nasza witryna Kto utrudnia dialog?
Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim o stosunkach polsko-偶ydowskich rozmawia Pawe艂 Paliwoda


 


fot. Eugeniusz Helbert #Wielokrotnie wysuwa艂 Ksi膮dz postulat wzajemno艣ci w kontaktach polsko-偶ydowskich. Dlaczego trzeba go wci膮偶 powtarza膰?

Jest to wzajemno艣膰, kt贸ra powinna znale藕膰 wyraz we wzajemnym 偶yczliwym poznawaniu si臋 partner贸w i w szacunku dla to偶samo艣ci drugiej strony. Musz臋 powiedzie膰, 偶e pierwsze rozczarowanie w tej kwestii prze偶y艂em ju偶 na pocz膮tku lat 90. Mia艂o ono zwi膮zek z rozwijaniem si臋 i narastaniem sporu o klasztor si贸str karmelitanek w O艣wi臋cimiu. W moim przekonaniu ju偶 wtedy w kontaktach polsko-偶ydowskich brakowa艂o wzajemno艣ci. I dlatego mam w膮tpliwo艣ci, patrz膮c wstecz na minione 15 lat, czy w og贸le na jakim艣 etapie zaistnia艂 prawdziwy dialog.

Czy to ta konstatacja spowodowa艂a w lutym 1998 roku rezygnacj臋 Ksi臋dza ze wsp贸艂przewodnictwa w Polskiej Radzie Chrze艣cijan i 呕yd贸w?

Drogi z niekt贸rymi osobami zaanga偶owanymi w dialog polsko-偶ydowski rozesz艂y si臋 w贸wczas, gdy wyra藕nie powiedzia艂em, 偶e udzia艂 strony katolickiej w Radzie nie mo偶e sprowadza膰 si臋 do powtarzania i przedk艂adania katolikom tego, co chce us艂ysze膰 strona 偶ydowska. To by艂o nazwaniem po imieniu samej istoty problemu. Napi臋cia w tym wzgl臋dzie ujawni艂y si臋 w po艂owie lat 90., kiedy okaza艂o si臋, 偶e po przeniesieniu klasztoru karmelitanek pojawi艂y si臋 kolejne 偶膮dania strony 偶ydowskiej, a w艣r贸d nich 偶膮danie przeniesienia tzw. krzy偶a papieskiego.

Jakiego typu pogl膮dy czy postawy wytworzy艂y asymetri臋 w dialogu?

By艂a to i jest przede wszystkim instrumentalizacja obustronnych kontakt贸w i praktyki dialogowania dla forsowania wra偶liwo艣ci 偶ydowskiej i 偶ydowskiego punktu widzenia. W niekt贸rych przypadkach chodzi艂o o niezwykle praktyczne 偶膮dania, takie na przyk艂ad jak pomoc w dyplomatycznym uznaniu pa艅stwa Izrael, popieranie polityki 偶ydowskiej prowadzonej w Izraelu wobec ludno艣ci palesty艅skiej i chrze艣cija艅skiej. Chodzi艂o tak偶e o zaanga偶owanie jak najwi臋kszej liczby chrze艣cijan w popieranie 偶ydowskiej wizji II wojny 艣wiatowej, sprowadzaj膮cej tamte dramatyczne wydarzenia wy艂膮cznie do holocaustu, a wi臋c konsekwentnie do wojny nie-呕yd贸w przeciwko 呕ydom, a tym samym do silnej konfrontacji z chrze艣cija艅stwem. Wzajemne kontakty stawa艂y si臋 te偶 przedpolem dla stawiania rozmaitych 偶膮da艅 materialnych i finansowych. Obecnie ten wymiar coraz silniej dochodzi do g艂osu po stronie 偶ydowskiej.

Czy spo艂eczno艣膰 偶ydowska w Polsce i w 艣wiecie jest na tyle skonsolidowana i jednorodna, 偶e mo偶na j膮 okre艣li膰 jednym terminem "strona 偶ydowska"?

Wszystkie grupy, z kt贸rymi Ko艣ci贸艂, katolicy b膮d藕 Polacy nawi膮zuj膮 dialog, w jaki艣 spos贸b r贸偶ni膮 si臋 mi臋dzy sob膮. Ale istniej膮 fundamentalne zasady i cele, kt贸re przes膮dzaj膮 o ich silnej konsolidacji. Ktokolwiek po stronie 偶ydowskiej, szeroko poj臋tej, wy艂amie si臋 z tego kanonu, jest natychmiast kontestowany i odsuwany od kontakt贸w z chrze艣cijanami, a nawet ostracyzmowany.
Pierwszy sk艂adnik wspomnianego kanonu to bardzo silne ideologizowanie holocaustu. Jest to dzi艣 g艂贸wne spoiwo to偶samo艣ci 偶ydowskiej. Druga kwestia to wyj臋cie spod krytyki poczyna艅 pa艅stwa Izrael. I wreszcie sprawa antysemityzmu, kt贸ra dobitnie ukazuje, 偶e w dialogu polsko-偶ydowskim chodzi o co艣 innego ni偶 podmiotowe podej艣cie do partnera. Dla strony 偶ydowskiej g艂贸wnym celem dialogu jest szukanie w艣r贸d chrze艣cijan sojusznik贸w do zwalczania antysemityzmu. Temu instrumentalnemu podej艣ciu towarzyszy arbitralno艣膰 w okre艣laniu, czym jest antysemityzm.

Jak strona 偶ydowska definiuje antysemityzm?

Wydawa膰 by si臋 mog艂o, 偶e antysemitami s膮 ci, kt贸rzy 呕yd贸w nie lubi膮 i stosuj膮 艣rodki oraz metody, w kt贸rych przejawia si臋 wrogo艣膰 wobec tej spo艂eczno艣ci. Od kilku lat sta艂o si臋 jednak jasne, 偶e antysemitami s膮 tak偶e ci, kt贸rych nie lubi膮 呕ydzi. To odwr贸cenie perspektywy powoduje, 偶e s艂owo "antysemita", podobnie jak "呕yd", zaczyna funkcjonowa膰 jako etykieta, jako przezwisko lub obelga. Podobnie jak mo偶na by膰 呕ydem z nominacji, mo偶na tak偶e sta膰 si臋 antysemit膮 z nominacji. Wystarczy jedno has艂o, jedna taka etykieta, aby natychmiast podnie艣膰 powszechny alert: "uwaga, antysemita!". Oczywi艣cie takie stawianie sprawy, po jednej b膮d藕 po drugiej stronie, utrudnia zbli偶enie czy jakikolwiek sensowny dialog.

Czy poj臋cie antysemityzmu utraci艂o swoje moralne konotacje?

W moim przekonaniu to has艂o zosta艂o tak dalece upolitycznione i nadu偶yte, 偶e dzisiaj bardzo rzadko niesie ze sob膮 skojarzenia czy przes艂anie moralne. Cz臋艣ciej jawi si臋 jako element tzw. politycznej poprawno艣ci. Prosz臋 pos艂ucha膰 tych wyst臋puj膮cych w 艣rodkach masowego przekazu os贸b, kt贸re jednym tchem deklamuj膮: "nietolerancja, ksenofobia, antysemityzm". Ludzie, kt贸rzy twierdz膮, 偶e na ka偶dym domu widz膮 anty偶ydowski napis czy szubienic臋, w ten spos贸b przyk艂adaj膮 r臋k臋 do banalizacji antysemityzmu. Jednym z jej przejaw贸w jest felietonizacja tego zjawiska, znacznie os艂abiaj膮ca wra偶liwo艣膰 moraln膮.

Antysemityzm jednak istnieje. Czy nie warto go definitywnie wyeliminiowa膰?

Antysemityzm jest z艂em, jest grzechem. Tak jak tyle innych z艂ych rzeczy, do kt贸rych zdolny jest cz艂owiek, tak jak wiele innych ideologii, kt贸re s膮 wrogie jakiej艣 grupie spo艂ecznej czy konkretnym ludziom. Ale pr贸ba definitywnego wyt臋pienia tego z艂a ma charakter utopijny, podobnie jak wyobra偶enia o definitywnym zlikwidowaniu korupcji, prostytucji albo alkoholizmu. Zwr贸膰my jednak uwag臋 na pewien paradoks: ci, kt贸rzy tak radykalnie chc膮 walczy膰 z antysemityzmem, s膮 wyj膮tkowo pob艂a偶liwi dla innych "izm贸w" i r贸wnie gro藕nych form z艂a. To raz jeszcze pokazuje, 偶e antysemityzm i zwalczanie go s膮 traktowane w kategoriach walki politycznej, maj膮cej eliminowa膰 nie tyle antysemit贸w jako takich, kt贸rzy na szcz臋艣cie rzadko dochodz膮 do znacznych wp艂yw贸w politycznych, ile wszystkich tych, kt贸rzy s膮 niewygodni dla strony 偶ydowskiej i os贸b, kt贸re chc膮 si臋 jej przypodoba膰.

Na 艂amach najbardziej post臋powego polskiego dziennika przed paroma laty sformu艂owano tez臋, 偶e kto si臋 g艂o艣no nie odcina od antysemityzmu, sam jest ska偶ony antysemityzmem.

Taka diagnoza wskazuje, 偶e ci, kt贸rzy j膮 wyg艂aszaj膮, sami potrzebuj膮 dobrze zdiagnozowanej pomocy, by膰 mo偶e r贸wnie偶 medycznej. Zanim si臋 co艣 takiego napisze, trzeba si臋 zastanowi膰, czy nie przyk艂ada si臋 w ten spos贸b r臋ki do lekcewa偶enia rzeczywistego antysemityzmu. W moim przekonaniu nadu偶ywanie has艂a "antysemityzm" zaszkodzi艂o, a w bli偶szej i dalszej perspektywie jeszcze bardziej zaszkodzi samym 呕ydom. Dzieje si臋 z nim bowiem to samo, co z os艂awion膮 "walk膮 o pok贸j" w sowieckiej propagandzie - s艂owa te przestaj膮 cokolwiek znaczy膰. By膰 mo偶e kt贸rego艣 dnia gdzie艣 na 艣wiecie 呕ydzi zn贸w b臋d膮 potrzebowa膰 pomocy swoich nie偶ydowskich s膮siad贸w i dlatego ju偶 dzisiaj powinni pr贸bowa膰 pozyska膰 ich zrozumienie, solidarno艣膰 i sympati臋, a nie uleg艂o艣膰. W przeciwnym razie w sytuacji rzeczywistego zagro偶enia ich apele trafi膮 w pr贸偶ni臋.

Jak Ksi膮dz ocenia merytoryczn膮 zawarto艣膰 "S膮siad贸w" Grossa?

Na pocz膮tku tej ksi膮偶ki s膮 antypolskie i antykatolickie brednie. M贸wi臋 to z ca艂膮 odpowiedzialno艣ci膮 - brednie przynale偶膮ce do 艣wiata ponurych legend. Na przyk艂ad tam, gdzie si臋 m贸wi o 呕yd贸wkach, kt贸re rzuci艂y si臋 do stawu, a wpierw potopi艂y w艂asne dzieci. Jedna z nich utopi艂a si臋 natychmiast, druga p艂ywa艂a par臋 godzin, ch艂opi za艣 stali obok i z nich szydzili. To wszystko jest wytworem chorej wyobra藕ni. Przedstawianie takiego pisarstwa jako historiografii ma zreszt膮 sw贸j precedens. Mam na my艣li "Malowanego ptaka" Kosi艅skiego, w kt贸rym antypolskie i antykatolickie nonsensy zosta艂y okrzykni臋te wiarygodnym obrazem historii.
W ksi膮偶ce Grossa pocz膮tkowy epizod nadaje ton ca艂o艣ci. Autor najwyra藕niej chce, 偶eby w jego 艣wietle czytelnik rozpatrywa艂 wszystko, co nast臋puje p贸藕niej. Jego wypowied藕 jest typowym przyk艂adem in偶ynierii spo艂ecznej. Jest to ksi膮偶ka, w kt贸rej fragmentaryczna wiedza o faktach zosta艂a zr臋cznie, przy u偶yciu r贸偶nych technik socjologicznych, pomieszana z przypuszczeniami, wymys艂ami, przemilczeniami i dopowiedzeniami. W moim przekonaniu jej mankamenty najlepiej wykaza艂 prof. Tomasz Strzembosz, ale prosz臋 zauwa偶y膰, jak potraktowa艂a profesora Strzembosza Anna Bikont na 艂amach "Gazety Wyborczej" - przedstawiaj膮c go jako ideologa nieuk贸w i pijak贸w.

Wypowied藕 redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" by艂a bardziej stonowana.

Wypowied藕 Adama Michnika mia艂a tak偶e swoj膮 wersj臋 ameryka艅sk膮, opublikowan膮 na 艂amach "New York Timesa". To, co napisa艂 Michnik, by艂o bardziej wywa偶one, ale nie zmienia faktu, 偶e mamy do czynienia przede wszystkim z pr贸b膮 uwiarygodnienia jego samego. Jest to zarazem jeszcze jedna okazja do tego, 偶eby na u偶ytek odbiorcy ameryka艅skiego potwierdzi膰, i偶 wy艂膮czn膮 koncesj臋 do przedstawiania problematyki 偶ydowskiej i do jej interpretowania w Polsce ma w艂a艣nie Adam Michnik i jego otoczenie.

Czy 呕ydzi jedwabie艅scy nie mieli powod贸w, 偶eby ba膰 si臋 polskich s膮siad贸w?

Dramat Jedwabnego polega艂 na tym, 偶e 呕ydzi mieli takie same powody, 偶eby si臋 ba膰 Polak贸w, jak Polacy, 偶eby si臋 ba膰 呕yd贸w. By艂a to wzajemna spirala niech臋ci i uprzedze艅, kt贸rych apogeum przypad艂o po 17 wrze艣nia 1939 roku. Dzia艂alno艣膰 呕yd贸w po stronie sowieckiej jest coraz lepiej udokumentowana, wspomn臋 wi臋c tylko, 偶e ci z nich, bo przecie偶 nie wszyscy, kt贸rzy uwik艂ali si臋 we flirty z Sowietami, posun臋li si臋 do budowy na g艂贸wnym rynku Jedwabnego pomnika Lenina. Polacy, kt贸rzy nie zdejmowali przed obeliskiem czapki, byli denuncjowani. Wielu Polak贸w, cz臋sto przy czynnym udziale cz臋艣ci ich 偶ydowskich s膮siad贸w, wywieziono na Syberi臋 (w艣r贸d wywiezionych znalaz艂 si臋 te偶 proboszcz Jedwabnego), inni za艣 padli ofiar膮 komunistycznych represji w 艁om偶y i w innych wi臋zieniach. Stan upokorzenia, zastraszenia i prze艣ladowa艅 Polak贸w trwa艂 ponad p贸艂tora roku.
To oczywi艣cie na p艂aszczy藕nie moralnej nie t艂umaczy sprawc贸w tragedii, do kt贸rej potem dosz艂o. Trzeba natomiast powiedzie膰 jedno: wywiad niemiecki doskonale wiedzia艂, jakie antagonizmy naros艂y na tych terenach mi臋dzy Polakami i 呕ydami. Niemcy zr臋cznie to wykorzystali. Nie jest spraw膮 przypadku obecno艣膰 niemieckiej kroniki filmowej i niemieckich fotograf贸w na miejscu pogromu. P贸藕niej ten sam mechanizm uruchamiano wielokrotnie.
W tym kontek艣cie warto odnie艣膰 si臋 do ameryka艅skich 藕r贸de艂 偶ydowskich z drugiej po艂owy 1941 roku i z pocz膮tku 1942, opisuj膮cych sytuacj臋 w Polsce. Mam u siebie kserokopi臋 "American Jewish Yearbook" z lat 1939-45. Jest to niezwykle pouczaj膮ca lektura. Wskazuje ona, 偶e 呕ydzi ameryka艅scy zdawali sobie w贸wczas spraw臋 z rozmiar贸w zbrodni i skutk贸w antysemickiego potencja艂u narodowego socjalizmu. Olbrzymia wi臋kszo艣膰 z nich wybra艂a jedank milczenie albo bierno艣膰. Po wojnie win膮 za zbrodnie obarczano "nazist贸w", unikaj膮c jednak s艂owa "Niemcy", oraz ich "sprzymierze艅c贸w", a to okre艣lenie okaza艂o si臋 bardzo pojemne.

Czy i jak przy obecnym stanie wiedzy na temat Jedwabnego w艂adze pa艅stwowe i ko艣cielne powinny w艂膮czy膰 si臋 w obchody rocznicy pogromu?

Trzeba w tym miejscu podkre艣li膰, 偶e nie ma odpowiedzialno艣ci zbiorowej. Oczywi艣cie dotyczy to tak偶e 贸wczesnych mieszka艅c贸w Jedwabnego. Daleko bardziej nie mo偶na obarcza膰 win膮 za t臋 zbrodni臋 Polak贸w urodzonych jedno czy dwa pokolenia p贸藕niej. Przeciwne podej艣cie przypomina formu艂owane niegdy艣 wobec 呕yd贸w oskar偶enia o 艣mier膰 Jezusa Chrystusa. Je偶eli zatem celem pobytu w Jedwabnem prezydenta, premiera czy kogo艣 z przedstawicieli Ko艣cio艂a mia艂oby by膰 przepraszanie strony 偶ydowskiej, to w moim przekonaniu taki gest nie ma 偶adnego sensu. W latach 90. odby艂o si臋 kilkana艣cie mniej czy bardziej widowiskowych przeprasza艅 i niczego one w naszych stosunkach nie zmieni艂y. Odwrotnie - wytworzy艂y swoist膮 mod臋 na przepraszanie, a moda ma to do siebie, 偶e trywializuje sens powa偶nego przes艂ania. Widzieli艣my prezydenta Wa艂臋s臋 pod 艢cian膮 P艂aczu, widzieli艣my przedstawicieli naszego 偶ycia publicznego, w tym tak偶e MSZ i Ko艣cio艂a, kt贸rzy przepraszali. Prosz臋 zwr贸ci膰 uwag臋, 偶e w ten spos贸b mo偶na by艂oby z historii koegzystencji Polak贸w i 呕yd贸w trwaj膮cej kilkaset lat wyodr臋bni膰 rozmaite tragiczne epizody i 偶膮da膰, 偶eby艣my przepraszali za ka偶dy z nich. Zupe艂nym nieporozumieniem s膮 takie g艂osy, jak niedawna propozycja zg艂oszona na 艂amach "Wprost". Podpowiada si臋 tam prezydentowi, premierowi i prymasowi formu艂臋 nawi膮zuj膮c膮 do s艂ynnego listu biskup贸w polskich do biskup贸w niemieckich zawieraj膮cego zdanie "przebaczamy i prosimy o przebaczenie", ale znamiennie i upokarzaj膮co si臋 j膮 zmienia. Mieliby艣my powiedzie膰 呕ydom: "przepraszamy i prosimy o przebaczenie". To jest pomys艂 chorobliwy - jednostronne i upokarzaj膮ce Polak贸w kajanie si臋, co z pewno艣ci膮 nie sprzyja dialogowi. Celem nie powinno by膰 jednostronne przepraszanie, ale obustronne, wyp艂ywaj膮ce z dobrej woli, pojednanie. Bez wzajemno艣ci mamy do czynienia z g艂uchymi monologami, dla kt贸rych dialog to tylko pretekst do powtarzania zastarza艂ych uprzedze艅 i zg艂aszania r贸偶nych 偶膮da艅. Pojednanie jest trudne, bo wymaga uczciwego spojrzenia w przysz艂o艣膰 i rzetelnego zaanga偶owania tak偶e strony 偶ydowskiej.

Co mo偶na zaproponowa膰 w zamian?

Do tej pory stosunki polsko-偶ydowskie w spojrzeniu na holocaust by艂y postrzegane w tr贸jk膮cie Polacy-呕ydzi-Niemcy. Przy czym stopniowo zmienia艂o si臋 postrzeganie odpowiedzialno艣ci ka偶dej ze stron. Zaraz po wojnie m贸wiono: Niemcy to prze艣ladowcy, 呕ydzi i Polacy to ofiary. Mniej wi臋cej dwadzie艣cia lat po wojnie ten paradygmat si臋 zmieni艂: Niemcy to prze艣ladowcy, 呕ydzi - ofiary, a Polacy - 艣wiadkowie. W latach 90. interpretacja historii zn贸w si臋 zmieni艂a: Niemcy prze艣ladowcy, 呕ydzi ofiary, Polacy prze艣ladowcy. Polak贸w przesuni臋to do kategorii, kt贸r膮 historiografia 偶ydowska okre艣la mianem "nazi艣ci i ich sprzymierze艅cy".
Jedwabne dowodzi, 偶e analiza stosunk贸w polsko-偶ydowskich powinna by膰 prowadzona na planie czworok膮ta: Polacy-呕ydzi-Niemcy-Sowieci. Celowo nie m贸wi臋 Rosjanie, tylko Sowieci. Dopiero ta procedura w spos贸b niezak艂amany ujawni艂aby historyczne uwik艂ania w stosunkach polsko-偶ydowskich. Ale jest problem, czy strona 偶ydowska, podobnie jak strona polska, chce zmierzy膰 si臋 z t膮 cz臋艣ci膮 swojej najnowszej historii? Prosz臋 mi wybaczy膰 szczero艣膰, ale w膮tpi臋 w to.

Na czym opiera Ksi膮dz tak pesymistyczn膮 ocen臋?

W roku 1989 w ramach dialogu religijnego wraz z grup膮 ksi臋偶y katolickich z Polski odwiedzi艂em synagog臋 w Chicago. Tam spotkali艣my wsp贸lnot臋 呕yd贸w, kt贸rej ton nadawa艂a osoba sprawiaj膮ca wra偶enie supergorliwego wyznawcy judaizmu. Nie wiedzia艂em, kim jest ten cz艂owiek, ale kiedy pad艂o jego nazwisko, u艣wiadomi艂em sobie, 偶e do 1968 roku by艂 sekretarzem PZPR na Uniwersytecie Warszawskim. Ten epizod postrzegam jako symboliczny. 呕ydzi, kt贸rzy mieszkaj膮 w Ameryce, nie chc膮 mie膰 nic wsp贸lnego ze swoimi uwik艂aniami w komunizm. M贸wi膮 o tym bardzo niech臋tnie i s膮 na tym punkcie bardzo dra偶liwi. W tej sytuacji trudno oczekiwa膰 szczerej dyskusji o przesz艂o艣ci. Dla wielu 呕yd贸w w Ameryce oraz poza ni膮 taka dyskusja oznacza艂aby bowiem konieczno艣膰 zmierzenia si臋 z w艂asnym 偶yciorysem i w pewnym sensie zakwestionowanie ich obecnej to偶samo艣ci.

Czy dialog polsko-偶ydowski jest skazany na pora偶k臋?

Pojednanie ma donios艂y sens, jest wielk膮 warto艣ci膮. Aby do niego dosz艂o, potrzebna jest trwa艂a zmiana we wzajemnym patrzeniu na siebie obu stron. Pojednanie zak艂ada wzajemno艣膰. Nie dlatego, i偶by winy Polak贸w i 呕yd贸w by艂y takie same albo por贸wnywalne, ale dlatego, 偶e one po prostu po jednej i po drugiej stronie by艂y. Natomiast puste gesty nie maj膮 sensu i na og贸艂 trafiaj膮 w pr贸偶ni臋.
Z pewno艣ci膮 istniej膮 sprawy, za kt贸re powinni艣my przeprasza膰 r贸偶nych ludzi, z kt贸rymi dzielimy zbiorowy los. Ale istniej膮 te偶 kwestie, w kt贸rych i my, Polacy, powinni艣my us艂ysze膰 s艂owa przeprosin. To dotyczy r贸wnie偶 strony 偶ydowskiej. Je偶eli dosz艂oby do takiego gestu pojednania, wtedy rola pami臋ci o tym, co wydarzy艂o si臋 w Jedwabnem, okaza艂aby si臋 dla obydwu stron zbawienna.

Jak ocenia Ksi膮dz reakcje polityk贸w i medi贸w na upublicznione ostatnio fakty dotycz膮ce udzia艂u w 1968 roku w antysemickiej nagonce ludzi z najbli偶szego otoczenia prezydenta Kwa艣niewskiego?

Podobne fakty wysz艂y niegdy艣 na jaw w przypadku cz艂onkini Unii Wolno艣ci i to te偶 bardzo skrupulatnie wyciszono. O co chodzi? Gdyby dzisiaj ocenia膰 ludzi za to, co m贸wili w latach powojennych, to wielu polityk贸w, starzej膮ca si臋 elita intelektualna i tzw. autorytety moralne musieliby przej艣膰 bardzo trudn膮 i ci臋偶k膮 pr贸b臋. Bo je偶eli surowo rozlicza膰 za rok 1968, to dlaczego nie za komunizm oraz za udzia艂 w krwawych i pod艂ych aspektach budowania i umacniania PRL? Odpowiedzialno艣膰 za antysemityzm wygodniej jest przerzuca膰 na ca艂e polskie spo艂ecze艅stwo, chroni膮c przy tym w艂asne interesy.

Pawe艂 Paliwoda, Zycie, 2001-04-10

powrot