nasza witryna Jeden z rozdzia艂贸w ksi膮偶ki Lecha Z.Niekrasza "Operacja 'Jedwabne' - mity i fakty"
Wroc艂aw 2001 - WYDAWNICTWO NORTOM


 

Bia艂a plama na czerwonym tle.

Jak diabe艂 艣wi臋conej wody unika Jan Tomasz Gross wszystkiego, co mog艂oby zachwia膰 tokiem jego topornego w gruncie rzeczy rozumowania, kt贸re przywiod艂o go do za艂o偶onego z g贸ry celu, czyli z艂o偶enia ca艂ego ci臋偶aru winy za mord 呕yd贸w w Jedwabnem na barki wy艂膮cznie Polak贸w. Ze zrozumia艂ych tedy powod贸w dopuszcza si臋 sprzecznej z faktami i prostackiej manipulacji, polegaj膮cej na negowaniu kolaboracji 呕yd贸w z bolszewizmem po agresji Armii Czerwonej na polskie Kresy Wschodnie pami臋tnego 17 wrze艣nia 1939 roku. Je艣li wi臋c pisze, i偶 "nasza wiedza o tym, ni si臋 dzia艂o akurat w miasteczku Jedwabne, jest pobie偶na oraz, 偶e nie ma powod贸w aby s膮dzi膰, 偶e stosunki mi臋dzy 呕ydami a reszt膮 spo艂eczno艣ci lokalnej by艂y w贸wczas gorsze tam w艂a艣nie ani偶eli w jakiejkolwiek innej miejscowo艣ci"86, to dowodzi tym samym, i偶 nie chce wiedzie膰, co si臋 faktycznie dzia艂o w tym miasteczku od jesieni 1939 do lata 1941 roku, a dzia艂o si臋 podobnie jak wsz臋dzie tam, gdzie 呕ydzi i Polacy znale藕li si臋 pod kuratel膮 Armii Czerwonej i NKWD. Warto te偶 zwr贸ci膰 uwag臋 na zwrot "nasza wiedza", ilustruj膮cy stosowan膮 cz臋sto przez Grossa, jak to nazywa Leon Kalewski, psycholingwistyk臋, polegaj膮c膮 m.in. na u偶yciu liczby mnogiej, z czego ma wynika膰, 偶e mamy do czynienia z wiedz膮 og贸lnie znan膮 i przyj臋t膮.

Na wszelki wypadek, 偶eby unikn膮膰 pos膮dzenia o manifestacyjne odci臋cie si臋 od tematu, Gross raczy mimo wszystko wspomnie膰, i偶 "obszerne, bo a偶 115-stronicowe, opracowanie dziej贸w powiatu 艂om偶y艅skiego w oparciu o 125 ankiet zebranych od 艣wiadk贸w omawianych wydarze艅 przez Biuro Historyczne Armii Andersa zawiera tylko trzy og贸lnikowe wzmianki o 呕ydach z Jedwabnego, sugeruj膮ce ich nadmiern膮 gorliwo艣膰 im rzecz nowego ustroju"87. Jak偶e to pi臋knie powiedziane, nieprawda偶?

86 J.T. Gross, op. cit., s. 33.
87 Tam偶e.


strona 59

I by艂oby jeszcze pi臋kniej, gdyby Gross nie ograniczy艂 si臋 by艂 w swej pionierskiej ksi膮偶ce jedynie do odnotowania, i偶 呕ydzi - oczywi艣cie wraz z Polakami! - ustawili na powitanie Armii Czerwonej w Jedwabnem jeden zaledwie st贸艂 przykryty czerwonym p艂贸tnem, podejmuj膮c wyzwolicieli tradycyjnie chlebem i sol膮, cho膰 nale偶a艂o ich, by膰 mo偶e, podejmowa膰 beczk膮 samogonu. Je艣li jednak cokolwiek nieprzyjemnego dzia艂o si臋 p贸藕niej, to za si艂臋 sprawcz膮 tych zdarze艅 uzna膰 nale偶y, jak to sugeruje niedwuznacznie Gross, NKWD, a wi臋c "przybysz贸w ze Wschodu". Pos艂uguj膮c si臋 w swej ksi膮偶ce poj臋ciem "kolaboracja", oznaczaj膮cym w potocznym znaczeniu daleko id膮c膮 wsp贸艂prac臋 z okupantem, Gross odnosi je, o dziwo do Polak贸w, kt贸rym przypisuje bratanie si臋, jak偶e by inaczej, z Niemcami! I czyni to w typowy dla siebie pokr臋tny spos贸b:

"W tym wszystkim tkwi interesuj膮cy temat dla psychologa spo艂ecznego - kwestia na艂o偶enia si臋 na siebie w pami臋ci zbiorowej dw贸ch epizod贸w: wej艣cia Armii Czerwonej w 1939 i Wehrmachtu w 1941 roku na te tereny i projekcja w艂asnego zachowania z 1941 roku przez ludno艣膰 miejscow膮 na zakodowan膮 narracj臋 o zachowaniu 呕yd贸w w 1939 roku". Gross chce przez to powiedzie膰, i偶 Polacy maj膮 tak s艂ab膮 g艂ow臋, i偶 wszystko im si臋 w niej po wojnie pomiesza艂o i trzeba by艂o dopiero uczonego z Nowego Jorku, by im wszystko w spos贸b dla nich przyst臋pny wy艂o偶y艂. Wiadomo tymczasem powszechnie, i偶 zamieszkuj膮cy 贸wczesne polskie Kresy Wschodnie 呕ydzi w wi臋kszo艣ci swej nie traktowali Sowiet贸w jak okupant贸w. Odwrotnie, czuli si臋 im ideowo r贸wnie bliscy co i potrzebni, kieruj膮c sw膮 skrywan膮 i wreszcie mog膮c膮 ujawni膰 si臋 wrogo艣膰 przeciw Polakom nie tylko w Jedwabnem. Wypada Grossowi przyzna膰 racj臋, kiedy stwierdza on, i偶 by艂o tutaj tak jak gdzie indziej, od Tarnopola i Ko艂omyi po Wilno i 艁om偶臋.

A tak pisze o tym specjalizuj膮cy si臋 w tej tematyce prof. Tomasz Strzembosz:

"Kto by艂 realizatorem terroru? NKWD, a w pierwszym okresie tak偶e RKKA (Robotniczo-Ch艂opska Czerwona Armia - przyp. L.Z. N.), kt贸rej podlega艂y 'czekistowskie grupy operacyjne', id膮ce za wojskiem dla oczyszczenia terenu', podobnie jak Einsatzgruppen za Wehrmachtem. A milicja? Ma艂o kto wie, 偶e w latach 1939-1941 mieli艣my tu do czynienia z trzema odmiennymi rodzajami milicji.

Pierwszy rodzaj - to powstaj膮ce r贸偶ne 'czerwone gwardie' i 'czerwone milicje', sk艂adaj膮ce si臋 z ludzi miejscowych, uzbrojonych w kije,


strona 60

obrzyny, siekiery i rewolwery, cho膰 czasem nawet w bro艅 maszynow膮, kt贸re wspiera艂y RKKAw 'marszu wyzwole艅czym' oraz realizowa艂y 'gniew klasowy' uciskanych przez 'pa艅sk膮 Polsk臋' grup spo艂ecznych. Ujawnia艂y si臋 one z regu艂y zaraz po 17.09.1939 roku (lub nawet ju偶 tego dnia, co jest wiele m贸wi膮ce) i dzia艂a艂y najcz臋艣ciej bardzo krwawo, nie tylko na zapleczu Wojska Polskiego, lecz tak偶e po wej艣ciu Armii Czerwonej, kt贸ra dawa艂a miejscowym 'elementom rewolucyjnym' kilka dni 'wolnizny' na za艂atwienie porachunk贸w i wywarcie zemsty klasowej (...).

Ludno艣膰 polska, pomijaj膮c niewielk膮 grup臋 komunist贸w w miastach i jeszcze mniejsz膮 na wsi, przyj臋艂a agresj臋 ZSRR i tworzony tutaj system sowiecki podobnie jak agresj臋 niemieck膮. S膮 na to tysi膮ce r贸偶norodnych 艣wiadectw (...). Natomiast ludno艣膰 偶ydowska, w tym zw艂aszcza m艂odzie偶, oraz miejska biedota, wzi臋艂a masowy udzia艂 w powitaniu wkraczaj膮cego wojska i w zaprowadzaniu nowych porz膮dk贸w, w tym tak偶e z broni膮 w r臋ku. Na to te偶 s膮 tysi膮ce 艣wiadectw: polskich, 偶ydowskich i sowieckich, s膮 raporty komendanta g艂贸wnego ZWZ gen. Stefana Grota-Roweckiego, jest raport emisariusza Jana Karskiego, s膮 relacje spisywane ju偶 w czasie wojny i po latach. M贸wi膮 o tym zreszt膮 tak偶e prace Jana T. Grossa, kt贸ry - powo艂uj膮c si臋 przede wszystkim na polskie relacje, kt贸rych tysi膮ce znajduj膮 si臋 w zbiorach Instytutu Hoovera w USA - doszed艂 do wniosk贸w, kt贸re wyrazi艂 jasno i bezdyskusyjnie.

Armi臋 sowieck膮 witano z entuzjazmem nie tylko na terenach zaj臋tych uprzednio przez Wehrmacht; tak偶e na Kresach, tam, gdzie on nigdy nie dotar艂. Wi臋cej, w du偶ej cz臋艣ci w艂a艣nie z 呕yd贸w sk艂ada艂y si臋 owe 'gwar-die' i 'milicje' powstaj膮ce jak grzyby po deszczu natychmiast po sowieckiej agresji. I nie tylko. 呕ydzi podejmowali akty rewolty przeciwko pa艅stwu polskiemu, zajmuj膮c miejscowo艣ci, tworz膮c tam komitety rewolucyjne, aresztuj膮c i rozstrzeliwuj膮c przedstawicieli polskiej w艂adzy pa艅stwowej, atakuj膮c mniejsze lub nawet ca艂kiem du偶e (jak w Grodnie) oddzia艂y WP" 88

Powo艂uj膮c si臋 na badania dr膮 Marka Wierzbickiego prof. Strzembosz wspomina o "trzydniowych walkach mi臋dzy rebeli膮 呕yd贸w grodzie艅skich a polskim wojskiem i policj膮 (18 wrze艣nia, zanim dotar艂y tu jednostki RKKA), o dwudniowych walkach o pobliski Skidel, o 偶ydowskich rebeliach w Jezioprach, 艁unnie, Wiercieliszkach, Wielkiej Brzostowicy,

88 T. Strzembosz, Zapomniana kolaboracja, "Rzeczpospolita", 27 stycznia 2001 r.


strona 61

Ostrynie, Dubnie, Dereczynie, Zelwie, Motolu, Wo艂pie, Janowie Poleskim, Wo艂kowysku, Horodcu i Drohiczynie Poleskim. W tych miejscowo艣ciach (...) wyst膮pienia skierowane by艂y przeciwko pa艅stwu polskiemu. By艂a to kolaboracja z broni膮 w r臋ku, stani臋cie po stronie wroga, zdrada dokonana w dniach kl臋ski"89.

O wszystkim tym wie doskonale prof. Gross, kt贸ry badaj膮c t臋 tematyk臋 sam pisa艂 przed laty: "Zdarza艂o si臋 tak偶e, 偶e przedstawiciele ludno艣ci 偶ydowskiej szydzili z Polak贸w, podkre艣laj膮c tak nag艂膮 odmian臋 losu, jaka sta艂a si臋 udzia艂em obydwu spo艂eczno艣ci. W stron臋 ludno艣ci polskiej pada艂y cz臋sto z艂o艣liwe uwagi w rodzaju 'Chcieli艣cie Polski bez 呕yd贸w, macie 呕yd贸w bez Polski'. Dzisiaj ten偶e Gross, excusez le mot, r偶nie g艂upa pisz膮c, i偶 "entuzjazm 呕yd贸w na widok wchodz膮cej Armii Czerwonej nie by艂 zgo艂a rozpowszechniony i nie wiadomo na czym mia艂aby polega膰 wyj膮tkowo艣膰 kolaboracji 呕yd贸w z Sowietami w okresie 1939-1941". Na tym mianowicie, co Grossowi r贸wnie偶 wiadomo, a co relacjonowa艂 we wrze艣niu 1941 roku gen. Stefan Rowecki: "Ujawni艂o si臋, 偶e og贸艂 偶ydowski we wszystkich miejscowo艣ciach, a ju偶 w szczeg贸lno艣ci na Wo艂yniu, Polesiu i Podlasiu (...) po wkroczeniu bolszewik贸w rzuci艂 si臋 z ca艂膮 furi膮 na urz臋dy polskie, urz膮dza艂 masowe samos膮dy nad funkcjonariuszami Pa艅stwa Polskiego, dzia艂aczami polskimi"90.

Cytuj膮c ten dokument prof. Jerzy Robert Nowak pisze: "Jak wielki by艂 ten niek艂amany prosowiecki entuzjazm 呕yd贸w, najlepiej 艣wiadczy艂 przyznawany niegdy艣 przez Grossa (w Revolution from Abroad, Princeton 1988) fakt, 偶e tylko 呕ydom na Kresach przytrafia艂 si臋 do艣膰 szczeg贸lny nawyk - ca艂owanie sowieckich czo艂g贸w. W 偶adnych relacjach nie ma bowiem informacji, by jakikolwiek Ukrainiec czy Bia艂orusin splami艂 si臋 a偶 takim prosowieckim serwilizmem 91

Jednym z najbardziej oburzaj膮cych przejaw贸w prosowieckiej kolaboracji cz臋艣ci 呕yd贸w na kresach - pisze dalej prof. Nowak - by艂o dopuszczenie si臋 przez nich rozlicznych mord贸w na polskich oficerach, 偶o艂nierzach i cywilach. Wspomina o tym prof. Strzembosz w cytowanym artykule (patrz: Zapomniana kolaboracja - przyp. LZN). Ja pisa艂em na ten temat ju偶 ponad p贸艂tora roku temu w odr臋bnym rozdziale ksi膮偶ki

89 Tam偶e.
90 J.R. Nowak, A 呕ydzi ca艂owali sowieckie czoigi..., "G艂os", 24 lutego 2000 r.
91 Tam偶e.


strona 62

Przemilczane zbrodnie (...). By przypomnie膰 cho膰by opisan膮 tam histori臋 zamordowania przyw贸dc贸w studenckich na Politechnice Lwowskiej za rzekomy antysemityzm, czy wymordowanie dominikan贸w z klasztoru w Czortkowie, bestialsko zabitych przez 偶ydowskich enkawudzist贸w (...).

Wstrz膮saj膮c膮 relacj臋 wymagaj膮c膮 dalszych archiwalnych potwierdze艅 nades艂a艂 do mnie we wrze艣niu 1999 roku ksi膮dz Pawe艂 Piotrowski z Curitiby w Brazylii". Przedmiotem tej relacji by艂a zbrodnia, kt贸rej ofiar膮 padli oficerowie Wojska Polskiego w Che艂mie i to w przededniu wkroczenia tam Armii Czerwonej w 1939 roku. Dzisiejszy prezes Ko艂a Kombatant贸w Polskich, porucznik Janusz Pawe艂kiewicz dowodzi艂 wtedy tyln膮 stra偶膮 jednej z wycofuj膮cych si臋 na po艂udniowy wsch贸d polskich jednostek. "Po wej艣ciu do miasta -pisze prof. Nowak -oddzia艂 pana Pawe艂-kiewicza skierowa艂 si臋 do miejscowej szko艂y i zdumieni 偶o艂nierze znale藕li tam scen臋 wstrz膮saj膮c膮: na pod艂odze sali szkolnej le偶a艂o dwana艣cie cia艂 oficer贸w polskich przybitych do pod艂ogi d艂ugimi gwo藕dziami poprzez oczy i g艂ow臋. 呕o艂nierze znale藕li wo藕nego i na pytanie: kto to zrobi艂, us艂yszeli odpowied藕: 呕ydy. Na pytanie: gdzie oni s膮, wo藕ny odpowiedzia艂: Tu, na tej ulicy same 呕ydy mieszkaj膮" 92

Dziesi膮tki, je艣li nie setki podobnych relacji, ilustruj膮 bestialstwo zbolszewizowanych 呕yd贸w nie tylko wobec atakowanych przez Armi臋 Czerwon膮 jednostek Wojska Polskiego, ale i ich polskich s膮siad贸w - powt贸rzmy: s膮siad贸w! -w Grabowcu i Frampolu, Oszmianie i Wierzbie, Sok贸艂ce i Ma艂ej Brzostowicy, Dani艂kach i Aminowce, Massalanach i Szy-d艂owiczach, Zajkowszczy藕nie i 艢wis艂oczy, Tomasz贸wce i Zelwie oraz w wielu innych trudnych do wyliczenia miejscowo艣ciach kresowych. Wsz臋dzie tam dochodzi艂o do samos膮d贸w, pastwienia si臋, torturowania i rozstrzeliwania wiele miesi臋cy przed tym, co wydarzy膰 si臋 mia艂o w Jedwabnem.

Autorem jednej z takich typowych relacji jest naoczny - w odr贸偶nieniu od Szmula Wasersztajna i jemu podobnych - 艣wiadek zamordowania w bia艂y dzie艅 polskiego 偶o艂nierza, in偶. Micha艂 艁awacz: "W dniu nie pami臋tam ju偶 kt贸rym wjazd do Che艂ma czo艂g贸w radzieckich przez przystrojone bramy z kwiat贸w itp. Wykonane przez 呕yd贸w. 呕yd贸w opanowuje euforia. Nagle wszyscy 呕ydzi od wyrostk贸w do lat ok. 40 maj膮 opaski czerwone na r臋kawach. Ju偶 rz膮dz膮 na ulicy jako milicja. Prawie wszyscy

92 Tam偶e.


strona 63

uzbrojeni w karabiny, pa艂ki, bagnety, no偶e. 呕膮dni krwi i mordu. Cel widoczny - szukanie ofiary. By艂o to w godzinach popo艂udniowych (...). Byli艣my 艣wiadkami, jak zgraja oko艂o 10-15 wyrostk贸w 偶ydowskich zaatakowa艂a m艂odego 偶o艂nierza na ulicy (...) przy pomocy no偶y, pa艂ek, bagnet贸w. Ka偶dy 呕yd chcia艂 mie膰 sw贸j udzia艂 w mordzie. Napadli na niego ca艂膮 grup膮, gdy szed艂 sam ulic膮. Sta艂o si臋 to oko艂o 50 do 100 metr贸w przed nami (...). Obraz ten mam do dzisiaj w pami臋ci" 93

Ciekawe, z czyim mlekiem wyssa艂a antypolonizm m艂oda generacja 呕yd贸w z ca艂ych polskich Kres贸w Wschodnich?

Wszystko to dzia艂o si臋 nie tylko pod okupacj膮 sowieck膮 w latach 1939-1941, ale r贸wnie偶 i p贸藕niej pod niemieck膮, czego trudnym do zakwestionowania nawet przez Grossa dowodem by艂o wymordowanie przez 偶ydowski oddzia艂 partyzancki wiosn膮 1944 roku ca艂ej ludno艣ci polskiej wsi Koniuchy na Nowogr贸dczy藕nie, gdzie pami臋膰 o hekatombie tragedii zachowa艂a si臋 do dnia dzisiejszego.

"- Moja matka pami臋ta t臋 tragedi臋, tak偶e inne starsze kobiety nie zapomnia艂y tego straszliwego mordu - m贸wi Teresa Mielko z parafii Bieniakonie, do kt贸rej nale偶膮 tak偶e Koniuchy (...). Ona sama urodzi艂a si臋 ju偶 po wojnie. Pami臋ta tak偶e mogi艂y pomordowanych w Komuchach na miejscowym cmentarzu (...). Do tej pory nikt nie interesowa艂 si臋 tragedi膮. W艂adza sowiecka ze zrozumia艂ych wzgl臋d贸w wola艂a ukry膰 t臋 spraw臋. Zupe艂nie inaczej potraktowali mord w Koniuchach jego sprawcy mieszkaj膮cy po wojnie w USA i Izraelu. Chaim Lazar w ksi膮偶ce Destruction und Resistance, wydanej w Nowym Jorku w 1985 r., pisa艂: 'Sztab brygady zdecydowa艂 zr贸wna膰 Koniuchy z ziemi膮, aby da膰 przyk艂ad innym. Pewnego wieczoru 120 najlepszych partyzant贸w ze wszystkich oboz贸w, uzbrojonych w najlepsz膮 bro艅, wyruszy艂o w stron臋 tej wsi. Mi臋dzy nimi by艂o oko艂o 50 呕yd贸w, kt贸rymi dowodzi艂 Jaakow (kalub) Prenner. O p贸艂nocy dotarli w okolic臋 wioski i zaj臋li pozycje wyj艣ciowe. Mieli rozkaz, aby nie darowa膰 nikomu 偶ycia. Nawet byd艂o i nierogacizna mia艂y by膰 wybite (...). Sygna艂 dano tu偶 przed wschodem s艂o艅ca. W ci膮gu kilku minut okr膮偶ono wie艣 z trzech stron. Z czwartej strony by艂a rzeka, a jedyny most by艂 w r臋kach partyzant贸w. Przygotowanymi zawczasu pochodniami partyzanci palili domy, stajnie, magazyny, g臋sto ostrzeliwuj膮c siedliska ludzkie (...). P贸艂nadzy ch艂opi wyskakiwali przez okna i usi艂owali uciec. Ale ze-

93 Tam偶e.


strona 64

wsz膮d czeka艂y ich 艣miertelne pociski. Wielu z nich wskoczy艂o do rzeki, aby przep艂yn膮膰 na drug膮 stron臋, ale tam te偶 spotka艂 ich taki sam los. Zadanie wykonano w kr贸tkim czasie. Sze艣膰dziesi膮t gospodarstw ch艂opskich, w kt贸rych mieszka艂o oko艂o 300 os贸b, zniszczono. Nie uratowa艂 si臋 nikt'" 94

Z postulatem zaj臋cia si臋 spraw膮 mordu w Koniuchach wyst膮pi艂 pod adresem Instytutu Pami臋ci Narodowej Kongres Polonii Kanadyjskiej nara偶aj膮c si臋 na podejrzenie, i偶 celem tego dzia艂ania mia艂oby by膰 odwr贸cenie uwagi opinii publicznej od mordu w Jedwabnem. Tymczasem Jedwabne nie usprawiedliwia Komuch贸w i odwrotnie. Po prostu -ka偶demu wedle zas艂ug. Kongres Polonii Kanadyjskiej odwo艂a艂 si臋 do licznych 藕r贸de艂 偶ydowskich oraz polskich, w tym do ksi膮偶ki Kazimierza Krajewskiego pt. Na Ziemi Nowogr贸dzkiej. Nowogr贸dzki Okr臋g Armii Krajowej. Autor pisze: "Jedyn膮 'win膮' mieszka艅c贸w Koniuch by艂o to, 偶e mieli ju偶 dosy膰 codziennych rabunk贸w oraz gwa艂t贸w i chcieli zorganizowa膰 samoobron臋 (...) Wymordowanie mieszka艅c贸w wsi Koniuchy (wraz z kobietami i dzie膰mi) opisane zosta艂o przez Chaima Lazara jako wybitna 'operacja bojowa', z kt贸rej jest on autentycznie dumny" 95

Kto ratuje jedno 偶ycie, ten ratuje ca艂y 艣wiat - g艂osi pi臋kna sentencja 偶ydowska. Niech偶e Jan Tomasz Gross powie nam, jak zakwalifikowa膰 dzia艂anie tych, kt贸rzy chlubi膮 si臋, i偶 z zimn膮 krwi膮 wymordowali ca艂膮 wie艣 ! I czy wiedza o tym wydarzeniu wp艂ynie na zmian臋 spojrzenia 呕yd贸w na najnowsze dzieje ich diaspory, tak jak oczekuj膮 oni, i偶 sprawa mordu w Jedwabnem odmieni spojrzenie na najnowsz膮 historiografi臋 polsk膮? Wal膮c si臋 w piersi wypada wiedzie膰 za co. Mord w Koniuchach jest faktem potwierdzonym przez samych sprawc贸w, a niekt贸rzy z nich s膮 znani z imienia i nazwiska: Chaim Lazar, Jacob Prener, Isaac Kowalski, Israel Weiss, Schlomo Brand i Zalman Wolozni 96.

Ujawnienie sprawc贸w mordu w Jedwabnem b臋dzie wypadkow膮 zbadania wielu nieznanych jeszcze by膰 mo偶e 藕r贸de艂, nie za艣 kwesti膮 arbitralnego wyroku, jaki wydano ju偶, pod wp艂ywem enuncjacji prof. Grossa, na spo艂eczno艣膰 tego miasteczka.

Na tym nie ko艅czy si臋 rejestr ma艂o chwalebnych wyczyn贸w, jakie obci膮偶aj膮 konto rodak贸w prof. Grossa.

94 M. Rotulska, Zgin臋li, bo byli Polakami ?, "Nasz Dziennik", 24-25 lutego 2001 r.
95 Tam偶e.
96 J.R. Nowak, op. cit.


strona 65

"Konflikty polsko-偶ydowskie -m贸wi Marek Jan Chodakiewicz -to nie tylko sprawy kolaboracji cz臋艣ci mniejszo艣ci 偶ydowskiej z Sowietami w latach 1939-41, ale r贸wnie偶 p贸藕niejsze tragiczne zderzenia partyzantki 偶ydowskiej z Polakami. By艂y dwie g艂贸wne kategorie konflikt贸w: prozaiczne - walki o aprowizacj臋; oraz ideologiczne walki komunist贸w z 'reakcj膮", czyli z polskimi niepodleg艂o艣ciowcami. Cz臋sto te dwie sprawy zaz臋bia艂y si臋. W styczniu 1943 roku oddzia艂 komunistyczny Izraela Ajzenmanna wpad艂 do Drzewicy i wymordowa艂 grup臋 Polak贸w - przedstawicieli miejscowej elity. Szukali te偶 ksi臋dza, ale nie znale/li. W maju 1943 roku sowieccy i 偶ydowscy partyzanci zaatakowali osad臋 Naliboki i zastrzelili 128 os贸b, w wi臋kszo艣ci akowc贸w, ale r贸wnie偶 kobiety i dzieci. W lutym b膮d藕 w kwietniu 1944 r. partyzanci sowieccy i 偶ydowscy wyci臋li - wed艂ug 藕r贸de艂 偶ydowskich - do 300 os贸b w Komuchach. 97

"Jedn膮 z najczarniejszych plam w historii antypolskich dzia艂a艅 zbolsze-wizowanych 呕yd贸w w czasie wojny - przypomina prof. Nowak - by艂 ich bardzo aktywny udzia艂 w mordowaniu polskich wi臋藕ni贸w w czasie sowieckiego odwrotu po napa艣ci na ZSRR w czerwcu 1941 roku. Chodzi艂o o mordy na masow膮 skal臋. Autorzy dokumentalnej pracy na ten temat: Krzysztof Popi艅ski, Aleksander Kokurin i Aleksander Gurjanow oceniali, 偶e w toku pospiesznej ewakuacji wi臋藕ni贸w zgin臋艂o od 20 000 do 30 000 polskich obywateli, g艂贸wnie Polak贸w i Ukrai艅c贸w. Zgin臋li zamordowani w wi臋zieniach i w toku samej ewakuacji. Z kolei wed艂ug ocen Stanis艂awa Kal-barczyka w czasie czerwcowej ewakuacji z wszystkich wi臋zie艅 sowieckich zgin臋艂o razem oko艂o 50 000 do 100 000 ofiar. I tak na przyk艂ad w wi臋zieniu w 艁ucku prze偶y艂o masakr臋 tylko 90 z oko艂o 2000 wi臋藕ni贸w (...). Szczeg贸ln膮 brutalno艣ci膮 wyr贸偶ni艂y si臋 strzelaj膮ce do wi臋藕ni贸w ustawionych na dziedzi艅cu wi臋ziennym dwie 呕yd贸wki z 艁ucka: Blumenkranz, lat 20, c贸rka w艂a艣ciciela sklepu obuwniczego z ulicy Jagiello艅skiej i Spigl贸wna (brak bli偶szych danych)".

I dalej: "Ze wzgl臋du na zmasowany charakter mordowania polskich wi臋藕ni贸w (...) w wi臋zieniach i w czasie ewakuacji w czerwcu 1941 roku, tym istotniejsze jest pe艂ne zbadanie konkretnej odpowiedzialno艣ci zbolszewizowanych 呕yd贸w, uczestnicz膮cych w roli kat贸w w owych masakrach (...). Istnieje wiele autentycznych raport贸w o miejscowych 呕ydach

97 Jedwabne to dopiero pocz膮tek, rozmowa Ma艂gorzaty Rutkowskiej z dr Janem Markiem Chodakiewiczem, "Nasz Dziennik", 3-4 marca 2001 r.


strona 66

w s艂u偶bie sowieckiej, uczestnicz膮cych w egzekucjach wi臋藕ni贸w, przeprowadzanych na szerok膮 skal臋 przez sowieck膮 s艂u偶b臋 bezpiecze艅stwa w owym czasie" (por. tekst M. Paula: Jewish-Polish Relations in fhe Soviet-Occupied Poland 1939-1941, zamieszczony w ksi膮偶ce The Story of Two Shtetls, Bra艅sk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, cz. 2, s. 218). 98

Istniej膮 艣wiadectwa udzia艂u 呕yd贸w w mordowaniu uwi臋zionych Polak贸w w Oszmianie, Wo艂o偶ynie, Czortkowie, Tarnopolu, Trembowli, Bra艅sku, Ciechanowcu i Berezweczu, o kt贸rym zachowa艂a si臋 cytowana przez prof. Nowaka relacja Marii Antonowicz: "Prawie wszystkich m臋偶czyzn z naszego transportu (w tym mego ojca) przetransportowano do wi臋zienia w Berezweczu (dawny klasztor) ko艂o G艂臋bokiego i tu zacz臋艂a si臋 gehenna, wo艂aj膮ca na pr贸偶no o pomst臋 do nieba (...). Po wkroczeniu Niemc贸w otwarto bramy wi臋zienia w Berezweczu. Miejscowi Polacy szukali swoich bliskich. Na terenie wi臋zienia zastali do艂y pe艂ne okaleczonych trup贸w powi膮zanych drutem. Cz臋艣膰 cia艂 nie posiada艂a ko艅czyn, uszu, j臋zyka. Wszystko wskazywa艂o na to, 偶e przed 艣mierci膮 byli okrutnie torturowani. Wed艂ug relacji 艣wiadk贸w mordu dokona艂o NKWD przy udziale 偶ydowskiej boj贸wki. Wi臋藕ni贸w, kt贸rych nie zd膮偶ono zamordowa膰 (...), p臋dzono na wsch贸d (...). Na drodze ko艂o wsi Niko艂ajewo NKWD wymordowa艂o ca艂膮 kolumn臋 wi臋藕ni贸w (...). Nie znam przypadku ocalenia Polaka przez 呕yda, a by艂a ku temu okazja w czasie okupacji sowieckiej i PRL (...). Polacy znaj膮 holocaust 呕yd贸w i akcj臋 Wis艂a, a nie znaj膮 akcji Syberia. Polacy znaj膮 mord kielecki, a nie znaj膮 liczby ofiar naszych dzieci, kt贸re zgin臋艂y na Syberii z g艂odu i zimna oraz hekatomby ofiar zsy艂ek, wi臋zie艅 i 艂agr贸w sowieckich. A przecie偶 do tych ofiar przyczynili si臋 w du偶ej mierze 呕ydzi, wsp贸艂pracuj膮c z NKWD, a p贸藕niej z UB ." 99

Czy przyst臋puj膮c do rozprawy z polskim antysemityzmem nie nale偶a艂oby podj膮膰 pr贸by policzenia, ilu polskich tym razem s膮siad贸w ponios艂o z r膮k 偶ydowskich 艣mier膰 m臋cze艅sk膮 jeszcze przed mordem w Jedwabnem? Uzyskamy tym samym odpowied藕 na postawione przez Grossa w jego ksi膮偶ce pytanie: "czy mo偶na by膰 r贸wnocze艣nie prze艣ladowc膮 i ofiar膮?". Na inne jeszcze pytanie autora S膮siad贸w, "czy opinia publiczna w Polsce gotowa jest g艂臋boko osadzon膮 wiedz臋 o martyrologii spo艂ecze艅stwa podczas drugiej wojny 艣wiatowej, opart膮 na straszliwych do艣wiadczeniach

98 J.R. Nowak, op. cit.
99 Tam偶e.


strona 67

wi臋kszo艣ci polskich rodzin, poszerzy膰 o wiedz臋 na temat cierpie艅 zadawanych w贸wczas przez Polak贸w 呕ydom", nale偶y odpowiedzie膰 pytaniem: czy do tego samego zdolna jest 偶ydowska opinia publiczna, kt贸rej obca wydaje si臋 by膰 jakakolwiek wiedza o cierpieniach zadawanych przez 呕yd贸w Polakom nie tylko podczas wojny, ale i po wojnie? Kwestii tych nie spos贸b analizowa膰 oddzielnie, o ile oczywi艣cie przyjmiemy za艂o偶enie, i偶 偶ycie 呕yda jest tyle samo warte co 偶ycie nie-呕yda.

* * *

Nie mniej haniebna od pope艂nionych przez 呕yd贸w na Polakach mord贸w jest ich rola w masowej deportacji polskiej ludno艣ci Kres贸w Wschodnich. "Ludno艣膰 偶ydowska - jak wynika z ustale艅 dra Marka Wierzbickiego - b臋d膮c o wiele lepiej wykszta艂cona od ludno艣ci bia艂oruskiej - dostarczy艂a licznych urz臋dnik贸w, nauczycieli oraz funkcjonariuszy aparatu bezpiecze艅stwa, co mia艂o niew膮tpliwy wp艂yw na stosunki polsko-偶ydowskie, poniewa偶 呕ydzi najcz臋艣ciej zajmowali miejsca dotychczasowych urz臋dnik贸w i nauczycieli narodowo艣ci polskiej (...). Ponadto w okresie wrzesie艅-grudzie艅 1939 roku mia艂y miejsce liczne aresztowania tych przedstawicieli ludno艣ci polskiej, kt贸rzy przed wojn膮 pe艂nili wy偶sze funkcje w administracji i w艂adzach politycznych pa艅stwa polskiego b膮d藕 byli zaanga偶owani w dzia艂alno艣膰 spo艂eczn膮. Miejscowi 呕ydzi - cz艂onkowie tymczasowej administracji lub milicji - okazywali w贸wczas du偶膮 pomoc w艂adzom sowieckim w ich tropieniu i zatrzymywaniu" 100

Fakt wsp贸艂pracy 呕yd贸w przede wszystkim z NKWD znajduje potwierdzenie w wynikach bada艅 prof. Strzembosza: "Najpierw podejmowa艂y j膮 'milicje', 'czerwone gwardie' i komitety rewolucyjne, p贸藕niej owe gwardie robotnicze i milicje obywatelskie. W miastach sk艂ada艂y si臋 one g艂贸wnie z polskich 呕yd贸w (...). Polscy 呕ydzi w cywilnych ubraniach, z czerwonymi opaskami na ramionach i uzbrojeni w karabiny bior膮 te偶 licznie udzia艂 w aresztowaniach i wyw贸zkach" 101

呕yj膮 jeszcze ludzie, kt贸rzy pami臋taj膮, jakby to dzia艂o si臋 wczoraj:

"Noc膮 z 9 na 10 lutego 1940 roku., najcz臋艣ciej tu偶 po p贸艂nocy, podczas trzaskaj膮cych ponad trzydziestostopniowych mroz贸w do u艣pionych, zaskoczonych mieszka艅c贸w -Polak贸w zastuka艂a 'nowa w艂adza' - podofi

100 T. Strzembosz, op. cii.
101 Tam偶e.


strona 68

cer lub oficer NWKD w towarzystwie 2-3 bojc贸w, przedstawiciela miejscowej organizacji partyjnej i 'czynnika spo艂ecznego' (zwykle Ukrai艅ca czy 呕yda na us艂ugach okupanta). Dawali 15 minut na spakowanie si臋, odseparowuj膮c zwykle ojca rodziny od dzieci i matki. 'Komandir' pisa艂 'protok贸艂 obyska' (rewizji) i wyp臋dzali do sa艅, kt贸rymi przewo偶ono rodzin臋 na stacj臋 kolejow膮 i upychano do bydl臋cych, nieogrzewanych wagon贸w towarowych po 50-70 ludzi w ka偶dym. Po po艂udniu, po upchni臋ciu wszystkich poci膮g rusza艂. Trzy tygodnie jazdy w nieludzkich warunkach, podczas kt贸rej umiera艂 przeci臋tnie co czwarty deportowany - pisz膮 kronikarze owych czerwonych dies irae. Informacji - kogo wywie藕膰 - zbiera艂o GRU (sowiecki wywiad wojskowy -przyp. L.Z. N.) ju偶 na miejscu, poprzez swe lokalne spec-wydzia艂y, a donosicieli i 'zawistnych' przecie偶 nie brakowa艂o. Donosicielstwo ze strony miejscowych Ukrai艅c贸w i 呕yd贸w kwit艂o w najlepsze (...). Prawd臋 o deportacji poda艂y dopiero archiwa GRU, wed艂ug kt贸rych tej nocy z ca艂ej Bia艂orusi i Ukrainy wywieziono 艂膮cznie 320 000 (z b艂臋dem kilkunastu tysi臋cy), w tym blisko 80 proc. Polak贸w" 102

Wo艂owej sk贸ry nie sta艂oby na spisanie zakodowanych w pami臋ci ludzkiej 艣wiadectw wys艂ugiwania si臋 呕yd贸w okupantowi sowieckiemu, czemu nie przeczy zreszt膮 wielu 呕yd贸w, jak cytowany przez dra Bogdana Musia艂a Michel Mielnicki rodem z Wasilkowa ko艂o Bia艂egostoku: "Opisa艂 on w wydanym ostatnio w Kanadzie pami臋tniku pt. Bia艂ystok to Birkenau dzia艂alno艣膰 swego ojca Chaima podczas okupacji sowieckiej: 'Pami臋tam jak NKWD-owscy komisarze z Moskwy, kt贸rzy cz臋sto przychodzili do nas do domu po zmierzchu, siedzieli w naszej bawialni (...), rozmawiaj膮c cicho z moim ojcem, gdy przegl膮dali listy podejrzanych o przynale偶no艣膰 do pi膮tej kolumny (tak zwanych polskich folksdojcz贸w), polskich faszyst贸w, ultranacjonalist贸w oraz innych miejscowych zdrajc贸w oraz kontrrewolucjonist贸w. Rozumiem, 偶e on s艂u偶y艂 jako doradca przy NKWD, kt贸rych z miejscowych Polak贸w wys艂a膰 na Syberi臋 albo jako艣 si臋 nimi zaj膮膰 (...). 'Musimy si臋 pozby膰 faszyst贸w - powiedzia艂 mojej matce. - Zas艂u偶yli na Syberi臋. Nie s膮 dobrzy dla 呕yd贸w'" 103

102 Z.J. Peszkowski, S.Z. Zdrojewski, Pierwsza deportacja, "Nasz Dziennik", 10-11 lutego 2001 r.
103 B. Musia艂, op. cit.


strona 69

O uprawianej przez Grossa, a polegaj膮cej na selekcjonowaniu 藕r贸de艂 "mitycznej historiografii" tak pisze dr Musia艂: "Akceptuje on bowiem jedynie takie relacje, kt贸re potwierdzaj膮 jego tezy, inne ignoruje. Przyk艂adem s膮 relacje 艣wiadk贸w 偶ydowskich spisane w latach 1941-1942 o sytuacji na Kresach pod okupacj膮 sowieck膮. Wielu autor贸w tych relacji ocenia bardzo krytycznie postaw臋 cz臋艣ci spo艂ecze艅stwa 偶ydowskiego w stosunku do Polak贸w. Jeden z nich opisuje tak膮 sytuacj臋 w Wilnie: '呕ydowscy komuni艣ci igrali z uczu膰 patriotycznych Polak贸w, denuncjowali ich nielegalne rozmowy, wskazywali polskich oficer贸w oraz by艂ych wy偶szych urz臋dnik贸w, z w艂asnej woli pracowali w NKWD i brali udzia艂 w aresztowaniach^ Podobnie jak Chaim-Mielnicki w Wasilkowie" 104

Takich Mielnickich by艂y tysi膮ce, je艣li nie dziesi膮tki tysi臋cy jak Kresy d艂ugie i szerokie, ale dla Grossa fakty te nie maj膮 znaczenia, bowiem wed艂ug autora "S膮siad贸w" o z艂膮 wol臋 wzgl臋dem Polak贸w pos膮dza膰 呕yd贸w nie wolno. Wynika艂oby z tego, i偶 sporz膮dzaj膮c na u偶ytek NKWD listy proskrypcyjne swoich s膮siad贸w, zrywaj膮c ich po nocy ze snu i eskortuj膮c do bydl臋cych wagon贸w 呕ydzi kierowali si臋 najlepszymi intencjami. Nie spos贸b w tym miejscu nie odnie艣膰 si臋 do zdumiewaj膮cej pogardy dla fakt贸w, czym popisa艂 si臋 wielki manipulator Gross, zarzucaj膮c prof. Strzemboszowi k艂amstwo: "kiedy ty m贸wisz o tym, 偶e 呕ydzi wysy艂ali Polak贸w na Syberi臋, to jest zwyk艂e k艂amstwo. 呕ydzi byli ofiarami tych wyw贸zek w stosunku, proporcjonalnie bior膮c, wi臋kszym nawet ni偶 Polacy. Mi臋dzy 1/4 a 1/3 populacji, kt贸ra zosta艂a zes艂ana, to byli 呕ydzi. W twoim tek艣cie jest powiedziane: Polacy s膮 prze艣ladowani przez 呕yd贸w. 呕ydzi ich tam wysy艂aj膮, nie wiadomo dok膮d (sic!). Ot贸偶 tak nie jest. 呕ydzi na r贸wni ze wszystkimi innymi, a nawet jeszcze bardziej, cierpi膮 pod okupacj膮 sowieck膮. Ca艂y schemat 呕yd贸w, kt贸rzy popieraj膮 bolszewik贸w i komunist贸w, jest do kitu. Oni tak ich popieraj膮, 偶e masowo manifestuj膮 antysowieckie zachowanie i za to zostaj膮 w spos贸b straszliwy potraktowani" 105

Pytanie, czy w tego rodzaju wywodach mo偶na zabrn膮膰 dalej, niech pozostanie bez odpowiedzi.

Potwierdzaj膮c, i偶 najwi臋kszy procent deportowanych w latach 1939-1941 stanowili Polacy i przyznaj膮c, i偶 zdarza艂o si臋, i偶 byli w艣r贸d nich

104 Tam偶e.
105 Jedwabne, 10 lipca 1941 -zbrodnia i pami臋膰. Okr膮g艂y St贸艂 "Rzeczypospolitej", "Rzeczpospolita", 3-4 marca 2001 r.


strona 70

r贸wnie偶 obcy klasowo 呕ydzi, Julian Siedlecki pisze: "Ludzi wywo偶ono wed艂ug listy, ustalonej i zadecydowanej przez miejscowych aktywist贸w. Wyw贸zka ju偶 od pierwszej chwili dla wielu by艂a wydaniem wyroku 艣mierci przez okupanta" 106

Oto fragmenty przytoczonych przez Siedleckiego relacji:

"Pami臋tam 贸wczesny mro藕ny dzie艅, kiedy艣my ze swojej miejscowo艣ci dojechali do stacji i sowieci chodzili po wagonach nosz膮c pod r臋kami zmarz艂e niemowl臋ta pytaj膮c si臋, czy zamierszych rebiat nima.

W czasie podr贸偶y na Sybir wyrzucano co dzie艅 z transportu po kilka trup贸w zmar艂ych z g艂odu i zimna (...). Dzieci, kt贸re zamarz艂y w wagonie, by艂y wyrzucane w czasie biegu prosto w 艣nieg lub do rzeki pokrytej lodem".

"Ja zosta艂em wywieziony wraz z ca艂膮 rodzin膮 10 II 1940 r. do archangielskiej ob艂asti. gdzie pomimo wyt臋偶onej pracy do kt贸rej by艂em zmuszony nie mog艂em wraz z rodzin膮 prze偶y膰, lecz nawet wegetowa膰. W tym偶e miesi膮cu straci艂em ojca, kt贸ry umar艂 na skutek pomieszania zmys艂贸w i dwoje dzieci z g艂odu" 107

"Nadchodzi 10 luty, jest noc, godzina 1-sza, s艂ycha膰 na ulicy krzyki, i c贸偶 tam ujrza艂em! Ca艂y sznur sa艅 ci膮gn膮艂 si臋 bez ko艅ca, na kt贸rych siedzia艂y matki z dzie膰mi du偶ymi, a nawet takimi, kt贸re mia艂y po kilka tygodni. Na jednych z sa艅 ujrza艂em znajom膮 kobiet臋 z sze艣ciorgiem dzieci, z kt贸rych dwoje bli藕ni膮t mia艂o po dwa tygodnie. Te biedne dzieci matka otuli艂a w koce i tak wioz艂a je do stacji. Lecz, niestety (...), dzieci w drodze do Rosji zamarz艂y, a poniewa偶 nie by艂o innej rady wyrzucono je przez okno. Widz膮c to NKWD z pogardliwym u艣miechem m贸wili: miorznut polskije sobaki (marzn膮 polskie psy)" 108

"10 lutego 1940 r. funkcjonariusze NKWD wpadli do domu z naganami i sztyletami. Zacz臋li niszczy膰 obrazy 艣wi臋tych, 艂amali meble, wyzywali od polskiej bur偶uazji, szukaj膮c broni zrywali nawet pod艂og臋, opr贸偶niali szafy, niszczyli 艂贸偶ka. Pozwolili zabra膰 troch臋 odzie偶y i tylko 5 kg m膮ki na 5 os贸b".

"Podczas deportacji na jedn膮 ci臋偶ar贸wk臋 zapakowano 32 rodziny (125 os贸b). Przy prze艂adowywaniu do poci膮gu osoby odmawiaj膮ce opuszczenia ci臋偶ar贸wki przebijano bagnetami. Zabitych mia偶d偶ono pod ko艂ami".

106 J. Siedlecki, Losy Polak贸w w ZSRR w latach 1939-1986, Warszawa, 1988, s. 48.
107 Tam偶e, s. 48.
108 Tam偶e, s. 48-49


strona 71

"W wagonie ojciec chcia艂 zagotowa膰 na prymusie troch臋 wody dla chorego dziecka, stra偶nik kaza艂 mu zgasi膰. Na protesty i t艂umaczenia zabi艂 go kolb膮 karabinu".

"l0 lutego 1940 r. wywo偶onej rodzinie eskorta NKWD o艣wiadczy艂a, 偶e wyjad膮 do innej ob艂asti i nale偶y zabra膰 wy偶ywienie tylko na jeden dzie艅, bo tam wszystko b臋dzie. Zamiast zapowiedzianych ciep艂uszek pakowano po 20 rodzin do zimnego i cuchn膮cego wagonu. Przez trzy dni trzymano o g艂odzie. Przez 27 dni nie dawano wy偶ywienia ani wody. Po艂owa ludzi wymar艂a w drodze".

"Podr贸偶 na wygnanie w zaplombowanych wagonach trwa艂a ca艂y miesi膮c. Przez ten czas dano trzy razy chleba po 400 g. W wagonie znajdowa艂o si臋 49-55 os贸b w tym 33-36-cioro dzieci. W Kot艂asie wynoszono martwe ma艂e dzieci w wieku od 3 do 4 lat, na policzkach mia艂y zamarzni臋te 艂zy. Dalsza droga pieszo, tak偶e dla dzieci do 10 lat" 109

"Podr贸偶 na zsy艂k臋 trwa艂a 2 miesi膮ce w zakratowanych i szczelnie zamkni臋tych wagonach. Brak wody i 偶ywno艣ci (...). Praca zes艂anych przy wyr臋bie lasu przy 45-stopniowym mrozie. Wynagrodzenie stanowi艂o 400 g chleba i l rubel. Bardzo rzadka zupa w sto艂贸wce kosztowa艂a l rub. 80 kop. Za odmow臋 p贸j艣cia do pracy skazano m臋偶a na 8 lat, 偶ona z rozpaczy dosta艂a pomieszania zmys艂贸w. Zmar艂ych chowano bez trumien" 110

"Wywo偶one rodziny w g艂膮b ZSRR 偶egna艂a z p艂aczem masa Bia艂orusin贸w" 111

Podobnej reakcji 呕yd贸w na sowieckie ludob贸jstwo na raty nie odnotowano. Mo偶na natomiast - u偶ywaj膮c stylu Grossa - domniemywa膰, 偶e pozostawionym przez dziesi膮tki tysi臋cy wywiezionych rodzin polskich mieniem zaopiekowali si臋 ich s膮siedzi 偶ydowscy. Zainteresowanemu losem dobytku 呕yd贸w mordowanych przez Polak贸w doktorowi Andrzejowi 呕bikowskiemu, nale偶y zasugerowa膰 celowo艣膰 zaj臋cia si臋 r贸wnie偶 losem maj膮tku, jaki pozostawi艂y miliony Polak贸w deportowanych przy udziale tych偶e 呕yd贸w. Czytelnikom ksi膮偶ki Grossa, kt贸ry wstrz膮sn膮艂 nimi wielokrotnie powt贸rzonym -zgodnie z wymogami socjotechniki -opisem okrucie艅stwa, jakiego sceneri膮 sta艂o si臋 Jedwabne, godzi si臋 przypomnie膰 gehenn臋, na

109 Tam偶e, s. 49.
110 Tam偶e, s. 52.
111 Tam偶e, s. 49.


strona 72

jak膮 skazywali 呕ydzi swoich ekspediowanych do Rosji polskich s膮siad贸w ( vide - opowie艣膰 Michela Mielnickiego).

J贸zef Czapski zanotowa艂: "Pewnego dnia nie wyprowadzili nas na zewn膮trz i chleb rozdawali w baraku (...). W przej艣ciu na ziemi le偶a艂 nagi wi臋zie艅, kona艂. Ju偶 by艂 do naga ograbiony przez koleg贸w, oczy mia艂 zamkni臋te (...). Kto艣 z eskorty powiedzia艂: 'Dla niego niepotrzebny chleb, on i tak zdechnie' i widocznie zawaha艂 si臋 przez sekund臋, komu ten chleb odda膰. Kilkunastu wi臋藕ni贸w rzuci艂o si臋 b艂yskawicznie ku temu kawa艂kowi chleba, depcz膮c, tratuj膮c w straszny spos贸b konaj膮cego (...).

O wod臋 toczy艂a si臋 stale walka, g艂贸wnie chorzy j臋czeli o wod臋. B艂agali. Oddawali za ni膮 sw贸j chleb. Radzili艣my sobie w ten spos贸b, 偶e w czasie porannych porz膮dk贸w (wyprowadzano nas wtedy i wynoszono trupy) zbierali艣my 艣nieg w szmaty i jedli艣my ten 艣nieg w baraku (...).

By艂y w贸wczas silne mrozy; jednego dnia wychodz膮c na podw贸rze zwr贸ci艂em uwag臋 na dziwne pnie drzew przy domu (...). Podesz艂em bli偶ej. To wcale nie by艂y konary, to by艂y zamarzni臋te cz艂onki nagich trup贸w ludzkich, kt贸re tak stercza艂y ze 艣niegu. Konwojenci chwytali je za nogi, ci膮gn臋li przez 艣nieg i rzucali do w pobli偶u nas znajduj膮cej si臋 jamy. Od tego czasu szukali艣my 艣niegu na innym miejscu, a nie tam, gdzie rzucano trupy. Co noc s艂yszeli艣my charczenie s艂abszych lub konaj膮cych, duszonych przez s膮siad贸w, kt贸rzy zdzierali z umar艂ych ubranie, sprzedaj膮c je za chleb"' 112

Gustaw Herling-Grudzi艅ski napisa艂: "Pierwsze oznaki wielkiego g艂odu pojawi艂y si臋 z ko艅cem zimy 1941 roku, a na wiosn臋 ju偶 ca艂y ob贸z zmartwia艂 i przyczai艂 si臋 w oczekiwaniu decyduj膮cego ciosu (...). Brygady wraca艂y z pracy powolniejszym krokiem, wieczorem ledwie si臋 mo偶na by艂o przepchn膮膰 na 艣cie偶kach w 偶onie przez grupki b艂膮dz膮cych po omacku 'kurzych 艣lepc贸w', w poczekalni lazaretu czeka艂y - przygotowane ju偶 zawczasu na ogl臋dziny lekarskie - spuchni臋te k艂ody obna偶onych n贸g pokryte ropiej膮cymi ranami szkorbutu (...). G艂贸d nie ko艅czy swego w艂adania w nocy, przeciwnie, niewidzialnym swym or臋偶em atakuje skryciej i celniej. Jeden jedyny Iganow, stary Rosjanin z brygady ciesielskiej, modli艂 si臋 do p贸藕nej nocy, ukrywszy twarz w d艂oniach. Reszta spa艂a w martwej ciszy baraku gor膮czkowym snem agonii, 艂api膮c ze 艣wistem p贸艂otwar-

112 J. Czapski, Na nieludzkiej ziemi, za: My deportowani, Czapski, Grubi艅ski, Herling-Grudzi艅ski, Krakowiecki, Oberty艅ska, Umiastowski, Warszawa 1989, s. 24-25.


strona 73

tymi ustami powietrze, przewracaj膮c si臋 niespokojnie z boku na bok, majacz膮c i szlochaj膮c rozdzieraj膮cym szeptem przez sen" 113

Do艣膰...

* * *

A jak by艂o w Jedwabnem?

M贸wi膮 o tym dost臋pne r贸wnie偶 dla prof. Grossa, gdy偶 znajduj膮ce si臋 w ameryka艅skim Hoover Institute oraz w Archiwum Wschodnim w Warszawie relacje, jakie z艂o偶yli przed laty w Armii Andersa mieszka艅cy tego miasteczka na temat zachowania si臋 miejscowych 呕yd贸w po 17 wrze艣nia 1939 roku. Przytacza je z zachowaniem ortografii prof. Strzembosz.

J贸zef Rybicki (relacja nr 8356): "Armj臋 czerwon膮 przyjmowali 偶ydzi kt贸rzy pobudowali bramy. Zmienili w艂adz臋 star膮 a zaprowadzili now膮 z po艣r贸d ludno艣ci miejscowej (偶ydzi i komuni艣ci) Aresztowano policj臋, nauczycielstwo...".

Tadeusz Kie艂czewski (relacja nr 10708): "Zaraz po wkroczeniu Armji Sowieckiej samorzutnie powsta艂 komitet miejski, sk艂adaj膮cy si臋 z komunist贸w polskich (przewodnicz膮cy polak Krytowczyk Czes艂aw, cz艂onkowie byli za艣 偶ydzi). Milicja sk艂ada艂a si臋 te偶 z 偶yd贸w komunist贸w. Represji z pocz膮tku nie stosowano, poniewa偶 nie znali ludno艣ci, dopiero po zrobieniu doniesienia przez miejscowych komunist贸w zacz臋艂y si臋 aresztowania".

艁ucja Chojnowska (relacja zanotowana przez prof. Strzembosza):

"W Jedwabnem, zamieszka艂ym w wi臋kszo艣ci przez 呕yd贸w, by艂y tylko trzy domy, kt贸re nie wywiesi艂y czerwonej flagi, gdy weszli tutaj Rosjanie. Mi臋dzy innymi nasz dom. Przed pierwsz膮 wyw贸zk膮 przybieg艂a do nas 呕yd贸wka - s膮siadka (偶yli艣my zawsze bardzo dobrze z 呕ydami) i ostrzeg艂a nas, 偶e jeste艣my na li艣cie do wywiezienia. Wtedy ja z siostr膮 Jadwig膮 i jej dzieckiem (4-letni膮 dziewczynk膮) uciek艂y艣my do Orlikowa, zabieraj膮c z sob膮 tylko troch臋 ubrania".

"Zauwa偶my-komentuje prof. Strzembosz -s膮siadka-呕yd贸wka wie, kto jest na li艣cie do wyw贸zki, a wszak by艂a to naj艣ci艣lej strze偶ona tajemnica".

Co by艂o dalej?

Kazimierz Soko艂owski (relacja nr 1559): "Utworzy艂y w艂adze sowieckie milicj臋, przewa偶nie z 呕yd贸w komunist贸w, rozpocz臋艂y si臋 aresztowania

113 G. Herling-Grudzi艅ski, Inny 艣wiat, op. cit., s. 106-107.


strona 74

gospodarzy i robotnik贸w, na kt贸rych milicja naskar偶y艂a. Na ludno艣膰 na艂o偶yli wysokie podatki, na ko艣cio艂y na艂o偶yli podatki i aresztowali ksi臋dza. Rozpocz臋艂y si臋 masowe rewizje u ludzi nieprzychylnych, wrog贸w ludu (...). Miejscowa ludno艣膰 przewa偶nie w wi臋kszo艣ci odm贸wi艂a si臋 od g艂osowania (22.10.1939 roku -T. S.). Przez ca艂y dzie艅 milicja przemoc膮 sprowadza艂a pod karabinami do lokalu wyborczego. Chorych przemoc膮 przywo偶ono do g艂osowania. Nied艂ugo po wyborach urz膮dzili noc膮 ob艂aw臋 i aresztowali ca艂e rodziny i wywie藕li do ZSRR".

J贸zef Karwowski (relacja nr 2589): "W pa藕dzierniku 1939 r. NKWD zarz膮dzi艂o zebrania i mityngi przedwyborcze. Na te zebrania NKWD i milicja przymusowo ludzi wygania艂a. Kto si臋 tylko sprzeciwia艂, natychmiast zosta艂 aresztowany i od tego czasu zgin膮艂 bezpowrotnie".

J贸zef Makowski (relacja nr 2545): "Aresztowali, wi膮zali r臋ce, wrzucali do piwnic i chlew贸w, g艂odzili, nie dawali wody do picia, bestjalsko bili i w ten spos贸b zmuszali do przyznania si臋 do winy nale偶enia do organizacji polskich. Ja sam by艂em zbity do utraty przytomno艣ci podczas badania przez NKWD w Jedwabnem, 艁om偶y i Mi艅sku".

J贸zef Rybicki (relacja nr 8356): "Rewizje odbywa艂y si臋 u zamo偶niejszych gospodarzy, zabierali meble, ubrania i rzeczy warto艣ciowe, a po kilku dniach w nocy ich aresztowali. Na zebrania zabierali si艂膮 -opornych uznawali za tzw. wreditiela, aresztowali. So艂tys robi艂 spisy chodz膮c po mieszkaniach i spisuj膮c wiele os贸b i rocznik. Komisja sk艂ada艂a si臋 z wojskowych i 偶yd贸w i tamtejszych komunist贸w. Kandydat贸w do zgromadzenia narzucali z g贸ry, byli to 偶ydzi, przybyli z ZSRR i tamtejsi komuni艣ci " 114

Podobny styl bycia obowi膮zywa艂 nie tylko w Jedwabnem, ale i w okolicach. Oto relacja Antoniego Bledziewskiego ze wsi Makowskie: "Przed ka偶dem aresztowaniem, kt贸re by艂y wy艂膮cznie noc膮, przyje偶d偶a艂o kilku 'bojc贸w' i miejscowa milicja, sk艂adaj膮ca si臋 przewa偶nie z naszych 偶ydk贸w, otacza艂a dom aresztowanego, kilku wchodzi艂o do mieszkania, aresztowanemu ka偶膮 po艂o偶y膰 si臋 na pod艂og臋; jeden przyk艂ada bro艅 do g艂owy, reszta natomiast przeprowadza szczeg贸艂owa rewizj臋" 115

I to te偶, panie profesorze Gross, byli s膮siedzi!!!

114 T. Strzembosz, op. cit.
115 L. Kalewski, Opowie艣ci niesamowite (2), "Nasza Polska", 19 grudnia 2000 r.


strona 75

Ciekawych rzeczy dowiedzia艂 si臋 r贸wnie偶 prof. Strzembosz z korespondencji, jak膮 prowadzi艂 na temat stacjonuj膮cego opodal Jedwabnego na Uroczysku Kobielne i zdradzonego w ko艅cu oddzia艂u partyzant贸w polskich, kt贸rzy ulegli w walce z przewa偶aj膮cymi si艂ami NKWD.

Jerzy Tamacki, partyzant z Kobielnego, w li艣cie z 24.10.1991 roku napisa艂: "Po mnie i mojego brata rodzonego Antka przyby艂 patrol z艂o偶ony z Polaka ob. Kurpiowski i 呕yd o nazwisku Czapnik. Podczas aresztowania uda艂o si臋 nam zbiec z w艂asnego podw贸rka. Ja zacz膮艂em si臋 ukrywa膰 we wsi Kajtanowo (Kajetanowo - T. S.) u kolegi Mierzejewskiego Wac艂awa. Od niego dowiedzia艂em si臋, 偶e istnieje oddzia艂 partyzantki Polskiej za rzek膮 Biebrz膮. Ukrywa艂em si臋 od stycznia do po艂owy kwietnia 1940 roku".

Stefan Boczkowski z Jedwabnego w li艣cie z 14.01.1995 r. zauwa偶a:

"Miejscowi 呕ydzi w Jedwabnem pozak艂adali na r臋kawy czerwone opaski i pomagali milicjantom w aresztowaniu 'wrog贸w ludu', 'szpieg贸w' itp."

Dr med. Kazimierz Odyniec, syn sier偶. Antoniego Ody艅ca, poleg艂ego w boju pod Kobielnem 23,06.1940 roku, w li艣cie z 20.06.1991 r. napisa艂:

"Pod koniec kwietnia 1940 r. przyszed艂 do naszego mieszkania w mundurze milicjanta rosyjskiego miejscowy 呕yd i kaza艂 zameldowa膰 si臋 Ojcu w NKWD (...). Jak si臋 p贸藕niej okaza艂o. Ojciec nie poszed艂 na NKWD. Nast臋pnego dnia NKWD aresztowa艂o Matk臋, domagaj膮c si臋, aby powiedzia艂a, gdzie ukry艂 si臋 Ojciec". Dr Odyniec, w li艣cie napisanym do mnie ju偶 po og艂oszeniu ksi膮偶ki Jana Grossa, stwierdzi艂: "Gross podkre艣la okrucie艅stwo strony polskiej, nie m贸wi膮c nic o zachowaniu si臋 znacznej grupy 呕yd贸w, kt贸rzy poszli na jawn膮 wsp贸艂prac臋 z Sowietami i to oni stali si臋 tymi lud藕mi, kt贸rzy wskazywali Sowietom tych Polak贸w, kt贸rych nale偶y aresztowa膰 czy deportowa膰 (...). Pami臋tam tak偶e, 偶e trupy polskich partyzant贸w po walkach na Kobielnem transportowa艂 s膮siad mego wujka W艂adka 艁ojewskiego 呕yd Ca艂ko" (list z 25.10.2000 r.).

Roman Sadowski, oficer AK, m膮偶 Haliny, siostry Kazimierza Ody艅ca, wywiezionej 20.06.1941 roku w g艂膮b ZSRR, tak napisa艂 do mnie 10.11. 2000 r.: "W czasie okupacji sowieckiej 呕ydzi byli 'w艂adcami' tych teren贸w. Ca艂kowicie wsp贸艂pracowali z w艂adzami sowieckimi. Wed艂ug relacji kuzyn贸w mojej 偶ony, to 呕ydzi wsp贸lnie z NKWD ustalali listy do internowania (wywiezienia)" 116

116 Tam偶e.


strona 76

Przekonania Grossa o okrutnym losie, jaki spotka艂 呕yd贸w pod okupacj膮 sowieck膮, nie podziela dr Adam Cyra. Maj膮c na my艣li Jedwabne w tamtym czasie pisze: "Powszechnie panowa艂 og贸lny strach przed zes艂aniem. 呕adnego 呕yda jednak na Syberi臋 nie wywieziono" 117

"Jak wida膰 - sumuje kwesti臋 prof. Strzembosz - mimo 偶e nie prowadzi艂em systematycznej i odpowiednio wczesnej kwerendy dokumentacji, zwi膮zanej z postaw膮 呕yd贸w z Jedwabnego i okolic, zebra艂o si臋 sporo 艣wiadectw, spontanicznych i niewywo艂ywanych. Nie mog臋 wi臋c twierdzi膰, jak to czyni Gross, 偶e 'napotka艂em tylko jedn膮 relacj臋 m贸wi膮c膮 konkretnie o przywitaniu Sowiet贸w w miasteczku we wrze艣niu 1939 roku' jak wiemy by艂 to moment, w kt贸rym utrwali艂a si臋 dla wielu Polak贸w pami臋膰 o nielojalno艣ci 呕yd贸w - a i na niej nie bardzo mo偶na polega膰, bo zosta艂a spisana przesz艂o pi臋膰dziesi膮t lat po omawianych wydarzeniach" 118

Po pierwsze: historyk z prawdziwego zdarzenia nie napotyka relacji, lecz ich poszukuje. Tego typu stwierdzenie Grossa wydaje si臋 wszak o tyle zrozumia艂e, i偶 nie jest on historykiem lecz selekcjonuj膮cym i naginaj膮cym fakty do swoich tez propagandyst膮. Po drugie: 藕r贸d艂em pami臋ci o nielojalno艣ci -co za eufemizm! -呕yd贸w wobec swoich polskich s膮siad贸w nie jest owa najwyra藕niej wymy艣lona na potrzeby Grossa scenka powitania czerwonej sotni w miasteczku Jedwabne (wyobra藕my sobie tego jedynego 呕yda z 呕yd贸wk膮 i dwie rodziny polskich komunist贸w za jednym sto艂em pod czerwon膮 p艂acht膮 tudzie偶 towarzysz膮c膮 im czered臋 zaciekawionej m艂odzie偶y!), ale zbrodniczy w swoich skutkach proceder wys艂ugiwania si臋 ludob贸jczej machinie NKWD na ca艂ych polskich Kresach Wschodnich. Wiele z cytowanych relacji na ten temat ma nie kilkudziesi臋cioletni膮, co wywo艂uje nag艂y przyp艂yw rzadkiego u Grossa sceptycyzmu metodologicznego, lecz zaledwie dwuletni膮 metryk臋, jak np. w przypadku deportowanych za spraw膮 miejscowych 呕yd贸w ich polskich s膮siad贸w, kt贸rzy trafili w ko艅cu do Armii Andersa. Je艣li wi臋c Gross stwierdza, 偶e przeczyta艂 "niemal wszystkie relacje, kt贸re s膮 w Instytucie Hoovera na ten temat, gdy偶 pracuje nad tym tematem od 20 lat 119 to albo niczego z tych relacji nie zrozumia艂, albo je po przeczytaniu skre艣li艂 z li-

117 A. Cyra, Morderca czy m臋czennik?, "Nowy Dziennik", 2 marca 2001 r.
118 T. Strzembosz, op. cit.
119 Okr膮g艂y St贸艂 "Rzeczypospolitej", op. cit.


strona 77

sty swoich 藕r贸de艂, lub te偶 pracuje tak nieefektywnie, i偶 w ci膮gu dw贸ch dziesi臋cioleci nie zdo艂a艂 jeszcze do nich dotrze膰... Stosowanym obsesyjnie przez Grossa do wyja艣niania ka偶dej mo偶liwej kwestii wytrychem jest t艂umacz膮cy wszystko i zawsze antysemityzm:

"Je偶eli chodzi o antysemityzm tych ludzi, kt贸rzy weszli w sk艂ad armii Andersa, to nie musimy si臋ga膰 do archiw贸w (...). Anders w tej sprawie wyda艂 nawet oddzielny rozkaz - antysemityzm by艂 tak rozpowszechniony"120 A wi臋c nie wola walki za Ojczyzn臋, ale pami臋膰 o tych, kt贸rzy mro藕n膮 noc膮 wyprawiali w bydl臋cych wagonach na 艣mier膰 i poniewierk臋 setki tysi臋cy Polak贸w absorbowa艂a uwag臋 niedawnego pensjonariusza 艁ubianki. To doprawdy teza bardzo odkrywcza !

Dobr膮 pami臋ci膮 ciesz膮 si臋 nie tylko 呕ydzi, ale i Polacy. Nie zawiod艂a ona r贸wnie偶 benedyktynki siostry Alojzy Piesiewicz贸wny z opactwa 艢wi臋tej Tr贸jcy w 艁om偶y mimo, i偶 relacja ta doczeka艂a si臋 spisania 55 lat po fakcie: "20 czerwiec. Uroczysto艣膰 Serca Pana Jezusa. Dzie艅 prze-okropny dla Polak贸w pod zaborem sowieckim. Masowe wywo偶enie do Rosji. Od wczesnego rana ci膮gn臋艂y przez miasto wozy z ca艂ymi rodzinami polskimi na stacj臋 kolejow膮. Wywo偶ono bogatsze rodziny polskie, rodziny narodowc贸w, patriot贸w polskich, inteligencj臋, rodziny uwi臋zionych w sowieckich wi臋zieniach, trudno si臋 by艂o nawet zorientowa膰 jak膮 kategori臋 ludzi deportowano. P艂acz, j臋k i rozpacz okropna w duszach polskich. 呕ydzi za to i Sowieci tryumfuj膮. Nie da si臋 opisa膰, co prze偶ywaj膮 Polacy. Stan beznadziejny. A 呕ydzi i Sowieci ciesz膮 si臋 g艂o艣no i odgra偶aj膮, 偶e nied艂ugo wszystkich Polak贸w wywioz膮. I mo偶na si臋 by艂o tego spodziewa膰, gdy偶 ca艂y dzie艅 20 czerwca i nast臋pny 21 czerwca wie藕li ludzi bez przerwy na stacj臋" 121 "Opr贸cz znanego prof. Grossowi zbioru z Instytutu Hoovera i niezale偶nie od uzyskanych przeze mnie niegdy艣 relacji - pisze w innym miejscu prof. Strzembosz - s膮 inne jeszcze 艣wiadectwa zachowania si臋 呕yd贸w z Jedwabnego w latach 1939-1941. Danuta i Aleksander Wroni-szewscy w reporta偶u Aby 偶y膰 (zamieszczonym w 'Kontaktach' z 19.07. 1988 roku) odnotowali relacj臋 mieszka艅ca Jedwabnego: 'Pami臋tam jak wywozili Polak贸w do transportu na Sybir, na ka偶dej furmance siedzia艂

120 Tam偶e.
121 T. Strzembosz, op. cit.


strona 78

呕yd z karabinem. Matki, 偶ony, dzieci kl臋ka艂y przed wozami, b艂aga艂y o lito艣膰. Ostatni raz dwudziestego czerwca 41 roku' "122

Lito艣ci dla goj贸w 呕ydzi nie znali. I to, u偶ywaj膮c s艂贸w Grossa, zosta艂o po prostu zapami臋tane. Nikt przy zdrowych zmys艂ach nie rzuca si臋 swym prze艣ladowcom na szyj臋 z wdzi臋czno艣ci膮 tylko dlatego, i偶 s膮 oni 呕ydami, cho膰 Gross oczekiwa艂by tego od zdradzonych przez nich Polak贸w. Nie stwierdzaj膮c takiej aberracji zarzuca im antysemityzm.

Ignoruje r贸wnie偶 fakt, i偶 w znanych mu dobrze archiwaliach Instytutu Hoovera figuruje "ca艂y szereg miast i mniejszych miejscowo艣ci, w kt贸rych 呕ydzi witali entuzjastycznie Armi臋 Czerwon膮, a potem obsadzali posterunki milicji. S膮 to miasta: Zambr贸w, 艁om偶a, Stawiski, wsie Wizna, Szumowo (...), Rakowo-Boginie, Bredki, Zabiel臋, W膮do艂ki Stare, Drozdowo" 123 Do charakterystycznego incydentu dosz艂o w 偶ydowskim miasteczku Trzciane opodal Jedwabnego, na przeciwleg艂ym brzegu Biebrzy:

"Gdzie艣 pod koniec wrze艣nia, a mo偶e w pocz膮tku pa藕dziernika 1939 r. Niemcy wycofali si臋 ju偶 z tego terenu, a Rosjanie jeszcze nie weszli (...) W Trzciannym 呕ydzi przygotowywali powitanie wkraczaj膮cej Armii Czerwonej. Patrole milicji 偶ydowskiej wysz艂y a偶 do Okr膮g艂ego (...) w kierunku Moniek: zauwa偶yli tuman kurzu i s膮dz膮c, 偶e to Armia Czerwona wycofa艂y si臋 a偶 do bramy zbudowanej na pocz膮tku wsi (miasteczka - T. S.). Nie byli to 偶o艂nierze radzieccy lecz 10-15 u艂an贸w polskich (...). Zastali bram臋 powitaln膮, rabina z chlebem i sol膮. U艂ani wpadli w t艂um, zniszczyli bram臋 tryumfaln膮, p艂azowali, rozbili par臋 sklep贸w 偶ydowskich, chcieli spali膰 miasteczko, ale do tego ju偶 nie dosz艂o. C贸rka rabina zmar艂a na atak serca. U艂ani pojechali dalej. 呕ydzi w Trzciannym mieli bro艅 - pisze prof. Strzembosz pointuj膮c ca艂e zdarzenie: - Relacja ta, spisana przeze mnie niemal 50 lat po tych wydarzeniach, zosta艂a zweryfikowana przez 藕r贸d艂a rosyjskie. Wed艂ug nich pod koniec wrze艣nia 1939 roku 'banda polskich 偶o艂nierzy' (...) napad艂a na miasteczko, gdzie dokona艂a 'grabie偶y i pogromu ludno艣ci 偶ydowskiej'" 124

Dla Grossa jest to zapewne jeszcze jeden dow贸d wyssanego z mlekiem matki antysemityzmu. Na takich dowodach, on i jemu podobni opieraj膮

122 Tam偶e.
123 Tam偶e.
124 Tam偶e.


strona 79

pisan膮 przez siebie histori臋 stosunk贸w polsko-偶ydowskich, si臋gaj膮c z nawyku do fa艂szowanej przez siebie historii. Manifestowana w latach 1939-1941 przez 呕yd贸w wrogo艣膰 wobec Polski i Polak贸w posiada swoje antecedencje si臋gaj膮ce czas贸w odradzania si臋 pa艅stwa polskiego. Polemizuj膮c z J贸zefem Lewandowskim, kt贸ry w swym artykule pod pt. Historia Polski po Jedwabnem b臋dzie wygl膮da艂a inaczej przypomina o trzech pogromach, w kt贸rych z r膮k polskich zgin膮膰 mia艂a ludno艣膰 偶ydowska, dr Ryszard Tupin pisze: "Tylko co zrobi膰, je偶eli fakty si臋 nie zgadzaj膮? Drugi i trzeci przyk艂ad pogrom贸w 偶ydowskich dotyczy wydarze艅 w Pi艅sku (5 kwietnia 1919 r.) i w Wilnie (19 kwietnia 1919 r.) To, co autor nazywa pogromami, w 艣wietle meldunk贸w Oddzia艂u III Naczelnego Dow贸dztwa Wojska Polskiego by艂o rezultatem regularnych walk Wojska Polskiego z bolszewikami i ich zrewolucjonizowanymi sympatykami, w艣r贸d kt贸rych nie zabrak艂o, niestety, przedstawicieli ludno艣ci 偶ydowskiej. I tak, wed艂ug J贸zefa Lewandowskiego, w Pi艅sku (...) rozstrzelano 35 miejscowych 呕yd贸w". Natomiast komunikat operacyjny (poranny) Oddzia艂u III Naczelnego Dow贸dztwa WP z 7 kwietnia 1919 r. podaje: 'W Pi艅sku wybuch艂o zbrojne powstanie zorganizowane przez miejscowy komunistyczny zwi膮zek Bund. W zwi膮zku z naszymi niepowodzeniami (...) powstanie mia艂o na celu odci臋cie pozosta艂ej nielicznej za艂ogi i przerwanie linii kolejowej Pi艅sk-Jasio艂da. Dzi臋ki energicznym zarz膮dzeniom st艂umiono powstanie w zarodku. Mamy l zabitego, 6 rannych. Z wyroku s膮du polowego rozstrzelano 38 powsta艅c贸w'. Obecnie spok贸j (...)".

19 kwietnia 1919 r. walki toczy艂y si臋 r贸wnie偶 o Wilno, w kt贸rym zrewolucjonizowana cz臋艣膰 ludno艣ci 偶ydowskiej stan臋艂a po stronie bolszewickiej. Lakoniczny komunikat operacyjny (...) z frontu litewsko-bia艂oruskiego z 20 kwietnia podaje: "Oddz. naszej jazdy pod dow. pp艂k Beliny zaj臋艂y Wilno 19.04. o godz. 5 (...). Nieprzyjaciel stawia艂 wyj膮tkowo silny op贸r. Przez 2 noce trwa艂a walka pod miastem na bagnety (...) To wszystko mo偶na wyczyta膰 ze zbioru komunikat贸w Oddzia艂u III Naczelnego Dow贸dztwa Wojska Polskiego 1919-1921 r., wydanego pt. O niepodleg艂膮 i granice przez Wy偶sz膮 Szko艂臋 Humanistyczn膮 w Pu艂tusku" 125 Przyst臋puj膮c do pisania o stosunkach polsko-偶ydowskich, kt贸re nie zaczynaj膮 si臋 i nie ko艅cz膮 w Jedwabnem A.D. 1941, wypada wiedzie膰 i o tym, 偶eby nie popada膰 w konflikt z elementarn膮 faktografi膮.

125 Od Czytelnik贸w: Historia Polski po Jedwabnem b臋dzie wygl膮da艂a inaczej, "Rzeczpospolita", 24-25 lutego 2001 r.


strona 80

"O okupacji sowieckiej na ziemiach polskich w latach 1939-1941 - pisze Leon Kalewski -wiemy coraz wi臋cej, ale ta prawda powoli przebija si臋 przez skorup臋 dawnej i obecnej propagandy. Dochodzi艂o bowiem do rzeczy szokuj膮cych: samorzutnie (a niekiedy przy pomocy agentury NKWD, dzia艂aj膮cej w艣r贸d przedwojennych komunist贸w) powstawa艂a tzw. milicja, stosunkowo nie藕le uzbrojona, kt贸ra korzysta艂a z zam臋tu i chaosu wojennego, wprowadzaj膮c rewolucyjne 'porz膮dki'. Nagminne by艂o strzelanie do wycofuj膮cych si臋 oddzia艂贸w i grup polskich 偶o艂nierzy, mordowanie rannych (w okrutny spos贸b!). Napady na dwory i zamo偶niejszych obywateli, zab贸jstwa, gwa艂ty na kobietach i rabunki by艂y na porz膮dku dziennym. W Grodnie miejscowi komuni艣ci 偶ydowscy wywo艂ali rewolt臋, usi艂uj膮c zdezorganizowa膰 obron臋 miasta przed Armi膮 Czerwon膮...

Pierwsze dni po wej艣ciu Sowiet贸w by艂y okresem zamierzonych i 艣wiadomych gwa艂t贸w i samowoli, w kt贸rych miejscowa ludno艣膰 偶ydowska odegra艂a znacz膮c膮 rol臋 (...). Tysi膮ce obywateli polskich mordowano, okaleczono i ograbiono z wszelkich d贸br. Tak przybli偶ano 'raj na ziemi'. To wszystko czeka na swego dziejopisa. Z pewno艣ci膮 nie b臋dzie nim Gross, bo tu nie wolno manipulowa膰 藕r贸d艂ami. On zapewne ca艂kowicie przemilcza艂by tak haniebne epizody pocz膮tk贸w odbywaj膮cej si臋 tam rewolucji, jak np. Wydarzenia w Kobryniu, gdzie niemieckie w艂adze okupacyjne porozumia艂y si臋 z miejscowymi komunistami (w tym - z 呕ydami!) i dostarczy艂y im broni. Ci za艣 przyst膮pili natychmiast do tworzenia oddzia艂贸w dywersyjnych do walki z Wojskiem Polskim. Ta dziwaczna i paradoksalna wsp贸艂praca zaowocowa艂a tak偶e w wymiarze symbolicznym: nad miastem zawis艂y dwie flagi: jedna z nazistowsk膮 swastyk膮, druga za艣 czerwona (...). Podobnie by艂o w Lubomlu (...).

Wszyscy dotychczasowi dyskutanci i publicy艣ci, opieraj膮cy sw膮 wiedz臋 na 'ustaleniach' Grossa - pisze dalej Kalewski -zgadzaj膮 si臋 z nim na og贸艂 tak偶e w tej kwestii: 'gotowo艣膰 do zniszczenia tego, co obce, a w pierwszej kolejno艣ci 呕yd贸w, nie tylko przetrwa艂a na polskiej wsi, ale co raz to by艂a manifestowana w paroksyzmach gwa艂tu'. Tak naprawd臋 呕ydzi nie byli 'obcy', tak偶e na polskiej wsi. To oni ca艂kowicie zmonopolizowali drobny handel wiejski i po艣rednictwo skupu, znaczn膮 cz臋艣膰 rzemios艂a i us艂ug. Ka偶dy ch艂op na wsi mia艂 do czynienia codziennie z jakim艣 呕ydem: kupcem, sklepikarzem, rzemie艣lnikiem, s膮siadem.


strona 81

Dzieci polskie i 偶ydowskie chodzi艂y do wsp贸lnych szk贸艂, razem si臋 bawi艂y (chyba 偶e istnia艂a stosunkowo silna spo艂eczno艣膰 ortodoks贸w, utrzymuj膮cych swe jeszyboty i chedery, co 艣wiadczy艂oby o sporej autonomii dla ludno艣ci pochodzenia 偶ydowskiego). Je艣liby zatem ch艂opi byli tak zawsze 'gotowi' do niszczenia 呕yd贸w, jak twierdzi Gross, to powinno si臋 to objawi膰 w Jedwabnem przede wszystkim na pocz膮tku wrze艣nia, gdy na te tereny wkroczyli Niemcy. Nikt przecie偶 w贸wczas nie wiedzia艂, 偶e po stosunkowo kr贸tkiej okupacji niemieckiej wejd膮 tam Sowieci. Tymczasem nic takiego si臋 w贸wczas nie sta艂o ! Przyczyny nienawi艣ci do 呕yd贸w - konkluduje Kalewski - musia艂y zatem mie膰 swe 藕r贸d艂o w okresie okupacji sowieckiej 1939-1941. A wi臋c tak偶e nale偶y solidnie zbada膰 i to zagadnienie. Ale do tego konieczna jest solidna praca archiwalna (...). Gross ju偶 pokaza艂, 偶e taka praca mu 'nie le偶y'. Musi by膰 opracowany wykaz strat ludno艣ci polskiej z tego okresu: zabitych na miejscu, 'deportowanych', obrabowanych, prze艣ladowanych" 126

I to przez swoich 偶ydowskich, dodajmy, s膮siad贸w!

* * *

"Czy polscy mieszka艅cy Jedwabnego i wsi okolicznych witali Niemc贸w z entuzjazmem i jako zbawc贸w? - pyta prof. Strzembosz i odpowiada: - "Tak! Witali! (...). Niemcy uratowali bowiem w贸wczas setki mieszka艅c贸w wsi okolicznych (a mo偶e i Jedwabnego?), kryj膮cych si臋 od kilku dni w zbo偶u i w krzakach nad Biebrz膮. Uratowali od wywiezienia na 艣mier膰, gdzie艣 na pustyni臋 kazachsk膮 czy do syberyjskiej tajgi. A wtedy ju偶 dobrze wiedziano, co znaczy taki wyw贸z (...). Nadto r贸wnolegle z wyw贸zk膮 przeprowadzano, cz臋sto nie odr贸偶nian膮 przez historyk贸w, akcj臋 aresztowa艅 ludzi podejrzanych, ko艅cz膮c膮 si臋 艂agrem lub wi臋zieniem. Wieloletnim, 艣miertelnym" 127

Z entuzjazmem witali Niemc贸w r贸wnie偶 maj拧cy do聹膰 bolszewizmu Rosjanie, by podj拧膰 z nimi wkr贸tce potem walk臋 na 聹mier膰 i 偶ycie. Wszystko to nie upowa偶nia jednak Grossa do formu艂owania r贸wnie k艂amliwej co i oszczerczej tezy, i偶 Polacy poszli do okupant贸w niemieckich na s艂u偶b臋 tak, jak uczynili to bliscy czerwonej bolszewii polscy 呕ydzi. Parafrazuj拧c Grossa nale偶y stwierdzi膰, i偶 schemat Polak贸w, kt贸rzy popieraj拧 Niemc贸w, jest do kitu.

Adres wydawnictwa:
WYDAWNICTWO "NORTOM"
ul. Sanocka 15/17, 53-304 WROCLAW
tel./fax 071-3677688, tel. 071-7846817, tel./fax 071-3491718

Lech Z.Niekrasz, Wroc艂aw 2001 - WYDAWNICTWO NORTOM, 2001-05-17

powrot