|
|
| Pomnik po艣wi臋ci艂 ks. bp Zbigniew
Kraszewski. W uroczysto艣ci uczestniczy艂 te偶 ks. pra艂. Zdzis艂aw
Peszkowski
|
|
| Byli wi臋藕niowie 11 Listopada dokonuj膮
ods艂oni臋cia monumentu
|
|
| Ho艂d pami臋ci wi臋zionych i straconych
towarzyszy broni
|
|
| M艂ode pokolenie musi pami臋ta膰 o
latach komunistycznego terroru
|
|
To miejsce zwyci臋stwa, nie kl臋ski -
m贸wi Jadwiga Obrembalska Zdj臋cia: R. Sobkowicz |
Gdy 14 wrze艣nia 1944 r. wojska sowieckie zaj臋艂y
warszawsk膮 Prag臋, w 艣lad za nimi pojawi艂y si臋 oddzia艂y NKWD. Rozpocz臋艂o
si臋 wy艂apywanie "elementu podejrzanego", uczestnik贸w zbrojnego podziemia
niepodleg艂o艣ciowego, zas艂u偶onych 偶o艂nierzy Armii Krajowej, Narodowych Si艂
Zbrojnych. Osadzano ich w praskich aresztach i katowniach. W艣r贸d nich za
najgorsze uwa偶ano Karno-艢ledcze Wi臋zienie III przy Ratuszowej. M贸wiono o
nim te偶: "na 11 Listopada". Albo po prostu - Toledo. W niedziel臋, 30
wrze艣nia, na Pradze przy ul. Namys艂owskiej, na terenie nieistniej膮cego ju偶
wi臋zienia, ods艂oni臋to pomnik upami臋tniaj膮cy wi臋zionych i straconych w
latach 1944-1956 cz艂onk贸w organizacji niepodleg艂o艣ciowych, walcz膮cych o
woln膮 Polsk臋.
Zatarte 艣lady
Karno-艣ledcze
wi臋zienie III od chwili wej艣cia wojsk sowieckich na Prag臋, a wi臋c od 14
wrze艣nia 1944 r., by艂o miejscem egzekucji niepokornych Polak贸w walcz膮cych
o woln膮 Ojczyzn臋. Tu i w innych praskich aresztach 艣ledczych Urz臋du
Bezpiecze艅stwa i NKWD przez brutalne 艣ledztwa przesz艂o tysi膮ce os贸b. Na
razie zdo艂ano ustali膰 ok. 100 nazwisk os贸b straconych na 11 Listopada. Na
pewno by艂o ich du偶o wi臋cej. Egzekucji dokonywano w specjalnym bunkrze
艣mierci. Nast臋pnie zw艂oki chowano na terenie wi臋ziennym, w rowie, bez
ubrania. Na przemian uk艂adano 艣miecie, wapno i ludzkie cia艂a. Dla
zatarcia zbrodni, na jednej ze zbiorowych mogi艂 posadzono drzewa. Na innej
postawiono bloki mieszkalne. Przy kopaniu fundament贸w robotnicy natrafili
na ko艣ci ludzkie. Dalsze wykopy prowadzono ju偶 noc膮, przy reflektorach.
Na pocz膮tku lat. 90. zlokalizowano sond膮 policyjn膮 zbiorow膮 mogi艂臋 na
placu zaro艣ni臋tym muraw膮. Byli wi臋藕niowie polityczni zamierzaj膮 w
specjalny spos贸b upami臋tni膰 to miejsce.
Zwyci臋偶yli
Spomi臋dzy dw贸ch pot臋偶nych, kilkumetrowych
pylon贸w z granitowych blok贸w ukazuje si臋 figura wi臋藕nia politycznego. Z
rozpostartymi ramionami rozpycha kamienne 艣ciany i rozrywa krat臋
wi臋zienia. Z przegub贸w zwisaj膮 mu rozerwane kajdany. Na piersi wida膰
krzy偶yk przypominaj膮cy te wykonywane z wi臋ziennego chleba. -
Cierpienia i ofiara wi臋藕ni贸w politycznych doby komunizmu nie posz艂y na
marne - m贸wi pani Jadwiga Obrembalska, przewodnicz膮ca Komitetu Budowy
Pomnika i Tablic Pami膮tkowych ku Czci Pomordowanych w Praskich Wi臋zieniach
w latach 1944-1956 im. Kardyna艂a Stefana Wyszy艅skiego. - Doprowadzi艂y do
odzyskania niepodleg艂o艣ci przez przekazanie nast臋pnemu pokoleniu tak
cennych warto艣ci, jak wiara i nadzieja. Komitet skupia niemal w
ca艂o艣ci by艂ych wi臋藕ni贸w politycznych okresu stalinowskiego - 偶o艂nierzy
zbrojnego podziemia i cz艂onk贸w m艂odzie偶owych organizacji konspiracyjnych.
Chcieli, by pomnik, kt贸ry wznie艣li swoim kolegom, nie budzi艂
przygn臋bienia, ale ni贸s艂 przes艂anie zwyci臋stwa. Bo m臋czennicy sprawy
narodowej nie ulegli nigdy swoim prze艣ladowcom. Sta艂a za nimi prawda i
si艂a moralna. Komitet Budowy Pomnika i Tablic Pami膮tkowych ku Czci
Pomordowanych w Praskich Wi臋zieniach powsta艂 w 1993 roku. Za patrona
przyj膮艂 ks. kardyna艂a Stefana Wyszy艅skiego, wi臋藕nia politycznego okresu
stalinowskiego, kt贸ry by艂 prze艣ladowany za swoj膮 nieugi臋t膮 postaw臋 kap艂ana
i Polaka. - Jego przes艂anie: "Uwa偶am sobie za 艂ask臋, 偶e mog艂em da膰
艣wiadectwo prawdzie, jako wi臋zie艅 polityczny przez trzyletnie wi臋zienie, i
偶e uchroni艂em si臋 przed nienawi艣ci膮 do moich rodak贸w, sprawuj膮cych w艂adz臋
w pa艅stwie", jest bliskie i naszym sercom - m贸wi pani Jadwiga. Na
wniosek Komitetu, w lutym 1995 r. Rada Gminy Warszawa Centrum podj臋艂a
uchwa艂臋 o wybudowaniu pomnika na terenie by艂ego Karno-艢ledczego Wi臋zienia
Warszawa III - Praga. Akt erekcyjny pomnika wmurowano 22 listopada
1997 r. Cztery lata p贸藕niej stan膮艂 monument, wzniesiony dzi臋ki wielu
ludziom dobrej woli. Autorami projektu s膮: rze藕biarz Dariusz Kowalski i
architekt S艂awomir Korzeniowski.
Miejsca ka藕ni
W
Warszawie jest wiele miejsc, gdzie w latach terroru komunistycznego
cierpieli i gin臋li niewinni ludzie. Do tej pory tylko kilka z nich
upami臋tniono: "艁膮czk臋" na cmentarzu wojskowym na Pow膮zkach, miejsca
poch贸wku na starym cmentarzu s艂u偶ewskim przy ko艣ciele 艣w. Katarzyny.
Wmurowano tablice na budynku wi臋ziennym na Rakowieckiej, na by艂ej
siedzibie Ministerstwa Bezpiecze艅stwa Publicznego na Koszykowej. Na
Pradze: na siedzibie Wojew贸dzkiego UBP przy ul. Sierakowskiego, areszcie
przy ul. Cyryla i Metodego. Kilka tygodni temu stan膮艂 pomnik na Cmentarzu
Br贸dnowskim. Teraz dosz艂o Toledo. Czekaj膮 jeszcze inne katownie UB i
NKWD, m.in. przy ul. Strzeleckiej, oraz nowo odkryte miejsca ka藕ni, np. w
willi we W艂ochach. (patrz "Jezu wybaw" - wtr. WK.) Pomnik przy ul. Namys艂owskiej 6 (taki dzi艣 jest
adres miejsca, gdzie znajdowa艂o si臋 Toledo) stan膮艂 na terenie dawnego
wi臋zienia. Ju偶 nie istnieje, nie ma po nim 艣ladu. Zosta艂o rozebrane
kilkana艣cie lat temu. Jedynie zrekonstruowany fragment muru wi臋ziennego na
oryginalnych fundamentach - integralny element pomnika - przypomina
przecie偶 nieodleg艂膮 przesz艂o艣膰.
Dar serc
Uroczysto艣膰
ods艂oni臋cia pomnika poprzedzi艂a Msza 艣w. pod przewodnictwem ks. bp.
seniora Zbigniewa Kraszewskiego w intencji wszystkich wi臋zionych i
straconych na 11 Listopada. Do ko艣cio艂a Matki Bo偶ej Loreta艅skiej przy ul.
Ratuszowej przyby艂y liczne poczty sztandarowe organizacji kombatanckich,
byli wi臋藕niowie polityczni wraz z rodzinami, mieszka艅cy Pragi. - To
wi臋zienie, kt贸rego ju偶 nie ma, w pami臋ci 偶yj膮cych jeszcze dot膮d 艣wiadk贸w
pozostaje miejscem ka藕ni i prze艣ladowa艅, ale r贸wnie偶 wytrwania i odwagi -
powiedzia艂a, witaj膮c go艣ci, pani Jadwiga Obrembalska. Szczeg贸lnie
gor膮co przewodnicz膮ca Komitetu podzi臋kowa艂a wszystkim, kt贸rzy wsparli
budow臋 pomnika. Okazuje si臋, 偶e has艂o "wi臋藕niowie polityczni" otwiera
wiele serc. I tak np. "Gazownia Warszawska" nieodp艂atnie u艂o偶y艂a
instalacj臋 doprowadzaj膮c膮 gaz do zniczy, kt贸re ju偶 nied艂ug膮 zap艂on膮 przy
pomniku, Urz膮d Dzielnicy zaprojektowa艂 ziele艅. Nazwiska wszystkich
darczy艅c贸w znajd膮 si臋 w ksi臋dze pami膮tkowej pomnika.
Przeszli
do historii
Ponad p贸艂 wieku temu Ratuszowa, 11 Listopada to
by艂a odleg艂a Praga. Od ulicy wi臋zienie oddziela艂 mur o wysoko艣ci 3 m, z
zasiekami z drutu kolczastego i szk艂ami stercz膮cymi do g贸ry ostrzami. W
naro偶nikach znajdowa艂y si臋 wie偶yczki stra偶nicze z reflektorami. W 1951
r., na pierwszym pi臋trze od strony dziedzi艅ca wewn臋trznego umieszczono
cel臋 艣mierci, kilka miesi臋cy p贸藕niej drug膮. Przebywa艂 tam od 9 kwietnia
1951 do 12 lipca 1951 r. Stanis艂aw 艢wiercz, podchor膮偶y Narodowego
Zjednoczenia Wojskowego Okr臋gu Mazowsze P贸艂noc. Przewieziono go do Toledo
z Pu艂tuska razem z kolegami: Boles艂awem Cz臋艣cikiem i Janem Grono. Wszyscy
otrzymali na "rozprawie" kar臋 艣mierci. Na 11 Listopada umieszczono ich w
celi, gdzie na wykonanie wyroku czeka艂o ju偶 19 wi臋藕ni贸w. "Przydzielono
nam 艂y偶ki i miski cynowe oraz r臋cznik. Maj膮c takie wyposa偶enie
rozpocz臋li艣my okres wegetacji w tej celi. W celi z pozoru tylko strasznej
w swej wymowie, ale jak偶e spokojnej w swej postawie. W kt贸rej nie by艂o
k艂贸tni, swar贸w, nawet rozm贸w, jak to mia艂o miejsce w celach o niskich
wyrokach. Panowa艂 tu idealny spok贸j i cisza" - pisa艂 po latach Stanis艂aw
艢wierszcz w swoich wspomnieniach "艢wiat艂o w celi - tam?". To w tej
celi mjr Karol S臋k, oficer NSZ, stracony w czerwcu 1952 r. na Mokotowie,
pociesza艂 wsp贸艂towarzyszy: "No, moi m艂odzi panowie, g艂owa do g贸ry, 艣mier膰,
na kt贸r膮 nas skazali, nie jest wcale taka straszna i trwa tylko moment.
(...) Pami臋taj, 偶e po tym strzale przejdziesz na sta艂e do historii, a to
tak偶e co艣 znaczy".
Straszne miejsce
- To by艂o
straszne miejsce - m贸wi膮 wszyscy byli wi臋藕niowie 11 Listopada.
Zbrodniarze z UB nie mieli lito艣ci dla niewinnych os贸b. Nie偶yj膮cy
ju偶 por. pilot Witold Teske, oficer NSZ, tak wspomina艂 straszne dni
sp臋dzone w Toledo: "Przez ca艂膮 noc pastwili si臋 nade mn膮, bij膮c
kablem, pa艂k膮 oraz kopi膮c po ca艂ym ciele. Biciem zmuszali mnie do
wykonywania przysiad贸w, aby w ten spos贸b os艂abi膰 moje si艂y. Aby wzm贸c
katowanie, chcieli mnie przekona膰, 偶e je艣li nawet kiedy艣 wyjd臋 z
wi臋zienia, b臋d臋 kalek膮, w tym celu uderzali moj膮 g艂ow膮 o mur 艣ciany,
kopali w krocze, serce, nerki, 偶ebra. Tak skatowanego przywlekli mnie rano
'艣mieciuchy' do celi, z kt贸rej za kilkana艣cie minut ponownie wezwany
zosta艂em do 艣ledczego. I zn贸w to samo, te same metody, tylko nieco
urozmaicone, a mianowicie odwracano sto艂ek do g贸ry nogami, a jedn膮 z tych
n贸g wciskano do odbytnicy (specem w tej dziedzinie tortury by艂 Tadeusz
Podd臋bski, wprowadzaj膮c swoim palcem nog臋 sto艂ka do odbytu). Po takim
zabiegu zmuszano mnie do podniesienia n贸g do poziomu, a kiedy te opada艂y,
kopano buciorami po piszczelach. A kiedy i tego by艂o im za ma艂o,
zdejmowano mi obuwie i rozdeptywano mi buciorami palce, lub obwi膮zywano mi
g艂ow臋 i twarz zas艂onami okiennymi, ca艂膮 ich d艂ugo艣ci膮 i wtedy T. Podd臋bski
bra艂 mi臋dzy nogi g艂ow臋, a r臋kami uciska艂 usta i nos, powoduj膮c w ten
spos贸b utrat臋 przytomno艣ci. Szczeg贸lnym okrucie艅stwem odznacza艂 si臋 kpt.
Tadeusz G贸zik - naczelnik oddzia艂u IV, stanowisko to obj膮艂 po Tadeuszu
Jakubowskim". Wi臋藕niowie zapami臋tali nazwiska najokrutniejszych
艣ledczych na 11 Listopada. Byli w艣r贸d nich: Zygmunt Knyziak, Tadeusz
Jakubowski, Tadeusz Podd臋bski, J贸zef Frydman, Kazimierz Chudy, Bronis艂aw
Szczerbakowski, Jerzy 艁obanowski, Pawe艂 Szyma艅ski, Henryk 艢wierczy艅ski,
Marceli Kami艅ski. Naczelnikiem wi臋zienia by艂 Kazimierz Szymonowicz.
Nie mo偶na zapomnie膰
Jerzy Skorupi艅ski, oficer NSZ
Samodzielnego Batalionu im. brygadiera M膮czy艅skiego, siedzia艂 na 11
Listopada "tylko" dwa tygodnie, mi臋dzy 1 a 14 listopada 1945 r. -
By艂em tu przelotem. Zosta艂em aresztowany 6 kwietnia 1945 r., dwa dni
p贸藕niej m贸j ojciec, kt贸ry by艂 w zapleczu politycznym NSZ - wspomina.
Po 艣ledztwie prowadzonym w siedzibie NKWD w Piasecznie, zosta艂
przewieziony do centralnej katowni NKWD gen. Sierowa na ul. Strzeleck膮 r贸g
艢rodkowej w Warszawie. Po dw贸ch tygodniach trafi艂 do spec艂agru nr 10 w
Rembertowie, kt贸ry by艂 miejscem koncentracji os贸b niewygodnych dla nowej
w艂adzy, z przeznaczeniem do wyw贸zki na Wsch贸d. W Zielone 艢wi膮tki 1945
r., 20 minut po p贸艂nocy na ob贸z uderzy艂 por. "Wichura" i rozbi艂 w py艂
kompani臋 wartownicz膮, uwalniaj膮c ponad 650 wi臋藕ni贸w. Jerzy Skorupi艅ski
przebywa艂 w jednej z ostatnich sal, gdzie drzwi zamykane na sztaby 偶elazne
zosta艂y wy艂amane na ko艅cu, wi臋c nie zd膮偶y艂 uciec. - I chwa艂a Bogu, bo by
mnie unicestwili - przyznaje pan Jerzy. Po ataku na 艂agier w艂adze
sowieckie zmieni艂y plany, wi臋藕ni贸w wywieziono do Poznania, do wielkiego
spec艂agru dla Niemc贸w. 1 sierpnia 1945 r. Polak贸w przekazano w艂adzom
Urz臋du Bezpiecze艅stwa Publicznego Pozna艅. Jerzy Skorupi艅ski przesiedzia艂
trzy miesi膮ce w wi臋zieniu w Rawiczu. Ostatnim etapem by艂a Warszawa,
w艂a艣nie wi臋zienie na 11 Listopada. - Chocia偶 siedzia艂em tam tylko dwa
tygodnie, zd膮偶y艂em pozna膰 to miejsce - opowiada pan Jerzy. - Dowiedzia艂em
si臋 wielu strasznych rzeczy. Wstrz膮saj膮ce wra偶enie wywar艂y na mnie -
mia艂em 21 lat - napisy na 艣cianach. - To by艂o straszne wi臋zienie,
niech mi pani wierzy. Gdy mnie zwalniali, jeszcze za bram膮 ogl膮da艂em si臋
ukradkiem, czy nie strzel膮 mi w g艂ow臋 - wspomina.
Przebaczamy,
ale pami臋tamy
Doktor Stanis艂aw Szucki, przewodnicz膮cy Zwi膮zku
呕o艂nierzy Narodowych Si艂 Zbrojnych, sk艂adaj膮c ho艂d wszystkim zamordowanym
w wi臋zieniu na Ratuszowej, stwierdzi艂, 偶e kombatanci z przera偶eniem dzi艣
s艂uchaj膮 wypowiedzi wielu lewicowych polityk贸w usprawiedliwiaj膮cych, a
nawet gloryfikuj膮cych czyny zwyrodnia艂ych morderc贸w i zdrajc贸w, czasy
PRL-owskiego UB i innych struktur represji i zniewolenia. A przecie偶 w
1994 r. Sejm oceni艂 jednoznacznie ten okres, stwierdzaj膮c w specjalnej
uchwale, 偶e struktury zwalczaj膮ce organizacje niepodleg艂o艣ciowe prowadzi艂y
dzia艂alno艣膰 zbrodnicz膮. Tym bardziej wi臋c potrzeba edukacji
spo艂ecze艅stwa o latach terroru komunistycznego. "Gruba kreska" zrobi艂a
swoje, zr贸wnuj膮c ofiary z katami. Ludzie winni zbrodni pozostali bezkarni.
To dobrze, 偶e pomnik, kt贸ry ods艂onili byli wi臋藕niowie 11 Listopada,
偶o艂nierze Narodowych Si艂 Zbrojnych: p艂k Stanis艂aw Borodzicz, mec. Tadeusz
Tomaszkiewicz i Maria Kobierzycka, b臋dzie przypomina艂 wszystkich
straconych w stolicy w latach 1944-1956, b臋dzie te偶 przestrog膮 dla
przysz艂ych pokole艅. - Nie czujemy nienawi艣ci, ale zapomnie膰 nam nie
wolno - m贸wi mec. Tomaszkiewicz. Przez trzy tygodnie prze偶ywa艂 w Toledo
w艂asn膮 艣mier膰 - taki otrzyma艂 wyrok za wydawanie podziemnej gazety. -
Widzia艂em, jak wyprowadzali z celi p艂k. Szyma艅skiego, dow贸dc臋 11 pu艂ku
u艂an贸w. "Janczara zamordowali艣my" - chwalili si臋 oprawcy po egzekucji.
Mecenas Tomaszkiewicz, aresztowany 8 stycznia 1945 r., zanim trafi艂 do
Toledo, przeszed艂 przez katownie UB w Otwocku i przy ul. 艢rodkowej. - Na
pocz膮tku, po tamtej gehennie, wi臋zienie na 11 Listopada wyda艂o si臋 nam
luksusem. Szybko okaza艂o si臋, jak bardzo byli艣my w b艂臋dzie. Na apelach
musieli艣my sta膰 nago, na betonie, cz臋sto nawet przez dwie godziny.
Wi臋藕niowie byli ca艂kowicie odizolowani, nie otrzymywali 偶adnych gazet,
ksi膮偶ek, bez przerwy mieli rewizje. Mecenas Tomaszkiewicz zapami臋ta艂
skazanego na 艣mier膰 ch艂opca, kt贸ry poprosi艂 o ksi臋dza. Naczelnik wi臋zienia
odpowiedzia艂: "Ja ci b臋d臋 ksi臋dzem, ty taki synu". Pistoletem zosta艂
zap臋dzony do bunkra i stracony.
Zbrodniarze
Przejmuj膮co zabrzmia艂o pod pomnikiem
przem贸wienie p艂k. Stanis艂awa Borodzicza, d艂ugoletniego wi臋藕nia 11
Listopada, z wyrokiem 15 lat wi臋zienia. - Tu by艂em 艣wiadkiem wielu
zbrodni ubowskich. Ju偶 na Sierakowskiego wci艣ni臋to mnie nago w tzw. trumn臋
- opowiada pan Stanis艂aw. - By艂 to kana艂 w murze o wymiarach 60 na 40 cm i
180 cm d艂ugo艣ci. I tam "dojrzewa艂em". M贸j oficer Henryk 艢wierczy艅ski
wygra偶a艂, 偶e je艣li b臋d臋 niegrzeczny, to cz臋艣ciej b臋d臋 odwiedza艂 to
miejsce. Stanis艂aw Borodzicz cz臋sto by艂 te偶 wrzucany do karca, kt贸ry
stanowi艂a cela bez okna, 艂贸偶ka i urz膮dze艅 sanitarnych. Tylko pod samym
stropem znajdowa艂 si臋 otw贸r o wymiarach 30 na 30 cm do pomieszczenia,
gdzie przechowywano trupy, oczekuj膮ce na poch贸wek. Pewnego razu
wi臋zie艅 Borodzicz spotka艂 w karcu pana, kt贸ry przedstawi艂 si臋 jako
jehowita. Jego cia艂o by艂o sino-czarne od bicia pa艂k膮 gumow膮. By艂 bity po
15 godzin dziennie. Katowali nie tylko szeregowi oprawcy,
niewykszta艂ceni, z awansu spo艂ecznego, ale tak偶e g贸ra aparatu
bezpiecze艅stwa. Podczas konfrontacji Stanis艂aw Borodzicz nie m贸g艂
rozpozna膰 swojego przyjaciela Witolda Grzebskiego, oficera NSZ, bo by艂 tak
zbity przez prokuratora Landzberga, kt贸ry dzi艣 mieszka w Izraelu. Z
kolei Julia Brystygierowa "Luna", szef V Departamentu MBP, z upodobaniem
stosowa艂a wobec m臋偶czyzn tzw. szuflad臋. - A potem bi艂a batem po twarzy. To
by艂a kultura komunistyczna - m贸wi pan Stanis艂aw. Z jedn膮 z ofiar "Luny",
panem Szafarzy艅skim ps. "Wera", zaprzyja藕ni艂 si臋 w Rawiczu. - Dlaczego
w tych zbrodniach brali udzia艂 呕ydzi, tak strasznie prze艣ladowani przez
Niemc贸w? - p艂k Borodzicz stale zadaje sobie to pytanie.
Nr
4313
Na 11 Listopada trafiali nie tylko uczestnicy zbrojnego
podziemia z lat wojny i okupacji sowieckiej. Tak偶e ludzie, kt贸rych w艂adza
ludowa uzna艂a za wrog贸w systemu i "ludu pracuj膮cego miast i wsi".
Wystarczy艂o niewiele: niew艂a艣ciwy wygl膮d, korespondencja otrzymywana z
Zachodu.
"Ma艂y, bia艂y domek,
skryty w kratach, automatach.
Rz臋dem stoj膮 wartownicy,
Naczelnika wierne psy"
- nuci Tadeusz
Baranowski. Tak wi臋藕niowie 艣piewali o 11 Listopada. Pan Tadeusz sp臋dzi艂 tu
dwa lata (1952-54). Ko艅czy艂 w艂a艣nie odbywa膰 dwuletni膮 s艂u偶b臋 wojskow膮 w
Szladze na Mazurach, gdy wybuch艂a wojna w Korei. Jego jednostce o rok
przed艂u偶ono pobyt w wojsku. - Chcieli nas wywie藕膰 do Korei - wspomina.
- Zorganizowali艣my si臋 wi臋c, by stawi膰 op贸r. Tajny zwi膮zek zosta艂
szybko wykryty. Najpierw przeszli przez straszne 艣ledztwo w Informacji
Wojskowej. Potem wywie藕li ich do E艂ku, a stamt膮d na 11 Listopada. Do 1956
r. pan Tadeusz pracowa艂 w kopalni. Tam nie mia艂 nazwiska, jedynie numer
4313.
S艂u偶ba
- Jestem po to, 偶eby s艂u偶y膰 - m贸wi
Jadwiga Obrembalska, zaprzysi臋偶ona 艂膮czniczka konspiracyjnej organizacji
m艂odzie偶owej "Skorpion". Aresztowana w 1949 r., p贸艂 roku czeka艂a na wyrok
w 艣ledztwie na 11 Listopada. By艂a najm艂odsza w celi. Na rozprawie dosta艂a
dwa lata w zawieszeniu. - To prawdziwa 艂aska Bo偶a, znak, 偶e mam co艣
zrobi膰 dla tych wi臋藕ni贸w, kt贸rzy mieli wysokie wyroki - m贸wi skromnie pani
Jadwiga. - 呕e musz臋 zabiega膰 o pomnik, o powstanie ksi膮偶ki na temat
wi臋zienia na Ratuszowej. Taki jest los ludzi, kt贸rzy zachowali w
sercach Polsk臋 i przekazuj膮 to dalej, swoim dzieciom i wnukom.
Ma艂gorzata Rutkowska Zdj臋cia: R. Sobkowicz
Ma艂gorzata Rutkowska, Nasz Dziennik, 2001-10-08
powrot
|