nasza witryna Nowe fa艂sze Grossa (9) - 呕ydzi w UB
prof. Jerzy Robert Nowak


  Przy okazji uog贸lnie艅 Grossa na temat polityki sowieckiego tyrana wobec 呕yd贸w dodajmy jeden bardzo istotny fakt. Ot贸偶 tak eksponowany przez Grossa "antysemityzm" Stalina wcale nie przeszkadza艂 mu w konsekwentnym popieraniu dzia艂a艅 呕yd贸w palesty艅skich. Stalin wyra藕nie stawia艂 na zwyci臋stwo 呕yd贸w palesty艅skich, zmierzaj膮cych do stworzenia w艂asnego pa艅stwa wbrew Wielkiej Brytanii. Mocno liczy艂 na to, i si臋 przeliczy艂, 偶e 呕ydzi palesty艅scy stworz膮 pa艅stwo zdominowane przez lewic臋 i b臋d膮 faktyczn膮 forpoczt膮 polityki sowieckiej na Bliskim Wschodzie. Warto przypomnie膰, co stwierdza艂 na ten temat autor 偶ydowski o wiele lepiej jak dot膮d znany i ceniony od Grossa, a mianowicie cytowany ju偶 wcze艣niej Isaak Deutscher. W przywo艂ywanym ju偶 wcze艣niej wyk艂adzie w Londynie, wyg艂oszonym w 1964 roku, Deutscher powiedzia艂: "Jakie by nie by艂y zamiary Stalina, jest paradoksem, 偶e w艂a艣nie jemu Izrael zawdzi臋cza swe niezale偶ne istnienie. To w艂a艣nie ze stalinowskiej Czechos艂owacji, od czeskiej zbrojeni贸wki pochodzi艂 g艂贸wny arsena艂 Hagany. T膮 'splamion膮' broni膮 呕ydzi w Palestynie zadali ostateczny cios Brytyjczykom i Arabom. Poparcie Stalina i skuteczna pomoc materialna, kt贸rych Stalin udziela艂 呕ydom, wydawa艂a si臋 zachodnim m臋偶om stanu nie na miejscu, wywo艂ywa艂a irytacj臋 i powodowa艂a ca艂kiem zauwa偶alne wrogie uczucia wobec 呕yd贸w" (por. I. Deutscher, op. cit., s. 100).

K艂amstwa Grossa a opinie innych 呕yd贸w
Doprawdy pusty 艣miech niejednokrotnie ogarnia czytelnika, gdy czyta przer贸偶ne tyrady Grossa wybielaj膮ce rol臋 呕yd贸w w Polsce, a w szczeg贸lno艣ci absolutnie pomniejszaj膮ce ich rol臋 w UB, wzgl臋dnie przedstawiaj膮ce 呕yd贸w jako biedne ofiary oddane na 偶er dzikich antysemickich prze艣ladowc贸w na skutek szokuj膮cej bierno艣ci partii komunistycznej. Pozwol臋 sobie poza cytowanym ju偶 Leopoldem Tyrmandem przytoczy膰 niekt贸re tylko z jak偶e licznych 偶ydowskich 艣wiadectw, ca艂kowicie sprzecznych z obrazem Grossa. Zacznijmy od oceny jednego z czo艂owych intelektualist贸w 偶ydowskiego pochodzenia na emigracji, Zygmunta Hertza, wsp贸艂za艂o偶yciela Instytutu Literackiego w Pary偶u. Znany sk膮din膮d ze sk艂onno艣ci do idealizowania 呕yd贸w i ostrego dok艂adania przy r贸偶nych okazjach "Polaczyskom" Hertz zdoby艂 si臋 jednak na bardziej obiektywn膮 refleksj臋 na tle wydarze艅 marcowych z 1968 roku. Pisa艂 w贸wczas 26 marca w li艣cie do Czes艂awa Mi艂osza: "Antysemityzm wypu艣ci艂 nie tylko nowe li艣cie, ale zakwit艂 r贸偶膮. I te偶 ja si臋 nie dziwi臋. 呕ydzi grali od pocz膮tku g艂upio - po c贸偶 by艂 ten run na ube i posady. Jaka艣 niegodno艣膰 w tym narodzie. Przykro mi to stwierdzi膰, ale dali antysemitom znakomit膮 bro艅 do r臋ki" (cyt. za Z. Hertz, Listy do Czes艂awa Mi艂osza 1952-1979, s. 268). Przytoczmy inne wymowne 艣wiadectwo - opini臋 zapisan膮 w dzienniku wybitnego tw贸rcy pochodzenia 偶ydowskiego Mariana Brandysa: "呕ydzi, kt贸rzy pozostali, weszli niemal w ca艂o艣ci do klasy rz膮dz膮cej (...) 呕ydzi garn臋li si臋 do w艂adzy jak 膰my do ognia" (M. Brandys, Dziennik 1976-1977, Warszawa 1996, s. 235, 244).
Por贸wnajmy t臋 ocen臋 M. Brandysa z powtarzanymi przez Grossa poj臋kiwaniami o tym, 偶e "偶ydowska ludno艣膰 偶y艂a w ub贸stwie, by艂a wychudzona, chora i pe艂na urazu" (s. 125). Wszystko to ma wzbudzi膰 u ameryka艅skich czytelnik贸w jak najwi臋ksze wsp贸艂czucie dla "biednych, przygn臋bionych, przybitych 呕yd贸w, 偶yj膮cych w n臋dzy" (s. 126), a na dodatek jeszcze wci膮偶 okrutnie prze艣ladowanych przez nigdy nienasyconych w swym sadyzmie Polak贸w.
Przypomnijmy kolejne 艣wiadectwo o "biednych" 呕ydach - notatk臋 w dzienniku s艂ynnego matematyka Hugona Steinhausa pod dat膮 18 marca 1945 roku: "(...) w prezydium Rady Ministr贸w 呕ydzi maj膮 80 proc. posad. To samo na innych wy偶szych stanowiskach" (H. Steinhaus, Wspomnienia i zapiski, Londyn 1992, s. 298). Inne nader ciekawe 艣wiadectwo - zwierzenia 偶ydowskiej lekarki Adiny Blady Szwajgier w rozmowie z Ank膮 Grupi艅sk膮: "Prosz臋 nie zapomina膰, jaka by艂a rola 呕yd贸w w okresie powojennym. Kiedy dzi艣 rozlicza si臋 zbrodnie stalinizmu. A nie mog臋 powiedzie膰, 偶eby tam 呕yd贸w nie by艂o (...) Niech pani pami臋ta, 偶e wi臋kszo艣膰 tych 呕yd贸w, kt贸rzy wr贸cili po wojnie z Rosji, zaj臋艂a natychmiast najlepsze stanowiska, kt贸rych nie mogliby zaj膮膰 przed wojn膮. 艁atwiej by艂o 呕ydowi o to stanowisko ni偶 Polakowi. Bardzo m膮dra polityka Stalina (...) 呕ydom bardziej wierzono ni偶 Polakom (...) Ja my艣l臋, 偶e Polacy po wojnie, wielu z nich prze偶y艂o potworny koszmar, i niestety uto偶samiane jest to z 呕ydami" (por. A. Grupi艅ska, Ci膮gle po kole. Rozmowy z 偶o艂nierzami getta warszawskiego, Warszawa 2000, s. 184). Por贸wnajmy te uwagi 偶ydowskiej lekarki - 艣wiadka wydarze艅 - z uog贸lnieniami Grossa na temat tego, jak to "antysemita" Stalin nie mia艂 偶adnego zamiaru preferowania 呕yd贸w. W tej samej relacji Adina Blady Szwajgier doda艂a: "Ta ojczyzna by艂a niedobra nie tylko dla 呕yd贸w, prawda? Zreszt膮 po wojnie by艂a najmniej niedobra dla 呕yd贸w" (tam偶e, s. 186). Por贸wnajmy te uwagi z roztaczanym przez Grossa obrazem nieszcz臋snych 呕yd贸w prze艣ladowanych przez krwio偶erczych Polak贸w. Uczciwy naukowiec, maj膮cy inne zdanie od powy偶szych 艣wiadectw, ustosunkowa艂by si臋 do nich, przedstawi艂by powody, dla kt贸rych uwa偶a, 偶e ich autorzy si臋 mylili. Gross wybiera inn膮 drog臋 - totalnego przemilczenia wszystkich 艣wiadectw, kt贸re nie pasuj膮 do jego arcytendencyjnej sk艂adanki 艣wiadectw nienawi艣ci. A mo偶e wreszcie polscy luminarze z IPN czy z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, wzgl臋dnie z MSZ, zdob臋d膮 si臋 na jak najszerszy mo偶liwie wyb贸r odmiennych od Grossa 艣wiadectw 偶ydowskich i wydadz膮 je po angielsku, by skorygowa膰 k艂amstwa Grossa. Tylko 偶e jak dot膮d nic a nic nie s艂yszymy o takiej inicjatywie, mimo ponawianych przeze mnie apel贸w w Radiu Maryja. A zdawa艂oby si臋, 偶e jest to sprawa a偶 nadto prosta i ewidentna, zw艂aszcza w sytuacji, gdy mamy premiera, kt贸ry tak mocno zaakcentowa艂 potrzeb臋 troski o wizerunek Polak贸w.
Postaram si臋 przytoczy膰 jeszcze kilka 艣wiadectw 偶ydowskich ca艂kowicie sprzecznych z bredniami Grossa (du偶o szerszy wyb贸r zaprezentuj臋 w formie ksi膮偶kowej). Oto jak pisa艂 na ten temat wybitny 偶ydowski historyk i publicysta Feliks Mantel, kt贸ry przez pewien czas po 1944 roku uczestniczy艂 w 偶yciu publicznym Polski zwanej ludow膮. Po latach bardzo ostro wspomina艂 obserwowany w Polsce po 1944 roku run na posady ze strony r贸偶nych os贸b 偶ydowskiego pochodzenia, pisz膮c: "Faktycznie 呕ydzi byli tylko instrumentem w r臋kach polityk贸w sowieckich (...) Win膮 niezaprzeczon膮 tych 呕yd贸w, polskich komunist贸w, jest to, 偶e dali si臋 u偶y膰 jako instrument polityki sowieckiej, drogi d膮偶膮cej do ujarzmienia narodu polskiego" (F. Mantel, Stosunki polsko-偶ydowskie. Pr贸ba analizy, Pary偶 1986, s. 11). Gross oczywi艣cie przemilcza艂 i to stanowisko wybitnego 偶ydowskiego historyka i 艣wiadka wydarze艅 od wewn膮trz (jako wiceminister). Podobnie ocenia rol臋 jak偶e wielu 呕yd贸w komunist贸w znany naukowiec 偶ydowskiego pochodzenia, by艂y dziekan Wydzia艂u Filozoficznego UW, odsuni臋ty po marcu 1968 r. profesor Stefan Morawski. W tek艣cie publikowanym w ksi膮偶ce "Krajobraz po szoku" (Warszawa 1989, s. 20) Morawski wyznawa艂: "(...) pope艂niono mn贸stwo b艂臋d贸w, wysuwaj膮c tu偶 po wojnie ludzi pochodzenia 偶ydowskiego na wysokie stanowiska w S艂u偶bie Bezpiecze艅stwa i wojsku.
A wi臋kszo艣膰 z nich na nie chyba nie zas艂ugiwa艂a (...) Jestem przekonany, 偶e ta spo艂eczno艣膰 da艂a si臋 w niecny spos贸b wykorzysta膰 jako instrument w d艂ugoletniej krucjacie ujarzmiania Polski przez Stalina [podkr. - J.R.N.]. W 艣wietle tego: nie to zawa偶y艂o, 偶e w polskiej partii komunistycznej - tak jak w og贸le w historii ruchu komunistycznego - by艂 ogromny procent ludzi pochodzenia 偶ydowskiego. Zawa偶y艂o to, 偶e tymi w艂a艣nie lud藕mi, poniewa偶 innych nie by艂o, obsadzano najwy偶sze i najlepsze stanowiska. A ludzie ci cz臋stokro膰 nie mieli odpowiednich kwalifikacji, to by艂 za du偶y kapelusz na owe g艂owy". Dodajmy do tych uwag prof. S. Morawskiego ocen臋 偶ydowskiego publicysty z USA Jonathana Kaufmana z 1997 roku. Pisa艂 on: "(...) gdy komuni艣ci wzi臋li w艂adz臋 po II wojnie 艣wiatowej, potrzebowali lojalnych cz艂onk贸w partii, aby zapewni膰 czo艂owe stanowiska w rz膮dzie. Polityczne pos艂usze艅stwo liczy艂o si臋 bardziej ni偶 wiek czy do艣wiadczenie. Lata zaraz po wojnie by艂y wspania艂ym okresem dla 偶ydowskich komunist贸w [podkr. - J.R.N.]. 呕ydzi i inni lojalni komuni艣ci zostali umieszczeni na czo艂owych stanowiskach w ca艂ym kraju, mimo 偶e niekt贸rzy z nich mieli tylko niewiele ponad dwadzie艣cia lat (...) (cyt. za: M.J. Chodakiewicz, 呕ydzi i Polacy 1918-1955, Warszawa 2000, s. 401).
Ciekawe, 偶e cytowany z namaszczeniem przez Grossa jako autor wy艣mienitego studium 偶ydowski naukowiec Jaff Schatz ma bardzo odmienn膮 od autora "Strachu" ocen臋 szans kariery 呕yd贸w w Polsce pierwszych lat powojennych. Wed艂ug Schatza: "Z punktu widzenia nowego re偶imu ci 呕ydzi byli zapleczem, na kt贸rym mo偶na by艂o polega膰 i zmobilizowa膰 do odbudowy kraju (...) Nie byli oni zwi膮zani ze 艣rodowiskami [polskiego] spo艂ecze艅stwa antykomunistycznego, byli outsiderami w stosunku do ukszta艂towanych przez Histori臋 tradycji [polskich], bez zwi膮zk贸w z Ko艣cio艂em katolickim i znienawidzeni przez tych, kt贸rzy nienawidzili re偶imu [komunistycznego]" (por. tam偶e, s. 402).
Por贸wnajmy te uwagi prof. S. Morawskiego, J. Kaufmana czy J. Schatza z k艂amliwymi utyskiwaniami Grossa (s. 222), jakoby 偶ydowskie korzenie etniczne by艂y kolosalnym obci膮偶eniem i przeszkod膮 w karierach 呕yd贸w w powojennej Polsce! Zreszt膮 Gross w og贸le o niezdolnych 呕ydach nie pisze. On wci膮偶 zauwa偶a tylko tych "bardzo utalentowanych" i "przenikliwych", kt贸rym "藕li Polacy", zar贸wno przyjaciele, jak i wrogowie, "nie chcieli za nic zapomnie膰 ich 偶ydowsko艣ci" (por. s. 222). Jeszcze dwa 艣wiadectwa na koniec tego miniwyboru. Pierwsze to opinia s艂ynnego 偶ydowskiego partyzanta doby wojny, p贸藕niej zakonnika Daniela Ruffeisena: "(...) i jeszcze do tego po wojnie 呕ydzi 藕le przys艂u偶yli si臋 sprawom Polski" (cyt. za A. Tuszy艅sk膮, Kilka portret贸w z Polsk膮 w tle, Gda艅sk 1993, s. 138). Drugie to opinia profesor 偶ydowskiej literatury Ruth R. Weintraub, kt贸ra przypomnia艂a na 艂amach elitarnego 偶ydowskiego czasopisma "Commentary" w styczniu 1987 roku, 偶e: "Sowieci maj膮 d艂ugie do艣wiadczenie w wykorzystywaniu 呕yd贸w na swoj膮 korzy艣膰. Bardzo zr臋cznie pomogli oni w zatruciu stosunk贸w polsko-偶ydowskich po wojnie przez wyznaczenie wielu 呕yd贸w na widoczne pozycje w艂adzy w niepopularnym rz膮dzie komunistycznym".

Wybielanie 呕yd贸w w UB
Przejd藕my teraz do roli 呕yd贸w w bezpiece, skrajnie pomniejszanej przez Grossa. Oto, co pisze on na stronie 227: "Byle entuzjasta historii w Polsce mo偶e wymieni膰 z p贸艂 tuzina wysokich 偶ydowskich funkcjonariuszy w Ministerstwie Bezpiecze艅stwa Publicznego z tego okresu: J贸zef R贸偶a艅ski i jego zast臋pca Adam Humer z departamentu 艣ledczego, dw贸ch wiceministr贸w - Roman Romkowski i Mieczys艂aw Mietkowski, Julia Brystygierowa, kt贸ra kierowa艂a departamentem nadzoruj膮cym Ko艣ci贸艂 katolicki i mia艂a na oku intelektualist贸w, Anatol Fejgin i jego zast臋pca J贸zef 艢wiat艂o z arcysekretnego departamentu, kt贸ry nadzorowa艂 polityczn膮 ortodoksj臋 czo艂owych kadr komunistycznych. Ministerstwo Bezpiecze艅stwa Publicznego mia艂o o wiele wi臋cej 偶ydowskich pracownik贸w, w szczeg贸lno艣ci w kontrwywiadzie (Marcel Reich-Ranicki, kt贸rego cytuj臋 we wst臋pie, by艂 tam zatrudniony kr贸tko jako m艂ody cz艂owiek) i w Urz臋dzie Cenzury, i w r贸偶nych 'technicznych' departamentach (...)".
Czytaj膮c to zestawienie, od razu trudno nie zdumie膰 si臋 z powodu pomini臋cia w nim cz艂owieka z samego szczytu - tj. Jakuba Bermana, odpowiedzialnego za bezpiecze艅stwo... i kultur臋 w Biurze Politycznym KC PPR, a p贸藕niej w BP KC PZPR. Uzupe艂nijmy te偶 podane przez Grossa "p贸艂 tuzina wysokich funkcjonariuszy" du偶o pe艂niejsz膮 galeri膮 wysokich stopniem 偶ydowskich "spec贸w" od bezpiecze艅stwa. Znale藕膰 si臋 w niej powinny cho膰by takie osoby, jak dow贸dca Korpusu Bezpiecze艅stwa Wewn臋trznego Juliusz Hibner, dyrektor Gabinetu Ministra BP, p贸藕niej m.in. p.o. dyrektor Departamentu III MBP Leon Ajzen-Andrzejewski, p.o. dyrektor Gabinetu Ministra BP Zygmunt Braude, dyrektor Centralnej Szko艂y MBP w 艁odzi, p贸藕niej dyrektor Departamentu Spo艂eczno-Administracyjnego MSW Mieczys艂aw Broniatowski, dyrektor Gabinetu Ministra BP Juliusz Burgin, dyrektor Departamentu VII, a p贸藕niej dyrektor Departamentu III MBP J贸zef Czaplicki, potocznie nazywany "Akowerem", bo wyspecjalizowa艂 si臋 w prze艣ladowaniu akowc贸w, dyrektor Gabinetu Ministra BP Micha艂 Drzewiecki, dyrektor Departamentu Organizacji i Planowania MBP Micha艂 Hakman, dyrektor Departamentu Szkolenia MBP Maria Kami艅ska, dyrektor Departamentu IV MBP J贸zef Kratko, dyrektor Departamentu Wi臋ziennictwa MBP Dagobert Jerzy 艁a艅cut, dyrektor Departamentu Centralnego Archiwum MBP Zygmunt Okr臋t, dyrektor Departamentu II Leon Rubinsztejn (p贸藕niej r贸wnocze艣nie dyrektor Departamentu Ochrony Rz膮du), dyrektor Departamentu IV MBP Aleksander Wolski-Dyszko, p.o. dyrektor Departamentu II MBP Micha艂 Taboryski, dyrektor Departamentu S艂u偶by Zdrowia MBP Leon Gangel, dyrektor Centralnych Konsum贸w MBP Feliks Goldsztajn, wicedyrektor Departamentu Finansowego MBP Edward Ka艂ecki, dyrektor Departamentu S艂u偶by Zdrowia MBP Ludwik Przysuski, wicedyrektor Departamentu S艂u偶by Zdrowia MBP Leon Stach, wicedyrektor Departamentu VII MBP Marek Fink, wicedyrektor Departamentu Szkolenia MBP Helena Gruda, wicedyrektor Departamentu IV MBP Bernard Konieczny, wicedyrektor Departamentu III Czes艂aw Runger, dyrektor Departamentu VII MBP Wac艂aw Komar, dyrektor Biura Wojskowego MBP Roman Garbowski, wicedyrektor Departamentu I MBP Julian Konar, szef S艂u偶by Zdrowia MBP Kamil Warman (por. kolejne "Listy bezpiecznik贸w", "Gazeta Polska" 6.06.1996, 13.06.1996, 20.06.1996, 27.06.1996, 18.07.1996, 1.08.1996, 26.09.1996; L. 呕ebrowski, 呕ydzi w UB, "Gazeta Polska" z 22.06.1995).
Prawdziwa Liga Dyrektor贸w. Przyk艂ady tego typu os贸b narodowo艣ci 偶ydowskiej na kluczowych stanowiskach w bezpiece mo偶na by jeszcze bardzo d艂ugo mno偶y膰 (por. szerzej 藕r贸d艂owe opracowanie M. Piotrowskiego, Ludzie bezpieki w walce z Narodem i Ko艣cio艂em. S艂u偶ba Bezpiecze艅stwa w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w latach 1944-1978 - Centrala, Lublin 2000, s. 313-345). Przypomnijmy tu, 偶e ambasador sowiecki w Warszawie Wiktor Lebiediew, kt贸ry "nie藕le zna艂 Polsk臋" (w ocenie historyka prof. A. Paczkowskiego), w raporcie wys艂anym do Moskwy 10 lipca 1949 r. zwr贸ci艂 uwag臋, 偶e w MBP, poczynaj膮c od wiceministr贸w poprzez dyrektor贸w departament贸w, nie ma ani jednego Polaka. Wszyscy s膮 呕ydami" [podkr. - J.R.N.] (cyt. za: A. Paczkowski, 呕ydzi w UB: pr贸ba weryfikacji stereotypu, [w:] Komunizm. Ideologia, system, ludzie, red. T. Szarota, Warszawa 2001, s. 202). Warto tu doda膰, 偶e sam prof. A. Paczkowski stwierdzi艂 w cytowanym wy偶ej opracowaniu (op. cit., s. 198), 偶e: "Zachowuj膮c niezb臋dn膮 ostro偶no艣膰 wolno chyba stwierdzi膰, i偶 w istocie, czemu nikt zreszt膮 nie zaprzecza, w aparacie bezpiecze艅stwa istnia艂a populacyjna nadreprezentacja 呕yd贸w, 偶e zajmowali raczej wy偶sze ni偶 niskie stanowiska oraz 偶e im wy偶ej w hierarchii, tym odsetek ich by艂 wi臋kszy". Profesor A. Paczkowski wyra藕nie nie doceni艂 Grossa, kt贸ry ju偶 w kilka lat po jego opracowaniu z werw膮 pr贸buje w "Strachu" zaprzecza膰 tezom o "nadreprezentacji 呕yd贸w".
Ostatnim rozpaczliwym argumentem niekt贸rych os贸b pr贸buj膮cych przeciwstawi膰 si臋 twierdzeniom o przemo偶nej roli 呕yd贸w w UB jest powo艂ywanie si臋 na fakt, 偶e jednak na czele Ministerstwa Bezpiecze艅stwa Publicznego sta艂 Polak - minister Stanis艂aw Radkiewicz. Tylko 偶e osoby powo艂uj膮ce si臋 na to jako艣 dziwnie nie dodaj膮 podstawowej informacji, niegdy艣 powszechnie znanej - o tym, 偶e ten jedyny Polak na wysokim stanowisku w MBP by艂 w swym ministerstwie 偶a艂osnym figurantem wobec swoich 偶ydowskich podw艂adnych. Gra艂 dok艂adnie t臋 sam膮 podrz臋dn膮 marginesow膮 rol臋 co inny Polak figurant - minister sprawiedliwo艣ci 艢wi膮tkowski - wobec swego wszechmocnego zast臋pcy Leona Chajna, faktycznie kieruj膮cego resortem sprawiedliwo艣ci. Radkiewicz by艂 o偶eniony z 呕yd贸wk膮 Rut膮 Teitsch (por. g艂o艣n膮 ksi膮偶k臋 偶ydowskiego autora Johna Sacka "Oko za oko", Gliwice 1995, s. 299). Wed艂ug samokrytyki zast臋pcy Radkiewicza, wiceministra R. Romkowskiego (Natana Gr眉nspan-Kikiela): "Kierownictwo partyjne dobrze wiedzia艂o, co sob膮 przedstawia Radkiewicz - cz艂owiek, z kt贸rym najlepiej mo偶na by艂o rozmawia膰 na tematy jeleni, saren, dzik贸w, polowania, cz艂owiek, kt贸ry nazajutrz najcz臋艣ciej zapomina艂 referowan膮 mu spraw臋 operacyjn膮, kt贸ry nigdy nie przeczyta艂 ani jednej sprawy operacyjnej czy 艣ledczej" (cyt. za: S. Marat, J. Snopkiewicz, Ludzie bezpieki, Warszawa 1990, s. 140). Nici wszystkich spraw w bezpiece znajdowa艂y si臋 w r臋kach 偶ydowskich podw艂adnych Radkiewicza. Wiedzieli oni, podobnie jak na g贸rze J. Berman, o bardzo kompromituj膮cej tajemnicy Radkiewicza, kt贸ra u艂atwia艂a ca艂kowite trzymanie go w r臋ku. Chodzi艂o o to, 偶e Radkiewicz po aresztowaniu przed wojn膮 jako sekretarz KZMP podpisa艂 na policji tzw. lojalk臋 (por. tam偶e, s. 141 - z notatek Romkowskiego).
Do typowych manipulacji Grossa nale偶y pr贸ba maksymalnego zani偶enia roli 呕yd贸w w UB przez wyeksponowanie danych z dw贸ch wojew贸dztw, gdzie by艂o najmniej 呕yd贸w w UB: lubelskiego i rzeszowskiego (s. 229), id膮ca w parze z r贸wnoczesn膮 pr贸b膮 podwa偶enia wiarygodno艣ci informacji na temat danych z paru wojew贸dztw o wielkim procencie 呕yd贸w w UB. Chodzi艂o m.in. o raport g艂贸wnego doradcy sowieckiego przy MBP Niko艂aja Seliwanowskiego, wys艂any do Berii 20 pa藕dziernika 1945 r., wed艂ug kt贸rego 呕ydzi stanowili 82,3 proc. pracownik贸w UB w Radomiu (por. s. 228-229). Gross podwa偶a r贸wnie偶 dane raportu inspektora KC PZPR z sierpnia 1945 r., stwierdzaj膮cego, 偶e 呕ydzi stanowili po艂ow臋 艂贸dzkiego UB. Jedynym argumentem dla podwa偶enia tych informacji - bez dowodu - jest przej臋ta od A. Paczkowskiego ocena, 偶e dane o tak wysokiej nadreprezentacji 呕yd贸w w UB w Radomiu wydaj膮 si臋 "mniej prawdopodobne". Za pewnik oczywi艣cie przyjmuje dane z dw贸ch okr臋g贸w, gdzie podano niewielk膮 liczb臋 呕yd贸w.
Gross ca艂kowicie przemilcza bardzo niewygodne dla niego dane zebrane przez ameryka艅skiego korespondenta wojennego i reportera pochodzenia 偶ydowskiego Johna Sacka w czasie siedmiu lat pracy nad ksi膮偶k膮 "Oko za oko". W ksi膮偶ce tej, po艣wi臋conej sprawie ludob贸jczych zbrodni 呕yda Salomona Morela i jego podw艂adnych w UB w obozie w 艢wi臋toch艂owicach w 1945 r., Sack powo艂ywa艂 si臋 m.in. na informacje Pinka M膮ki, by艂ego sekretarza urz臋du Bezpiecze艅stwa Publicznego na terenie 艢l膮ska, 偶e w podleg艂ym mu regionie liczba 偶ydowskich oficer贸w bezpiecze艅stwa wynosi艂a od 150 do 225. Wed艂ug Sacka, od 70 do 75 procent oficer贸w bezpiecze艅stwa na tym terenie by艂o 呕ydami (por. J. Sack, Oko za oko, Gliwice 1995, s. 292).
Gross 艣wiadomie pomija szczeg贸lnie istotny dla oceny znaczenia 呕yd贸w w terenowych organizacjach UB stopie艅 zajmowania przez nich g艂贸wnych funkcji kierowniczych. Tym cenniejsze na tym tle s膮 informacje Sacka, kt贸ry podaje na stronie 95, 偶e 呕yd z pochodzenia major Josef Jurkowski by艂 szefem Urz臋du Bezpiecze艅stwa Publicznego. Z kolei na stronach 227 i 344 Sack informuje, 偶e we Wroc艂awiu 呕ydami byli dow贸dca policji, szef zajmuj膮cej si臋 Niemcami sekcji UB, szef korpusu Bezpiecze艅stwa Wewn臋trznego pu艂kownik Rubinsztejn z 艁odzi i burmistrz miasta Boles艂aw Drobner. Wcze艣niej pisa艂em ju偶 w "Naszym Dzienniku" o ogromnej nadreprezentacji 呕yd贸w w Kielcach, pocz膮wszy od postaci szefa tamtejszego Wojew贸dzkiego Urz臋du Bezpiecze艅stwa Publicznego Andrzeja Korneckiego (Dawida Kornhendlera) i zast臋pcy szefa Powiatowego Urz臋du Bezpiecze艅stwa Publicznego Alberta Gr眉nbauma. Warto zaznaczy膰, 偶e Henryk Paj膮k i Stanis艂aw 呕ochowski w ksi膮偶ce "Rz膮dy zbir贸w 1940-1990" (Lublin 1996, s. 141), wymieniaj膮c najbardziej eksponowanych zbir贸w UB, wyliczyli mi臋dzy innymi nast臋puj膮cych wojew贸dzkich szef贸w UB 偶ydowskiego pochodzenia: Jana Tataja, szefa WUBP w Kielcach, Tadeusza Paszt臋, szefa WUBP w Warszawie, J贸zefa Mro偶ka, szefa WUBP w Gda艅sku, J贸zefa Plut臋, zast臋pc臋 szefa UB w Bia艂ymstoku, Jana Olkowskiego, szefa WUBP w Krakowie, Zbigniewa Paszkowskiego, szefa UBP na miasto Warszaw臋, p艂k. Korneckiego, szefa WUBP w Poznaniu.
Kolejna cz臋艣膰 cyklu w pi膮tek, 18 sierpnia.

prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2006-08-16

powrot