|
W Atenach
16 kwietnia podpisano traktat akcesyjny do Unii Europejskiej. Polakowi
ciężko będzie się z tym pogodzić.
Kiedy szukamy racji wszystkich
kroków integracyjnych, ciągle uderzamy głową w jakiś twardy mur ciemnego
fatum. Jak mogą Polacy wyrzekać się pełnej suwerenności, wolności i
swobodnego rozwoju swej gospodarki, państwa, kultury, języka, życia
duchowego tylko w imię magicznego hasła, że "tam będzie lepiej"? I
skąd znaleźli się tacy ludzie, którzy przygotowują integrację na
złych warunkach i nawołują do niej w szaleńczym amoku? Czyżby zawiódł
już nas wszystkich nasz rozum państwowy, rozum historyczny, rozum
polski?
Trudno to pojąć
Właściwie to zamiast naszej
"unii z UniÄ…" na partnerskich i ludzkich warunkach przygotowuje siÄ™
oddanie w niewolÄ™ gospodarczÄ…, politycznÄ… i ideologicznÄ…, kulturowÄ…,
duchową. Dlaczego tylu ludzi ma omamy, że słyszy śpiewy cherubów
nawołujących do raju ateistycznego imperium germańsko-romańskiego:
władze, politycy, publicyści, media, artyści, dziennikarze, profesorowie,
niektórzy duchowni?
Większość partii politycznych: SLD, UW, PO, UP,
SKL, traktuje integrację jako znak czasu i dziejowe przykazanie: "Będziesz
czcił bogów zachodnich jako Boga twego!". Niektóre ugrupowania dzielą się:
PiS, PSL i inne. I u wszystkich niemal zwolenników akcesji wystąpiła -
jak z podszeptu diabła - potężna wściekłość na tych, którzy nie chcą
przehandlować naszej wspólnej Matki za srebrniki, obiecywane nie ogółowi,
lecz tylko co sprytniejszym spekulantom.
Niczego w tym fatalistycznym parciu do niewoli nie można do końca pojąć:
1. Nadal naganiacze do
Unii Zachodniej na złych warunkach nie podają nam racji "za" i "przeciw",
nie dopuszczają do prawdziwej dyskusji, nie zapraszają fachowców i cały
problem ujmują propagandowo. Zapanowała jakaś wielka niefrasobliwość
racjonalna. Coraz częstszych skądinąd wystąpień w telewizji nieraz nie
da się wysłuchać. Tak wielu hasłologów jest w ogóle nieprzygotowanych
do wypowiedzi i myśl im się rodzi dopiero wtedy, gdy na początek rzucą
trochę bełkotliwych słów. Przy tym wpadają w wertepy niekończących się
zdań pobocznych, i w rezultacie puenty albo wcale nie ma, albo usiłują
ją tylko łapać jak dziecko motyla.
2. Traktat kopenhaski nadal nie
jest do końca przetłumaczony na język polski, owych 5,5 tysiąca stronic
nikt z agitatorów ryzykantów nie przeczytał i w rezultacie cała Polska
nie wie, co "tam stoi". Ale rajscy entuzjaści wołają, żeby podpisywać
wszystko.
3. Nikt z władz się nie martwi, że prawo UE będzie we
wszystkim nadrzędne - i nad tym traktatem ateńskim (Ateny słynęły w
starożytności z prawodawstwa), i nad całym prawem polskim, łącznie
z konstytucją: w dziedzinie gospodarczej i politycznej, a następnie
także społecznej, socjalnej, moralnej, kulturalnej, komunikacyjnej,
światopoglądowej i religijnej. Przy tym nasi katolicy muszą wiedzieć, że
najwyższymi zasadami interpretacji prawa w Europie będą: tzw. demokracja,
czyli władztwo jednostek najbogatszych i na stanowiskach, świeckość,
ateizm, zysk materialny panujących, dostęp do rozkoszy życia dla możnych
tego świata i wolność od chrześcijańskiej moralności. Etyka ewangeliczna
może sobie być zachowywana jedynie w zakrystii i w prywatnym życiu
wierzÄ…cych.
4. Człowiek zdroworozsądkowy ciągle nie może zrozumieć,
jak to może być, że PSL i niektóre inne ugrupowania, mające bronić racji
gospodarki rolnej, godzÄ… siÄ™ spokojnie na niszczenie polskiej gospodarki
rolnej i przez Zachód, i przez swoich drapieżników, popierają treści
umowy kopenhaskiej, nie zabezpieczajÄ… sensownego obrotu ziemiÄ… polskÄ…,
i nadal trzymają się kurczowo klamki u drzwi władzy, choć wychodzi na
jaw, że rolnictwo polskie zostało oszukane, że według podpisanego w
Atenach traktatu urzędnicy zachodni będą mogli jednostronnie zmieniać
przepisy co do naszej gospodarki rolnej i według artykułu 23 Polacy nie
będą mogli nabywać ziemi, nawet u nas, a jedynie nie-Polacy. Nie da się
pojąć takiej zdrady wsi polskiej. Cała tragedia, że w naszym państwie
nie dopuszcza się do głosu właściwych fachowców.
5. Według Karty
Praw Podstawowych z Nicei, Konwent Unii Europejskiej miał uchwalić
do końca marca 2003 roku obowiązujący wszystkie 25 państw Unii rodzaj
konstytucji. I nie uchwalił. A więc nie wiemy, jaka będzie Unia. Znamy
tylko niektóre prawa gospodarcze. Kandydacka dziesiątka "drobnicy" nie
jest dopuszczona do układania owej konstytucji, rzekomo "demokratycznej",
tylko po cichu coś tam pichcą grupki masonów i socjaldemokratów. Mimo to
nasze władze każą nam podawać w ciemno kark pod nieznaną konstytucję,
przygotowywaną bez udziału wybranych przez Naród reprezentantów. Jak
można to zrozumieć?
6. Nie sposób też pojąć mitologicznego ducha
niektórych ludzi Kościoła, którzy każą nam z góry słuchać pokornie
przyszłej konstytucji, choć ta - tyle co wiemy - będzie antyrzymska, bez
odwoływania się do Boga, bez wzmianki choćby jednym słowem o religii lub
o chrześcijaństwie, nie przyznaje Kościołowi żadnych praw na forum Europy
(por. Amsterdam, 2 X 1997 r.), odrzuca jawnie etykę chrześcijańską i
operuje skrajnie materialistyczną koncepcją człowieka. Po co nam tacy nowi
przełożeni? Już dosyć mamy rodzimych ateistów. Jak mogą niektórzy biskupi
zmuszać nas do oddawania czci "Bogini Europie". "Nawracaniu" możnych
panów masonów, często będących na szczytach władzy w Europie Zachodniej,
może i mogłyby się poświęcić jakieś święte i wybitne jednostki, ale nie
cały 38-milionowy Naród, w dodatku w połowie emerytowany, bezrobotny
i skrajnie ubogi. Nie wolno korzystać z motywów religijnych do kpienia
sobie z Narodu.
7. Również nie można sobie wytłumaczyć, dlaczego tak
dużo polityków i dygnitarzy, świeckich i duchownych, nienawidzi Radia
Maryja, "Naszego Dziennika", "Niedzieli", "Głosu", "Naszej Polski"
i innych mediów polskich, tylko dlatego, że nie chcą się one poddać
pod jarzmo "poprawności politycznej" i bronią wolności słowa polskiego,
przy tym owi apostołowie postępu liberalistycznego milczą co do mediów
plugawych, zdradzieckich, niszczących ciało i duszę Narodu. Może to
próba zagłuszenia sumienia, że media polskie mówią o Polsce jako o Matce,
że mówią przyjaźnie nie tylko o samych Żydach, lecz także o Polakach: o
robotniku, rolniku, żołnierzu, o świętych polskich, o naszych bohaterach,
o Golgocie Wschodu, a także o Polsce bezrobotnej, obrabowanej, oszukanej,
niszczonej, z zakneblowanymi ustami... Działań przeciwko Polsce nie można
zrozumieć bez udziału w nich mocy szatańskich. A że szatan szaleje, widać
to wyraźnie po wojnie w Iraku, gdzie w polowaniu na jednego człowieka
głosiciele "demokracji" kaleczą i zabijają "w nowoczesny sposób" dzieci,
kobiety i starców.
Próba przeszczepu świadomości
Każdy Polak
zaczyna dziś rozumieć, m.in. w związku ze "sprawą Rywina", że po Okrągłym
Stole społeczeństwo polskie dostało się pod przywództwo swoistych sióstr
syjamskich, które urodziła i wykarmiła Wilczyca Moskiewska, jak Remusa
i Romulusa, założycieli Rzymu, i z których jedna jest jeszcze czerwona,
a druga już bardziej różowa. Ale te zrośnięte siostry stanęły dziś wobec
nie lada problemu: tak razem nie mogą dłużej żyć ani rządzić Polską, ani
prowadzić nas do Pałacu Zachodu. Któraś musi zostać poświęcona na rzecz
drugiej. I zaczęło się. Na czele różowych staje prezydent, ofiarowując
najgłębszą przyjaźń Ameryce i otrzymując całą potęgę środków od lobby
żydowsko-amerykańskiego, a także uzyskując większe poparcie światowe i
kościelne. Na czele czerwonych staje premier, który jednak musi szukać
odwodów i w tradycjach partyjnych i narodowych, zawierając, oczywiście,
pakt o nieagresji między rządem a Kościołem. Obydwaj wszakże widzą
jedyny ratunek w oddaniu Polski Zachodowi, choć przywódca czerwonych
chce - paradoksalnie - więcej Polski i dlatego on raczej zasługuje na
poparcie społeczne. W każdym razie staje problem, który z tych dwóch
stawi nas przed Brukselą, jak wódz rzymski ważnych jeńców przed senatem po
zwycięskiej bitwie z barbarzyńcami. Podobne problemy pojawiają się prawie
we wszystkich byłych demokracjach ludowych, gdzie również zwyciężają
raczej różowi, powiązani z Ameryką. Państwa te nie mogą o własnych siłach
dźwignąć się w czasie globalizmu ponadnarodowego.
Dziś wszakże nie
wystarczy tylko przywieść jakieś społeczeństwo do Brukseli. W czasach
prymatu ideologii należy przekształcić całą świadomość danego kraju,
żeby on stanowił "jedną duszę". I oto powiedzmy symbolicznie, w Polsce
zderzają się obecnie trzy świadomości: historycznie polska, powiedzmy
biała, czerwona - postkomunistyczna i różowa - liberalno-żydująca. Polska
jeszcze takich zawiłości nie przechodziła. Głównie społeczeństwu polskiemu
chce się przeszczepić w miejsce świadomości białej świadomość różową lub
czerwoną. Dziś dominuje w świecie walka intelektualna. Jeśli więc wygra
u nas świadomość czerwona, to na salony europejskie będzie wprowadzona
Polska, która się przedstawi następująco: "Oto ja, córka czy wnuczka
rewolucji październikowej z Kraju Przywiślańskiego". Wtedy odpowiedzą
jej: "Dobrze, idź do czeladzi, tam ci dadzą zajęcie!". Jeśli zaś wygra
świadomość różowa, to przedstawi się mniej więcej tak: "Oto ja, mieszkanka
byłych ziem polskich, cioteczna Ameryki i narzeczona Izraela". Odpowiedzą
jej: "Witamy, zapraszamy do pomocy w kuchni!".
Tymczasem trzeba
zauważyć, że w Polsce od Magdalenki przewagę strategiczną uzyskuje siostra
różowa. Jej strategiczne szlaki znaczą: reprywatyzacja Kościoła, Karmel,
Żwirowisko, kara kłamstwa oświęcimskiego, Jedwabne i inne "pogromy",
przemilczanie zbrodni na Wschodzie, kult wszystkiego, co żydowskie w
mediach, literaturze, sztuce, filmie, hańbienie wszystkiego, co polskie,
podporzÄ…dkowywanie sobie Polonii we wszystkich krajach, ataki ideowe
na polskość, na powstania wyzwoleńcze, na Armię Krajową, na Bataliony
Chłopskie, na "Wolność i Niezawisłość", szkalowanie Polski w całym
świecie i inne. I takie odzieranie Polski z szaty godowej trwa ciągle,
choć niekiedy i przy pomocy różnych ugrupowań, zwłaszcza masońskich:
ciągłe zarzucanie nam wszystkim rzekomego antysemityzmu, przedstawianie
ziem polskich jako kolebki plemion germańskich (np. cmentarze Gotów),
głoszenie, że ocalali profesorowie krakowscy za okupacji byli agentami
gestapo, że na terenie Francji grupa polityków polskich ze Stanisławem
Cat-Mackiewiczem chciała utworzyć rząd kolaborujący z Hitlerem przeciwko
komunistom i Żydom. Do tego dochodzi także rozbijanie Kościoła i
rozluźnianie jego związków z Narodem i kulturą. Prawie każda wielka postać
historyczna jest "odbrÄ…zawiana", tzn. przedstawiana w jakimÅ› aspekcie
bardzo ujemnym (np. że J. Słowacki był narkomanem i chorym psychicznie),
a wielu osobom "oszczędzonym" przypisuje się pochodzenie żydowskie
(np. A. Mickiewiczowi, J. Piłsudskiemu). Robi się to w myśl zasady,
że w Polsce nie było i nie ma niczego dobrego i Polska nie zasługuje
na posiadanie własnego państwa (np. pesymistyczna szkoła krakowska). W
Ameryce od dawna do dziś przedstawia się często Polaków i ludzi polskiego
pochodzenia jako kompletnych idiotów. Wszystko to robi się dla budowania
"nowej" polskiej samoświadomości. A wszystkie nasze rządy po roku 1989
nie przeciwdziałają temu, po prostu są zastraszane.
Zamazywanie polskiej świadomości
Tymczasem świadomość polska jest rozbijana,
ciemnieje i popada w defetyzm. Oto niektóre tego przejawy.
Zachwaszcza
się i jest zagrożony język polski. Wszędzie coraz więcej angielskiego,
mimo że operujący nim w mediach nie znają go bardzo dobrze.
Atmosfera
ogólna zaczyna przypominać tę, jaka towarzyszyła wygnańcom zza Buga
i ciągnącym w nieznane na Zachód. I nasz pociąg na Zachód jedzie,
jak w filmie "Doktor Żiwago": przez ruiny polskie, spaleniska, głód
i śmierć. Kierownicy naszego pociągu zachowują się jakby nie byli
nasi. A nie radzą sobie. Chcą, aby tylko dojechać, przynajmniej do
Berlina. Miliony ludzi stoją i patrzą na pociąg tej śmietanki nieme,
smutne. Coraz większe bogacenie się oligarchów, bale dobroczynne
czy "rozpusta dobroczynna" nie ratuje tych milionów bezrobotnych,
obrabowanych, biednych, zepchniętych na margines życia Polski. Nie
dla nich są wiwaty w wagonie restauracyjnym na cześć geniuszu
germańsko-romańskiego.
Smutkiem napawa poziom dyskusji publicznych
na istotne tematy polskie. Większość dyskutantów łże w żywe oczy,
często łamie wszelkie prawa poznania i logiki. Zbyt często zabierają
głos ludzie nieprzygotowani i wtedy mówią chaotycznie, sprzecznie
i mało na temat. U wielu właściwa myśl rodzi się dopiero w trakcie
mówienia. Na początku mają tylko chęć mówienia w ogóle, potem zaś łapią
puentę. Prowadzący zaś wywiady i polemiki zbyt często nie czekają na
uchwycenie sensu i pytajÄ… dalej.
Ciągnie się nas na Zachód laicki,
który w dużej mierze zdradził chrześcijaństwo, przynajmniej na niwie
publicznej, spychając religię do prywatności. Etyka chrześcijańska nie
funkcjonuje ani w państwie, ani w życiu socjalnym, ani w gospodarce,
ani w kulturze, ani w polityce. Na przykład Amerykanie w Iraku stosują
wyraźnie tylko etykę starotestamentalną. Na Zachodzie powróciły dawne
kodeksy niechrześcijańskie: wolno prześladować, uciskać, oszukiwać,
zabijać, wyniszczać ludność i narody, byle głosić, że to wszystko "w imię
demokracji". Ciągnie się nas na Zachód, gdzie z roku na rok narastają
postmodernistyczne - w duchu Nietzschego - ataki na Kościół katolicki:
na jego mocnÄ… wiarÄ™ w Boga, na jego sakramenty, na naukÄ™ o rodzinie,
na naukę o nieśmiertelności... Przypuszcza się coraz silniejsze ataki na
prymat papieski, kwestionowane sÄ… odkrycia archeologiczne pod bazylikÄ…
Piotrową, świadczące o grobie św. Piotra, atakuje się instytucję
konklawe, które wybiera Papieża, czyni się podtekstowe zabiegi, by
następnym Papieżem był jakiś wielki filosemita, i póki co we wszystkich
mediach euroatlantyckich są zauważani tylko hierarchowie filosemici. Są
kwestionowane przedstawicielstwa Stolicy Apostolskiej przy ONZ,
przy agendach UE, nuncjatury itp. Ważny przedstawiciel świadomości
czerwonej, p. Marek Dyduch, sekretarz SLD, wygłosił znowu tezę, że
"Kościół tłamsi ludzi". Jego współtowarzysze żachnęli się, że wypalił
nie w porę. Ludzie świadomości białej zauważyli, że jest on zwiastunem
tego, co będzie z Kościołem polskim, gdy SLD otrzyma rolę gubernatorską
w Polsce z ramienia Unii. Jest jednak w tym i coÅ› dobrego, a mianowicie
człowiek ten obnażył oszustwo SLD w modus vivendi z Kościołem. Jest
więc prawdopodobne, że jeśli Kościół polski wejdzie do UE pod wodzą
SLD, to czy nie będzie musiał "się sprywatyzować", a może nawet zejść
całkiem do podziemia. Jak w tym świetle wyglądają duchowni, zachęcający
Polaków do Unii, bez kontroli i rewizji pertraktacji prowadzonych przez
SLD, a także wcześniej przez niektórych masonów polskich? Traktat
akcesyjny w jego sferze moralnej, religijnej i duchowej powinien
był być ściśle konsultowany z władzami Kościoła i z katolikami
polskimi. Katolicy polscy nie sÄ… ani bezwolnym stadem, ani towarem
dla polityków.
Obawiamy się bardzo jeszcze jednego. Oto rozbiła
nas kompletnie, materialnie i duchowo tzw. transformacja z komunizmu
na postkomunizm. A co będzie z nami po jeszcze jednej "transformacji"
z chaosu polskiego na anonimowość europejską? W tym nowym monstrum
europejskim tyle jest obszarów niewiadomego i nieokreślonego. Grozi nam
dalsza degradacja życia materialnego i duchowego. Jakże będzie iskrzyło
np. na łączach między instytucjami polskimi a europejskimi! Jakaż
to będzie walka o funkcje, stanowiska, urzędy, wpływy, informacje,
w ogóle o wyższe miejsce w obustronnej komunikacji między "regionami"
polskimi a europejskimi na płaszczyźnie gospodarczej, socjalnej,
kulturalnej, politycznej, obyczajowej, ekologicznej...! ZwiÄ…zanie
całego naszego państwa z superpaństwem zachodnim to nie jest jakaś
tylko wymiana wycieczek turystycznych. To muszą być związki ściśle
zinstytucjonalizowane.
Ponadto po dalszym osłabieniu naszego państwa,
prawa, ładu i dyscypliny odegrają swoje fortissimo wszystkie gangi,
mafie, grupy przemytnicze, no i korupcja. Wprawdzie u nas na skutek
odrzucenia moralności chrześcijańskiej przez całe dziesięciolecia mamy
już korupcję niemal wszędzie, przyłapani dziwią się, że tego nie wolno,
ale po tzw. integracji korupcja sięgnie zenitu. Wszystko stanie się
"europejskie", a więc "nie nasze". Toteż oszustwa wszelkiego rodzaju,
kradzieże, rabunki, napady, przekręty staną się raczej "sportem" niż
przestępstwem. Straszna jest ta rezygnacja polityków z państwowości
polskiej, rezygnacja z klasycznych funkcji państwowych i gospodarczych,
i wyższych.
A zatem, czy po to, żeby dostać pomoc dla odbudowania
naszego życia polskiego, musimy naszą Matkę, Polskę, oddać w ogóle
na służącą lub nawet ją przehandlować i to raczej jedynie za stołki
dla grup pseudopolityków? Czy nie potrafimy naszego Domu Polskiego
dźwignąć z ruin sami - z troską, miłością, pracowitością, uczciwością
i moralnością, właśnie we współpracy i z państwami Unii, i ze wszystkimi
narodami? Nasi politycy chyba nie wiedzą, co to znaczy wolność. A może
ci starsi nie byli ludźmi wolnymi? Przecież bez wolności wszystko
zamiera. Czy normalny człowiek może skazywać siebie, swoje dzieci
i wnuki, swoją Matkę - na dożywotnią niewolę?
ks. Czesław Bartnik, Nasz Dziennik, 2003-04-19
powrot
|