|
Prof. J. R. Nowak
|
|
Jak 偶ydowscy "s膮siedzi" t臋pili katolik贸w
Opisuj膮cy histori臋 martyrologii diecezji pi艅skiej ksi膮dz Eugeniusz Borowski przypomnia艂 ci臋偶kie chwile, jakie prze偶yli duchowni katoliccy w Pi艅sku po 17 wrze艣nia 1939 roku. Wed艂ug ks. Borowskiego: "Zaraz po wkroczeniu Czerwonej Armii do Pi艅ska grupa (oko艂o 100 os贸b) cywilnych ludzi uzbrojonych w pistolety z czerwonymi opaskami na r臋kawach wdar艂a si臋 do gmachu Wy偶szego Seminarium Duchownego, dokonuj膮c rabunku ca艂ego mienia ruchomego, kt贸re si臋 tam znajdowa艂o. Mieszkaj膮cych tam ksi臋偶y i kleryk贸w oraz przyby艂ych zakonnik贸w jezuit贸w, wyprowadzono na zewn臋trzny dziedziniec, zapowiadaj膮c rozstrzelanie jako wrog贸w ustroju komunistycznego. Na szcz臋艣cie rozlegaj膮ce si臋 krzyki zainteresowa艂y radziecki patrol wojskowy, kt贸ry zwolni艂 z tej ci臋偶kiej opresji ksi臋偶y, zakonnik贸w i kleryk贸w" (Ks. E. Borowski: "Martyrologia duchowie艅stwa diecezji pi艅skiej" [w:] "Martyrologia duchowie艅stwa polskiego 1939-1956", 艁贸d藕 1992, s. 98). Dominikanin O. Zygmunt Mazur, szczeg贸艂owo opisa艂 rol臋 zbolszewizowanego 呕yda - konfidenta NKWD, jako g艂贸wnego bezwzgl臋dnego prze艣ladowcy klasztoru dominikan贸w we Lwowie. 呕yd ten zosta艂 dyrektorem archiwum, na rzecz kt贸rego zagarniano coraz wi臋ksze cz臋艣ci klasztoru. Jak opisywa艂 O. Mazur: "Z ko艅cem pa藕dziernika (1939 r. - J.R.N.) w艂adze nie licz膮c si臋 z w艂a艣cicielami przyst膮pi艂y do zajmowania na magazyny archiwalne dalszych pomieszcze艅 klasztornych. Zwo偶ono tu akta i ksi膮偶ki r贸偶nych polskich instytucji pa艅stwowych i ko艣cielnych. Spos贸b ich zabezpieczenia by艂 przera偶aj膮cy (...) Zim膮 1939/40 ojcowie byli 艣wiadkami rwania pergaminowych dokument贸w na strz臋py i palenia nimi w piecu. Na czynione przez cz艂onk贸w klasztoru uwagi, 偶e takie post臋powanie jest barbarzy艅stwem, zatrudnieni w archiwum ludzie odpowiadali, 偶e palone zabytki b臋d膮ce dzie艂em bur偶uazji i tak nie maj膮 偶adnej warto艣ci (...). Archiwum zaj臋艂o bibliotek臋 konwenck膮, kt贸ra tym samym sta艂a si臋 niedost臋pna dla zakonnik贸w. Ci膮gle przesuwano granice zajmowane przez zgromadzone zbiory, a偶 dosz艂o do tego, 偶e klasztorowi zostawiono tylko cz臋艣膰 korytarza i kilka cel (...). Wyw艂aszczaj膮c konwent z dolnych sal, przy okazji wyrzucono tak偶e zakonnik贸w z hospicjum, atrium przed refektarzem i samego refektarza. W tej sytuacji ojcowie i bracia spo偶ywali posi艂ki w spi偶arni pod drewutni膮. Czuli si臋 tak, jakby 偶yli w katakumbach. To nieustanne 艣cie艣nianie zakonnik贸w na coraz mniejszej przestrzeni by艂o spraw膮 dyrektora archiwum, polskiego 呕yda rodem z 艁odzi, konfidenta NKWD, kt贸ry ca艂y czas wrogo odnosi艂 si臋 do konwentu, d膮偶膮c do jego likwidacji (podkr. J.R.N.). Ko艅cowym efektem nienawi艣ci tego cz艂owieka by艂o zaj臋cie dw贸ch cz臋艣ci kru偶gank贸w, od wej艣cia do klasztoru po furt臋. Nosi艂 si臋 on jeszcze z zamiarem zabrania celi furtiana i samej furty, a w艂a艣ciwych mieszka艅c贸w zmuszenia do przechodzenia do swych mieszka艅 przez ko艣ci贸艂" (wg O. Mazur OP: Dominikanie lwowscy w podw贸jnej niewoli, "Gazeta", (Toronto), Bo偶e Narodzenie 1991, s. 14). Wspomniany dyrektor archiwum - 偶ydowski konfident NKWD uczestniczy艂 w podst臋pnym aresztowaniu kieruj膮cego konwentem subprzeora O. Czes艂awa Kaniaka. Jak pisa艂 O. Mazur: "W sobot臋, 13 kwietnia (1940 r. - J.R.N.) dyrektor archiwum wezwa艂 O. Czes艂awa do arsena艂u obok klasztoru pod pretekstem podpisania najmu pomieszcze艅 konwentu na cele archiwalne" (O. Mazur, op. cit.). Zaproszenie by艂o pu艂apk膮. O. Kaniaka aresztowa艂o NKWD i jak pisa艂 O. Mazur - p贸藕niej "po O. Czes艂awie zagin膮艂 wszelki s艂uch" (tam偶e). Nadz贸r na Seminarium Duchownym we Lwowie w艂adze powierzy艂y zbolszewizowanemu 呕ydowi Schnellingowi, mianuj膮c go dyrektorem. Jak wspomina艂 ksi膮dz Stanis艂aw Bizu艅: "Schnelling (...) chodzi艂 po ca艂ym domu, podgl膮da艂 i pr贸bowa艂 wydawa膰 zarz膮dzenia (...). Po kilku naradach ksi膮dz rektor zarz膮dzi艂, aby cz臋艣膰 prowiant贸w wynie艣膰 z Seminarium i ukry膰 gdzie艣 w mie艣cie (...). Klerycy zacz臋li wi臋c powoli wynosi膰 wszystko do znajomych, do krewnych i do r贸偶nych mniejszych dom贸w klasztornych (...). Schnelling do艣膰 szybko zauwa偶y艂, 偶e klerycy co艣 wynosz膮. Zacz膮艂 kontrolowa膰, pr贸bowa艂 przeszkadza膰, a nawet awanturowa艂 si臋 o ka偶膮 wynoszon膮 walizk臋 i worek. W pewnej chwili na furcie zjawi艂a si臋 milicja. Uzbrojeni milicjanci kontrolowali wszystkich wychodz膮cych i wchodz膮cych. Poniewa偶 sytuacja stawa艂a si臋 coraz trudniejsza, pierwszy usun膮艂 si臋 z gmachu Seminarium ks. bp Baziak. Postarano si臋 dla niego o mieszkanie w prywatnym domu w mie艣cie. Kiedy wyprowadzi艂 si臋, w艂a艣nie Schnelling spowodowa艂, 偶e skonfiskowano wyposa偶enie mieszkania biskupa. Straci艂 on ca艂y salon, gabinet i sypialni臋, a z biblioteki pozwolono mu zabra膰 jedynie ksi膮偶ki o tre艣ci religijnej. Drobne rzeczy wynie艣li艣my jednak sami i oddali艣my w艂a艣cicielowi. Tak wi臋c przez ca艂y listopad byli艣my pod stra偶膮 Schnelliga i milicji. Schnelling by艂 komunist膮. W rozmowach chwali艂 si臋, 偶e d艂ugi czas sp臋dzi艂 w polskich wi臋zieniach. Nie wiem kim by艂 z zawodu, ale wygl膮da艂 na fryzjera lub drobnego sklepikarza. By艂 呕ydem. Do Polski i Polak贸w bardzo 藕le usposobiony, drwi艂 z nas i naigrawa艂 si臋 z naszej kl臋ski. Sam s艂ysza艂em jak m贸wi艂: "Wy艣cie ta艅czyli tango, my - komuni艣ci budowali艣my tanki". Pos艂ugiwa艂 si臋 cz臋sto wy艣wiechtanymi sloganami propagandy. Usi艂owa艂 wci膮ga膰 nas do d艂ugich dyskusji politycznych. Pocz膮tkowo s艂uchali艣my, potem po prostu unikali艣my go (...). Schnelling by艂 z艂o艣liwy i niezno艣ny, a cho膰 przebieg艂y i udaj膮cy sprytnego, by艂 w gruncie rzeczy ograniczony i g艂upi" (wg Ks. S. Bizu艅: "Historia krzy偶em znaczona. Wspomnienia z 偶ycia Ko艣cio艂a katolickiego na Ziemi Lwowskiej 1939-1945", oprac. Ks. J. Wo艂cza艅ski, Lublin 1993, s. 64, 65).
Grabie偶 mienia ko艣cielnegoCi膮gle brak - jak偶e potrzebnego w 艣wietle dzisiejszych 偶ydowskich roszcze艅 maj膮tkowych wobec Polski - spisu mienia zagrabionego przez 艣rodowiska 偶ydowskie na Kresach w latach 1939-1941 kosztem Polak贸w, w tym w niema艂ej mierze - kosztem Ko艣cio艂a i duchowie艅stwa katolickiego. Materia艂y na ten temat s膮 rozproszone w rozlicznych relacjach i wspomnieniach, kt贸re wymagaj膮 zebrania i uporz膮dkowania w jednym wi臋kszym wyborze. Przypomnijmy, 偶e ju偶 14 listopada 1939 roku biskup przemyski Franciszek Barda poinformowa艂 Papie偶a Piusa XII listownie, 偶e gmach kurii biskupiej w Przemy艣lu zaj臋to na mieszkania dla 呕yd贸w (wg J. F. Morley: "Vatican Diplomacy and the Jews during the Holocaust 1939-1943", New York 1980, s. 133). Biskup Barda poinformowa艂 Ojca 艢w. r贸wnie偶 o jeszcze bardziej niepokoj膮cym zdarzeniu, 偶e grupa kobiet 偶ydowskich pr贸bowa艂a, acz bezskutecznie, zaj膮膰 pa艂ac biskupi, gdzie mieszka艂 biskup i kilku ksi臋偶y (por. J. F. Morley: op. cit., s. 135). Ksi膮dz biskup Wincenty Urban, pisz膮c o roli 呕yd贸w jako antyreligijnych doktryner贸w na terenie diecezji lwowskiej, przypomnia艂, 偶e: "呕ydzi przej臋li jako wychowawcy Zak艂ad Sierot Siostry S艂u偶ebniczki Starowiejskiej w Bi艂ce Szlacheckiej pod Lwowem. 呕ydzi weszli te偶 do szko艂y jako wychowawcy i nauczyciele polskiej m艂odzie偶y i wpajali jej, 偶e "nie ma Boga i nie potrzeba Go" (por. Ks. bp W. Urban: "Droga krzy偶owa Archidiecezji Lwowskiej w latach II wojny 艣wiatowej 1939-1945", Wroc艂aw 1983, s. 87). Ameryka艅ski historyk Richard C. Lukas pisa艂 w swej tak znakomitej ksi膮偶ce "Zapomniany Holocaust" (przek艂ad polski - Kielce 1995, s, 164), 偶e w owym czasie: "Niekt贸re klasztory zamieniono na synagogi". Ksi膮dz Marian Bardel opisa艂 w swych wspomnieniach pocz膮tki rz膮d贸w komunist贸w 偶ydowskich w Krasnobrodzie, stwierdzaj膮c: "Zaczynaj膮 rz膮dzi膰 呕ydzi - komuni艣ci. Tak偶e m艂ode 呕ydki pozak艂ada艂y czerwone opaski i zaczynaj膮 wprowadza膰 nowe porz膮dki. Przyszed艂 taki jeden m艂ody 呕ydek do ksi臋dza pra艂ata i m贸wi w nie bardzo grzeczny spos贸b, 偶e klasztor mu b臋dzie potrzebny i my go b臋dziemy musieli opu艣ci膰. Na co, nie m贸wili" (Ks. M. Bardel: "Z Krasnobrodu przez obozy i obczyzn臋 do rodzimych stron", wst臋p i przypisy ks. E. Walewander, Lublin 1994, s. 91). Wa偶n膮 relacj臋 na omawiany tu temat znajdujemy w kronice ksi臋dza J贸zefa Mroczkowskiego (w czasie wojny 偶o艂nierza AK) z Oleszycy ko艂o Lubaczowa. Wed艂ug tej kroniki jesieni膮 1939 r. kancelaria urz臋du parafii zosta艂a zaj臋ta przez szko艂臋 偶ydowsk膮. R贸wnocze艣nie prawie, jesieni膮, g贸rne pokoje plebanii zosta艂y bezprawnie zaj臋te przez miejscowego lekarza 偶ydowskiego - J贸zefa Schneebauma (Ks. J. Mroczkowski: Wojna w Oleszycach, "Karta" 1998, zesz. 24, s. 105). Pp艂k dr Lech Kowalski w artykule o dzia艂alno艣ci Stowarzyszenia Bezbo偶nik贸w Sowieckich przypomnia艂 fakty o przejmowaniu w艂asno艣ci Ko艣cio艂a katolickiego pod zarz膮d os贸b pochodzenia 偶ydowskiego. Wed艂ug tekstu pp艂ka Kowalskiego: "W Klewaniu, na przyk艂ad, istniej膮cy Zak艂ad Wychowawczy, prowadzony przez 6 zakonnic ze Zgromadzenia Si贸str Rodziny Marii, kt贸re wychowywa艂y oko艂o 100 dzieci w wieku od 7 do 15 lat, odebrano im i przekazano Wydzia艂owi Sanitarnemu Zarz膮du Miejskiego, na kt贸rego czele sta艂 miejscowy lekarz 偶ydowski - Guzman. Po wej艣ciu w posiadanie wspomnianego Zak艂adu Wychowawczego natychmiast zwolni艂 wszystkie siostry, a w ich miejsce przyj膮艂 nowe opiekunki, g艂贸wnie pochodzenia 偶ydowskiego (pp艂k L. Kowalski: "Stowarzyszenie Bezbo偶nik贸w Sowieckich", "Polska Zbrojna", 5-7 czerwca 1992). Pp艂k Lech Kowalski pisa艂 r贸wnie偶, 偶e "w Kosowie Huculskim 呕ydzi oddali dobrowolnie jeden ze swych dom贸w modlitwy (ale nie bo偶nic臋) na warsztat stolarski, 偶膮daj膮c przy tym oddania ko艣cio艂a katolickiego na podobny cel" (L. Kowalski: op. cit.). Wed艂ug pp艂k. Lecha Kowalskiego: "Jest faktem, 偶e Liga (Bezbo偶nik贸w - J.R.N.) przy aresztowaniu polskich ksi臋偶y ch臋tnie si臋 wyr臋cza艂a r贸偶nymi szumowinami narodowo艣ci 偶ydowskiej i ukrai艅skiej, kt贸re w pocz膮tkowym okresie okupacji zdominowa艂y co podrz臋dniejsze stanowiska w aparacie policyjnym (...) zainteresowanym szczeg贸lnie tym zagadnieniem dostarcz臋 dziesi膮tki materia艂贸w archiwalnych, po艣wiadczaj膮cych ten stan rzeczy" (pp艂k L. Kowalski: op. cit.).
Niebezpieczna denuncjacja 偶ydowska w TarnopoluW walce z Ko艣cio艂em zbolszewizowani 呕ydzi nie cofali si臋 przed uciekaniem si臋 do najobrzydliwszych denuncjacji. Na przyk艂ad 呕ydzi-komuni艣ci w Tarnopolu wyst膮pili 19 wrze艣nia 1939 roku z opart膮 na fa艂szu denuncjacj膮 antyko艣cieln膮 do dow贸dc贸w oddzia艂贸w sowieckich, powoduj膮c spalenie du偶ej cz臋艣ci tamtejszego zabytkowego ko艣cio艂a dominikan贸w. Ca艂膮 spraw臋 szczeg贸艂owo opisa艂 Czes艂aw Blicharski w popularnonaukowej historii Tarnopola w latach 1809-1945. Wed艂ug Blicharskiego: "Dnia 19 wrze艣nia 1939 roku ustawili 偶o艂nierze sowieccy armatki pod ko艣cio艂em OO. Dominikan贸w i zacz臋li regularn膮 strzelanin臋 do fasady i wie偶y ko艣cio艂a oznaczonego w 艣wiatowych przewodnikach. Pretekstem do strzelaniny by艂a 偶ydowska denuncjacja, 偶e z wie偶yczki na kopule ko艣cio艂a "polscy oficerowie" strzelali do wybawicieli. W艂a艣nie o. Fabian Madura sko艅czy艂 odprawia膰 Msz臋 艢w. i wr贸ci艂 do zakrystii ju偶 pe艂nej bojc贸w sowieckich. Kazali ksi臋dzu zdj膮膰 szaty liturgiczne, habit, pozostawiaj膮c go tylko w koszuli i spodniach. To samo zrobili z obecnym w zakrystii bratem Jackiem Matag膮. Nast臋pnie wyprowadzili ich na zewn膮trz i ustawili pod 艣cian膮 klasztorn膮. Na protesty brata Jacka, 偶e z wie偶y nikt nie m贸g艂 strzela膰, bo wie偶a by艂a zamkni臋ta, kazano mu p贸j艣膰 z eskort膮 na wie偶臋. Okaza艂o si臋, 偶e tam nikogo nie by艂o. Mimo tego strzelaniny nie przerwano, a wie偶e wkr贸tce zapali艂y si臋. Przyjecha艂a Miejska Stra偶 Po偶arna pod dow贸dztwem naczelnika Galanta, by gasi膰 ogie艅. Stra偶acy wspi臋li si臋 na dach, ale tam zostali ostrzelani, w rezultacie czego musieli si臋 wycofa膰 z ci臋偶ko rannym Galantem (...). W mi臋dzyczasie bojcy wdarli si臋 do klasztoru i przechodz膮c z celi do celi rabowali i niszczyli, co si臋 da艂o. W grabie偶y brali r贸wnie偶 udzia艂 miejscowi ludzie, m. in. byli lokatorzy dom贸w dominika艅skich, zach臋cani przeze 偶o艂nierzy sowieckich: "Bieri, ksiondz贸w tiepier nie budziet". Przez schody na wie偶y ogie艅 dosta艂 si臋 do wn臋trza ko艣cio艂a, tak 偶e sp艂on臋艂y organy i boczne o艂tarze. Przed furt臋 klasztorn膮 zajecha艂y samochody. Do ka偶dego z nich wsadzono po jednym zakonniku w otoczeniu zbrojnej asysty i konw贸j zajecha艂 do tymczasowej siedziby NKWD (...). Po szeregu przes艂ucha艅 ojcowie Antonin Gornisiewicz i Fabian Madura zostali zwolnieni. Brat Jacek Matoga kilka dni wcze艣niej zdo艂a艂 uciec przy pomocy polskiego stra偶nika wi臋ziennego" (wg C. Blicharski: "Tarnopol w latach 1808-1945 (od epoki napoleo艅skiej do wyp臋dzenia), Biskupice 1993, s. 288). Angielski historyk Keith Sword uzna艂 barbarzy艅ski atak na ko艣ci贸艂 dominikan贸w w Tarnopolu za przejaw "najwi臋kszych zniszcze艅 budowli sakralnych we wrze艣niu 1939 roku dokonanych przez Sowiet贸w". Sword pisa艂, 偶e: "Po zaj臋ciu miasta (Tarnopola - J.R.N.) Sowieci skierowali ogie艅 artyleryjski na ko艣ci贸艂 dominikan贸w, kt贸ry zacz膮艂 gwa艂townie p艂on膮膰. Oddzia艂om sowieckim zakazano pod kar膮 艣mierci gaszenia po偶aru i tylko zakrystia ocala艂a. Zaj臋艂a j膮 p贸藕niej NKWD" (por. K. Sword w ksi膮偶ce "Spo艂ecze艅stwo bia艂oruskie, litewskie i polskie na ziemiach p贸艂nocno-wschodniej II Rzeczypospolitej w latach 1939-1945", pod red. M. Gi偶ejewskiej i T. Strzembosza, Warszawa 1995, s. 146). Takie by艂y skutki jednej denuncjacji ze strony zbolszewizowanych 呕yd贸w Tarnopola. Bywa艂o, 偶e dochodzi艂o do drastycznych wr臋cz przejaw贸w prze艣ladowania polskich wierz膮cych katolik贸w przez komunizuj膮ce szumowiny ze 艣rodowisk 偶ydowskich. By przypomnie膰 cho膰 opisane we wspomnieniach Bronis艂awa Terpina wydarzenie, jakie mia艂o miejsce w miejscowo艣ci Gwo藕dziec, w pobli偶u dawnej polsko-sowieckiej granicy. Jak pisa艂 Terpin: "Pod ko艣cio艂em mot艂och masakrowa艂 kobiet臋 krzycz膮c: "Sko艅czy艂o si臋 wasze, zacz臋艂o si臋 nasze, teraz przesta艅cie si臋 modli膰" (B. Terpin: "Przegrani zwyci臋zcy. Odyseja 偶o艂nierza polskiego drugiego korpusu", Londyn 1989, s. 13). Uciekano si臋 do przer贸偶nych pretekst贸w w celu n臋kania polskiego duchowie艅stwa. Na przyk艂ad w Gwo藕d藕cu lokalni 呕ydzi i Ukrai艅cy wtargn臋li wraz z oddzia艂em sowieckich 偶o艂nierzy do miejscowego klasztoru pod pretekstem szukania broni (B. Terpin: op. cit., s. 12).
Walka z religi膮 w szko艂ach呕ydowscy nauczyciele odgrywali niejednokrotnie bardzo znacz膮c膮 rol臋 w antyreligijnej doktrynacji prowadzonej usilnie w ramach sowietyzacji dawnych polskich szk贸艂. By przypomnie膰 cho膰by, jak opisywa艂 po latach W艂odzimierz Drohomirecki, drastyczne przejawy wojny z religi膮 toczonej w jego szkole przez 偶ydowsk膮 nauczycielk臋 (dzia艂o si臋 to w miejscowo艣ci Dera藕ne, powiat Kostopol na Wo艂yniu - J.R.N.): "Przed Bo偶ym Narodzeniem 1939 r. nauczycielka, 呕yd贸wka Berta Aros, dokona艂a w klasach przegl膮du noszonych przez dzieci medalik贸w. Co warto艣ciowsze, w tym m贸j z艂oty krzy偶yk z 艂a艅cuszkiem, prezent chrztu 艣wi臋tego od mego ojca chrzestnego, zostaj膮 zerwane i zabrane. Nauczycielka Berta Aros zabrania noszenia tych przedmiot贸w (cyt. za "艢wiadkowie m贸wi膮", wyd. 艢wiatowy Zwi膮zek 呕o艂nierzy Armii Krajowej, Okr臋g Wo艂y艅, Warszawa 1996, s. 97). Naukowiec, profesor Wanda Koci臋ska tak wspomina艂a po dziesi臋cioleciach swe szokuj膮ce prze偶ycia szkolne z czas贸w, gdy jej miasteczko by艂o okupowane przez wojska sowieckie: "W艣r贸d nauczycieli naszej szko艂y wszyscy wsp贸lnie nie znosili艣my nauczyciela matematyki - m艂odego 呕yda. By艂 fanatykiem stalinizmu: arogancki i bezwzgl臋dny uwa偶a艂, 偶e w pierwszym rz臋dzie nale偶y t臋pi膰 ju偶 od dzieci艅stwa przekonania religijne. By艂 postrachem nie tylko nas katolik贸w, lecz i dzieci innych religii i wyzna艅: 偶ydowskich, prawos艂awnych, muzu艂ma艅skich. Mia艂 dw贸ch braci w wy偶szych klasach, kt贸rzy donosili mu o nastrojach w艣r贸d uczni贸w i o tematach ich rozm贸w, ponadto 艣ledzili koleg贸w przekradaj膮cych si臋 do ko艣cio艂a na nabo偶e艅stwa. Podczas du偶ej przerwy nasz znienawidzony nauczyciel S. stawa艂 zwykle na korytarzu (...) i rozpoczyna艂 z艂o艣liwe powitania upatrzonych przez siebie uczni贸w, np.: "wydaje mi si臋, 偶e widzia艂em ciebie, jak wychodzi艂e艣 wczoraj z ko艣cio艂a, co?..." Biada, je艣li to by艂a prawda; czeka艂a w贸wczas nieuzasadniona dw贸ja, a potem nasz wierny stalinowiec niszczy艂 takiego ucznia konsekwentnie i do ko艅ca" (W. Koci臋ska: "Oddajcie nam 艢wi臋tego Miko艂aja! Wspomnienia z dzieci艅stwa na Kresach Wschodnich w latach wojny", Pozna艅 1999, s. 24-25). Pisarka Beata Oberty艅ska wspomnia艂a w jak偶e wymownych zapiskach na temat charakteru antyreligijnej indoktrynacji prowadzonej przez zbolszewizowanych 呕yd贸w: "Ksi臋偶a chodz膮 przewa偶nie po cywilnemu, bo wy艂apuj膮 ich pod byle pozorem. Wi臋kszo艣膰 klasztor贸w tylko rozp臋dzili. W "Sacre Coeur" mieszka balet z Kijowa. Zakonnice przebrane po 艣wiecku musz膮 im us艂ugiwa膰, gotowa膰, sprz膮ta膰. U "Karmelitanek" - szpital. Jedynie szko艂y "Benedyktynek" i "Urszulanek" jeszcze si臋 jako艣 trzymaj膮. Oczywi艣cie program nauk przyci臋ty 艣ci艣le do okoliczno艣ci. 呕adnej nauki religii, 偶adnej historii. W obu szko艂ach stoi na czele 偶ydowsko-komunistyczna komisja (podkr. J.R.N.). W艂adze urz膮dzaj膮 dla m艂odzie偶y przymusowe, antyreligijne meetingi. Jest wyk艂ad a potem dyskusja" (B. Oberty艅ska: "W domu niewoli", Chicago 1968, s. 12-13). Polak z Wo艂ynia, Karol Kosek, wspomina艂: "Rz膮dy swoje w okupowanej Polsce na Kresach zacz臋li Sowieci od usuni臋cia i podeptania krzy偶y (...) W szko艂ach zak艂adano "naukowe ko艂a antyreligijne" prowadzone przez komsomolc贸w, przewa偶nie 呕yd贸w, czasem Rosjan, pos艂uguj膮cych si臋 "naukowymi" podr臋cznikami sowieckiej propagandy. Z ciekawo艣ci by艂em na jednym takim k贸艂ku. Ubli偶ano w贸wczas na wszelkie nielogiczne sposoby postaci Jezusa, m贸wi膮c jednym tchem, 偶e Chrystusa nigdy nie by艂o i wymy艣lili Go "chytrzy ksi臋偶a", 偶e by艂 on synem wyzyskiwacza, w艂a艣ciciela zak艂adu ciesielskiego J贸zefa (...) Aktywi艣ci partyjni prowadzili te偶 agitacj臋 antyreligijn膮 na lekcjach przy byle okazji. Na przyk艂ad nauczycielka j臋zyka francuskiego 呕yd贸wka wyszydza艂a stale (...) zakonnice (...). Zast臋pca dyrektora, 呕yd Margulis, na j臋zyku niemieckim i na akademiach szkolnych, wymy艣la艂 na "Ko艣ci贸艂, kt贸ry popiera艂 faszyzm w Polsce (...)" (K. Kosek: "Od wyzwolicieli zachowaj nas Panie". Wspomnienia z Wo艂ynia 1939-1944", Wroc艂aw 1997, s. 44). Zdarza艂o si臋, 偶e skrajnymi agitatorami przeciw wierze chrze艣cija艅skiej stawali si臋 呕ydzi, kt贸rzy sami po kryjomu dalej przestrzegali wszelkich regu艂 wiary moj偶eszowej. Nader typowy przyk艂ad pod tym wzgl臋dem da艂 w swych wspomnieniach W艂odzimierz S艂awosz D臋bski, kre艣l膮c posta膰 偶ydowskiego nauczyciela Ginzberga. Po 1939 roku sta艂 si臋 on krzykliwym agitatorem antyreligijnym wobec polskiej i ukrai艅skiej m艂odzie偶y. Nauczaj膮c w 1940 roku w drugiej klasie Ginzberg chodzi艂 po szkole i autorytatywnie stwierdza艂: "Nie ma Boga! Boha ne ma!" (wg tekstu W. S. D臋bskiego: "W kr臋gu ko艣cio艂a kisieli艅skiego czyli Wo艂yniacy z parafii Kisielin", Lublin 1992, s. 9). Okaza艂o si臋, 偶e tak gorliwie "nawracaj膮cy" na ateizm Polak贸w i Ukrai艅c贸w Ginzberg sam po cichu wype艂nia艂 wszystkie nakazy religii moj偶eszowej i wychowywa艂 w tym duchu swoich syn贸w, kt贸rzy weszli do Komsomo艂u. W艂odzimierz S艂awoj D臋bski opisa艂, jak uda艂o mu si臋 zaskoczy膰 Ginzberga na potajemnym 艣wi臋ceniu szabasu wraz z rodzin膮. Nast臋pnego dnia wyczekawszy, a偶 zostan膮 sami w pokoju nauczycielskim, D臋bski wykrzykn膮艂 do niego: Ach, ty parszywa perfidna 艣winio! Ty 艣wiadomie deprawujesz tylko polskie i ukrai艅skie dzieci! Jak nie przestaniesz to powiem o tym gdzie trzeba i jak trzeba, 偶eby twoje "husyckie" praktyki wybi膰 z g艂owy! Przestraszy艂 si臋 i zaprzesta艂 walki z religi膮" (W. S. D臋bski: op. cit., s. 9). Pomys艂owo艣膰 偶ydowskich ateizator贸w nie mia艂a granic. Edward Flis, w momencie najazdu wojsk sowieckich jeszcze m艂ody ch艂opak chodz膮cy do szko艂y, pisa艂 we wspomnieniach z tamtych lat, i偶 w U艣ci艂ugu (U艣ci艂ug nad Bugiem, ko艂o W艂odzimierza - J.R.N.) 呕ydzi urz膮dzili ateistyczny pokaz. Ubrali konia w ko艣cielne szaty i prowadzili po mie艣cie". Mo偶na by d艂ugo jeszcze wylicza膰 odnotowane w pami臋tnikach i relacjach przyk艂ady antychrze艣cija艅skich wyst膮pie艅 ze strony zbolszewizowanych 呕yd贸w na Kresach. Jeszcze raz podkre艣lam, 偶e by艂y one swoist膮 kontynuacj膮 dawanego z g贸ry potwornego przyk艂adu zbrodniczych prze艣ladowa艅 za religi臋 przez ludzi typu ateistycznego "mordercy zza biurka" - Jaros艂awskiego (Gubelmana). Skutki ich fanatycznej walki z religi膮 dla wzbudzenia nastroj贸w anty偶ydowskich w szerokich kr臋gach Polak贸w na Wschodzie by艂y trudne do przecenienia. A jednak o tych wszystkich, tak kompromituj膮cych, zbrodniach woli milcze膰 Jan Tomasz Gross, szukaj膮c niech臋ci do 呕yd贸w w Polsce wy艂膮cznie w domniemanych skrajnie antysemickich tradycjach polskiego "krwio偶erczego" "czarnego duchowie艅stwa". Odpowiedzialno艣膰 za dzia艂anie grupy polskich m臋t贸w z marginesu spo艂ecznego w Jedwabnem Gross zrzuca na ca艂e polskie "spo艂ecze艅stwo", na ca艂y polski nar贸d. R贸wnocze艣nie za艣 konsekwentnie przemilcza dziesi臋ciolecia antychrze艣cija艅skich zbrodni dokonywanych w ZSRR przez zbrodniczych zbolszewizowanych 呕yd贸w typu Gubelmana. Podobnie jak robi w odniesieniu do Polski po 1945 roku, gdzie rozwodz膮c si臋 nad rzekomym panowaniem w艣r贸d Polak贸w przekona艅, 偶e "呕ydzi 艣ci膮gaj膮 krew chrze艣cija艅skich dzieci na mac臋" ("Upiorna dekada", s. 105) milczy jak gr贸b o wyj膮tkowej nadgorliwo艣ci w walce z Ko艣cio艂em katolickim przejawianej przez 偶ydowskich komunist贸w. Takich jak cho膰by os艂awiona Luna Brystygierowa ("krwawa Luna") p.o. Dyrektora Departamentu V (Spo艂eczno-Politycznego) Ministerstwa Bezpiecze艅stwa Publicznego w latach 1945-1950, a od stycznia 1950 do lipca 1954, dyrektor tego偶 Departamentu, g艂贸wna nadzorczyni walki z katolicyzmem w Polsce. To ona ju偶 w pa藕dzierniku 1947 roku zaleca艂a: "systematyczne rozpracowanie instytucji Ko艣cio艂a w terenie (...) Nale偶y zerwa膰 z zakorzenionym pogl膮dem, 偶e "klasztoru nie da si臋 rozpracowa膰". (...) Kierunek doj艣cia: 偶ebracy, dostawcy klasztorni itp.". Brystygierowa zach臋ca艂a r贸wnie偶 do "systematycznego rozpracowywania katechet贸w szkolnych" i "przeciwdzia艂ania rozszerzaniu si臋 prasy katolickiej". Jak podkre艣la艂 Leszek 呕ebrowski w "Encyklopedii Bia艂ych Plam" (t. 2), s. 193-194: "Wynikiem pracy kierowanego przez ni膮 (Brystygierow膮 - J.R.N.) Departamentu by艂o aresztowanie m. in. ok. 900 ksi臋偶y katolickich - kilku biskup贸w oraz "internowanie" prymasa Polski, kardyna艂a Stefana Wyszy艅skiego, unicestwione zosta艂y liczne organizacje katolickie - w tym charytatywne ("Caritas") (...)". Jeszcze w pa藕dzierniku 1955 roku na odprawie kierownictwa bezpieki Brystygierowa wezwa艂a do likwidacji zakon贸w. Nikt jednak jak dot膮d ze 艣rodowisk 偶ydowskich nie zdoby艂 si臋 na przeproszenie Ko艣cio艂a katolickiego w Polsce za zbrodnicz膮 dzia艂alno艣膰 antyko艣cieln膮 i antyreligijn膮 偶ydowskich fanatyk贸w komunistycznych typu Brystygierowej et consortes. Tym 艂atwiej w tych warunkach mog膮 by膰 kolejne oszczerstwa antychrze艣cija艅skie i antyko艣cielne. I r贸偶ni fa艂szerze historii typu Grossa i jego polskich klakier贸w mog膮 bezczelnie apelowa膰 do polskich hierarch贸w o ukorzenie si臋 przed 呕ydami za grupy m臋t贸w. A kto wreszcie przeprosi Polak贸w za zbrodnicze dzia艂ania ateistycznych, polako偶erczych "morderc贸w zza biurka", takich jak Berman, R贸偶a艅ski, Fejgin, Romkowski, Brystygierowa, etc?!
JERZY ROBERT NOWAK
(ci膮g dalszy nast膮pi)
prof. JERZY ROBERT NOWAK, Tygodnik G艂os, 2001-03-24 |