nasza witryna Jedwabne a zbrodnie na Kresach 1939-1941 (VII)

Prof. J. R. Nowak


 

S膮siedzkie donosy

Najbardziej zmasowan膮 form膮 zbrodniczych dzia艂a艅 antypolskich ze strony prosowieckich 呕yd贸w by艂a wielka fala skierowanych przeciwko Polakom "zab贸jczych" donos贸w. By艂y one nieustannym zjawiskiem lat 1939-1941 na Kresach. Zbolszewizowani 呕ydzi, znaj膮cy doskonale lokalne stosunki w poszczeg贸lnych miejscowo艣ciach, okazali si臋 dla NKWD bezcennymi wr臋cz agentami i informatorami przeciwko r贸偶nym patriotycznym 艣rodowiskom polskim. Wiele 偶ydowskich donos贸w przynios艂o najtragiczniejsze skutki dla schwytanych na ich podstawie Polak贸w

Niekt贸rzy z nich bywali natychmiast zabijani w rezultacie tych donos贸w, tak jak stalo si臋 w opisanym w poprzednim rozdziale przypadku grodzie艅skiego nauczyciela Jana Kurczyka. W przypadku bardzo wielu innych Polak贸w donos ko艅czy艂 si臋 zamkni臋ciem w sowieckim wi臋zieniu i p贸藕niejszym zakatowaniem na 艣mier膰. Bardzo wielu oficer贸w schwytanych na podstawie 偶ydowskich donos贸w znalaz艂o si臋 p贸藕niej na listach katy艅skich.

Ta nadzwyczaj ponura, donosicielska rola znacznej cz臋艣ci 呕yd贸w na Kresach Wschodnich, zosta艂a wymownie opisana mi臋dzy innymi w znakomicie udokumentowanej ksi膮偶ce 偶ydowskiego autora Bena-Ciona Pinchuka. Pisa艂 on mi臋dzy innymi, i偶: "Nie ulega w膮tpliwo艣ci, i偶 lokalni komuni艣ci 偶ydowscy grali wa偶n膮 rol臋 w rozpoznaniu dawnych dzia艂aczy politycznych i zestawieniu listy "niepo偶膮danych" i "wrog贸w klasowych". NKWD pr贸bowa艂o, cz臋sto z sukcesem, rekrutowa膰 ludzi, kt贸rzy przedtem byli aktywni w 偶ydowskich instytucjach i politycznych organizacjach, i w ten spos贸b stworzyli oni atmosfer臋 wzajemnych podejrze艅 i strachu w艣r贸d przyjaci贸艂 i koleg贸w" (por. Ben-Cion Pinchuk: "Shtetls Jews under Soviet Rule. Eastern Poland under Soviet Rule. Eastern Poland on the Eve of the Holocaust, Cambridge Mass, 1991, s. 35).

Z r贸偶nych miejscowo艣ci na Kresach odnotowano po latach takie same, identycznie brzmi膮ce skargi na donosicielsk膮 rol臋 cz臋艣ci zbolszewizowanych antypolskich 呕yd贸w. Oto kilka jak偶e typowych przyk艂ad贸w.

Wroc艂awski sufragan, ks. biskup Wincenty Urban, tak pisa艂 ju偶 w 1983 roku w ksi膮偶ce: "Droga krzy偶owa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny 艣wiatowej 1939-1945" o sowieckim terrorze w dekanacie Lw贸w pozamiejski: "Czynniki administracyjne nie zna艂y lito艣ci, by艂y bezwzgl臋dne, cisn臋艂y na ka偶dym kroku. Organem wykonawczym byli najcz臋艣ciej "biedniaki" oraz miejscowi 呕ydzi, zw艂aszcza ci ostatni panoszyli si臋 bezwzgl臋dnie, nieraz wyzywaj膮co i bezczelnie. Ich dzie艂em po najwi臋kszej cz臋艣ci by艂y r贸偶ne donosy na ludzi oraz oskar偶enia" (Ks. bp W. Urban: "Droga krzy偶owa archidiecezji lwowskiej w latach II wojny 艣wiatowej 1939-1945", Wroc艂aw 1983, s. 93-94).

Biskup Wincenty Urban pisa艂 w tej samej ksi膮偶ce r贸wnie偶, i偶: "Po wej艣ciu wojsk sowieckich w 1939 roku, 呕ydzi w Krasnem, uciekinierzy z zachodniej cz臋艣ci Polski, organizowali od razu "meetingi", na kt贸rych atakowali lokalne w艂adze polskie, wieszali flagi czerwone na masztach, ustanawiali lokalne w艂adze komunistyczne (...)" (tam偶e, s. 123, 82).

W艂adys艂aw Hermaszewski tak opisa艂 dramatyczne wydarzenia, jakie nast膮pi艂y po 17 wrze艣nia 1939 roku w jego rodzinnym Bere藕nie (pow. Kostopol, woj. wo艂y艅skie): "Spontanicznie witaj膮cy czerwonoarmist贸w liczni Ukrai艅cy i cz臋艣膰 biedoty 偶ydowskiej zacz臋li okazywa膰 sw膮 wrogo艣膰 wobec nas, Polak贸w, stanowi膮cych tu mniejszo艣膰. Wyszukiwali i wskazywali przyby艂ym enkawudzistom funkcjonariuszy i urz臋dnik贸w polskich instytucji pa艅stwowych i publicznych oraz uciekinier贸w z zachodnich i centralnych wojew贸dztw, szukaj膮cych schronienia przed Niemcami, po czym nast膮pi艂y masowe ich zwolnienia i deportacje" (W. Hermaszewski: "Echa Wo艂ynia", Warszawa 1995, s. 43).

Mieszkaj膮cy w贸wczas w Tarnopolu Czes艂aw Blicharski wspomina: "Okupacja sowiecka Tarnopola rozpocz臋艂a si臋 o godzinie 15.00 17 wrze艣nia 1939 roku (...). Ju偶 tego samego dnia wieczorem rozpocz臋艂y si臋 masowe aresztowania, przeprowadzone przy pomocy us艂u偶nych informator贸w, pochodz膮cych z kr臋g贸w nielicznej KPZU (Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy - JRN) i biedoty 偶ydowskiej. Od tej chwili trwa艂 nieprzerwanie proces wyniszczania element贸w polskich w mie艣cie" (C. Blicharski: "Tarnopolanie na starym ojc贸w szlaku", Biskupice 1994, s. 203).

Podobnie jak Blicharski obserwacje z dramatycznych pocz膮tk贸w okupacji Tarnopola przez wojska sowieckie odnotowa艂a w swych wspomnieniach Jadwiga Tomczy艅ska pisz膮c, 偶e 17 wrze艣nia 1939 roku "na ulicach pojawili si臋 Ukrai艅cy i 呕ydzi z opaskami na ramieniu, co mia艂o oznacza膰 przynale偶no艣膰 do swoistej milicji, wyszukuj膮cej w mie艣cie mieszkania, przede wszystkim rodzin policjant贸w, wojskowych, oficer贸w i podoficer贸w" (por. J. Tomczy艅ska: "Z Tarnopola przez Sybir do Wadowic", Krak贸w 1992, s. 9).

Wymown膮 relacj臋 na ten temat znajdujemy r贸wnie偶 we wspomnieniach b. 偶o艂nierza AK Okr臋gu wile艅skiego, p贸藕niej wi臋藕nia Gu艂agu, wsp贸艂za艂o偶yciela Stowarzyszenia 艁agiernik贸w - 呕o艂nierzy AK, Henryka Sobolewskiego. Pisa艂 on m. in.: "Mno偶y艂y si臋 aresztowania. Pierwszymi ofiarami byli policjanci, zawodowi wojskowi, pracownicy wymiaru sprawiedliwo艣ci, urz臋dnicy pa艅stwowi, dzia艂acze (nie licz膮c komunist贸w) wszystkich patii politycznych, w艂a艣ciciele maj膮tk贸w, ksi臋偶a i tak zwani ku艂acy. Najpilniej poszukiwano oficer贸w. Wszystkich aresztowanych wywo偶ono do po艂o偶onych w g艂臋bi Rosji wi臋zie艅 i 艂agr贸w.

W bolszewickich urz臋dach zaroi艂o si臋 od miejscowych 呕yd贸w. Z nich rekrutowa艂a si臋 "ludowa milicja" i oni dostarczali do NKWD informacji o "wrogim w stosunku do ZSRR polskim elemencie". W艂adz臋 sowieck膮 uwa偶ali za swoj膮 i otwarcie cieszyli si臋 z naszej kl臋ski. Cz臋sto pod naszym adresem kierowali r贸偶nego rodzaju pogr贸偶ki i drwili z naszych narodowych i duchowych warto艣ci. Na ka偶dym kroku oznajmiali, 偶e sko艅czy艂o si臋 ju偶 "nasze panowanie". Ma艂e 呕ydziaki mnie i moich koleg贸w okre艣lali "wstr臋tnymi polskimi mordami". Bolszewicy nie czekali na op贸r. Przy pomocy 偶ydowskich szpicli i donosicieli oraz w oparciu o sk艂adane w zak艂adach pracy 偶yciorysy ustalili, kto jest wrogiem sowieckiej w艂adzy lub mo偶e by膰 dla niej niebezpieczny" (H. Sobolewski: "Z Ziemi Wile艅skiej przez 艣wiat Gu艂agu", wyd. II Gda艅sk 1999, s. 14, 27).

Emisariusz ZWZ Aleksander Blum opisywa艂, jak ju偶 w drodze do Wilna dowiedzia艂 si臋, 偶e tamtejszy dworzec jest niebezpieczny, bo "jest silnie obstawiony przez agent贸w NKWD i - tzw. -  milicj臋 obywatelsk膮 zaimprowizowan膮 przez okupant贸w i z艂o偶on膮 z chuligan贸w i z m艂odzie偶y komunistycznej, szczeg贸lnie pochodzenia 偶ydowskiego, uzbrojon膮 w karabiny i zaopatrzon膮 w opaski czerwone. G艂贸wnym zadaniem ich by艂o zatrzymywanie podejrzanych os贸b i przebranych oficer贸w. "Przyklejali" si臋 oni do wybranych przez siebie wojskowych podr贸偶nych i towarzyszyli im do mieszka艅 prywatnych celem sprawdzenia to偶samo艣ci eskortowanych" (wg A. Blum: "O bro艅 i or艂y narodowe... Z Wilna przez Francj臋 i Szwajcari臋 do W艂och", Londyn 1980, s. 102).

Starszy sier偶ant Aleksander Pluta wspomina艂 w nades艂anej do mnie relacji jak na prze艂omie wrze艣nia i pa藕dziernika wygl膮da艂a podr贸偶 z Wilna do Grodna na Bia艂ystok. Pisa艂: "W wagonach osobowych by艂o du偶o jad膮cych, a w艣r贸d nich NKWD, jak zwykle w wieku 50-60 lat. M贸wili niby po rusku, ale rozumia艂o si臋 wszystko. Byli to polscy 呕ydzi, przygotowani na nasz膮 okupacj臋 i w臋szyli czy gdzie艣 nie jedzie jaki艣 polski oficer lub inteligent, albo obcy" (wg relacji A. Pluty z 14 sierpnia 1999, znajduj膮cej si臋 w moim posiadaniu).

Filip O偶arowski wspominaj膮c tragiczne karty 偶ycia polskiego na Wo艂yniu pod okupacj膮 sowieck膮, pisa艂: "Wkraczaj膮ca w mi臋dzyczasie na Wo艂y艅 Armia Czerwona wraz z aparatem NKWD rozpocz臋艂a rozbrajanie wojska polskiego. Rozbrojone oddzia艂y 偶o艂nierzy wysy艂ane by艂y na Sybir, a oficerowie i policja byli albo rozstrzeliwani na miejscu, lub przeznaczeni na zamordowanie w lasach Katynia i innych miejscach. Dla lepszego wywiadu powo艂ano tymczasowo do milicji Ukrai艅c贸w z wiosek i 呕yd贸w z miast. 呕ydzi, kt贸rym si臋 lepiej powodzi艂o w Polsce ni偶 przeci臋tnemu Polakowi, "odwdzi臋czali si臋" Polakom. Nie jestem antysemit膮, ale musz臋 stwierdzi膰, 偶e zamieszkuj膮cy w Polsce 呕ydzi od czas贸w Kazimierza Wielkiego, rwali si臋 teraz do wsp贸艂pracy z okupantem sowieckim. Mimo to p贸藕niej, za czas贸w okupacji niemieckiej, Polacy ratowali 呕yd贸w na Wo艂yniu" (por. F. O偶arowski "Mietlica": "Gdy p艂on膮艂 Wo艂y艅", Chicago 1995, s. 14).

Zenon Skrzypkowski relacjonowa艂: "W miasteczku [Drohiczynie - JRN] swoje "porz膮dki" zacz臋艂o robi膰 NKWD. Znale藕li si臋 tacy ludzie, kt贸rzy z nimi wsp贸艂pracowali. Wywodzili si臋 na og贸艂 z element贸w o nie najlepszej opinii w 艣rodowisku. Byli to g艂贸wnie Bia艂orusini i 呕ydzi. Du偶膮 aktywno艣膰 w sprzyjaniu bolszewikom wykaza艂a zw艂aszcza biedota 偶ydowska. Do艣膰 szybko przystosowa艂a si臋 ona do nowych warunk贸w i zaj臋艂a pozycj臋 wysoko uprzywilejowan膮, zajmowa艂a kierownicze stanowiska w administracji i milicji. Niekt贸rzy 呕ydzi "pocieszali" nieszcz臋艣liwych i pe艂nych obaw o przysz艂o艣膰 Polak贸w s艂owami "jako艣 przy nas b臋dziecie 偶yli" (Z. Skrzypkowski: "Przyszli艣my was oswobodzi膰... Drohiczy艅skie wspomnienia z lat niewoli", Warszawa 1991, s. 15). 

Wac艂aw Wierzbicki z osiedla Kuchczyce, gmina Kleck, powiat Nie艣wie偶 wspomina艂 wydarzenia po 17 wrze艣nia 1939 roku w swych okolicach: "Natychmiast znale藕li si臋 perfidni Bia艂orusini i 呕ydzi, kt贸ry wkraczaj膮cym wojskom sowieckim budowali triumfalne bramy. 呕ydzi powk艂adali czerwone opaski na r臋kawy i stali si臋 enkawudzistami, wydaj膮c Sowietom polskich patriot贸w" (por. "Z Kres贸w Wschodnich RP na wygnanie. Opowie艣ci zes艂a艅c贸w 1940-1946", Londyn 1996, s. 582).

Zygmunt Mazur OP pisa艂 w dominika艅skim periodyku "W drodze" z 1989 roku: "Nast臋pne miesi膮ce [od grudnia 1939 r. - J.R.N.] by艂y dla Czortkowa tragiczne - nieustanne 艂apanki, aresztowania i wywozy na Syberi臋. Poszukiwano przede wszystkim inteligencji i wszelkiego typu przedwojennych dzia艂aczy. Akcj臋 eksterminacyjn膮 przeprowadzono z ca艂膮 bezwzgl臋dno艣ci膮. W swoich poczynaniach NKWD by艂o wspomagane przez nacjonalist贸w ukrai艅skich i niestety 呕yd贸w" (por. Z. Mazur OP: Prawda o zbrodni w Czortkowie, "W drodze", 1989, nr 11-12, s. 53).

NKWD znajdowa艂o ch臋tnych do wsp贸艂pracy w艣r贸d 呕yd贸w, nawet tam, gdzie by艂o stosunkowo niewielu 偶ydowskich komunist贸w. Stanis艂aw Rakowski, pisz膮c o dziejach klasztoru w Czortkowie stwierdzi艂, 偶e pod koniec 1939 w艂adze sowieckie "rozpocz臋艂y akcj臋 eksterminacyjn膮 wobec polskiej ludno艣ci miasta. Rozpocz臋艂y si臋 aresztowania, 艂apanki, wyw贸zki na Syberi臋. NKWD by艂a wspomagana przez ukrai艅skich nacjonalist贸w i nielicznych tu komunist贸w 偶ydowskich" (por. S. Rakowski: Z Dziej贸w Konwentu Dominikan贸w w Czortkowie, "Semper Fidelis", 1992, nr 2).

By艂y wi臋zie艅 sowiecki i zes艂aniec Jerzy G艂owa艂a wspomina艂:

"Jeden z moich wsp贸艂towarzyszy, kt贸ry r贸wnie偶 szuka艂 sposobno艣ci do ucieczki, opowiada艂 mi o wsp贸艂dzia艂aniu z w艂adzami wielu 呕yd贸w i Bia艂orusin贸w. Bior膮 oni udzia艂 w pogoni za uciekinierami oraz natychmiast donosz膮 o pojawieniu si臋 jakiej艣 nieznajomej osoby" (por. J. G艂owa艂a: "Purga. W艣r贸d wi臋藕ni贸w i zes艂a艅c贸w w ZSRR 1941-1955", Warszawa 1990, s. 20).

W ksi膮偶ce 偶ydowskich autor贸w - Jacka Pomerantza i Lyric Wallwork Winika o owych latach: "Wkr贸tce po wkroczeniu Sowiet贸w do Ro偶yszcza komunistyczna organizacja m艂odzie偶y... przej臋艂a kontrol臋 miasta... ci m艂odzi ludzie maszerowali po ulicach miasta z karabinami. Nosili czerwone opaski identyfikacyjne i wyaresztowywali ludzi uwa偶anych za faszyst贸w czy wrog贸w komunistycznej sprawy. Ba艂em si臋 spacerowa膰 na trasie od stacji kolejowej do domu Ytzela. Ba艂em si臋 pomimo tego, 偶e cz臋艣膰 m艂odych z opaskami na ramionach by艂a 呕ydami" (wg relacji w ksi膮偶ce J. Pomerantza i Z. Winika: "Run East: Flight From the Holocaust", Chicago 1997, s. 26).

Z kr臋gu australijskiej Polonii z Melbourne zosta艂 wys艂any 12 sierpnia 1995 roku do ksi臋dza pra艂ata Henryka Jankowskiego list, zawieraj膮cy 艣wiadectwo dramatycznych czas贸w na Kresach po 17 wrze艣nia 1939 roku. Autor listu, Bronis艂aw Stankiewicz, pisa艂 mi臋dzy innymi: "W 1939 roku jako 10-letni ch艂opak by艂em 艣wiadkiem, gdy do mojego miasta - Baranowicze - wkracza艂a wyzwole艅cza Krasna Armia, w艂a艣nie 呕ydzi zak艂adali na lew膮 r臋k臋 czerwone opaski, na kt贸rych widnia艂y napisy NKWD. To w艂a艣nie 呕ydzi byli donosicielami do NKWD i wydawali w r臋ce NKWD ukrywaj膮cych si臋 oficer贸w Wojska Polskiego, ukrywaj膮cych si臋 policjant贸w granatowych, nauczycieli, wy偶szych urz臋dnik贸w pa艅stwowych, a w nocy zaje偶d偶a艂y czarne budy NKWD, kt贸re my nazywali艣my "czorny woron" (...).

Du偶a cz臋艣膰 donos贸w ko艅czy艂a si臋 jak najgorszymi skutkami dla oskar偶anych przez 呕yd贸w Polak贸w, doprowadzaj膮c do utraty przez nich 偶ycia. Istnieje wiele relacji na temat tego typu  "zab贸jczych" donos贸w z r贸偶nych miejscowo艣ci na Kresach - przytocz臋 tu kilka typowych przypadk贸w tego typu.

Do szczeg贸lnie niebezpiecznej fali donos贸w na polskich urz臋dnik贸w i s臋dzi贸w dosz艂o w najwi臋kszym mie艣cie na Wo艂yniu - R贸wnem. Aresztowano tam m. in. by艂ego pos艂a, Dezyderego Smoczkiewicza, i by艂ego senatora, Tadeusza Dworakowskiego, pi臋ciu s臋dzi贸w S膮du Okr臋gowego i wiceprokuratora (wszystkich potem zamordowano). Aresztowano r贸wnie偶 dw贸ch podprokurator贸w. Denuncjowali w szczeg贸lno艣ci: aplikant s膮dowy, syn zamo偶nej miejscowej rodziny 偶ydowskiej oraz starszy wo藕ny s膮dowy, Ukrainiec (por. R. Szaw艂owski: "Wojna polsko-sowiecka 1939", Warszawa 1997, t. I. s. 397).

Wanda Skorupska, we wrze艣niu 1939 adwokatka we W艂odzimierzu Wo艂y艅skim tak opisywa艂a w relacji spisanej w latach osiemdziesi膮tych wydarzenia zachodz膮ce we W艂odzimierzu po wej艣ciu wojsk sowieckich: "Na podstawie donos贸w sporz膮dzonych przez komunist贸w i 呕yd贸w aresztuje si臋 natychmiast wybranych ludzi. We W艂odzimierzu aresztowano adwokata Albina Wa偶y艅skiego i mjra (Juliana Jana) Pilczy艅skiego, dyrektora gimnazjum, Leona Kisiela, inspektora szkolnego p. J臋dryszk臋 oraz kierownika jednej ze szk贸艂 powszechnych Strzeleckiego. Zadenuncjowali ich miejscowi 呕ydzi. Zagin臋li bez 艣ladu" (por. tam偶e, s. 207).

Zbigniew Schultz z Cz臋stochowy w przys艂anym do mnie 艣wiadectwie na temat wydarze艅 czas贸w wojny, datowanym 23 lipca 1999, pisa艂 o tragicznych skutkach 偶ydowskiego donosu na jego stryja Stanis艂awa Schultza. Jak pisa艂 Zbigniew Schultz: "M贸j stryj Stanis艂aw Schultz, urodzony we Lwowie w 1910 roku, z powodu z艂ego stanu zdrowia zosta艂 zwolniony z obowi膮zku s艂u偶by wojskowej - s艂u偶by zasadniczej. Jesieni膮 1940 r. s膮siadka 呕yd贸wka donios艂a do NKWD, 偶e Stanis艂aw Schultz jest ukrywaj膮cym si臋 oficerem polskim. Stryja mego wywieziono na Daleki Wsch贸d ZSRR, gdzie by艂 przymusowo zatrudniony przy budowie trasy kolejowej do W艂adywostoku. Jedyn膮 wiadomo艣膰 od Stanis艂awa Schultza otrzyma艂a jego matka, Ludwika Schultz z domu Si艂kowska, w lutym 1941. Po wojnie Stanis艂aw Schultz nie da艂 偶adnego znaku 偶ycia. Pr贸by wyja艣nienia jego losu nie da艂y 偶adnego rezultatu. Sowiecki Czerwony Krzy偶 nie jest w stanie udzieli膰 na temat mego stryja 偶adnych informacji. Donosy do NKWD kierowane na Polak贸w by艂y w tym czasie praktykowane przez 呕yd贸w nagminnie - uwa偶am, 偶e 80% Polak贸w zosta艂o deportowanych na Syberi臋 na skutek donos贸w 偶ydowskich" (wg listu Z. Schultza z 28 marca 1996 r. znajduj膮cego si臋 w moim posiadaniu).

Inny przyk艂ad "zab贸jczego" donosu opisali A. i J. Wiszniowscy w li艣cie do "G艂osu Polskiego w Toronto" z 24 maja 1996 roku. W li艣cie mo偶na by艂o przeczyta膰 dramatyczn膮 histori臋 rodziny stryja Wiszniowskiego, kt贸ry w 1939 roku mieszka艂 w ma艂ym miasteczku Dolina, woj,. stanis艂awowskie.

Jak pisano w li艣cie: "Stryj mia艂 doros艂ych syn贸w, kt贸rzy nale偶eli do zwi膮zku "Soko艂贸w" i "Strzelca", gdzie has艂em by艂o "B贸g, Honor i Ojczyzna". Widocznie w oczach 偶ydowskich by艂o to wielkim przest臋pstwem i dlatego pewnej nocy NKWD i dw贸ch 呕yd贸w, kt贸rych stryj zna艂, przysz艂o aresztowa膰 moich stryjecznych braci. Jeden by艂 zakatowany w miejscowym wi臋zieniu, inni wywiezieni na Sybir, tak jak tysi膮ce innych polskich rodzin, kt贸re dzi臋ki 偶ydowskiej s艂u偶alczo艣ci zosta艂o zes艂anych na Sybir na zag艂ad臋 (...). Kto sporz膮dza艂 spis Polak贸w "kandydat贸w" na zsy艂k臋, jak nie (...) 呕ydzi, kt贸rzy zasiedli w 1939 roku na wszystkich wa偶nych sto艂kach?" W li艣cie u偶ywa si臋 bardzo ostrych epitet贸w pod adresem 贸wczesnych 偶ydowskich donosicieli, czy偶 mo偶na si臋 jednak dziwi膰 cz艂owiekowi, kt贸ry m贸g艂 z bliska zaobserwowa膰 spowodowan膮 przez nich tak ci臋偶k膮 martyrologi臋 rodziny jego stryja.

Znana polonijna dzia艂aczka spo艂eczna Janina Ziemi艅ska, od lat mieszkaj膮ca w Nowym Jorku wspomina艂a: "Zaczynaj膮 si臋 donosy i aresztowania. Szpicle pracuj膮 ca艂膮 par膮 - wi臋kszo艣膰 to 呕ydzi komuni艣ci. Aresztuje si臋 policjant贸w, s臋dzi贸w, nauczycieli" (por. J. Ziemi艅ska: Z Kres贸w do Nowego Jorku, polonijny "Nasz g艂os" 10 czerwca 1999). W innym odcinku wspomnie艅 Ziemi艅ska opisa艂a histori臋 "morderczego donosu" 呕yda Wala na swego koleg臋 szkolnego ze szko艂y w Borys艂awiu, relacjonuj膮c: "Rosjanie uciekaj膮 w pop艂ochu [1941 - J.R.N.] (...) Niemcy otwieraj膮 wi臋zienia. Rodzice szukaj膮 swoich najbli偶szych. Przychodzi do mnie nauczycielka, kt贸rej aresztowano syna. A by艂o to tak... Przyszed艂 do ich domu 呕yd Wal (kolega szkolny syna) wraz ze swymi kamratami enkawudzistami, wskaza艂 palcem jej syna i powiedzia艂: "To ten". Zabrali Jerzyka Koz艂owskiego - mia艂 wtedy 18 lat (...) Jerzyk - zanim zgin膮艂 - napisa艂 w艂asn膮 krwi膮 na 艣cianie wi臋zienia, "Dzi艣, dnia... zamorduj膮 nas". Matka nauczycielka mdleje. Jej m膮偶 na w艂asnych r臋kach wynosi cia艂o syna (...) Nied艂ugo potem odby艂 si臋 pogrzeb ofiar bolszewickiego pogromu (...). Po pogrzebie posz艂am do swojej nauczycielki. Znalaz艂am tam trzech niemieckich oficer贸w. Przyprowadzili oni rodzic贸w Wala, sprawcy aresztowania Jerzyka. Oficerowie o艣wiadczyli, 偶e m艂ody Wal uciek艂 z bolszewikami, ale jego rodzice b臋d膮 do jej dyspozycji i mo偶e zrobi膰 z nimi co zechce. Nauczycielka, kt贸ra zna艂a niemiecki znakomicie, odpowiedzia艂a, 偶e co prawda syn rodzic贸w Wal贸w to bandyta, ale jego rodzice to porz膮dni ludzie i chce, 偶eby ich wypu艣ci膰 na wolno艣膰, co te偶 nast膮pi艂o" (por. J. Ziemi艅ska: "Z Kres贸w do Nowego Jorku", polonijny "Nasz G艂os", 25 czerwca 1999).

W ksi膮偶ce Ma艂gorzaty Gi偶ejewskiej o Polakach na Ko艂ymie zamieszczony zosta艂 opis aresztowania dzia艂acza polskiej organizacji podziemnej Aleksandra Katryniaka. Wspomina艂 on m. in.: "24 IX 1939 r. (...) wzi膮艂em kierunek na Drohobycz (...). W Rychcicach 呕ydzi (znajomi spotkani po drodze; autor pochodzi艂 z Drohobycza) zg艂osili milicji komunistycznej, 偶e ja id臋 w kierunku Drohobycza (...). Milicja zawiadomi艂a NKWD i zrobiono na mnie zasadzk臋" (wg M. Gi偶ejewska: "Polacy na Ko艂ymie 1940-1943", Warszawa 1997, s. 69).

Wiele, bardzo wiele by艂o s膮siedzkich donos贸w. J贸zefa Sieniarska pisa艂a w relacji nades艂anej do mnie: "Pochodz臋 ze Stanis艂awowa (...). Mieszka艂am tam do 1945 r. Mia艂am brata, J贸zefa Ostrowskiego, ur. w 1918 r., kt贸ry przed wojn膮 by艂 jeden rok w policji. W lutym 1940 roku Sowieci zabrali go w nocy z domu i 艣lad po nim zagin膮艂. Nawet do tej pory nie wiem, gdzie zgin膮艂. A przeskar偶y艂 go 呕yd (s膮siad)" (wg relacji J. Sieniarskiej z 30 sierpnia 1999, znajduj膮cej si臋 w moim posiadaniu).

Malarka Barbara Koroczycka wspomina艂a w nades艂anej do mnie relacji"

"Przed wojn膮 1939 r. rodzina moja mieszka艂a w Nowej Wilejce. W naszym bliskim s膮siedztwie znajdowa艂 si臋 ma艂y sklep spo偶ywczy. Nale偶a艂 do 呕yd贸wki Romowej, mo偶e Rumowej - nie pami臋tam. Mia艂a ona troje dzieci. Najstarsza c贸rka posiada艂a sklep b艂awatny w centrum miasteczka na rynku. Syn mia艂 opini臋 dzia艂acza komunistycznego, co wcale nie przeszkadza艂o w skromnych interesach rodziny. (...) Po 17 wrze艣nia prze偶yli艣my wtargni臋cie Armii Czerwonej do naszego miasteczka. Wej艣cie by艂o bardzo efektowne, 偶o艂nierze okryci ob艂achmanionymi kocami, karabiny na sznurkach, a ma艂e sko艂tunione koniki w uprz臋偶y z postronk贸w. Po tym i艣cie apokaliptycznym wej艣ciu zacz臋艂y si臋 偶ydowskie rz膮dy. Syn naszej s膮siadki Rumowej, znaj膮c doskonale 艣rodowisko Nowej Wilejki, pomaga艂 w aresztowaniach, wywo偶eniu i likwidowaniu polskich rodzin (wg relacji p. B. Koroczyckiej, znajduj膮cej si臋 w moim posiadaniu).

J贸zef Godlewski wspomina艂 w ksi膮偶ce "Na prze艂omie epok": "W aresztowaniach pomocny by艂 bolszewikom m. in. 呕yd, szofer Mulka. Jak mi opowiadano, by艂 on synem pachciarza-mleczarza i wychowankiem Bogdanowicz贸w, kt贸rego nauczono szoferki. Jako wyj膮tkowo sprytnego u偶ywano go do za艂atwiania r贸偶nych interes贸w w mie艣cie. Wozi艂 on swoich pa艅stwa - rzecz jasna - i do s膮siad贸w i pozna艂 w ten spos贸b wile艅skie ziemia艅stwo na wylot. Z czasem zmienia艂 swe posady i mi臋dzy innymi by艂 szoferem u Dmochowskiego. Gdy przyszli bolszewicy "do艂膮czy艂" do nich jako "informator". S艂ysza艂em, 偶e to w艂a艣nie on wyda艂 szereg ziemian w r臋ce NKWD, wskazuj膮c ich mieszkania w Wilnie. Unika艂em go jak ognia. Raz widzia艂em nawet, jak najwyra藕niej oczekiwa艂 ko艂o sk艂adu aptecznego Pru偶ana na ul. Mickiewicza w towarzystwie dw贸ch cywilnych os贸b funkcjonariuszy sowieckiej policji. W pewnej chwili Ignacy Borowski wyszed艂 z magazynu i Mulko wskaza艂 go im oczami. Enkawudy艣ci natychmiast podeszli do Borowskiego, zamienili kilka s艂贸w i zabrali pod 艂okcie do czekaj膮cej doro偶ki. Odt膮d 艣lad po Borowskim zgin膮艂. Wreszcie rodzina jego dowiedzia艂a si臋, 偶e znajduje si臋 w wi臋zieniu na 艁ukiszkach. - Mulko sta艂 si臋 og贸lnym postrachem ziemian." (J. Godlewski: "Na prze艂omie epok", Warszawa 1990, s. 417).

Komunistyczni donosiciele 偶ydowscy cz臋stokro膰 nie ograniczali si臋 do realizowania wyznaczonych im przez w艂adze NKWD zada艅, lecz "wyr贸偶niali si臋" w wy艂apywaniu r贸偶nych os贸b, kt贸rych sami z tych czy innych powod贸w uznali za "wrog贸w ludu". Nierzadko ofiarami ich tropicielskiej nadgorliwo艣ci stawa艂y si臋 przypadkowo spotkane osoby z ich dawnych miejsc zamieszkania. I tak np. ukrai艅skiego prawnika z Czortkowa Mychajlo Rosliaka zadenuncjowa艂 we Lwowie 偶ydowski oficer NKWD Jonas Buchberg, pochodz膮cy z jego rodzinnej miejscowo艣ci. Umieszczono go w os艂awionym wi臋zieniu w Brygidkach, gdzie by艂 p贸藕niej 艣wiadkiem rozlicznych egzekucji wi臋藕ni贸w politycznych (por. "Zakhidnia Ukraina pid bolshevykamy: IX 1939-VI 1941: Zbirnyk", wyd. M. Rudnytska, New York 1958, s. 441-44). 

Ofiar膮 takiego donosu "na wyje藕dzie" pad艂 ojciec prof. Jacka Trznadla - Edward Trznadel, by艂y zast臋pca starosty w Olkuszu, p贸藕niej starosta w Zawierciu.

Warto przytoczy膰 w powy偶szym kontek艣cie uwagi na temat nastroj贸w anty偶ydowskich w艣r贸d cz臋艣ci 偶o艂nierzy armii Andersa, podane przez polityka-socjalist臋 Jana Sta艅czyka, cz艂owieka jak najdalszego od anty偶ydowsko艣ci, jak przyznawa艂a nawet taka tropicielka "antysemityzmu" jak Krystyna Kersten. W lipcu 1943 roku Sta艅czyk zderzy艂 si臋 podczas rozm贸w z Reprezentacj膮 呕ydostwa Polskiego z zarzutami dr. Abrahama Stuppa, 偶e "偶o艂nierze 偶ydowscy nie s膮 dopuszczani do pewnych formacji, nie ma awans贸w dla oficer贸w 偶ydowskich, i w og贸le atmosfera jest taka, 偶e 呕yd si臋 bardzo 藕le czuje". Odpowiadaj膮c na te zarzuty Sta艅czyk powiedzia艂: "Nie chc臋 ukrywa膰 i przyznaj臋, 偶e w艣r贸d ludno艣ci przyby艂ej z Rosji, jak i w armii s膮 nastroje antysemickie. Z b贸lem to stwierdzam, ale tego nie mo偶na za艂atwi膰 rozkazem. Przyczyna le偶y w tym, 偶e jak przyszli bolszewicy do Polski, to 偶ydowscy milicjanci chodzili ze spisami i wskazywali, kogo z Polak贸w nale偶y wysiedli膰. Ka偶demu takiemu Polakowi wydaje si臋 wi臋c, 偶e gdyby nie ten 偶ydowski milicjant, to pozosta艂by u siebie w domu, na swoim gospodarstwie".

Cz臋stokro膰 jeden donos decydowa艂 o gehennie ca艂ej polskiej rodziny, kt贸ra zosta艂a w rezultacie denuncjacji skazana na deportacj臋 na Syberi臋. Nader typowa pod tym wzgl臋dem by艂a historia opowiedziana we wspomnieniach Wies艂awa Wr贸blewskiego, kt贸ry jako m艂ody ch艂opak zosta艂 wywieziony wraz z matk膮 i paru innymi osobami na Syberi臋 na skutek bezwzgl臋dnego 偶ydowskiego donosu. Wies艂aw Wr贸blewski mieszka艂 wraz z rodzicami w niedu偶ej miejscowo艣ci Orla, wsi o ma艂omiasteczkowym charakterze zabudowy. Jego ojciec by艂 kierownikiem miejscowej siedmioklasowej szko艂y, by艂 niegdy艣 te偶 legionist膮. To wszystko sta艂o si臋 podstaw膮 skierowanego przeciwko niemu wyrafinowanego donosu m艂odego 呕yda, by艂ego ucznia rodzic贸w Wr贸blewskiego. Podczas zebrania mieszka艅c贸w m艂ody 呕yd otwarcie zwr贸ci艂 si臋 do sowieckiego funkcjonariusza w mundurze, m贸wi膮c: "Towarzyszu kamandir! Gra偶danin Wr贸blewski to dobry cz艂owiek, dobry nauczyciel. Uczy艂 nas m贸wi膰 po polsku, uczy艂 historii. M贸wi艂 o wyprawie Pi艂sudskiego na Kij贸w, kt贸rej by艂 uczestnikiem. W bitwie zosta艂 ranny, by艂 u was w niewoli. Za zas艂ugi otrzyma艂 Krzy偶 Niepodleg艂o艣ciowy. Ka偶dego roku 3 maja i 11 listopada 艂adnie przemawia艂. On tu dzisiaj milczy, ale jak go doprowadzicie na komend臋, to on wam wszystko powie. To bardzo uczciwy cz艂owiek".

Na skutki tak wyszukanej denuncjacji nie trzeba by艂o d艂ugo czeka膰. W nocy 20 czerwca 1941 aresztowano ojca Wies艂awa Wr贸blewskiego - Tadeusza Wr贸blewskiego i osadzono w bia艂ostockim wi臋zieniu. Jego 偶on臋, c贸rk臋, syna i te艣ciow膮 wywieziono za艣 na Syberi臋.

Czy m艂ody donosiciel zdawa艂 sobie w pe艂ni spraw臋 jak d艂ugotrwa艂膮 gehenn臋 zgotowa艂 sw膮 denuncjacj膮 ca艂ej polskiej rodzinie? A mo偶e to by艂 tylko jego pierwszy "pomy艣lny" start do ca艂ej serii donos贸w w s艂u偶bie NKWD czy UB.

Hania Fedorowicz z Ottawy w li艣cie do dyrektora Yad Vashem w Jerozolimie z 12 lutego 1988 upomnia艂a si臋 o uczciwo艣膰 w przedstawianiu los贸w nie-呕yd贸w, pisz膮c mi臋dzy innymi, i偶 "m贸j dziadek zosta艂 deportowany na Syberi臋 wraz ze swoj膮 偶on膮 i czworgiem rodze艅stwa mego ojca, po zadenuncjowaniu przez 偶ydowskiego wsp贸艂pracownika, kt贸remu pom贸g艂 w zdobyciu pracy".

Bardzo ponur膮 kart臋 w stosunkach polsko-偶ydowskich na Kresach w latach 1939-1941 stanowi艂 udzia艂 znacznej cz臋艣ci zbolszewizowanych 呕yd贸w w kilku masowych deportacjach ludno艣ci polskiej na Syberi臋. By艂 to udzia艂 wielostronny. Rozpoczyna艂 si臋 od pomocy w starannym, b艂yskawicznym, tajnym aresztowaniu wszystkich Polak贸w skazanych na wyw贸zk臋, poprzez rabowanie mienia deportowanych, ich transportowanie do poci膮g贸w deportacyjnych i nadz贸r nad samym przejazdem eszelonami na Syberi臋.

Aktywny i, dodajmy, bezwzgl臋dny udzia艂 znacznej cz臋艣ci 呕yd贸w w masowych deportacjach Polak贸w odnotowany zosta艂 w bardzo licznych polskich 艣wiadectwach z owych ponurych "czas贸w pogardy". Np. ksi膮dz biskup Wincenty Urban wspomina艂: "W lutym 1940 roku mia艂a miejsce "wielka wyw贸zka" na Syberi臋 rodzin polskich wojskowych, tzw. osadnik贸w, kolonist贸w, rodzin os贸b uprzednio aresztowanych (...). Z przykro艣ci膮 przychodzi pisa膰 o tym, 偶e w贸wczas to niekt贸rzy nacjonali艣ci ukrai艅scy, cz臋艣ciowo 呕ydzi, donosili do w艂adz sowieckich o ukrywaj膮cych si臋 wojskowych i polskich policjantach. Ofiar膮 takiego donosu pad艂 komisarz policji Bryl, zmar艂y na Syberii".

Tak偶e Zbigniew Siemaszko, autor ksi膮偶ki "W sowieckim osaczeniu 1939-1941", jednej z najgruntowniejszych analiz sytuacji Kres贸w Wschodnich pod okupacj膮 sowieck膮 pisa艂 o uczestnictwie cz臋艣ci milicjant贸w 偶ydowskich w deportacjach ludno艣ci polskiej. Akcentowa艂, 偶e niekt贸rzy milicjanci 偶ydowscy "brali potem udzia艂 w zabieraniu z dom贸w rodzin wywo偶onych w g艂膮b Sowiet贸w. Fakt ten zapad艂 g艂臋boko w pami臋膰 wywo偶onych" (por. Z. Siemaszko: "W sowieckim osaczeniu 1939-1941", Londyn 1991, s. 264).

Deportacje 1939 i 1940 roku najsilniej dotkn臋艂y Polak贸w. A dzia艂o si臋 tak nieprzypadkowo. Grzegorz Mazur w swej historii Pokucia w drugiej wojnie 艣wiatowej pisa艂: "Omawiaj膮c kwestie deportacji trzeba mocno podkre艣li膰, 偶e kryterium zaliczenia przez w艂adze radzieckie do grupy deportowanych nie by艂a narodowo艣膰, ale ewentualny stosunek do nowego re偶imu; deportowano tych, kt贸rzy mogli by膰, czy te偶 byli jego przeciwnikami. Inna sprawa, 偶e wedle radzieckich stereotyp贸w byli to g艂贸wnie Polacy, jako nar贸d "pan贸w" i ciemi臋偶ycieli, natomiast ciemi臋偶onymi w oczach radzieckiej propagandy tego okresu byli zawsze tylko Bia艂orusini, Ukrai艅cy i 呕ydzi" (por. G. Mazur: "Pokucie w latach drugiej wojny 艣wiatowej. Po艂o偶enie ludno艣ci, polityka okupanta, dzia艂alno艣膰 podziemna", Krak贸w 1994, s. 38).

Warto zwr贸ci膰 szerzej uwag臋 na to, czym powodowano si臋 selekcjonuj膮c Polak贸w do deportacji, kogo z nich uznawano za najniebezpieczniejszych. Bardzo pouczaj膮ca pod tym wzgl臋dem jest historia listy Polak贸w do wyw贸zki przygotowanej we Frampolu ko艂o Zamo艣cia. Dok艂adne informacje o niej znajdujemy w artykule prezesa Towarzystwa Przyjaci贸艂 Frampola Ryszarda Jasi艅skiego, opisuj膮cego zamys艂y Komitetu Rewolucyjnego Frampola, powo艂anego w czasie kr贸tkotrwa艂ej okupacji Frampola przez w艂adze sowieckie. Powo艂any pod koniec wrze艣nia 1939 Komitet sk艂ada艂 si臋 g艂贸wnie z miejscowych 呕yd贸w. Wg Jasi艅skiego: "Jedn膮 z pierwszych uchwa艂 tego "Komitetu Rewolucyjnego" by艂o przygotowanie dla Rosjan "Listy" kilkudziesi臋ciu os贸b z Frampola i okolic - wy艂膮cznie Polak贸w - przeznaczonych do aresztowania i wyw贸zki na wsch贸d. (...) Stosunkowo kr贸tkie (6 dni) rz膮dy we Frampolu tamtych okupant贸w nie pozwoli艂y im zrealizowa膰 aresztowa艅 z tej przygotowanej listy" (por. R. Jasi艅ski: Frampolski Wrzesie艅 1939 roku (cz. II), w czasopi艣mie Towarzystwa Przyjaci贸艂 Frampola "Wok贸艂 Frampola", kwiecie艅 1997, nr 2, s. 14). Znamienny by艂 zestaw os贸b, kt贸re Komitet Rewolucyjny Frampola (zdominowany przez 呕yd贸w) uzna艂 za celowe przeznaczy膰 do wyw贸zki na wsch贸d. Wg artyku艂u R. Jasi艅skiego: "Pierwszym na tej li艣cie do wyeliminowania by艂 Stanis艂aw Miazga (...) cz艂onek POW (Polskiej Organizacji Wojskowej - J.R.N.), odznaczony medalem Niepodleg艂o艣ci Polski, dzia艂acz polityczny w Stronnictwie Dmowskiego, a tak偶e najwi臋kszy spo艂ecznik we Frampolu. Wieloletni Naczelnik OSP (Ochotniczej Stra偶y Po偶arnej - J.R.N.) przed wojn膮 i p贸藕niej tak偶e po wojnie (...). Drugim na li艣cie "Komitetu Rewolucyjnego" by艂 miejscowy ksi膮dz proboszcz Mieczys艂aw Malawski (...). Trzecim na tej li艣cie by艂 miejscowy organista J贸zef Czerwieniec (Czerwi艅ski) - to r贸wnie偶 d艂ugoletni dzia艂acz spo艂eczny, cz艂onek Zarz膮du OSP we Frampolu, a tak偶e dyrygent stra偶ackiej orkiestry d臋tej (...). Na tej li艣cie do zsy艂ki byli jeszcze Tadeusz K艂os - to r贸wnie偶 cz艂onek POW i jedyny z Frampola rzeczywisty uczestnik Powsta艅 艢l膮skich, a tak偶e wieloletni dzia艂acz i cz艂onek miejscowej OSP. Na li艣cie tej byli wypisani w艂a艣ciwie prawie wszyscy znacz膮cy obywatele z Frampola i okolic, jak ( Matra艣 - w艂a艣ciciel dworu w Radzi臋cinie i zarazem powiatowy Prezes OSP w Bi艂goraju. Nast臋pnie dalej peowiacy jak J贸zef K艂os, Boles艂aw W膮sek, a tak偶e nauczyciele, urz臋dnicy i co bogatsi gospodarze - czyli praktycznie wszyscy ci, kt贸rzy w jaki艣 spos贸b byli zwi膮zani z ruchem niepodleg艂o艣ciowym (POW) czy dzia艂alno艣ci膮 spo艂eczn膮" (por. R. Jasi艅ski: Frampolski wrzesie艅 1939 roku (cz. II), w czasopi艣mie Towarzystwa Przyjaci贸艂 Frampola "Wok贸艂 Frampola", kwiecie艅 1997, nr 2, s. 14, 15).

Relacja na temat przygotowanej we Frampolu listy Polak贸w do wyw贸zki na wsch贸d jest nader wymownym 艣wiadectwem z paru wzgl臋d贸w. Pokazuje jak planowe i systematyczne by艂o niszczenie polskiej inteligencji chrze艣cija艅sko-narodowej na Kresach po 17 wrze艣nia 1939. R贸wnocze艣nie za艣 jest jaskrawym przyk艂adem roli odgrywanej przez skomunizowanych 呕yd贸w z "Czerwonej Milicji" i "Komitet贸w Rewolucyjnych" w rozbijaniu i likwidowaniu polskich 艣rodowisk patriotycznych. Bez wymierzonego w 艣rodowiska polskie odpowiedniego "rozpoznania" ze strony miejscowych 呕yd贸w w艂adze sowieckie mia艂yby du偶o wi臋ksze trudno艣ci w wy艂apywaniu najbardziej 艣wiadomych niepodleg艂o艣ciowo Polak贸w.

Leon B. Kowalski opisa艂 w nades艂anej do mnie relacji warunki, w jakich rozpocz臋艂a si臋 deportacja jego i ca艂ej rodziny z Tarnopola na Syberi臋: "W dniu 13 kwietnia 1940 roku - o godz. 4.00 nasze nast臋pne mieszkanie przy ul. Matejki 2 (w Tarnopolu) - zosta艂o otoczone przez 5 偶o艂nierzy NKWD, a do wn臋trza wszed艂 oficer z dwoma m艂odymi 呕ydami, posiadaj膮cymi bro艅 i opaski na ramieniu - czerwone z czarnym napisem "Milicja". Nakaza艂, aby ca艂a nasza rodzina (mama i czterech syn贸w) w ci膮gu 15 minut opu艣ci艂a dom rodzinny, pozostawiaj膮c dorobek 偶ycia "dla ZSRR". Towarzysz膮cy mu 呕ydzi zarekwirowali dla Armii Czerwonej posag naszej Mamy warto艣ci ok. 5 tys. z艂. wyrywaj膮c si艂膮 kasetk臋 od p艂acz膮cej kobiety, a nast臋pnie opluwali nas, wyzywaj膮c po polsku i po rosyjsku. Nie by艂 z tego zadowolony nawet oficer NKWD, uciszaj膮c zapienionych pyskaczy" (wg relacji L. B. Kowalskiego z 30 sierpnia 1999, znajduj膮cego si臋 w moim posiadaniu).

O roli 呕yd贸w w grabie偶y mienia polskiego wspomina r贸wnie偶 Grzegorz Mazur w swej historii Pokucia w latach drugiej wojny 艣wiatowej. Pisze tam m. in. "Dochodzi艂o te偶 do przejmowania przez nich (呕yd贸w - J.R.N.) mienia skonfiskowanego Polakom, np. w Jaremczu i Mikuliczynie przej臋li oni wille po Polakach (偶ydowskich w艂a艣cicieli z ich willi nie wyw艂aszczano). Mia艂a jednak ta postawa jeszcze ten negatywny skutek, i偶 z racji ich zachowania gwa艂townie wzrasta艂 antysemityzm w艣r贸d ludno艣ci polskiej, a zw艂aszcza ukrai艅skiej, i to cz臋sto w 艣rodowiskach do tej pory filosemickich" (por. G. Mazur: "Pokucie w latach II wojny 艣wiatowej. Po艂o偶enie ludno艣ci, polityka okupanta, dzia艂alno艣膰 podziemna", Krak贸w 1994, s. 44).

Bywa艂y przypadki, 偶e 呕ydzi uczestniczyli w grabieniu ca艂ych wiosek, z kt贸rych wywieziono wszystkich polskich mieszka艅c贸w. Wspomina o tym ks. J贸zef Mroczkowski w kronice parafii w Oleszycach przy opisie tragedii Polak贸w mieszka艅c贸w wioski Mi艂kowej, kt贸rych wywieziono do Besarabii: "W styczniu 1941, w艣r贸d ci臋偶kiej zimy i zamieci 艣nie偶nych, przyszed艂 rozkaz pakowania swojego mienia i wyjazdu do Besarabii. Rozpocz膮艂 si臋 straszny, jakby jaki艣 tragiczny poch贸d pogrzebowy tylu ludzi (...). Oko艂o 2 tysi臋cy podw贸d bra艂o udzia艂 w przemieszczeniu ludzi, ich mienia. Trzy dni trwa艂y korowody tych resztek n臋dzy ludzkiej z Mi艂kowa do stacji kolejowej w Oleszycach (...). Wnet oczyszczono z 偶ycia biedn膮 graniczn膮 wiosk臋 Mi艂kowo. 呕ydzi pojechali wozami i zagrabili reszt臋 tego, co jeszcze pozosta艂o" (por. Ks. J. Mroczkowski: Wojna w Oleszycach, "Karta", 1998, zesz. 24, s. 108, 109).

W bardzo wielkiej ilo艣ci relacji powtarza si臋 ta sama informacja - w momencie wywo偶enia na deportacj臋 obok 偶o艂nierzy i oficer贸w NKWD, by艂 jeden lub dw贸ch miejscowych, uzbrojonych 呕yd贸w z "Czerwonej milicji". Najcz臋艣ciej 呕ydzi ci rekrutowali si臋 z os贸b, kt贸re zna艂y same ofiary lub ich 艣rodowisko, i mieli za zadanie zapewnienie warunk贸w jak najszybszej i najsprawniejszej deportacji. Nader typowy pod tym wzgl臋dem jest opis zabrania na zsy艂k臋 przygotowany przez jedn膮 z jej ofiar - Barbar臋 Piotrowsk膮-Dubik: "By艂a sobota 13 kwietnia 1940 r. Przebywali艣my w Boryszu na Podolu (...). Wczesnym rankiem oko艂o godz. 5.00, gdy spali艣my jeszcze w najlepsze, zbudzi艂 nas silny 艂omot do drzwi (...). Do domu wszed艂 oficer NKWD w towarzystwie dw贸ch uzbrojonych 偶o艂nierzy, miejscowego Ukrai艅ca oraz zadowolonego i u艣miechni臋tego znajomego 呕yda, z czerwon膮 opask膮 na ramieniu. Oficer usiad艂 przy stole, roz艂o偶y艂 dokumenty i powiedzia艂: - Helena Piotrowska Kazimirowna z trojgiem dzieci, wstawa膰 i ubiera膰 si臋. Zapad艂a cisza, a po chwili matka z przek膮sem zauwa偶y艂a, 偶e to wstyd, aby po jedn膮 kobiet臋 z dzie膰mi przychodzi艂o a偶 pi臋ciu uzbrojonych ludzi. Zosta艂a uciszona przez 呕yda, kt贸ry powt贸rzy艂 rozkaz, aby nie dyskutowa膰 i ubiera膰 si臋. Poganiani, wystraszeni, staramy si臋 zachowa膰 godno艣膰, nie okazuj膮c 艂ez i strachu (...). 呕yd po wype艂nieniu swej misji, mia艂 jeszcze czelno艣膰 po偶egna膰 si臋 z nami wyci膮gaj膮c r臋k臋, kt贸rej jednak mama nie podj臋艂a" (por. B. Piotrowska-Dubik: Ze wspomnie艅 zsy艂ki kazachsta艅skiej w: "Polacy w Rosji m贸wi膮 o sobie", wyb贸r i wst臋p ks. E. Walewander, t. II, Lublin 1994, s. 143-144. Zob. r贸wnie偶: B. Piotrowska-Dubik: "Kwiaty na stepie", Warszawa 1997, s. 25-27).

By艂y Sybirak Jan Belina wspomina艂 rol臋 dzia艂aj膮cego dla NKWD 呕yda Mirskiego (bogacza ze Sto艂pc), nader aktywnego przy aresztowaniach i deportowaniach Polak贸w. Za swe "zas艂ugi" dla NKWD Mirski szybko awansowa艂 (w 1945 by艂 ju偶 pp艂k. NKWD). Mirski "asystowa艂" przy aresztowaniu ojca Byliny i deportowaniu jego matki, samego Jana Byliny (w贸wczas trzynastolatka) i jego licz膮cego zaledwie rok braciszka Ludka. Jak opisywa艂 Jan Bylina: "Po ojca przyszed艂 w asy艣cie dw贸ch 偶o艂nierzy i oficera pan Mirski. O p贸艂nocy zapukano do drzwi, kt贸re otworzy艂a matka. Zosta艂a brutalnie odepchni臋ta i oficer z Mirskim biegiem wpadli do sypialni. Kazali ojcu si臋 ubiera膰 i przeprowadzili rewizj臋. Wyprowadzili go, gdy ju偶 prawie 艣wita艂o (...). W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 roku obudzi艂o nas walenie w drzwi i ujadanie psa. Wkroczy艂 p. Mirski w asy艣cie dw贸ch 偶o艂nierzy NKWD. O艣wiadczy艂, 偶e decyzj膮 w艂adz sowieckich zostajemy ze Sto艂pc wysiedleni jako element "nieb艂agonadio偶nyj" (...). Da艂 nam dwie godziny na spakowanie si臋 (...). Gdy matka zaj臋ta by艂a karmieniem brata, p. Mirski dokonywa艂 "przegl膮du mieszkania" (...).  Znalaz艂 jakie艣 przedmioty i skonfiskowa艂, nie wiem co to by艂o, bo w艂o偶y艂 do torby. 呕o艂nierze zachowywali si臋 jak manekiny. Przez ca艂y czas nie powiedzieli ani s艂owa" (por. J. Bylina: Ucieczka z kopalni we "Wspomnieniach Sybirak贸w", t. VI, Warszawa 1992, s. 31, 32). 

JERZY ROBERT NOWAK

(ci膮g dalszy nast膮pi)

prof. JERZY ROBERT NOWAK, Tygodnik G艂os, 2001-03-31

powrot