|
|
|
Swego rodzaju "symbolami" dzia艂a艅 tej klasy s膮 czo艂owi polscy negocjatorzy z UE z ostatnich kilku lat. Pocz膮wszy od AWS-owskiego negocjatora Jana Ku艂akowskiego, kt贸ry jak ju偶 przypomnia艂em w "Naszym Dzienniku", niejednokrotnie zdrzemn膮艂 si臋 podczas negocjacji z UE ("Rzeczpospolita" z 1 lutego 2003 r.). Nie rozumiem, dlaczego tego 艣piocha nie wyrzucono od razu po pierwszym za艣ni臋ciu?! Korespondentka polska z Brukseli Katarzyna Szyma艅ska-Borgignon pisa艂a w swych wspomnieniach ze stolicy UE, 偶e Ku艂akowski, kt贸rego obdarzy艂a ksyw膮 "Salonowiec", o偶ywa艂 g艂贸wnie w salonach przy koniaku. Trudno si臋 dziwi膰 r贸wnie偶 fatalnie s艂abym efektom g艂贸wnego SLD-owskiego negocjatora Jana Truszczy艅skiego, by艂ego agenta s艂u偶b specjalnych PRL-u. C贸偶, PRL-owsy agenci mieli w swej naturze poczucie niewolniczej zale偶no艣ci od wielkiego brata - wywiadu sowieckiego. To by艂y przecie偶 czasy, kiedy w ambasadach PRL-u w instrukcjach po偶arowych jako pierwsz膮 czynno艣膰 zalecano wcale nie gaszenie ognia, lecz dzwonienie do ambasady sowieckiej po odpowiednie dyspozycje! A c贸偶 powiedzie膰 o p. minister do spraw integracji Danucie Huebner, kt贸ra wyzna艂a w wywiadzie dla "呕ycia" z 15 maja 2002 r., 偶e ona (minister!) wyra藕nie nie bardzo orientuje si臋, co jest polskim interesem narodowym, bo "polski interes narodowy jest trudny do zdefiniowania". Jako艣 Niemcy czy Rosjanie doskonale wiedz膮, jak zdefiniowa膰 sw贸j interes narodowy. Polska minister nie wie i 偶a艂osne s膮 tego skutki dla Polski. Pami臋tajmy, 偶e wielu naszych dzisiejszych negocjator贸w a偶 przebiera nogami na my艣l o tym, jak pi臋kny b臋dzie ich los po za艂apaniu si臋 na synekury w urz臋dach unijnych po wej艣ciu do UE. Czy z tego nie wynika艂o ju偶 teraz przypochlebianie si臋 swoim przysz艂ym unijnym panom? Jak wiemy, zdominowany przez SLD Sejm odrzuci艂 zdecydowan膮 wi臋kszo艣ci膮 g艂os贸w zdrow膮 inicjatyw臋, by obecni negocjatorzy przez 3 lata (tak kr贸tko) mieli zamkni臋t膮 drog臋 doj艣cia na unijne urz臋dy. Sta艂o si臋 tak nieprzypadkowo. Przecie偶 to SLD liczy na obsadzenie 2,5 tysi膮ca tak dobrze p艂atnych unijnych urz臋d贸w w Brukseli, kt贸re przypadn膮 Polakom. Postkomunistyczna "Trybuna" z 28 kwietnia 2003 r. ujawni艂a, i偶: "W Polsce toczy si臋 nie tylko gra o Uni臋, ale tak偶e gra Uni膮. (...) Niepopularny rz膮d s膮dzi, 偶e wygrana w czerwcowym referendum uratuje mu 偶ycie". I w艂a艣nie o to g艂贸wnie chodzi. Dodajmy, 偶e p臋d r贸偶nych niekompetentnych os贸b do urz臋d贸w w Brukseli ju偶 si臋 rozpocz膮艂. Cz臋stokro膰 niekompetencja os贸b pchaj膮cych si臋 na "europejskie" urz臋dy jest tak wielka, 偶e graniczy z ponur膮 grotesk膮. Ksi膮dz arcybiskup J贸zef Michalik pisa艂 wprost w tym kontek艣cie o "o艣mieszaniu Polak贸w, bo jak inaczej okre艣li膰 sytuacj臋, 偶e pos艂anka nominowana do Parlamentu Europejskiego zna tylko j臋zyk polski i wcale nie zamierza uczy膰 si臋 obcych j臋zyk贸w" ("Niedziela" z 18 maja 2003 r.). Ust臋pliwo艣膰 polskich negocjator贸w sprawi艂a, 偶e zgodzili艣my si臋 na obci膮偶enie Polski od pocz膮tku jej obecno艣ci w Unii Europejskiej bardzo wysok膮 sk艂adk膮 cz艂onkowsk膮 na sum臋 2,5 miliarda euro, kt贸ra stanie si臋 ogromnym balastem dla polskiego bud偶etu. Przypomnijmy, 偶e wed艂ug ocen Paw艂a Sameckiego, by艂ego wiceministra finans贸w w latach 1997-1998, obecnie pracuj膮cego w Centrum Europejskim w Natolinie: "Suma r贸偶nych wydatk贸w z tytu艂u wej艣cia do UE mo偶e si臋gn膮膰 8-9 proc. bud偶etu pa艅stwa" (P. Samecki, Trzy scenariusze, "Rzeczpospolita" z 7-8 grudnia 2002 r.). Grozi to niezwykle ci臋偶kimi problemami finansowymi dla polskiego pa艅stwa, kt贸rego bud偶et i tak ledwo dyszy. Jak偶e wymowna pod tym wzgl臋dem by艂a wypowied藕 by艂ego SLD-owskiego premiera, a obecnie przewodnicz膮cego sejmowej Komisji Integracji Europejskiej J贸zefa Oleksego. Ot贸偶 w wywiadzie udzielonym "Dziennikowi Zachodniemu" z 15 marca 2002 r. (znamienne, 偶e Oleksy nie zdoby艂 si臋 na tak szczer膮 wypowied藕 w prasie centralnej) by艂y premier przyzna艂 bez ogr贸dek: "Gdyby Unia chcia艂a od nas od razu wyegzekwowa膰 sk艂adk臋 w ca艂o艣ci, to siadamy, bo na pocz膮tku mo偶emy wyj艣膰 na p艂atnika netto [tj. dop艂aca膰 do UE - J.R.N.]. Taka sytuacja jest nie do przyj臋cia, bo og艂oszenie przed referendum, 偶e Polska dop艂aca do Unii, oznacza przegranie g艂osowania. Ale Unia o tym dobrze wie i chyba p贸jdzie na kompromis". Jak wiadomo, Unia nie posz艂a na 偶aden kompromis z Polsk膮 w tej sprawie i narzuci艂a nam p艂acenie ca艂ej sk艂adki, a wi臋c "sytuacj臋 nie do przyj臋cia"! Warto doda膰, 偶e jeszcze kilka miesi臋cy po tym wywiadzie J. Oleksy, wyst臋puj膮c w Linii specjalnej, kolejny raz zapewnia艂, 偶e na pewno nie b臋dziemy p艂aci膰 pe艂nej sk艂adki od pocz膮tku naszego cz艂onkostwa. W prasie znale藕li si臋 autorzy, kt贸rzy 艂udzili, 偶e na pocz膮tku b臋dziemy p艂aci膰 tylko 10 proc. sk艂adki, a Balcerowicz obiecywa艂, 偶e 20 proc. Te obiecanki szybko okaza艂y si臋 absolutnym mitem. Ju偶 w tydzie艅 po zapewnieniach Oleksego w Linii specjalnej przyby艂a do Polski unijna komisarz M. Schreyer publicznie zaakcentowa艂a, 偶e Polacy b臋d膮 musieli zap艂aci膰 ca艂膮 sk艂adk臋. Pomimo tych kategorycznych stwierdze艅 p. Schreyer jeszcze w listopadzie 2002 roku w korespondencji J臋drzeja Bieleckiego z Brukseli akcentowano: "Polski rz膮d nie zgadza si臋, aby艣my p艂acili pe艂n膮 sk艂adk臋 cz艂onkowsk膮 ju偶 w pierwszym roku po wst膮pieniu do UE. - Domagamy si臋 albo powrotu do obni偶ki sk艂adki, albo rekompensaty z bud偶etu UE - w ten spos贸b Jan Truszczy艅ski, g艂贸wny polski negocjator, przedstawi艂 nowe stanowisko rz膮du w rozmowach z Uni膮. (...) Je偶eli przyj臋liby艣my propozycj臋 Unii, oznacza艂oby to, 偶e po raz pierwszy w historii nowi cz艂onkowie UE wp艂acaj膮c pe艂n膮 sk艂adk臋, nie b臋d膮 korzysta膰 z pe艂nej unijnej pomocy - m贸wi艂 dziennikarzom nasz negocjator". I sta艂o si臋. Unia jak zwykle w negocjacjach z kapitulanckimi negocjatorami SLD-owskiego rz膮du przeforsowa艂a sw贸j dyktat, zmuszaj膮c Polak贸w do p艂acenia od razu - od pierwszego roku cz艂onkostwa - pe艂nej, tak wysokiej, tak niszcz膮cej polski bud偶et sk艂adki. Co gorsza, biednej Polsce narzucono uczestnictwo w p艂aceniu sporej sumy pieni臋dzy za Wielk膮 Brytani臋, kt贸ra sobie niegdy艣 wywalczy艂a w negocjacjach specjalny rabat w sk艂adkach do UE. Bezowocne okaza艂y si臋 wezwania tych ekonomist贸w polskich, kt贸rzy przeciwstawiali si臋 obci膮偶aniu nas cz臋艣ci膮 koszt贸w tego brytyjskiego rabatu. Na przyk艂ad by艂y wiceminister finans贸w Pawe艂 Samecki pisa艂 w "Rzeczpospolitej" z 7-8 grudnia 2002 r.: "Trzeba opiera膰 si臋 propozycjom, by niezamo偶na Polska uczestniczy艂a (kosztem 220 mln euro rocznie) w wyr贸wnywaniu przez kraje cz艂onkowskie finansowych skutk贸w 'rabatu', jaki w p艂atno艣ciach na rzecz UE uzyskali Brytyjczycy". I w tej sprawie ulegli艣my jednak naciskom unijnym i... biedna Polska b臋dzie dop艂aca膰 do "brytyjskiego rabatu". Jacek Pawlicki przyzna艂 na 艂amach "Gazety Wyborczej": "Zgodzili艣my si臋 na logik臋, zgodnie z kt贸r膮 stosunkowo biedny kraj, taki jak Polska, sk艂ada si臋 na upust bud偶etowy dla bogatego i do艣wiadczonego cz艂onka Unii. Do 2006 r. brytyjski rabat mo偶e kosztowa膰 Polsk臋 blisko 620 mln euro". Wbrew temu, co g艂osili przyw贸dcy UE w Kopenhadze, i偶 rozszerzenie UE b臋dzie kosztowa膰 40 mld euro, faktycznie - wed艂ug wspomnianego dziennika ameryka艅skiego - koszt przyj臋cia nowych kraj贸w wyniesie cztery razy mniej, zaledwie 10,3 miliarda euro. Ekspert londy艅skiego Centrum ds. Reformy Europejskiej Heather Grabbe powiedzia艂a, i偶 wspomniane 10,3 miliarda euro to "drobna suma". Doda艂a przy tym w rozmowie z redaktorem dziennika "International Herald Tribune" 17 grudnia 2002 r., 偶e "nowi cz艂onkowie nawet tej sumy nie otrzymaj膮 w ca艂o艣ci, bo nie zawsze b臋d膮 mogli spe艂ni膰 wszystkie kryteria wymagane przy wyp艂acie 艣rodk贸w z r贸偶nych funduszy pomocy". W ameryka艅skim dzienniku przypomniano, 偶e w pierwszym roku cz艂onkostwa Polska otrzyma 67 euro na osob臋, podczas gdy Grecja dostaje dzi艣 na te same cele 437 euro rocznie, a Irlandia 418 euro. By艂y zast臋pca sekretarza ds. instytucji europejskich w Zgromadzeniu Region贸w Europy w Strasburgu Jan Ostoja-Ostaszewski du偶o wcze艣niej ostrzega艂 w "Rzeczpospolitej" (27-28 czerwca 1998 roku): "(...) po raz pierwszy w historii rynku poszerzeniu o biedniejsze kraje nie b臋dzie towarzyszy膰 utworzenie specjalnych funduszy wyr贸wnawczych. Gdy Wielka Brytania przyst臋powa艂a do Wsp贸lnoty, wynegocjowa艂a powo艂anie funduszu rozwoju regionalnego. R贸wnie偶 Grecja, Hiszpania, Irlandia i Portugalia otrzyma艂y tzw. fundusz kohezji. Nawet zamo偶nym krajom skandynawskim przyznano oddzieln膮 pul臋 na rozw贸j s艂abo zaludnionych region贸w p贸艂nocnych. Tymczasem projekt wsp贸lnego bud偶etu na lata 2000-2006 nie przewiduje podobnych inicjatyw dla przysz艂ych cz艂onk贸w z Europy 艢rodkowej i Wschodniej". Na tle tych warunk贸w nie mo偶na si臋 nie zgodzi膰 z ocen膮 Jacka D臋bskiego z "Gazety Pomorskiej" z 7 grudnia 2002 r. Komentuj膮c na gor膮co warunki podyktowane przez UE Polsce, pisa艂: "Trudno mi zrozumie膰 sknerstwo wielkich tej Europy, skoro sam komisarz do spraw rozszerzenia Guenter Verheugen m贸wi o dw贸ch miliardach euro rezerwy dla kandydat贸w. Kiedy przed laty rozpoczynali艣my rozmowy o cz艂onkostwie, s艂yszeli艣my, 偶e dostaniemy w臋dk臋, a nie ryby. Wygl膮da jednak na to, 偶e w臋dzisko b臋dzie gorsze od innych, a przyn臋ta - trudna do prze艂kni臋cia" (podkr. - J.R.N.). Arcybiskup J贸zef Michalik przypomnia艂 na 艂amach "Niedzieli" z 4 maja 2003 r.: "Wiem tylko, 偶e Unia na przyj臋cie dziesi臋ciu nowych cz艂onk贸w wysup艂a艂a 1/1000 swego bud偶etu. (...) Wiem te偶, 偶e Polska, kt贸r膮 tak ch臋tnie euroentuzja艣ci por贸wnuj膮 z Hiszpani膮, otrzyma 1/3 tego, co przed laty otrzyma艂a Hiszpania. Dodaj膮c do tego inflacj臋 i recesj臋, pozostaje jeszcze mniej". Przypomnijmy, 偶e ma艂a, wcale nie najbogatsza Dania, potrafi艂a zdoby膰 si臋 na odrzucenie w referendum wej艣cia do Unii Europejskiej i wst膮pi艂a dopiero za drugim razem, po uzyskaniu znacznie lepszych warunk贸w cz艂onkostwa. R贸偶ni euroentuzja艣ci wypisuj膮 r贸偶ne cuda-niewidy, sprzeczne z jakimikolwiek konkretami. Tak jak wicemarsza艂ek Sejmu Tomasz Na艂臋cz, jeden z przyw贸dc贸w Unii Pracy, w felietonie opublikowanym we "Wprost" z 1 czerwca 2003 r. pisa艂 m.in.: "Przeciwnicy akcesji maj膮 usta pe艂ne wylicze艅 i danych odnosz膮cych si臋 do najr贸偶niejszych dziedzin 偶ycia. Wszystko to dopiero ma nast膮pi膰. Nic nie zosta艂o zweryfikowane przez 偶ycie". Fakty m贸wi膮 dok艂adnie co艣 innego. W ostatnich miesi膮cach niestety a偶 nadto zweryfikowane zosta艂y r贸偶ne ostrze偶enia eurorealist贸w, a pad艂y r贸偶ne obiecanki podobnych do Na艂臋cza euroentuzjast贸w. Cho膰by w sprawie wyg贸rowanej rocznej polskiej sk艂adki do UE, kt贸r膮 jak zapowiadali J. Oleksy i inni na pewno uda si臋 obni偶y膰. Ostrzega艂em, jak偶e niestety trafnie, 偶e nic takiego nie nast膮pi (por. J.R. Nowak, Polska a Unia Europejska. 44 pytania, Warszawa 2002, s. 24-26). Ostrzega艂em podobnie jak liczni inni euroreali艣ci ju偶 w grudniu 2002 r., 偶e triumfalnie anonsowane przez L. Millera po Kopenhadze dop艂aty z bud偶etu dla rolnik贸w polskich (z 25 proc. do 55 proc.) nie b臋d膮 mog艂y by膰 realizowane ze wzgl臋du na tragiczny stan tego bud偶etu. Okaza艂o si臋, 偶e nawet prounijna "Gazeta Wyborcza" po kilku miesi膮cach musia艂a przyzna膰 w marcu tego roku, 偶e obietnice L. Millera w tej sprawie by艂y nieprawdziwe, bo bud偶etu na dop艂aty dla rolnik贸w po prostu nie sta膰. Inna sprawa. Bardzo krytycznie ocenia艂em we wspomnianym tomiku na s. 23
przyznane Polsce "skrajnie niskie limity produkcji izoglukozy". I wykraka艂em.
Oto czytam w "Gazecie Wroc艂awskiej" z 12 maja 2003 roku, 偶e prys艂y nadzieje
rolnik贸w na sprzeda偶 pszenicy potrzebnej Amerykanom wytwarzaj膮cym we Wroc艂awiu
izoglukoz臋. Jak pisano we wspomnianym dzienniku: "Wielkie ilo艣ci pszenicy
odebra艂a w ramach skupu interwencyjnego fabryka ameryka艅skiego Cargilla w
Bielanach Wroc艂awskich. Wytwarza ona tzw. izoglukoz臋, kt贸ra zast臋puje cukier
przy produkcji napoj贸w i lod贸w, a do tego jest ta艅sza i 艂atwiej rozpuszczalna". Pisa艂em ju偶 w "Naszym Dzienniku" w tek艣cie "14 k艂amstw A. Kwa艣niewskiego o Unii" o nieprawdziwo艣ci jego twierdze艅 nt. miliard贸w euro, kt贸re otrzyma Polska od UE. Niezale偶nie od bezpodstawnie zawy偶onej przez niego sumy euro, kt贸r膮 mamy od UE otrzyma膰, pami臋tajmy, 偶e chodzi tu o wielko艣ci wypisane na papierze, swego rodzaju wirtualne pieni膮dze. Prounijny tygodnik "Newsweek" z 4 maja 2003 r. zacytowa艂 wypowied藕 by艂ego marsza艂ka sejmiku ma艂opolskiego Marka Nawary, kt贸ry stwierdzi艂 wprost, i偶 b臋dzie dobrze, je艣li Polakom uda si臋 wykorzysta膰 30 proc. z unijnych funduszy. Przypomnijmy, 偶e du偶o bardziej od nas przygotowane kraje zachodnie wykorzystuj膮 w najlepszym razie od po艂owy do dw贸ch trzecich takich funduszy. Zastan贸wmy si臋 za艣, ile z nich b臋dzie umia艂a wykorzysta膰 Polska z tak wielu niekompetentnymi urz臋dnikami! Dotychczasowe dane na temat wykorzystania unijnych funduszy w Polsce s膮 wprost przera偶aj膮ce. Oto, co pisa艂 na ten temat "Super Express" z 29 kwietnia 2002 r.: "Z prawie 580 mln euro, kt贸re przyzna艂a Polsce Komisja Europejska na ochron臋 艣rodowiska, do po艂owy 2002 r. wydali艣my zaledwie 862 tys. euro, czyli zaledwie 0,15 proc.!". Czyli zaledwie ok. jednej si贸dmej procent! (Raport NIK na ten temat jako g艂贸wn膮 przyczyn臋 takich katastrofalnych op贸藕nie艅 podawa艂 braki organizacyjne i kadrowe w jednostkach, kt贸re s膮 odpowiedzialne za wdro偶enie programu ISPA - wed艂ug "Gazety Wroc艂awskiej" z 13 maja 2003 r.). Fatalnie wygl膮da r贸wnie偶 sprawa uruchomienia unijnego programu pomocy dla wsi SAPARD, kt贸ry mia艂 przygotowa膰 polsk膮 wie艣 do konkurowania z unijnymi farmerami. Jak akcentowano w "Rzeczpospolitej" z 8-9 czerwca 2002 r.: "Z powodu skomplikowanych procedur SAPARD zostaje uruchomiony z 2,5-letnim op贸藕nieniem". Fatalne skutki mog膮 przynie艣膰 dla Polski op贸藕nienia w realizowaniu narzuconych nam r贸偶nych zobowi膮za艅 negocjacyjnych wobec UE. Op贸藕nienia te gro偶膮 bardzo du偶ymi karami. To s膮 w艂a艣nie te zr臋cznie zastawione na Polsk臋 unijne pu艂apki, tzw. klauzule ochronne, kt贸re b臋d膮 nas drogo kosztowa膰. Bruksela mo偶e nas pozbawi膰 niekt贸rych przywilej贸w cz艂onkostwa. W artykule w "Gazecie Wyborczej" z 24 maja 2003 r. pt. "Polska w ogonie. Raport z Brukseli" pisano: "Szczeg贸lnie gro藕ne mog膮 by膰 zaniedbania w tworzeniu systemu kontroli unijnych funduszy rolnych (tzw. IACS) i pieni臋dzy przeznaczonych na infrastruktur臋. Je偶eli systemy nie b臋d膮 dzia艂a艂y, od 1 maja 2004 r. nie pop艂yn膮 z UE 偶adne pieni膮dze (...). Je偶eli nie zd膮偶ymy stworzy膰 odpowiednich mechanizm贸w kontroli, pieni膮dze mog膮 do Polski nie pop艂yn膮膰 (wynika to z tzw. klauzul ochronnych zawartych w traktacie akcesyjnym, na podstawie kt贸rego Polska ma wej艣膰 do Unii". W sk膮din膮d prounijnym tygodniku "Newsweek" z 1 czerwca 2003 r. mo偶na by艂o przeczyta膰 ostrze偶enie, jakie skutki przynios艂yby sankcje unijne wobec Polski w przypadku op贸藕niania si臋 z realizacj膮 zobowi膮za艅 negocjacyjnych: "W przypadku 偶ywno艣ci oznacza艂oby to na przyk艂ad, 偶e nie mogliby艣my eksportowa膰 mi臋sa do UE, podczas gdy kraje UE bez przeszk贸d wysy艂a艂yby do nas swoje produkty". Tyle 偶e ze spe艂nieniem "odpowiednio" przygotowanych przez unijnych urz臋dnik贸w wymog贸w w sprawie 偶ywno艣ci mog膮 by膰 ogromne problemy. Na przyk艂ad w tek艣cie M. Podlaskiego "Wej艣cie smoka", drukowanym w postkomunistycznej "Trybunie" 23 maja 2003 r., czytamy m.in. nast臋puj膮c膮 wypowied藕 przedsi臋biorcy - pani Wies艂awy Ruty z Warszawy: "Us艂ysza艂am w rozmowie z pani膮 z sanepidu, 偶e wszystkie zak艂ady produkuj膮ce 偶ywno艣膰 na warszawskiej Ochocie nie spe艂niaj膮 unijnych standard贸w i ju偶 dzi艣 powinny by膰 zamkni臋te. Wyja艣nia艂a mi, 偶e cz臋艣膰 zapis贸w w wytycznych UE jest tak skonstruowana, 偶e sami kontrolerzy nie bardzo wiedz膮, o co chodzi. Dlatego dostosowanie si臋 do tego, co nak艂ada prawo UE, b臋dzie bardzo skomplikowane". Wszystkie te fakty potwierdzaj膮, jak bardzo trafna by艂a ocena polskiego korespondenta z Brukseli J臋drzeja Bieleckiego w "Rzeczpospolitej" z 15-16 marca 2003 r.: "W wielu obszarach przygotowania do wdro偶enia prawa europejskiego nie nad膮偶aj膮 za z艂o偶onymi w rokowaniach deklaracjami. Pierwszy, marcowy raport Komisji Europejskiej w tej sprawie wskazuje, 偶e mamy najwi臋cej zaleg艂o艣ci w艣r贸d kandydat贸w. To, co mia艂o by膰 najwi臋ksz膮 korzy艣ci膮 cz艂onkostwa - na przyk艂ad wykorzystanie na wielk膮 skal臋 pomocy strukturalnej, wi臋kszy nap艂yw inwestycji zagranicznych czy szybka restrukturyzacja wsi - przynajmniej w nadchodz膮cych latach stoi pod znakiem zapytania". Decyduj膮c si臋 na skok na g艂臋bok膮 wod臋 Jednolitego Rynku, ekipa Millera nie zbada艂a wcze艣niej, czy zawodnik umie p艂ywa膰 i czy basen jest nape艂niony. Dzi艣 rachuby rz膮du sprzed dw贸ch lat, 偶e uda si臋 oszcz臋dzi膰 bolesnych reform (i wygra膰 kolejne wybory) jedynie dzi臋ki ust臋pstwom wobec Brukseli i uzyskanym dzi臋ki temu transferom finansowym wydaj膮 si臋 nieco naiwne. Zapomniano, 偶e cz艂onkostwo w Unii to nie cel sam w sobie, ale spos贸b na dogonienie cywilizacyjnych zap贸藕nie艅, na zbudowanie godnego miejsca dla Polski w Europie. Pani minister Huebner znana jest z na艂ogowej sk艂onno艣ci do opowiadania r贸偶nych eurobajek. By艂o w艣r贸d nich m.in. takie oto zapewnienie, jakim "pocz臋stowa艂a" czytelnik贸w "Najwy偶szego Czasu!" z 21 wrze艣nia 2002 r. na temat negocjacji Polski z UE: "Musimy te偶 pami臋ta膰, 偶e nie s膮 to takie negocjacje handlowe, gdzie kto艣 chce oszuka膰 drug膮 stron臋, ale s膮 to negocjacje dotycz膮ce wsp贸lnego 偶ycia w jednym domu". Pani minister Huebner najwyra藕niej za nic nie mo偶e zrozumie膰 tego, o czym dobrze wie jej SLD-owski znajomek, by艂y premier J贸zef Oleksy. Ot贸偶 on w wywiadzie dla "Dziennika Zachodniego" z 15 marca 2002 r. stwierdzi艂: "Tylko naiwni my艣l膮, 偶e w tej 'wsp贸lnotowej' mi艂o艣ci nie obowi膮zuje twarda gra interes贸w". Pani minister Huebner nijak nie mo偶e zrozumie膰 tego, przed czym ostrzega艂a rok temu by艂a premier Anglii p. M. Thatcher, m贸wi膮c: "W Unii ten wygra, kto daje si臋 najmniej wykiwa膰!". Minister Huebner, zapewniaj膮cej, 偶e w tych negocjacjach nikt nie chce "oszuka膰 drugiej strony", radz臋, by sobie troch臋 poczyta艂a pras臋 w zachodnich pa艅stwach UE. Znalaz艂aby w贸wczas m.in. tekst niemieckiego "Die Zeit" o "Unii k艂amc贸w", krytykuj膮cy k艂amstwa polityki UE wobec Europy 艢rodkowowschodniej (por. artyku艂 "Unia k艂amc贸w" w tygodniku "Przegl膮d" z 2 lipca 2002 r.). A podobne ostrze偶enia o oszustwach polityki UE wobec Polski i innych kraj贸w Europy 艢rodkowowschodniej niejednokrotnie wyra偶ali rozliczni inni zachodni naukowcy i publicy艣ci (por. np. wypowied藕 austriackiego politologa Paula Lendvaiego "Wy艣cig egoizm贸w", publikowan膮 w "Polityce" z 27 kwietnia 2002 r.; artyku艂 brytyjskiego "The Times" pt. "Jednym kawior, innym kaszanka", artyku艂 Thomasa Fullera w "International Herald Tribune" z 13 czerwca 2002 r., przedrukowany w "Forum" z 15 lipca 2002 r., uwagi by艂ej premier Wielkiej Brytanii p. M. Thatcher w ksi膮偶ce "The Statecraft", London 2002, s. 338 o krzywdz膮cej polityce UE wobec Polski, Czech czy W臋gier). Jak wygl膮da "szczodro艣膰" Unii Europejskiej wobec Polski, najlepiej wida膰 na przyk艂adzie narzuconej nam przez UE podwy偶ki VAT na materia艂y budowlane do 22 procent. W Polsce budownictwo le偶y od lat i miliony Polak贸w nie posiadaj膮 mieszka艅. Zdawa艂oby si臋, 偶e w takiej sytuacji jedyna droga to p贸j艣cie za przyk艂adem Grecji, kt贸ra przed dwudziestoma laty zwolni艂a producent贸w budowlanych na 12 lat z podatk贸w, aby przyspieszy膰 boom w budownictwie, kt贸rego o偶ywienie gospodarcze natychmiast powoduje przyspieszenie koniunktury gospodarczej we wszystkich innych dziedzinach. U nas robi si臋 wprost przeciwnie. Mamy dogorywaj膮ce budownictwo i rozliczne firmy budowlane na skraju bankructwa z powodu bardzo s艂abej koniunktury gospodarczej. I w takiej sytuacji polscy negocjatorzy ulegli naciskom Unii Europejskiej w sprawie wprowadzenia niszcz膮cego 22-procentowego podatku VAT na materia艂y budowlane. 艢pioch Ku艂akowski zapomnia艂 upomnie膰 si臋 o obni偶enie tego VAT-u, jak zrobili np. Czesi, cho膰 z powodzeniem upomnieli艣my si臋 m.in. o polskiego oscypka. SLD-owscy negocjatorzy za艣, wbrew naciskom z Sejmu, nie podj臋li sprawy obni偶enia VAT-u w zesz艂ym roku w toku negocjacji z UE, twierdz膮c, 偶e bardzo z艂膮 rzecz膮 by艂oby otwieranie w tej sprawie ju偶 raz zamkni臋tego rozdzia艂u negocjacji. W rzeczywisto艣ci bardzo z艂膮, wr臋cz katastrofaln膮 rzecz膮, b臋dzie wprowadzenie tego niszcz膮cego 22-procentowego podatku. Dodajmy, 偶e niemieckie i czeskie firmy budowlane s膮 ob艂o偶one znacznie ni偶szym podatkiem VAT, co postawi je od razu w korzystnej sytuacji wyj艣ciowej w konkurencji z polskimi firmami budowlanymi. Krystyna Milewska, autorka artyku艂u "Podatkowa p臋tla", zamieszczonego w dodatku "Nieruchomo艣ci - Budownictwo" w "Rzeczpospolitej" z 26 maja 2003 r., ostrzega艂a: "Je偶eli w przysz艂ym roku zostan膮 wprowadzone 22-procentowe stawki VAT na sprzeda偶 dzia艂ek budowlanych i na materia艂y budowlane, to ceny dom贸w i mieszka艅 - najskromniej licz膮c - wzrosn膮 o 8 proc. Do tego szykuje si臋 kolejna niespodzianka - 19-procentowy podatek od dochodu ze sprzeda偶y nieruchomo艣ci. Kto zatem powa偶nie my艣li o pozbyciu si臋 mieszkania i budowie domu, powinien szybko podj膮膰 pierwsze kroki". W tej samej "Rzeczpospolitej" mo偶na przeczyta膰 stwierdzenie Marka Bryksa, prezesa Urz臋du Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast: "Przy takim g艂odzie mieszkaniowym, jaki jest w Polsce, i tak niekorzystnych relacjach cen mieszka艅 do zarobk贸w, likwidacja ulg i podwy偶szanie VAT to nie tylko ograniczenie dost臋pu do mieszka艅 ludziom, kt贸rzy ich nie maj膮, ale te偶 utrata wielu miejsc pracy w bran偶y budowlanej". Na dodatek Ministerstwo Finans贸w chce opodatkowa膰 22-procentow膮 stawk膮 VAT grunty budowlane. Spowoduje to dalsze podro偶enie mieszka艅 o 4-7 proc., a dom贸w rodzinnych budowanych przez developer贸w - nawet o 10 proc. (por. M. Wielgo, Ma艂o buduj膮ce informacje: dzia艂ki zbrojone VAT-em, "Gazeta Wyborcza" z 19 maja 2003 r.). Skutki podwy偶szenia podatku VAT na prace budowlane do 22 proc. przypuszczalnie fatalnie wp艂yn膮 na budow臋 dr贸g. "Podatki zjedz膮 drogi" - zapowiadano ju偶 w tytule artyku艂u w "Gazecie Wyborczej" z 26 maja 2003 r. Bzdurne s膮 iluzje, 偶e samo wej艣cie do Unii Europejskiej automatycznie wp艂ynie na popraw臋 tak katastrofalnego stanu naszego budownictwa. Odwo艂ajmy si臋 do alarmuj膮cego przyk艂adu Wielkiej Brytanii. W brytyjskim czasopi艣mie "Home Building" oceniono: "W 2001 r. budownictwo mieszkaniowe spad艂o do najni偶szego poziomu w czasach pokoju od 1924 r. (...) Ju偶 wysokie ceny mieszka艅 nadal szybko rosn膮. Narasta poczucie braku mieszka艅" (cyt. za "Gazet膮 Wyborcz膮" z 19 czerwca 2002 r.). Je艣li do takiej sytuacji dosz艂o w tak bogatym unijnym kraju jak Wielka Brytania, 艂atwo mo偶na sobie wyobrazi膰, co czeka budownictwo w Polsce. Innym do艣膰 szczeg贸lnym przejawem "szczodro艣ci" UE wobec Polski jest narzucanie
dla i tak niskiego czytelnictwa katastrofalnego, wysokiego podatku VAT na
ksi膮偶ki i gazety w Polsce, przy np. zerowym podatku tego typu w Wielkiej
Brytanii. Pisa艂em o tym ju偶 wcze艣niej w "Naszym Dzienniku". Jak wygl膮da rzekoma
"szczodro艣膰" UE wobec Polski w zestawieniu z sygnalizowanym w "Naszym Dzienniku"
z 30 maja 2003 r. przez prof. Jacka Zimnego d膮偶eniem zachodnich 艣rodowisk do
ogromnego zmniejszenia liczby wy偶szych uczelni w Polsce? Nader wymownie pisa艂 o
tych zagro偶eniach dla polskiej nauki r贸wnie偶 i prounijny rektor Akademii
G贸rniczo-Hutniczej prof. Ryszard Tadeusiewicz w "Biuletynie Informacyjnym
Pracownik贸w AGH" z kwietnia 2003 r., stwierdzaj膮c na temat zaobserwowanego przez
niego ostatnio "sposobu my艣lenia naszych przysz艂ych europejskich partner贸w" o
Polsce i innych krajach kandyduj膮cych do Unii: "Mam wra偶enie, 偶e my艣l膮 oni na
przyk艂ad o Polsce jako o terenie, z kt贸rego ch臋tnie b臋dzie si臋 pozyskiwa膰
student贸w do silnych (bo od dawna bardzo bogatych) zachodnich uniwersytet贸w,
natomiast lokalny system kszta艂cenia i bada艅 naukowych powinien zaj膮膰
przeznaczon膮 dla niego marginaln膮 pozycj臋". Mo偶na 艂atwo przewidzie膰 efekty
realizacji takiego podej艣cia - upadek nauki w Polsce, przy r贸wnoczesnym "drena偶u
m贸zg贸w" z Polski na Zach贸d. Ju偶 wiadomo, 偶e wed艂ug by艂ej wiceminister w rz膮dzie SLD-owskim prof. El偶biety Chojna-Duch, w planach wicepremiera Ko艂odki na okres po referendum znajduje si臋 m.in. dopuszczenie na szersz膮 skal臋 bankructw szpitali. Przecie偶 r贸偶nym politykom unijnym, cho膰by z kraju naszego rzekomego "najlepszego adwokata do UE" - Niemiec, wcale nie zale偶y na tym, by Polacy si臋 leczyli czy by by艂o ich tylu, co dzi艣. Zawsze ch臋tnie zalec膮 naszym pos艂usznym prominentom "oszcz臋dzanie" akurat na zdrowiu, podobnie jak na ksi膮偶kach, nauce czy mieszkaniach. Jak偶e dobitnie zaakcentowa艂 to kiedy艣 g艂o艣ny pose艂 z brytyjskiej Partii Pracy Tony Benn w wywiadzie udzielonym "Rzeczpospolitej" z 27 lutego 1993 r. Pose艂 T. Benn powiedzia艂 w贸wczas m.in.: "Oczywi艣cie mi臋dzynarodowy kapita艂 b臋dzie chcia艂 wykupi膰 cz臋艣膰 waszego potencja艂u gospodarczego, ale zupe艂nie nie b臋dzie si臋 interesowa艂 systemem opieki spo艂ecznej, kszta艂cenia czy s艂u偶by zdrowia. Powiedz膮 wam, 偶eby takie wydatki obcina膰 niemal do zera". Pisa艂em ju偶 w "Naszym Dzienniku" z 17-18 maja 2003 r. o rozlicznych zagro偶eniach dla polskich przedsi臋biorstw po wej艣ciu do Unii Europejskiej. Ostatnie tygodnie doda艂y do spraw wymienionych ju偶 w贸wczas przeze mnie nowe pomys艂y w艂adz, nader niekorzystne dla polskich przedsi臋biorstw, i tak ju偶 borykaj膮cych si臋 nierzadko z bardzo du偶ymi trudno艣ciami finansowymi. Jednym z pomys艂贸w tego typu jest plan Ministerstwa Finans贸w, zmierzaj膮cy do obci膮偶enia firm, kt贸re b臋d膮 chcia艂y dzia艂a膰 jako podatnicy VAT na rynku UE, obowi膮zkiem wp艂aty kaucji gwarancyjnej w wysoko艣ci 400 tysi臋cy z艂otych. Oprotestowuj膮ce ten pomys艂 organizacje przedsi臋biorc贸w wskazuj膮, 偶e dzi艣 ma艂o kt贸r膮 polsk膮 firm臋 sta膰 na zamro偶enie tak du偶ych pieni臋dzy. Przedsi臋biorcy i samorz膮dowcy krytycznie ocenili r贸wnie偶 kolejny pomys艂 Ministerstwa Finans贸w. Chodzi艂o o 偶膮danie tego resortu, aby korzystaj膮cy z unijnego programu PHARE od razu zap艂acili ca艂y podatek VAT od us艂ug wykonywanych w ramach projekt贸w finansowanych z tych funduszy i dopiero p贸藕niej ubiegali si臋 o zwrot jego cz臋艣ci (por. tekst P. Blajera "Bariery dla pieni臋dzy" w dodatku ekonomicznym "Rzeczpospolitej" z 27 maja 2003 r.). Przypomnijmy r贸wnie偶, 偶e, jak informowa艂 "Nasz Dziennik" z 27 maja 2003 r., do ko艅ca tego roku 2000 polskich przedsi臋biorstw b臋dzie musia艂o sporo zap艂aci膰 za tzw. zintegrowane zezwolenie na prowadzenie dzia艂alno艣ci, kt贸ra w jakikolwiek spos贸b mo偶e negatywnie wp艂ywa膰 na 艣rodowisko. Nieuzyskanie takiego zezwolenia b臋dzie r贸wnoznaczne z konieczno艣ci膮 zaprzestania dzia艂alno艣ci. Z kolei ju偶 od pocz膮tku tego roku polskich rybak贸w "uszcz臋艣liwiono" podatkiem VAT na paliwo do kutr贸w, kt贸rego cena w rezultacie wzros艂a o 22 proc. Wed艂ug "G艂osu Pomorza" z 10-12 stycznia 2003 r.: "Dla rybak贸w informacja o wprowadzeniu podatku VAT na paliwo do kutr贸w jest gwo藕dziem do trumny. Zwijamy sieci - koniec pracy". Wed艂ug Roberta 呕艂obi艅skiego, autora korespondencji z Ko艂obrzegu publikowanej w "Nowej My艣li Polskiej" z 26 stycznia 2003 r.: "(...) jednym z g艂贸wnych warunk贸w akcesji Polski do Unii Europejskiej jest redukcja o 30-40 proc. tona偶u polskiej floty rybackiej. Mamy wi臋c odpowiedni膮 przes艂ank臋, aby przypuszcza膰, 偶e podatek ten jest narz臋dziem rz膮du potrzebnym do realizacji polityki dostosowuj膮cej Polsk臋 do Unii Europejskiej, a kt贸rej skutkiem b臋dzie upadek polskiej floty rybackiej". Warto zapyta膰 po raz kolejny, dlaczego w ramach informacji przed referendum akcesyjnym polskim czytelnikom nie udost臋pniono szczeg贸艂owych przewidywa艅 na temat przypuszczalnego wzrostu bezrobocia w艣r贸d r贸偶nych grup polskiego spo艂ecze艅stwa. A przecie偶 ju偶 dzi艣 wiadomo, 偶e grozi zwi臋kszenie istniej膮cej ju偶 dzi艣 armii ponad 5 mln bezrobotnych (wg oceny cz艂onka Prezydium Polskiej Akademii Nauk prof. Kabaja) o par臋 milion贸w rolnik贸w, kilkadziesi膮t tysi臋cy g贸rnik贸w, wiele tysi臋cy hutnik贸w, rybak贸w, pracownik贸w bran偶y budowlanej, przemys艂u transportowego, farmaceutycznego, naukowc贸w etc. Dodajmy do tego wyra藕ne rozwiewanie si臋 mitu o szansach podwy偶szenia emerytur Polakom po wej艣ciu do Unii Europejskiej (vide ostatnie strajki w Austrii czy Francji przeciwko niekorzystnym zmianom w sferze emerytur). Przypomnijmy, 偶e w Austrii par臋 tygodni temu dosz艂o do najwi臋kszego od ponad 50 lat strajku na znak protestu przeciwko rz膮dowym planom zmniejszenia emerytur o ok. 30 proc. Je艣li tak mocno planuje si臋 obcina膰 emerytury w znacznie bogatszej od nas Austrii, to sk膮d mia艂yby znale藕膰 si臋 w UE pieni膮dze na podnoszenie emerytur w Polsce? Skrajny euroentuzjasta Zdzis艂aw Najder zapewnia艂 niedawno z wigorem w "Go艣ciu Niedzielnym" (nr z 6 kwietnia 2003 r.), i偶 jakoby "Unia Europejska nie chce zniszczy膰 polskiego rolnictwa". Jak to ma si臋 jednak do jego przyznania w tym samym artykule, 偶e "ludno艣ci, kt贸ra utrzymuje si臋 z uprawy roli, musi by膰 w Polsce co najmniej cztery razy mniej. Jakie艣 75-80 proc. ludzi, kt贸rzy 偶yj膮 w ten spos贸b albo ich dzieci, musi si臋 zaj膮膰 czym艣 innym, je偶eli maj膮 egzystowa膰 na przyzwoitym poziomie i w warunkach, jakich si臋 oczekuje w Europie pocz膮tku XXI wieku". Pan Najder jednego jako艣 nie potrafi tylko wyja艣ni膰: gdzie si臋 podzieje po utracie roli wspomniane 80 proc. polskich rolnik贸w? Mo偶na bez trudu powiedzie膰, 偶e zasil膮 oni g艂贸wnie ludno艣膰 r贸偶nych przysz艂ych wielkich podmiejskich miasteczek n臋dzy - slums贸w. Ostrzega艂 przed tak膮 gro藕b膮 dla rolnik贸w w Polsce ju偶 w 1995 roku znakomity brytyjski znawca UE - milioner James Goldsmith - w prze艂o偶onej na j臋zyk polski ksi膮偶ce "Pu艂apka". O wyeliminowaniu milion贸w polskich rolnik贸w z polskiej wsi mo偶e zadecydowa膰 przede wszystkim przymus sytuacyjny tak opisany niedawno przez Wojciecha Reszczy艅skiego w "Racji Polskiej" z 9 marca 2003 r.: "Do wej艣cia na wie艣 szykuj膮 si臋 obecnie przedstawiciele wielkoprzemys艂owej produkcji rolnej, superfermy hodowlano-przetw贸rcze, kt贸re w konsekwencji wyeliminuj膮 drobnych rolnik贸w, najpierw tych korzystaj膮cych dzi艣 z kredyt贸w na produkcj臋. Te wielkie przedsi臋biorstwa, 艣wietnie przygotowane do przyjmowania unijnych dop艂at, korzystaj膮 z tanich linii kredytowych. S膮 to sumy rz臋du 140-150 milion贸w z艂otych. Za takie pieni膮dze mo偶na wykupi膰 ziemi臋, pobudowa膰 olbrzymie gospodarstwa i produkowa膰 masowo 偶ywno艣膰. W ten spos贸b wyeliminuje si臋 drobnych rolnik贸w". Przypomnijmy, 偶e w austriackim dzienniku "Salzburger Nachrichten" z 31 stycznia 2002 r. stwierdzono bez ogr贸dek: "naprawd臋 przegrani znajduj膮 si臋 na Wschodzie: s膮 to rolnicy w Polsce, na W臋grzech albo w Republice Czeskiej". Zadziwia skwapliwo艣膰, z jak膮 mieszczuch Z. Najder got贸w jest do po艣wi臋cenia 80 proc. polskich rolnik贸w i wyrzucenia ich z roli. Nie s膮 oni wcale tak niepotrzebni na wsi, jak utrzymuje ca艂kowicie ignoruj膮cy prawdziw膮 sytuacj臋 polskiej wsi na tle wsi w UE p. Najder. Przypomn臋 tu, co pisa艂 akurat na ten temat w "Rzeczpospolitej" (nr z 13 kwietnia 2000 r.) Edmund Szot: "(...) we W艂oszech, kt贸re maj膮 mniej u偶ytk贸w rolnych (14,7 mln ha) ni偶 Polska (18,4 mln ha) gospodarstw rolnych jest o p贸艂 miliona wi臋cej (2488 tys.) ni偶 u nas (oko艂o 2 mln); statystyczny polski rolnik nie jest starszy, a o kilka m艂odszy od rolnika w UE; w por贸wnaniu z rolnikiem niekt贸rych europejskich kraj贸w (Portugalii, Grecji, a pewnie i Hiszpanii), polski rolnik jest te偶 na og贸艂 lepiej wykszta艂cony. W integracji Polski z UE nie powinien te偶 by膰 偶adn膮 przeszkod膮 zbyt du偶y udzia艂 gospodarstw najmniejszych, o powierzchni od 1 do 5 ha. W Polsce wynosi on oko艂o 55 proc., gdy 艣rednio w UE 56 proc. (!), za艣 w takich krajach jak W艂ochy 78 proc., Portugalia - 76 proc. i Grecja - 75 proc. Procentowo tyle samo ma艂ych gospodarstw co w Polsce jest w Hiszpanii (55 proc.)". O ile偶 rozs膮dniej od lekcewa偶膮cego polskich rolnik贸w Najdera spogl膮da艂 i spogl膮da na polsk膮 wie艣 Bernard Margueritte, francuski korespondent przebywaj膮cy w Polsce, w Warszawie, od kilku dziesi臋cioleci. W "Tygodniku Solidarno艣膰" z 5 stycznia 2001 r. Margueritte pisa艂 m.in.: "Polska ma rozdrobnion膮, rodzinn膮 struktur臋 rolnictwa. Elity warszawskie uwa偶aj膮, 偶e to wstyd i kula u nogi. Nale偶y w momencie przyst膮pienia do Unii zlikwidowa膰 1,5 miliona gospodarstw, kreowa膰 wielkie farmy produkuj膮ce zbo偶a, tak jak we Francji czy w Niemczech. Innymi s艂owy, Polska demokratyczna mia艂aby zniszczy膰 to, czego komunistom si臋 nie uda艂o zniszczy膰, rolnictwo rodzinne. To jest zar贸wno karygodne, jak i g艂upie. Co b臋dzie si臋 dzia艂o z lud藕mi wyrzuconymi ze wsi? Powi臋ksz膮 rzesz臋 bezrobotnych w przeludnionych miastach? Kto s膮dzi, 偶e te 'wielkie gospodarstwa' maj膮 naprawd臋 szans臋 konkurowa膰 z rolnictwem unijnym? Natomiast mo偶na by wykorzysta膰 to rozdrobnienie gospodarstw polskich i orientowa膰 si臋 na bardzo drogie, pracoch艂onne rolnictwo ekologiczne, kt贸re mog艂oby sta膰 si臋 specjalno艣ci膮 Polski w Europie". Przypomnijmy, 偶e nawet w jednym z najbardziej prounijnych tygodnik贸w nie tak dawno pisano, 偶e: "Wsp贸lna polityka rolna Unii Europejskiej pozbawia apetytu", dodaj膮c: "Steki ze 艣mierciono艣nymi prionami, schab nafaszerowany antybiotykami, owoce i warzywa ska偶one 艣rodkami ochrony ro艣lin, w臋dliny zawieraj膮ce prawie tyle samo wody, co mi臋sa, dr贸b i nabia艂 z dodatkiem rakotw贸rczego nitrofenu - efekty wsp贸lnej polityki rolnej Unii Europejskiej poch艂aniaj膮cej po艂ow臋 bud偶etu wsp贸lnoty, okazuj膮 si臋 katastrofalne! Wszystkie kraje pi臋tnastki zgodnym ch贸rem zapewniaj膮, 偶e stosuj膮 bardzo surowe normy, a nadz贸r w przemy艣le rolno-spo偶ywczym jest doskona艂y, tymczasem Europejczycy maj膮 problem z u艂o偶eniem w miar臋 bezpiecznego menu. Afera goni afer臋, a konsumenci trac膮 apetyt. Ostatni skandal podwa偶y艂 nawet ich zaufanie do 偶ywno艣ci ekologicznej, zwanej - nomen omen - 'zdrow膮' (...)". Jak偶e wymowne na powy偶szym tle by艂y sugestie cytowanego ju偶 wy偶ej publicysty rolnego "Rzeczpospolitej" E. Szota, zalecaj膮ce, aby Polska prowadzi艂a "agresywn膮 polityk臋 proeksportow膮" w dziedzinie rolnictwa, w kt贸rej "Polska mo偶e wykorzystywa膰 tzw. rent臋 op贸藕nienia". Wed艂ug Szota: "Ni偶sze (oko艂o 2 razy) ni偶 w Unii Europejskiej jest w Polsce zu偶ycie nawoz贸w mineralnych, 5-7 razy ni偶sze jest zu偶ycie 艣rodk贸w ochrony ro艣lin, mniejsze jest u nas zanieczyszczenie gleb metalami ci臋偶kimi. Ale w kt贸rym berli艅skim, londy艅skim czy paryskim supermarkecie si臋 o tym wie? Tymczasem ze swoim potencja艂em ziemi i pracy Polska powinna sta膰 si臋 licz膮cym si臋 eksporterem 偶ywno艣ci". Przypomnijmy w tym kontek艣cie og艂oszone oko艂o p贸艂tora roku temu jak偶e rozs膮dne oceny Rady Spo艂ecznej Archidiecezji Przemyskiej pod przewodnictwem ks. abp. J贸zefa Michalika (wiceprzewodnicz膮cego Konferencji Episkopatu Polski). Rada zdecydowanie opowiedzia艂a si臋 przeciwko wprowadzanej na tak szerok膮 skal臋 w Unii Europejskiej tzw. 偶ywno艣ci genetycznie zmodyfikowanej, kt贸rej: "skutki s膮 nieprzewidywalne, ju偶 dzi艣 mo偶na powiedzie膰, 偶e ingerencja w prawa natury w sferze rolnej i hodowli zwierz膮t posz艂a za daleko, a rolnictwo unijne znalaz艂o si臋 w 艣lepym zau艂ku" (cyt. za "Nasz膮 Polsk膮" z 29 stycznia 2002 r.). Zn贸w odwo艂am si臋 do ocen wspomnianego francuskiego korespondenta w Polsce
Bernarda Margueritte'a, tyle 偶e z jego o rok p贸藕niejszego artyku艂u publikowanego
w "Tygodniku Solidarno艣膰" (nr 6 z 2002 r.) pod tytu艂em "Rolnictwo jednorodzinne
bogactwem narodu". Margueritte pisa艂 tam m.in.: "To, co si臋 dzieje teraz z
polskim rolnictwem, w kontek艣cie przyst膮pienia Polski do UE, przekracza wszelkie
normy rozs膮dku (...) zach臋canie do kopiowania polityki rolnej UE, kt贸ra odnios艂a
sromotn膮 pora偶k臋, jest tragikomiczne. Gdyby nawet to si臋 uda艂o, zwi臋kszy艂oby
tylko marazm rolny w rozszerzonej Unii, ale polityka ta nie ma najmniejszych
mo偶liwo艣ci sukcesu, gdy偶 jest ju偶 w Europie du偶a nadprodukcja tego typu
rolnictwa. Przeoczenie tego, 偶e w艂a艣nie owa 'zacofana', rodzinna struktura
polskiej wsi stanowi najwi臋ksz膮 szans臋 dla Polski, wo艂a o pomst臋 do nieba. Jak mo偶na dobrowolnie d膮偶y膰 do takiego samob贸jstwa? I to kiedy akurat ta 'zacofana' struktura polskiej wsi stanowi - nieco paradoksalnie - najwi臋ksze bogactwo Polski. Jos茅 Bov茅 nie ukrywa, 偶e rolnictwo polskie, u偶ywaj膮ce ma艂o nawoz贸w sztucznych, szanuj膮ce gleb臋 i zwierz臋ta, wymagaj膮ce wiele r膮k do pracy, jest bliskie tego co nazywamy 'rolnictwem wiejskim'" (agriculture paysanne). Czyli to, co stanowi marzenia coraz wi臋kszej liczby 艣rodowisk na Zachodzie jeszcze w Polsce istnieje, jeszcze nie zosta艂o zniszczone! W rzeczy samej polska wie艣 mo偶e si臋 koncentrowa膰 na produkcji zdrowych artyku艂贸w, na rolnictwie ekologicznym, drogim i dobrym, na kt贸re jest coraz wi臋ksze zapotrzebowanie na 艣wiecie. Co za b艂ogos艂awie艅stwo! Tym bardziej 偶e ta struktura pozwala zachowa膰 fundamenty cywilizacyjne kraju!". A jednak kapitulanccy wobec UE polscy politycy i negocjatorzy konsekwentnie prowadz膮 polskie rolnictwo do takiej sytuacji, jaka ukszta艂towa艂a si臋 w Hiszpanii: "Wyludnia艂y si臋 ca艂e wioski, mo偶na je napotka膰 jeszcze dzi艣 w g艂臋bi kraju: wymar艂e osady-widma, ze 艣ladami dawnej zabudowy ogrod贸w i sad贸w" (cyt. za wywiadem z Jorgem Ruizem Lardizabalem, szefem przedstawicielstwa agencji EFE w Polsce, "Angora" z 1 czerwca 2003 r.). I co da艂o takie wyludnianie rolnictwa Hiszpanii? Odpowied藕 mo偶na znale藕膰 we wcze艣niejszych o prawie sze艣膰 lat stwierdzeniach wywiadu z by艂ym negocjatorem wej艣cia Hiszpanii do UE i by艂ym szefem hiszpa艅skiego MSZ Fernandem Moranem Lopezem: "Zak艂adali艣my, 偶e b臋dziemy np. nies艂ychanie konkurencyjni w rolnictwie (...) A jest tak, 偶e importujemy wi臋cej 偶ywno艣ci z Francji czy W艂och ni偶 sami sprzedajemy" (cyt. za "Gazet膮 Wyborcz膮" z 17 pa藕dziernika 1997 r.). Polscy negocjatorzy nie zadbali jednak o odpowiednie warunki dla polskiego rolnictwa, kt贸re mia艂oby tak膮 szans臋 by膰 wielkim eksporterem zdrowej 偶ywno艣ci. Zgodzili si臋 na unijny dyktat, narzucaj膮cy Polsce strasznie niskie limity produkcji r贸偶nych produkt贸w rolnych, nie m贸wi膮c o przyznanym Polsce wyj膮tkowo niskim plonom referencyjnym (zaledwie trzy tony z hektara). Jak wiadomo, za przekroczenie limit贸w produkcji w UE gro偶膮 nies艂ychanie wysokie grzywny. Na dodatek polscy rolnicy b臋d膮 musieli podporz膮dkowa膰 si臋 przer贸偶nym kosztownym biurokratycznym zaleceniom UE - np. unijnym normom w sprawie wielko艣ci klatek dla kur niosek. Zalecenia przewiduj膮 obowi膮zek zapewnienia co najmniej 550 cm2 powierzchni klatki na kur臋 i nachylenie pod艂ogi nieprzekraczaj膮ce 14 proc. Wszyscy rolnicy posiadaj膮cy inne typy kratek b臋d膮 musieli je wymieni膰 pod gro藕b膮 wysokiej kary grzywny. Wmawia si臋 nam, 偶e wej艣cie do Unii Europejskiej b臋dzie automatycznie oznacza艂o znacz膮c膮 popraw臋 ochrony konsument贸w w Polsce. Niedawno ukaza艂 si臋 jednak i艣cie obrazoburczy tekst czo艂owej publicystki "Tygodnika Solidarno艣膰" (nr z 24 kwietnia 2003 r.) - Teresy Kuczy艅skiej, kt贸ry ca艂kowicie rozwiewa prounijne iluzje w tym wzgl臋dzie. Wed艂ug red. Kuczy艅skiej: "Z pocz膮tkiem tego roku
obowi膮zuje nowe prawo konsumenckie, dostosowane ju偶 do uregulowa艅 unijnych.
Zadziwiaj膮ce, jak r贸偶nie zosta艂o przyj臋te. O ile dziennikarze przywitali je z
aprobat膮 czy wr臋cz entuzjastycznie, to rzecznicy konsumenccy, z regu艂y prawnicy,
oceniaj膮 je minorowo. Uwa偶aj膮, 偶e jest mniej korzystne dla nabywc贸w ni偶
dotychczasowe. Zdaniem Ma艂gorzaty Rothert, powiatowego rzecznika konsument贸w w Warszawie, to, co w poprzedniej ustawie znajdowa艂o si臋 na pierwszym miejscu, mianowicie odst膮pienie od umowy i zwrot pieni臋dzy, teraz znalaz艂o si臋 na miejscu ostatnim. I to te偶 pod warunkiem, 偶e niezgodno艣膰 towaru z umow膮 jest istotna. Ale to, co istotne dla nabywcy nie musi tak偶e by膰 dla sprzedawcy. Marek Radwa艅ski, powiatowy rzecznik konsument贸w w Poznaniu, r贸wnie偶 ma zastrze偶enia do nowego prawa. Jego zdaniem, dotychczasowe przepisy dotycz膮ce sprzeda偶y chroni艂y lepiej konsument贸w ni偶 te nowe, unijne. Najwi臋kszy sprzeciw rzecznika, przekazany 'Rzeczpospolitej', budzi przepis nakazuj膮cy konsumentowi skorzystanie najpierw z naprawy towaru lub wymiany na inny. Dopiero gdy to b臋dzie niemo偶liwe lub zbyt kosztowne dla sprzedawcy, mo偶e domaga膰 si臋 obni偶enia ceny. Na ko艅cu pr贸bowa膰 odst膮pi膰 od umowy. Jednak 偶膮danie zwrotu pieni臋dzy mo偶e okaza膰 si臋 fikcj膮. (...) Czego艣 tu jednak nie mo偶na zrozumie膰. Bo przy tych gorszych od dotychczasowych polskich uregulowa艅 interes konsumenta na Zachodzie jest niepor贸wnanie lepiej chroniony. Ma takie uprawnienia, kt贸rych my sobie nawet nie potrafimy wyobrazi膰. Jak to jest mo偶liwe? Ot贸偶 dostosowanie przepis贸w polskich do unijnych obj臋艂o tylko cz臋艣膰 istniej膮cego tam prawodawstwa na ten temat. Poza tym jest to tylko prawo ramowe, podstawa do interpretacji praktycznej. Przede wszystkim przez organizacje prokonsumenckie, kt贸re maj膮 si艂臋 i ch臋膰 oraz wsparcie pa艅stwa, samorz膮d贸w i zwi膮zk贸w zawodowych, kt贸re reprezentuj膮 w s膮dzie interesy pokrzywdzonych, finansuj膮 je, gdy zajdzie potrzeba. A przede wszystkim s艂u偶膮 informacj膮 i pomoc膮 poprzez magazyny konsumenckie". Cz臋艣膰 IIOd wielu lat Unia Europejska jest wyra藕nie zdominowana przez Niemcy i Francj臋, swoist膮 o艣 Germano-Francji. Pod jej hegemoni膮 Polsce wyra藕nie szykuje si臋 los wiecznego popychad艂a. Dominacja Niemiec i Francji Jest to a偶 nadto widoczne, cho膰 nieszcz臋sny postkomunistyczny prezydent A. Kwa艣niewski zapewnia艂 ostatnio, 偶e stosunki polsko-niemieckie i polsko-francuskie s膮 obecnie "bardzo dobre" (wed艂ug postkomunistycznej "Trybuny" z 10 maja 2003 r.). By艂o to kolejne k艂amstwo Kwa艣niewskiego. C贸偶, bywa, 偶e niekt贸rzy ludzie nie reaguj膮 nawet wtedy, gdy si臋 ich opluje i gotowi s膮 to uzna膰 za co艣 "bardzo dobrego". Jest to jednak raczej tylko forma skrajnego masochizmu. Przypomnijmy, 偶e par臋 miesi臋cy temu prezydent Francji Jacques Chirac starannie oplu艂 Polsk臋, wzywaj膮c, by Polacy milczeli, kiedy wi臋ksze od nich pa艅stwa zabieraj膮 g艂os. Wed艂ug Chiraca, Polacy "zmarnowali doskona艂膮 okazj臋 do milczenia". S艂ynny polski naukowiec z USA, prof. Edward Ro偶ek, uzna艂, 偶e Chirac zachowa艂 si臋 w spos贸b "haniebny i upokarzaj膮cy". Zygmunt Zieli艅ski skomentowa艂 偶a艂osny wybryk Chiraca w "Nowym Przegl膮dzie Wszechpolskim" (nr 5-6 z 2003 r.): "Jeszcze nie jeste艣my w UE, a ju偶 ka偶膮 nam siedzie膰 cicho". "Wiecznemu przepraszaczowi" Kwa艣niewskiemu (przeprasza艂 ju偶 uroczy艣cie, bez upowa偶nienia, w imieniu Narodu i 呕yd贸w, i Ukrai艅c贸w), najwyra藕niej to upokarzanie Polak贸w nie przeszkadza, ba, uznaje je za wyraz "bardzo dobrych stosunk贸w". Swoista komunistyczna szko艂a pokory wobec kolejnych Wielkich Braci! Jeszcze bardziej oburzaj膮ce jest stwierdzenie Kwa艣niewskiego o "bardzo dobrych stosunkach" w odniesieniu do stosunk贸w Polski z Niemcami. Przypomnijmy, 偶e Kwa艣niewski powiedzia艂 r贸wnie偶 o tych stosunkach: "Lista sukces贸w jest d艂uga, problem贸w kr贸tka". Szkoda, 偶e p. Kwa艣niewski nie zada艂 sobie trudu wyliczenia tych sukces贸w w stosunkach z Niemcami, a raczej zapytajmy, czy jako prezydent RP co艣 w og贸le wie o tych stosunkach, a mo偶e 艣wiadomie kpi sobie w 偶ywe oczy ze swych s艂uchaczy i czytelnik贸w. Przygotowuj臋 w艂a艣nie tomik "Polska - Niemcy: kicz pojednania". Kicz, czyli fa艂sz pojednania, to zwrot, jakiego ju偶 kilka lat temu u偶y艂 tak realistyczny obserwator jak Klaus Bachmann, niemiecki korespondent w Polsce, m贸wi膮c o stosunkach mi臋dzy Polsk膮 a Niemcami. Kicz pojednania, a nie cud pojednania, jak nam wmawia艂 m.in. by艂y niefortunny minister spraw zagranicznych RP Bronis艂aw Geremek. Wmawiano nam przez lata, 偶e to Niemcy s膮 "najlepszym adwokatem" Polski w staraniach o wej艣cie do Unii Europejskiej. Wmawiano do czasu, gdy w艂a艣nie ten "najlepszy adwokat" - Niemcy - narzuci艂 Polakom 7-letni zakaz pracy w przewa偶aj膮cej cz臋艣ci kraj贸w UE. Pracuj膮c nad tomikiem o stosunkach polsko-niemieckich, przebada艂em 31 sfer 偶ycia we wzajemnych stosunkach i w ka偶dej natyka艂em si臋 co krok na z艂膮 wol臋 Niemc贸w wobec Polski. Oto kilka wymownych przyk艂ad贸w. 2 miliony Polak贸w w Niemczech s膮 pozbawione praw mniejszo艣ci narodowej i dyskryminowane na ka偶dym kroku, podczas gdy kilkusettysi臋czna mniejszo艣膰 niemiecka w Polsce jest uprzywilejowana (nie musi przestrzega膰 5-procentowego progu wyborczego). Czy ta dysproporcja jest dla Kwa艣niewskiego wyrazem bardzo dobrych stosunk贸w? Profesor Piotr Ma艂oszewski z Niemiec m贸wi艂 przed miesi膮cem na polonijnym sympozjum w Toruniu, 偶e bogate Niemcy p艂ac膮 25 razy mniej na polskie szko艂y w Niemczech ni偶 biedna Polska na niemieckie szko艂y u nas, mimo 偶e Polak贸w jest wielokrotnie wi臋cej w Niemczech. Czy prezydent Kwa艣niewski nie wie o bezlitosnych restrykcjach niemieckich wobec polskich przedsi臋biorstw w tym kraju (swoisty przedsmak tego, czego zakosztujemy w UE), czy tylko udaje skrajnie niedoinformowanego. Nawet w tak sk艂onnym do wybielania wszystkiego, co obce, postkomunistycznym
tygodniku "Wprost" z 20 kwietnia 2003 r. przyznano, i偶 Niemcy bezwzgl臋dnie
wypieraj膮 brutalnymi metodami policyjnymi i administracyjnymi polskie firmy z
Niemiec (tekst P. Cywi艅skiego pt. "Polen raus!"). Polskie firmy budowlane i
transportowe bardzo dobrze umia艂y sobie poradzi膰 w konkurowaniu z Niemcami
(polska przedsi臋biorczo艣膰 plus ni偶sze koszty) i tego Niemcy ju偶 nie umieli
znie艣膰, odchodz膮c od jakichkolwiek zasad wolnego ryku i wolnej konkurencji. Niemieckie roszczenia Czy wyrazem "bardzo dobrych stosunk贸w" jest utrzymywanie przez Niemcy nadal art. 116 w konstytucji o granicach Niemiec z 1937 r., dow贸d podtrzymywania tendencji do rewizji granic? Czy wyrazem "bardzo dobrych stosunk贸w" jest gwa艂towne nasilanie si臋 niemieckich roszcze艅 do w艂asno艣ci zachodnich i p贸艂nocnych teren贸w Polski? By艂y premier RP, prawnik i pose艂 Jan Olszewski, powiedzia艂 w wywiadzie dla "Czasu Warszawskiego" z 29 maja 2003 r., 偶e: "Obywatele niemieccy z艂o偶yli ju偶 600 tys. wniosk贸w o zwrot mienia na polskich ziemiach zachodnich. Rz膮d RFN uwa偶a ten problem za nieza艂atwiony, sprawa nabiera rumie艅c贸w, gdy staniemy si臋 cz艂onkiem UE". Czy o tym wszystkim rzeczywi艣cie nic nie wie aktualny prezydent RP, w takiej ekstazie opiewaj膮cy "bardzo dobre stosunki polsko-niemieckie"? A przecie偶 liczni profesorowie (na czele z W. Kie偶unem) i publicy艣ci ostrzegali przed zagro偶eniami dla polskiej w艂asno艣ci na Ziemiach Odzyskanych. Znany publicysta S. Michalkiewicz ostrzega艂 nawet, 偶e po wej艣ciu Polski do UE Niemcy nie tyle wykupi膮 za bezcen, co wyprocesuj膮 ziemie nale偶膮ce przed 1945 r. do Niemc贸w na terenach zachodniej i p贸艂nocnej Polski. Pami臋tajmy, 偶e s膮dy europejskie b臋d膮 musia艂y si臋 liczy膰 przede wszystkim z rol膮 Niemiec, dominuj膮cych w UE! Profesor Kie偶un zaleca艂 w tej sytuacji, by nie wchodzi膰 do UE dot膮d, a偶 Niemcy uroczy艣cie nie wyrzekn膮 si臋 swych roszcze艅 do w艂asno艣ci na polskich ziemiach. A dzi艣 te roszczenia najwyra藕niej si臋 nasilaj膮, i to nawet w oficjalnych wypowiedziach. Zalecam w tej materii p. Kwa艣niewskiemu jak偶e alarmuj膮c膮 lektur臋 interpelacji poselskich na temat roszcze艅 niemieckich, wystosowanych 10 kwietnia 2003 r. przez pos艂ank臋 LPR Halin臋 Szustak, i interpelacji pos艂a PSL Janusza Dobrosza z 2 kwietnia 2003 r. i 19 maja 2003 r. Niemcy przejmuj膮 kontrol臋 na pograniczu Przez ignorancj臋, a mo偶e przez 艣wiadomie przyj臋t膮 postaw臋 oboj臋tno艣ci i bierno艣ci, obecne w艂adze postkomunistyczne nie reaguj膮 na najwi臋ksze nawet zagro偶enia dla interes贸w polskich w stosunkach z Niemcami. A przecie偶 informacje o nich, i to prawdziwie alarmuj膮ce, mo偶na znale藕膰 nawet na stronach na og贸艂 niezbyt zatroskanej o polskie interesy narodowe Michnikowej "Gazety Wyborczej". Oto szczeg贸lnie wymowny przyk艂ad. Autorka "Wyborczej" Marzenna Guz-Vetter pisze 2 czerwca 2003 r.: "W艂adze w Warszawie lekcewa偶膮 granice zachodnie. Po wej艣ciu do Unii Europejskiej polskie w艂adze mog膮 utraci膰 znaczn膮 cz臋艣膰 kompetencji w zarz膮dzaniu programami wsp贸艂pracy przygranicznej na zachodniej granicy. Przejm膮 je biura po niemieckiej stronie granicy. W ubieg艂ych latach pa艅stwa kandyduj膮ce do UE ch臋tnie korzysta艂y z programu wsp贸艂pracy transgranicznej PHARE, kt贸rym z powodzeniem zarz膮dza艂y bez pomocy s膮siad贸w z Unii. Z chwil膮 wej艣cia do UE program PHARE jednak wygasa. Kandydaci b臋d膮 mogli korzysta膰 z unijnego programu pomocy na rozw贸j teren贸w przygranicznych Interreg (...). Projekty zg艂aszane w ramach funduszu Interreg A III b臋d膮 prawdopodobnie sk艂adane do biur zarz膮dzaj膮cych programem w Dre藕nie, Poczdamie lub Schwerinie. Niemiecki bank przekazywa艂by unijne fundusze polskim beneficjentom, a niemieccy urz臋dnicy mieliby obowi膮zek kontroli finansowej w polskich gminach korzystaj膮cych z programu. Podobnie ma si臋 sta膰 na granicy w臋giersko-austriackiej i niemiecko-czeskiej - pa艂eczk臋 przejmuj膮 tam odpowiednio Austriacy i Niemcy (...). Samorz膮dowcy w pogranicznych wojew贸dztwach nie ukrywaj膮, 偶e ta decyzja ich niepokoi. W艂adze lokalne najlepiej wiedz膮, jak kruchy jest wci膮偶 l贸d, na kt贸rym budowana jest od 1989 r. wsp贸艂praca polsko-niemiecka. Wzajemne uprzedzenia s膮 na porz膮dku dziennym. Nie zawsze to, co wa偶ne dla strony polskiej, jest istotne dla strony niemieckiej - m贸wi wojewoda zachodnio-pomorski Stanis艂aw Wzi膮tek, wsp贸艂przewodnicz膮cy Komitetu Wsp贸艂pracy Przygranicznej Polsko-Niemieckiej Komisji Mieszanej (...). Decyzja Komisji Europejskiej w sprawie zarz膮dzania Interregiem w latach 2004-2006 ju偶 zapad艂a. Lobbing w tej sprawie by艂 zbyt s艂aby (prowadzony notabene g艂贸wnie przez stron臋 niemieck膮) (...). Polski rz膮d zbyt p贸藕no zorientowa艂 si臋, 偶e zarz膮dzanie programem mo偶e sta膰 si臋 problemem politycznym (...). Impas wok贸艂 Interregu wynika z braku dyskusji na temat strategii rozwoju kraju po przyst膮pieniu do UE. Brakuje zw艂aszcza strategii dla Polski zachodniej, kt贸ra b臋dzie musia艂a stawi膰 czo艂o presji konkurencji ze strony najsilniejszego gospodarstwa pa艅stwa Unii, jakim s膮 Niemcy". Autorka zwraca uwag臋 na ewentualne fatalne skutki dla mo偶liwo艣ci konkurencji z Niemcami, wynikaj膮ce ze zbyt niskich funduszy strukturalnych przydzielanych zachodniej Polsce, kt贸ra b臋dzie szczeg贸lnie mocno wystawiona na niemieck膮 ekspansj臋 gospodarcz膮. Wed艂ug M. Guz-Vetter: "Narodowy Plan Rozwoju (...), kieruj膮c si臋 logik膮 Janosika - po macoszemu potraktowa艂 Polsk臋 zachodni膮. Mimo najwi臋kszego udzia艂u w eksporcie do Unii, potencja艂u rozwojowego i najlepszych wynik贸w w wykorzystywaniu unijnych funduszy dostanie ona stosunkowo ma艂o pieni臋dzy z Brukseli". A mo偶e to wszystko nie jest przypadkowe. A mo偶e kto艣 z kr臋g贸w polskich w艂adz dobrze "zatroszczy艂 si臋" o to, by polskie wojew贸dztwa zachodnie by艂y jak najs艂abiej przygotowane do konkurowania z niemieckimi landami. To, co pisze na ten temat Marzenna Guz-Vetter, jest prawdziwie szokuj膮ce: "Wed艂ug prognoz MGiPS na lata 2004-2006 wojew贸dztwa przy granicy z Niemcami b臋d膮 mog艂y liczy膰 na 1,730 mld euro z funduszy strukturalnych i sp贸jno艣ci (tzw. 艣ciana wschodnia 1,750 mld, wojew贸dztwo 艂贸dzkie - 976,6 mln). Tymczasem niemieckim landom wschodnim ju偶 uda艂o si臋 przekona膰 Bruksel臋, by w latach 2007-2013 otrzyma膰 pomoc zbli偶on膮 do obecnego poziomu 20 mld euro (w latach 2006)". Wstrz膮saj膮ca jest r贸wnie偶 wymowa dalszej partii tekstu M. Guz-Vetter, stwierdzaj膮cej m.in.: "Z bada艅 pogranicza, kt贸re przeprowadzi艂am dla Instytutu Spraw Publicznych, wynika, 偶e polskie elity nie maj膮 odpowiedzi na pytanie o miejsce w polityce zagranicznej i gospodarczej dla tzw. ziem zachodnich. W wyniku integracji z UE polsko-niemieckie pogranicze po raz pierwszy od 1945 r. b臋dzie stanowi艂o jeden obszar gospodarczy. Tymczasem asymetria w rozwoju tego regionu si臋 nasila. Po niemieckiej stronie w rozw贸j infrastruktury i wsparcie przedsi臋biorstw inwestowane s膮 od lat gigantyczne sumy" [podkr. - J.R.N.]. W艂osy staj膮 d臋ba na my艣l o prawdziwej wymowie informacji zawartych w powy偶szym tek艣cie. A wi臋c "po raz pierwszy od 1945 r." stworzone zostaj膮 znakomite warunki dla przyspieszonej germanizacji gospodarczej, zdominowania po艂膮czonego dzi臋ki UE w jeden przygraniczny polsko-niemiecki obszar gospodarczy, zdominowany gospodarczo przez stron臋 niemieck膮. I to wszystko przy ca艂kowitej bezczynno艣ci polskich pseudoelit, a najpewniej za wiedz膮 niekt贸rych jej przedstawicieli. Wyobra藕my sobie, co niemiecka kontrola finansowa b臋dzie oznacza膰 w polskich
wojew贸dztwach przygranicznych, np. w wojew贸dztwie opolskim. Mo偶e ona sta膰 si臋
dodatkowym znakomitym instrumentem finansowym dla wspierania niemieckiej
mniejszo艣ci, by j膮 jeszcze bardziej uprzywilejowa膰 w Polsce. Pozostawienie transgranicznej wsp贸艂pracy Interreg 偶ywio艂owi dora藕nych decyzji i wewn臋trznych spor贸w oraz pozbawienie samorz膮d贸w odpowiednich funduszy i prawa g艂osu mo偶e sprawi膰, 偶e po wej艣ciu Polski do Unii w wojew贸dztwach zachodnich b臋d膮 realizowane w znacznym stopniu cele niemieckiej polityki regionalnej [podkr. - J.R.N.]. Po艣wi臋ci艂em tyle miejsca na om贸wienie tak wa偶nego i budz膮cego jak偶e
uzasadniony alarm artyku艂u Marzenny Guz-Vetter ze wzgl臋du na fakt, 偶e
najwyra藕niej zosta艂 on powszechnie przeoczony przez czytelnik贸w i komentator贸w
(opublikowano go na bardzo odleg艂ym miejscu - na 31. stronie "Gazety Wyborczej",
w cz臋艣ci po艣wi臋conej gospodarce), gdzie raczej zagl膮da niezbyt du偶a cz臋艣膰
czytelnik贸w. O nas bez nas Jaskrawym przejawem dyskryminacji Polski i innych pa艅stw kandyduj膮cych do UE ma si臋 sta膰 fakt, 偶e zostan膮 one pomini臋te przy ustalaniu nowego bud偶etu UE na lata 2007-2013. W ten spos贸b kolejny raz potwierdza si臋, 偶e Unia Europejska przygotowa艂a dla nas model pa艅stw drugiej kategorii, a nie pa艅stw posiadaj膮cych r贸wne prawa, o co tak znacz膮co upomnia艂 si臋 niedawno Ojciec 艢wi臋ty. Brak obecno艣ci Polski przy ustalaniu bud偶etu grozi rozlicznymi niekorzystnymi dla nas ustaleniami. Mi臋dzy innymi korespondent Polski w Brukseli J臋drzej Bielecki ostrzega艂 w tek艣cie "Nic o nas bez nas" ("Rzeczpospolita" z 6 marca 2003 r.), 偶e w historii bud偶etowej Unii zawsze decyduj膮ce by艂y ustalone wcze艣niej propozycje Komisji. Nigdy przedtem Bruksela nie sk艂ada艂a propozycji bud偶etowych tak wcze艣nie, na trzy lata przed wej艣ciem w 偶ycie przepis贸w. Wyra藕nie chodzi o przeforsowanie ustale艅, kt贸re b臋d膮 korzystne dla g艂贸wnych pa艅stw UE z pomini臋ciem Polski i innych pa艅stw cz艂onkowskich, kt贸re b臋d膮 musia艂y si臋 im podporz膮dkowa膰. Przypomnijmy za艣, 偶e ju偶 w latach 2004-2006 Polska, cho膰 jest relatywnie dwa razy ubo偶sza od Hiszpanii, otrzyma trzy razy mniej pieni臋dzy na jednego mieszka艅ca (60 euro). Skorumpowana Unia Jak Polska b臋dzie sobie radzi膰 po ewentualnym wej艣ciu do Unii Europejskiej, otrzymuj膮c o wiele mniej 艣rodk贸w ni偶 stare kraje cz艂onkowskie, a za to z obowi膮zkiem natychmiastowego wp艂acania wyg贸rowanej sk艂adki cz艂onkowskiej i innych obci膮偶e艅, si臋gaj膮cych razem sumy oko艂o 8-9 proc. polskiego bud偶etu? Ta sprawa wcale nie obchodzi rz膮dz膮cej nami pr贸偶niaczej klasy politycznej, kt贸ra marzy wy艂膮cznie o zagospodarowaniu dla SLD 2500 unijnych, bardzo wysoko p艂atnych urz臋d贸w - synekur. Zastan贸wmy si臋, jak mo偶na wchodzi膰 do UE z tak prze偶artym korupcj膮 aparatem administracyjnym i czym to grozi. To nieprawda, 偶e Unia nam pomo偶e wyleczy膰 patologie obecnej administracji. Nawet w prounijnym "Newsweeku" przytaczano 29 grudnia 2002 r. casus Grecji, kt贸rej administracja wcale nie zosta艂a "wyleczona" po wej艣ciu do UE, wr臋cz przeciwnie. Wed艂ug "Newsweeka": "(...) wielu Grek贸w twierdzi, 偶e ich pa艅stwu powodzi艂oby si臋 lepiej, gdyby pozostali na zewn膮trz Unii, zdani na samych siebie. De facto bowiem to cz艂onkostwo w Unii pozwoli艂o Grecji odwlec konieczne reformy". Nawet w prounijnym "Go艣ciu Niedzielnym" z 16 lutego 2003 r. przyznawano, 偶e przy realizacji z艂ego modelu cz艂onkostwa mo偶e doj艣膰 do uczynienia z unijnych przetarg贸w kolejnego elementu dofinansowywania skorumpowanej klasy politycznej". Podkre艣lenia w tek艣cie pochodz膮 od Redakcji Naszej Witryny Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2003-06-05 |