|
Prof. J. R. Nowak
|
|
呕ydowska "ha艅ba domowa"18 marca 2001 tygodnik Forum przedrukowa艂, pocz膮wszy od pierwszej kolumny tego periodyku, skrajnie polako偶erczy wywiad z Janem Tomaszem Grossem dla "The New Yorkera", zatytu艂owany wymownie "Polska ha艅ba". T膮 "polsk膮 ha艅b膮" ma by膰 wg Grossa zachowanie Polak贸w w czasie drugiej wojny 艣wiatowej - wszak Gross ju偶 od dawna oskar偶a nas o rzekomy wsp贸艂udzia艂 w zag艂adzie 呕yd贸w. Ujawniane w ostatnich dniach fakty (m. in. w wyst膮pieniach prof. Strzembosza na 艂amach "Rzeczpospolitej" i "呕ycia", publikowanych relacjach z 1947 i 1949 roku) pokazuj膮 jak nieprawdziwe i oszczercze by艂y pr贸by zwalenia na Polak贸w winy za niemieck膮 zbrodni臋 w Jedwabnem. Co za艣 generalnie tyczy si臋 "polskiej ha艅by"... My艣l臋, 偶e w czasie drugiej wojny 艣wiatowej, nie mamy powod贸w do wstydu. Wr臋cz przeciwnie,Nie jestem zwolennikiem pisania o swym narodzie w duchu panegirycznym, lecz za ci膮g艂ym, szczerym pokazywaniem blask贸w i cieni. Sw膮 postaw臋 ju偶 dawno wyrazi艂em zar贸wno w dokonanym przeze mnie wyborze pism takiego rzecznika narodowego samorozrachunku jak Cyprian Norwid. M贸j wyb贸r jego my艣li "Gorzki to chleb jest - polsko艣膰" - rozszed艂 si臋 w 1985 roku w ci膮gu kilku tygodni w nak艂adzie 50 tys. egzemplarzy. Podobne spojrzenie, ukazuj膮ce jasne i ciemniejsze strony naszej nacji pokaza艂em r贸wnie偶 w dw贸ch kolejnych wydaniach innego mego wyboru "My艣li o Polsce i Polakach". S膮 okresy w naszych dziejach, kt贸re oceniam z prawdziw膮 gorycz膮, zar贸wno w odniesieniu do dawniejszych czas贸w, jak cho膰by czas贸w saskich lub Targowicy, jak i przygn臋biaj膮cego wr臋cz zaprzepaszczania szans dla Polski w ostatnim dziesi臋cioleciu. My艣l臋, 偶e kiedy艣 nasi potomkowie b臋d膮 si臋 szczerze wstydzi膰 naszych fatalnych zaniecha艅 i niedokona艅 po 1989 roku. Zawsze jednak b臋d臋 si臋 sprzeciwia艂 jakimkolwiek plwaniom na tak wspania艂e zachowanie naszych rodak贸w w czasie drugiej wojny, sprzeciwia艂 haniebnym uog贸lnieniom dokonywanym przez Grossa i jego polskich klakier贸w, niegodnym spojrze膰 w oczy polskim patriotom, kt贸rzy prze偶yli tak heroicznie "czasy pogardy".
W艣r贸d przer贸偶nych bredni, jakie mo偶na znale藕膰 na kartach najnowszych ksi膮偶ek J. T. Grossa jedno z poczesnych miejsc zajmuje sugerowanie jakoby "olbrzymia ilo艣膰 zamordowanych 呕yd贸w" zgin臋艂a z winy polskich szmalcownik贸w (por. uwagi Grossa w "Upiornej dekadzie", s. 31-32). Gross przy tym zupe艂nie przemilcza fakt, 偶e przewa偶aj膮ca cz臋艣膰 呕yd贸w wysy艂ana by艂a do oboz贸w 艣mierci z gett, kierowanych przez w艂asne 偶ydowskie Judenraty i pod nadzorem w艂asnych 偶ydowskich policjant贸w. Gross tak ochoczo peroruj膮cy o polskiej odpowiedzialno艣ci za 艣mier膰 ogromnej liczby 呕yd贸w, zupe艂nie przemilcza w "Upiornej Dekadzie" tak katastrofaln膮 rol臋 偶ydowskich elit. Z nich bowiem wywodzi艂o si臋 gros cz艂onk贸w Judenrat贸w, pos艂usznie wype艂niaj膮cych najbardziej nawet zgubne dla 呕yd贸w rozkazy w艂adz niemieckich. Najs艂ynniejsza 偶ydowska my艣licielka XX wieku Hannah Arendt ju偶 w 1963 roku wyst膮pi艂a w ksi膮偶ce "Eichmann w Jerozolimie" z dramatycznym oskar偶eniem przeciw Judenratom, twierdz膮c, 偶e bez ich pomocy w zarejestrowaniu 呕yd贸w, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do oboz贸w zag艂ady zgin臋艂oby du偶o mniej 呕yd贸w. Niemcy mieliby bowiem du偶o wi臋cej k艂opot贸w z ich spisaniem i wyszukiwaniem. W r贸偶nych miastach okupowanej przez hitlerowc贸w Europy powtarza艂 si臋 ten sam perfidny schemat - funkcjonariusze 偶ydowscy sporz膮dzali wykazy imienne wraz z informacjami o maj膮tku, zapewniali pomoc w艂asnej policji w chwytaniu i 艂adowaniu 呕yd贸w do poci膮gu. W ocenie Hannah Arendt: "Dla 呕yd贸w rola, jak膮 przyw贸dcy 偶ydowscy odegrali w unicestwieniu w艂asnego narodu, stanowi niew膮tpliwie najczarniejszy rozdzia艂 ca艂ej tej ponurej historii (...)" (podkr. J.R.N.) (H. Arendt: "Eichmann w Jerozolimie", Krak贸w 1987, s. 151). Uleg艂o艣膰 Judenrat贸w wobec hitlerowc贸w oznacza艂a skrajn膮 kompromitacj臋 偶ydowskich elit w pa艅stwach okupowanych przez III Rzesz臋. Hannah Arendt stwierdza wr臋cz: "O ile jednak cz艂onkowie rz膮d贸w typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, cz艂onkami rad 偶ydowskich byli z regu艂y ciesz膮cy si臋 uznaniem miejscowi przyw贸dcy 偶ydowscy, kt贸rym nazi艣ci nadawali ogromn膮 w艂adz臋 a偶 do chwili, gdy i ich tak偶e deportowano" (H. Arendt: op. cit., s. 151). Dodajmy przy tym, 偶e odgrywaj膮cy tak haniebn膮 rol臋 szmalcownicy, czy pomagaj膮ce Niemcom w niekt贸rych miejscowo艣ciach m臋ty stanowi艂y prawdziwy margines spo艂ecze艅stwa polskiego, zbi贸r szumowin. W艣r贸d 呕yd贸w natomiast splami艂a si臋 straszliwie wielka cz臋艣膰 ich elity politycznej i spo艂ecznej. St膮d pochodzi tak niebywale ostra konkluzja H. Arendt - "Wsz臋dzie, gdzie byli 呕ydzi, istnieli uznani przyw贸dcy 偶ydowscy, i to w艂a艣nie oni, niemal bez wyj膮tku wsp贸艂dzia艂ali w ten czy inny spos贸b, z takiej czy innej przyczyny, z nazistami. Ca艂a prawda przedstawia艂a si臋 tak, 偶e gdyby nar贸d 偶ydowski by艂 istotnie nie zorganizowany i pozbawiony przyw贸dztwa, zapanowa艂by chaos, ale liczba ofiar z pewno艣ci膮 nie si臋gn臋艂aby 4,5 do 6 milion贸w ludzi" (H. Arendt: op. cit., s. 151, 160). Arendt powo艂a艂a si臋 przy tym na oceny sugeruj膮ce, 偶e z powy偶szej ilo艣ci 呕yd贸w mog艂aby uratowa膰 si臋 mniej wi臋cej po艂owa, gdyby nie trzymano si臋 pos艂usznie zalece艅 偶ydowskich (tam偶e, s. 160-161). 呕ydowski autor Baruch Milch tak pisa艂 w przejmuj膮cej relacji o losach 呕yd贸w na b. wschodnich kresach Rzeczypospolitej (woj. lwowskie i tarnopolskie): "W ka偶dym razie Judenrat sta艂 si臋 narz臋dziem w r臋kach gestapo do niszczenia 呕yd贸w, a jak sami cz艂onkowie p贸藕niej si臋 wyra偶ali, s膮 "Gestapem na ulicy 偶ydowskiej (...)" (B. Milch: M贸j testament, "Karta", luty 1991, s. 6-7, 16).
Przypomnijmy tu posta膰 Chaima Rumkowskiego, prezesa Rady 呕ydowskiej w 艁odzi, "kr贸la" getta 艂贸dzkiego na us艂ugach Niemc贸w. By艂 on absolutnym w艂adc膮 getta, w kt贸rym kursowa艂y specjalne pieni膮dze "chaimki" i "rumki" oraz znaczki pocztowe z jego podobizn膮. Rumkowski urz膮dzi艂 sobie harem w jednej willi i wci膮偶 sprowadza艂 nowe pi臋kne kobiety. W zamian za przyzwolenie Niemc贸w na jego tyrani臋 nad mieszka艅cami getta arcygorliwie wykonywa艂 wszystkie niemieckie rozkazy i wyekspediowa艂 olbrzymi膮 wi臋kszo艣膰 swych poddanych do oboz贸w zag艂ady. W ko艅cu jednak i jego Niemcy wys艂ali do O艣wi臋cimia, podobno natychmiast pad艂 ofiar膮 swych 偶ydowskich wsp贸艂wi臋藕ni贸w, kt贸rzy nie zwlekaj膮c ani chwili natychmiast po przywiezieniu go do obozu, spalili go 偶ywcem w obozowym piecu (por. E. Reicher: "W ostrym 艣wietle dnia. Dziennik 偶ydowskiego lekarza 1939-1945", oprac. R. Jab艂o艅ska, Londyn 1989, s. 29).
Na W臋grzech cz艂onkowie Judenrat贸w uczestniczyli w najhaniebniejszych, najbardziej podejrzanych moralnie transakcjach dla ratowania bogatych i wp艂ywowych 呕yd贸w kosztem zdradzanych i wydawanych Niemcom ich biednych wsp贸艂ziomk贸w. W Budapeszcie za po艣rednictwem wybitnego syjonisty dr. Rudolfa Kastnera, Judenraty u艂atwi艂y Eichmannowi u艣pienie czujno艣ci i deportowanie na 艣mier膰 do nazistowskich oboz贸w zag艂ady 475 tysi臋cy 呕yd贸w w zamian za uratowanie 1.684 bogatych 呕yd贸w (znale藕li si臋 w艣r贸d nich "ludzie wybitni" i cz艂onkowie syjonistycznego ruchu m艂odzie偶owego (H. Arendt: op. cit., s. 54, 152). Eichmann umo偶liwi艂 "nielegalny" wyjazd ponad p贸艂tora tysi膮ca 呕yd贸w do Palestyny (eskorta poci膮gu sk艂ada艂a si臋 w istocie z niemieckich policjant贸w) w zamian za "艂ad i porz膮dek" w obozach, zapobie偶enie tam panice i ucieczkom bardzo 艂atwym w zamieszaniu 1944 roku, gdy front by艂 ju偶 tak blisko W臋gier. W rezultacie tych "uspokaja艅" w obozach ze strony ciesz膮cych si臋 autorytetem wp艂ywowych 呕yd贸w Niemcy w porz膮dku "wyekspediowali kilkaset tysi臋cy 呕yd贸w w臋gierskich" na zag艂ad臋. Po wojnie w czasie procesu w Jerozolimie s臋dzia Benjamin Halevi z Jerozolimskiego S膮du Okr臋gowego wyda艂 orzeczenie stwierdzaj膮ce, 偶e Kastner "zaprzeda艂 w艂asn膮 dusz臋 diab艂u". Izraelski S膮d Najwy偶szy pod naciskami polityk贸w uniewa偶ni艂 jednak to orzeczenie, uniewinniaj膮c Kastnera, aby zatuszowa膰 tak kompromituj膮c膮 呕yd贸w spraw臋. W kilka miesi臋cy potem w marcu 1957 roku Kastnera zabi艂o jednak dw贸ch w臋gierskich 呕yd贸w, kt贸rzy prze偶yli czas masakry. Szczeg贸lnie ci臋偶kie okre艣lenia niejednokrotnie pada艂y wobec policji 偶ydowskiej. Oskar偶ano j膮, 偶e b臋d膮c niezwykle s艂u偶alcza wobec Niemc贸w, nierzadko swym okrucie艅stwem w stosunku do 偶ydowskich wsp贸艂ziomk贸w przewy偶sza艂a nawet hitlerowc贸w. S艂ynny kronikarz warszawskiego getta - Emanuel Ringelblum tak pisa艂 o 偶ydowskiej policji: "Policja 偶ydowska mia艂a bardzo z艂膮 opini臋 jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwie艅stwie do policji polskiej, kt贸ra nie bra艂a udzia艂u w 艂apankach do obozu pracy, policja 偶ydowska para艂a si臋 t膮 ohydn膮 robot膮. Wyr贸偶nia艂a si臋 r贸wnie偶 straszliw膮 korupcj膮 i demoralizacj膮. Dno pod艂o艣ci osi膮gn臋艂a ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie pad艂o ani jedno s艂owo protestu przeciwko odra偶aj膮cej funkcji, polegaj膮cej na prowadzeniu swych braci na rze藕. Policja by艂a duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie j膮 wykona艂a. Obecnie m贸zg sili si臋 nad rozwi膮zaniem zagadki: jak to si臋 stali, 偶e 呕ydzi - przewa偶nie inteligenci, byli adwokaci (wi臋kszo艣膰 oficer贸w by艂a przed wojn膮 adwokatami) - sami przyk艂adali r臋k臋 do zag艂ady swych braci. Jak dosz艂o do tego, 偶e 呕ydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starc贸w i chorych, wiedz膮c, 偶e wszyscy id膮 na rze藕 (...). Okrucie艅stwo policji 偶ydowskiej by艂o bardzo cz臋sto wi臋ksze ni偶 Niemc贸w, Ukrai艅c贸w i 艁otysz贸w. Niejedna kryj贸wka zosta艂a "nakryta" przez policj臋 偶ydowsk膮, kt贸ra zawsze chcia艂a by膰 plus catholique que le pape, by przypodoba膰 si臋 okupantowi. Ofiary, kt贸re znik艂y z oczu Niemca wy艂apywa艂 policjant 偶ydowski (...). Policja 偶ydowska da艂a w og贸le dowody niezrozumia艂ej dzikiej brutalno艣ci. Sk膮d taka w艣ciek艂o艣膰 u naszych 呕yd贸w? Kiedy wyhodowali艣my tyle setek zb贸jc贸w, kt贸rzy na ulicach 艂api膮 dzieci, ciskaj膮 je na wozy i ci膮gn膮 na Umschlag? Do powszechnych po prostu zjawisk nale偶a艂o, 偶e zb贸jcy ci za r臋ce i nogi wrzucali kobiety na wozy (...) Ka偶dy 呕yd warszawski, ka偶da kobieta i ka偶de dziecko mog膮 przytoczy膰 tysi膮ce fakt贸w nieludzkiego okrucie艅stwa i w艣ciek艂o艣ci policji 偶ydowskiej" (E. Ringelblum: "Kronika getta warszawskiego wrzesie艅 1939 - stycze艅 1943", Warszawa 1988, s. 426, 427, 428). 呕ydowski policjant Carl Perechodnik, kt贸ry zgin膮艂 pod koniec wojny, zapisa艂 w swym pami臋tniku: "Nie ma 偶adnego usprawiedliwienia dla policjant贸w 偶ydowskich w Warszawie (...). Skamienia艂y im serca, obce sta艂y si臋 wszelkie ludzkie uczucia. 艁apali ludzi, na r臋kach znosili z mieszka艅 niemowl臋ta, przy okazji rabowali. Nic te偶 dziwnego, 偶e 呕ydzi nienawidzili swojej policji bardziej ni偶 Niemc贸w, bardziej ni偶 Ukrai艅c贸w" (C. Perechodnik: "Czy ja jestem morderc膮?", Warszawa 1993, s. 112-113).
Jak偶e 偶a艂uj臋, 偶e polscy czytelnicy nie maj膮 nadal dost臋pu do najciekawszego chyba dokumentu los贸w 呕yd贸w Warszawy w "czasach pogardy" - wstrz膮saj膮cego dziennika b. dyrektora szko艂y hebrajskiej w Warszawie Chaima A. Kaplana. Jego dziennik t艂umaczony by艂 na liczne j臋zyki od angielskiego po szwedzki, a jednak nie udost臋pniono go w艂a艣nie Polakom, cho膰 zawiera tak wiele wa偶nych spostrze偶e艅 na temat polsko-偶ydowskich stosunk贸w doby wojny, a tak偶e bez por贸wnania uczciwszy i 偶yczliwszy obraz Polak贸w ni偶 ksi膮偶ki Grossa. My艣l臋, 偶e g艂贸wn膮 przyczyn膮 dla kt贸rej cenzorzy spod znaku filosemickiej "poprawno艣ci politycznej" op贸藕nili przyswojenie ksi膮偶ki Chaima A Kaplana polskim czytelnikom jest to, 偶e w wielu miejscach zawiera ona szczeg贸lnie prawdziwy i bezlitosny os膮d warszawskiej Rady 呕ydowskiej (Judenratu) i 偶ydowskiej policji. Kaplan nazywa艂 wprost Judenrat "ha艅b膮 spo艂eczno艣ci warszawskiej". Wielokrotnie pi臋tnowa艂 zbrodnicz膮 dzia艂alno艣膰 偶ydowskiej policji pisz膮c m. in.: "呕ydowska policja, kt贸rej okrucie艅stwo jest nie mniejsze od nazist贸w, dostarczy艂a do "punktu przenosin na ulicy Stawki wi臋cej (os贸b - J.R.N.) ni偶 by艂o w normie, do kt贸rej zobowi膮za艂a si臋 Rada 呕ydowska (...). Nazi艣ci s膮 zadowoleni, 偶e eksterminacja 呕yd贸w jest realizowana z ca艂膮 niezb臋dn膮 efektywno艣ci膮. Czyn ten jest dokonywany przez 偶ydowskich siepaczy (Jewish slaughterers). (...) To 偶ydowska policja jest najokrutniejsza wobec skazanych (...) Nazi s膮 usatysfakcjonowani robot膮 偶ydowskiej policji, tej plagi 偶ydowskiego organizmu (...) Wczoraj, trzeciego sierpnia, oni wyr偶n臋li ulice Zamenhofa i Pawi膮. (...) SS-owscy mordercy stali na stra偶y podczas gdy 偶ydowska policja pracowa艂a na dziedzi艅cach. To by艂a rze藕 w odpowiednim stylu - oni nie mieli lito艣ci nawet dla dzieci i niemowl膮t (podkr. - J.R.N.). Wszystkich z nich, wszystkich bez wyj膮tku, zabrano do wr贸t 艣mierci" (por. "Scroll of Agency: The Warsaw Diary of Chaim A. Kaplan", New York 1973, s. 384, 386, 389, 399). Na s. 231 swej ksi膮偶ki Kaplan cytuje jak偶e gorzki 贸wczesny dowcip 偶ydowski. Mia艂 on form臋 kr贸tkiej modlitwy: "Pozw贸l nam wpa艣膰 w r臋ce agent贸w goj贸w, tylko nie pozw贸l nam wpa艣膰 w r臋ce 偶ydowskiego agenta!". Podobne w wymowie s膮 zapiski Aleksandra Bibersteina, dyrektora 偶ydowskiego szpitala zaka藕nego w krakowskim getcie. W swoich wspomnieniach o 偶ydowskiej s艂u偶bie porz膮dkowej OD (Ordnungsidienst) Biberstein pisa艂 m. in.: "Przez ca艂y czas okupacji Ordnungsdienst by艂 narz臋dziem w r臋ku gestapo, na jego polecenie odemani (tj. cz艂onkowie Ordnungsdienst - J.R.N.) wykonywali bez zastrze偶e艅 najpodlejsze czynno艣ci, prze艣cigaj膮c cz臋sto bezwzgl臋dno艣ci膮 Niemc贸w" (A. Bilberstein: "Zag艂ada 呕yd贸w w Krakowie", Krak贸w 1985, s. 165).
Autor pami臋tnika z getta warszawskiego Henryk Makower pisa艂 o jak偶e niegodnym zachowaniu 偶ydowskiej S艂u偶by Porz膮dkowej w czasie blokad dom贸w w getcie: "Blokady wyzwoli艂y w艣r贸d SP (S艂u偶by Porz膮dkowej - J.R.N.) ca艂膮 mas臋 艂ajdactwa i dra艅stwa. Opornych bito pa艂kami, nie gorzej od Niemc贸w. Do tego do艂膮czy艂o si臋 rabowanie opuszczonych mieszka艅 pod jakim艣 pretekstem, np. 偶eby nie zostawia膰 rzeczy Niemcom. Wielu "porz膮dnych" wy偶szych funkcjonariuszy SP dorobi艂o si臋 na r贸偶nych tego rodzaju praktykach du偶ych maj膮tk贸w. By艂o to zjawisko tak masowe, 偶e nawet tzw. przyzwoici ludzie si臋 chwalili - "ja si臋 na tej akcji dorobi艂em" - lub "m贸j m膮偶 nie nadaje si臋 do dzisiejszych czas贸w, nic nie zarobi艂 na akcji" (H. Makower: "Pami臋tnik z getta warszawskiego pa藕dziernik 1940-stycze艅 1943", Wroc艂aw 1987, s. 62). Wiadomo jest, 偶e policjanci 偶ydowscy, by zadowoli膰 偶yczenia Niemc贸w wcale nie ograniczali si臋 tylko do wy艂apywania swych 偶ydowskich s膮siad贸w i prowadzenia ich na rze藕, 偶e cz臋stokro膰 wype艂niali narzucane im przez Niemc贸w normy tak偶e poprzez odprowadzanie w r臋ce niemieckich kat贸w na rze藕 cz艂onk贸w w艂asnych rodzin, czasem nawet ojc贸w, matki, 偶ony. Sam Carl Perechodnik wci膮偶 bije si臋 w piersi na kartach swego pami臋tnika, 偶e nie by艂 odwa偶ny na tyle, by nie spe艂ni膰 rozkazu przyprowadzenia w艂asnej 偶ony na plac, sk膮d powieziono j膮 na 艣mier膰. Co wi臋cej, zapewnia艂 j膮, 偶e nic jej nie grozi (Por. Carl Perechodnik: op. cit. 42, 150). Przypomnijmy, 偶e pisa艂 na ten temat tak wybitny znawca 偶ydowskiej problematyki, s艂ynny uczony polski z USA - prof. Iwo Cyprian Pogonowski. Ot贸偶 stwierdzi艂 on, 偶e "ka偶dy 偶ydowski policjant w getcie warszawskim wys艂a艂 do kom贸r gazowych Treblinki przeci臋tnie ponad 2.200 os贸b. Na Umschlagplatzu w Warszawie policja 偶ydowska dawa艂a straw臋 w wagonach 艣mierci, 偶eby do nich zwabi膰 wyg艂odzonych mieszka艅c贸w getta. Tragedia 偶ydowska podczas II wojny 艣wiatowej polega艂a r贸wnie偶 na tym, 偶e w艂adze niemieckie dokona艂y ludob贸jstwa 呕yd贸w g艂贸wnie 偶ydowskimi r臋kami" (podkr. J.R.N.). I to co akcentuje prof. Pogonowski jest w艂a艣nie takim tematem szczeg贸lnie wstydliwym dla przewa偶aj膮cej cz臋艣ci 偶ydowskich autor贸w typu Grossa, tym ch臋tniej odwracaj膮cych uwag臋 od roli 偶ydowskich policjant贸w i Judenrat贸w poprzez oszczercze kalumnie przeciw Polakom. 呕ydowscy policjanci byli faktycznie zbrodniarzami wobec w艂asnych wsp贸艂rodak贸w, najcz臋艣ciej ze strachu, ale nierzadko tak偶e z ch臋ci zysku. I w艂a艣nie z tej kategorii 呕yd贸w, tej grupy najpodlejszej, s艂u偶alczej wobec morderc贸w w艂asnego narodu, pozbawionej jakichkolwiek skrupu艂贸w uratowa艂o si臋 szczeg贸lnie du偶o os贸b. S艂ynny matematyk 偶ydowskiego pochodzenia - Stefan Chaskielewicz, pisa艂 we wstrz膮saj膮cych pami臋tnikach: "Ukrywa艂em si臋 w Warszawie stycze艅 1943 stycze艅 1945" (wydanych w Krakowie w 1988 r., s. 191-192): "W艣r贸d 呕yd贸w, kt贸rym pomog艂o prze偶y膰 posiadanie znaczniejszych funduszy, byli i dawni funkcjonariusze policji 偶ydowskiej, a nawet s艂awnej ekspozytury Gestapo w getcie. Ci ludzie bowiem ob艂owili si臋 podczas akcji wysiedle艅czej. Trudno tu poda膰 jakiekolwiek 艣cis艂e dane liczbowe. Mog臋 jedynie powt贸rzy膰 stwierdzenie dw贸ch by艂ych policjant贸w, kt贸rzy po wojnie, w mojej obecno艣ci m贸wili, 偶e uratowa艂o si臋 co najmniej 200 ich koleg贸w (...)". Pytanie, czym si臋 zaj臋li po wojnie ci dawni policjanci 偶ydowscy, kt贸rzy przedtem odprowadzili pos艂usznie tak wielu swoich 偶ydowskich wsp贸艂braci na 艣mier膰? Ilu z nich posz艂o do s艂u偶by w bezpiece, maj膮c tak nieludzkie charaktery, upad艂e na "dno pod艂o艣ci"! Przypomnijmy, 偶e sam Gross na 105 s. "S膮siad贸w" stawia celne pytanie: "Czy ludzie skompromitowani wsp贸艂prac膮 z re偶ymem opieraj膮cym si臋 na przemocy, nie s膮 predestynowani niejako do kolaboracji z ka偶dym nast臋pnym terrorystycznym systemem w艂adzy?" Kilka stron dalej (s. 112) czytamy inne pytanie Grossa: "Jak mo偶na mie膰 zaufanie do kogo艣 kto mordowa艂 lub wydawa艂 na 艣mier膰 innego cz艂owieka?" Przecie偶 tych dwustu 偶ydowskich policjant贸w wyda艂o w czasie wojny tysi膮ce swoich 偶ydowskich ziomk贸w na rze藕. Jaka szkoda, 偶e nikt nie spr贸bowa艂 zbada膰, ilu z nich zgodnie ze swym zawodem 艂apaczy posz艂o po wojnie do bezpieki, by dalej wy艂apywa膰 i tropi膰? Szkoda, wielka szkoda, 偶e Gross, ze swym nosem w臋sz膮cym wszelkie mo偶liwe z艂o u Polak贸w, nie zdoby艂 si臋 na minimaln膮 cho膰by pr贸b臋 w艂asnego 偶ydowskiego samorozrachunku, ani s艂owem nie wspomnia艂 o zbrodniach przyw贸dc贸w Judenrat贸w, 偶ydowskich policjant贸w czy 偶ydowskich kapo. Szkoda, 偶e ani troch臋 nie zainteresowa艂 si臋 w艂asn膮 "ha艅b膮 domow膮", prze艣ledzeniem los贸w 偶ydowskich pomocnik贸w hitlerowskich kat贸w. Tych ludzi, kt贸rzy nigdy nie zostali ukarani za sw膮 haniebn膮 zdrad臋 wsp贸艂ziomk贸w, nawet gdy od czasu do czasu prawd臋 o kt贸rym艣 z nich ujawniano w Izraelu. Na pr贸偶no tak oburza艂 si臋 Szymon Wiesenthal z powodu tej bezkarno艣ci by艂ych 偶ydowskich kolaborant贸w i kapo (S. Wiesenthal: "Prawo czy zemsta", Warszawa 1993, s. 244).
Ewentualny rozw贸j zapocz膮tkowanego przez Hannah Arendt prawdziwie uczciwego 偶ydowskiego samorozrachunku za zachowania doby wojny m贸g艂by by膰 bardzo niewygodny i kompromituj膮cy dla jak偶e wielu wp艂ywowych 呕yd贸w, kt贸rzy uratowali si臋 kosztem swoich wsp贸艂ziomk贸w. Nagle wi臋c znaleziono 艣wietny spos贸b na zablokowanie dalszych rozlicze艅. Niespodziewanie mn贸stwo 呕yd贸w nagle zacz臋艂o si臋 mocno bi膰 w piersi swoich polskich wsp贸艂bli藕nich twierdz膮c, 偶e Rady 呕ydowskie, 偶ydowska policja nie mog艂y nic innego zrobi膰, bo dzia艂a艂y jakby w ca艂kowitej izolacji, w艣r贸d wrogo艣ci ca艂ego polskiego otoczenia. Nie mogli si臋 opiera膰, nie mogli i艣膰 do partyzantki, bo wsz臋dzie jakoby czyhali na nich polscy antysemici, marz膮c tylko o tym, aby ich zabi膰. Jak to dosadnie wyrazi艂 jeden z takich 偶ydowskich oszczerc贸w z USA - rabin Moshe Shoenfeld w ksi膮偶ce "The Victims of Holocaust accuse" (Ofiary Holocaustu oskar偶aj膮), New York 1977: "U 呕yd贸w w Polsce przyj臋艂o si臋 powiedzenie: je艣li Polak spotka艂 mnie na drodze i nie zabi艂, to tylko przez lenistwo". Zacz臋to masowo urabia膰 teori臋, zw艂aszcza w ksi膮偶kach licznych 呕yd贸w ameryka艅skich, kt贸rzy mieli za co si臋 kaja膰, i偶 wszystkiemu winni byli Polacy. Bo 呕ydzi jakoby bezpieczniejsi byli w nazistowskich obozach 艣mierci, ni偶 w艣r贸d tych "obrzydliwie antysemickich" Polak贸w, gorszych od Niemc贸w. Przypomnijmy, 偶e s艂ynny polski uczony 偶ydowskiego pochodzenia Ludwik Hirszfeld w pisanej ju偶 podczas wojny autobiografii "Historia pewnego 偶ycia" przepowiada艂, 偶e w pewnym momencie du偶a cz臋艣膰 呕yd贸w w imi臋 swych aktualnych interes贸w zacznie wybiela膰 Niemc贸w. I tak si臋 faktycznie sta艂o kosztem Polski i Polak贸w. Nagle autentyczna "ha艅ba domowa" 呕yd贸w z doby wojny zacz臋艂a by膰 gwa艂townie wpychana Polakom jako rzekomo winnym i zha艅bionym. Co do prawdziwej perfekcji doprowadzi艂 w艂a艣nie nowojorski hochsztapler nauki Jan Tomasz Gross. 呕ydowscy policjanci wy艂apali i odprowadzili na rze藕 w s艂u偶bie dla swych niemieckich pan贸w wielokrotnie wi臋cej 呕yd贸w ni偶 zrobili to jacykolwiek polscy szmalcownicy. Czy Gross tego nie zauwa偶y艂, nie doczyta艂 w przer贸偶nych ksi膮偶kach, stanowi膮cych obowi膮zkowy kanon lektur badacza tego okresu, ksi膮偶kach Ringelbluma, Arendt, Perechodnika, Kaplana? Gross, kt贸ry potrafi艂 wytropi膰 na 1034 stronach ksi膮偶ki Bartoszewskiego i Lewin贸wny jak偶e nietypow膮 dla wymowy ca艂ej tej ksi膮偶ki scen臋 niegodnego zachowania si臋 kilku wiejskich wyrostk贸w, jako艣 nie zauwa偶y艂 "pod艂ego zachowania tysi臋cy doros艂ych, do艣wiadczonych cz艂onk贸w Judenrat贸w, czy 偶ydowskich policjant贸w. Nie, to chyba kolejny objaw wspomnianej ju偶 szczeg贸lnej odmiany 艣lepoty, kt贸ra powinna przej艣膰 do nauki jako "choroba Grossa".
JERZY ROBERT NOWAK
(ci膮g dalszy nast膮pi)
prof. JERZY ROBERT NOWAK, Tygodnik G艂os, 2001-03-07 |