|
Akcentowa艂em ju偶 jako jeden z najbardziej ordynarnych fa艂sz贸w Grossa jego pr贸b臋 maksymalnego pomniejszenia roli 偶ydowskich komunist贸w w sowietyzacji Polski, dokonan膮 w ponad 50-stronicowej cz臋艣ci "Strachu" po艣wi臋conej "偶ydokomunie". Gross skupi艂 si臋 tam wy艂膮cznie na manipulacyjnych dzia艂aniach dla k艂amliwego zbagatelizowania roli 呕yd贸w w MBP i UB. Warto przypomnie膰, 偶e kilka lat wcze艣niej w tek艣cie zamieszczonym w wydanej w 2000 r. w Princeton pracy zbiorowej "Politics of Retribution" (p. 73 do s. 125) Gross k艂ama艂 w tej sprawie szczeg贸lnie bezczelnie, pisz膮c, 偶e liczba os贸b 偶ydowskiego pochodzenia w aparacie represji w Polsce mie艣ci艂a si臋 w granicach "kilku tuzin贸w", co by艂o "bez znaczenia" (w oryginale "trivial").
Przypomnia艂em ju偶 Czytelnikom "Naszego Dziennika" nazwiska kilkudziesi臋ciu 呕yd贸w z w艂adz Ministerstwa Bezpiecze艅stwa Publicznego, wiceministr贸w i dyrektor贸w departament贸w. Warto tu jednak doda膰 dane z wydanej przez M. Piotrowskiego ksi膮偶ki "Ludzie bezpieki" - przedruku tajnego informatora opracowanego w 1978 r. przez zesp贸艂 oficer贸w Biura "C" - Ewidencji i Archiwum MSW. Znajdujemy tam m.in. - jak policzy艂em - nazwiska 105 naczelnik贸w wydzia艂贸w narodowo艣ci 偶ydowskiej w r贸偶nych departamentach MBP. Podaj臋 tu tylko tych, kt贸rzy zadeklarowali narodowo艣膰 偶ydowsk膮, bo niekt贸rzy - jak Guttenbaum czy Schonborn - deklarowali narodowo艣膰 polsk膮. W wykazie opracowanym przez Piotrowskiego nie znalaz艂y si臋 te偶 liczne osoby narodowo艣ci 偶ydowskiej z wywiadu i kontrwywiadu, bardzo silnie opanowanych przez komunist贸w 偶ydowskich. Dodajmy do tego jeszcze rozlicznych pracownik贸w Wojew贸dzkich i Powiatowych Urz臋d贸w Bezpiecze艅stwa narodowo艣ci 偶ydowskiej, by zobaczy膰, jak bardzo zani偶ona by艂a liczba "kilku tuzin贸w 呕yd贸w", podana przez Grossa z typow膮 dla艅 "艣cis艂o艣ci膮". Przy okazji musz臋 doda膰 jeszcze jedn膮 uwag臋. Wyra偶a艂em w jednym z odcink贸w cyklu w膮tpliwo艣ci co do wiarygodno艣ci podanej przez Grossa uwagi o 偶ydowskim pochodzeniu Adama Humera. Okaza艂o si臋 jednak teraz, 偶e Humera zaliczy艂 do grupy bezpieczniak贸w 偶ydowskiego pochodzenia r贸wnie偶 prof. IPN Jerzy Eisler w nowej ksi膮偶ce "Polski rok 1968" (Warszawa 2006, s. 99). No c贸偶, Jerzy Eisler znany jest z eksponowania racji 偶ydowskich w r贸偶nych spornych kwestiach z tematyki polsko-偶ydowskiej. Je艣li wi臋c on, profesor IPN, twierdzi teraz, 偶e Humer by艂 呕ydem, to na pewno ma dostateczne dowody na to.
Wspomnia艂em ju偶, 偶e Gross, 艣wiadomie oszukuj膮c ameryka艅skich czytelnik贸w, przemilcza艂 jak偶e wielk膮 rol臋 偶ydowskich komunist贸w w sowietyzacji innych dziedzin polskiego 偶ycia. Opisa艂em ju偶, przynajmniej skr贸towo, rozmiary stalinizacji kultury, nauki i medi贸w przez 偶ydowskich komunist贸w, ich rol臋 w re偶imowej propagandzie. Dzi艣 chcia艂bym przypomnie膰 rol臋 偶ydowskich komunist贸w w stalinizacji innych sfer polskiego 偶ycia, pocz膮wszy od gospodarki, po MSZ, wojsko czy wymiar sprawiedliwo艣ci.
Stalinizacja gospodarki
Szczeg贸lnie szkodliwe skutki dla Polski przynios艂a polityka gospodarcza Hilarego Minca, jednej z trzech os贸b wywieraj膮cych najwi臋kszy wp艂yw na rz膮dy w Polsce doby stalinizmu (obok Bermana i Bieruta). Minc, dyktator gospodarczy, "ws艂awi艂 si臋" m.in. przeprowadzeniem tzw. bitwy o handel. "Bitwy", kt贸ra w katastrofalny spos贸b zdruzgota艂a polski handel i prywatn膮 inicjatyw臋. To Minc wywar艂 decyduj膮cy wp艂yw na wprowadzenie we wrze艣niu 1948 roku nowej, skrajnie sekciarskiej polityki rolnej, niszcz膮cej szans臋 realnego rozwoju wsi. Maria D膮browska zapisa艂a w swym dzienniku pod dat膮 8 wrze艣nia 1948 r. nast臋puj膮cy komentarz do g艂osz膮cego ca艂kowit膮 zmian臋 polityki wobec wsi referatu Minca: "(...) Dzi艣 zn贸w Hilary Minc wypowiedzia艂 wielk膮 wojn臋 'bogatym ch艂opom'. W mowie tej pe艂no niewiarygodnych g艂upstw, nienawi艣ci do Polski, ba艂wochwalczej czci dla Rosji, pe艂no takich k艂amstw o tym kraju, 偶e ko艅 by si臋 u艣mia艂 (...)" (M. D膮browska: "Dzienniki powojenne 1945-1949", Warszawa 1996, s. 278).
Wyj膮tkowo szkodliwy dla kraju realizowany pod kierownictwem Minca tzw. plan 6-letni, ze skrajnie zawy偶onymi, nierealnymi zadaniami, kt贸re wci膮偶 podnoszono pod has艂em umocnienia "obronno艣ci" kraju przed "imperialistami". W rezultacie wyciskano z ludno艣ci wszystko, co tylko si臋 da艂o, w przyspieszonym tempie spada艂a stopa 偶yciowa, a zw艂aszcza konsumpcja przetwor贸w zbo偶owych i mi臋sa. Coraz powszechniejsze w贸wczas nastroje totalnego przygn臋bienia i frustracji w spo艂ecze艅stwie dobrze wyra偶a艂 popularny w艣r贸d 艣l膮skich g贸rnik贸w dwuwiersz:
"Panie Truman, spu艣膰 ta bania
Bo tu nie do wytrzymania!".
Szko艂y i internaty obiega艂 inny popularny dwuwiersz:
"Wiecz贸r kasza, rano kluski.
Nar贸d polski, a rz膮d ruski".
Niszcz膮cy gospodark臋 polsk膮 dyktator Minc konsekwentnie stosowa艂 w praktyce jedn膮 zasad臋 - otaczania si臋 na ka偶dym kroku "swoimi" narodowo艣ciowo towarzyszami. Dominowa艂o do艣膰 szczeg贸lne kryterium awans贸w, o kt贸rym tak wspomina艂 cytowany ju偶 przeze mnie publicysta 偶ydowskiego pochodzenia Andrzej Wr贸blewski w ksi膮偶ce "By膰 呕ydem": "(...) Sztab Minca, jego otoczenie sk艂ada艂o si臋 w wi臋kszo艣ci z ludzi pochodzenia 偶ydowskiego. Jednym z jego wiceministr贸w by艂 pan, kt贸rego rozpoznano jako syna jakiego艣 wielkiego przedsi臋biorcy z Sosnowca. (...) By膰 mo偶e jego fabrykanckie do艣wiadczenie stanowi艂o gwarancj臋 kompetencji, ale przedwojennych przemys艂owc贸w, mened偶er贸w big businessu, niekoniecznie 呕yd贸w, by艂o w Polsce wi臋cej. Wci膮gni臋ci do przemys艂u realizowaliby narzucone im zadania z r贸wn膮, je艣li nie wy偶sz膮 znajomo艣ci膮 rzeczy. Dlaczego cz艂owiekiem zaufania m贸g艂 zosta膰 syn wielkiego przemys艂owca i dygnitarza sanacyjnego Wac艂awa Wi艣lickiego, a odmawiano tego zaufania przedwojennemu dyrektorowi Zak艂ad贸w Starachowickich? Z艂o艣liwi odpowiadali ironicznie: decydowa艂o nie pochodzenie klasowe, lecz rasowe (...)" (A. Wr贸blewski: "By膰 呕ydem...", Warszawa 1992, s. 166).
Protegowanie "swoich" Minc zaczyna艂 od w艂asnej rodziny. Zbigniew B艂a偶y艅ski pisa艂 w ksi膮偶ce "M贸wi J贸zef 艢wiat艂o. Za kulisami bezpieki i partii" (Londyn 1985, s. 40), 偶e jeden z braci Hilarego Minca - Bronis艂aw - wyl膮dowa艂 jako dyrektor zak艂adu Nauk Ekonomicznych w PAN, inny brat, dr Henryk Minc, by艂 pos艂em PRL w Budapeszcie, a 偶ona Hilarego Minca - Julia - szefow膮 PAP.
Popieranie za wszelk膮 cen臋 "swoich" pochodzeniowo jako du偶o godniejszych zaufania od polskich "krajowc贸w" mia艂o swoisty efekt w totalnym zdewastowaniu polskiej gospodarki w czasie tzw. planu 6-letniego przez Hilarego Minca i jego ekip臋. Do najgorszych szkodnik贸w gospodarczych nale偶a艂 podopieczny Minca Eugeniusz Szyr (te艣膰 Marcina 艢wi臋cickiego, by艂ego sekretarza KC PZPR, a p贸藕niej prezydenta Warszawy z ramienia Unii Wolno艣ci; por. J.R. Nowak: "Czerwone dynastie", Warszawa 2004, s. 19-20). Szyr by艂 wiceministrem przemys艂u i handlu w latach 1946-1949, p贸藕niej, w latach 1949-1953, zast臋pc膮 przewodnicz膮cego Pa艅stwowej Komisji Planowania Gospodarczego (PKPG), w latach 1954-1956 za艣 przewodnicz膮cym PKPG. Instytucja ta okaza艂a si臋 nader szkodliwa dla Polski, przynios艂a skrajne umocnienie biurokracji i centralizacji gospodarki. Szyr "wyr贸偶ni艂 si臋" m.in. bardzo gro藕nym w skutkach apelem o jak najsurowsze karanie tzw. sabota偶yst贸w w gospodarce. Pisa艂 na 艂amach teoretycznego organu KC PZPR "Nowe Drogi", i偶 "gospodarka to tak偶e front walki partyjnej. W walce tej nale偶y u偶y膰 wszelkich drastycznych 艣rodk贸w (do kary 艣mierci w艂膮cznie)".
Nader wielkie szkody w niszczeniu inicjatywy gospodarczej przyni贸s艂 jeden z czo艂owych 贸wczesnych przyw贸dc贸w komunistycznych Roman
Zambrowski, cz艂onek Biura Politycznego KC PZPR i sekretarz KC PZPR. Od listopada 1945 r. do grudnia 1954 r. sta艂 on na czele Komisji Specjalnej do Walki z Nadu偶yciami i Szkodnictwem Gospodarczym. Przypomnijmy, co pisa艂 na temat tej Komisji i R. Zambrowskiego Zbigniew B艂a偶y艅ski, z ramienia Radia Wolna Europa rozm贸wca by艂ego wicedyrektora departamentu w MBP J贸zefa 艢wiat艂y, komentuj膮cy jego wyznania radiowe. Wed艂ug B艂a偶y艅skiego, w 1945 r. "Rz膮d Tymczasowy wyda艂 dekret oficjalnie tworz膮cy (...) tzw. Komisj臋 Specjaln膮. Komisja rozpocz臋艂a akcj臋 terroru pod przewodnictwem Romana Zambrowskiego. Komisja mog艂a skaza膰 na nieokre艣lony przeci膮g czasu na prac臋 przymusow膮 ka偶dego, kt贸rego dzia艂alno艣膰 sprzeczna by艂a z socjalnym interesem pa艅stwa. Wy艂膮cznie cz艂onkowie aparatu bezpiecze艅stwa wyznaczeni przez Zambrowskiego decydowali, kto b臋dzie oskar偶ony, i oni precyzowali, co podpada pod poj臋cie 'socjalnego interesu pa艅stwa'. Oskar偶ony nie mia艂 prawa obrony (...)" (por. Z. B艂a偶y艅ski, op.cit., s. 116). W ksi膮偶ce Bohdana Urbankowskiego "Czerwona msza" (Warszawa 1995, s. 248-249) czytamy o kierowanej przez Zambrowskiego Komisji: "Dekret o Komisji Specjalnej przewidywa艂 utworzenie oboz贸w dla 'przest臋pc贸w gospodarczych' (...) i do roku 1949 Komisja zajmowa艂a si臋 przewa偶nie walk膮 na tym froncie - 'bitw膮 o handel', wywo偶eniem do oboz贸w kupc贸w, dzia艂aczy sp贸艂dzielczych i ch艂op贸w. Od roku 1949 Komisja Specjalna zajmuje si臋 g艂贸wnie sprawami politycznymi, uzupe艂niaj膮c dzia艂ania represyjne UB - m.in. przez administracyjne zsy艂anie do 'oboz贸w pracy' tych podejrzanych, przeciwko kt贸rym ubowcy nie zgromadzili dowod贸w winy. (...) W obozach przebywa艂y r贸wnie偶 kobiety - nawet ci臋偶arne i z niemowl臋tami. (...) Je艣li w pierwszej po艂owie (do roku 1949) dzia艂alno艣ci Komisja skaza艂a na obozy 16,5 tysi膮ca wi臋藕ni贸w, to w drugiej - ponad 10 razy tyle, ponad 180 tysi臋cy. Og贸艂em wydano 460 tysi臋cy wyrok贸w, co oznacza, 偶e co 50. Polak by艂 ofiar膮 Komisji Specjalnej".
Do znacz膮cych dewastator贸w polskiej gospodarki nale偶a艂 komunista 偶ydowskiego pochodzenia Julian Kole, od 15 grudnia 1948 r. do 5 czerwca 1951 r. kierownik wydzia艂u ekonomicznego KC PZPR i wiceminister finans贸w od czerwca 1951 r. do stycznia 1969 r. Warto doda膰, 偶e 偶ona Kolego, Magdalena Trembli艅ska, "ws艂awi艂a si臋" od 1945 r. nadzorowaniem specjalnej tajnej grupy likwidacyjnej dzia艂aj膮cej przy KC PPR. Zadaniem tej grupy by艂o likwidowanie "niewygodnych" cz艂onk贸w partii komunistycznej, cz艂onk贸w PPS i oczywi艣cie PSL. Spraw臋 szerzej opisa艂 J. 艢wiat艂o w swych wyznaniach dla RWE (por. Z. B艂a偶y艅ski: op. cit., s. 77-78, i P. Siergiejczyk: Opowie艣膰 o prawdziwym stalinowcu, "Nasza Polska", 23 grudnia 1998).
W艣r贸d wp艂ywowych niszczycieli polskiego 偶ycia gospodarczego warto wymieni膰 pierwszego przewodnicz膮cego Pa艅stwowej Komisji Cen (od kwietnia 1953 r. do sierpnia 1968 r.) Juliusza Strumi艅skiego. Warto tu zacytowa膰 r贸wnie偶 fragment do艣膰 znamiennego wyznania jego syna, W艂adimira Strumi艅skiego, opublikowany w 1987 r. na 艂amach angloj臋zycznej gazety izraelskiej "Jerusalem Post". Zdaniem Strumi艅skiego: "(...) Polska powojenna nie by艂a gruntem pod 偶ydowskie domy. Dotyczy to tak偶e 偶ydowskich urz臋dnik贸w i pracownik贸w komunistycznej administracji, rz膮du, partii i 艣rodk贸w masowego przekazu - kr贸tko m贸wi膮c: rz膮dz膮cej kasty, do kt贸rej nale偶eli tak偶e moi rodzice. Ale udzia艂 w rz膮dach nie zast膮pi domu. W艂adza polityczna by艂a dla wielu 偶ydowskich urz臋dnik贸w azylem, 艣ciany ich biur by艂y jeszcze jednym gettem, a ich praca - najsilniejsz膮, by膰 mo偶e nawet jedyn膮 prawdziw膮 (podkre艣lenie J. Rema) wi臋zi膮 z krajem, w kt贸rym mieszkali (...)" (cyt. za J. Rem (J. Urban): Brudzenie bia艂ej plamy, "Polityka", 20 czerwca 1987). Rem (J. Urban) cytowa艂 te s艂owa W. Strumi艅skiego, by je skrytykowa膰, twierdz膮c, wbrew prawdziwemu morzu fakt贸w, jakoby w latach 1944-1968 wewn膮trz grupy komunist贸w 偶ydowskiego pochodzenia przebiega艂 "proces narastaj膮cego wzmacniania si臋 wi臋zi z Polsk膮 i polskim interesem narodowym".
Dziwnym trafem na towarzyszy 偶ydowskiego pochodzenia natrafiamy bardzo cz臋sto przy najskrajniejszych, najg艂upszych przejawach praktyki polityki gospodarczej doby stalinizmu. Zachowywali si臋 jak s艂onie w sk艂adzie porcelany w r贸偶nych dziedzinach pracy, do kt贸rej byli kierowani. Ogromn膮 niekompetencj臋 bardzo cz臋sto nadrabiali wielk膮 pewno艣ci膮 siebie i but膮. Ich "uszcz臋艣liwiaj膮ce" dzia艂ania szczeg贸lnie odczuli na swej sk贸rze ch艂opi. Na przyk艂ad Jan Koz艂owski (pierwotne nazwisko Spiegel) by艂 sprawc膮 najohydniejszego bezprawia na wsi, znanego pod nazw膮 "sprawy gryfickiej". Koz艂owski, gdy by艂 pierwszym sekretarzem KW PZPR na terenie wojew贸dztwa koszali艅skiego, chcia艂 zab艂ysn膮膰 w ca艂ej Polsce tempem rugowania gospodarstw indywidualnych i tzw. usp贸艂dzielcza艅 wsi. W tym celu patronowa艂 nagminnemu stosowaniu terroru i gwa艂tu wobec opornych ch艂op贸w, zw艂aszcza w powiatach drawskim i bia艂ogardzkim. Wywo艂a艂o to tak powszechne wzburzenie ludno艣ci, 偶e przera偶ono si臋 nawet w KC PZPR i uznano za konieczne publicznie odci膮膰 si臋 od bezprawia Koz艂owskiego. Jego samego pospiesznie odwo艂ano ze stanowiska pierwszego sekretarza KW, a p贸藕niej uchwa艂膮 KC PZPR z 15 czerwca 1952 r. wykluczono z partii. Nie przeszkodzi艂o mu to jednak w zajmowaniu w nast臋pnych latach kierowniczych stanowisk w przemy艣le spo偶ywczym.
W terroryzowaniu wsi szczeg贸lnie z艂膮 s艂aw臋 zyska艂 wsp贸艂odpowiedzialny za tzw. spraw臋 gryfick膮 Henryk Grossinger. Wys艂ano go jako pe艂nomocnika KC PZPR na powiat gryficki, z wielkimi kompetencjami i przy wsparciu funkcjonariuszy organ贸w bezpiecze艅stwa. D膮偶膮c do przyspieszenia kolektywizacji wsi, Grossinger stosowa艂 wobec ch艂op贸w najskrajniejsze represje, niszcz膮c ich dobytek. Wobec tych, kt贸rzy "marudzili" z wst臋powaniem do sp贸艂dzielni, ludzie Grossingera stosowali zawalanie piec贸w w ich domach. Pod wp艂ywem masowego oburzenia ch艂op贸w centralne w艂adze partyjne musia艂y publicznie odci膮膰 si臋 od organizator贸w akcji.
W terroryzowaniu ch艂op贸w haniebn膮 rol臋 odegra艂 wcze艣niej przez lata dzia艂aj膮cy jako satrapa prasowy (kierownik wydzia艂u prasy KC PZPR) Stefan Staszewski (Gustaw Szusterman). Kiedy mianowano go pe艂nomocnikiem KC w Pozna艅skiem, "organizowa艂" przymusowy skup zbo偶a od tamtejszych ch艂op贸w. W ramach zastraszania aresztowano tam 8 tysi臋cy ch艂op贸w (por. rozmowa ze S. Staszewskim w: Tora艅ska, Oni, s. 90-91). Jego fanatyczne i pe艂ne barbarzy艅skiej wr臋cz niekompetencji decyzje znacz膮co u艂atwia艂 fakt, 偶e nie mia艂 zielonego poj臋cia o rolnictwie. Nie przeszkodzi艂o mu to w byciu przez ponad p贸艂tora roku (od stycznia 1954 r. do wrze艣nia 1955 r.) wiceministrem rolnictwa. Sam wyznawa艂 (T. Tora艅ska, op. cit., s. 89): "(...) zosta艂em wiceministrem rolnictwa, zupe艂nie nie znaj膮c si臋 na rolnictwie, jak typowy mieszczuch i 偶e 偶ona mnie uczy艂a odr贸偶nia膰 偶yto od pszenicy (...)".
Szkoda 偶e Gross, tak szeroko i k艂amliwie rozpisuj膮cy si臋 na temat grabienia mienia 偶ydowskiego przez Polak贸w, nie wspomnia艂 nawet jednym zdaniem o rozmiarach szk贸d wyrz膮dzonych polskiej gospodarce przez H. Minca i jego sztab oraz innych 偶ydowskich komunist贸w, sowietyzuj膮cych Polsk臋.
Od MSZ do wojska
Bardzo wielkie wp艂ywy uzyskali dzia艂acze 偶ydowskiego pochodzenia w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i przy obsadzie plac贸wek dyplomatycznych. 呕ydowski publicysta ze Stan贸w Zjednoczonych Jonathan Kaufman pisa艂: "Lata tu偶 po wojnie by艂y wspania艂ym okresem dla komunist贸w 偶ydowskich. 呕yd贸w i innych lojalnych komunist贸w usadowiano na czo艂owych stanowiskach w ca艂ym kraju, pomimo tego, 偶e niekt贸rzy z nich mieli niewiele ponad dwadzie艣cia lat. 呕ydzi specjalizowali si臋 w handlu zagranicznym i sprawach mi臋dzynarodowych, dlatego 偶e spo艣r贸d znaj膮cych j臋zyki obce byli jedynymi lud藕mi uwa偶anymi za godnych zaufania" (por. J. Kaufman: "A Hole in the Heart of the World. Being Jewish in Eastern Europe", New York 1997, s. 109).
Dowodem tego wyj膮tkowego zaufania do towarzyszy 偶ydowskich by艂o obsadzanie przez nich najwy偶szych stanowisk w MSZ. Warto przypomnie膰 w tym kontek艣cie m.in. 艣wiadectwo jednego z czo艂owych przyw贸dc贸w Polski podziemnej w dobie wojny, delegata rz膮du RP w Londynie na kraj Stefana Korbo艅skiego, odznaczonego w 1980 r. przez Yad Vashem odznaczeniem "Sprawiedliwy w艣r贸d Narod贸w 艢wiata". W ksi膮偶ce "Polacy, 呕ydzi i Holocaust" (Warszawa-Komor贸w 1999, s. 95) pisa艂 on: "Najwa偶niejsze stanowiska w Ministerstwie Spraw Zagranicznych zajmowali 呕ydzi, cz臋sto przyjmuj膮c polsko brzmi膮ce nazwiska. Wincenty Rzymowski, Polak, by艂 osob膮 z pierwszego rz臋du, ale faktyczn膮 kontrol臋 sprawowa艂 Zygmunt Modzelewski". Sam Modzelewski (Fischer) p贸藕niej r贸wnie偶 pe艂ni艂 funkcj臋 ministra spraw zagranicznych w latach 1947-1951. O 偶ydowskim pochodzeniu Modzelewskiego pisa艂 r贸wnie偶 Marek J. Chodakiewicz w ksi膮偶ce "呕ydzi i Polacy 1918-1955" (Warszawa 2000, s. 399-539). Inny 偶ydowski komunista, Stanis艂aw Skrzeszewski, syn Oskara Fokenmana i Rozalii Majewskiej, zajmowa艂 stanowisko ministra spraw zagranicznych po Modzelewskim w latach 1951-1956. Jego 偶ona, Bronis艂awa z domu Mandelbaum, pracowa艂a w bezpiece. Do najbardziej wp艂ywowych komunist贸w 偶ydowskich w MSZ nale偶a艂 p艂k Stefan Wierb艂owski, wiceminister spraw zagranicznych od kwietnia 1951 r. do wrze艣nia 1954 r. (poprzednio m.in. wiceminister informacji i propagandy w 1945 r.). Wierb艂owski nale偶a艂 do fanatycznych nacjonalist贸w 偶ydowskich. Jeden z najrzetelniejszych 偶ydowskich badaczy stosunk贸w polsko-偶ydowskich Feliks Mantel z przek膮sem pisa艂 o tym nacjonalizmie, i偶 Wierb艂owski "u siebie w praskim poselstwie urz膮dzi艂 ma艂膮 plac贸wk臋 zakamuflowanych wsp贸艂wyznawc贸w" (F. Mantel: "Wachlarz wspomnie艅", Pary偶 1980, s. 220). Do najbardziej wp艂ywowych komunist贸w 偶ydowskich w MSZ nale偶a艂 Juliusz Katz-Suchy, przez lata przedstawiciel Polski w ONZ, sk膮din膮d znany z niekompetencji i zafa艂szowania brak贸w w wykszta艂ceniu. Tak偶e w tej sferze 偶ycia patrzono jednak przez palce na ra偶膮ce nawet braki zaufanych 偶ydowskich towarzyszy.
Rozmiary wp艂yw贸w oficjeli 偶ydowskich w MSZ, poza czo艂owymi stanowiskami ministerialnymi, ilustrowa艂a skierowana do kierownictwa PZPR "Notatka o stanie kadr MSZ i wnioskach w sprawie zmian personalnych". Wynika艂o z niej, 偶e "na 8 urz臋duj膮cych dyrektor贸w departament贸w by艂o 5 呕yd贸w, na 4 urz臋duj膮cych wicedyrektor贸w - 3, na 28 urz臋duj膮cych naczelnik贸w wydzia艂贸w - 18" (cyt. za: Andrzej Paczkowski: "呕ydzi w UB: pr贸ba weryfikacji stereotypu", w: "Komunizm. Ideologia, system, ludzie", Warszawa 2001, s. 204). 呕adnych zmian nie dokonano.
W wojsku bardzo du偶e wp艂ywy komunist贸w narodowo艣ci 偶ydowskiej zacz臋艂y si臋 ju偶 w czasie formowania pierwszych polskich jednostek wojskowych przy armii sowieckiej w 1943 roku. Szczeg贸lnie zdominowane przez nich zosta艂y funkcje w aparacie politycznym armii tworzonej w ZSRS, gdzie b艂yskawicznie zdobywali wy偶sze stopnie oficerskie, od kapitan贸w i major贸w do podpu艂kownik贸w i pu艂kownik贸w. Sytuacja ta utrzyma艂a si臋 w nast臋pnych latach. Marek J. Chodakiewicz przytacza raport oficera Armii Czerwonej oddelegowanego do "ludowego" Wojska Polskiego z 1944 roku: "Zgodnie z dyrektyw膮 (szefa Zarz膮du Politycznego podpu艂kownika Moj偶esza Bobrowickiego vel Mieczys艂awa Mietkowskiego) wszyscy 呕ydzi pracuj膮cy w aparacie politycznym (a 呕yd贸w w aparacie politycznym jest zdecydowana wi臋kszo艣膰) podaj膮 w ankietach i wsz臋dzie prezentuj膮 si臋 jako Polacy. W niekt贸rych przypadkach 呕ydzi - pracownicy polityczni chodz膮 nawet do ko艣cio艂a na nabo偶e艅stwa i 偶egnaj膮 si臋 (...). W sprawozdaniach, kt贸re Mietkowski przesy艂a do organ贸w kierowniczych, fakt przesycenia aparatu politycznego 呕ydami r贸wnie偶 jest starannie ukryty. W rzeczywisto艣ci sk艂ad narodowo艣ciowy aparatu (politycznego) Armii Polskiej na dzie艅 1 czerwca 1944 roku wygl膮da nast臋puj膮co: na 44 oficer贸w Zarz膮du Politycznego (艂膮cznie z redakcj膮 gazety wojskowej i kierownictwem Domu Armii Polskiej) - 34 呕yd贸w, 5 Polak贸w z ZSRR oraz 5 Polak贸w z Polski, przy czym wszystkie stanowiska kierownicze (szef Zarz膮du Politycznego, jego zast臋pca, szefowie wydzia艂贸w, redaktor gazety) s膮 obsadzone przez 呕yd贸w. Zast臋pcami dow贸dcy dywizji oraz brygad s膮 呕ydzi, z wyj膮tkiem jednego Polaka. (...) W wydzia艂ach politycznych dywizji na 28 odpowiedzialnych pracownik贸w politycznych - 17 呕yd贸w, na 43 pracownik贸w politycznych na szczeblu pu艂ku - 31 呕yd贸w. W pu艂kowym aparacie politycznym poszczeg贸lnych pu艂k贸w (...) nie ma ani jednego Polaka. Na 86 zast臋pc贸w dow贸dc贸w batalion贸w - 57 呕yd贸w. (...) Nauczycielka ludowa J贸zefa Kancar贸wna (...) w rozmowie ze mn膮 3 czerwca zaznaczy艂a, 偶e Polak贸w - pracownik贸w politycznych wy偶ej ni偶 kompania na stanowiska nie mianuj膮, poniewa偶 wszystkie stanowiska zaj臋te s膮 przez 呕yd贸w (...) (M.J. Chodakiewicz: op. cit., s. 392-393; za: G.A. Bordiugow i in.: "Polska - ZSRR: Struktury podleg艂o艣ci. Dokumenty WKP (B) 1944-1949", Warszawa 1995, s. 75-76).
M.J. Chodakiewicz pisa艂 (op. cit., s. 399), 偶e "呕ydem z pochodzenia by艂 genera艂 Karol 艢wierczewski", co z kolei budzi艂o w膮tpliwo艣ci paru moich rozm贸wc贸w. W艣r贸d bardziej wp艂ywowych dow贸dc贸w pochodzenia 偶ydowskiego by艂 m.in. Leszek Krzemie艅 (Maksymilian Wolf, ojciec Edwarda Krzemienia z "Gazety Wyborczej"). Pe艂ni艂 on kolejno funkcje: szefa Wydzia艂u Wojskowego ZPP, szefa Gabinetu Wojskowego Bieruta i pe艂nomocnika do spraw pobytu wojsk sowieckich w PRL. Zosta艂 genera艂em brygady. Szczeg贸lnym epizodem w jego karierze by艂o ekspresowe sko艅czenie studi贸w (uzyska艂 tytu艂 magistra historii po kilkutygodniowej nauce na kursach w szkole leninowskiej w Moskwie).
Jak bardzo atmosfera owych czas贸w sprzyja艂a przyspieszonym awansom os贸b pochodzenia 偶ydowskiego, najlepiej 艣wiadczy 藕r贸d艂owa analiza Zbigniewa Palskiego "Kadry organ贸w Informacji Wojska Polskiego", opublikowana w "Przegl膮dzie Historycznym" (z. IV z 1993 r., s. 464-465). Pokazuje ona, w jak wielkim stopniu w kierowniczych organach Informacji WP (kontrwywiadu) usadowili si臋 oficerowie pochodzenia 偶ydowskiego. Uznano ich za najbardziej godnych zaufania dla zast膮pienia oficer贸w sowieckich, kt贸rzy opu艣cili Polsk臋 w latach 1945-1948. Przypomnijmy, 偶e Informacja Wojskowa by艂a najbardziej szkodliw膮 struktur膮 w wojsku, s艂u偶膮c膮 do "tropienia wrog贸w ludu" w interesie Sowiet贸w. Wed艂ug Palskiego, dosz艂o do nast臋puj膮cych zmian na czo艂owych stanowiskach w G艂贸wnym Zarz膮dzie Informacji (GZI) Wojska Polskiego:
- szefowie GZI - p艂k. Ko偶uszk臋 zast膮pili kolejno: p艂k J. Rutkiewicz (pochodzenia 偶ydowskiego) i p艂k Stefan Kuhl (pochodzenia 偶ydowskiego),
- szefa Wydzia艂u (Oddzia艂u I) - p艂k. Curanowa zast膮pi艂 p艂k Aleksander Kokoszyn (pochodzenia 偶ydowskiego),
- szefa Wydzia艂u (Oddzia艂u II) - p艂k. Gajewskiego zast膮pi艂 p艂k Ignacy Krzemie艅 (pochodzenia 偶ydowskiego),
- szefa Wydzia艂u (Oddzia艂u III) - pp艂k. Prystup臋 zast膮pi艂 p艂k Jerzy Fonkowicz (pochodzenia 偶ydowskiego),
- szefa Wydzia艂u (Oddzia艂u IV) - p艂k. Malkowskiego zast膮pi艂 p艂k W艂adys艂aw Kochan (narodowo艣ci polskiej),
- szefa Wydzia艂u (Oddzia艂u V) - p艂k. Zajasznikowa zast膮pi艂 pp艂k Wincenty Klupi艅ski (pochodzenia 偶ydowskiego).
Zdaniem Palskiego, tego typu nominacje wynika艂y z "alienacji w艂adz komunistycznych, kt贸re kluczowe stanowiska (m.in. w kontrwywiadzie) musia艂y obsadza膰 lud藕mi pewnymi, rekrutuj膮cymi si臋 akurat spo艣r贸d cz艂onk贸w tej grupy narodowo艣ciowej".
W ministerstwie sprawiedliwo艣ci
Dominuj膮c膮 rol臋 w resorcie sprawiedliwo艣ci odgrywali 偶ydowscy komuni艣ci na czele z wiceministrem sprawiedliwo艣ci Leonem Chajnem, kt贸ry faktycznie, w niczym nie licz膮c si臋 z ministrem figurantem H. 艢wi膮tkowskim, trz膮s艂 ca艂ym resortem. Jak wspomina艂 Wac艂aw Barcikowski w swych wspomnieniach z owych lat "W kr臋gu prawa i polityki" (Katowice 1988, s. 142): "(...) faktycznym kierownikiem Ministerstwa Sprawiedliwo艣ci by艂 Leon Chajn". Chajn, kt贸ry samowolnie podporz膮dkowa艂 sobie s膮dy i prokuratury, ponosi ogromn膮 odpowiedzialno艣膰 za dyktowanie bezwzgl臋dnych wyrok贸w w sfabrykowanych procesach. Nader typowe pod tym wzgl臋dem by艂y jego kategoryczne stwierdzenia w broszurce wydanej w 1947 r.: "S膮 jeszcze prokuratorzy, kt贸rzy zdradzaj膮 zbytek gorliwo艣ci formalnej przy przetrzymywaniu zbir贸w z NSZ. Najwy偶szy czas sko艅czy膰 z tym marazmem i dobrym sercem w stosunku do bratob贸jc贸w!" (L. Chajn: "Trzy lata demokratyzacji prawa i wymiaru sprawiedliwo艣ci", Warszawa 1947, s. 76-77). Zaiste, 艂adna by艂a to demokratyzacja!
Aby przerwa膰 "niepotrzebne" liczenie si臋 ze zb臋dnymi formalno艣ciami (czytaj: regu艂ami prawa), Chajn wzywa艂 do przyspieszonych czystek. Ju偶 w kwietniu 1946 r. podczas dyskusji w KRN gromko pi臋tnowa艂 to, 偶e w polskim s膮downictwie jest zbyt wiele starych kadr s臋dziowskich i prokuratorskich, akcentuj膮c: "Chcieliby艣my (...) wprowadzi膰 do s膮downictwa nowy strumie艅 krwi spo艂ecznej" (cyt. za: A. Rzepli艅ski: "S膮downictwo w PRL", Londyn 1990, s. 31). I rzeczywi艣cie wprowadzono ca艂膮 mas臋 nowych s臋dzi贸w "dokszta艂canych" w przyspieszonym trybie, kt贸rzy bez skrupu艂贸w wydawali krwio偶ercze wyroki zgodnie z 偶yczeniami zwierzchnik贸w. W latach 1946-1952 prawie 440 nowych s臋dzi贸w do艂膮czy艂o do wymiaru sprawiedliwo艣ci po uko艅czeniu pi臋tnastomiesi臋cznych kurs贸w s臋dziowskich. Jeszcze w 1969 r. 100 s臋dzi贸w posiada艂o jedynie wykszta艂cenie 艣rednie (tam偶e, s. 34). Dodajmy, 偶e i tak bardzo zdziesi膮tkowanych podczas wojny pracownik贸w wymiaru sprawiedliwo艣ci poddano w pierwszych latach po wojnie kolejnym represjom. By przypomnie膰 cho膰by, co zrobiono w Kielcach. Wed艂ug Marii Turlejskiej, sowiecki komendant kielecki wezwa艂 wszystkich pracownik贸w wymiaru sprawiedliwo艣ci na rzekome spotkanie z przedstawicielem rz膮du tymczasowego. Jak pisa艂a Turlejska: "T艂umnie przybyli s臋dziowie, prokuratorzy, urz臋dnicy, aplikanci, adwokaci, notariusze, nawet wo藕ni s膮dowi. Wszyscy zostali wyaresztowani i wywiezieni. To samo spotka艂o magistratur臋 radomsk膮" (M. Turlejska: Przyczynek do los贸w prawnik贸w polskich w latach 1935-1953, "Zeszyty Historyczne" 1996, nr 115, s. 28). Sama M. Turlejska by艂a donosicielk膮 do bezpieki w czasach stalinowskich i jedn膮 z najbardziej dogmatycznych postaci w 艣rodowisku historyk贸w. P贸藕niej, pocz膮wszy od lat 80., stara艂a si臋 zaciera膰 sw膮 dawn膮 przesz艂o艣膰 tekstami rozliczeniowymi ze zbrodniami stalinizmu.
Na miejsca opr贸偶nione przez uwi臋zionych wchodzili nowi towarzysze, chc膮cy jak najgorliwiej wprowadza膰 idee sowieckiego s膮downictwa i wzorzec rozpraw z wrogami ludu, zgodny z koncepcjami stalinowskiego oberprokuratora Andrieja Wyszy艅skiego. Jaskrawym przyk艂adem takiego "prawnika" z awansu by艂 Marian Muszkat, pu艂kownik WP 偶ydowskiego pochodzenia (wyemigrowa艂 do Izraela w 1968 r., a w 1992 r. opublikowa艂 pe艂n膮 oszczerstw ksi膮偶k臋 o rzekomym polskim "antysemityzmie" w dobie powojennej). Stefan Korbo艅ski opisa艂 w swej znakomitej ksi膮偶ce "W imieniu Kremla" wyst膮pienie Muszkata na walnym zgromadzeniu Zrzeszenia Prawnik贸w Demokrat贸w. Muszkat stwierdzi艂 tam, 偶e s膮d winien zrozumie膰, i偶 do ka偶dego przepisu nale偶y stosowa膰 marksistowsk膮 wyk艂adni臋, wed艂ug kt贸rej dobro demokracji ludowej jest naczelnym nakazem i je艣li pewien przepis temu warunkowi nie odpowiada, to nie mo偶e by膰 stosowany. Muszkat za偶膮da艂 wyposa偶enia prokuratury w nadzwyczajne uprawnienia w nowej rewolucyjnej sytuacji. Wed艂ug Korbo艅skiego, w my艣l koncepcji Muszkata prokuratorzy mieli zosta膰 panami 偶ycia i 艣mierci ka偶dego cz艂owieka. Adwokat za艣 winien zapomnie膰 o przedwojennej zasadzie, 偶e jego zadaniem jest obrona oskar偶onego przed kar膮. W ludowym wymiarze sprawiedliwo艣ci mia艂 on teraz sta膰 si臋 - obok s膮du i prokuratury - trzecim organem, kt贸rego zadaniem jest wykrycie przest臋pcy, cho膰by by艂 nim jego w艂asny klient! Adwokat mia艂 wi臋c sta膰 si臋 pomocniczym funkcjonariuszem policji 艣ledczej (por. S. Korbo艅ski: "W imieniu Kremla", Pary偶 1956, s. 181).
Godne przypomnienia s膮 r贸wnie偶 haniebne "innowacje" prawne wysz艂e spod pi贸ra Leona Schaffa, m艂odszego brata os艂awionego stalinizatora polskiej nauki, filozofa Adama Schaffa. Leon Schaff wyst膮pi艂 z szerok膮 wyk艂adni膮 terroru wobec wszystkich warstw i klas uznanych za niech臋tne wobec komunistycznego re偶imu. W wydanym w 1950 r. podr臋czniku "Polityczne za艂o偶enia wymiaru sprawiedliwo艣ci w Polsce Ludowej" L. Schaff postulowa艂 "pozbawienie tych klas praw obywatelskich" i jak najszersze zastosowanie wobec nich "metod pozas膮dowych". Leon Schaff by艂 r贸wnie偶 偶arliwym zwolennikiem stosowania "proces贸w pokazowych" wobec "wrog贸w ludu". W cytowanej ju偶 pracy z 1950 r. akcentowa艂: "Tego typu procesy jak grup by艂ej AK, NSZ, WiN, jak proces Doboszy艅skiego, demaskowa艂y istotne oblicze polskiej reakcji. Procesy te ujawnia艂y nikczemn膮 rol臋 tych ugrupowa艅, wykaza艂y ich bezideowo艣膰 polityczn膮, wykaza艂y ich 艣cis艂y zwi膮zek z obcym wywiadem. Procesy te spe艂nia艂y niew膮tpliwie donios艂膮 rol臋 w zakresie mobilizacji spo艂ecze艅stwa; wzrostu jego czujno艣ci politycznej, odizolowa艂y reakcj臋 od mas ludowych".
Inny 偶ydowski teoretyk prawa i zarazem s臋dzia Najwy偶szego S膮du Wojskowego p艂k Leo Hochberg "ws艂awi艂 si臋" jako tw贸rca prawa, wed艂ug kt贸rego szeptan膮 propagand臋 uznano za zbrodni臋 stanu. Upowszechnia艂 w Polsce "nowinki prawne" rodem z ZSRS, przede wszystkim prace A. Wyszy艅skiego, g艂osz膮ce m.in., 偶e "przyznanie si臋 oskar偶onego do winy mo偶e stanowi膰 decyduj膮cy dow贸d winy" (por. T.M. P艂u偶a艅ski, Prawnicy II RP, komunistyczni zbrodniarze, "Najwy偶szy Czas", 27 pa藕dziernika 2001, w nawi膮zaniu do uwag J. Poksi艅skiego o roli Hochberga, wyra偶onych w ksi膮偶ce "TUN"). Sam Leo Hochberg nale偶a艂 do najbezwzgl臋dniejszych komunistycznych zbrodniarzy - wyda艂 27 wyrok贸w 艣mierci (wg: Zbrodniarze w togach, "G艂os", 13 stycznia 2001). Tym bardziej szokuj膮ce by艂o publikowane po 艣mierci L. Hochberga stwierdzenie w apologetycznym wspomnieniu zamieszczonym w Biuletynie 呕ydowskiego Instytutu Historycznego (kwiecie艅-czerwiec 1978 r. nr 2/1061): "Odszed艂 od nas wybitny erudyta, m膮dry doradca (...) cz艂owiek wielkiego serca i dobroci". T臋 wielk膮 dobro膰 mia艂 uciele艣nia膰 kat, kt贸ry wyda艂 27 wyrok贸w 艣mierci w sfabrykowanych stalinowskich procesach!
Przypomnijmy, 偶e Gross, tak wiele pisz膮cy o okrucie艅stwach Polak贸w wobec 呕yd贸w, ani zdaniem nie wspomnia艂 o dzia艂alno艣ci "pe艂nych dobroci" kat贸w Polak贸w narodowo艣ci 偶ydowskiej.
Kolejna cz臋艣膰 cyklu uka偶e si臋 w przysz艂ym tygodniu.
prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2006-09-23
powrot
|