nasza witryna Zatrzyma膰 unijny walec
Ma艂gorzata Goss, Nasz Dziennik


 
Ewentualne wej艣cie Polski do Unii Europejskiej oznacza zapocz膮tkowanie procesu likwidacji polskiego rolnictwa opartego na gospodarstwach rodzinnych. Za dziesi臋膰 lat obudzimy si臋 w Polsce wyludnionych wiosek, wielkich latyfundi贸w rolnych i "plastikowej" 偶ywno艣ci. Dzi艣 jeszcze mo偶na temu zapobiec, g艂osuj膮c NIE w referendum europejskim.

Wej艣cie Polski do Unii Europejskiej oznacza w艂膮czenie naszego krajowego rynku do jednolitego rynku europejskiego. Jego istota sprowadza si臋 do swobodnego przep艂ywu towar贸w i us艂ug na ca艂ym obszarze Unii, bez ce艂 na granicach, taryf, zezwole艅 i innych barier. O tym, czy towar znajdzie na tym rynku nabywc臋, decydowa膰 b臋dzie w g艂贸wnej mierze jego cena. W wypadku produkt贸w rolnych wp艂ywaj膮 na ni膮 przede wszystkim koszty 艣rodk贸w do produkcji rolnej i kredyt贸w poniesione przez rolnika, zap艂ata za jego prac臋, oraz pomoc publiczna polegaj膮ca np. na dop艂atach do kredyt贸w, paliwa, eksportu, podtrzymywaniu cen poprzez interwencje rynkowe.

Ani grosza wi臋cej

Aktualnie pomoc publiczna pa艅stwa dla rolnictwa, nie licz膮c dotacji do KRUS, wynosi ok. 5 mld z艂 (1,3 mld euro) rocznie. Po ewentualnej akcesji pieni膮dze te zostan膮 po prostu przeniesione do Brukseli w formie sk艂adki p艂aconej przez Polsk臋 - 2,5 mld euro rocznie, i tam odpowiednio rozdysponowane przez brukselsk膮 administracj臋 - na polskie rolnictwo i na realizacj臋 program贸w ze 艣rodk贸w strukturalnych UE, g艂贸wnie na program budowy autostrad. Realne przep艂ywy finansowe z bud偶etu Unii dla Polski na lata 2004-06 szacowane s膮 na ok. 7 mld euro, czyli tyle w艂a艣nie, ile wp艂acimy przez te 3 lata do unijnego bud偶etu. Wynika z tego, 偶e w og贸lnym rachunku rolnicy dostan膮 po akcesji tyle samo pomocy publicznej, ile otrzymuj膮 dotychczas.

Fory dla farmera

Nie oznacza to jednak, 偶e ich sytuacja si臋 nie zmieni. Ot贸偶 z chwil膮 akcesji zniesione zostan膮 ostatnie bariery na granicach naszego kraju i polskie rolnictwo oraz przetw贸rstwo wystawione zostan膮 na pot臋偶n膮 presj臋 konkurencyjn膮 ze strony rolnictwa unijnego. Polski rolnik oczywi艣cie nie musi ba膰 si臋 konkurencji z zachodnim farmerem, poniewa偶 produkuje tanio, a jego produkt jest zdrowszy i smaczniejszy ni偶 zachodni. Pod jednym wszak偶e warunkiem - musi to by膰 uczciwa, r贸wna konkurencja. W tym za艣 wypadku tak nie jest. Decyduje o tym nier贸wny poziom pomocy publicznej, czyli owych dop艂at bezpo艣rednich z Unii, a tak偶e zani偶ony plon referencyjny.
Polscy rolnicy ju偶 na starcie postawieni zostali na pozycji przegranych.
Mo偶na to por贸wna膰 z wy艣cigiem, w kt贸rym jeden zawodnik tkwi na starcie, a drugi kilka metr贸w z przodu.

Eksperci resortu rolnictwa przeliczyli poziom dop艂at bezpo艣rednich do 1 hektara we wszystkich pa艅stwach Unii. Okaza艂o si臋, 偶e 艣rednie dop艂aty w Polsce (bez pomocy z naszego w艂asnego bud偶etu) wynios膮 58 euro (z dop艂atami z krajowego bud偶etu by艂oby to ok. 80 euro/ha), podczas gdy nasi g艂贸wni konkurenci np. w produkcji zb贸偶 - Niemcy i Francja, maj膮 zagwarantowane dop艂aty na poziomie odpowiednio 215 i 202 euro/ha. Nietrudno zgadn膮膰 w tej sytuacji, z jakiej m膮ki b臋dziemy jedli w Polsce chleb. Przy takiej r贸偶nicy dop艂at mi臋dzy polskimi i zachodnimi rolnikami - import wleje si臋 do naszego kraju na niewyobra偶aln膮 skal臋.

Konkurencja z g贸r膮 euro

Unijny komisarz ds. rolnictwa Franz Fischler przekonuje, 偶e mimo nier贸wnoprawnych dop艂at konkurencja b臋dzie wyr贸wnana, bo koszty w polskim rolnictwie s膮 ni偶sze ni偶 na Zachodzie. To nieprawda. W ci膮gu ostatniej dekady wida膰 wyra藕nie, 偶e ceny 艣rodk贸w do produkcji rolnej, a tak偶e paliw i energii elektrycznej w Polsce stopniowo si臋 podnosz膮, a po ewentualnej akcesji b艂yskawicznie wyr贸wnaj膮 do poziomu unijnego.

Je艣li zatem nie na tym polu, to w jakiej innej sferze m贸g艂by polski rolnik tak obni偶y膰 swoje koszty, aby pokona膰 g贸r臋 pieni臋dzy usypan膮 przez brukselsk膮 administracj臋 na podw贸rku jego zachodnich konkurent贸w? Nie wchodzi w gr臋 obni偶enie w艂asnej zap艂aty za prac臋, bo tej, jak wiadomo, rolnicy ju偶 od lat nie otrzymuj膮 wskutek niskich cen p艂od贸w rolnych. A mo偶e zmniejsz膮 swoje zyski? Ale przecie偶 te, je艣li w og贸le s膮, to minimalne, cz臋sto rolnika nie sta膰 nawet na sp艂at臋 kredytu.
Odpowied藕 na postawione pytanie jest tylko jedna: w takiej nier贸wnej walce konkurencyjnej wi臋kszo艣膰 rolnik贸w po prostu przegra. Ich p艂ody rolne b臋d膮 za drogie i nikt ich nie kupi. Na ko艅cu tej 艣cie偶ki pojawia si臋 oczywi艣cie widmo bankructwa i licytacji.

Z gospodarza dziad

Nie stanie si臋 to od razu. Jak wiadomo, Unia oferuje przez trzy lata wyp艂at臋 25, 30 i 35 proc. dop艂at w systemie uproszczonym, co oznacza, 偶e rolnicy, kt贸rzy nie znajd膮 zbytu na sw膮 produkcj臋, mog膮 jej zaprzesta膰, a i tak przez trzy lata dostan膮 par臋 groszy na prze偶ycie.

Jednak po tych trzech latach przebudzenie b臋dzie straszne. Je艣li ju偶 dzi艣 liczne s膮 gospodarstwa, kt贸re 偶yj膮 nie z produkcji, lecz z renty lub emerytury dziadka, to po wej艣ciu Polski do Unii ich liczba mo偶e znacznie wzrosn膮膰. Ciosem dla ma艂ych gospodarstw b臋dzie zw艂aszcza brak zbytu na mleko z uwagi na wysokie wymagania jako艣ciowe obowi膮zuj膮ce w Unii, kt贸rych spe艂nienie wymaga inwestycji. A przecie偶 sprzeda偶 mleka jest dla wielu rolnik贸w g艂贸wnym 藕r贸d艂em dochodu i jedyn膮 form膮 udzia艂u w rynku. Nie pomo偶e ma艂ym gospodarstwom nawet naturalna samowystarczalno艣膰 - przecie偶 musz膮 mie膰 jakie艣 dochody, aby posy艂a膰 dzieci do szk贸艂, op艂aci膰 艣wiat艂o, gaz czy paliwo.
Unijna polityka rolna sprawi艂a, 偶e proces likwidacji ma艂ych i 艣rednich gospodarstw mia艂 miejsce r贸wnie偶 na Zachodzie, tyle 偶e przebiega艂 dziesi膮tki lat, a nie w ci膮gu 3-5 lat, jak zaplanowano w Polsce. Skutkiem tej polityki b臋dzie w wypadku Polski wzrost liczby bezrobotnych na wsi do ok. 2,5 mln. Gdzie p贸jd膮? Zapewne pracowa膰 jako niskop艂atni sezonowi robotnicy rolni gdzie艣 na hiszpa艅skich czy francuskich polach, z dala od rodziny, domu, kraju.
Co za艣 do du偶ych towarowych gospodarstw - te r贸wnie偶 popadn膮 w k艂opoty wskutek nier贸wnego poziomu dop艂at, ale z pewno艣ci膮 nie znikn膮, lecz w razie perturbacji zmieni膮 po prostu w艂a艣cicieli, by膰 mo偶e na przybysz贸w z Holandii lub Niemiec.

Czas zawr贸ci膰

Pewnego dnia, np. po 10 latach od wst膮pienia do Unii Europejskiej, obudzimy si臋 po prostu w innym kraju. W kraju wyludnionych wiosek, wielkich latyfundi贸w rolnych i "plastikowej" 偶ywno艣ci, odpowiadaj膮cej wszelkim standardom Unii. I pomy艣le膰, dzieje si臋 to w艂a艣nie w momencie, kiedy przemys艂owe rolnictwo Unii i jej polityka rolna stan臋艂y w ogniu powszechnej krytyki z powodu licznych afer (BSE, dioksyny) oraz z racji swego niszcz膮cego wp艂ywu na 艣rodowisko naturalne. Czy Polska musi pod膮偶a膰 艣cie偶k膮, kt贸r膮 inni za chwil臋 porzuc膮?

Dzi艣 jeszcze mo偶na temu zapobiec.

Pierwszym jednak warunkiem jest odrzucenie w referendum wej艣cia Polski do Unii Europejskiej i przeprowadzenie nowych wybor贸w parlamentarnych. Kolejnym krokiem w kierunku ratowania kraju i rolnictwa powinno by膰 zerwanie traktatu o stowarzyszeniu Polski z Uni膮 Europejsk膮 i zamkni臋cie rynku wewn臋trznego na import towar贸w rolnych, zw艂aszcza tych po cenach dumpingowych. Nawiasem m贸wi膮c, czy kto艣 potrafi racjonalnie uzasadni膰 sens wo偶enia w Unii produkt贸w rolnych takich jak chleb czy mleko po ca艂ej Europie wszerz i wzd艂u偶, skoro miejscowi rolnicy i przetw贸rcy ch臋tnie sami by je wyprodukowali? Tylko rynek lokalny jest w stanie zapewni膰 艣wie偶膮 偶ywno艣膰, niepoddawan膮 wyrafinowanym zabiegom konserwacji. Tego rodzaju narodowa polityka wobec rolnictwa nie jest w dzisiejszym 艣wiecie niczym niezwyk艂ym. Stosuje j膮 np. Japonia, a tak偶e sama Unia na swoich granicach. Jednak w wypadku akcesji Polski do UE wi臋kszo艣膰 polskich rolnik贸w zosta艂aby zmieciona przez zachodni膮 konkurencj臋, zanim zdo艂a艂aby odczu膰 zalety unijnej ochrony w艂asnego rynku.

Podkre艣lenia w tek艣cie pochodz膮 od Redakcji Naszej Witryny

Ma艂gorzata Goss, Nasz Dziennik, 2003-03-08

powrot