nasza witryna Trudne s膮siedztwo
Piotr Gontarczyk


 

Je艣li pominie si臋 rzeczywisty obraz stosunk贸w polsko-偶ydowskich w Jedwabnem i okolicy, niemo偶liwe jest zrozumienie - bo przecie偶 nie chodzi o usprawiedliwianie - dlaczego po wkroczeniu Niemc贸w znale藕li si臋 ludzie, kt贸rzy gotowi byli zabija膰 呕yd贸w.

Wojna przynios艂a ziemiom wschodnim II Rzeczypospolitej do艣wiadczenie bezwzgl臋dnego wykorzystywania przez okupant贸w nawarstwionych antagonizm贸w narodowych. Napi臋cia mo偶na by艂o zauwa偶y膰 ju偶 w czasach niepodleg艂ej Polski. Jednak liczne czynniki os艂abia艂y ich si艂臋: wi臋zi s膮siedzkie, handlowe, czasem rodzinne, wreszcie polityka w艂adz - nie zawsze m膮dra, ale zazwyczaj maj膮ca na celu unikni臋cie eskalacji wzajemnej niech臋ci.

W II Rzeczypospolitej Polacy stanowili we wschodnich wojew贸dztwach tylko oko艂o 40 procent og贸艂u populacji. Mimo to oni byli ludno艣ci膮 dominuj膮c膮. Ich j臋zyk by艂 j臋zykiem pa艅stwowym, polska by艂a policja i wymiar sprawiedliwo艣ci. Niezwykle istotn膮 rol臋 w 偶yciu politycznym, spo艂ecznym, a nawet gospodarczym odgrywa艂o tu wojsko i Korpus Ochrony Pogranicza, kt贸rych jednostki - ze wzgl臋du na zagro偶enie ze strony ZSRR - stacjonowa艂y rozsiane we wszystkich wi臋kszych miastach wschodniej Polski.

Ze wzgl臋du na mieszany charakter etniczny tych ziem tak w艂adze, jak i spo艂ecze艅stwo polskie odczuwa艂o potrzeb臋 ustawicznego podkre艣lania ich polsko艣ci.

St膮d wszelkie 艣wi臋ta pa艅stwowe czy rocznice wa偶nych dla Polak贸w wydarze艅 historycznych obchodzono tu szczeg贸lnie uroczy艣cie. Wielu przedstawicieli mniejszo艣ci traktowa艂o tego typu demonstracje jako arogancj臋 i pokaz nacjonalistycznej buty. Inna by艂a optyka: przecie偶 jedno z najwa偶niejszych 艣wi膮t przedwojennego Lwowa to rocznica jego "powrotu do Macierzy", czyli zdobycia miasta po krwawych walkach z Ukrai艅cami. Czy mo偶na si臋 dziwi膰, 偶e Ukrai艅cy w贸wczas nie 艣wi臋towali?

Aspiracje narodowe Bia艂orusin贸w i Ukrai艅c贸w by艂y lekcewa偶one - prowadzono wobec nich polityk臋 brutalnej, niekiedy, polonizacji. Warto r贸wnie偶 pami臋ta膰, 偶e przedstawiciele wspomnianych mniejszo艣ci byli na og贸艂 biednymi ch艂opami, za艣 wielka w艂asno艣膰 ziemska znajdowa艂a si臋 niemal wy艂膮cznie w r臋kach Polak贸w. Taki stan powodowa艂, i偶 na prowincji granice podzia艂贸w religijnych, etnicznych, spo艂ecznych i gospodarczych w znacznej mierze nak艂ada艂y si臋 na siebie.

Nieco inna sytuacja panowa艂a w miastach.

W miastach zamieszkiwali g艂贸wnie Polacy i 呕ydzi. Ci pierwsi pracowali jako urz臋dnicy, kolejarze, pocztowcy, nauczyciele, funkcjonariusze aparatu pa艅stwowego i wymiaru sprawiedliwo艣ci. Cz臋艣膰 zajmowa艂a si臋 drobnym rzemios艂em i handlem, cho膰 dziedziny te by艂y niemal zmonopolizowane przez ludno艣膰 偶ydowsk膮. Warstwa 偶ydowskiej bur偶uazji i inteligencji by艂a tu niezwykle cienka. Dominowa艂a biedota walcz膮ca co dzie艅 o kawa艂ek chleba oraz tak zwani luftmenschen - ludzie bez jakiegokolwiek maj膮tku i zawodu, utrzymuj膮cy si臋 z dorywczych prac.

Silne poczucie w艂asnej odr臋bno艣ci powodowa艂o, 偶e spo艂eczno艣膰 偶ydowska trwa艂a w separacji. Ortodoksi obracali si臋 w kr臋gu religijnego mistycyzmu, syjoni艣ci marzyli o budowie w艂asnego pa艅stwa w Palestynie. Dominuj膮c膮 pozycj臋 na lewicy 偶ydowskiej zajmowa艂 Bund, kt贸ry co prawda zwalcza艂 ortodoks贸w i syjonist贸w, ale sta艂 na stanowisku szerokiej autonomii kulturalnej i narodowej. Tak wi臋c d膮偶enia polityczne wi臋kszo艣ci przedstawicieli spo艂eczno艣ci 偶ydowskiej sytuowa艂y si臋 gdzie艣 "obok" spo艂ecze艅stwa polskiego. Postaw臋 tak膮 determinowa艂o nie tylko silne poczucie w艂asnej odr臋bno艣ci, lecz tak偶e poczucie dyskryminacji i niech臋膰 okazywana przez cz臋艣膰 polskiego spo艂ecze艅stwa. Nie艂atwo by艂o 呕ydom dosta膰 pa艅stwow膮 posad臋, obowi膮zywa艂y ich ograniczenia w dost臋pie do wy偶szych uczelni. Tak偶e w 偶yciu codziennym 呕ydzi do艣wiadczali pogardliwego traktowania.

Tak oto zupe艂nie archaiczna struktura spo艂eczno-gospodarcza, na艂o偶enie si臋 wielu konflikt贸w ekonomicznych i politycznych czyni艂o z Kres贸w co艣, co prof. Marian Zdziechowski nazwa艂 Puszk膮 Pandory. Otwarto j膮 17 wrze艣nia 1939 r.

Wkroczenie Sowiet贸w

Wkroczenie wojsk sowieckich do Polski spowodowa艂o g艂臋bok膮 polaryzacj臋 postaw poszczeg贸lnych narod贸w. O ile wi臋kszo艣膰 Polak贸w z oczywistych wzgl臋d贸w zachowywa艂a si臋 lojalnie wobec w艂asnego pa艅stwa, o tyle Bia艂orusini i Ukrai艅cy z ulg膮 i rado艣ci膮 przyj臋li jego rozpad. Uwa偶ali si臋 za upo艣ledzonych pod ka偶dym wzgl臋dem, wi臋c 偶ywili przekonanie, 偶e ka偶da zmiana mo偶e im przynie艣膰 tylko popraw臋 losu. Bardzo przychylnie odnios艂a si臋 do Sowiet贸w powa偶na cz臋艣膰 ludno艣ci 偶ydowskiej. O przyczynach takiej reakcji historyk Andrzej 呕bikowski przed kilkoma laty napisa艂: "Entuzjazm by艂 reakcj膮 psychologiczn膮 w skali masowej, poszukiwaniem rekompensaty za wcze艣niejsze upo艣ledzenie prawne i ekonomiczne. Odzwierciedla艂 uprzedzenia, niech臋膰, a nawet wrogo艣膰 wobec Polak贸w i ich pa艅stwa oraz wyra偶a艂 zadowolenie z niedopuszczenia na te tereny Niemc贸w. To pierwsze uczucie, wydaje si臋, by艂o znacznie silniejsze".

Jeszcze przed wkroczeniem Armii Czerwonej w wielu miejscach powsta艂y oddzia艂y partyzanckie z艂o偶one z Bia艂orusin贸w, Ukrai艅c贸w i 呕yd贸w, kt贸re wyst膮pi艂y zbrojnie przeciwko Polakom. Wielokrotnie Wojsko Polskie musia艂o toczy膰 regularne walki - tak jak w Grodnie czy Skidlu - ze zbrojnymi rebeliami mieszka艅c贸w kresowych miast i miasteczek. Armi臋 Czerwon膮 witano w nich kwiatami i radosnymi okrzykami. Organizacj臋 uroczystych mityng贸w cz臋sto wspierali lokalni przyw贸dcy spo艂eczno艣ci 偶ydowskiej. Niekiedy, tak jak w R贸偶anach, dzie艅 wkroczenia Sowiet贸w przekszta艂ca艂 si臋 w religijne 艣wi臋to. Samorzutnie powstawa艂y "czerwone milicje"- na wsi sk艂ada艂y si臋 z Ukrai艅c贸w i Bia艂orusin贸w, za艣 w miastach g艂贸wnie z 呕yd贸w. Dokonywa艂y one, samodzielnie lub wsp贸lnie z NKWD, pierwszych aresztowa艅 przedstawicieli miejscowej elity: ziemian, rezerwist贸w, policjant贸w, dzia艂aczy politycznych, s臋dzi贸w, prokurator贸w - przede wszystkim Polak贸w.

Legendarny kurier Polski Podziemnej Jan Karski raportowa艂 w艂adzom o postawie 呕yd贸w pod okupacj膮 sowieck膮: "...denuncjuj膮 oni Polak贸w, polskich narodowych student贸w, polskich dzia艂aczy politycznych, gdy kieruj膮 prac膮 milicji bolszewickich zza biurek lub s膮 cz艂onkami tej milicji, gdy niezgodnie z prawd膮 szkaluj膮 stosunki w dawnej Polsce, trzeba stwierdzi膰, 偶e wypadki te s膮 bardzo cz臋ste du偶o cz臋stsze, ni偶 wypadki, wskazuj膮ce na ich lojalno艣膰 wobec Polak贸w, czy sentyment wobec Polski".

Sowietyzacja

Kiedy Sowieci przyst膮pili do tworzenia w艂asnego aparatu pa艅stwowego, stan臋li przed zasadniczym pytaniem: z kogo 贸w aparat tworzy膰? Polak贸w wykluczono a priori. Bia艂orusini byli na og贸艂 s艂abo wykszta艂ceni, a warstwa inteligencji ukrai艅skiej szybko wykaza艂a tendencje antykomunistyczne i sama sta艂a si臋 obiektem represji. Pozostali wi臋c g艂贸wnie 呕ydzi - dominowa艂y w艣r贸d nich tendencje antypolskie i antyniemieckie, wielu z nich, zw艂aszcza pochodz膮cych z ma艂omiasteczkowej biedoty, ochoczo anga偶owa艂o si臋 w nowe porz膮dki licz膮c na popraw臋 swojego losu. Poniewa偶 jednak Sowieci nie ufali miejscowej ludno艣ci, przy konstruowaniu aparatu w艂adzy zastosowali nast臋puj膮cy klucz: najwy偶sze stanowiska w administracji, NKWD, partii komunistycznej zarezerwowane by艂y dla przybysz贸w z g艂臋bi ZSRR. Dominowali w艣r贸d nich Rosjanie, ale by艂o te偶 sporo 呕yd贸w. Przy kompletowaniu sk艂adu organ贸w w艂adzy oficjalnie pochodz膮cych z "wybor贸w" (komitety miejskie, wiejskie itp.), ich cz艂onk贸w dobierano g艂贸wnie spo艣r贸d Bia艂orusin贸w i Ukrai艅c贸w. Cia艂a te mia艂y znikome kompetencje, a zatem ich sk艂ad narodowo艣ciowy pe艂ni艂 propagandow膮 rol臋 i by艂 dobierany wed艂ug klucza etnicznego.

Pozosta艂a jednak olbrzymia liczba stanowisk w rozbudowanej sowieckiej administracji ni偶szego szczebla, zwi膮zanych z redystrybucj膮 d贸br, szkolnictwem, opiek膮 medyczn膮, wymiarem sprawiedliwo艣ci itp. Z bada艅 izraelskiego historyka Ben-Ciona Pinchuka wynika, 偶e stanowiska te by艂y masowo zajmowane przez 呕yd贸w. Obraz stworzony przez Pinchuka - g艂贸wnie na podstawie relacji ocala艂ych z Holocaustu - pokrywa si臋 z tre艣ci膮 zachowanych dokument贸w sowieckich pochodz膮cych z lat 1939-1941. Te wskazuj膮 bowiem na wyra藕n膮 "nadreprezentatywno艣膰" os贸b pochodzenia 偶ydowskiego po艣r贸d tak zwanych wydwi偶e艅c贸w, czyli tych, kt贸rzy, wywodz膮c si臋 z miejscowej ludno艣ci, robili kariery w sowieckim aparacie w艂adzy. O ile wi臋c 呕ydzi stanowili ok. 8 proc. populacji Kres贸w, o tyle na przyk艂ad w obwodzie pi艅skim stanowili blisko 50 proc. pracownik贸w miejscowej nomenklatury. Na innych terenach, zw艂aszcza w instytucjach zwi膮zanych z gospodark膮, odsetek ten by艂 jeszcze wy偶szy. Niekiedy przekracza艂 70 proc.

Ludno艣膰 偶ydowska korzysta艂a te偶 z olbrzymich mo偶liwo艣ci awansu spo艂ecznego, jakie w Sowietach dawa艂 wolny dost臋p do szk贸艂 i urz臋d贸w. Z bada艅 Richarda Lucasa wynika na przyk艂ad, 偶e na Uniwersytecie Lwowskim, gdzie przed wojn膮 osoby pochodzenia 偶ydowskiego stanowi艂y ok. 15 proc. student贸w, w 1940 roku odsetek ten wynosi艂 ju偶 85 proc.

Ale nie mo偶na zapomina膰, 偶e spo艂eczno艣膰 偶ydowsk膮 dotkn臋艂y te偶 prze艣ladowania. Zniszczono tradycyjne instytucje spo艂eczno-religijne, a ca艂膮 ludno艣膰 poddano sowietyzacji. W g艂膮b ZSRR wywieziono ok. 70-80 tys. 呕yd贸w, g艂贸wnie tak zwanych bie偶e艅c贸w, czyli uciekinier贸w z teren贸w zaj臋tych przez Niemcy.

Stosunki polsko-偶ydowskie

Sowietyzacja Kres贸w ca艂kowicie zniszczy艂a stare struktury, wywracaj膮c do g贸ry nogami panuj膮ce wcze艣niej relacje pomi臋dzy poszczeg贸lnymi nacjami. Polacy, kt贸rzy przed wojn膮 znajdowali si臋 na szczycie drabiny spo艂ecznej, teraz byli prze艣ladowani. Ci, kt贸rych wcze艣niej dyskryminowano, nagle stali si臋 uprzywilejowanymi, a cz臋sto tak偶e prze艣ladowcami. Z oczywistych wzgl臋d贸w now膮 sytuacj臋 najbole艣niej odczuli Polacy.

Anonimowy 艣wiadek 偶ydowski, kt贸rego relacja znajduje si臋 w archiwum Emanuela Ringelbluma, przechowywanym w 呕ydowskim Instytucie Historycznym, tak opisywa艂 贸wczesn膮 sytuacj臋: "Je艣li chodzi o 呕yd贸w - to ci odgrywali si臋 na Polakach w spos贸b cz臋stokro膰 bardzo ohydny; wyra偶enia >> To ju偶 nie s膮 wasze czasy<< bywa艂y nie tylko zbyt cz臋sto u偶ywane, ale przewa偶nie nadu偶ywane. Pewnego razu sama by艂am 艣wiadkiem, jak w przepe艂nionym wagonie kolejowym stoj膮cy 呕yd zwr贸ci艂 si臋 do siedz膮cego Polaka z pretensj膮, 偶e ten mu nie ust膮pi艂 miejsca. Gdy Polak odpowiedzia艂, i偶 nie widzi powodu dlaczego mia艂by ust膮pi膰, zosta艂 obrzucony ca艂膮 lawin膮 inwektyw i obelg, w艣r贸d kt贸rych jak refren powtarza艂o si臋 >> Co pan my艣li, 偶e to s膮 dawne czasy?<< ".

O szczeg贸lnie bolesnym fragmencie stosunk贸w polsko-偶ydowskich na Kresach napisa艂 ostatnio w swych wspomnieniach Michel (Mendel) Mielnicki pochodz膮cy z Wasilkowa na Bia艂ostocczy藕nie: "m贸j ojciec i oficer NKWD, kt贸ry potajemnie do nas przyje偶d偶a艂 rozmawiali przyciszonymi g艂osami przy przegl膮daniu list podejrzanych pi膮tej kolumny (...) polskich faszyst贸w, ultranacjonalist贸w, i innych >> zdrajc贸w<< i >> kontrrewolucjonist贸w<< . Wtedy zrozumia艂em, 偶e on [ojciec] s艂u偶y艂 jako doradca NKWD w celu ustalenia, kto spo艣r贸d lokalnych Polak贸w mia艂 by膰 wys艂any na Sybir lub inaczej potraktowany. (...) Przypominam sobie, jak matka prosi艂a ojca, 偶eby si臋 nie anga偶owa艂. On si臋 z tym nie zgadza艂. Musimy uwolni膰 si臋 od faszyst贸w - m贸wi艂 do niej - oni zas艂u偶yli na wyjazd na Syberi臋. Oni nie s膮 dobrzy dla 呕yd贸w".

Pinchuk uwa偶a, 偶e miejscowi komuni艣ci 偶ydowscy odegrali wa偶n膮 rol臋, wyszukuj膮c by艂ych dzia艂aczy politycznych i przygotowuj膮c listy "element贸w niepo偶膮danych" i "wrog贸w klasowych". Inny historyk izraelski - Dov Levin - napisa艂: "W niekt贸rych przypadkach 呕ydzi brali udzia艂 w profanacji obiekt贸w chrze艣cija艅skiego kultu religijnego. W Wo艂o偶ynie na przyk艂ad 呕yd, kt贸remu powiedziano, aby przygotowa艂 rynek miejski na wystawienie pomnika Stalina, wysadzi艂 w powietrze du偶y krzy偶, kt贸ry mu w tym przeszkadza艂. W Wiszniewie (...) 偶ydowscy komuni艣ci w miejscowym ko艣ciele zdj臋li chor膮gwie ko艣cielne z drzewc i przyczepili do nich czerwone sztandary i paradowali z nimi przez ca艂e miasto a偶 do rynku".

W takiej sytuacji wielu Polak贸w postrzega艂o 呕yd贸w jako co najmniej wsp贸艂odpowiedzialnych za w艂asne tragedie. By艂a to jednak subiektywna ocena, bowiem wi臋kszo艣膰 tych, kt贸rzy pocz膮tkowo z entuzjazmem witali Sowiet贸w, szybko zniech臋ci艂a si臋 do nowych porz膮dk贸w i nie mia艂a nic wsp贸lnego ani z represjami, ani sowieckimi zbrodniami. Ale liczy艂 si臋 efekt psychologiczny. Polak贸w kolaborant贸w postrzegano indywidualnie, a na 呕yd贸w powszechnie patrzono jak na zbiorowo艣膰. Ponadto w 艣wiadomo艣ci funkcjonowali przecie偶 nie ci 呕ydzi, kt贸rzy siedzieli w domu i nie ci, kt贸rych aresztowano, tylko ci, kt贸rych dotkliw膮 obecno艣膰 odczuwa艂o si臋 na co dzie艅: agitatorzy, milicjanci, enkawudzi艣ci i "wydwi偶e艅cy" na stanowiskach pa艅stwowych. To oni kszta艂towali negatywne emocje przenoszone potem na og贸艂 spo艂eczno艣ci 偶ydowskiej.

Nie wolno jednak zapomina膰, 偶e byli i tacy 呕ydzi, kt贸rzy do Polak贸w odnosili si臋 偶yczliwie spiesz膮c im z pomoc膮, cho膰 czasem spotyka艂y ich za to szykany ze strony w艂asnych rodak贸w. Tak wi臋c problem wydaje si臋 bardzo skomplikowany i wymaga rzeczowych bada艅 naukowych, kt贸re mog艂yby zast膮pi膰 naros艂e nieporozumienia i fa艂szywe stereotypy.

艁om偶y艅skie

W swojej ksi膮偶ce dotycz膮cej sprawy Jedwabnego Jan T. Gross stawia tez臋, 偶e w stosunkach pomi臋dzy ludno艣ci膮 偶ydowsk膮 a polsk膮 w latach 1939-1941 nic istotnego nie zasz艂o. Jednak 藕r贸d艂a historyczne wskazuj膮 na co艣 dok艂adnie przeciwnego.

Przede wszystkim warto wspomnie膰, 偶e ludno艣膰 艁om偶y艅skiego charakteryzowa艂a si臋 bardzo wysokim poczuciem 艣wiadomo艣ci narodowej. Do sowieckich porz膮dk贸w podchodzono tu z wyj膮tkow膮 wr臋cz wrogo艣ci膮. Polacy stanowili tu blisko 100 proc. mieszka艅c贸w wsi, z kt贸rych niekiedy nawet po艂owa legitymizowa艂a si臋 szlachectwem. Sowieckie has艂a "wyzwolenia bia艂oruskich i ukrai艅skich braci od ucisku polskiej szlachty" brzmia艂y r贸wnie niedorzecznie, co prowokuj膮co.

25 wrze艣nia 1940 roku cz艂onek KC WKP(b) Bia艂orusi Pantelejmon Ponomarienko raportowa艂 do Stalina: "Za Bia艂ymstokiem przyjmuj膮 nas wyj膮tkowo wstrzemi臋藕liwie, j臋zyk rosyjski znaj膮 w mniejszym stopniu, cz臋艣ciej s艂ycha膰 strza艂y zza w臋g艂a i z lasu oddawane w kierunku czerwonoarmist贸w i dow贸dc贸w".

Na naradzie, kt贸ra nieco wcze艣niej odby艂a si臋 w Mi艅sku, przedstawiciel NKWD z 艁om偶y opowiada艂 o stosunkach panuj膮cych na podleg艂ym mu terenie: "U nas utar艂a si臋 taka praktyka. Poparli nas 呕ydzi i tylko ich wci膮偶 by艂o wida膰. Zapanowa艂a te偶 moda, 偶e ka偶dy kierownik instytucji czy przedsi臋biorstwa chwali艂 si臋 tym, 偶e u niego nie pracuje ju偶 ani jeden Polak". Nietrudno zgadn膮膰, jak tak膮 sytuacj臋 postrzegali Polacy. Warto r贸wnie偶 wspomnie膰, 偶e brak innych - pr贸cz 呕yd贸w - mniejszo艣ci narodowych tworzy艂 tu zupe艂nie odmienn膮 sytuacj臋 ni偶 na innych obszarach Kres贸w. Tam Polacy spotykali si臋 z prosowieckimi nastrojami przedstawicieli r贸偶nych nacji. Gdzie indziej odpowied藕 na pytanie "kto jest zdrajc膮 Polski" brzmia艂a: "mniejszo艣ci". Na zach贸d od Bia艂egostoku - "呕ydzi".

艁om偶y艅skie by艂o te偶 obszarem, na kt贸rym szybko powsta艂o polskie podziemie. Prowadzono intensywn膮 dzia艂alno艣膰 organizacyjn膮, likwidowano pojedynczych 偶o艂nierzy sowieckich, milicjant贸w, a tak偶e miejscowych kolaborant贸w. W czerwcu 1940 roku na drodze z Jedwabnego do Wiznej zastrzelono dyrektora tamtejszej szko艂y 艣redniej, komunistycznego aktywist臋 i prawdopodobnie r贸wnie偶 agenta NKWD Lejb臋 Guzowskiego. Zabito te偶 kilku innych kolaborant贸w Polak贸w. Powa偶niejsz膮 akcj臋 wykonano w Rajgrodzie, gdzie do sali domu kultury, w kt贸rym bawili si臋 czerwonoarmi艣ci i miejscowa m艂odzie偶 偶ydowska, wrzucono granaty. Co najmniej 4 osoby zosta艂y zabite, by艂o te偶 wielu rannych.

Latem 1940 roku Sowieci podj臋li szeroko zakrojone dzia艂ania antypartyzanckie. Zapanowa艂a atmosfera strachu i terroru, za kt贸r膮 Polacy obarczali win膮 tak偶e ludno艣膰 偶ydowsk膮. Nie by艂a to specyfika 艁om偶y艅skiego: Eugeniusz Rozenblat, historyk z Mi艅ska, uwa偶a, 偶e po do艣wiadczeniach z pierwszych miesi臋cy okupacji na terenie tak zwanej Zachodniej Bia艂orusi antysemityzm sta艂 si臋 jednym z element贸w antysowietyzmu.

Separacja obydwu narod贸w sta艂a si臋 zjawiskiem r贸wnie g艂臋bokim, co powszechnym. Rwa艂y si臋 wi臋zi, kt贸re wcze艣niej 艂膮czy艂y lokalne spo艂eczno艣ci. Znajomi przestawali by膰 znajomymi, a s膮siedzi - s膮siadami. Do podzia艂贸w dosz艂o nawet na podw贸rku czy w szkole. W tej ostatniej zdarza艂o si臋, 偶e oddzielnie siada艂o "偶yd艂actwo", a oddzielnie "polskie psy", jak si臋 nawzajem nazywano. Kr贸tko m贸wi膮c, stosunki polsko-偶ydowskie pod okupacj膮 sowieck膮 by艂y tak z艂e, 偶e grozi艂y otwartym konfliktem przy pierwszej nadarzaj膮cej si臋 okazji. Nastroje te eksplodowa艂y po wkroczeniu Niemc贸w.

Jan Karski pisa艂 przewiduj膮co o nastrojach panuj膮cych na Kresach: "W zasadzie jednak i w masie, 偶ydzi stworzyli tu sytuacj臋, w kt贸rej Polacy uwa偶aj膮 ich za oddanych Bolszewikom i - 艣mia艂o mo偶na powiedzie膰 - czekaj膮 na moment, w kt贸rym b臋d膮 mogli po prostu zem艣ci膰 si臋 na 偶ydach. W zasadzie wszyscy Polacy s膮 roz偶aleni i rozczarowani do 偶yd贸w - olbrzymia wi臋kszo艣膰 (przede wszystkim m艂odzie偶) dos艂ownie czeka na sposobno艣膰 >> krwawej zap艂aty<< ".

Wkroczenie Niemc贸w

Kiedy latem 1941 roku na Podlasie wkroczyli Niemcy, powitano ich z wyra藕n膮 ulg膮, a niekiedy wr臋cz z rado艣ci膮. Cieszono si臋 z ko艅ca sowieckiej okupacji i rado艣膰 ta mia艂a swoje konkretne 藕r贸d艂a: dwa dni wcze艣niej zacz臋艂a si臋 kolejna fala sowieckiej deportacji. Gdy weszli Niemcy, ludzie, kt贸rzy wcze艣niej ukrywali si臋 w lasach, mogli powr贸ci膰 do dom贸w. Niemcy wypu艣cili wielu Polak贸w z rozbitego wi臋zienia w 艁om偶y.

Z zachowanych dokument贸w niemieckich wynika, 偶e tu偶 po wkroczeniu Wehrmachtu na ziemie okupowane przez Sowiet贸w Polacy ch臋tnie pomagali Niemcom w wy艂apywaniu 偶o艂nierzy Armii Czerwonej, komisarzy, aktywist贸w politycznych czy funkcjonariuszy administracji - tak Rosjan, jak i Polak贸w i 呕yd贸w.

Szczeg贸lnie dramatyczny by艂 los tych ostatnich. Bo zemsta jest rzecz膮 straszn膮: kiedy nie mog艂a dosi臋gn膮膰 rzeczywistych kolaborant贸w, kt贸rzy zazwyczaj przezornie uciekali z armi膮 sowieck膮, wtedy si臋ga艂a po ich krewnych, znajomych lub po prostu 呕yd贸w. Podobnie by艂o w 艁om偶y艅skiem. W sumie w pierwszych dniach po zaj臋ciu tych teren贸w przez Niemc贸w w okolicznych miasteczkach r贸偶ne grupy Polak贸w zabi艂y co najmniej kilkadziesi膮t os贸b, w wi臋kszo艣ci 呕yd贸w, cho膰 zabijano tak偶e Sowiet贸w i Polak贸w. R贸偶nica polega艂a tylko na tym, 偶e polskich kolaborant贸w traktowano ze szczeg贸lnym okrucie艅stwem nie zabijaj膮c ich od razu, a czasem zn臋caj膮c si臋 nad nimi nawet godzinami.

Dopiero znaj膮c powy偶sze fakty i problemy odbiorca ma szanse cokolwiek zrozumie膰 z dramatycznych wydarze艅, jakie mia艂y miejsce na Kresach latem 1941 r. Ale Gross za pomoc膮 wymownych przemilcze艅, pozbawionej powa偶niejszych podstaw naukowych faktografii stworzy艂 taki opis kontekstu historycznego wydarze艅 w Jedwabnem, kt贸ry na dobr膮 spraw臋 bardziej rzeczywisto艣膰 zaciemnia, ni偶 cokolwiek wyja艣nia. Problem dramatycznych stosunk贸w polsko-偶ydowskich pod okupacj膮 sowieck膮 dla niego nie istnieje. Konsekwentnie ignoruje on w swej pracy dobrze znane, cytowane przeze mnie, dokumenty i relacje 艣wiadk贸w 偶ydowskich, a sprzeczne z jego tezami ustalenia historyk贸w 偶ydowskich i izraelskich pomija g艂uchym milczeniem. 艁atwiej radzi sobie z Polakami - tych nazywa po prostu antysemitami.

Je艣li pominie si臋 rzeczywisty obraz stosunk贸w polsko-偶ydowskich w Jedwabnem i okolicy, niemo偶liwe jest zrozumienie - bo przecie偶 nic nie mo偶e usprawiedliwi膰 mord贸w na niewinnych, bezbronnych ludziach - dlaczego po wkroczeniu Niemc贸w znalaz艂y si臋 osoby, kt贸re gotowe by艂y zabija膰 呕yd贸w.

Jan T. Gross napisa艂 w "S膮siadach": "Oczywi艣cie potrzeba by艂o z艂ego ducha, aby te potwory drzemi膮ce w ludziach obudzi膰 i uruchomi膰. (...) W tle, jak s膮dz臋, zawsze majaczy艂o przekonanie o tym, 偶e 呕ydzi u偶ywaj膮 krwi chrze艣cija艅skich dzieci do wyrobu macy". Tam, gdzie nie ma analizy 藕r贸de艂 i pr贸by zrozumienia kontekstu historycznego, zaczynaj膮 si臋 uprzedzenia, zabobony i metafizyczno-religijny mistycyzm.

Piotr Gontarczyk

Piotr Gontarczyk, Zycie, 2001-03-31

powrot