|
Karolina Goździewska, Nasz Dziennik |
|
Projekt w założeniu ma określać zasady gospodarowania nieruchomościami rolnymi, m.in. poprzez poprawę struktury obszarowej gospodarstw rolnych czy przeciwdziałanie nadmiernej koncentracji nieruchomości rolnych. Podczas prac podkomisji zrezygnowano z zapisów wprowadzających tzw. wielkości podstawowe gospodarstw. W projekcie wprowadzono natomiast pojęcie gospodarstwa rolnego i rodzinnego. Powierzchnia maksymalna gospodarstwa rolnego nie jest ograniczona, ma ono mieć jedynie obszar co najmniej 1 ha. Natomiast gospodarstwo rodzinne ma być nie większe niż 500 ha. Ponadto gospodarstwo rodzinne w myśl projektu ma być prowadzone przez rolnika indywidualnego. Rolnik może być właścicielem lub dzierżawcą nieruchomości rolnych, których powierzchnia nie przekroczy 500 ha. Ponadto ma on osobiście prowadzić gospodarstwo i mieszkać na terenie gminy, w której leży jedna z nieruchomości wchodzących w jego skład. Nabywca ziemi powinien posiadać kwalifikacje rolnicze, czyli co najmniej zasadnicze wykształcenie "przydatne do prowadzenia działalności rolniczej" lub osobiście prowadzić gospodarstwo rolne przez okres co najmniej 5 lat. Ustawa dopuszcza też, po ewentualnej akcesji do UE, uznawanie kwalifikacji potwierdzonych przez Instytucje Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Projektodawcy wprowadzili także możliwość kredytowania zakupu ziemi przez
rolników z zasobów Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. I tak Agencja będzie
mogła po wpłaceniu przez nabywcę 10 proc. wartości zbywanego gruntu rozłożyć na
raty pozostałą kwotę. Maksymalny termin jej spłaty ma wynieść 20 lat. Jednak
decyzja o kredytowaniu rolnika leżeć będzie w gestii Agencji. Podczas debaty posłowie zwracali uwagę, że projekt nie zabezpiecza polskiej ziemi przed nabywaniem jej przez cudzoziemców, a wręcz stawia ograniczenia samym Polakom, którzy nie mają odpowiednich kompetencji. Parlamentarzyści krytykowali też projekt za brak regulacji dotyczących zwrotu nieruchomości Zabużan oraz uregulowania własności rolników mieszkających na terenach tzw. Ziem Odzyskanych. Zdaniem posłanki Haliny Nowiny Konopczyny, koncepcje dotyczące uprawnień do nabywania ziemi "odgrzano z głębokiego PRL". W świetle proponowanej ustawy Polacy, którzy nie mają kompetencji do
nabycia ziemi, nawet jeżeli dysponowaliby "wolnymi środkami", nie mogliby jej
kupić. Oznacza to, że mieliby oni mniejsze prawo nabycia polskiej ziemi niż
obcokrajowcy z tzw. kompetencjami. **** W Rosji czy Izraelu grunty są udostępniane zagranicznym nabywcom jedynie w
formie kontrolowanej dzierżawy i tylko pod inwestycje. W Danii do zakupu ziemi
uprawnieni są tylko ci cudzoziemcy, którzy posiadają prawo stałego pobytu.
Natomiast ziemię rolniczą można kupić jedynie wówczas, gdy się nie posiada
nieruchomości poza granicami Danii. Z kolei w Szwecji, by nabyć ziemię, trzeba
mieszkać przez minimum 6 miesięcy na terenie danej gminy. Nowy właściciel jest
też zobowiązany do stałego zamieszkiwania na terenie swojej posiadłości, co w
praktyce oznacza, że od momentu nabycia musi tam przebywać przez 5 lat. Karolina Goździewska, Nasz Dziennik, 2003-04-11 |