|
Ju偶 w pierwszych latach powojennych rozpocz臋艂y si臋 skrajne ataki na wiele cennych tradycji polskiej literatury. Szczeg贸lnie haniebn膮 rol臋 w tej sprawie odegra艂a marksistowska "Ku藕nica", specjalizuj膮ca si臋 - jak pisa艂a Maria D膮browska - w "plugawych napa艣ciach na bardziej niezale偶nych pisarzy". Przewa偶aj膮c膮 cz臋艣膰 redakcji "Kultury" stanowili r贸偶ni w艣ciekli "czerwoni encyklopedy艣ci" 偶ydowskiego pochodzenia, m.in. Adam Wa偶yk (Wagman), Jan Kott, Mieczys艂aw Jastrun, Kazimierz Brandys.
Szczeg贸lnie wielkie szkody dla literatury przynios艂a dzia艂alno艣膰 poety politruka, kapitana WP Adama Wa偶yka, zapami臋ta艂ego w niszczeniu polskich warto艣ci patriotycznych. Pocz膮tki dzia艂a艅 Wa偶yka przypad艂y na czasy lwowskiej targowicy literackiej lat 1939-1941. Ju偶 wtedy zamieni艂 on dawne sk艂onno艣ci do awangardowych eksperyment贸w literackich na skrajny prosowiecki serwilizm. Szed艂 on u niego w parze z pe艂nymi jadu strofami, szkaluj膮cymi rozbite przez dw贸ch agresor贸w pa艅stwo polskie. Ju偶 5 listopada 1939 roku Wa偶yk "popisa艂 si臋" godnym najgorszych targowiczan wierszem "Do inteligenta polskiego". Wiersz ten zaczyna艂 si臋 od gwa艂townego, oszczerczego ataku na polsk膮 armi臋 i jej dow贸dc贸w:
To sta艂o si臋 tak nagle, rozbite poci膮gi,
zdarte druty, na torach wydr膮偶one leje.
Zamiast wodz贸w - p贸艂g艂贸wki, zamiast armii - w艂贸cz臋gi,
widma noc膮 ci膮gn膮ce, by skry膰 si臋, gdy zadnieje.
(...)
W kolejnych wierszach Wa偶yk wys艂awia艂 Zwi膮zek Sowiecki jako jedyn膮, upragnion膮 ojczyzn臋 ("Biografia", "Rado艣膰 radziecka"). Dawny awangardowy poeta bez 偶enady tworzy艂 najskrajniejsze produkcyjniaki ("Konsomolki przyje偶d偶aj膮ce do Lwowa", "Do robotnicy"). Najwi臋ksze szkody przynios艂y jednak dzia艂ania Wa偶yka w pierwszym dziesi臋cioleciu powojennym. Jako sekretarz generalny ZLP, redaktor naczelny "Tw贸rczo艣ci" (1950-1954), a okresowo nawet cz艂onek KC, sta艂 si臋 g艂贸wnym partyjnym autorytetem w sferze kultury. Pisarz Andrzej Braun wspomina艂 w "Ha艅bie domowej" Trznadla: "To, co powiedzia艂 Wa偶yk, mia艂o znaczenie i Bierut czy Berman natychmiast nadawali praktyczny kszta艂t koncepcjom Wa偶yka". Jako oficjalny "teoretyk literatury" (tak go nazywa艂 historyk literatury Tadeusz Drewnowski) Wa偶yk "ws艂awi艂 si臋" m.in. bezprzyk艂adn膮 napa艣ci膮 na tak drog膮 wszystkim czuj膮cym po polsku poezj臋 Cypriana Norwida, pisz膮c, 偶e "bli偶sze obcowanie z Norwidem dzia艂a uwsteczniaj膮co na wyobra藕ni臋". Posun膮艂 si臋 do nazwania poezji Norwida "napuszon膮 n臋dz膮 my艣li" (A. Wa偶yk, W stron臋 humanizmu, Warszawa 1949). Do najobrzydliwszych "wyczyn贸w" Wa偶yka nale偶a艂 jego bezpardonowy atak na poezj臋 Konstantego Ildefonsa Ga艂czy艅skiego w oficjalnym referacie podczas zjazdu ZLP w czerwcu 1950 roku. "Zach臋ci艂" w nim Ga艂czy艅skiego, aby wreszcie "ukr臋ci艂 艂eb temu rozwydrzonemu kanarkowi, kt贸ry zagnie藕dzi艂 si臋 w jego wierszach". Za najpilniejsze zadanie Wa偶yk uzna艂 "oczyszczenie poezji ze smaczk贸w i pi臋knostek bur偶uazyjnej poetyki z czas贸w imperializmu". Ga艂czy艅ski skomentowa艂 atak Wa偶yka wypowiedzi膮 w kuluarach: "C贸偶, kanarkowi 艂eb mo偶na ukr臋ci膰, ale wtedy wszyscy zobacz膮 klatk臋. Co zrobi膰 z klatk膮, koledzy?". Ten pe艂en gorzkiej ironii komentarz nie pom贸g艂 Ga艂czy艅skiemu, kt贸ry w rezultacie ataku Wa偶yka z oficjalnej trybuny nagle poczu艂 skrajn膮 izolacj臋 we wszystkich redakcjach i wydawnictwach, ca艂kowit膮 blokad臋 publikacji. Najwi臋kszy autorytet oficjalnej literatury poza terroryzowaniem innych pisarzy nie zapomina艂 o tworzeniu w艂asnych wierszy. Wyprodukowa艂 m.in. chyba najbardziej groteskowy utw贸r w艣r贸d poetyckiej produkcji polskiego stalinizmu - wiersz demaskuj膮cy "imperialistyczn膮" Coca-Col臋. W "Piosence o Coca-Cola" stwierdza艂 z przej臋ciem:
(...)
Po Coca-Cola b艂ogo, r贸偶owo
za par臋 cent贸w ameryka艅skich
艣nili艣cie nasz膮 艣mier膰 atomow膮
Po Coca-Cola b艂ogo, r贸偶owo!
My, co pijemy wod臋 nadziei,
wiemy, gdzie si臋ga dzi艣 nasza wola:
wyszli艣cie z Chin, wyjdziecie z Korei,
my wam przerwiemy sen Coca-Cola,
my, co pijemy wod臋 nadziei.
W wierszu "Morderstwo" demaskowa艂 "wroga", kt贸ry zabi艂 traktorzyst臋 "za jedno s艂owo: sp贸艂dzielnia"; w utworze "Lud wejdzie do 艣r贸dmie艣cia" deklamowa艂:
Patrz, jak stoi uparta
na rusztowaniach partia,
rozpala si臋 klasowa
bitwa - nasza budowa.
Niech wiedz膮 ludzie, komu
rodzi si臋 dom po domu,
czy magnatom stalowym,
wariatom atomowym,
czy sobie i ludowi
Warszawa si臋 sposobi.
(...)
Nie zabrak艂o w tw贸rczo艣ci Wa偶yka i wielkiego panegiryku na cze艣膰 generalissimusa Stalina - "Rzeka":
M膮dro艣膰 Stalina
rzeka szeroka,
w ci臋偶kich turbinach
przetacza wody,
p艂yn膮c wysiewa
pszenic臋 w tundrach,
zalesia stepy,
stawia ogrody.
W 1954 r. Wa偶yk zrealizowa艂 jedno ze swych najbardziej grafoma艅skich przedsi臋wzi臋膰 - napisa艂 scenariusz do filmu "Niedaleko od Warszawy" o ameryka艅skim szpiegu sabota偶y艣cie.
Jednym z najgorliwszych poet贸w dworskich
na us艂ugach Bieruta
by艂 znany tw贸rca starszego pokolenia Mieczys艂aw Jastrun. Pomimo wielostronnej pomocy udzielonej mu ze strony polskich znajomych w czasie wojny, gdy ukrywa艂 si臋 na "aryjskich papierach", po wojnie wyr贸偶ni艂 si臋 szczeg贸lnie skrajnymi, oszczerczymi atakami na rzekomy polski antysemityzm. W opublikowanym 17 czerwca 1945 r. w krakowskim "Odrodzeniu" tek艣cie "Pot臋ga ciemnoty" twierdzi艂, 偶e za wymordowanie ponad trzech milion贸w 呕yd贸w ponosi odpowiedzialno艣膰 na r贸wni z hitlerowskim okupantem ca艂e bez ma艂a polskie spo艂ecze艅stwo. W czasie gdy do ujarzmienia Polski w interesie Sowiet贸w przyst臋powa艂y ca艂e falangi ubek贸w i politruk贸w 偶ydowskiego pochodzenia na czele z Bermanem, R贸偶a艅skim, Borejsz膮, Romkowskim, Brystygierow膮 czy Fejginem, Jastrun pi臋tnowa艂 polskie "zbrodnicze", "reakcyjne" organizacje, kt贸re jakoby wci膮偶 "kontynuuj膮 krwaw膮 robot臋 hitlerowsk膮", dybi膮c na ocala艂膮 z zag艂ady "grupk臋 inteligencji pochodzenia 偶ydowskiego".
Gross w "Strachu" (s. 129, 172) nader ch臋tnie powo艂uje si臋 na wspomniany tekst Jastruna, stanowi膮cy skrajny atak na spo艂ecze艅stwo polskie za jego rzekomo wyj膮tkowo silny "antysemityzm". Gross tytu艂uje Jastruna (na s. 172) "wielkim poet膮 polskim", ca艂kowicie przemilczaj膮c jego rzeczywi艣cie wielk膮 rol臋 jako jednego ze stalinizator贸w polskiej literatury. Warto tu przypomnie膰, 偶e Jastrun, zgodnie z wymogami 贸wczesnej stalinowskiej "poetyki", z furi膮 pi臋tnowa艂 polskich partyzant贸w walcz膮cych o niepodleg艂o艣膰 Polski, przeciw Sowietom i polskiej targowicy. W wierszu "Ballada o Puszczy 艢wi臋tokrzyskiej" spotwarza艂 偶o艂nierzy AK, rzekomo degeneruj膮cych si臋 w bandy. Podobn膮 wymow臋 mia艂a r贸wnie偶 "Ballada zimowa" Jastruna, pi臋tnuj膮ca 偶o艂nierzy antykomunistycznego podziemia i wspieranie ich przez Ko艣ci贸艂. W wierszu "W艂asno艣膰" gromi艂 "wrog贸w klasowych" - ku艂ak贸w. Z energi膮 w艂膮czy艂 si臋 te偶 w propagand臋 antyko艣cieln膮 re偶imu, produkuj膮c wiersz "W bazylice 艣wi臋tego Piotra", w wyrafinowany spos贸b atakuj膮cy Watykan za rzekomy sojusz z Hitlerem. Wys艂awia艂 r贸偶nych komunistycznych idol贸w, osobny wiersz po艣wi臋caj膮c pami臋ci jednego z przyw贸dc贸w PPR-u w dobie wojny, Paw艂a Findera. W po艣wi臋conym Leninowi "Wspomnieniu z Poronina" opiewa艂 z patosem:
My艣l jego w k艂臋bach 艣nie偶ycy i w dymie
Nadlatywa艂a, aby si膮艣膰 na naszym brzegu.
(...)
Po 艣mierci Stalina Jastrun opublikowa艂 tekst rzewnie op艂akuj膮cy pami臋膰 zmar艂ego generalissimusa, pisz膮c m.in.: "Umar艂 cz艂owiek, ale ka偶da nasza my艣l o nim zwi膮zana jest z 偶yciem. Imi臋 jego ponios膮 rozwini臋te sztandary klasy robotniczej, Partii, dalej, w przysz艂o艣膰".
Warto doda膰, 偶e jego syn Tomasz Jastrun nale偶y dzi艣 do najskrajniejszych tropicieli rzekomego "polskiego antysemityzmu" i przeciwnik贸w tradycyjnego polskiego patriotyzmu. "Ws艂awi艂 si臋" jak偶e wielu atakami na polsko艣膰 i tradycje narodowe, grubia艅skim znies艂awianiem najwi臋kszych tw贸rc贸w narodowych, m.in. haniebnym brutalnym atakiem na Zbigniewa Herberta wkr贸tce po jego 艣mierci. Nazwano go z powodu tych jego niegodnych wyczyn贸w "chorym z nienawi艣ci". Godny uwagi jest fakt, 偶e T. Jastrun, syn jednego z tw贸rc贸w najbardziej obci膮偶onych "ha艅b膮 domow膮" doby stalinizmu, ze szczeg贸ln膮 w艣ciek艂o艣ci膮 reagowa艂 na ka偶de przypominanie 艂ajdactw r贸偶nych pseudoautorytet贸w czas贸w stalinowskich.
Trzeba przyzna膰, 偶e w tej sprawie Mieczys艂aw Jastrun, dawny stalinista, okaza艂 si臋 o wiele uczciwszy. Jak przyzna艂 sam Tomasz Jastrun na 艂amach "Res Publiki", jego ojciec z obrzydzenia swoj膮 dzia艂alno艣ci膮 i moralnego kaca za lata 1944-1955 nie otrz膮sn膮艂 si臋 do 艣mierci.
Jednym z czo艂owych stalinizator贸w polskiej literatury by艂 pisarz Kazimierz Brandys. Nale偶a艂 do najbardziej agresywnych redaktor贸w marksistowskiej "Ku藕nicy" w艣ciekle atakuj膮cej przeciwnik贸w w艂adzy. Mi臋dzy innymi "ws艂awi艂 si臋" skrajnie oszczerczym atakiem na PSL miko艂ajczykowskie, kt贸re nazwa艂 "gro藕nym przewodem dla faszyzmu w Polsce". W latach 1948-1951 wyda艂 4-tomowy cykl "Mi臋dzy wojnami", kt贸ry mia艂 obna偶y膰 "nico艣膰" przedwojennej Polski i przeciwstawi膰 jej obraz "szcz臋艣liwych" powojennych przemian. Ju偶 pierwsza powie艣膰 cyklu pokazywa艂a w spos贸b zdeformowany obraz gro藕by "antysemityzmu" w Polsce przed 1939 rokiem. Kolejny tom pt. "Antygona" mia艂 da膰 klasowy os膮d "nikczemnych" bur偶uj贸w, buszuj膮cych w Polsce mi臋dzywojennej. Najbardziej antypolsk膮 wymow臋 mia艂
4. tom "Cz艂owiek nie umiera"; zaczyna艂 si臋 od "odpowiednio" wycyzelowanego jadowitego ataku na akowskie dow贸dztwo Powstania Warszawskiego: "5 pa藕dziernika hrabia B贸r-Komorowski, wystraszony skutkami zbrodni, sp艂oszony jak szczur dymem p艂on膮cego miasta i widokiem podst臋pnie przelanej krwi, kt贸rej by艂 hojnym szafarzem, rozw艣cieczony wreszcie niemi艂膮 sytuacj膮, obna偶aj膮c膮 zbyt jaskrawo zdrad臋 'londy艅skiego dow贸dztwa' - kt贸re pod has艂em powstania przeciwko okupantom usi艂owa艂o pchn膮膰 m艂odzie偶 warszawsk膮 przeciwko wyzwole艅czym armiom, radzieckiej i polskiej - wystraszony, sp艂oszony i rozw艣cieczony tym wszystkim, pojecha艂 hrabia B贸r do O偶arowa. Tam w kwaterze dow贸dcy SS von dem Bacha, po przyjacielskiej gaw臋dzie, w kt贸rej obydwaj genera艂owie odnale藕li wsp贸lnych przodk贸w po k膮dzieli - podpisano akt kapitulacji".
Ksi膮偶ka Brandysa spe艂nia艂a wszystkie wymogi najbardziej agresywnego socrealizmu, pi臋tnowa艂a dywersj臋 "wrog贸w ludu" i r贸偶nych 艂a艅cuchowych "ps贸w imperializmu". Ludowe w艂adze zadba艂y o odpowiednie spopularyzowanie tak 偶arliwego pisarza. Jak po latach wspomina艂 sam Brandys w "Miesi膮cach", w jednej ze sp贸艂dzielni ka偶dy, kto chcia艂 kupi膰 wiadro, musia艂 obowi膮zkowo kupi膰 kt贸ry艣 z tom贸w wiekopomnego cyklu "Mi臋dzy wojnami". Po latach mocno wyszydzi艂 t臋 sprzeda偶 wi膮zan膮 Herbert. W s艂uchowisku radiowym "Lalek" da艂 obraz wielobran偶owego sklepu, w kt贸rym smo艂a jest przemieszana z Brandysem, zgrzeb艂ami, 艂a艅cuchami i butami. W kolejnej ksi膮偶ce, "Obywatele", Brandys dos艂ownie poszed艂 na ca艂o艣膰 w tropieniu i demaskowaniu r贸偶nych "wrog贸w ludu". Najczarniej narysowa艂 postaci deprawuj膮cego m艂odzie偶 reakcyjnymi pogl膮dami ksi臋dza katechety Le艣niarza i jeszcze niebezpieczniejszego od niego wroga klasowego, nauczyciela Dzia艂y艅ca. Jako wz贸r dzia艂ania dla czytelnik贸w postawieni zostali w powie艣ci Brandysa czujni zetempowcy, kt贸rzy gorliwie szli po tropach antyludowej zdrady. Nie zabrak艂o i odpowiednio nakre艣lonego "szcz臋艣liwego" ko艅ca ca艂ej epopei. By艂 nim w ksi膮偶ce Brandysa proces "pi臋ciu bankrut贸w politycznych, pi臋ciu zajad艂ych wrog贸w Polski Ludowej".
Wena "ideowa" Brandysa przejawi艂a si臋 r贸wnie偶 w jego 偶a艂osnych 艂kaniach po 艣mierci Stalina. Pisa艂: "Wie艣膰 o 艣mierci Stalina porazi艂a serca nasze najokrutniejszym b贸lem". I wzywa艂 wszystkich tak jak on rozpaczaj膮cych, aby pami臋tali, 偶e jedyne, co pozostaje do zrobienia, "gdy odchodz膮 ludzie najbli偶si i najbardziej kochani, (...) to przysi臋ga z艂o偶ona w duszy: przysi臋ga wierno艣ci dla ich my艣li i pragnie艅".
We wrze艣niu 1955 r. Brandys opublikowa艂 jeden z najbardziej kompromituj膮cych wytwor贸w swej "tw贸rczo艣ci" - opowiadanie "Nim b臋dzie zapomniany". By艂 to bardzo nikczemny w stylu atak na Czes艂awa Mi艂osza, kt贸remu Brandys zapowiada艂 szybkie zapomnienie, czyli co艣, co oznacza艂o najci臋偶sz膮 w obyczaju 偶ydowskim kl膮tw臋. Tekst opowiadania roi艂 si臋 od najskrajniejszych inwektyw pod adresem Mi艂osza, portretowanego pod nazwiskiem Wejmonta: "Ta mysz uciek艂a z prawdziwie trudnego kursu. Nie r贸bcie z niego ideologa. To mysz (...). Za rok nie starczy mu 艣liny, by na nas plu膰. Ju偶 nas nie obejmie rozumem ta mysz. Nic z niego zostanie".
W lewicowych mediach jako rzekomy autorytet cz臋sto wyst臋powa艂 Jan Kott, bez w膮tpienia jeden ze sprawc贸w najgorszych spustosze艅 w sferze kultury w czasach stalinowskich. Prawd臋 o jego 贸wczesnej niszczycielskiej dzia艂alno艣ci pr贸bowano odsy艂a膰 w niepami臋膰, tym mocniej za to eksponuj膮c walory jego p贸藕niejszej tw贸rczo艣ci (zw艂aszcza esej贸w "Szekspir wsp贸艂czesny"). Adam Michnik po艣wi臋ci艂 Kottowi ogromny artyku艂 w Magazynie "Gazety Wyborczej" (luty 1995), ju偶 na wst臋pie anonsuj膮c: "Jak rozumie膰 zakr臋ty tw贸rczo艣ci Jana Kotta? Kim jest w polskiej kulturze ten fechmistrz s艂owa i awanturnik, Don Juan i globtroter, anarchista i ateista, 呕yd i komunista, libera艂 i gorszyciel, emigrant i prowokator? Pisarstwo Kotta i jego biografia s膮 rodzajem 艂amig艂贸wki". Jednak dla wielu os贸b biografia Kotta nie by艂a 偶adn膮 艂amig艂贸wk膮; widziano w nim uciele艣nienie nieuczciwo艣ci i cynicznego karierowiczostwa; do takiej oceny przychylali si臋 m.in. A. Hertz oraz Jerzy Giedroy膰, kt贸ry w li艣cie do Witolda Gombrowicza (18 V 1963 r.) pisa艂, 偶e Jan Kott jest jednym z tych, kt贸rzy "stali si臋 szmatami i bezwolnymi narz臋dziami nieinteligentnego systemu". Leopold Tyrmand pisa艂 o "lokajskim Jana Kotta ukorzeniu si臋 przed nieodwracaln膮 Brutalno艣ci膮 Historii". Kott, tak bezkrytycznie fetowany w "Gazecie Wyborczej", w przesz艂o艣ci niejednokrotnie ch臋tnie si臋ga艂 do idei zmitologizowanego post臋pu, by usprawiedliwia膰 wszelkie stalinowskie zbrodnie. Gustaw Herling-Grudzi艅ski opisa艂 sw膮 rozmow臋 z Kottem: "Zgada艂o si臋 o Katyniu, nie obra艂 oficjalnej linii post臋powania. Wyd膮艂 tylko wargi i sykn膮艂 z u艣miechem: 'C贸偶 znaczy kilka tysi臋cy oficer贸w wobec Historii w marszu'" (G. Herling-Grudzi艅ski, Dziennik pisany noc膮, Warszawa 1990).
W swym 偶膮daniu radykalnego przekszta艂cenia literatury i humanistyki jako jednego z imperatyw贸w wychowawczych nowego ustroju Kott by艂 bardzo bezwzgl臋dny. Odrzuca艂 do lamusa Zygmunta Krasi艅skiego i Stanis艂awa Wyspia艅skiego, Stefana 呕eromskiego, Henryka Sienkiewicza i Josepha Conrada. Wydana przez Kotta wsp贸lnie z Wa偶ykiem antologia wierszy polskich od Reja po Staffa (Wiersze, kt贸re lubimy. Antologia, Warszawa 1951) sta艂a si臋 wzorcowym przyk艂adem niewra偶liwo艣ci stalinowskiej krytyki literackiej na autentyczne pi臋kno i wielko艣膰 poezji. Ju偶 w przedmowie Kott i Wa偶yk zdyskredytowali dorobek "reakcyjnych" polskich poet贸w na czele z Krasi艅skim, stwierdzaj膮c m.in.: "Krasi艅ski pisa艂 wiersze nieporadne, egzaltowane, wytrawione z ziemskiej materii. Tych kilku wierszy Krasi艅skiego, kt贸re mo偶emy polubi膰, szukali艣my ze 艣wieczk膮 w r臋ku". Wierszom Krasi艅skiego po艣wi臋cono tylko dwie strony, sze艣膰 razy wi臋cej miejsca przeznaczono na zupe艂nie zapomniane wiersze W艂adys艂awa Syrokomli, np. "Powr贸t Janka z targowiska", widz膮c w nich wspania艂y wz贸r demaskowania "systemu feudalizmu pa艅szczy藕nianego".
B臋d膮c jednym z filar贸w marksistowskiej "Ku藕nicy", pierwszego wielkiego forum sowietyzacji kultury polskiej, Kott wyst膮pi艂 m.in. z gwa艂townym atakiem na wymow臋 "Lorda Jima" Conrada, widz膮c w g艂oszonych w nim idea艂ach heroizmu i honoru wz贸r "niebezpiecznej" ideologii, wyznawanej p贸藕niej przez 偶o艂nierzy Armii Krajowej. Witold Wirpsza wspomnia艂 w rozmowie z Trznadlem: "Pami臋tam ob艂膮kany atak Kotta na Conrada, jego tez膮 by艂o (...), 偶e Conrad by艂 ulubion膮 lektur膮 m艂odzie偶y akowskiej, m艂odzie偶 akowska by艂a faszyzuj膮ca, ergo - Conrad by艂 prefaszystowski". Wirpsza wspomnia艂 r贸wnie偶 sw膮 rozmow臋 z Kottem po latach: "Ja si臋 go wr臋cz zapyta艂em: po co艣 ty te wszystkie g艂upstwa pisa艂? To on mi odpowiedzia艂 bardzo prosto, w co nie wierz臋: bo si臋 ba艂em.
Ja sobie tak my艣l臋: atakowa膰 Conrada dlatego, 偶e si臋 ba艂? Czego?" (J. Trznadel, Ha艅ba domowa). "Boja藕liwy" Kott przez lata atakowa艂 wielu r贸偶nych "wrog贸w" socjalizmu, od Ko艣cio艂a katolickiego, zbrojnego podziemia i gen. Andersa, po r贸偶nych "reakcyjnych" tw贸rc贸w. Szczeg贸lnie gwa艂townie pi臋tnowa艂 Kott "Kamienie na szaniec" Aleksandra Kami艅skiego. Stwierdzi艂: "To jest gro藕na ksi膮偶ka. Tak wychowano pokolenie kondotier贸w".
Stalinowskie 艂kania Artura Mi臋dzyrzeckiego
Znany autorytet intelektualny, pisarz i poeta Artur Mi臋dzyrzecki, od 1991 r. przez wiele lat prezes polskiego Pen-Clubu, "ws艂awi艂 si臋" w 1953 r. 偶a艂obnym poematem "Marzec 1953", op艂akuj膮cym 艣mier膰 generalissimusa wszech czas贸w Josifa Wisarionowicza Stalina. Mi臋dzyrzecki 艂ka艂 z ogromn膮 si艂膮:
Przysz艂o, za gard艂o 艣cisn臋艂o,
Mija艂y doby;
S艂uchali艣my, nie rozumiej膮c,
O 艣mierci, m臋ce choroby.
S艂uchali艣my do rozpaczy
Bolej膮cy niemi
Stalin. Duma dni naszych.
Najwi臋kszy z ludzi na ziemi.
Wr贸ci艂 nam wolno艣膰. By艂 dla nas
Najlepszym z przyjaci贸艂.
Nauczy艂 nas m臋stwa i trwania.
Nawet w b贸lu i p艂aczu.
(...)
P艂akali艣my w Warszawie,
Na 艢l膮sku, na dumnym Helu,
I przysi臋gali艣my sprawie,
I przysi臋gali艣my dzie艂u.
(...)
Wybudujemy nad Wis艂膮
Pi臋kn膮, szcz臋艣liw膮 ziemi臋.
Wrog贸w zmieciemy. Przysz艂o艣膰
Nazwiemy Jego imieniem.
(...)
Mi臋dzyrzecki by艂 "zaanga偶owany" r贸wnie偶 w liczne inne poetyckie popularyzacje stalinowskich k艂amstw komunistycznych. By艂 m.in. autorem wiersza "Dzieci Juliusza i Ethel", wybielaj膮cego jako rzekome niewinne ofiary sowieckich szpieg贸w atomowych Juliusza i Ethel Rosenberg贸w. Szkaluj膮c w艂adze ameryka艅skie, kt贸re wyda艂y wyrok na sowieckich szpicl贸w, Mi臋dzyrzecki apelowa艂: "Uczcie si臋 nienawidzi膰 knebla, co usta zatyka". Bohdan Urbankowski tak komentowa艂 w ksi膮偶ce "Czerwona msza albo u艣miech Stalina" wymow臋 wiersza Mi臋dzyrzeckiego: "Zosta艂o wymuszone pot臋pienie 'imperializmu', wymuszona zosta艂a nienawi艣膰. Organizowanie nienawi艣ci to zarazem szczyt mo偶liwo艣ci propagandy komunizmu, szczyt mo偶liwo艣ci tej poezji".
Jednym z najbardziej popieranych faworyt贸w komunistycznej w艂adzy by艂 znany poeta 偶ydowskiego pochodzenia z grupy Skamandryt贸w Julian Tuwim. Jeszcze podczas wojennego pobytu na Zachodzie dawa艂 on dowody skrajnej prosowiecko艣ci. Jan Lecho艅 t艂umaczy艂 swoje zerwanie z Tuwimem w maju 1942 r. jego "艣lep膮 mi艂o艣ci膮 do bolszewizmu". Po powrocie do kraju Tuwim nale偶a艂 do tw贸rc贸w szczeg贸lnie mocno zaprzyja藕nionych z komunistyczn膮 elit膮 w艂adzy i by艂 odpowiednio forowany (za prore偶imowe zaanga偶owanie obdarowano go m.in. will膮 w Aninie). Na zam贸wienie w艂adz wypisywa艂 serwilistyczne wiersze w stylu "Do narodu radzieckiego", wys艂awiaj膮cego "wiecznie 偶ywego herosa Stalina". W paszkwilanckim wierszu "We mgle" Tuwim kre艣li艂 potwornie czarny obraz "zdegenerowanych" polskich emigrant贸w, snuj膮cych pijackie mrzonki o wojennej po偶odze atomowej. Zgodnie z 贸wczesn膮 ideologi膮 has艂em "Kto nie jest z nami, przeciw nam" Tuwim pi臋tnowa艂 apolityczno艣膰 jako dow贸d ukrytej wrogiej niech臋ci do systemu. W wierszu "Archanio艂" atakowa艂 "star膮 艣wini臋 reakcyjn膮, absolutnie apolityczn膮 i zupe艂nie bezpartyjn膮".
Jak偶e wielu z tych "antynacjonalistycznych" tw贸rc贸w lgn臋艂o do re偶imu bez najmniejszych nawet oci膮ga艅, ba, bez poczucia 艣mieszno艣ci pewnych gest贸w. By przypomnie膰 cho膰by opisane przez Iren臋 Krzywick膮 zdarzenie na "fajfiku" u Tuwima. W pewnym momencie Tuwim zerwa艂 si臋 i g艂osem pe艂nym emocji wzni贸s艂 toast "za zdrowie naszego ukochanego, jedynego, niezast膮pionego prezydenta Bieruta". Wszyscy wstali i z pe艂n膮 powag膮 zacz臋li tr膮ca膰 si臋 kieliszkami. Irena Krzywicka opisa艂a te偶 inn膮 scen臋 na "fajfiku" u Tuwima. Poeta zaprosi艂 w go艣cin臋 samego Bermana i odnosi艂 si臋 do niego z ogromn膮 s艂u偶alczo艣ci膮. Przypomnijmy, 偶e Mi艂osz wyszydza艂 kiedy艣 Tuwima w艂a艣nie za jego obecno艣膰 "na balu w UB".
Dla pe艂niejszego obrazu warto doda膰 jednak, 偶e ten sam dworski, re偶imowy poeta J. Tuwim zdoby艂 si臋 w 1947 r. na pi臋kny gest, bardzo nietypowy dla ca艂ego jego otoczenia. Jak pisze historyk Marek J. Chodakiewicz, w 1947 roku Tuwim wstawi艂 si臋 u Bieruta za kapitanem Jerzym Kozarzewskim i jego pi臋cioma towarzyszami z NSZ. Grozi艂a im kara 艣mierci. Interwencja Tuwima uratowa艂a im 偶ycie (wg: M.J. Chodakiewicz, 呕ydzi i Polacy 1918, 1955, Warszawa 2004, s. 430). W 1951 r. Tuwim kolejny raz wstawi艂 si臋 za Kozarzewskim (por.: tam偶e, s. 430-431).
Inny s艂u偶alczy tw贸rca doby stalinizmu J贸zef Hen, by艂y oficer polityczny, przebi艂 wszystkich ekstaz膮 rado艣ci z powodu "powrotu" rzekomego "warszawiaka", rosyjskiego marsza艂ka Konstantego Rokossowskiego do Polski. Napisa艂 w贸wczas w marksistowskiej "Ku藕nicy" dytyramb ku czci Rokossowskiego ze s艂owami: "Wr贸ci艂 orze艂. Orze艂, kt贸remu skrzyd艂a przypi臋艂a Rewolucja. (...) Wr贸ci艂 Konstanty Rokossowski. Nasz Rokossowski".
Jedn膮 z najhaniebniejszych kart literatury doby stalinizmu stanowi艂a 贸wczesna tw贸rczo艣膰 bardzo znanego autora tekst贸w dla dzieci: "Kaczka dziwaczka", "Akademia Pana Kleksa" itp., Jana Brzechwy (J. Lesmana). Niestety, w latach stalinowskich wyr贸偶ni艂 si臋 on szczeg贸lnie grafoma艅skimi wierszami politycznymi. Atakowa艂 "pasibrzuch贸w wiejskich" i innych "wrog贸w klasowych", "Ameryk臋 gie艂dziarzy, 艂garzy i szalbierzy". Pisa艂 z emfaz膮:
Le偶膮 imperiali艣ci na pok艂adach yacht贸w,
Chc膮 agresji, chc膮 wojny, zyskownych konszacht贸w.
A tu Apel Sztokholmski: stek z艂o艣liwych szykan!
Watykan cud uczyni i Hitlera wskrzesi.
Atakowa艂 "ameryka艅ski imperializm", Zach贸d jako zbi贸r pod偶egaczy wojennych, pi臋tnowa艂 rzekome zwi膮zki emigracji polskiej z hitlerowcami. Napisa艂 pe艂ne socrealistycznego patosu "Strofy o planie 6-letnim". W odr臋bnej ksi膮偶eczce "Stonka i bronka" "zdemaskowa艂" ameryka艅sk膮 stonk臋 ziemniaczan膮 niszcz膮c膮 podst臋pnie plony w Polsce. Nie zwa偶aj膮c na to wszystko jacy艣 lewacy
- ignoranci, postanowili uczci膰 mianem poety kolaboranta wiejsk膮 szko艂臋 w Dmosinie. Gdy cz臋艣膰 miejscowej ludno艣ci, 艂膮cznie z proboszczem ks. Tadeuszem Piotrowskim, wyst膮pi艂a przeciw takiemu nobilitowaniu stalinowskiego kolaboranta, natychmiast w "Wyborczej" i gdzie indziej oskar偶ono ich o "antysemityzm", bo Brzechwa (Lesman) by艂 呕ydem. Wyst臋powa艂em w obronie oskar偶anych o rzekomy antysemityzm parafian z Dmosina i ks. Piotrowskiego, przypominaj膮c m.in. znakomity wiersz s艂ynnego patriotycznego polskiego poety 偶ydowskiego pochodzenia Mariana Hemara "Odpowied藕 Brzechwie". Hemar wy艣mia艂 tam bezlito艣nie kolaboranck膮 s艂u偶alczo艣膰 Brzechwy, pisz膮c m.in.:
(...)
Panie poeto, co w kraju Traugutta,
Okrzei, Ziuka i ksi臋dza Skorupki,
Stajesz w obronie jakiego艣 Bieruta
Wykpiwasz wrog贸w jakiego艣 Osubki
I to ci starcza za wolno艣膰! I taka
Twoja poety duma i Polaka.
(...)
(por. szerzej: J.R. Nowak, Sp贸r o kolaboranta Brzechw臋, Warszawa 2001, s. 18-22).
Dla tych, kt贸rzy zachwycali si臋 艣wietnym pi贸rem Antoniego S艂onimskiego (przez wiele lat swymi felietonami stanowi艂 ogromny atut "Wiadomo艣ci Literackich"), prawdziwym szokiem by艂o jego zaanga偶owanie si臋 w stalinizacj臋 polskiej kultury. S艂onimski pocz膮tkowo by艂 z dala od g艂贸wnego frontu polityki kulturalnej; mia艂 wygodn膮 synekur臋 na Zachodzie jako etatowy pracownik UNESCO (1944-1948), a do 1951 r. jako dyrektor Instytutu Kultury Polskiej w Londynie. Powr贸ci艂 do kraju w 1951 r. i od razu w艂膮czy艂 si臋 w stalinowsk膮 propagand臋. 4 listopada 1951 r. opublikowa艂 w PZPR-owskiej "Trybunie Ludu" atak na Mi艂osza w zwi膮zku z jego "wybraniem wolno艣ci" na Zachodzie. Tekst S艂onimskiego roi艂 si臋 od wyzwisk i insynuacji: "Wrogiem jeste艣 naszej tera藕niejszo艣ci, ale co ci臋 przera偶a najwi臋cej, to nasza przysz艂o艣膰 (...) nie chcesz wyzwolenia w艂asnego narodu z jarzma kapitalistycznego. Czego chcesz? (...) B膮d藕my szczerzy. Chcesz jednej tylko rzeczy. Chcesz wojny. (...) Na trupach nowych milion贸w dzieci, kobiet i m臋偶czyzn (...) opierasz swoje nadzieje. (...) Sprzymierze艅cami twoimi s膮 przywr贸cone do 偶ycia upiory hitlerowskie".
Tw贸rca, kt贸ry niegdy艣 nale偶a艂 do najoryginalniejszych indywidualno艣ci polskiego 偶ycia kulturalnego, posun膮艂 si臋 do stworzenia jednego z najbardziej serwilistycznych panegiryk贸w na cze艣膰 Bieruta. Jego "Portret Prezydenta" Bohdan Urbankowski nie bez racji nazwa艂 "szczytem polsko-sowieckiej poezji dworskiej". S艂u偶alstwo S艂onimskiego wobec re偶ymu sprowokowa艂o wiersz ("Do poety re偶ymu") s艂ynnego poety emigracyjnego Mariana Hemara:
(...)
Patrzecie偶 na tego S艂onimskiego
To on, sympatyk lewicowiec
Od Saint Simona i Steckiego,
By艂y Beckowiec i ludowiec
Co 'lubi艂 lud, lecz w lemoniadzie'
(Jak kiedy艣 pisa艂 w swej 'Paradzie')
I by艂y Miko艂ajczykowiec,
Adiutant Kota i praporszczyk,
By艂y kosynier i libera艂,
By艂y Pi艂sudczyk i Sikorszczyk.
(...)
Wczoraj ziemia艅sko-cukierniczy,
Dzisiaj w艂o艣cia艅sko-robotniczy.
Przechrzta co tydzie艅, na wy艣cigi,
Co z wszystkich sobie wzi膮艂 religii
Jedn膮 religi臋: Oportunizm
Dzi艣 si臋 obrzeza艂 na komunizm.
(...)
Poecie wolno szk贸d przyczyni膰
Wolno si臋 za艂ga膰 i ze艣wini膰,
Merda膰 ogonem i ucieka膰,
Pod st贸艂 wle藕膰 i hau-hau, odszczeka膰,
Wolno ze s艂owa zrobi膰 艂ajno -
Jak tylko wierszem, to ju偶 fajno!
(...).
Pocz膮wszy od tzw. odwil偶y S艂onimski zrobi艂 bardzo wiele dla zrehabilitowania si臋 za teksty z pocz膮tku lat 50. Sta艂 si臋 sztandarow膮 postaci膮 odnowy w 偶yciu literackim, przewodz膮c Zwi膮zkowi Literat贸w Polskich (1956-1959) w walce o swobody tw贸rcze; by艂 inicjatorem s艂ynnego listu 34 intelektualist贸w (1964), protestuj膮cego przeciw cenzurze.
Do apologet贸w stalinizmu w Polsce nale偶a艂 pisarz Julian Stryjkowski (Pesach Stark), wieloletni wsp贸艂redaktor czo艂owego czasopisma literackiego "Tw贸rczo艣膰", laureat nagrody pa艅stwowej (1952). By艂 m.in. wsp贸艂pracownikiem gadzin贸wki "Czerwony Sztandar" w czasie okupacji sowieckiej we Lwowie (1939-1941). W 1945 r. jako wsp贸艂pracownik organu Zwi膮zku Patriot贸w Polskich "Wolna Polska" w Moskwie publikowa艂 prosowieckie teksty, m.in.: "Walka trwa. Jest to walka oczyszczaj膮ca. W Polsce dzia艂a艂 nie tylko okupant. Pomaga艂a agentura z zagranicy, mieni膮ca si臋 do niedawna 'rz膮dem polskim'... Okupant budowa艂 obozy 艣mierci, rz膮d kaza艂 na to patrze膰 bezczynnie, a nawo艂ywa艂 do walki bratob贸jczej". Stryjkowski w owym czasie pisa艂 o rz膮dzie w Londynie jako "wilko艂aczym pomiocie, kt贸rzy trzeba wyt臋pi膰"; o sanacyjnych spadkobiercach propagandy Goebbelsa, kt贸rzy przyszli w sukurs Hitlerowi w prowokacji katy艅skiej; o "nienawi艣ci polskich marionetek, protestuj膮cych przeciwko reformie rolnej, gdy za sznurki poci膮gaj膮 przemys艂owi magnaci i ziemscy w艂a艣ciciele"; o Pi艂sudskim, 偶e szykowa艂 si臋 do wsp贸艂pracy z Hitlerem; o Andersie, 偶e "tworzy艂 obozy koncentracyjne w Palestynie i W艂oszech, by nie pozwoli膰 偶o艂nierzom na powr贸t do Ojczyzny". P贸藕niej Stryjkowski jako pracownik Polskiej Agenci Prasowej by艂 autorem rozlicznych k艂amliwych tekst贸w pisanych na zam贸wienie re偶ymowej propagandy, a偶 wreszcie osi膮gn膮艂 najwi臋kszy sukces. Zosta艂 nagrodzony nagrod膮 pa艅stwow膮 za "demaskuj膮c膮" kapitalizm powie艣膰 "Bieg do Tragala".
Stryjkowski nigdy nie zdoby艂 si臋 na samorozliczenie ze swymi haniebnymi k艂amstwami na temat Polski. Przeciwnie, pieczo艂owicie eksponowa艂 si臋 jako rzekoma ofiara "polskiego antysemityzmu", kt贸r膮 prze艣ladowano na ulicy ju偶 za sam wygl膮d, pokrzykuj膮c za nim "Mosiek". Marianowi Brandysowi wyzna艂 wprost: "Nienawidz臋 tego kraju" (tj. Polski - wg: M. Brandys, Dziennik 1972, Warszawa 1996, s. 97).
Kolejna cz臋艣膰 cyklu uka偶e si臋 w sobot臋.
prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2006-09-06
powrot
|