|
Wacław Dziewulski, Nasz Dziennik, 13.05.2004 |
|
W lesie koło Ponar pod Wilnem, w ogromnych dołach leżą szczątki ok. stu tysięcy osób - w większości mieszkańców Wileńszczyzny, obywateli RP, wymordowanych podczas okupacji hitlerowskiej w latach 1941-1944. Wśród nich - wiele tysięcy Polaków, którzy dobrowolnie podjęli konspiracyjną walkę o godność człowieka i wolność ziemi ojczystej. Okres okupacji hitlerowskiej w Wilnie podczas II wojny światowej trwał od 1941 do 1944 r. Jako miejsce zagłady tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Niemcy obrali ogromne doły w lesie koło osiedla Górne Ponary. W ramach holokaustu wymordowano tam ok. 70 tysięcy Żydów przyprowadzanych lub przywożonych z Wilna i okolicznych miasteczek. Zginęło również wiele tysięcy Polaków. Poza tym w Ponarach poniosła śmierć grupa Cyganów oraz litewscy działacze komunistyczni poprzedniego reżimu, jak również pewna liczba jeńców sowieckich, których na ogół grzebano w przypadkowych miejscach. Doły śmierci Ponary są szczególnym miejscem kaźni, bowiem rozgrywały się tu istne orgie bestialstwa. Dokonywały ich ochotnicze litewskie oddziały specjalne zwane Ypatingu Buriai, rekrutujące się głównie z paramilitarnej nacjonalistycznej organizacji Lietuvos Szauliu Sajunga - Związek Litewskich Strzelców (założony w 1918 r.) - stąd przyjęło się określanie ich szaulisami. Zasłynęli oni z wyjątkowego okrucieństwa. Byli wykorzystywani przez Niemców również w innych miejscach masowej zagłady, np. w Mińsku, w obozie na Majdanku. W dniach masowej eksterminacji, kiedy jednego dnia doprowadzano do Ponar nawet osiem tysięcy osób, wspomagały ich oddziały policyjne oraz Niemcy. Skazańcy po przekroczeniu bramy byli zmuszani do rozbierania się do naga, a ich ubrania były przeszukiwane przez oprawców; Żydzi zabierali z sobą najcenniejsze rzeczy, ponieważ byli kłamliwie informowani o rzekomym kierowaniu ich na przymusowe roboty. Polacy zaś, przywożeni z piwnic gestapo i z przepełnionych cel więzienia na Łukiszkach, byli maltretowani jeszcze nad dołem w celu wymuszenia zeznań po bezskutecznych obietnicach darowania życia. Kiedy doły wypełniły się już ponad wszelką miarę, a fetor rozkładających się ciał stał się niemożliwy do zniesienia, zarządzono ich palenie. W tym celu wyodrębniono 80-osobową grupę Żydów i Rosjan, umieszczając ją w głębokim dole, do którego schodziło się po drabinie wciąganej od góry przez wartowników. Od grudnia 1943 r. do kwietnia 1944 r. spalono ok. 60 tysięcy zwłok. Trzynaście osób z tej grupy uszło z życiem podczas ucieczki przez zrobiony w tajemnicy podkop. One to po wojnie składały zeznania przed komisją do badania zbrodni ponarskiej. Miejsce kaźni w Ponarach do 1985 r. pozostawało w całkowitym zaniedbaniu. Następnie teren ten został uporządkowany przez władze, z tym, że napis na tablicy informacyjnej głosił, jakoby pomordowani byli obywatelami sowieckimi. W centralnym miejscu zagłady Żydzi w 1990 r. postawili pomnik w kształcie Gwiazdy Dawida. W pobliżu toru kolejowego Polacy ustawili dębowy krzyż i pamiątkową tablicę; miejsce to stanowi cel pielgrzymek Polaków mieszkających nad Wilią i rozproszonych po całym świecie. 22 października 2000 r. w Ponarach odsłonięto i poświęcono nowy krzyż oraz tablice upamiętniające męczeńską śmierć Polaków. "Baza" Z Wilna w kierunku zachodnim prowadziła ulica Wielka Pohulanka, na końcu której znajdowały się dwa murowane "białe słupy" bramy i rogatki miejskiej. Przedłużenie tej ulicy przebiegało przez Dolne Ponary i brukowaną serpentyną wspinało się na tzw. Góry Ponarskie. Za kapliczką ponarską były kolejne rozgałęzienia: na lewo to tzw. trakt grodzieński, a następnie drogi do Kowna, Waki i Landwarowa. Trakt grodzieński biegł prosto przez las sosnowy w kierunku południowo-zachodnim. W odległości dwu kilometrów od kapliczki przecinał on tor kolejowy Wilno - Landwarów. Za przejazdem po lewej stronie drogi stał mały budynek dróżnika kolejowego, tzw. koszarka, a nieco dalej odchodziła leśna droga, która z czasem stała się wjazdem na teren "bazy". Tę właśnie 10-kilometrową trasę w latach 1941-1944 przemierzały pod eskortą tysiące obywateli polskich skazanych na zagładę. Termin "baza" pojawił się pod koniec 1940 roku, kiedy władze sowieckie rozpoczęły wykonywanie wykopów na zbiorniki paliwa płynnego. Większość ogromnych dołów (3 lub 4 o średnicy 32 m i głębokości ok. 4 m oraz 4 o średnicy 12 m i głębokości ok. 3 m) została wykonana, lecz nowy okupant wykorzystał je jako miejsce masowej zagłady. Wacław Dziewulski, Nasz Dziennik, 2004-05-13 |