka. Ks. Waldemar Chrostowski Wyk艂ad wyg艂oszony 5 marca 2001 r. na Uniwersytecie Kardyna艂a Stefana Wyszy艅skiego w Warszawie. Czytaj te偶 wywiad ks. Chrostowskiego "Kto utrudnia dialog?" podkre艣lenia w tek艣cie moje - WK.
Ks. Waldemar Chrostowski, Niedziela, 2001-06-10 |