|
Z dr. Markiem Janem Chodakiewiczem rozmawia Ma艂gorzata Rutkowska |
|
Stare tezy Na prze艂omie marca i kwietnia w Stanach Zjednoczonych uka偶e si臋 w j臋zyku angielskim ksi膮偶ka Jana Tomasza Grossa "S膮siedzi". Sprawa Jedwabnego zostanie w ten spos贸b "umi臋dzynarodowiona", chocia偶 relacje 偶ydowskie na ten temat znane s膮 od dawna, i powsta艂y w艂a艣nie na terenie USA. - Sprawa Jedwabnego od pocz膮tku by艂a umi臋dzynarodowiona. Wiedza o wymordowaniu 呕yd贸w w tym mie艣cie, wed艂ug wersji Szmula Wasersztejna i Menachema Finkelsztejna, funkcjonowa艂a bowiem przede wszystkim poza granicami Polski. Od czasu do czasu przypominano o tym, jak cho膰by Reuben Ainsztein w 1974 roku w pracy "Jewish Resistance in Nazi-Occupied Eastern Europe". Opr贸cz tego, w 1996 roku, przy okazji dyskusji o "pogromie w Ejszyszkach" zrobi艂 to "The New York Times". Gazeta ta opublikowa艂a list wiceambasadora RP, kt贸ry przytoczy艂 wyja艣nienia podane przez Micha艂a Wo艂艂ejk臋 w "Gazecie Polskiej", 偶e nie chodzi艂o o "pogrom", a o akcj臋 na oficera NKWD. Pod tym listem opublikowano g艂os czytelnika, kt贸ry przypomnia艂 o rzekomym spaleniu przez Polak贸w w stodole 1.600 jedwabie艅skich 呕yd贸w. Tak sprawa Jedwabnego oraz inne punkty zapalne w stosunkach polsko-偶ydowskich wyskakiwa艂y od czasu do czasu. Jak, Pana zdaniem, fakt angielskiej edycji "S膮siad贸w" mo偶e wp艂yn膮膰 na dyskusj臋 o Jedwabnem?
- Polak贸w w kraju zaszokowa艂a skala i forma oskar偶e艅 Grossa, przypisanie zbrodni - na podstawie nieudowodnionych oskar偶e艅 - ca艂ej spo艂eczno艣ci polskiej. A kiedy Pan us艂ysza艂 pierwszy raz o Jedwabnem?
- Jeszcze w czasie studi贸w bakalarskich w Kaalifornii
Na histori臋 Jedwabnego natkn膮艂em si臋, czytaj膮c ksi膮偶k臋 Reubena Ainszteina, ale przyznam si臋, 偶e nie zwr贸ci艂em na to wi臋kszej uwagi. Wymienia si臋 tam Jedwabne dos艂ownie jednym s艂owem w litanii miejscowo艣ci, gdzie autor oskar偶a Polak贸w o pope艂nienie pogrom贸w latem 1941 roku. Bardziej zaszokowa艂o mnie stwierdzenie tego badacza, 偶e "polscy nazi艣ci" w 1944 roku w Powstaniu Warszawskim zabili wi臋cej 呕yd贸w ni偶 Niemc贸w - czyli mi臋dzy sierpniem a pa藕dziernikiem 1944 r. - AK i NSZ mia艂y wymordowa膰 oko艂o 15.000 呕yd贸w. Dobrze pami臋tamy, 偶e w 1994 r., w roku p贸艂wiecza Powstania Warszawskiego, "Gazeta Wyborcza" pi贸rem Micha艂a Cichego rozp臋ta艂a dyskusj臋 o "czarnych kartach Powstania", powtarzaj膮c oskar偶enia Ainszteina. Jak dowi贸d艂 Leszek 呕ebrowski, ca艂kowicie wyssane z palca. Jak si臋 okazuje, Cichy i Gross pos艂uguj膮 si臋 podobn膮 skrajnie nierzeteln膮 "metodologi膮": manipulacje 藕r贸d艂ami, przemilczenia i k艂amstwa. Jaka by艂a Pana reakcja na rewelacje autor贸w 偶ydowskich o najnowszej historii Polski? - Na pocz膮tku by艂em zaszokowany, a potem przyzwyczai艂em si臋. Postanowi艂em do tych opowie艣ci podej艣膰 bardzo powa偶nie, a wi臋c sprawdzi膰 je. Weryfikowa艂em te relacje m.in. w Archiwum 呕ydowskiego Instytutu Historycznego w Warszawie (A呕IH). Dam przyk艂ad. W przechowywanej w Yad Vashem relacji, Gedala Erenberg zezna艂 w j臋zyku jidysz, 偶e jesieni膮 1942 r. Narodowe Si艂y Zbrojne wymordowa艂y siekierami pod Zakrz贸wkiem kilka rodzin 偶ydowskich. Ale z relacji tej wynika艂o, 偶e Erenberg by艂 w tym czasie w niemieckim obozie, a wi臋c nie by艂 艣wiadkiem bezpo艣rednim. Tymczasem w A呕IH zachowa艂a si臋 relacja in偶. Adama Urlicha, z kt贸rej wynika, 偶e kilku 呕yd贸w siekierami wymordowali zwykli bandyci - a nie NSZ. Innych 呕yd贸w zabili Niemcy przy ewakuacji ludno艣ci wsi. Spyta艂em te偶 o t臋 spraw臋 dwie mieszkanki Zakrz贸wka. Potwierdzi艂y odpowiedzialno艣膰 Niemc贸w i bandyt贸w. Na koniec w Archiwum Pa艅stwowym w Lublinie, Oddzia艂 Kra艣nik, znalaz艂em pismo samego Erenberga z 1945 roku, w kt贸rym pisze o 呕ydach z Zakrz贸wka zamordowanych przez Niemc贸w, co potwierdza pismo innego 艣wiadka 偶ydowskiego z tego okresu. Tak by艂o te偶 z innymi relacjami 偶ydowskimi, kt贸re uda艂o mi si臋 zweryfikowa膰. Czyli, jest tam troch臋 prawdy, troch臋 zgadywania, troch臋 przesady. Normalnie; pami臋膰 ludzka nie jest przecie偶 perfekcyjna. Nak艂adaj膮 si臋 na to zadra偶nienia, resentymenty. W mediach toczy si臋 偶ywa dyskusja (ale nie zawsze jest ona "powa偶na", jak pokazuj膮 publikacje "Wprost") o Jedwabnem, ale tak na dobr膮 spraw臋 stoimy ci膮gle w miejscu. Gross nie przedstawia dowod贸w, tylko przypuszczenia, badacze podejrzewaj膮cy, 偶e mord w Jedwabnem by艂 dzie艂em Niemc贸w, nie potrafi膮, czy nie mog膮 przy pomocy 藕r贸de艂 uzasadni膰 swojego przekonania. - Publicystom nie chodzi zwykle o dyskusj臋, a o bezdyskusyjne przekonanie do swego punktu widzenia. Ich rola jest jednak wa偶na, bowiem mog膮 zasugerowa膰 po艣rednim czy bezpo艣rednim 艣wiadkom, z kt贸rych ka偶dy s艂ysza艂 albo widzia艂 tylko okruchy tragedii, pewn膮 interpretacj臋 wydarze艅 w Jedwabnem. Jest to naturalne zjawisko og艂upiania m贸zg贸w przez propagand臋. Na przyk艂ad, 偶o艂nierz NSZ Marian Boblewski wspomina艂 mi, 偶e "po wyzwoleniu [sic] z艂apa艂o mnie NKWD i 艣ledczy celnym wykopem zmia偶d偶y艂 mi oko. Mia艂em wtedy 17 lat". Prosz臋 sobie wyobrazi膰, co zasz艂o w m贸zgu tego cz艂owieka, kt贸ry by艂 niew膮tpliwie antykomunist膮, 偶e akt zniewolenia, czyli zdobycie Polski przez Sowiet贸w w 1944 roku, kt贸re tak tragicznie odbi艂o si臋 na nim, na jego rodzinie, kolegach i na kraju, potrafi艂 nazwa膰 "wyzwoleniem". Propaganda czyni cuda. Po prostu komuni艣ci i lewicowcy skonstruowali ca艂y 艣wiat symboli i zmonopolizowali j臋zyk. Nakre艣lili ramy, w kt贸rych poruszamy si臋 do dzi艣. Dlatego w艂a艣nie historycy przyk艂adaj膮 tak膮 wag臋 do wsp贸艂czesnych dokument贸w oraz wspomnie艅. Nauka pod kontrol膮 Dlaczego tak trudno dotrze膰 do prawdy o wydarzeniach w Jedwabnem? - Bo przez 50 lat w Polsce nie by艂o wolno艣ci s艂owa. Przecie偶 w wolnej Rzeczpospolitej takie sprawy zosta艂yby rozpatrzone, a na pewno nag艂o艣nione od razu po wojnie. W niewoli komunistycznej nie by艂o to mo偶liwe; co najwy偶ej sprawy takie za艂atwiano cz臋艣ciowo - 艣ledztwo dwa tygodnie, a proces jeden dzie艅. I Jedwabne "za艂atwione". Teraz stoimy przed straszliwie zaniedban膮 stajni膮 Augiasza nauki polskiej. Nie ma metodologii prowadzenia bada艅 regionalnych; tradycja obiektywnego dociekania prawdy zosta艂a st艂amszona. W ko艅cu nie ma funduszy ani 艣rodk贸w na badania; a jak s膮, to pozostaj膮 w wi臋kszo艣ci pod kontrol膮 ludzi wywodz膮cych si臋 z poprzedniego systemu, albo nie bardzo chc膮 zerwa膰 ze starymi przyzwyczajeniami - bo nie potrafi膮. Jedna rzecz jest znamienna. Gdy ukazali si臋 "S膮siedzi", a potem zaraz zacz臋艂y si臋 sypa膰 w "Gazecie Wyborczej" artyku艂y przyjmuj膮ce za pewnik tezy Grossa, okaza艂o si臋, 偶e polemistom brakuje rzeczowych argument贸w. Nie ma opracowa艅 pierwszej sowieckiej okupacji na ziemiach p贸艂nocno-wschodnich RP, stosunk贸w polsko-偶ydowskich, historii Ko艣cio艂a katolickiego z tego okresu. A trudno si臋 broni膰 nie przedstawiaj膮c fakt贸w. - A od kogo mieli si臋 uczy膰 dzisiejsi m艂odzii historycy? Od dy偶urnego komunisty gomu艂kowca Czes艂awa Madajczyka, w kt贸rego sztandarowej pracy trudno odr贸偶ni膰, co jest 艣ci膮gni臋te z dokument贸w Delegatury Rz膮du, a co jest jego w艂asn膮 "oryginaln膮" analiz膮, bo naukowiec ten by艂 tak oszcz臋dny w przypisach? Czego mo偶na by艂o nauczy膰 si臋 od wywodz膮cego si臋 z tej samej szko艂y Czes艂awa 艁uczaka, kt贸ry jeszcze na pocz膮tku lat 90. opublikowa艂 opas艂e tomisko o "Polsce" w II wojnie 艣wiatowej, w kt贸rym zaledwie malusie艅ka cz臋艣膰 jest po艣wi臋cona Kresom Wschodnim? Pisz膮c o Polsce, zignorowa艂 ponad p贸艂 Polski! A metodologia polegaj膮ca na pisaniu pod zadan膮 z g贸ry tez臋? Na przyk艂ad, profesor Eugeniusz Duraczy艅ski opar艂 swoj膮 karier臋 na szkalowaniu prawowitego Rz膮du Rzeczypospolitej na Wychod藕stwie, wed艂ug obowi膮zuj膮cych w PRL dyrektyw. Wywodz膮cy si臋 z UB profesor Ryszard Nazarewicz w swych pracach chyba bezkrytycznie przepisuje w艂asne notatki 艣ledcze z okresu, gdy by艂 pu艂kownikiem UB, staraj膮c si臋 wybieli膰 konspiracj臋 komunistyczn膮 kosztem niepodleg艂o艣ciowc贸w. Prof. Krzysztof Dunin-W膮sowicz, polegaj膮c na jednej relacji partyzanta 偶ydowskiego, przypisa艂 NSZ wymordowanie ca艂ego oddzia艂u 偶ydowskiego "jesieni膮 1943". Niestety, historyk ten zignorowa艂 wcze艣niejsz膮 relacj臋 tego samego partyzanta, z kt贸rej wynika艂o, 偶e oddzia艂 zgin膮艂 z r膮k skrajnie lewicowych socjalist贸w - a macza艂 w tym palce by艂y senator SLD Jan Mulak. Zignorowa艂 te偶 inne wspomnienie tego samego partyzanta, kt贸ry oskar偶a艂 o ten czyn komunist贸w. Oczywi艣cie jest kilka jednostek wyj膮tkowych, jak profesorowie Tomasz Strzembosz, Krzysztof Kawalec, Tomasz Wituch, Bogus艂aw Grott, czy Szymon Rudnicki. Ci臋偶ko pracuje Leszek 呕ebrowski, kt贸ry ma doskona艂e materia艂y dotycz膮ce okupacji i podziemia niepodleg艂o艣ciowego po 1944 r. Ale to nieliczne wyj膮tki. Reszcie wydaje si臋 - a "metodologi臋" tak膮 zainicjowa艂a przed 1989 r. prof. Krystyna Kersten - 偶e liberaln膮 retoryk膮 mog膮 pokry膰 propagand臋 zakamuflowan膮 jako "nauka" z czas贸w PRL, a dalszych bada艅 nie warto prowadzi膰. Bo przecie偶 ju偶 wszystko ustali艂 Urz膮d Bezpiecze艅stwa (badania "naukowe" by艂y - polega艂y na torturowaniu ludzi), potem przetrawi艂a to propagandowo weteranka historyczka o pseudonimie "Ksenia". Po niej jak w maglu jedynie s艂uszne opinie powt贸rzyli inni naukowcy ze szko艂y partyjnej, jedni po chamsku stylem "Trybuny Ludu", drudzy z pseudo-og艂ad膮 "Polityki". I voila - historia Polski gotowa. Cudownie. I za to peerelowscy "naukowcy" przez dekady brali pieni膮dze. I dalej je dostaj膮. Dlatego te偶 zapa艣膰 polskiej nauki jest tak dramatyczna. Niestety, nie da si臋 naprawi膰 "od r臋ki" z艂a, jakie ci膮gnie si臋 od p贸艂wiecza. Zanim dojd膮 do g艂osu elity, kt贸re uprawia膰 b臋d膮 prawdziw膮 nauk臋, musi up艂yn膮膰 pewien czas. Tymczasem trzeba reagowa膰, jak w przypadku Jedwabnego, czy innych oskar偶e艅, natychmiast. Jak to robi膰? - Aby skutecznie debatowa膰 na temat kontrowersyjnych spraw, aby skutecznie przeciwstawi膰 si臋 kolejnym niespodziankom, takim jak Jedwabne, mordowanie 呕yd贸w w Powstaniu Warszawskim przez AK i NSZ czy tylko przez AK w Ejszyszkach, trzeba o wszystkim m贸wi膰 otwarcie. I tutaj znowu k艂ania si臋 p贸艂 wieku komunistycznej okupacji. M贸wienie wprost by艂o samob贸jstwem. Sztuka aluzji rozwini臋ta zosta艂a do absurdu. Konspiracja by艂a norm膮 w naszych 艣rodowiskach. Trzeba m贸wi膰 jako pierwsi, zanim zaczn膮 to robi膰 ludzie nam niech臋tni. Co np. powiedziano by na tak膮 propozycj臋, aby publikowa膰 w oparciu o dokumenty i relacje 呕yd贸w zarzuty dotycz膮ce ka偶dego z polskich miast i miasteczek? Forma by艂aby rzeczowa - wed艂ug takiego a takiego 艣wiadka 偶ydowskiego, w takim a takim miejscu taki a taki Polak zrobi艂 to i to. Prawda, czy nie? Prosimy o listy. Ukazanie si臋 takich informacji pomog艂oby w weryfikacji oskar偶e艅. Wtedy nie by艂oby takiego zamieszania, jakie powsta艂o po opublikowaniu rewelacji o Jedwabnem. Moda na liberalizm Przy okazji "S膮siad贸w" obserwujemy niepokoj膮ce zjawisko. Wystarczy rzuci膰 "nowatorsk膮" tez臋, przytaczaj膮c bardzo w膮tpliwe argumenty, manipuluj膮c 藕r贸d艂ami, a wnet teza ta staje si臋 obowi膮zuj膮c膮 prawd膮, zanim w og贸le zosta艂a skonfrontowana ze 藕r贸d艂ami. W publicznym dyskursie o Jedwabnem przyj臋to ju偶 za pewnik, 偶e to "spo艂ecze艅stwo" jest odpowiedzialne za mord na jedwabie艅skich 呕ydach. Teraz ju偶 tylko trwa praca nad wbiciem tej "prawdy" do g艂贸w Polak贸w. Jak broni膰 si臋 przed t膮 manipulacj膮? - Jak wspomnia艂em, teza nie jest nowatorska,, a jedynie jest "艣wie偶a" w Polsce. Poniewa偶 obecnie w kraju panuje moda na liberalizm, tez臋 t臋 艂atwo b臋dzie sprzeda膰 polskiej inteligencji. Prosz臋 spojrze膰 na Andrzeja Kaczy艅skiego, kt贸ry jako pierwszy spraw臋 Jedwabnego poruszy艂 w "Rzeczpospolitej". Wymieniam go dlatego, 偶e w pos艂owiu do angielskoj臋zycznej wersji "S膮siad贸w" prof. Gross dzi臋kuje mu jako temu, kt贸ry jednoznacznie potwierdzi艂 wersj臋, 偶e ludzie w Jedwabnem od zawsze wiedzieli, 偶e ich rodzice i dziadkowie wymordowali 呕yd贸w bez pomocy Niemc贸w. Ale przecie偶 red. Kaczy艅ski jest my艣l膮cym cz艂owiekiem, a nie 偶adnym psem Paw艂owa czy lewakiem. Przedstawiona przez prof. Grossa wersja wypadk贸w w Jedwabnem chwyci艂a go za serce. Nie mia艂 jednak czasu przekopywa膰 archiw贸w, czy zapozna膰 si臋 z alternatywn膮 interpretacj膮 naukow膮, bo takowa wtedy nie istnia艂a. Pojecha艂 zrobi膰 wywiad na miejscu. Oczywi艣cie red. Kaczy艅ski zadawa艂 takie pytania, jakie znalaz艂 u prof. Grossa. Nieogl臋dna postawa niekt贸rych mieszka艅c贸w (przecie偶 lokaln膮 elit臋 wymordowali Niemcy i Sowieci, a ci "wykszta艂ceni" w PRL nie bardzo wiedz膮, o co chodzi) - utwierdzi艂a go w s艂uszno艣ci argument贸w autora "S膮siad贸w". Ale zn贸w - tutaj operujemy na poziomie publicystyki, a nie nauki. Jest przecie偶 wielu takich publicyst贸w, do kt贸rych zupe艂nie nie dochodz膮 inne argumenty. U niekt贸rych wyra藕nie wida膰 z艂膮 wol臋. Jak wi臋c broni膰 si臋 przed szumem informacyjnym wywo艂anym przez ksi膮偶k臋 Grossa? - Oczywi艣cie na pocz膮tku trzeba zweryfikowa膰膰 badania profesora Grossa, kt贸re stanowi膮 podstaw臋 "S膮siad贸w". Robi to ju偶 Instytut Pami臋ci Narodowej; robi te偶 Niezale偶ny Zesp贸艂 Badawczy w Warszawie, z kt贸rym wsp贸艂pracuj臋. Ale to nie wszystko. Bez pomocy entuzjast贸w regionalist贸w ze wszystkich stron Polski nie ma mowy, aby艣my mogli sami wszystko wyt艂umaczy膰. Apeluj臋 szczeg贸lnie do nauczycielstwa wiejskiego i ma艂omiasteczkowego. Przecie偶 oni mog膮 dotrze膰 bardzo 艂atwo nie tylko do 艣wiadk贸w historii, ale r贸wnie偶 do gromadzonych i strze偶onych przez nich cennych dokument贸w wsp贸艂czesnych. Trzeba tylko wykaza膰 inicjatyw臋. Nikt tego za nas nie zrobi. Albo, raczej, zrobi膮 to obcy i zrobi膮 to 藕le. Powiem teraz co艣 bardzo aroganckiego, za co przepraszam pani膮 oraz Czytelnik贸w "Naszego Dziennika". Mieszkam w Imperium Ameryka艅skim, kt贸re narzuca 艣wiatu swoj膮 kultur臋 i styl bycia. W zwi膮zku z tym ju偶 wcze艣niej wiedzia艂em, jak b臋d膮 si臋 kszta艂towa膰 sprawy w Polsce, jakich trzeba u偶ywa膰 argument贸w, czym si臋 trzeba zaj膮膰 w badaniach historycznych. Przyjaciele w Polsce lekcewa偶yli moje zdanie. Teraz widz膮, 偶e mia艂em racj臋. A Jedwabne to dopiero pocz膮tek, wspomni pani moje s艂owa. Jak 艣wiadcz膮 ostatnie publikacje Grossa ("Poduszka pani Marx", Tygodnik Powszechny", "Pr贸ba sumienia" - wywiad dla "Wprost"), uwa偶a on, 偶e wszystko w zwi膮zku z Jedwabnem jest ju偶 jasne. Co Pan s膮dzi o tym? Pr贸ba podwa偶enia przez innych autor贸w wersji Grossa (nazywanej ju偶 "oficjaln膮") zbywana jest kr贸tko: to skandal. Zaniepokoi艂a go zapowied藕 publikacji przez Instytut Pami臋ci Narodowej "bia艂ej ksi臋gi" o Jedwabnem. Sk膮d ten l臋k? - Oczywi艣cie, 偶e prof. Gross s膮dzi, 偶e wszystko jest jasne. Przecie偶 pisa艂 swoj膮 ksi膮偶k臋 z serca, a teraz broni swoich przemy艣le艅. On rzeczywi艣cie wierzy, 偶e nic nowego nie mo偶na odkry膰. Ja tak nie my艣l臋. Pisz膮c sw贸j doktorat - a by艂o to studium powiatu kra艣nickiego podczas okupacji - przejrza艂em kilkadziesi膮t tysi臋cy teczek. Skopiowa艂em prawie 200 kilogram贸w materia艂贸w. Po prostu jak w 艂amig艂贸wce odbudowywa艂em ca艂y powiat w okresie 1939-1947. Koledzy 艣miali si臋 ze mnie, 偶e licz臋 pszczo艂y w kra艣nickiem. Badania zaj臋艂y mi 6 lat, z czego dwa i p贸艂 roku w polskich archiwach. To tylko PRL-owcy wiedz膮 wszystko i na wszelki wypadek o nic nie pytaj膮 - tak pozuj膮 na "geniuszy" i na "autorytety moralne", kt贸re ch臋tnie wyra偶aj膮 opinie o ka偶dej sprawie. A czy to wstyd spyta膰? Wstyd to nie bada膰 tematyki, a jedynie powtarza膰 propagand臋. Czego nie wiemy? Na jakie pytania w zwi膮zku z wydarzeniami w Jedwabnem nie pad艂a jeszcze odpowied藕? - W jaki spos贸b wykonywano rozkazy Himmlera i Heydricha, aby wywo艂ywa膰 pogromy na Kresach? Gdzie byli w dniu masakry Niemcy? Einsatzgruppen? Ordnungspolizei? Jaka by艂a ich rola w Jedwabnem? Jaka by艂a rola podziemia niepodleg艂o艣ciowego w wydarzeniach? Jak wygl膮da艂a sytuacja w Jedwabnem natychmiast po ucieczce Sowiet贸w? Kto stworzy艂 stra偶 obywatelsk膮 i w艂adze tymczasowe? Czy formowa艂y si臋 spontanicznie? Jaki by艂 zwi膮zek w艂adz lokalnych z policj膮 niemieck膮 tu偶 przed mordem na 呕ydach? Jak wygl膮da艂o 艣ledztwo w sprawie Jedwabnego po wojnie? W "Gazecie Wyborczej" jeden z czytelnik贸w wspomina, ze "prokurator 呕yd" stan膮艂 w 艁om偶y na czele komisji, kt贸ra porywa艂a, torturowa艂a i mordowa艂a domniemanych sprawc贸w z Jedwabnego, Radzi艂owa i innych miejscowo艣ci. Jak powsta艂a relacja Wasersztejna? W li艣cie do 呕ydowskiego Instytutu Historycznego z 1995 roku jeden ze 艣wiadk贸w twierdzi艂, 偶e Wasersztejn po prostu poda艂 wersj臋, jak膮 mu podyktowa艂a kobieta zwi膮zana z NKWD. Czy to prawda? Wed艂ug Adama Willmy z "Gazety Pomorskiej", Wasersztejn przyby艂 do Jedwabnego dzie艅 przed tragedi膮 i ukrywa艂 si臋 trzy kilometry od miejsca zdarze艅. Sk膮d zna takie szczeg贸艂y? To samo dotyczy Finkelsztejna oraz Wiktora Nie艂awickiego. Wasersztejn opowiada jako "艣wiadek naoczny" o samob贸jstwie dw贸ch kobiet 偶ydowskich, ale przy tym nie m贸g艂 by膰, bo to by艂o zaraz po wej艣ciu Niemc贸w, a on znajdowa艂 si臋 wtedy w Radzi艂owie. I tak ze zlepku w艂asnych do艣wiadcze艅, cudzych opowie艣ci, resentyment贸w i plotek powsta艂y zeznania 偶ydowskie. Od kilku dni wiadomo, 偶e Wasersztejn by艂 pracownikiem Urz臋du Bezpiecze艅stwa w 艁om偶y. To rzuca nowe 艣wiat艂o na jego relacj臋. - Wcale nie wiadomo! Czyta艂em w serwisie prasowym BBC, 偶e prof. Strzembosz opiera si臋 na zeznaniu jednego 艣wiadka polskiego, kt贸rego jakoby przes艂uchiwa艂 Wasersztejn. To jeszcze nie dow贸d. 艢wiadek mo偶e si臋 myli膰. Prosz臋 nie pope艂nia膰 takich b艂臋d贸w jak prof. Gross. Trzeba to zweryfikowa膰 dok艂adnie. Przejrze膰 papiery UB. Prof. Strzembosz ju偶 wcze艣niej zacytowa艂 innego 艣wiadka, kt贸ry twierdzi, 偶e "呕yd Ca艂ko", czyli Wasersztejn, transportowa艂 cia艂a polskich partyzant贸w poleg艂ych w boju z NKWD pod Kobielnem w czerwcu 1940 roku. Czy znaczy to, 偶e Wasersztejn by艂 NKWD-zist膮? Kolaborantem? A przecie偶 po prostu m贸g艂 by膰 wozakiem, kt贸rego NKWD przymusi艂a do przewo偶enia cia艂 poleg艂ych Polak贸w. Je艣li jednak odnajd膮 si臋 dokumenty ubeckie, 偶e Wasersztejn s艂u偶y艂 w tej formacji, to zupe艂nie inna sprawa. Wtedy b臋dziemy musieli przearan偶owa膰 t臋 艂amig艂贸wk臋. Nazywa si臋 to paradigm shift: gdy model, kt贸ry uprzednio stworzyli艣my, nie mo偶e ju偶 pomie艣ci膰 w ramach nowo dost臋pnych informacji i jako konstrukcja logiczna przestaje funkcjonowa膰. Wtedy porzuca si臋 ten stary model i buduje si臋 nowy. Przewarto艣ciowa膰 histori臋 Odnosz臋 wra偶enie, 偶e w tej dyskusji obecnie mniej ju偶 chodzi o prawd臋, a bardziej o "przewarto艣ciowanie" historii w kierunku obarczenia Polak贸w odpowiedzialno艣ci膮 za holokaust. Coraz bardziej znika wina Niemc贸w, a pojawia si臋 "wsp贸艂udzia艂" Polak贸w z zag艂adzie ludno艣ci 偶ydowskiej. Czy to przypadek? - Faktycznie zaraz po wojnie obowi膮zywa艂a interpretacja nacjonalistyczna. Winni byli Niemcy (ale nie Austriacy), a szczeg贸lnie "faszy艣ci niemieccy". Teraz jest interpretacja liberalna. Winni byli nazi艣ci. Nie wnikamy w ich narodowo艣膰. No, ale interpretacja nacjonalistyczna wci膮偶 do jakiego艣 stopnia obowi膮zuje - e.g. teza Davida Goldhagena o odpowiedzialno艣ci zbiorowej Niemc贸w (nota bene, w艂a艣nie dlatego wybitny weteran historyk holocaustu Raul Hilberg wy艣mia艂 Goldhagena jako naukowca ze stanem wiedzy z roku 1946). Oczywi艣cie m贸wi si臋 te偶 o odpowiedzialno艣ci zbiorowej Litwin贸w, Ukrai艅c贸w, no i Polak贸w. I tutaj zn贸w stoi zadanie przed badaczami. Do jakiego stopnia funkcjonowa艂a w艣r贸d Polak贸w kolaboracja, a do jakiego stopnia przystosowanie si臋 (accommodation)? Jakie prze艂o偶enie mia艂o to na stosunek Polak贸w do 呕yd贸w? Dlaczego nikt jeszcze nie napisa艂 pracy o powiernictwie nieruchomo艣ci 偶ydowskich? Przecie偶 na najni偶szym poziomie, tak zreszt膮 jak w skarbowo艣ci, w Generalnym Gubernatorstwie pracowali Polacy. Pami臋tam, jak w TV Polonia jeden postkomunistyczny historyk argumentowa艂, 偶e nie mo偶na tak jednoznacznie negatywnie ocenia膰 okresu 1944-1947. Nie mo偶na pisa膰 o tym przez pryzmat podziemia, bowiem "wi臋kszo艣膰 ludzi przecie偶 偶y艂a spokojnie, odbudowywali swe siedziby, kochali si臋, pracowali". 呕a艂uj臋, 偶e nie mog艂em temu naukowcowi powiedzie膰, aby zajrza艂 do ksi膮偶ki telefonicznej Stadt Warschau w Generalnym Gubernatorstwie. Tam znalaz艂by wykaz dzia艂aj膮cych firm. Mi臋dzy innymi by艂y firmy fryzjerskie, szewskie, krawieckie. Funkcjonowa艂y restauracje. Ludzie pracowali, odbudowywali domy, rodzi艂y si臋 dzieci. Ale czy w zwi膮zku z tym historia okupacji niemieckiej ma by膰 napisana z punktu widzenia tych, kt贸rzy przystosowali si臋 do okupacji? Poza tym przecie偶 wielu z tych, kt贸rzy pracowali, odbudowywali swoje domy r贸wnie偶 dzia艂a艂o w podziemiu, albo w inny spos贸b dzia艂a艂o przeciw Niemcom - stawiali prywatny op贸r. Tak by艂o te偶 pod okupacj膮 komunistyczn膮 po 1944 roku. 呕ycie przecie偶 nie zatrzymuje si臋, nawet w ekstremalnych warunkach. Niezrozumienie takich rzeczy to jest w艂a艣nie ta przekl臋ta spu艣cizna PRL. W ramach tego "przewarto艣ciowania" przemilcza si臋 jasny i klarowny stosunek w艂adz Polski do eksterminacji 呕yd贸w. Rz膮d polski na obczy藕nie i w艂adze Polski Podziemnej jeszcze przed Zag艂ad膮, czyli przed 1942 r., a nawet przed rozpocz臋ciem wojny niemiecko-sowieckiej wzywa艂y Polak贸w do nie pomagania Niemcom w 偶adnej akcji anty偶ydowskiej, bo Niemcy wykorzystaj膮 to "aby pokaza膰 ca艂emu 艣wiatu, 偶e wsp贸艂pracujemy z nim w niszczeniu 呕yd贸w i b臋dzie usi艂owa艂 skompromitowa膰 nas wobec zagranicy". - Nie przemilcza si臋, tylko ta tematyka nie zosta艂a jeszcze porz膮dnie zbadana. A wi臋c wszyscy wiedz膮 - ale w zasadzie nie wiedz膮, co wiedz膮. Czyli istnieje prze艣wiadczenie, 偶e tak by艂o, ale prosz臋 mi to udowodni膰. Zn贸w k艂ania si臋 ignorancja, kt贸ra popisywa艂o si臋 wi臋kszo艣膰 naukowc贸w w sprawie rzekomego mordowania 呕yd贸w przez AK w Powstaniu, czy w Ejszyszkach. Zbada膰, a potem gada膰. W eks-PRL, czyli w III RP, jest odwrotnie. Czy to nie 艣mieszne, 偶e nagle wszyscy stali si臋 najlepszymi na 艣wiecie specjalistami od Jedwabnego? Ka偶dy ma ju偶 opini臋. A kto by艂 w archiwach w Moskwie? Tam jest mn贸stwo niemieckich dokument贸w. Trzeba publikowa膰 藕r贸d艂a, trzeba o tych sprawach pisa膰. Czasami jest bardzo trudno to zrobi膰. Nie mamy przecie偶 w og贸le nowoczesnego j臋zyka polskiego; istnieje wy艂膮cznie postkomunistyczna papka liberalnej nowomowy oraz archaiczny j臋zyk poj臋膰 "przedwojennych". To, w jaki spos贸b Polacy sprzed p贸艂 wieku formu艂owali swoje my艣li, zupe艂nie nie odpowiada obecnemu liberalnemu duchowi czasu. Na przyk艂ad, ostatnio Wojciech Jerzy Muszy艅ski opublikowa艂 艣wietn膮 monografi臋 propagandy Narodowych Sil Zbrojnych. Z opublikowanych materia艂贸w wynika jednoznacznie, 偶e nawet skrajni narodowcy polscy pot臋pili Zag艂ad臋. Niestety, czyni膮c to nie zarzucili anty偶ydowskiej retoryki. Podobny "k艂opot" liberalni publicy艣ci maj膮 z Zofi膮 Kossak i jej s艂ynnym apelem z 1942 r. "Protest" przeciwko zag艂adzie polskich 呕yd贸w. - Trzeba zrozumie膰, 偶e abstrakcyjna niech臋膰 nie oznacza艂a w praktyce mordowania, a wprost przeciwnie. Bardzo trudno wyt艂umaczy膰 to skomplikowane zjawisko poza kontekstem polskich reali贸w. Zupe艂nie nie pojmuje tych niuans贸w cho膰by dr Pawe艂 Szapiro z 呕IH, kt贸ry wyrywa wiele spraw z kontekstu i niemal wszystkie enuncjacje narodowc贸w uwa偶a za antysemityzm. To taka sama z艂a wola jak膮 okazuj膮 antysemici, gdy nie chc膮 uzna膰 偶adnych 偶ydowskich zas艂ug dla Polski. A jak wobec tego traktowa膰 藕r贸d艂a ofiar holocaustu? Gross proponuje rzecz niebywa艂膮, niezgodn膮 z podstawowym warsztatem historyka: przyj膮膰 je na wiar臋, dos艂ownie, bez krytycznej analizy. - Nie zgadzam si臋 z tym pogl膮dem. Wspomnienia 偶ydowskie powinny by膰 tak samo traktowane jak polskie, japo艅skie, czy ameryka艅skie. Trzeba je wszystkie weryfikowa膰. Po pierwsze, zadaj膮c pytanie, czy by艂 to 艣wiadek po艣redni czy bezpo艣redni; po drugie, sprawdzaj膮c informacje podane przez 艣wiadka w 艣wietle innych posiadanych informacji. Nie mo偶na dyskryminowa膰 naukowo tej grupy, z g贸ry "afirmuj膮c" ich zeznania. Czy pisa艂aby pani o najnowszej historii Kambod偶y li tylko na podstawie materia艂贸w propagandowych Czerwonych Khmer贸w albo wy艂膮cznie zezna艅 ich ofiar? I jedne i drugie trzeba zweryfikowa膰. A to wcale przecie偶 nie znaczy, 偶e nie szanujemy ofiar. Wprost przeciwnie. Przez szacunek odtwarzamy tamt膮 straszn膮 rzeczywisto艣膰. Historycy - do roboty Jednym z zarzut贸w wobec "S膮siad贸w" jest wyrwanie wypadk贸w w Jedwabnem z kontekstu historycznego. Dla Grossa nie istnieje okres 1939-41, czyli pierwszej okupacji sowieckiej i zachowania si臋 呕yd贸w. Kr贸tko odpowiada swoim oponentom: "w okolicach Jedwabnego nie dzia艂o si臋 nic, co r贸偶ni艂oby je od innych teren贸w zaj臋tych przez Sowiety". Jedynym wyj膮tkiem by艂a rozbudowana konspiracja, zlikwidowana przez NKWD przez donosicieli z "polskiej grupy etnicznej" (sic). Co Pan na to? Jaki by艂 faktycznie udzia艂 呕yd贸w w aparacie bezpiecze艅stwa i w艂adzy "za pierwszych Sowiet贸w" w Jedwabnem? - Prof. Gross bada Kresy Wschodnie od 20 lat. Od pewnego czasu jego opinia o sowieckiej okupacji uleg艂a zmianie. Uzna艂, 偶e 呕ydzi byli g艂贸wnymi ofiarami Sowiet贸w. W zwi膮zku z tym postanowi艂, 偶e nie warto marnowa膰 czasu na szczeg贸艂owe badania Jedwabnego. Ale badania regionalne polegaj膮 na tym, 偶e odkrywa si臋 lokalne r贸偶nice, a dopiero z ca艂ej mozaiki r贸偶nych studi贸w mo偶na wysnu膰 konkluzje dotycz膮ce ca艂ego obszaru okupowanej RP. Polskie relacje w Hoover Institution w USA oraz relacje i dokumenty zebrane niezale偶nie przez prof. Strzembosza, dr. Marka Wierzbickiego i innych sugeruj膮 wysoki procent udzia艂u 呕yd贸w w miejscowej milicji. Czy to prawda? Jak s艂usznie zauwa偶y艂 dr Bogdan Musia艂, sowieckich NKWD-zist贸w mog艂o by膰 kilku; milicjant贸w by艂o kilkunastu czy kilkudziesi臋ciu. Ich w艂a艣nie widzieli codziennie Polacy i uznawali ich za symbol znienawidzonej w艂adzy. Teraz trzeba zbada膰 szczeg贸艂owo dokumenty sowieckie w Mi艅sku i Moskwie. Czyli, wracam do mych poprzednich pr贸艣b. Historycy - do roboty. To samo dotyczy udzia艂u "polskiej grupy etnicznej" w NKWD. Ot贸偶 rzeczywi艣cie po rozbiciu podziemia niepodleg艂o艣ciowego w okolicy Jedwabnego, Sowieci og艂osili nieformaln膮 amnesti臋 i cz臋艣膰 konspirator贸w ujawni艂a si臋. Niekt贸rzy z nich - prawdopodobnie ze strachu - podpisali wsp贸艂prac臋 z NKWD. Jest to przecie偶 ca艂kiem normalna sztuczka komunistycznych s艂u偶b specjalnych, aby z艂ama膰 kr臋gos艂up moralny swych przeciwnik贸w. Osoba wci膮gni臋ta - nawet taka, kt贸ra tylko ograniczy艂a si臋 do podpisania - staje si臋 wtedy niebezpo艣rednim wsp贸艂uczestnikiem zbrodni komuny. Ale, czego prof. Gross zapomnia艂 poda膰, w ci膮gu bodaj dw贸ch miesi臋cy Sowieci z艂amali s艂owo i wyaresztowali ujawnionych konspirator贸w, a w tym najprawdopodobniej r贸wnie偶 tych, kt贸rzy zgodzili si臋 na wsp贸艂prac臋 - zapewne tych, co podpisali, ale nie donosili. Ilu ich by艂o? Odpowied藕 jest najpewniej w postsowieckich archiwach. Profesor Robert Conquest - najwybitniejszy specjalista od sowieckiego aparatu terroru - powiedzia艂 mi kilka dni temu, 偶e Sowieci prawie nic nie spalili. Wszystko jest. Szkopu艂 w tym, jak si臋 dosta膰 do archiw贸w policji. Listy agentury nawet dzi艣 s膮 obj臋te klauzul膮 tajno艣ci. Mo偶e minister Rados艂aw Sikorski zechcia艂by wyst膮pi膰 do MSZ Rosji o odtajnienie akt dotycz膮cych Jedwabnego jako gest przyjacielski w stosunku do RP? Podnosz膮 si臋 kuriozalne g艂osy, 偶e pozytywne przyj臋cie sprawy Jedwabnego przez Polak贸w, czyli przyznanie si臋 do "winy", pomo偶e prze艂ama膰 istniej膮ce uprzedzenia anty偶ydowskie. Chyba nie t臋dy droga, tym bardziej, 偶e 偶adna polska "wina" nie zosta艂a udowodniona. Strona 偶ydowska nie wyzna艂a do tej pory swoich win. Pan powo艂uje si臋 te偶 na dobrze udokumentowane przyk艂ady zbrodni partyzantki 偶ydowskiej i sowieckiej na Polakach w Nalibokach i Koniuchach na Kresach. - Konflikty polsko-偶ydowskie, to nie tylko ssprawy kolaboracji cz臋艣ci mniejszo艣ci 偶ydowskiej z Sowietami w latach 1939-41, ale r贸wnie偶 p贸藕niejsze tragiczne zderzenia partyzantki 偶ydowskiej z Polakami. By艂y dwie g艂贸wne kategorie konflikt贸w: prozaiczne - walki o aprowizacj臋; oraz ideologiczne walki komunist贸w z "reakcj膮", czyli z polskimi niepodleg艂o艣ciowcami. Cz臋sto te dwie sprawy zaz臋bia艂y si臋. W styczniu 1943 roku oddzia艂 komunistyczny Izraela Ajzenmanna wpad艂 do Drzewicy i wymordowa艂 grup臋 Polak贸w - przedstawicieli miejscowej elity. Szukali te偶 ksi臋dza, lecz nie znale藕li. W maju 1943 roku sowieccy i 偶ydowscy partyzanci zaatakowali osad臋 Naliboki i zastrzelili 128 os贸b, w wi臋kszo艣ci akowc贸w, ale r贸wnie偶 kobiety i dzieci. W lutym b膮d藕 w kwietniu 1944 r. partyzanci sowieccy i 偶ydowscy wyci臋li - wed艂ug 藕r贸de艂 偶ydowskich - do 300 os贸b w Koniuchach. Pisa艂em o Nalibokach w pracy "Narodowe Si艂y Zbrojne: 扭Z膮b钮 przeciw dwu wrogom", a jeszcze obszerniej opisa艂 to po angielsku Mark Paul "The Story of Two Shtetls, Bransk and Ejszyszki", podaj膮c bardzo du偶o innych przyk艂ad贸w. Rzeczywi艣cie historycy zachodni nie traktuj膮 tego jako "偶ydowskie winy." A pami臋tnikarze 偶ydowscy wr臋cz che艂pi膮 si臋 tymi zbrodniami jako chwalebnymi czynami. Widzie膰 w prawdzie Gross zarzuca Polakom, 偶e maj膮 "zmitologizowan膮" 艣wiadomo艣膰 historyczn膮. Na si艂臋 wyszukuje "czarne karty" naszej historii, czyni膮c z Jedwabnego sztandarowy przyk艂ad polskich "win". Nie mamy jednak zamiaru bi膰 si臋 w piersi za nie swoje zbrodnie. - Ka偶dy nar贸d ma w jakim艣 stopniu zmitologizowan膮 艣wiadomo艣膰 historyczn膮. Przecie偶 偶yjemy jako wsp贸lnota tym, co nas 艂膮czy, a 艂膮czy nas to, co jest pi臋kne i romantyczne. Zbrodnie 艂膮cz膮 komunist贸w i nazist贸w, ale oni o tym nie chc膮 opowiada膰, tylko truj膮 o rzekomych dobrodziejstwach narodowego i mi臋dzynarodowego socjalizmu dla "ludu". Ka偶dy woli opowiada膰 i s艂ucha膰 o rzeczach pi臋knych. Na przyk艂ad, Izraelczycy selektywnie wol膮 nie pami臋ta膰 o masakrze Palesty艅czyk贸w w Deir Yassin. Trudno si臋 temu dziwi膰. Powinni艣my oczywi艣cie m贸wi膰 o ciemnych stronach polskiej historii. Ale trzeba zachowa膰 jakie艣 proporcje. Je艣li wymaga tego Zjednoczona Europa, b臋dziemy musieli przede wszystkim takich negatywnych spraw uczy膰 nasze dzieci. Wpadn膮 w jeszcze gorsz膮 depresj臋 i abnegactwo ni偶 jest to widoczne obecnie. Albo zaczn膮 bardziej identyfikowa膰 si臋 z idealizowanymi strukturami ponadnarodowymi ni偶 z w艂asnym Narodem. Czyli albo liberalne samobiczowanie albo wyidealizowany obraz? A gdzie miejsce na prawd臋? - Chcia艂oby si臋 pomarzy膰, 偶e mo偶liwe jest obbiektywne przedstawienie przesz艂o艣ci Polski, gdzie opowie艣ci o glorii naszych przodk贸w uwzgl臋dni膮 te偶 wyznania o mniej chwalebnych czynach niekt贸rych Polak贸w. To zadanie dla pisz膮cych podr臋czniki. A kto to dzi艣 robi? Ta sama ekipa, kt贸ra pisa艂a pod batut臋 Moskwy, a teraz gotowa jest pisa膰 pod dyktando Brukseli czy kogokolwiek, kto im za艂atwi grant czy stypendium zagraniczne? Jest 藕le. Przecie偶 ju偶 dzi艣 mo偶na poprosi膰 osob臋 odpowiedzialn膮 za podr臋czniki szkolne w IPN, dr. Andrzeja 呕bikowskiego, aby napisa艂 o "bandach polskich" nies艂usznie atakuj膮cych bojc贸w Armii Czerwonej na Kresach. To na pewno spowoduje zmiany w 艣wiadomo艣ci historycznej Polak贸w. W epoce saskiej te偶 uznano, 偶e za wsp贸lne dobro narodowe (a historia niew膮tpliwie jest takim dobrem) nie warto walczy膰. Jak historia mo偶e pom贸c we wzajemnym porozumieniu? - Przez przyj臋cie do wiadomo艣ci przez stron臋 polsk膮, 偶e nie wszystko po naszej stronie by艂o cacy oraz przez przyj臋cie przez stron臋 偶ydowsk膮 analogicznej postawy. Przez gotowo艣膰 i otwarcie do rozm贸w, debat i bada艅 nad niewyja艣nionymi sprawami w historii najnowszej Polak贸w i 呕yd贸w. W praktyce prze艂om nast膮pi, gdy "Gazeta Wyborcza" bez apologii opisze rze藕 osad Koniuchy i Naliboki na Kresach przez partyzant贸w 偶ydowskich i sowieckich pod k膮tem pospolitego i rewolucyjnego bandytyzmu, tak jak zrobi艂 to na przyk艂adzie Podlasia Mariusz Bechta. Zreszt膮 - patrz膮c na to wszystko z pewnej perspektywy - nie ma si臋 co martwi膰. Wi臋kszo艣膰 Polak贸w i Amerykan贸w w艂a艣ciwie nie czyta 偶adnych ksi膮偶ek, a pras臋 rzadko. Te wszystkie nasze debaty dotycz膮 w zasadzie g艂贸wnie elity. Kt贸ra jednak kszta艂tuje reszt臋 spo艂ecze艅stwa. - Rozumiem, 偶e trudno jest zgodzi膰 si臋 elicie, kt贸ra czuje nierozerwalny zwi膮zek z narodow膮 tradycj膮, kt贸ra zachowa艂a pami臋膰 o przesz艂o艣ci Polski w najczarniejszych latach narodowo-socjalistycznej i komunistycznej okupacji, aby wytyczne do nauki polskiej historii dyktowali ludzie, kt贸rzy nie wywodz膮 si臋 z naszej tradycji, s膮 w stosunku do niej indyferentni, albo wr臋cz wrodzy. Ale dzia艂ania elity narodowej musz膮 by膰 oparte na argumentach i faktach, inaczej trac膮 skuteczno艣膰 i wiarygodno艣膰. Dlatego w艂a艣nie spraw臋 Jedwabnego trzeba wyja艣ni膰 - bez wzgl臋du na to, jakie b臋d膮 rezultaty tego poszukiwania. Dzi臋kuj臋 za rozmow臋. Ma艂gorzata Rutkowska
Rozmowa z dr Chodakiewiczem, Nasz Dziennik, 0000-00-00 |