nasza witryna Nowe fa艂sze Grossa (4) - "Niewini膮tka" z Judenrat贸w
prof. Jerzy Robert Nowak


  Wielokrotnie wysuwaj膮c dono艣ne, cho膰 nieprawdziwe, oskar偶enia przeciw Polakom o rzekomo szeroko rozpowszechnion膮 kolaboracj臋 z Niemcami, Gross konsekwentnie milczy o dw贸ch bardzo wstydliwych kolaboracjach, w kt贸rych uczestniczy艂y niekt贸re 艣rodowiska 偶ydowskie. O kolaboracji du偶ej cz臋艣ci 呕yd贸w z Sowietami w latach 1939-1941 (b臋d臋 o niej szerzej pisa艂 w nast臋pnym odcinku cyklu, po艣wi臋conym sporom o "偶ydokomun臋"). I o kolaboracji Judenrat贸w i 偶ydowskiej policji z Niemcami, kolaboracji b臋d膮cej swoist膮 偶ydowsk膮 "ha艅b膮 domow膮". I to nie tylko w Polsce, ale r贸wnie偶 w wielu innych krajach okupowanej przez Niemc贸w Europy.

Ta kolaboracja cz臋艣ci 呕yd贸w z Niemcami by艂a tym bardziej szokuj膮ca i wstydliwa ze wzgl臋du na spo艂eczny charakter jej uczestnik贸w. W przeciwie艅stwie bowiem do Polak贸w, w艣r贸d kt贸rych z Niemcami godzili si臋 na og贸艂 kolaborowa膰 g艂贸wnie ludzie z marginesu spo艂ecznego, m臋ty, w艣r贸d 呕yd贸w na kolaboracj臋 posz艂a du偶a cz臋艣膰 elit z tzw. Judenrat贸w (rad 偶ydowskich). Przypomnijmy tu, z jak ostrym pot臋pieniem tej kolaboracji wyst膮pi艂a najs艂ynniejsza 偶ydowska my艣licielka XX wieku Hannah Arendt w ksi膮偶ce "Eichmann w Jerozolimie" (Krak贸w 1987). Napisa艂a tam m.in. (s. 151): "Dla 呕yd贸w rola, jak膮 przyw贸dcy 偶ydowscy odegrali w unicestwieniu w艂asnego narodu, stanowi niew膮tpliwie najczarniejszy rozdzia艂 ca艂ej historii". Uleg艂o艣膰 Judenrat贸w wobec nazist贸w oznacza艂a skrajn膮 kompromitacj臋 偶ydowskich elit w pa艅stwach okupowanych przez III Rzesz臋. Arend stwierdzi艂a wprost: "O ile jednak cz艂onkowie rz膮d贸w typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, cz艂onkami rad 偶ydowskich byli z regu艂y ciesz膮cy si臋 uznaniem miejscowi przyw贸dcy 偶ydowscy, kt贸rym nazi艣ci nadawali ogromn膮 w艂adz臋 do chwili, gdy ich tak偶e deportowano" (tam偶e, s. 151). Arendt pisa艂a, 偶e bez pomocy Judenrat贸w w zarejestrowaniu 呕yd贸w, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do oboz贸w zag艂ady zgin臋艂oby du偶o mniej 呕yd贸w. Niemcy mieliby bowiem du偶o wi臋cej k艂opot贸w ze spisaniem i wyszukaniem 呕yd贸w. W r贸偶nych krajach okupowanej Europy powtarza艂 si臋 ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze 偶ydowscy sporz膮dzali wykazy imienne wraz z informacjami o maj膮tku 呕yd贸w, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu 呕yd贸w i 艂adowaniu ich do poci膮g贸w, kt贸re wioz艂y ich do oboz贸w zag艂ady. Tak偶e w Polsce dosz艂o do potwornego skompromitowania du偶ej cz臋艣ci 偶ydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i pos艂uszne wykonywanie niemieckich rozkaz贸w godz膮cych w ich wsp贸艂rodak贸w. O tym wszystkim Gross milczy jak gr贸b w swej ksi膮偶ce pe艂nej tak wielu oszczerczych tyrad oskar偶ycielskich przeciw Polakom. Postarajmy si臋 wi臋c od艣wie偶y膰 pami臋膰 o sprawach tej kolaboracji Judenrat贸w i 偶ydowskiej policji, od lat tak gorliwie przemilczanej - wbrew prawdzie historycznej - przez r贸偶ne wp艂ywowe dzi艣 w Polsce media i wydawnictwa. 呕eby unikn膮膰 zarzut贸w stronniczo艣ci, ogranicz臋 si臋 tu do podania przyk艂ad贸w wy艂膮cznie w oparciu o autor贸w wywodz膮cych si臋 z 偶ydowskich 艣rodowisk. Oto niekt贸re z nich. 呕ydowski autor Baruch Milch tak pisa艂 w przejmuj膮cej relacji o losach 呕yd贸w na by艂ych wschodnich kresach Rzeczypospolitej (woj. lwowskie i tarnopolskie): "W ka偶dym razie Judenrat sta艂 si臋 narz臋dziem w r臋kach gestapo do niszczenia 呕yd贸w, a jak sami cz艂onkowie p贸藕niej si臋 wyra偶ali, s膮 'Gestapem na ulicy 偶ydowskiej'. Powo艂ali Ordnungsdienst [s艂u偶b臋 porz膮dkow膮 - J.R.N.] jako organ wykonawczy sk艂adaj膮cy si臋 z najgorszych element贸w (...) w gruncie rzeczy Judenrat zacz膮艂 prowadzi膰 polityk臋 rabunkow膮 w celu nape艂nienia w艂asnych kieszeni, by tymi pieni臋dzmi przekupi膰 w艂adze i gestapo, ale tylko w celu zabezpieczenia losu swoich i najbli偶szej rodziny. Nie znam ani jednego wypadku, 偶eby Judenrat bezinteresownie pom贸g艂 kt贸remu艣 呕ydowi (...). Do wykonania swoich niecnych czyn贸w, jak 艣ci膮ganie ogromnych podatk贸w i na艂o偶onych kontrybucji, 艂apanie do 艂agr贸w i napad贸w na domy 偶ydowskie, Judenraty u偶ywa艂y swojej Ordnungsdienst, kt贸rej dawali procent z 艂upu, a ci ludzie w liczbie dziesi臋ciu-pi臋tnastu napadali na ludzi, bij膮c w okrutny spos贸b, niszcz膮c i rabuj膮c, cokolwiek si臋 da艂o, i to ze straszn膮 bezwzgl臋dno艣ci膮" (Por. B. Milch: "Testament", Warszawa 2001, s. 106-107).
Pytanie, czemu Gross nawet jednym zdaniem nie wspomnia艂 w swej przeznaczonej dla Amerykan贸w ponad 300-stronicowej ksi膮偶ce o rabunkach na 呕ydach dokonywanych przez 偶ydowsk膮 policj臋 na zlecenie Judenratu? Czy偶 to kolejne przemilczenie nie jest jaskrawym dowodem braku u Grossa nawet cienia elementarnej uczciwo艣ci intelektualnej?
W tej偶e ksi膮偶ce Milcha czytamy na s. 126-127: "(...) Judenrat za艂atwi艂 z tymi mordercami, 偶e do trzech godzin dostarczy im 偶膮dane trzysta os贸b. Sami 呕ydzi musieli 艂apa膰 i wydawa膰 braci i siostry w r臋ce kat贸w, kt贸rzy stali na placu folwarku, obok naszego mieszkania, i przyprowadzonych przyj臋li pa艂kami albo nahajkami, a p贸藕niej wywie藕li na rze藕 do Be艂偶ca (...) Judenratowcy i Ordnungsdienst, przy pomocy ukrai艅skiej policji i kilku Niemc贸w, kt贸rym jeszcze zap艂acono, by pr臋dko pracowali, gonili po ulicach, jak w艣ciek艂e psy czy op臋ta艅cy, a pot si臋 z nich la艂 strumieniami (...). Straszny to by艂 widok, jak 呕yd 呕yda prowadzi艂 na 艣mier膰 (...)".
Szczeg贸lnie haniebn膮 rol臋 w wysy艂aniu w艂asnych 偶ydowskich rodak贸w na 艣mier膰 odegra艂 Chaim Rumkowski, prezes Rady 呕ydowskiej w 艁odzi, "kr贸l" getta 艂贸dzkiego na us艂ugach Niemc贸w. By艂 on absolutnym w艂adc膮 getta, w kt贸rym kursowa艂y specjalne pieni膮dze "chaimki" i "rumki" oraz znaczki pocztowe z jego podobizn膮. Rumkowski urz膮dzi艂 sobie harem w jednej willi i wci膮偶 sprowadza艂 nowe pi臋kne kobiety. W zamian za przyzwolenie Niemc贸w na jego tyrani臋 nad mieszka艅cami getta arcygorliwie wykonywa艂 wszystkie niemieckie rozkazy i wyekspediowa艂 olbrzymi膮 wi臋kszo艣膰 swych poddanych do oboz贸w zag艂ady. W ko艅cu jednak i jego Niemcy wys艂ali do O艣wi臋cimia. Podobno natychmiast pad艂 ofiar膮 swych 偶ydowskich wsp贸艂wi臋藕ni贸w, kt贸rzy nie zwlekaj膮c ani chwili, natychmiast po przywiezieniu go do obozu spalili go 偶ywcem w obozowym piecu (Por. E. Reicher: "W ostrym 艣wietle dnia. Dziennik 偶ydowskiego lekarza 1939-1945", oprac. R. Jab艂o艅ska, Londyn 1989, s. 29).

呕ydowscy policjanci okrutniejsi od Niemc贸w
Najs艂ynniejszy kronikarz warszawskiego getta Emanuel Ringelblum tak pisa艂 o 偶ydowskiej policji, kt贸ra nawet jednym zdaniem nie zosta艂a wspomniana w "naukowym dziele" Grossa: "Policja 偶ydowska mia艂a bardzo z艂膮 opini臋 jeszcze przed wysiedleniem. W przeciwie艅stwie do policji polskiej, kt贸ra nie bra艂a udzia艂u w 艂apankach do obozu pracy, policja 偶ydowska para艂a si臋 t膮 ohydn膮 robot膮. Wyr贸偶nia艂a si臋 r贸wnie偶 straszliw膮 korupcj膮 i demoralizacj膮. Dno pod艂o艣ci osi膮gn臋艂a ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie pad艂o ani jedno s艂owo protestu przeciwko odra偶aj膮cej funkcji, polegaj膮cej na prowadzeniu swych braci na rze藕. Policja by艂a duchowo przygotowana do tej brudnej roboty i dlatego gorliwie j膮 wykona艂a. Obecnie m贸zg sili si臋 nad rozwi膮zaniem zagadki: jak to si臋 sta艂o, 偶e 呕ydzi - przewa偶nie inteligenci, byli adwokaci (wi臋kszo艣膰 oficer贸w by艂a przed wojn膮 adwokatami) - sami przyk艂adali r臋k臋 do zag艂ady swych braci. Jak dosz艂o do tego, 偶e 呕ydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starc贸w i chorych, wiedz膮c, 偶e wszyscy id膮 na rze藕 (...). Okrucie艅stwo policji 偶ydowskiej by艂o bardzo cz臋sto wi臋ksze ni偶 Niemc贸w, Ukrai艅c贸w, 艁otyszy [podkr. - J.R.N.]. Niejedna kryj贸wka zosta艂a 'nakryta' przez policj臋 偶ydowsk膮, kt贸ra zawsze chcia艂a by膰 plus catholique que le pape, by przypodoba膰 si臋 okupantowi. Ofiary, kt贸re znik艂y z oczu Niemca, wy艂apywa艂 policjant 偶ydowski (...). Policja 偶ydowska da艂a w og贸le dowody niezrozumia艂ej, dzikiej brutalno艣ci. Sk膮d taka w艣ciek艂o艣膰 u naszych 呕yd贸w? Kiedy wyhodowali艣my tyle setek zab贸jc贸w, kt贸rzy na ulicach 艂api膮 dzieci, ciskaj膮 je na wozy i ci膮gn膮 na Umschlag? Do powszechnych po prostu zjawisk nale偶a艂o, 偶e ci zb贸jcy za r臋ce i nogi wrzucali kobiety na wozy (...). Ka偶dy 呕yd warszawski, ka偶da kobieta i dziecko mog膮 przytoczy膰 tysi膮ce fakt贸w nieludzkiego okrucie艅stwa i w艣ciek艂o艣ci policji 偶ydowskiej" (E. Ringelblum: "Kronika getta warszawskiego wrzesie艅 1939 - stycze艅 1943", Warszawa 1988, s. 426, 427, 428).

Wydawali na 艣mier膰 rodzic贸w
Nader bezwzgl臋dne 艣wiadectwo na temat poczyna艅 偶ydowskiej policji w Warszawie dostarczy艂 Baruch Goldstein, przed wojn膮 wsp贸艂organizator boj贸wek Bundu. Wspominaj膮c lata wojny, Goldstein pisa艂 bez ogr贸dek: "Z poczuciem b贸lu i wstr臋tu wspominam 偶ydowsk膮 policj臋, t臋 ha艅b臋 dla p贸艂 miliona nieszcz臋艣liwych 呕yd贸w w warszawskim getcie (...). 呕ydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i 偶andarm贸w, spada艂a na getto jak banda dzikich zwierz膮t [podkr. J.R.N.]. Ka偶dego dnia, by uratowa膰 w艂asn膮 sk贸r臋, ka偶dy policjant 偶ydowski przyprowadza艂 siedem os贸b, by je po艣wi臋ci膰 na o艂tarzu eksterminacji. Przyprowadza艂 ze sob膮 kogokolwiek m贸g艂 schwyta膰 - przyjaci贸艂, krewnych, nawet cz艂onk贸w najbli偶szej rodziny. Byli policjanci, kt贸rzy ofiarowywali swych w艂asnych wiekowych rodzic贸w z usprawiedliwieniem, 偶e ci i tak szybko umr膮" [podkr. J.R.N.] (Por. B. Goldstein: "The Star Bear Witness", New York 1949, s. 66, 106, 129). Klara Mirska, 呕yd贸wka, kt贸ra opu艣ci艂a Polsk臋 w 1968 roku, nie mia艂a w swych wspomnieniach do艣膰 z艂ych s艂贸w dla odmalowania niegodziwo艣ci niekt贸rych przedstawicieli 艣rodowisk 偶ydowskich w czasie wojny. Opisa艂a np. nast臋puj膮c膮 histori臋: "Syn przewodnicz膮cego Judenratu jednego z gett zosta艂 skazany przez Niemc贸w na 艣mier膰. Przyprowadzi艂 go na egzekucj臋 jego ojciec. On mia艂 go powiesi膰 w ci膮gu kilku minut. Gdyby tego nie uczyni艂, mia艂 sam zosta膰 powieszony. Taki niesamowity 偶art wymy艣lili Niemcy. Ojciec, kt贸remu ch臋膰 pozostania przy 偶yciu przys艂oni艂a wszelkie uczucia mi艂o艣ci rodzicielskiej, zacz膮艂 pogania膰 syna. Czyni艂 to na oczach rozbawionych Niemc贸w i stoj膮cych w milczeniu przy tej scenie 呕yd贸w: 'No, pr臋dko rozbieraj buty! No, po艣piesz si臋, i tak ci nic nie pomo偶e'" (Wg K. Mirska: "W cieniu wielkiego strachu", Pary偶 1980, s. 447). W sierpniu 1942 r. 偶ydowski policjant Calel Perechodnik w getcie w Otwocku wyci膮gn膮艂 z bezpiecznej kryj贸wki swoj膮 偶on臋 i c贸reczk臋 i odprowadzi艂 je do transportu 艣mierci.
Czemu o takich przypadkach zezwierz臋cenia niekt贸rych 呕yd贸w nie informuje Amerykan贸w Gross, tak gorliwie rozpisuj膮cy si臋 na temat sadyzmu Polak贸w? Warto przytoczy膰, co ten sam Perechodnik, sk膮din膮d nienawidz膮cy bez reszty Polak贸w, wypisywa艂 na temat swych w艂asnych koleg贸w z 偶ydowskiej policji: "Nie ma 偶adnego usprawiedliwienia dla policjant贸w 偶ydowskich w Warszawie (...). Skamienia艂y im serca, obce sta艂y si臋 wszelkie ludzkie uczucia. 艁apali ludzi, na r臋kach znosili z mieszka艅 niemowl臋ta, przy okazji rabowali. Nic te偶 dziwnego, 偶e 呕ydzi nienawidzili swojej policji bardziej ni偶 Niemc贸w, bardziej ni偶 Ukrai艅c贸w" (C. Perechodnik: "Czy ja jestem morderc膮?", Warszawa 1993, s. 112-113). Nader bezwzgl臋dny jest os膮d Judenratu i 偶ydowskiej policji, zawarty w dzienniku by艂ego dyrektora szko艂y hebrajskiej w Warszawie Chaima A. Kaplana. W swym dzienniku Kaplan nazwa艂 wprost Judenraty "ha艅b膮 spo艂eczno艣ci warszawskiej". Wielokrotnie pi臋tnowa艂 zbrodnicz膮 dzia艂alno艣膰 偶ydowskiej policji, pisz膮c m.in.: "呕ydowska policja, kt贸rej okrucie艅stwo jest nie mniejsze od nazist贸w, dostarcza艂a do punktu przenosin na ulicy Stawki wi臋cej [os贸b - przyp. J.R.N.] ni偶 by艂o w normie, do kt贸rej zobowi膮za艂a si臋 Rada 呕ydowska (...). Nazi艣ci s膮 zadowoleni, 偶e eksterminacja 呕yd贸w jest realizowana z ca艂膮 niezb臋dn膮 efektywno艣ci膮. Czyn ten jest dokonywany przez 偶ydowskich siepaczy (Jewish slaughterers) (...). To 偶ydowska policja jest najokrutniejsz膮 wobec skazanych (...). Nazi艣ci s膮 usatysfakcjonowani robot膮 偶ydowskiej policji, tej plagi 偶ydowskiego organizmu (...). Wczoraj, trzeciego sierpnia, oni wyr偶n臋li ulice Zamenhofa i Pawi膮 (...). SS-owscy mordercy stali na stra偶y, podczas gdy 偶ydowska policja pracowa艂a na dziedzi艅cach. To by艂a rze藕 w odpowiednim stylu - oni nie mieli lito艣ci nawet dla dzieci i niemowl膮t [podkr. J.R.N.]. Wszystkich z nich, bez wyj膮tku, zabrano do wr贸t 艣mierci" (Por. "Scroll of Agony. The Warsaw Diary of Chaim A. Kaplan", New York 1973, s. 384, 386, 389, 399). Na s. 231 swej ksi膮偶ki Kaplan cytuje jak偶e gorzki 贸wczesny dowcip 偶ydowski. Mia艂 on form臋 kr贸tkiej modlitwy: "Pozw贸l nam wpa艣膰 w r臋ce agent贸w goj贸w, tylko nie pozw贸l nam wpa艣膰 w r臋ce 偶ydowskiego agenta".
Nader podobne w wymowne by艂y zapiski Aleksandra Bibersteina, dyrektora 偶ydowskiego szpitala zaka藕nego w krakowskim getcie. W swoich wspomnieniach o 偶ydowskiej s艂u偶bie OD (Ordnungsdienst) Biberstein pisa艂: "Przez ca艂y czas okupacji Ordnungsdienst by艂 narz臋dziem w r臋ku gestapo, na jego polecenie odemani [tj. cz艂onkowie Ordnungsdienst - przyp. J.R.N.] wykonywali bez zastrze偶e艅 najpodlejsze czynno艣ci, prze艣cigaj膮c cz臋sto bezwzgl臋dno艣ci膮 Niemc贸w" (A. Biberstein: "Zag艂ada 呕yd贸w w Krakowie", Krak贸w 1985, s. 165).

Rabowali swych rodak贸w
Warto przypomnie膰 r贸wnie偶 zapiski Henryka Makowera na temat dzia艂a艅 Ordnungsdienst - 偶ydowskiej S艂u偶by Porz膮dkowej (SP): "Opowiadano mi o r贸偶nych scenach w trakcie blokad dom贸w. Niekt贸rzy z oficer贸w [偶ydowskiej S艂u偶by Porz膮dkowej - przyp. J.R.N.] zachowywali si臋 skandalicznie, nie uznaj膮c nawet dobrych za艣wiadcze艅. W rezultacie na Umschlag szli ludzie, kt贸rzy byli zupe艂nie pewni, 偶e za艣wiadczenie ich chroni, i nie wiedz膮c, co ich czeka, sami si臋 oddawali w r臋ce swych wsp贸艂rodak贸w. W innych wypadkach zwalniano ludzi za 艂ap贸wki, 艂apownictwo si臋 szerzy艂o (...). Blokady wyzwoli艂y ca艂膮 mas臋 艂ajdactwa i dra艅stwa. Opornych bito pa艂kami, nie gorzej od Niemc贸w. Do tego do艂膮czy艂o si臋 rabowanie opuszczonych mieszka艅 pod jakim艣 pretekstem, np. 偶eby nie zostawia膰 rzeczy Niemcom. Wielu 'porz膮dnych' wy偶szych funkcjonariuszy SP dorobi艂o si臋 na r贸偶nych tego rodzaju praktykach du偶ych maj膮tk贸w. By艂o to zjawisko tak masowe, 偶e nawet tzw. przyzwoici ludzie si臋 chwalili - 'ja si臋 na tej akcji dorobi艂em' - lub - 'm贸j m膮偶 nie nadaje si臋 do dzisiejszych czas贸w, nic nie zarobi艂 na akcji'" (Por. H. Makower: "Pami臋tnik z getta warszawskiego pa藕dziernik 1940 - stycze艅 1943", Wroc艂aw 1987, s. 62). Szkoda, 偶e Gross pomin膮艂 to jak偶e wa偶ne 艣wiadectwo profesora mikrobiologii Makowera w swoich, zajmuj膮cych tak wiele stron, dywagacjach o rabowaniu 呕yd贸w przez Polak贸w, zbrodniczej "moralno艣ci" polskich grabie偶c贸w itp.
Warto doda膰, 偶e spor膮 cz臋艣膰 uratowanych 呕yd贸w stanowili akurat 偶ydowscy policjanci, a wi臋c mo偶liwie najgorszy, najpodlejszy element po艣r贸d 贸wczesnych 呕yd贸w; ci w艂a艣nie ludzie, kt贸rzy dorabiali si臋 na rabowaniu swych rodak贸w w ich momentach najwy偶szego zagro偶enia. Pisa艂 o tym s艂ynny matematyk 偶ydowskiego pochodzenia Stefan Chaskielewicz we wstrz膮saj膮cych pami臋tnikach pt. "Ukrywa艂em si臋 w Warszawie. Stycze艅 1943 - stycze艅 1945" (Krak贸w 1988, s. 191-192): "W艣r贸d 呕yd贸w, kt贸rym pomog艂o prze偶y膰 posiadanie znaczniejszych funduszy, byli i dawni funkcjonariusze policji 偶ydowskiej, a nawet s艂awnej ekspozytury gestapo w getcie. Ci ludzie bowiem ob艂owili si臋 podczas akcji wysiedle艅czej. Trudno tu poda膰 jakiekolwiek 艣cis艂e dane liczbowe. Mog臋 jedynie powt贸rzy膰 stwierdzenie dw贸ch by艂ych policjant贸w, kt贸rzy po wojnie, w mojej obecno艣ci, m贸wili, 偶e uratowa艂o si臋 co najmniej 200 ich koleg贸w".
Skrajnie g艂upawym rasistowskim wyczynom Grossa, kt贸ry za wszelk膮 cen臋 chce wybieli膰 "anielskich" 呕yd贸w i dokopa膰 "diabelskim" Polakom, warto przeciwstawi膰 m膮dre s艂owa s艂ynnego izraelskiego intelektualisty profesora Israela Shahaka, publikowane na 艂amach "The New York Review of the Book" 29 stycznia 1987 roku. Przeciwstawiaj膮c si臋 tendencjom do skrajnego idealizowania wojennych postaw 呕yd贸w kosztem Polak贸w, Shahak pisa艂: "Oczywi艣cie, 偶e byli polscy policjanci, kt贸rzy przeprowadzali 艂apanki 呕yd贸w, i oczywi艣cie byli Polacy, kt贸rzy szanta偶owali 呕yd贸w (...). Byli jednak tak偶e (...) 偶ydowscy szanta偶y艣ci, wielu znanych nawet z imion, mieszkaj膮cych poza gettem, kt贸rzy nie byli ani lepsi, ani gorsi ni偶 polscy. Byli tak偶e 偶ydowscy policjanci w getcie. Do obowi膮zk贸w ka偶dego z nich w pierwszych tygodniach eksterminacji latem 1942 roku nale偶a艂o dostarczenie odpowiedniej ilo艣ci 呕yd贸w przeznaczonych na 艣mier膰. Dzisiaj, po latach, uwa偶am, 偶e polscy i 偶ydowscy wsp贸lnicy zbrodniarzy s膮 sobie r贸wni w ogromie z艂a i najwy偶sza odraza, z jak膮 si臋 ich wspomina, nie zale偶y od narodowo艣ci. Moja jednak pami臋膰, pami臋膰 wszystkich ocalonych 呕yd贸w, kiedy uczciwie rozmawiaj膮 'w swoim gronie', nie pozwala zapomina膰, 偶e w owym czasie my, 呕ydzi, nienawidzili艣my 偶ydowskich policjant贸w i 偶ydowskich szpieg贸w bardziej ni偶 kogokolwiek innego" [oba podkre艣lenia J.R.N.].
Cytowane tu relacje jedenastu autor贸w 偶ydowskich stanowi膮 faktycznie tylko czubek g贸ry lodowej. Mo偶na by cytowa膰 jeszcze wielokrotnie d艂u偶ej zapiski pokazuj膮ce stopie艅 skrajnego zezwierz臋cenia wielu cz艂onk贸w Judenrat贸w i policjant贸w 偶ydowskich kolaboruj膮cych z nazistami, kt贸rych niegodn膮 "dzia艂alno艣膰" tak skrupulatnie przemilcza艂 Gross. A mo偶e jednym z najlepszych sposob贸w polemiki z antypolskimi kalumniami Grossa by艂oby przygotowanie w Polsce parusetstronicowego wyboru relacji autor贸w 偶ydowskich (Ringelbluma, Goldsteina, Kaplana i in.) o zbrodniczych dzia艂aniach Judenrat贸w i policji 偶ydowskiej w r贸偶nych regionach okupowanej Polski. Wyb贸r taki mo偶na by by艂o wyda膰 w r贸偶nych j臋zykach, co pomog艂oby w sprowokowaniu prawdziwie zap艂adniaj膮cej debaty na temat tego, jak ludzie r贸偶nych nacji zachowywali si臋 w czasach niezwykle trudnych wybor贸w narzucanych przez totalitarnych zbrodniarzy. W wyborze mo偶na by r贸wnie偶 umie艣ci膰 uczciwe 偶ydowskie relacje na temat historii dzia艂a艅 呕yd贸w-agent贸w gestapo. Historyk Marek J. Chodakiewicz wspomina w swej ksi膮偶ce, 偶e w 1944 r. dzia艂a艂a w Warszawie czterdziestoosobowa brygada gestapo sk艂adaj膮ca si臋 z 呕yd贸w pod kierownictwem Leona Skosowskiego ("Lolek") i innych (M.J. Chodakiewicz: "呕ydzi i Polacy 1918-1955", Warszawa 2000, s. 205). W innym miejscu Chodakiewicz pisze (op. cit., s. 206), 偶e w Krakowie dzia艂a艂 g艂贸wny 偶ydowski agent gestapo Diamant, "kt贸remu podlega艂o oko艂o 60 konfident贸w". Wed艂ug Chodakiewicza (op. cit., s. 207): "艢wiadkowie 偶ydowscy opisuj膮 dzia艂alno艣膰 偶ydowskich agent贸w, konfident贸w, denuncjator贸w w Dzia艂oszycach, Zdu艅skiej Woli, Bra艅sku, Sosnowcu, Lidzie, Wilnie, Krakowie, Lwowie, Warszawie i w innych miejscowo艣ciach. Emanuel Ringelblum oszacowa艂, 偶e w samym getcie warszawskim pracowa艂o oko艂o 400 konfident贸w gestapo. Ich ofiar膮 padali g艂贸wnie inni 呕ydzi. W rezultacie 呕ydzi bali si臋 呕yd贸w. Na pocz膮tku chodzi艂o o zdradzanie Niemcom miejsc ukrycia pieni臋dzy, kosztowno艣ci i towar贸w. Potem zaczyna艂 si臋 szanta偶 ukrywaj膮cych si臋 po stronie aryjskiej rodak贸w. Po zupe艂nym ogo艂oceniu rodak贸w z got贸wki zwykle nast臋powa艂a ich denuncjacja na policj臋. 呕ydowscy agenci infiltrowali te偶 偶ydowskie grupy le艣ne i oddzia艂y partyzanckie".

Radosne zabawy w getcie
Wspomina艂em ju偶, jak Gross powiela w swojej ksi膮偶ce s艂awetne antypolskie oszczerstwo, 偶e Polacy rado艣nie bawili si臋 na karuzeli pod murami p艂on膮cego getta. Warto wi臋c mo偶e przypomnie膰 nie k艂amstwo, ale rzeczywiste fakty, jak to spora cz臋艣膰 呕yd贸w rado艣nie bawi艂a si臋 w getcie i p艂awi艂a w luksusach w tym samym czasie, gdy ich ubo偶si ziomkowie umierali z g艂odu. Z licznych zapisk贸w na te tematy mo偶emy dowiedzie膰 si臋, 偶e w czasach potwornej n臋dzy przewa偶aj膮cej cz臋艣ci mieszka艅c贸w getta warszawskiego inni 呕ydzi, g艂贸wnie agenci gestapo, urz臋dnicy Judenrat贸w, cz艂onkowie 偶ydowskiej policji, bogaci kupcy, robi膮cy biznesy z Niemcami czy szmuglerzy, bawili si臋 w najdro偶szych restauracjach. Jak opisywa艂 dzia艂acz Bundu Baruch Goldstein: "Na tych samych ulicach, gdzie za dnia obserwowa艂o si臋 sceny horroru, w艣r贸d mrowia dzieci chorych na gru藕lic臋 i wymieraj膮cych jak muchy, wzd艂u偶 cia艂 czekaj膮cych na w贸zki zamiataczy ulic natrafia艂o si臋 na sklepy pe艂ne najwspanialszych da艅, restauracje i kawiarnie, w kt贸rych serwowano najkosztowniejsze dania i trunki. Najgorszym gniazdem pija艅stwa i rozpusty by艂a Britania. Godzina policyjna nie by艂a przestrzegana wobec klient贸w tego lokalu. Oni mieli weso艂e ca艂e noce. Ucztowaniu, pija艅stwu i hulankom towarzyszy艂y rytmy jazz-bandu. O 艣wicie, gdy rewelersi odchodzili, ulice by艂y ju偶 pe艂ne nagich cia艂 przykrytych gazetami. Pijacy niemal nie zwracali na nie uwagi, potykaj膮c si臋 o tego typu przeszkody na swej drodze (...). Hitlerowcy nakr臋cali filmy z takich weso艂ych scen, aby pokaza膰 '艣wiatu', jak dobrze 偶yli 呕ydzi w getcie" (Wg B. Goldstein: op. cit., s. 91).
Ringelblum zapisa艂 w swej kronice: "Sza艂 zabaw przechodzi wszelkie granice. Opowiadaj膮 mi, 偶e codziennie o godzinie sz贸stej, si贸dmej z rana widzi si臋 ludzi powracaj膮cych z sal tanecznych, z bal贸w, z balonikami w r臋ku, na wp贸艂 pijanych (...)" (E. Ringelblum: op. cit., s. 228). Profesor Czes艂aw Madajczyk pisa艂 w swym g艂o艣nym dziele: "Polityka III Rzeszy w okupowanej Polsce" (Warszawa 1970, t. I, s. 222): "W getcie spotyka艂o si臋 najwytworniejsze restauracje. Niewiarygodny wydaje si臋 dzi艣 komfort panuj膮cy w贸wczas w 'Palais de Dance' braci Front贸w. Chleb by艂 tu znacznie dro偶szy ni偶 w polskich dzielnicach, lecz wino ta艅sze. Wypada tylko powt贸rzy膰 'uczta w czasie pomoru'. Taki stan rzeczy w getcie sprzyja艂 po偶膮danej przez okupanta dezintegracji spo艂eczno艣ci 偶ydowskiej, utrzymywa艂 si臋 wbrew bundowskiej prasie, 偶膮daj膮cej zamkni臋cia sal ta艅ca, burdelu i licznych klub贸w".

Przemilczane 偶ydowskie 艣wiadectwa
Do szczeg贸lnie oburzaj膮cych praktyk zastosowanych w ksi膮偶ce Grossa "Strach" nale偶y ca艂kowite pomini臋cie przez niego rozlicznych 艣wiadectw 偶ydowskich, kt贸re pokazywa艂y bardzo sympatyczny obraz zachowa艅 Polak贸w wobec 呕yd贸w w czasie wojny, ca艂kowicie sprzeczny z lekcewa偶膮cymi uog贸lnieniami Grossa, sugeruj膮cymi, 偶e 呕ydom pomaga艂a tylko "drobna garstka Polak贸w" ("Upiorna dekada") czy "ma艂a mniejszo艣膰" ("Strach").
Oto niekt贸re z jak偶e wymownych przyk艂ad贸w tych 偶ydowskich 艣wiadectw przemilczanych przez Grossa:
- Prezes Stowarzyszenia Kombatant贸w 呕ydowskich Arnold Mostowicz stwierdzi艂 w publikowanym 25 lutego 1998 r. w "呕yciu" tek艣cie: "呕aden nar贸d nie z艂o偶y艂 na o艂tarzu pomocy 呕ydom takiej hekatomby ofiar jak Polacy, bowiem w wielu krajach okupowanych pomoc ta nie nios艂a za sob膮 takiego ryzyka".
- 呕ydowska autorka Klara Mirska pisa艂a w wydanej w Pary偶u w 1980 r. ksi膮偶ce "W cieniu wielkiego strachu": "Zebra艂am wiele zezna艅 o Polakach, kt贸rzy ratowali 呕yd贸w, i nieraz my艣l臋: Polacy s膮 dziwni. Potrafi膮 by膰 zapalczywi i niesprawiedliwi. Ale nie wiem, czy w jakimkolwiek innym narodzie znalaz艂oby si臋 tylu romantyk贸w, tylu ludzi szlachetnych, tylu ludzi bez skazy, tylu anio艂贸w, kt贸rzy by z takim po艣wi臋ceniem, a takim lekcewa偶eniem w艂asnego 偶ycia, tak ratowali obcych".
- Inna 呕yd贸wka Janina Altman, pisz膮c do Marka Arczy艅skiego o Polakach, kt贸rzy nara偶ali swe 偶ycie dla ratowania 呕yd贸w w czasie wojny, stwierdzi艂a: "Nie wiem, czy my, 呕ydzi, wobec tragedii innego narodu, zdolni byliby艣my do takiego po艣wi臋cenia" (Cyt. za M. Arczy艅ski i W. Balcerak: "Kryptonim 呕egota", Warszawa 1983, s. 264).
- Krakowski filozof 偶ydowskiego pochodzenia Jan Hartman napisa艂, 偶e w艂a艣nie w Polsce "呕ydzi spotkali si臋 z bohatersk膮 pomoc膮 na najwi臋ksz膮 w Europie skal臋" ("Gazeta Wyborcza", 5 maja 2005 r.). - Wybitny 偶ydowski literaturoznawca, profesor uniwersytetu w Tel Awiwie Gabriel Moked powiedzia艂 w wywiadzie udzielonym "Wprost" 28 czerwca 1992 r. m.in.: "Jestem przekonany, 偶e odpowiedzialno艣膰 za zag艂ad臋 polskich 呕yd贸w ponosz膮 Niemcy, 艣ci艣lej m贸wi膮c hitlerowcy. Nawet je偶eli cz臋艣膰 polskiego spo艂ecze艅stwa 呕ydom nie pomaga艂a albo 艂atwo godzi艂a si臋 na ich zag艂ad臋, to wi臋ksza cz臋艣膰 narodu 呕ydom bardzo pomog艂a".
- Do najbardziej wzruszaj膮cych propolskich 艣wiadectw doby wojny nale偶a艂a ocena zapisana przez nauczyciela hebrajskiego Abrahama Lewina, kt贸ry 偶y艂 w makabrycznych warunkach warszawskiego getta. Zapisa艂 on w swoim pami臋tniku pod dat膮 7 czerwca 1942 r.: "(...) Wielu 呕yd贸w uwa偶a, 偶e wp艂yw wojny i strasznych cios贸w, kt贸re kraj i jego mieszka艅cy - 呕ydzi i Polacy, przyj臋li z r膮k Niemc贸w, w wielkim stopniu zmieni艂 stosunki mi臋dzy Polakami a Niemcami, a wi臋kszo艣膰 Polak贸w zosta艂a opanowana przez uczucia filosemickie. Ci, kt贸rzy g艂osz膮 t臋 opini臋, opieraj膮 sw贸j punkt widzenia na znacz膮cej ilo艣ci zdarze艅, kt贸re ilustruj膮, jak od pierwszych miesi臋cy wojny Polacy pokazali i dalej pokazuj膮 swe wsp贸艂czucie i uprzejmo艣膰 dla 呕yd贸w, pozbawionych 艣rodk贸w do 偶ycia, a w szczeg贸lno艣ci dla 偶ebrz膮cych dzieci. S艂ysza艂em wiele historii o 呕ydach, kt贸rzy uciekli z Warszawy tego znacz膮cego dnia 6 wrze艣nia 1939 i otrzymali schronienie, go艣cinno艣膰 i 偶ywno艣膰 od polskich ch艂op贸w, kt贸rzy nie 偶膮dali 偶adnej zap艂aty za ich pomoc. Jest r贸wnie偶 znane, 偶e nasze dzieci, kt贸re id膮 偶ebra膰 i pojawiaj膮 si臋 dziesi膮tkami i setkami na ulicach chrze艣cija艅skich, dostaj膮 wielkie ilo艣ci chleba i ziemniak贸w i przez to udaje im si臋 wy偶ywi膰 i ich rodzinom w getcie (...). Ja widz臋 stosunki polsko-偶ydowskie w jasnym 艣wietle" (A. Lewin: "A cup of tears. A Diary of the Warsaw Ghetto", Ed. by A. Polonszky, New York 1988, s. 123-124).
- 呕yd karmelita (ojciec Daniel) Oswald Rufeisen, jeden z najodwa偶niejszych 偶ydowskich partyzant贸w doby wojny, powiedzia艂 w wywiadzie dla "Polityki" z 29 maja 1983 r.: "Nigdy nie m贸wi臋 o polskim antysemityzmie i gdzie tylko mog臋, walcz臋 z tym, bo to jest przes膮d, to jest zabobon (...). Wydaje mi si臋, 偶e o antysemityzmie m贸wi膮 nie ludzie, kt贸rzy prze偶yli czas holocaustu w Polsce, ale ci, kt贸rzy przyjechali do Izraela z Polski przed wojn膮. Tak mi si臋 wydaje. Ludzie, kt贸rzy byli odci臋ci od spo艂ecze艅stwa polskiego, kt贸rzy przenie艣li swoje koncepcje psychologiczne na sytuacj臋 wojenn膮 (...). Mam ju偶 ponad 70 lat, 偶y艂em w Polsce przed wojn膮, prze偶y艂em wojn臋 na wschodnich terytoriach polskich (...) nie widzia艂em tam Polak贸w morduj膮cych, natomiast widzia艂em Bia艂orusin贸w, widzia艂em 艁otysz贸w, Esto艅czyk贸w, Ukrai艅c贸w, kt贸rzy mordowali, a polskich jednostek, kt贸re by mordowa艂y, nie widzia艂em. Ale tego wszystkiego ci idioci tutaj nie widz膮. Im si臋 tego nie m贸wi. Tak jest, niech mi nie opowiadaj膮, Ja wiem, jak by艂o".
- Uratowana przez Polak贸w Laura Kaufman, profesor, cz艂onek PAN, wspomina艂a: "Jak wynika z tego, co napisa艂am, pomoc nie艣li mi przedstawiciele r贸偶nych warstw spo艂ecze艅stwa; nie by艂am te偶 szczeg贸lnie uprzywilejowanym wyj膮tkiem. Przed wojn膮 radzono mi, bym w razie wojny wyjecha艂a za granic臋. By艂o to mo偶liwe nawet jeszcze w r. 1940. Nigdy nie 偶a艂owa艂am, 偶e tego nie zrobi艂am. 呕y艂am przez 5 lat w ci膮g艂ym niebezpiecze艅stwie, prze偶y艂am chwile grozy, ale trzeba by艂o prze偶y膰 w艣r贸d spo艂ecze艅stwa polskiego, by pozna膰 lepiej jego walory" (Cyt. za: Ten jest z ojczyzny mojej", oprac. W. Bartoszewski i Z. Lewin贸wna, Krak贸w 1966, s. 241.)
Dyrektor ameryka艅skiego Urz臋du ds. 艢ledztw Specjalnych, "tropiciel nazist贸w" Rosenbaum powiedzia艂 wiosn膮 1995 r. w wywiadzie dla dziennika "Newsday": "Podobnie jak wiele dzieci 偶ydowskich dorasta艂em, s艂ysz膮c, 偶e Polacy byli najgorszymi antysemitami. Moja praca jednak bez przerwy dostarcza艂a mi dowod贸w, 偶e niezliczeni polscy ch艂opi ryzykowali swoje 偶ycie po to, by ukrywa膰 呕yd贸w. I trzeba pami臋ta膰, 偶e Polacy ukrywaj膮cy 呕yd贸w wiedzieli, jakie konsekwencje mog膮 ich spotka膰 za to. Ich w艂asne dzieci zosta艂yby zabite na ich oczach, a potem zamordowano by ich r贸wnie偶. Ja sam, b臋d膮c ojcem ma艂ych c贸rek, nie wiem, czy by艂bym a偶 tak heroiczny w podobnej sytuacji".
Por贸wnajmy to wyznanie Rosenbauma z nikczemnym spotwarzaniem obrazu polskiego ch艂opstwa zawartym w ksi膮偶ce Grossa! My艣l膮c o pod艂ych zachowaniach polako偶erczych 呕yd贸w takich jak Gross, mimo woli przypomina si臋 ocena s艂ynnego polskiego uczonego 偶ydowskiego pochodzenia Ludwika Hirszfelda. W ma艂o dzi艣 przypominanym li艣cie do Jerzego Borejszy z 27 pa藕dziernika 1947 r. Hirszfeld ubolewa艂, 偶e "nacjonali艣ci 偶ydowscy nienawidz膮 Polak贸w wi臋cej ni偶 Niemc贸w, i 偶e 艣wiadomie id膮 w kierunku proniemieckim, tak jak zreszt膮 to przewidzia艂em w mojej ksi膮偶ce (...). Je艣li nie podkre艣lam tych spraw publicznie, to dlatego tylko, by 呕ydom nie szkodzi膰 i nie pog艂臋bia膰 przepa艣ci, kt贸r膮 kopie nacjonalizm 偶ydowski pomi臋dzy 呕ydami i Polakami" (Cyt. za B. Fija艂kowska: "Borejsza i R贸偶a艅ski. Przyczynek do dziej贸w stalinizmu w Polsce", Olsztyn 1995, s. 139).

Kolejna cz臋艣膰 artyku艂u w 艣rod臋, 9 sierpnia.

prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2006-08-07

powrot