|
Teksty prezentowanego tu cyklu artyku艂贸w maj膮 by膰 w zamierzeniu pr贸b膮 jak najpe艂niejszego wyra偶enia, w spos贸b maksymalnie udokumentowany faktograficznie, prawdy o sprawach oszczerczo deformowanych przez Grossa. By膰 mo偶e niekt贸re osoby zdumiewa, 偶e po艣wi臋cam a偶 tak wiele miejsca nowej ksi膮偶ce Grossa, ksi膮偶ce 偶a艂o艣nie z艂ej i pisanej w pod艂ych intencjach. Uwa偶am jednak, i偶 taka gruntowna, szczeg贸艂owa odpowied藕 jest potrzebna, dlatego 偶e ksi膮偶ka Grossa jest prawdziwie klinicznym przyk艂adem antypolonizmu, wyj膮tkowo "wielostronnym" zbiorem obiegowo kursuj膮cych oszczerstw na temat Polski i Polak贸w. Gross bardzo cz臋sto tworzy swe antypolskie uog贸lnienia bez 偶adnego pokrycia w faktach lub poprzez skrajne eksponowanie zupe艂nie odosobnionych przyk艂ad贸w. W przeciwie艅stwie do Grossa ja staram si臋 maksymalnie udokumentowa膰 swoje tezy wieloma przyk艂adami, szczeg贸lnie ch臋tnie si臋gaj膮c do przemilczanych w "Strachu" obiektywnych 艣wiadectw 偶ydowskich. Chodzi o to, by uderzaj膮c w jadowite oszczerstwa Grossa, zarazem raz na zawsze wyeliminowa膰 u kolejnych polako偶erc贸w w jego stylu ch臋膰 uciekania si臋 do podobnych kalumnii. A zarazem pokaza膰, jak 偶a艂o艣nie ograniczeni umys艂owo w swych uprzedzeniach s膮 wszyscy klakierzy Grossa na czele z Adamem Michnikiem. Publicyst膮, kt贸ry jeszcze par臋 lat temu wypisywa艂 duby smalone na temat Grossa jako rzekomego spadkobiercy Mickiewicza i S艂owackiego w ich rozrachunku z Polsk膮. W "Strachu" Gross do ko艅ca obna偶y艂 sw贸j prymitywizm i fanatyzm, powiem nawet wi臋cej - g艂upot臋! G艂upot臋 cz艂owieka zacietrzewionego, szowinisty i rasisty, kt贸ry p臋dz膮c za fobiami, zatraca nawet pozory jakiejkolwiek logiki.
Zajadle nienawidzili polsko艣ci
Od lat ulubion膮 metod膮 negowania odpowiedzialno艣ci 呕yd贸w za zbrodnie stalinizmu w Polsce sta艂a si臋 formu艂a g艂osz膮ca, 偶e 呕yd komunista i ubek jakim艣 dziwnym sposobem przestawa艂 by膰 呕ydem, bo przechodz膮c na komunizm, wyrzeka艂 si臋 religii 偶ydowskiej. Co ciekawsze, g艂贸wnymi g艂osicielami tego typu teorii s膮 najcz臋艣ciej osoby sk艂onne do r贸wnoczesnych najskrajniejszych oskar偶e艅 dotycz膮cych zbrodni "polskiego antysemityzmu" wobec 呕yd贸w, ba, doszukiwania si臋 ich rzekomego chrze艣cija艅skiego rodowodu. Nader typowa pod tym wzgl臋dem jest postawa Grossa, tak fanatycznie atakuj膮cego Polsk臋 i Ko艣ci贸艂 katolicki. Pr贸buj膮c zatrze膰 prawd臋 o roli odegranej przez 偶ydowskich komunist贸w w UB, Gross powtarza wymy艣lone ju偶 du偶o wcze艣niej twierdzenie o tym, jakoby 偶ydowscy komuni艣ci, zrywaj膮c z judaizmem, przestawali by膰 呕ydami (s. 241), odrywali si臋 od swej narodowej to偶samo艣ci, a nawet czuli do niej pogard臋 (s. 242). Jest to stary wykr臋t, g艂oszony m.in. przez Jana J贸zefa Lipskiego, kt贸ry w 1981 roku wyst膮pi艂 z podobn膮 pr贸b膮 uwolnienia 呕yd贸w od odpowiedzialno艣ci za rol臋 w UB czy w og贸le w budowaniu 偶ydowskiego totalitaryzmu. Przemawiaj膮c na sesji UW "Marzec 1968", stwierdzi艂 on, 偶e "komunizm oznacza odej艣cie od religii 偶ydowskiej i w podobny spos贸b odrywa艂 od narodu 偶ydowskiego". Jakie偶 to proste wyja艣nienie! A wi臋c 呕yd, ubek, kat czy oprawca, nie by艂 呕ydem, bo 呕ydem jest jakoby tylko 呕yd wierz膮cy w religi臋 moj偶eszow膮. I tego typu wyja艣nienie g艂osi艂 sam jak najdalszy od religijno艣ci mason Jan J贸zef Lipski. Jest to wyj膮tkowy nonsens, jak偶e sprzeczny z umocnionym przez tysi膮clecia niezwyk艂ym stopniem 偶ydowskiej identyfikacji narodowej, kt贸rej inne narody mog膮 呕ydom tylko zazdro艣ci膰. Warto przypomnie膰 w tym kontek艣cie cho膰by to, co m贸wi艂 jeden z najs艂ynniejszych 偶ydowskich my艣licieli XX wieku lord Isaiach Berlin w wywiadzie udzielonym "Gazecie Wyborczej" w 1995 roku: "Jestem 呕ydem po prostu dlatego, 偶e nie mo偶na przesta膰 by膰 呕ydem" (por.: Dobrzy ludzie buduj膮 gilotyn臋, rozmowa A. Michnika z sir I. Berlinem, "Gazeta Wyborcza" z 12-13 sierpnia 1995 r.).
Wbrew r贸偶nym groteskowym wybielaniom 呕ydzi katuj膮cy Polak贸w w wi臋zieniach czy skazuj膮cy innych na stracenie, 呕ydzi komuni艣ci, wcale nie przestawali by膰 偶ydowskimi szowinistami, sro偶膮cymi si臋 na Polakach z powodu skrajnej narodowej nienawi艣ci do nich. Przyznawa艂o to w prawdziwie uczciwych intelektualnie wypowiedziach szereg autor贸w polskich 偶ydowskiego pochodzenia lub 呕yd贸w, od Feliksa Mantela, Leopolda Tyrmanda, Stanis艂awa Krajewskiego, Andrzeja Wr贸blewskiego, po Oswalda Rufeisena i Stanis艂awa Aronsona z Izraela.
Szczeg贸lnie wymownym zaprzeczeniem k艂amstw o 呕ydach ubekach jako rzekomych nie-呕ydach wydaje si臋 艣wiadectwo Feliksa Mantela, pisz膮cego wprost o 偶ydowskich elementach rewan偶ystowskich, skoncentrowanych w bezpiece. Mantel, jeden z najbardziej obiektywnych autor贸w 偶ydowskich prac o stosunkach polsko-偶ydowskich, sam z bliska obserwowa艂 narodziny komunistycznej w艂adzy w Polsce i dlatego jest tym cenniejszym 艣wiadkiem. By艂 podsekretarzem stanu w PKWN, w Rz膮dzie Tymczasowym i w Rz膮dzie Jedno艣ci Narodowej, a potem oficjalnym przedstawicielem tzw. Polski Ludowej jako minister pe艂nomocny w Wiedniu. Pozna艂 si臋 jednak szybko na zbrodniczo艣ci komunizmu i nie maj膮c ch臋ci robienia dalszej kariery w takim systemie, ju偶 w 1948 roku "wybra艂 wolno艣膰", zostaj膮c na Zachodzie. W swej ksi膮偶eczce o stosunkach polsko-偶ydowskich Mantel pisa艂 jak najnegatywniej w艂a艣nie o tej wp艂ywowej grupie 呕yd贸w, kt贸rzy "my艣l膮 kategoriami 偶ydowskimi, mimo 偶e przyznaj膮 si臋 do polskiego komunizmu. Nie znale藕li r贸wnowagi pomi臋dzy doktryn膮, polsko艣ci膮 i 偶ydowskim pochodzeniem. S膮 to elementy rewan偶ystowskie, skoncentrowane przewa偶nie w bezpiecze艅stwie, kt贸re chcia艂y zrobi膰 z doktryny komunistycznej u偶ytek dla wykorzenienia i unicestwienia wojuj膮cego antysemityzmu" (F. Mantel, Stosunki polsko-偶ydowskie, Pary偶 1986, s. 13). A wi臋c nie jacy艣 wyzbyci z 偶ydowsko艣ci komuni艣ci, jak sugerowa艂 Lipski czy Gross, lecz "rewan偶y艣ci", kt贸rych 偶ydowskie poczucie narodowe s艂u偶y艂o im jako wzmocnienie brutalnych szowinistycznych dzia艂a艅 wobec wi臋zionych przez nich Polak贸w. Przytoczmy tu konkretne przyk艂ady zbrodniczego "rewan偶yzmu" wobec Polak贸w ze strony czo艂owych komunist贸w 偶ydowskich odpowiedzialnych za nadz贸r nad bezpiek膮 w zniewolonej Polsce.
Skrajnym 偶ydowskim szowinist膮, tropicielem "polskiego nacjonalizmu i antysemityzmu", by艂 g艂贸wny odpowiedzialny za zbrodnie stalinowskie w Polsce Jakub Berman, kt贸ry odpowiedzialno艣膰 w Biurze Politycznym KC PPR, a p贸藕niej KC PZPR za sprawy bezpieki 艂膮czy艂 z faktycznym ogromnym wp艂ywem w sferze 偶ycia ideologicznego i kultury. Berman konsekwentnie prowadzi艂 nieub艂agan膮 walk臋 z wieloma sferami polskiego dziedzictwa narodowego. Robi艂 to zgodnie z g艂oszon膮 przez siebie zasad膮, 偶e "wszelki flirt z polskim uczuciem narodowym" doprowadzi do "wypuszczenia z艂ych duch贸w Polski" z antysemityzmem w艂膮cznie (por. ksi膮偶k臋 filozofa Andrzeja Walickiego, sk膮din膮d bardzo zaprzyja藕nionego z naszymi czo艂owymi "Europejczykami", pt. "Zniewolony umys艂 po latach", Warszawa 1993, s. 329). To Berman jako pierwszy ju偶 w 1944 roku zacz膮艂 publicznie oskar偶a膰 AK o rzekom膮 wsp贸艂prac臋 z gestapo i nazywa艂 akowc贸w bandytami. Koordynowa艂 przygotowania setek proces贸w politycznych, prze艣ladowania kilkusettysi臋cznej rzeszy Armii Krajowej, Batalion贸w Ch艂opskich i NSZ oraz bezwzgl臋dn膮 systematyczna walk臋 z Ko艣cio艂em. Dyrektorom departament贸w w Ministerstwie Bezpiecze艅stwa Publicznego wielokrotnie zarzuca艂, 偶e nie doceniaj膮 "roli kleru w dywersji przeciw naszej Partii". Znany by艂 ze szczeg贸lnej bezwzgl臋dno艣ci i okrucie艅stwa wobec wi臋藕ni贸w politycznych. Zapami臋tano powiedzenie Bermana w odniesieniu do u艂askawionych wi臋藕ni贸w, kt贸rzy p贸藕niej rzekomo gin臋li 艣mierci膮 "samob贸jcz膮": "Towarzysz Bierut was u艂askawi艂, ale ja was nie u艂askawi臋" (cyt. za: Pami臋膰 ofiar, "Tygodnik Solidarno艣膰" z 14 marca 2003 r.). Berman zwalcza艂 zdecydowanie wszelkie pr贸by uwzgl臋dnienia narodowej specyfiki w polityce PPR, szczeg贸lnie ostro przeciwstawiaj膮c si臋 tego typu przejawom w dzia艂alno艣ci W艂adys艂awa Gomu艂ki. Nale偶a艂 do g艂贸wnych rzecznik贸w rozprawy z gomu艂kowszczyzn膮, atakuj膮c j膮 jako niebezpieczne "odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne" w Polsce. Prowadz膮c konsekwentn膮 polityk臋 sowietyzacji i rusyfikacji polskiej kultury, d膮偶y艂 do ca艂kowitego wytrzebienia polskiego narodowo-katolickiego sposobu my艣lenia. Berman, kt贸ry powinien przyk艂adnie zawisn膮膰 na szubienicy za swe zbrodnie wobec Polak贸w, jeszcze w 1981 roku przekonywa艂 T. Tora艅sk膮, 偶e "polskie spo艂ecze艅stwo jest w swojej konsystencji bardzo antysemickie". Jako koronny dow贸d na to podawa艂, 偶e jego c贸rk臋 wielokrotnie przezywano w szkole 艣ledziar膮. Istnieje do艣膰 du偶o szczeg贸艂owych 艣wiadectw, tak偶e pi贸ra obiektywnych aktor贸w 偶ydowskich, dowodz膮cych, 偶e dominuj膮cy w stalinowskim UB 呕ydzi byli 偶ydowskimi szowinistami-polako偶ercami, kt贸rzy po prostu dawali upust swej fanatycznej nienawi艣ci wobec bezbronnych Polak贸w. By przypomnie膰 cho膰by opini臋 Teofili Weintraub, 呕yd贸wki z pochodzenia, wypowiedzian膮 w zbiorze wywiad贸w Ruty Pragier "呕ydzi czy Polacy" (Warszawa 1992, s. 120): "R贸偶a艅ski. Jego sekretarka m贸wi艂a, 偶e by艂 polako偶erc膮. Nienawidzi艂 ludzi". Os艂awiony wicedyrektor departamentu 艣ledczego MBP J贸zef 艢wiat艂o (Fleischarb) osobi艣cie torturowa艂 wielu polskich patriot贸w, szczeg贸lnie okrutnie zachowuj膮c si臋 podczas przes艂ucha艅 dzia艂aczy dawnego Stronnictwa Narodowego. M贸wi艂: "Teraz popami臋tacie, co to jest antysemityzm", katuj膮c ich do omdlenia. Znany by艂 fakt, 偶e jeden z przes艂uchiwanych przez 艢wiat艂臋 i towarzyszy Polak贸w, polany zimn膮 wod膮 po omdleniu z b贸lu, wracaj膮c do przytomno艣ci, powiedzia艂: "(...) antysemityzm nigdy u nas nie prowadzi艂 do tortur, jak wasz antypolonizm" (wg: C. Leopold, K. Lechicki, Wi臋藕niowie polityczni w Polsce w latach 1945-1956, wyd. podziemne, Gda艅sk 1981, s. 15).
Zwierzchnik 艢wiat艂y, Roman Romkowski (Natan Gr眉nspan-Kikiel), w o艣wiadczeniu z艂o偶onym 10 pa藕dziernika 1954 r. stwierdzi艂, 偶e w r贸偶nych wynurzeniach 艢wiat艂y wyst臋powa艂 coraz silniej nacjonalistyczno-偶ydowski spos贸b reagowania na niekt贸re posuni臋cia personalne (por. S. Marat, J. Snopkiewicz, Ludzie bezpieki, Warszawa 1990, s. 23).
Inny z w膮skiej grupy dyrygent贸w ubeckiego terroru, dyrektor departamentu 艣ledczego Anatol Fejgin, syn Moj偶esza, znany by艂 z rozlicznych donos贸w na "polskich nacjonalist贸w" ju偶 w okresie lwowskim 1939-1941. "Trzeba zabi膰 polsk膮 dum臋, rozstrzela膰 patriotyzm" - zwyk艂 mawia膰 Anatol Fejgin w bliskim gronie partyjnych koleg贸w (wg tekstu M. Wyrwicha, Mord w ko艣ciele, "Tygodnik Solidarno艣膰" z 27 wrze艣nia 2002 r.). Autorzy wydanego w 1981 roku podziemnego samizdatu o wi臋藕niach politycznych w Polsce lat 1945-1956 C. Leopold i K. Lechicki pisali: "Ilustracj膮 tego uczucia nienawi艣ci funkcjonariuszy 偶ydowskiego pochodzenia do narodowc贸w by艂o o艣wiadczenie majora bezpieki Wiktora Herrera, naczelnika wydzia艂u w MBP, kt贸ry z pasj膮 m贸wi艂: 'Zadaniem naszym jest nie tylko zniszczy膰 was fizycznie, ale musimy zniszczy膰 was moralnie'" (por. C. Leopold, K. Lechicki, op. cit., s. 8). Antypolsk膮 postaw臋 "czerwonej prokurator" Heleny Woli艅skiej (Fajgi Mindlak-Danielak) dobrze scharakteryzowa艂 protokolant s膮dowy Zygmunt M膮czy艅ski w po艣wi臋conej Woli艅skiej audycji w programie TVP: "Lena Woli艅ska wyj膮tkowo brutalnie odnosi艂a si臋 do akowc贸w (...), ona nienawidzi艂a Polak贸w bardziej ni偶 Niemc贸w" (Rewizja nadzwyczajna - "Prokurator w czerwonej sp贸dnicy", program I TVP, 11 stycznia 1999 r.). Warto przypomnie膰 w tym kontek艣cie stwierdzenia s艂ynnego lekarza polskiego 偶ydowskiego pochodzenia Ludwika Hirszfelda w jego ma艂o znanym li艣cie do Jerzego Borejszy z dnia 27 pa藕dziernika 1947 roku. Hirszfeld ubolewa艂 w tym li艣cie, 偶e "nacjonali艣ci 偶ydowscy nienawidz膮 Polak贸w bardziej ni偶 Niemc贸w i 偶e 艣wiadomie lub nie艣wiadomie id膮 w kierunku proniemieckim, tak jak to zreszt膮 przewidzia艂em w mojej ksi膮偶ce. (...) Je艣li nie podkre艣lam tych spraw publicznie, to dlatego tylko, by 呕ydom nie szkodzi膰 i nie pog艂臋bia膰 przepa艣ci, kt贸r膮 kopie nacjonalizm 偶ydowski pomi臋dzy 呕ydami i Polakami" (cyt. za B. Fija艂kowska, Borejsza i R贸偶a艅ski. Przyczynek do dziej贸w stalinizmu w Polsce, Olsztyn 1996, s. 139). Jeszcze inny przyk艂ad. Pu艂kownik Mateusz Frydman l偶y艂 bitego przez siebie wi臋藕nia s艂owami: "Jakim prawem wam Polakom zachciewa si臋 niepodleg艂o艣ci Polski?" (wg: Trzy dokumenty ujawniaj膮ce mechanizmy przemocy i gwa艂tu w latach 1945-1947, paryskie "Zeszyty Historyczne" 1984, nr 47, s. 55).
By艂 jeszcze jeden cel atak贸w szczeg贸lnie nienawistnych ze strony 偶ydowskich ubek贸w i politruk贸w - walka z Ko艣cio艂em katolickim, zar贸wno w imi臋 ateizmu, jak i ze wzgl臋du na wrogo艣膰 do tej niejednokrotnie ostatniej barykady polsko艣ci. Na zawsze utkwi艂a mi w pami臋ci jak偶e symptomatyczna, ponura scena tej walki, zrelacjonowana w zbiorze wspomnie艅 "Polacy w Rosji" przez J贸zefa Brancewicza z Bia艂egostoku. Opisa艂 on, jak 16 stycznia 1945 roku zosta艂 aresztowany za przynale偶no艣膰 do AK i oddany w miasteczku 艢wira w r臋ce miejscowej milicji, sk艂adaj膮cej si臋 w 50 proc. z 呕yd贸w. I wtedy dosz艂o do rzeczy szczeg贸lnie obrzydliwej. J贸zef Brancewicz wspomina艂: "Rozpozna艂em w niej [w milicji - J.R.N.] mego koleg臋 ze szko艂y podstawowej. Podszed艂 do mnie, uderzy艂 kilkakrotnie w twarz, zerwa艂 z szyi 艂a艅cuszek z medalikiem Matki Boskiej Ostrobramskiej i podepta艂 go nogami". By艂y te偶 oczywi艣cie rzeczy du偶o drastyczniejsze - rozliczne przejawy bezwzgl臋dnego terroru przeciw katolickiej my艣li i przeciw katolickiemu duchowie艅stwu: duchowni skazywani na 艣mier膰, szkalowani i wi臋zieni biskupi i sam Prymas Tysi膮clecia. I wszystko to pod batut膮 najzajadlejszego wroga Ko艣cio艂a w Ministerstwie Bezpiecze艅stwa Publicznego - os艂awionej Luny Brystygierowej, dyrektor V departamentu MBP. Jak na tle tych fakt贸w wygl膮da inne twierdzenie Grossa, jakoby 偶ydowsko艣膰 r贸偶nych funkcjonariuszy UB, ich liczebno艣膰 nie mia艂y 偶adnego znaczenia?! Gdyby ich bowiem nie by艂o, Polacy robiliby dok艂adnie to samo co oni (por.: Fear, s. 230-236). Gross ca艂kowicie pomija tu tak wielkie znaczenie si艂y antypolonizmu czo艂owych bezpieczniak贸w 偶ydowskich. Antypolonizmu, kt贸ry uczyni艂 z nich szczeg贸lnie skuteczne narz臋dzie Stalina w walce z polskim patriotyzmem, tradycjami narodowymi, polsko艣ci膮. I w walce z Ko艣cio艂em katolickim. Podobnej zajad艂o艣ci antypolskiej i antykatolickiej na og贸艂 trudno by艂o oczekiwa膰 od rdzennych Polak贸w, poza skrajnymi renegatami. Tym cenniejszymi dla Sowiet贸w w tej sytuacji stawa艂y si臋 setki bezpieczniak贸w 偶ydowskiego pochodzenia, pozbawionych jakichkolwiek skrupu艂贸w w zwalczaniu polsko艣ci i katolicyzmu.
艢wiadectwa przeciw fa艂szom Grossa
Wyj膮tkowa hucpa, z jak膮 Gross stara si臋 - wbrew prawdzie historycznej - maksymalnie pomniejszy膰 rol臋 呕yd贸w w UB i w og贸le w ca艂okszta艂cie 偶ycia publicznego Polski zwanej ludow膮, zmusza do kolejnego si臋gni臋cia do wi臋kszej liczby 艣wiadectw r贸偶nych autor贸w. 艢wiadectw na ten sam temat, o kt贸rym pisze Gross, ale o jak偶e odmiennym, wr臋cz przeciwstawnym wyd藕wi臋ku!
Przypomnijmy najpierw jak偶e wymowne oceny emigranta z 1968 roku, by艂ego oficera informacji wojskowej 偶ydowskiego pochodzenia Micha艂a Ch臋ci艅skiego. Autor ten, 艣wietnie znaj膮cy - z autopsji - sytuacj臋 w Polsce po 1944 roku, jednoznacznie pisa艂 o wykorzystaniu przez Sowiet贸w komunizuj膮cych 呕yd贸w w akcji zniewalania Polski. Ju偶 na pocz膮tku ksi膮偶ki Ch臋ci艅ski zwraca艂 uwag臋 na bardzo istotny czynnik sprzyjaj膮cy awansowi 偶ydowskich komunist贸w w艣r贸d kadr szkolonych w latach 1942-1944 na Polsk臋: "(...) oficerowie NKWD, zajmuj膮cy si臋 szkoleniem i indoktrynacj膮 polskich kadr, cz臋sto faworyzowali 呕yd贸w, uwa偶anych za mniej zagro偶onych polskimi odchyleniami nacjonalistycznymi czy uprzedzeniami antyrosyjskimi" (M. Ch臋ci艅ski, Poland. Communism. Nationalism. Antisemitism, New York 1982, s. 11).
W dalszej cz臋艣ci ksi膮偶ki (s. 63) Ch臋ci艅ski akcentowa艂 m.in.: "Narodowe mniejszo艣ci, a mianowicie 呕ydzi, Ukrai艅cy i Bia艂orusini w przypadku polskim, gra艂y wyr贸偶niaj膮c膮 si臋 rol臋 w brutalnym d艂awieniu krajowc贸w przez polsk膮 tajn膮 policj臋. (...). 呕ydzi, a specjalnie ci z 偶ydowskimi nazwiskami czy uderzaj膮cymi cechami 偶ydowskimi, mogli by膰 umieszczani na najbardziej kontrowersyjnych stanowiskach (na przyk艂ad tych zajmuj膮cych si臋 sprawami Ko艣cio艂a czy kampani膮 przeciw politycznemu podziemiu) i w ten spos贸b przekszta艂ca膰 antyre偶imowe uczucia w antysemickie. Taka polityka by艂a realizowana nie tylko w Polsce, lecz wsz臋dzie w Europie Wschodniej, gdzie nowe rz膮dy, rz膮dz膮ce tylko dzi臋ki wojskowemu poparciu armii sowieckiej, by艂y traktowane jako marionetkowe przez podleg艂e im narody". Ch臋ci艅ski podkre艣la艂 przy tym (op. cit., s. 64), 偶e 呕ydzi w bezpiece wydawali si臋 "mniej podatni na przyn臋ty polskiego nacjonalizmu, od kt贸rego nie wydawali si臋 by膰 w pe艂ni wolni nawet najbardziej nieposzlakowani polscy komuni艣ci". Dodajmy w tym kontek艣cie, 偶e Stalin nieprzypadkowo wola艂 postawi膰 na 偶ydowskich komunist贸w w Polsce przeciw Gomu艂ce w 1948 roku.
Wskazuj膮c na to, 偶e 呕ydzi wracaj膮cy do Polski byli pozbawieni rodzin i w艂asno艣ci, Ch臋ci艅ski pisa艂 (op. cit., s. 64): "Ich osobista lojalno艣膰 sz艂a do ludzi, kt贸rzy dali im nie tylko cenne przywileje materialne, lecz r贸wnie偶 i okazj臋 zemszczenia si臋 na ka偶dym, kogo podejrzewali o to, 偶e wsp贸艂dzia艂a艂 w katastrofach, kt贸re spad艂y na ich rodziny".
Warto przypomnie膰 tu r贸wnie偶 wa偶ne oceny innego autora 偶ydowskiego pochodzenia, Stanis艂awa Krajewskiego, jednego z czo艂owych przedstawicieli mniejszo艣ci 偶ydowskiej w dzisiejszej Polsce, wsp贸艂przewodnicz膮cego Rady Chrze艣cijan i 呕yd贸w. W tek艣cie publikowanym pod pseudonimem Abel Kainer w KOR-owskiej podziemnej "Krytyce" Krajewski pisa艂 m.in.: "Wi臋kszo艣膰 呕yd贸w pozostaj膮cych w Polsce akceptowa艂a 'budow臋 socjalizmu'. Wi臋kszo艣膰 nie-呕yd贸w nie godzi艂a si臋 na to. Jakkolwiek du偶a jest ta dysproporcja, wynika艂a ona g艂贸wnie z tego, 偶e spo艂eczno艣膰 偶ydowska mia艂a szczeg贸ln膮 w艂a艣ciwo艣膰: antykomuni艣ci si臋 w niej nie utrzymywali. Bo wyje偶d偶ali (...)" (por. tekst A. Kainera: 呕ydzi a komunizm, "Krytyka" 1983, nr 15, s. 194). Por贸wnajmy te uwagi Kainera (Krajewskiego) z nachalnym k艂amstwem Grossa (s. 221), jakoby sympatie dla komunizmu "by艂y minimalne" w艣r贸d 呕yd贸w w Polsce.
Nieco dalej A. Kainer pisa艂: "(...) W praktyce realizacja reform przeradza艂a si臋 w sowietyzacj臋, propaganda uniwersalizmu - w rusyfikacj臋. W艣r贸d Polak贸w wywo艂ywa艂o to opory natury narodowej i religijnej. Ot贸偶 wydaje si臋, 偶e w艣r贸d 呕yd贸w by艂y one - przeci臋tnie rzecz bior膮c - stosunkowo mniejsze. Asymiluj膮cy si臋 呕ydzi byli mniej od Polak贸w uczuleni na utrat臋 niezawis艂o艣ci pa艅stwowej i na zagro偶enie polskich tradycji narodowych" (por. A. Kainer, op. cit., s. 195).
Kainer (Krajewski) podj膮艂 w swym tek艣cie r贸wnie偶 spraw臋 tak znacz膮cej obecno艣ci 呕yd贸w w bezpiece, pisz膮c m.in.: "Istotnie, powa偶n膮 cz臋艣膰 kierowniczych stanowisk w MBP za czas贸w Bieruta zajmowali 呕ydzi czy ludzie pochodzenia 偶ydowskiego. Jest to fakt, kt贸rego nie wolno pomija膰, fakt ma艂o znany na Zachodzie, niezbyt ch臋tnie wspominany przez 呕yd贸w w Polsce. Jedni i drudzy ch臋tniej ni偶 o tym m贸wi膮 o antysemityzmie Stalina (sprawa lekarzy itp.)" (por.: tam偶e, s. 196). Dok艂adnie to samo, co dzisiaj robi Gross, staraj膮c si臋 maksymalnie zanegowa膰 rol臋 呕yd贸w w UB. Kainer przypomnia艂 w swoim tek艣cie r贸wnie偶, jak to "pewien rabin rzuci艂 jednemu z przes艂uchuj膮cych go oprawc贸w w urz臋dzie bezpiecze艅stwa: 'Przez takich jak ty b臋d膮 w Polsce pogromy' (...)" (tam偶e, s. 198). W dalszej cz臋艣ci tekstu A. Kainer akcentowa艂: "Pami臋tajmy jednak, 偶e na atmosfer臋 stosunk贸w polsko-偶ydowskich wp艂ywa艂y takie okoliczno艣ci jak zwi膮zki 呕yd贸w z bolszewikami, a potem z wojskami radzieckimi. Udzia艂 呕yd贸w w elicie w艂adzy i w aparacie represji, 'rz膮dy me艂amed贸w', niejednakowo rzetelny stosunek do rewolty getta warszawskiego i do powstania warszawskiego, procesy ateizacji i rusyfikacji (wi膮zane z 呕ydami, kt贸rzy istotnie rzadziej mieli opory wobec tych d膮偶e艅), wreszcie nie pozbawione domieszki spraw 偶ydowskich zjawiska walki z odchyleniem prawicowo-nacjonalistycznym (...)" (por.: tam偶e, s. 198).
Dziwne, 偶e tak dobrze znaj膮cy prawd臋 o stosunkach w dobie stalinowskiej Stanis艂aw Krajewski jak dot膮d nie zaprotestowa艂 przeciwko antypolskim potwarzom Grossa. R贸wnie dziwny jest dla mnie brak publicznego protestu przeciwko k艂amstwom Grossa na temat stosunku Ko艣cio艂a katolickiego do 呕yd贸w w czasie wojny ze strony Adama Daniela Rottfelda. Przypomnijmy, 偶e ten ostatni minister spraw zagranicznych w rz膮dach postkomunistycznych w czasie wojny zosta艂 uratowany dzi臋ki schronieniu w klasztorze. Znalaz艂 czas na sygnowanie niegodnego listu atakuj膮cego obecnego prezydenta RP, a jako艣 nie mo偶e znale藕膰 czasu na danie 艣wiadectwa o tych, kt贸rzy go uratowali w czasie wojny. A przecie偶 jako zajmuj膮cy si臋 tematyk膮 mi臋dzynarodow膮 przez dziesi臋ciolecia i by艂y minister spraw zagranicznych najlepiej wie, jakie szkody wizerunkowi Polski przynosz膮 tak nag艂a艣niane kalumnie Grossa.
Przypomnijmy tu tak偶e oceny zawarte w ksi膮偶ce s艂ynnego dziennikarza 偶ydowskiego z USA Johna Sacka, zawarte w jego tak wa偶nej, a tak niegodnie przemilczanej ksi膮偶ce g艂臋bokiego 偶ydowskiego samorozrachunku - "oko za oko": "W miejscach takich jak Gliwice Polacy stawali przy wi臋ziennych 艣cianach, a ludzie z Wydzia艂u Wykonawczego przywi膮zywali ich do wielkich 偶elaznych pier艣cieni, m贸wili: 'Got贸w! Cel! Pal!', zabijali ich i ostrzegali polskich stra偶nik贸w: 'Trzymajcie j臋zyk za z臋bami!'. Stra偶nicy, jako Polacy, nie byli tym zachwyceni, ale Jakubowie, Josefowie i Pinkowie z wy偶szych szczebli Urz臋du pozostali wierni Stalinowi, poniewa偶 uwa偶ali si臋 za 呕yd贸w, nie za艣 za polskich patriot贸w. Oto, dlaczego Dobra Wr贸偶ka Stalin (...) zatrudni艂 wszystkich 呕yd贸w i umie艣ci艂 ich w Urz臋dzie Bezpiecze艅stwa Publicznego, swojej instytucji w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej [podkr. J.R.N.].
I oto w 1945 r. Polacy stan臋li do walki z Urz臋dem. J臋li zabija膰 呕yd贸w z Wywiadu, 艢ledczego i Wi臋ziennictwa. 呕ydzi doszli do wniosku, 偶e ci Polacy s膮 antysemitami, Polacy utrzymywali, 偶e nie, 偶e s膮 tylko anty-Urz臋dowi" (J. Sack, Oko za oko, Gliwice 1995, s. 228-229).
Wcze艣niej, w tej samej ksi膮偶ce (s. 96) Sack pisa艂: "(...) dlaczego wi臋c Stalin by艂 stronniczy wobec 呕yd贸w (...). Z jego rozkazu pewien 呕yd, kt贸rego ojciec zgin膮艂 w Treblince, mia艂 zosta膰 szefem Urz臋du Bezpiecze艅stwa, a szefami wszystkich jego departament贸w mieli tak偶e zosta膰 呕ydzi, aczkolwiek od tego momentu ich nazwiska nie mia艂y by膰 偶ydowskie, tylko takie jak 'genera艂 Romkowski' albo 'pu艂kownik Ro偶a艅ski'. Z czasem ci ludzie wyznaczyli wszystkich dow贸dc贸w bezpiecze艅stwa w Polsce".
Takim jak Gross wybielaczom roli 呕yd贸w w UB i w stalinizacji Polski warto przypomnie膰 r贸wnie偶 inne, jak偶e prawdziwe i uczciwe 艣wiadectwo Polaka 偶ydowskiego pochodzenia Andrzeja Wr贸blewskiego (do roku 1940 nosz膮cego rodowe nazwisko Fejgin). Andrzej Wr贸blewski, wybitny krytyk teatralny, ojciec Andrzeja Krzysztofa Wr贸blewskiego, redaktora "Polityki", i dziadek naczelnego redaktora "Newsweeka" Tomasza Wr贸blewskiego, stanowczo protestowa艂 przeciw relatywizowaniu spraw odpowiedzialno艣ci za UB. Jednoznacznie akcentowa艂: "Proporcjonalnie wi臋cej by艂o 呕yd贸w w艣r贸d kat贸w ni偶 w艣r贸d ofiar. I chocia偶 nie wszyscy byli r贸wnie gorliwi, to jednak w powszechnym odbiorze postrzegana by艂a ich aktywno艣膰. Przewa偶nie przedwojenni komuni艣ci, cz臋sto ze sta偶em wi臋ziennym, byli za艣lepieni wiar膮, 偶e rzeczywi艣cie bior膮 udzia艂 w walce o nowy wspania艂y 艣wiat. Nie zdawali sobie sprawy, 偶e swoim post臋powaniem wywo艂aj膮 zjawisko antysemityzmu (...)" (por. A. Wr贸blewski, By膰 呕ydem, Warszawa 1993, s. 181). W innym miejscu swej ksi膮偶ki Wr贸blewski ubolewa艂, 偶e w 1968 roku "pod p艂aszczykiem dotkni臋tej godno艣ci wyje偶d偶ali z kraju 呕ydzi, kt贸rzy s艂u偶yli w UB, byli s臋dziami czy prokuratorami z r臋kami umazanymi po 艂okcie we krwi".
Najwybitniejszy chyba polski tw贸rca pochodzenia 偶ydowskiego Leopold Tyrmand tak pisa艂 w 1972 roku w swej 艣wietnej, a tak niegodnie przemilczanej dot膮d w Polsce "Cywilizacji komunizmu": "Ameryka艅skie uniwersytety przygarniaj膮 dzi艣 呕yd贸w, kt贸rzy przez prawie 25 lat swych s艂u偶b w policjach politycznych Europy Wschodniej ci臋偶ko prze艣ladowali ludzi - w tym tak偶e innych 呕yd贸w - walcz膮cych o prawo do niezawis艂o艣ci sumienia. Dzi艣 呕ydzi ci chroni膮 si臋 za swe niegdy艣 tak 艂atwo zapomniane 偶ydostwo. Fakt, 偶e w Polsce w 1968 roku przypomniano im nagle i brutalnie, 偶e s膮 呕ydami, jest faktem gro藕nym i odra偶aj膮cym, wymagaj膮cym napi臋tnowania i pot臋pienia. Ale nie czyni z nich ludzi godnych szacunku, a nawet wsp贸艂czucia, a ju偶 zupe艂nie nie upowa偶nia do solidaryzowania si臋 z nimi. (...). Ludzie ci nie maj膮 moralnego prawa do obrony, przede wszystkim jako niestrudzeni architekci tej rzeczywisto艣ci, w kt贸rej po 25 latach doj艣膰 mog艂o do tak karykaturalnych zwyrodnie艅 my艣li i poj臋膰, jako in偶ynierowie tej struktury, w kt贸rej monstrualne k艂amstwo tak 艂atwo jest uczyni膰 prawem 偶ycia. Trudno jest zapomnie膰 ich fanatyczn膮 wiar臋 w z艂o, jak膮 g艂osili w komunistycznych gazetach, ksi膮偶kach, artyku艂ach, filmach (...)" (L. Tyrmand, Cywilizacja komunizmu, Londyn 1972, s. 220-221).
Znany pisarz 偶ydowskiego pochodzenia Kazimierz Brandys, sk膮din膮d sk艂onny do r贸偶nych uog贸lnie艅 w duchu antypolonizmu, pisa艂 na 艂amach paryskiej "Kultury" z 1983 roku: "W Polsce powojennej i 呕yd贸w nie by艂o. Nieliczni z nich ocaleli g艂贸wnie na terenie Rosji Radzieckiej. Po powrocie do Polski ci zagubieni, biedni ludzie pope艂nili wielki b艂膮d. Pozwolili u偶y膰 si臋 jako narz臋dzie stalinizmu. Zap艂acili za to straszliw膮 cen臋. W spo艂ecze艅stwie antysemityzmu nie by艂o, pojawi艂 si臋 on natomiast w rz膮dz膮cej partii... Fatum ci膮偶膮ce przez wiele lat nad narodem 偶ydowskim da艂o zna膰 o sobie w ustroju, za kt贸rego g艂贸wnych tw贸rc贸w uchodzili w 艣wiatowej opinii w艂a艣nie 呕ydzi. (...) Mo偶e nie op艂akano w Polsce zamordowanych 呕yd贸w, bo przyszli inni, 偶ywi? Ci, kt贸rzy przybyli z obc膮 armi膮, by aresztowa膰 i rz膮dzi膰? Na cmentarzach zosta艂y szcz膮tki kamiennych tablic, ale ju偶 nie duchy 偶ydowskie kr膮偶y艂y w miasteczkach, lecz wie艣膰, 偶e Rosjanie przywie藕li nowych 呕yd贸w przebranych, o zmienionych nazwiskach, 呕yd贸w w rogatywkach, kt贸rzy zdj臋li koron臋 z g艂owy bia艂ego or艂a i kazali rozlepi膰 na rynkach plakaty z napisem 'AK - zapluty karze艂 reakcji'. Wi臋c mo偶e strach i nienawi艣膰 zast膮pi艂y lito艣膰" (por. K. Brandys, Miesi膮ce, "Kultura" 1983, nr 6, s. 80-81).
I jeszcze jedno bardziej obiektywne spojrzenie ze strony 偶ydowskiej na te same sprawy, zademonstrowane w ksi膮偶ce Rity Pragier przez plastyczk臋, malark臋 Iren臋 Molg臋. Odpowiadaj膮c na pytanie Rity Pragier, dlaczego wielu 呕yd贸w tkwi艂o w UB, Molga m贸wi: "Du偶a cz臋艣膰 - to byli ludzie durni. Nie maj膮cy rozeznania w realiach. Kiedy im m贸wiono, 偶e kto艣 jest bandyt膮 - wierzyli. Ch艂opcy bez wykszta艂cenia. Tresowani do jednego celu. Przed wojn膮 i podczas wojny l偶eni i poni偶ani. I nagle taki dosta艂 stopie艅 oficera! W艂adz臋 nad lud藕mi! I sklep za 偶贸艂tymi firankami" (R. Pragier, 呕ydzi czy Polacy, Warszawa 1992, s. 147).
W raporcie emisariusza z kraju dla MSW w Londynie pisano 7 lutego 1946 roku: "呕ydzi (...) w 100% s膮 na s艂u偶bie sowieckich interes贸w. (...) Opanowali kierownicze stanowiska w ministerstwach, prokuraturze, UB, s膮downictwie i wojsku oraz w przemy艣le" (cyt. za: J. 呕aryn, Hierarchia Ko艣cio艂a katolickiego wobec relacji polsko-偶ydowskich w latach 1945-1947, [w:] Wok贸艂 pogromu kieleckiego, IPN, Warszawa 2006, s. 89). Niew膮tpliwie przesadna by艂a ocena o tym 100-procentowym jakoby oddaniu 呕yd贸w sowieckim interesom. Pokazywa艂a jednak, do jakiego stopnia uto偶samiano 呕yd贸w z re偶imem w 贸wczesnych kr臋gach niepodleg艂o艣ciowych. Przypomnijmy tutaj jednak jak偶e znamienn膮 opini臋 Czes艂awa Mi艂osza, trudnego do oskar偶enia o antysemityzm, Mi艂osza, na kt贸rego wiersz tak ch臋tnie powo艂uje si臋 Gross w swych antypolskich uog贸lnieniach. Ot贸偶 w艂a艣nie C. Mi艂osz stwierdzi艂 w prawie nieznanym w Polsce (poza moimi tekstami) wywiadzie dla wydawanego w USA 偶ydowskiego czasopisma "Tikkun" (nr 2 z 1987 r.), m贸wi膮c o 偶ydowskich komunistach: "Oni zaj臋li wszystkie czo艂owe pozycje w Polsce, r贸wnie偶 w bardzo okrutnej policji bezpiecze艅stwa, poniewa偶 byli po prostu bardziej godni zaufania ni偶 miejscowa ludno艣膰" ("They occupied all the top positions in Poland and also in the very cruel security police, because they were more reliable, simply, than the local population"). W tym stwierdzeniu Mi艂osz wyra藕nie przesadzi艂, bo by艂y jednak i nie偶ydowskie postacie na szczycie zar贸wno partii komunistycznej, jak i UB (cho膰by Bierut i Radkiewicz). Generalnie jednak Mi艂osz trafnie oceni艂 wyj膮tkow膮, dominuj膮c膮 rol臋 komunist贸w 偶ydowskiego pochodzenia w stalinizacji Polski.
Warto przypomnie膰 r贸wnie偶 inne stwierdzenie Mi艂osza: "Pierwsze kadry polskiej komunistycznej partii w 1945... by艂y z艂o偶one z ludzi w mundurach, w bardzo du偶ej proporcji b臋d膮cych intelektualistami 偶ydowskiego pochodzenia (...). Rosjanie traktowali ich jako najbardziej niezawodne narz臋dzie w realizacji sowieckich pragnie艅, uwa偶aj膮c, 偶e b臋d膮 oni mniej sk艂onni do polskiego patriotyzmu ze wzgl臋du na dyskryminacj臋, kt贸rej poddawali ich polscy prawicowcy przed wojn膮" (cyt. za: S. Kirshner, Circumstances surrounding 1946 pogrom remain a mystery, "The Canadian Jews News" z 4 lipca 1996 r.).
Przypomnijmy te偶, co pisa艂a przed laty znana publicystka 偶ydowskiego pochodzenia Alina Grabowska, po 1989 roku "ws艂awiona" jako tropicielka rzekomego polskiego antysemityzmu. Ot贸偶 jeszcze w 1969 roku napisa艂a ona w paryskiej "Kulturze": "W pierwszych latach powojennych (a nawet i p贸藕niej) znakomit膮, niestety, wi臋kszo艣膰 pracownik贸w UB stanowili 呕ydzi" (A. Grabowska, Raj utracony - raj odzyskany, "Kultura" 1969, nr 12, s. 127). Jak偶e wymowne by艂o stwierdzenie takiego s艂ynnego znawcy historii Polski jak prof. Norman Davies. Napisa艂 on wr臋cz o "tysi膮cach polskich 呕yd贸w, kt贸rzy stracili twarz poprzez zwi膮zanie si臋 z okrutnym powojennym re偶imem stalinowskim" (por. tekst N. Daviesa w "The New York Review of Books", 20 listopada 1986).
Mo偶na by d艂ugo wylicza膰 podobne oceny roli 呕yd贸w w UB i polskim 偶yciu publicznym. Oto na przyk艂ad 艣wiadectwo najwybitniejszej chyba polskiej pisarki owego okresu Marii D膮browskiej, zapisane w jej dzienniku pod dat膮 17 czerwca 1947 roku: "UB, s膮downictwo s膮 ca艂kowicie w r臋ku 呕yd贸w. W ci膮gu tych przesz艂o dwu lat ani jeden 呕yd nie mia艂 procesu politycznego. 呕ydzi os膮dzaj膮 i na ka藕艅 wydaj膮 Polak贸w". Niemal dziewi臋膰 lat p贸藕niej - 27 maja 1956 roku - ta sama D膮browska zapisywa艂a (Dzienniki powojenne, Warszawa 1996, t. I, s. 147): "Ostatnimi tygodniami by艂am w Nieborowie w towarzystwie samych 呕yd贸w opr贸cz Anny i Bogusia. Cz臋ste ich rozmowy o wzrastaniu antysemityzmu. Czemu dzi艣 sami s膮 cz臋艣ciowo winni - bo jak mo偶na by艂o da膰 sob膮 obsadzi膰 wszystkie 'kluczowe pozycje' 偶ycia Polski: prokuratury, wydawnictwa, ministerstwa, w艂adze partii, redakcje, film, radio itp.". Bardzo podobne w swej wymowie by艂y zapiski Stefana Kisielewskiego z p贸藕niejszego okresu. W dzienniku pod dat膮 18 pa藕dziernika 1968 roku pisa艂 on: "20 lat temu powiedzia艂em Wa偶ykowi, 偶e to, co robi膮 呕ydzi, zem艣ci si臋 na nich srodze. Wprowadzili do Polski komunizm w okresie stalinowskim, kiedy ma艂o kto chcia艂 si臋 tego podj膮膰 z goj贸w". Niewiele p贸藕niej, 4 listopada 1968 roku, Kisielewski zapisa艂 w swym "Dzienniku": "Po wojnie grupa przyby艂ych z Rosji 呕yd贸w - komunist贸w (呕ydzi zawsze kochali komunizm) otrzyma艂a pe艂ni臋 w艂adzy w UB, s膮downictwie, wojsku, dlatego 偶e komunist贸w nie-呕yd贸w prawie tu nie by艂o, a je艣li byli, to Rosja si臋 ich ba艂a. Ci 呕ydzi robili terror, jak im Stalin kaza艂".
Znany intelektualista katolicki Bohdan Cywi艅ski tak ocenia艂 rol臋 呕yd贸w w stalinizacji Polski na 艂amach podziemnego periodyku "G艂os" w kwietniu 1985 roku: "Fakty manifestacyjnego popierania w艂adzy komunistycznej przez 呕yd贸w zaraz po wojnie, wyj膮tkowe nagromadzenie os贸b pochodzenia 偶ydowskiego w aspekcie w艂adzy, a zw艂aszcza najbardziej znienawidzonych spo艂ecznie resortach bezpiecze艅stwa i propagandy oraz mnogo艣膰 przyk艂ad贸w szczeg贸lnej ich wrogo艣ci wobec przejaw贸w polskiego szacunku dla narodowej tradycji - wszystko to w jakiej艣 mierze pozosta艂o w 艣wiadomo艣ci starszych pokole艅, powoduj膮c zrozumia艂e urazy". Z kolei s艂ynny katolicki intelektualista na emigracji ojciec J贸zef M. Boche艅ski akcentowa艂 na 艂amach paryskiej "Kultury" (nr 7-8 z 1986 r.): "Jak wiadomo w艂adza le偶a艂a w du偶ej mierze w ich [呕yd贸w - J.R.N.] r臋kach po zaj臋ciu Polski przez wojska sowieckie - w szczeg贸lno艣ci pewni 呕ydzi kierowali policj膮 bezpiecze艅stwa. Ot贸偶 ta w艂adza i ta policja jest odpowiedzialna za mord bardzo wielu spo艣r贸d najlepszych Polak贸w. Polacy maj膮, moim zdaniem, znacznie wi臋ksze prawo m贸wi膰 o pogromie Polak贸w przez 呕yd贸w ni偶 呕ydzi o pogromach polskich". I jeszcze jeden przyk艂ad, pochodz膮cy spod pi贸ra s艂ynnej publicystki emigracyjnej Aleksandry Stypu艂kowskiej: "(...) aparat bezpiecze艅stwa - zw艂aszcza w najczarniejszym okresie - by艂 g艂贸wnie obsadzany przez komunist贸w 偶ydowskiego pochodzenia" (A. Stypu艂kowska, Pal膮ce sprawy, londy艅skie "Wiadomo艣ci" z 26 maja 1968 r.).
Na koniec tych 艣wiadectw warto przypomnie膰 prawdziwie 偶a艂osno-groteskow膮, wr臋cz godn膮 Grossa pr贸b臋 usprawiedliwienia roli 呕yd贸w w UB, dokonan膮 w swoim czasie przez dogmatycznego 偶ydowskiego historyka Artura Eisenbacha. Znalaz艂a si臋 ona w tek艣cie zamieszczonym w cytowanej ju偶 ksi膮偶ce R. Pragier "呕ydzi czy Polacy". W zamieszczonej tam (s. 50) wypowiedzi Eisenbach stwierdzi艂 m.in.: "Mo偶na by艂o dosta膰 prac臋 wsz臋dzie. Nawet w wojsku i ministerstwach, i w bezpiece. No tak! 呕ydzi byli wsz臋dzie. Ale czy dlatego, 偶e kto艣 by艂 呕ydem, mia艂 wej艣膰 do mysiej dziury i w niej czeka膰? (...) Dlaczego trwali na swych stanowiskach w latach stalinowskich? Ka偶dy gdy gdzie艣 si臋 dosta艂, to chcia艂 trwa膰, a nie odchodzi膰". M贸wi膮c o zmianie sytuacji w 1956 roku, Eisenbach stwierdzi艂: "Nastroje wtedy by艂y pogromowe. (...) Ludzie otworzyli wtedy usta. Karta si臋 odwr贸ci艂a. Zacz臋li m贸wi膰 ci, kt贸rzy dot膮d milczeli. Ludzie skrzywdzeni, np. AK-owcy. Ale tak偶e prawica i ciemnogr贸d". I tak to jednym ci膮giem Eisenbach zestawi艂 prawic臋 i ciemnogr贸d, wyra藕nie ubolewaj膮c, 偶e tak偶e prawica zacz臋艂a m贸wi膰.
P.S. Przy okazji jeszcze jedno sprostowanie do tekstu Grossa. W moim tek艣cie z 16 sierpnia 2006 roku cytowa艂em wypowied藕 Grossa o wysokich funkcjonariuszach MBP 偶ydowskiego pochodzenia. Gross, sk膮din膮d pomniejszaj膮cy wci膮偶 ich liczebno艣膰, r贸wnocze艣nie parokrotnie pisze o 偶ydowskim pochodzeniu zast臋pcy dyrektora departamentu 艣ledczego Adama Humera (s. 227, 236), a raz (na s. 236) wymienia Humera na pierwszym miejscu w艣r贸d wysokich funkcjonariuszy MBP - 呕yd贸w. Twierdzenie Grossa o 偶ydowskim pochodzeniu Humera nie znajduje potwierdzenia w innych 藕r贸d艂ach.
Kolejna cz臋艣膰 cyklu uka偶e si臋 w nast臋pnym tygodniu.
prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2006-08-19
powrot
|