nasza witryna Prounijne omamy
Ks. Czes艂aw S. Bartnik, Nasz Dziennik


 
Propagandy艣ci integracji z UE na niewolniczych warunkach wmawiaj膮 Polakom, 偶e rz膮dy podpisa艂y jedynie traktat gospodarczy, a wi臋c nie zaci膮gn臋li艣my 偶adnych zobowi膮za艅 ideologicznych, politycznych, moralnych i kulturowych. Jednak jest to tylko zas艂ona dymna, maj膮ca ukry膰 wyprzeda偶 wolnej duszy polskiej. Propagandy艣ci ci maj膮 jakie艣 omamy raju zachodnioeuropejskiego, nie dostrzegaj膮 p艂yn膮cych stamt膮d zagro偶e艅.

Gospodarka jako autostrada dla ideologii

Redukowanie Traktatu z Aten do samej gospodarki jest nieprawdziwe. Trzeba pami臋ta膰, 偶e ju偶 Traktat z Maastricht I z 7 lutego 1992 roku, powo艂uj膮cy Uni臋 Europejsk膮, wprowadzi艂 nie tylko wsp贸lnot臋 gospodarki, ale i waluty, polityki zagranicznej, bezpiecze艅stwa, wymiaru sprawiedliwo艣ci, obywatelstwa "europejskiego" (nie b臋dziemy ju偶 obywatelami Polski, lecz Europy). Wprowadzono te偶 jeden wsp贸lny Parlament Europejski. Po Maastricht II w lutym 1997 roku przygotowuje si臋 dalsze zacie艣nianie wsp贸lnoty: jeden prezydent, jeden minister spraw zagranicznych, jeden rz膮d, jedna etyka "europejska", jeden system warto艣ci i w og贸le jedna ideologia. Na razie wszystko to nie jest jeszcze uj臋te w konstytucji, bo in偶ynierowie Europy nie chc膮 sp艂oszy膰 艣rodkowowschodniej europejskiej dziesi膮tki n臋dzarzy, ale wyra藕nie wida膰, 偶e chodzi im o stworzenie jednego superpa艅stwa i imperium, dla kt贸rego nasze tereny s膮 niezb臋dne. Oczywi艣cie, spo艂ecze艅stwa zachodnie wcale nas nie chc膮, zreszt膮 nas nie znaj膮. "Chc膮" nas jednak bardzo stratedzy nowej Europy, mog膮cej rywalizowa膰 z Ameryk膮. Je艣li chodzi o warto艣ci, to Konwent Europejski w 2. punkcie przygotowywanej konstytucji europejskiej proponuje: poszanowanie ludzkiej godno艣ci, wolno艣ci, demokracj臋, pa艅stwo prawa i poszanowanie praw cz艂owieka. S膮 to jednak sformu艂owania bardzo niejasne i nieprecyzyjne.

Poza oficjalnymi zapisami forsuje si臋 na r贸偶ne sposoby ideologi臋 nowej szko艂y frankfurckiej, rozga艂臋zionej na lobby 偶ydowskie we Francji i USA, a wi臋c liberalizm, postmodernizm i socjaldemokracj臋. Ideologia ta jest zwr贸cona przede wszystkim przeciwko Ko艣cio艂owi katolickiemu i tradycjom chrze艣cija艅skim, Dekalogowi, rodzinie, godno艣ci innych narod贸w, przeciwko znaczeniu uniwersytet贸w i dyscyplinie spo艂ecznej na rzecz absolutnej swobody bogatych jednostek. Mo偶e dlatego Papie偶 liczy, 偶e Polska mog艂aby cho膰 cz臋艣ciowo zahamowa膰 te rozk艂adowe tendencje? W ka偶dym razie Zach贸d nie poprzestaje na samej gospodarce, lecz u偶ywa jej w du偶ej mierze jako narz臋dzia do osi膮gania cel贸w ideologicznych, np. niszczenia chrze艣cija艅skiej moralno艣ci i religii. Pat Cox zaatakowa艂 w swoim czasie impertynencko Leszka Millera za to, 偶e premier nie chcia艂 sprzeda膰 medi贸w pa艅stwowych antypolskiemu koncernowi prasowemu, szerz膮cemu ow膮 ideologi臋. Dzi艣 ten sam pan Cox, zaganiaj膮c nas do UE, zapewnia, 偶e Unia nie obejmuje kwestii ideologii. A wi臋c u samych podstaw propagandy prounijnej le偶y niesp贸jno艣膰 my艣lowa!

Podobn膮 nierzeczowo艣膰 wykazuje prezydencka broszurka "Tak dla Polski", je艣li chodzi o religi臋 i Ko艣ci贸艂 (s. 9). Na pytanie: "Czy cz艂onkostwo w Unii jest zagro偶eniem dla religii i Ko艣cio艂a?", odpowied藕 brzmi: "Nie". A jaka jest argumentacja? "Swoboda wyznania i rola Ko艣cio艂a gwarantowana jest przez Konstytucj臋 Rzeczypospolitej". A wi臋c nie przez konstytucj臋 Unii, lecz przez nasz膮 Konstytucj臋, kt贸ra b臋dzie podlega艂a przysz艂ej konstytucji europejskiej. Dalej prezydent naucza, 偶e "Ko艣cio艂y w pa艅stwach Unii maj膮 pe艂n膮 swobod臋". A wi臋c nie w ca艂ej Unii jako takiej, lecz w poszczeg贸lnych pa艅stwach. W ca艂ej Unii natomiast pe艂n膮 swobod臋 ma tylko ateizm, kt贸ry jest podstaw膮 tamtej ideologii.

Mamy tu zatem s艂ynny problem tzw. klauzuli ko艣cielnej, czyli Deklaracji ministr贸w spraw zagranicznych Unii z 2 pa藕dziernika 1997 roku, do艂膮czonej do Traktatu Amsterdamskiego, nie maj膮cej zreszt膮 偶adnego znaczenia prawnego, tak jak i polska deklaracja "moralno艣ci", do艂膮czona do umowy kopenhaskiej. Ot贸偶 prezydent powo艂uje si臋 na t臋 Deklaracj臋, kt贸ra notabene zosta艂a w broszurce 藕le przytoczona. W niej brzmi ona nast臋puj膮co: "UE respektuje i nie narusza przewidzianego prawem krajowym statusu Ko艣cio艂贸w i stowarzysze艅 lub wsp贸lnot religijnych w Pa艅stwach Cz艂onkowskich" (s. 9). Tymczasem w oryginalnym tek艣cie niemieckim (w t艂umaczeniu na polski) jest: "Unia przestrzega statusu, jakim ciesz膮 si臋 Ko艣cio艂y (...) w pa艅stwach cz艂onkowskich odpowiednio do ich przepis贸w prawnych, tak aby nie zosta艂y one naruszone" (za ks. H. Jurosem). Zachodzi tu zatem istotna r贸偶nica: UE nie tylko respektuje status Ko艣cio艂a jedynie w poszczeg贸lnych krajach (a nie w ca艂ej UE), ale tak偶e ro艣ci sobie prawo kontroli, czy te przepisy nie s膮 naruszane, tak przez pa艅stwo, jak i przez Ko艣ci贸艂. Po艣rednio wi臋c UE ma jurysdykcj臋 i nad Ko艣cio艂em. Ciekawe, 偶e dyplomaci ko艣cielni nie dostrzegaj膮 tego od roku 1997.
Prezydent dodaje, 偶e "Unia nie pozwala dzieli膰 obywateli na lepszych i gorszych z powodu ich stosunku do religii". W艂a艣nie widzimy, jak ten przepis jest realizowany: "r贸wne prawa" maj膮 i wyznawcy jakiej艣 religii, i publiczni blu藕niercy, co pokazuj膮 liczni pseudoarty艣ci, blu藕ni膮c przeciwko Chrystusowi, Matce Bo偶ej, Ko艣cio艂owi, Papie偶owi. Prawnicy m贸wi膮 wprost: w UE wolno wyznawa膰 sobie prywatnie wiar臋 i wolno przeciwko niej (prywatnie i publicznie) blu藕ni膰. Pozwala na to wolno艣膰 i pluralizm. Jest to po prostu jaka艣 degeneracja prawna i intelektualna.

Za gospodark膮 idzie tak偶e niemoralno艣膰. U nas pod sp贸藕nionym naciskiem Episkopatu po szczycie w Kopenhadze uchwalono deklaracj臋 parlamentarn膮 o zachowaniu autonomii co do moralno艣ci (chrze艣cija艅skiej). Chodzi g艂贸wnie o ochron臋 偶ycia, ma艂偶e艅stw, rodziny, etyki seksualnej. Jednak偶e Parlament Europejski uzna艂, 偶e deklaracja polska nie ma dla niego charakteru wi膮偶膮cego. Profesor Dariusz Rosati, zagorza艂y zwolennik integracji na obecnych warunkach, m贸wi, 偶e "moralno艣膰 nie jest przedmiotem ustale艅 mi臋dzy Polsk膮 a Uni膮", czyli 偶e nic nam nie grozi. Ale przecie偶 to 藕le, 偶e nie ma ustale艅, kt贸re by nas zabezpiecza艂y przed inwazj膮 barbarzy艅stwa moralnego z Zachodu. Inwazja ta dokonuje si臋 ju偶 poprzez stosowanie r贸偶nych 艣rodk贸w gospodarczych. I tak filmy demoralizuj膮ce m艂odzie偶 s膮 ta艅sze, tak偶e ceny drogich lek贸w s膮 ni偶sze, je艣li s膮 do nich do艂膮czone 艣rodki antykoncepcyjne lub poronne. Pomoc finansowa dla m艂odzie偶y zostaje udzielona, je艣li dopu艣ci si臋 propagand臋 przeciwko Dekalogowi; czasami obiecuje si臋 pomoc dla miast, je艣li propaguje si臋 tre艣ci homoseksualne; finansowanie bada艅 humanistycznych bywa 艂atwiejsze, je艣li maj膮 one wyd藕wi臋k antykatolicki itp.

Z kolei prezydent Kwa艣niewski m贸wi艂 11 maja br. w I programie telewizji, akurat przeciwnie do pana Rosatiego, 偶e UE nie opiera si臋 na ustaleniach gospodarczych, lecz na "systemie warto艣ci". Mamy wi臋c Uni臋 ideologiczn膮, a nie gospodarcz膮. W propagandzie zal臋g艂a si臋 degrengolada. Nasi notable albo nie rozumiej膮 problematyki, a tylko siej膮 pustos艂owie, albo po prostu nas ok艂amuj膮. Je艣li jednak UE opiera si臋 na "systemie warto艣ci", jak chce prezydent, to "wolna wymiana towar贸w i kapita艂u" poci膮ga za sob膮 z konieczno艣ci "woln膮 wymian臋 idei", a wi臋c i owych warto艣ci, o kt贸rych m贸wi艂 prezydent Niemiec Johannes Rau w Gnie藕nie w 2000 roku, a mianowicie kodeks nowych warto艣ci niechrze艣cija艅skich, bo "chrze艣cija艅skie ju偶 si臋 prze偶y艂y i chrze艣cijan jest w Europie ju偶 tylko 49 procent". Nie tylko w Holandii i Belgii, ale niemal we wszystkich pa艅stwach zachodnich dzia艂aj膮 pot臋偶ne o艣rodki, kt贸re swobodnie zwalczaj膮 warto艣ci chrze艣cija艅skie, 艂膮cznie z etyk膮, i otrzymuj膮 b艂ogos艂awie艅stwo ze strony ustawodawstwa i rz膮d贸w. "Nowe warto艣ci" UE s膮 ubierane w pi臋kne s艂owa: demokracja, prawa ludzkie, wolno艣膰, godno艣膰. Praktycznie s膮 to tylko frazesy dla mas, a w g艂臋bi rzeczy s膮 to: materializm, ateizm, prawo si艂y, prymat pieni膮dza nad osob膮, etyka czysto indywidualna, podzia艂 na "nadludzi" i "podludzi", duch burzenia wszelkiego szlachetnego dziedzictwa, kult cz艂owieka technicznego, pogarda dla religii, "skuteczno艣膰" zamiast prawdy. W rezultacie my, tu na dole, podejrzewamy, 偶e wi臋kszo艣膰 naszych polityk贸w niemy艣l膮cych po polsku nie tylko wie o inwazji niemoralnej ideologii zachodniej, ale po cichu j膮 wspiera albo przynajmniej czuje si臋 wobec niej ca艂kowicie bezradna.

Przest臋pcze mamienie m艂odzie偶y

Wprawdzie polityka od wiek贸w 艂膮czy艂a si臋 z jakim艣 oszukiwaniem i podst臋pem, ale dzisiaj si臋gaj膮 one zenitu. U nas obecnie dochodzi do szczeg贸lnie bolesnych dw贸ch wielkich oszustw: wobec m艂odzie偶y i bezrobotnych.
Propagandy艣ci dla jakich艣 osobistych cel贸w 偶eruj膮 na naturalnych marzeniach m艂odego cz艂owieka o szerokim 艣wiecie. Obiecuj膮 po integracji studia i nauk臋 na Zachodzie, nie tylko dla garstki m艂odzie偶y, ale dos艂ownie dla wszystkich. Tymczasem studia dla Polak贸w za granic膮 s膮 - i b臋d膮 - bardzo drogie. Czesne, utrzymanie, 艣rodki naukowe, komunikacja z Polsk膮 - w normalnych warunkach trzeba na to kilka tysi臋cy euro miesi臋cznie. Stypendium lub zni偶ki uzyska mo偶e jeden z tysi膮ca ch臋tnych, i to je艣li jest dzieckiem znanego polityka, wysokiego urz臋dnika lub radykalnego ateisty. U nas ch臋tnych na studia zagraniczne by艂oby oko艂o miliona. Jednak i na Zachodzie czo艂owe uczelnie s膮 przepe艂nione. Poza tym w dziedzinach humanistycznych maj膮 poziom przewa偶nie ni偶szy ni偶 nasze uniwersytety pa艅stwowe.

Trzeba te偶 zauwa偶y膰, 偶e tylko nieliczni ludzie maj膮 wybitne zdolno艣ci j臋zykowe. Wi臋kszo艣膰 potrzebuje kilku lat nauki j臋zyka. Na doskona艂膮 znajomo艣膰, 偶eby pisa膰 w obcym j臋zyku z humanistyki, trzeba ok. 10 lat. Przy tym w ceni膮cych si臋 uczelniach nie dopuszcz膮 obcokrajowca do doktoratu wcze艣niej ni偶 po 10-20 latach od uko艅czenia studi贸w. Zdarzy艂o mi si臋 w Pary偶u, 偶e gdy nie wym贸wi艂em dobrze chrapliwego "r" francuskiego, to policjant mi w og贸le nie odpowiedzia艂 na pytanie, a ksi臋garz nie chcia艂 sprzeda膰 ksi膮偶ki, dop贸ki nie poprawi艂em wymowy. A jakiej znajomo艣ci j臋zyka wymagaj膮 profesorowie zakochani w swoim j臋zyku, kt贸rzy uwa偶aj膮 go za najpi臋kniejszy na 艣wiecie? Tymczasem o naszych j臋zykach nic nie wiedz膮. Kilku profesor贸w uniwersyteckich w Pary偶u pyta艂o mnie kiedy艣, czy Polacy maj膮 j臋zyk sw贸j czy rosyjski. Rosjan w og贸le ceni膮 znacznie wy偶ej. Nie m贸wi臋 tego przeciwko Francuzom, lecz pokazuj臋, jak bardzo musimy przed ewentualn膮 akcesj膮 podnie艣膰 nasz image i startowa膰 z pozycji ludzi wolnych, a nie namolnych 偶ebrak贸w i niewolnik贸w. Niewolnik w dzisiejszej kulturze to nie cz艂owiek.

Gdyby nawet ca艂a m艂odzie偶 wyjecha艂a na studia, to po pierwsze, Europa Zachodnia nie mog艂aby jej przyj膮膰, bo s膮 tam limity i uczelnie s膮 przepe艂nione, a po drugie, Polska od razu by zgin臋艂a. Gadki naszych euroentuzjast贸w o studiach na Zachodzie to przest臋pstwo wobec m艂odzie偶y i Polski. Poza tym na Zach贸d nie wyjedzie ani dziecko ch艂opa, ani robotnika czy mieszczanina klasy 艣redniej, a dzieci bogaczy ju偶 je偶d偶膮 bez integracji. Ponadto nasze w艂adze od lat nie zajmuj膮 si臋 m艂odzie偶膮 polonijn膮 na Wschodzie, potomkami krwawo prze艣ladowanych Polak贸w. Rz膮dom tym, poczynaj膮c od roku 1989, powinno si臋 wytoczy膰 proces o dzia艂alno艣膰 antypolsk膮. Maj膮 pieni膮dze na propagand臋 unijn膮 i na wojn臋 w Iraku, a na ratowanie gin膮cych dzieci polskich, cierpi膮cych za Ojczyzn臋 i wiar臋, nie mog膮 ich znale藕膰. Nie mog膮, bo niestety s膮 to przewa偶nie polityczni atei艣ci, 艣ci艣le powi膮zani z ideologami zachodnimi, strugaj膮cy nowoczesn膮 "arystokracj臋 艣wiata".

Niekt贸rzy te偶 dodaj膮, 偶e po integracji z Zachodu przyjad膮 ludzie na studia do Polski. To tylko puste, nieodpowiedzialne s艂owa. Przecie偶 bogaci mog膮 przyje偶d偶a膰 i teraz, a gdyby nap艂yn臋艂o ich wi臋cej, to zabior膮 miejsca naszym. Ale po integracji nie b臋dzie wielu ch臋tnych do studiowania w Polsce, poniewa偶 zniszczono nam dobr膮 opini臋, a nasze rz膮dy jej nie broni膮. Jest to walka 艣rodowisk zachodnich przeciwko nam, 偶eby艣my byli pos艂uszn膮 i uleg艂膮 koloni膮, 偶yj膮c膮 w poczuciu ni偶szo艣ci. Zachodnie o艣rodki nie chc膮 popiera膰 u nas wy偶szych szk贸艂 prywatnych, bo planuj膮 zak艂adanie po integracji uczelni z w艂asn膮 obsad膮 profesorsk膮, 偶eby szerzy膰 swoj膮 ideologi臋. Nie b臋d膮 bynajmniej dba艂y o wykszta艂cenie Polak贸w pod wzgl臋dem intelektualnym. Nasi studenci w takich szko艂ach b臋d膮 musieli najpierw przez rok lub dwa uczy膰 si臋 ich j臋zyk贸w. Kto nam da na to pieni膮dze?
Kto艣 powie: integracja jest potrzebna, 偶eby Zach贸d nas dobrze pozna艂. Tak! Je艣li jednak pozna nas teraz jako 偶ebrak贸w i niewolnik贸w, to b臋dzie jeszcze gorzej. Trzeba czasu na wewn臋trzn膮 odbudow臋 Polski i na osi膮gni臋cie r贸wnowagi gospodarczej i duchowej. Zach贸d nas nie odbuduje bez wielkiego wk艂adu z naszej strony. Na razie to ich ideologia tylko pomog艂a niszczy膰 nasz przemys艂, zabija膰 wie艣 oraz rujnowa膰 艣wiat robotniczy i duchowo-kulturalny. "Pozwolili艣my niszczy膰 nasz przemys艂, otwieraj膮c granice dla unijnego potencja艂u gospodarczego, kt贸rego ekspansja odebra艂a milionom Polak贸w miejsca pracy. Oddali艣my 'krwioobieg' finansowy niepolskim systemom bankowym. Pozwolili艣my m艂odszemu pokoleniu zapomnie膰 o tym, co dla ka偶dego Polaka w tym szczeg贸lnym miejscu Europy znaczy艂o i znaczy s艂owo Polska"
(Z. Trzaska Durski, Z. Nag贸rski, z tekstu nieprzyj臋tego przez Tygodnik "Solidarno艣膰").
M艂odzie偶 musi zosta膰 w kraju poza wyj膮tkami koniecznymi dla rozwoju naszej nauki. M艂odzi powinni przede wszystkim odbudowa膰 ducha polskiego, polsk膮 polityk臋, gospodark臋, kultur臋, wolno艣膰 i honor polski. Musz膮 cho膰 w cz臋艣ci przezwyci臋偶y膰 panuj膮ce w 偶yciu publicznym i osobistym zak艂amanie, kt贸re bynajmniej nie min臋艂o po upadku ustroju bolszewickiego. M艂odzie偶 musi wypracowa膰 "polsk膮 poprawno艣膰 polityczn膮". Ciekawe, 偶e pro艣ci ludzie s膮 du偶o bardziej moralni w 偶yciu publicznym ni偶 politycy. Pami臋tam, jak przed wojn膮 ja, m贸j brat J贸zef i Matka pragn臋li艣my wyjecha膰 z naszej ma艂ej wsi 殴rzebce do Kopyczy艅ca na Ukrainie, gdzie dawali nam wi臋ksze gospodarstwo (tutaj mieli艣my tylko 3 ha dla 9 os贸b). Ale Ojciec ludowiec nie chcia艂 o tym s艂ysze膰, bo to by艂aby ziemia zabrana Ukrai艅com. Z艂o艣ci艂em si臋 na Ojca, 偶e nie chce szerokiego 艣wiata. Dopiero teraz wiem, 偶e by艂oby to z艂o, no i dawno ju偶 nikt z nas by nie 偶y艂. M艂odzie偶 ma s艂uszne i serdeczne marzenia, ale przewa偶nie nie zna si臋 na sprawach spo艂eczno-politycznych, cho膰 ma o sobie pod tym wzgl臋dem wysokie mniemanie.

Mamienie bezrobotnych

Podobnie przest臋pstwem jest m贸wienie czterem milionom bezrobotnych, 偶e w UE dostan膮 prac臋. Owszem, zetkn膮艂em si臋 z tym, 偶e kiedy艣, przed zawi膮zaniem Unii, W艂osi masami wyje偶d偶ali za prac膮 do Niemiec i Francji, ale to by艂a dla nich prawdziwa katorga. Prawie wszyscy tacy pracownicy marzyli o ustroju komunistycznym, jaki wtedy panowa艂 w Polsce. Je偶eli chodzi o Polak贸w, to dzi艣 tylko bardzo nieliczni mogliby dosta膰 dobr膮 prac臋. W Niemczech, Francji, Anglii i W艂oszech zaczyna si臋 za艂amanie gospodarcze, g艂贸wnie z powodu pomieszania socjalizmu, liberalizmu i neokapitalizmu w doktrynie spo艂eczno-gospodarczej. W krajach tych, do niedawna rozwijaj膮cych si臋, istotnie pracowa艂y miliony obcokrajowc贸w, bo narody zachodnioeuropejskie powoli wymieraj膮. Ale cudzoziemcy: Algierczycy, Wietnamczycy, Pakista艅czycy, Korea艅czycy, Turcy, Chi艅czycy, Murzyni, dostawali tylko prace s艂u偶ebne. My podzieliliby艣my ich los, ale i to tylko w贸wczas, gdyby艣my wygrali konkurencj臋 z nimi. Przewa偶nie mieliby艣my prace sezonowe, w oczyszczalniach miast, w kopalniach, przy sprz膮taniu klozet贸w itp. Przy tym robotnicy z teren贸w dawnych kolonii zachodnich b臋d膮 zawsze - z wielu powod贸w - lepiej traktowani ni偶 niesforni Polacy. Ale dzi艣 i tamci robotnicy zaczynaj膮 ju偶 masowo traci膰 prac臋 i tylko stanowi膮 niebezpieczne o艣rodki buntownicze w wielkich miastach.
Poza tym kraje zachodnie maj膮 miliony swoich bezrobotnych. Wielu ludzi nieco wykszta艂conych z tamtych kraj贸w tylko czyha, 偶eby nadarzy艂a si臋 sposobno艣膰 udania si臋 do naszych "kolonii" na stanowiska urz臋dnicze, kontrolne, administracyjne, celne, doradcze itd., co jeszcze bardziej pomno偶y bezrobocie naszych absolwent贸w. U siebie za艣 z zasady nie uznaj膮 naszych dyplom贸w, gradacji szkolnych, kwalifikacji. Naszych lekarzy uwa偶aj膮 za felczer贸w, doktor stomatologii musi by膰 najpierw par臋 lat praktykantem u nich. Potrzebuj膮 piel臋gniarek, bo to ci臋偶ka praca i niewdzi臋czna, ale i od nich wymagaj膮 kilkuletniego sta偶u u siebie, a na razie zlecaj膮 jedynie sprz膮tanie szpitali lub zatrudniaj膮 je w rodzinach lekarzy do nia艅czenia rozkapryszonych dzieci albo zdziecinnia艂ych starc贸w. Podobnych dyskryminacji naszych pracownik贸w s膮 tysi膮ce. Owszem, bywa zapotrzebowanie na naszych specjalist贸w, np. na informatyk贸w, ale i im na og贸艂 nie daje si臋 warunk贸w lepszych ni偶 w Polsce, a poza tym traktuje si臋 gorzej ni偶 swoich.

W rezultacie, 偶eby zwyczajny pracownik m贸g艂 wyjecha膰 do pracy na Zach贸d, musi mie膰 ju偶 na sam pocz膮tek du偶e pieni膮dze. Musi wiedzie膰, jak wyszuka膰 prac臋 bez oszustwa, jak wygra膰 konkurencj臋 z Turkiem czy Wietnamczykiem, gdzie zamieszka膰, bo chyba nie b臋dzie sypia艂 na chodniku, na kracie ogrzewania jak kloszard. A co w razie z艂apania zwyk艂ej grypy? Poza tym robotnik to nie maszyna ani zwierz臋, lecz istota, kt贸ra musi mie膰 swoj膮 nisz臋 spo艂eczn膮. Je艣li m膮偶 i ojciec albo 偶ona i matka pojedzie np. do Hiszpanii, to co b臋dzie z rodzin膮 w kraju? Przecie偶 nie mog膮 wszystkie rodziny roz艂膮czy膰 si臋 na ca艂e lata lub na zawsze. Pracownik musi nawi膮za膰 z otoczeniem 艣cis艂e wi臋zi: pracownicze, polityczne, kulturalne, religijne, obyczajowe. Naprawd臋, obiecuj膮cy masow膮 prac臋 za granic膮 s膮 lud藕mi, kt贸rzy powinni by膰 karani wi臋zieniem.

Je艣li Polska nie zmieni u siebie ustroju gospodarczego i socjalnego, to nied艂ugo prac臋 b臋d膮 mieli tylko rz膮dz膮cy, wy偶si urz臋dnicy, policja i s艂u偶膮cy u biznesmen贸w zachodnich. Na terenie Polski i dziewi臋ciu innych kraj贸w in偶ynierowie spo艂eczni Zachodu eksperymentuj膮 z wprowadzaniem nowego ustroju, opartego na indywidualizmie ateistycznym i socjalizmie oligarch贸w. Podobnie eksperymentowali z komunizmem. W nowym 艣wiecie ch艂opi zostan膮 w ca艂o艣ci wyw艂aszczeni, czego partie "ludowe" w wi臋kszo艣ci nie mog膮 zrozumie膰. Wielki przemys艂 obr贸ci si臋 w cmentarzysko robotnicze. Kultura polska przetrwa jedynie w wi臋kszych bibliotekach. A ideologowie nowej Europy b臋d膮 kreatorami i nauczycielami "nowej Polski". Powoli opanowuj膮 oni w Polsce wszystkie dziedziny 偶ycia, a przede wszystkim 艣wiatopogl膮d, literatur臋, sztuk臋, filmy i teatr. Wszystko to robi si臋 ateistyczne, antychrze艣cija艅skie i zak艂amane, jak za komuny. Trzeba temu wszystkiemu przeciwstawi膰 po prostu zdrowy rozum. St膮d, rzecz charakterystyczna, pro艣ci ch艂opi i robotnicy okazuj膮 si臋 du偶o m膮drzejsi, ni偶 wi臋kszo艣膰 czo艂owych polityk贸w. I to oni lepiej mog膮 zdecydowa膰 o losie Polski. Przypomina mi si臋, jak tu偶 po wojnie chwalcy unii ze Zwi膮zkiem Sowieckim zorganizowali dokszta艂canie ideologiczno-polityczne. W艣r贸d s艂uchaczy owych "wiecznotrwa艂ych prawd" znalaz艂a si臋 i moja ciocia Aniela. Uczony post臋powiec zapyta艂 j膮: "Kto rz膮dzi teraz Polsk膮?". "Stalin" - pad艂a kr贸tka odpowied藕. Ju偶 jej wi臋cej nie dokszta艂cali.

Mamienie has艂em jedno艣ci

W propagandzie za przyst膮pieniem do UE odmienia si臋 na wszystkie sposoby i bez przerwy s艂owo "jedno艣膰". Ale to poj臋cie w naszych mediach zrobi艂o si臋 nieme i puste. Nie wiadomo w sumie, o jak膮 jedno艣膰 chodzi. Czy tylko o jedno艣膰 ekonomiczn膮? Czy tak偶e polityczn膮, pa艅stwow膮, kulturow膮, duchow膮, 艣wiatopogl膮dow膮, moraln膮, religijn膮, komunikacyjn膮, geograficzn膮?...

Owszem, s膮 i tacy, kt贸rzy my艣l膮 o tworzeniu jednej nowej religii europejskiej. Ludzie dzi艣 poszaleli w swej wierze we w艂asn膮 moc stwarzania wszystkiego. Wielu g艂臋bszych my艣licieli zachodnich szuka podstaw jedno艣ci duchowej w monoteizmie chrze艣cija艅stwa, judaizmu i islamu. Ale taka podstawa nie obejmuje ateist贸w i niekt贸rych od艂am贸w religii synkretycznych, np. scjentolog贸w. Zreszt膮 i monoteizm jest r贸偶nie rozumiany w odniesieniu do 偶ycia spo艂ecznego. Tote偶 og贸艂 in偶ynier贸w Europy bierze za podstaw臋 jedno艣ci ideowej absolutny ateizm, kt贸ry rzekomo nie stanowi 藕r贸d艂a konflikt贸w. Ale ateizm jest ide膮 pust膮 i czysto negatywn膮. Dlatego z kolei od kilku lat rezygnuje si臋 z jedno艣ci ideowej na rzecz pluralizmu i subiektywizmu: ka偶dy bierze sobie za element wi膮偶膮cy go z Europ膮 to, co mu odpowiada - jeden Boga, drugi pieni膮dz, trzeci narkotyk, czwarty swobod臋 seksualn膮 itd. Rezultatem tego jest degeneracyjny chaos.

W praktyce UE staje si臋 jedno艣ci膮 spo艂eczn膮 najcz臋艣ciej na zasadzie wsp贸lnoty w艂adzy zwierzchniej nad innymi, wielkiej w艂asno艣ci prywatnej oraz 偶膮dania pos艂uchu i kultu dla siebie. Jak wi臋c widzimy po gro藕bach komisarzy pod naszym adresem, Europa b臋dzie z艂膮czona w艂adz膮 oligarch贸w, ich systemem finansowym i technicyzacj膮 偶ycia. Potwierdzi艂 to cz臋艣ciowo nasz prezydent 14 maja br. w Parlamencie Europejskim, m贸wi膮c, 偶e "UE to 艣wiatowa pot臋ga". B臋dzie to wi臋c jedno艣膰 imperialna na podobie艅stwo dawnego imperium rzymskiego albo nawet Zwi膮zku Sowieckiego. Ostatecznie b臋dzie si臋 ona opiera艂a na prastarej zasadzie w艂adzy. Faraon, samodzier偶ca Egiptu, daj膮c J贸zefowi w艂adz臋 niby tylko administracyjno-gospodarcz膮, powiedzia艂 do niego: "Bez twego zezwolenia nikt nie o艣mieli si臋 ruszy膰 ani r臋k膮, ani nog膮 w ca艂ym kraju egipskim" (Rdz 41, 44). Tak b臋dzie w ko艅cu i u nas: nikt nie ruszy ani r臋k膮, ani nog膮 bez impulsu z Brukseli. Prosz臋 zajrze膰 do traktatu! Wszystko b臋dzie wyznaczone przez chorobliw膮 biurokracj臋: ka偶dy produkt, ka偶de warzywo, ka偶dy mutant, wielko艣膰 ziemniaka, og贸rka, jajka, gatunek zbo偶a, sk艂ad chemiczny jab艂ka. Ka偶da potrawa b臋dzie mia艂a z g贸ry okre艣lone receptury, poza kt贸re nie b臋dzie wolno wyj艣膰, a na nasze potrawy, nieznane na Zachodzie, b臋dziemy musieli uzyskiwa膰 zezwolenia. UE b臋dzie wydawa艂a decyzje, jakie wiktua艂y mo偶emy "nadal" produkowa膰 i przyrz膮dza膰 w obiegu publicznym (por. "Gazeta Wyborcza" z 18 kwietnia 2003 r.). Jeszcze jeden wymowny przyk艂ad: b臋dzie 艣ci艣le okre艣lana jako艣膰 wody: w kranie, w napojach, do gotowania, przemys艂owa, w rzekach, w jeziorach, dla byd艂a... W sumie s膮 wielkie miliony rzeczy, no i przepis贸w. Przecie偶 s膮 to objawy ci臋偶kiej choroby, nie tylko biurokratycznej, ale wprost socjopsychicznej, po艂膮czone z dziecinn膮 wiar膮, 偶e cz艂owiek Zachodu stworzy sobie 艣wiat sztuczny, w kt贸rym nie b臋dzie trudu, chor贸b i 艣mierci.

Gro藕nej w skutkach utopii in偶ynier贸w imperium odpowiada z naszej strony pustos艂owie i p艂ycizna naszej propagandy rz膮dowej i politycznej. Wej艣cie do UE mo偶e tragicznie zawa偶y膰 na losie milion贸w ludzi i pa艅stw, na historii, kulturze, religii itd. Na te obawy propagandy艣ci polscy odpowiadaj膮 straszliwym bana艂em. Oto kto艣 w telewizji (9 maja br. pr. I) tak si臋 odni贸s艂 do tych wielkich problem贸w: "I Polska mo偶e co艣 wnie艣膰 do UE, a mianowicie bigos" (potraw臋). Prezydent za艣 na spotkaniu wiecowym w okolicach Puszczy Bia艂owieskiej 19 maja dorzuci艂, 偶e mo偶emy te偶 wnie艣膰 "i 偶ubr贸wk臋", czyli gatunek w贸dki z traw膮 偶ubrow膮 w butelce (Ukrai艅cy te偶 to maj膮!). Dlaczego nie zabieraj膮 g艂osu na temat UE wybitni specjali艣ci, fachowcy, profesorowie? Czy ju偶 pa艅stwo polskie jest w kompletnym rozk艂adzie - i administracyjnym, i umys艂owym? Dlaczego t艂umi si臋 lub marginalizuje g艂osy krytyczne, kt贸re by pog艂臋bi艂y nasze widzenie problem贸w? Dlaczego Polska przemawia nie swoim g艂osem? Dlaczego niekt贸re partie na spotkaniach propagandowych daj膮 za pieni膮dze UE piwo tak, 偶e czasami "dyskusje" ko艅cz膮 si臋 mordobiciem? Mo偶e to ju偶 pocz膮tek UE?

A jakie konflikty mo偶e przynie艣膰 samo referendum? Powinno by艂o zosta膰 od艂o偶one, a integracja z UE - renegocjowana. Na warunkach niewolniczych i na b艂ystk臋 ryba polska nie mo偶e da膰 si臋 z艂apa膰 tw贸rcom nowego imperium. Mo偶e przez to w艂a艣nie spe艂ni swoje pos艂annictwo wolno艣ci w Europie. Europejczycy, szczeg贸lnie Francuzi, Niemcy, Anglicy, poza tym 偶ywio艂 偶ydowski, wykazuj膮 niezwyk艂膮 tw贸rczo艣膰 ideowo-socjaln膮, po艂膮czon膮 z jakim艣 wiecznym niepokojem duchowym. Dlatego przeci臋tnie co 50 lat wywo艂uj膮 now膮 fal臋 ideologiczn膮, kt贸ra rozlewa si臋 na ca艂膮 kultur臋 euroatlantyck膮, 艂膮cznie z Ameryk膮. Jest to niezwykle donios艂e i post臋powe, dzi臋ki czemu kultura zachodnia przewodzi ca艂emu 艣wiatu, ale jednocze艣nie co pewien czas rodzi nowe fale z艂a i nieszcz臋艣膰, g艂贸wnie z powodu zakwestionowania idei Boga oraz braku umiarkowania i roztropno艣ci. Przypomina to burz臋, kt贸ra przynosi upragniony deszcz, ale i kataklizmy; w艂a艣nie burzy, nie tylko tworzy.

I oto je艣li UE troch臋 potrwa, to za mniej wi臋cej 50 lat po obecnej ideologii pozostanie niewiele, a jest prawie pewne, 偶e spowoduje ona pot臋偶n膮 reakcj臋 w postaci okow贸w imperialnych, technicznych i administracyjnych, kt贸re zd艂awi膮 swoj膮 matk臋: liberalizm, chaos, indywidualizm, postmodernizm. Czyli grozi w贸wczas totalitaryzm zbudowany na nowoczesnej technice. B臋dzie on niezwykle okrutny.

Polska umia艂a w przesz艂o艣ci takie skrajne ideologie 艂agodzi膰. Niech wi臋c nie daje si臋 wci膮gn膮膰 do tego imperialnego ta艅ca. Do towarzystwa wst膮pi za lat 10 lub 20, kiedy odzyska swoj膮 to偶samo艣膰, godno艣膰 i maj臋tno艣膰. Wtedy b臋dzie w Europie siostr膮, a nie niewolnic膮. A wychodz膮c z pozycji naukowych, administracji ko艣cielnej, nie radzi艂bym si臋 do tego 艣lubu niewolniczego spieszy膰, bo w ewentualnym Zwi膮zku Sowieckim bis ludzie szybko i nam wystawi膮 rachunek. Przyk艂adem mo偶e by膰 stosunek ludzi do "Solidarno艣ci": jej idee wprawdzie s膮 nadal w wielkiej czci, ale jej przyw贸dcy s膮 raczej znienawidzeni, bo pope艂nili - i nadal pope艂niaj膮 - wielkie b艂臋dy spo艂eczne i polityczne, brakuje im wizji rzeczywisto艣ci. Na razie trzeba raczej naciska膰 na naszych decydent贸w spo艂ecznych i politycznych, 偶eby wypracowali nasze wsp贸lne, polskie drogi powszechnego odrodzenia i wsp贸艂pracy z ca艂ym 艣wiatem, a tak偶e z Poloni膮 na 艣wiecie. Jeszcze raz przestrzegamy r贸偶nych ryzykant贸w, by nie pr贸bowali fa艂szowa膰 wynik贸w referendum, bo wcze艣niej czy p贸藕niej dojdzie do tragedii. Nie pozwolimy na powt贸rzenie owego "Trzy razy 'Tak'". Tymczasem sposoby i tonacja og艂aszania sonda偶y przedreferendalnych mog膮 budzi膰 podejrzenie, 偶e wynik sumaryczny jest ju偶 przygotowany i tylko "testowany" w zakresie reakcji spo艂ecznej.

Ks. Czes艂aw S. Bartnik, Nasz Dziennik, 2003-06-01

powrot