|
Dariusz Hybel, Nasza Polska NR. 3 (375) |
|
Unijny Kulturkampf Jednym z istotnych utrudnie艅 na drodze do pe艂nej realizacji planu stworzenia unijnego superpa艅stwa jest wci膮偶 niewielka w艣r贸d mieszka艅c贸w Starego Kontynentu 艣wiadomo艣膰 tego, co nazywa si臋 og贸lnie "europejsk膮 to偶samo艣ci膮". Chodzi tu o "europejsk膮 to偶samo艣膰" rozumian膮 w kontek艣cie tworzonego bytu polityczno-spo艂eczno-gospodarczego, jakim jest Unia Europejska, a nie o proste u艣wiadomienie sobie w艂asnych korzeni cywilizacyjnych. Unijny obywatel W艣r贸d unijnych fanatyk贸w s膮 tacy, kt贸rym wprost marzy si臋, by przeci臋tny obywatel Francji, Niemiec, Hiszpanii czy Polski potrafi艂 bez najmniejszych w膮tpliwo艣ci wzbudzi膰 w sobie refleksj臋 w rodzaju: Jestem przede wszystkim unijnym Europejczykiem, a dopiero potem mieszka艅cem Polski, Hiszpanii, Niemiec czy Francji. Osi膮gni臋cie tego celu wci膮偶 jest odleg艂e, niemniej - trawestuj膮c powiedzenie Konfucjusza o najdalszej podr贸偶y, kt贸ra zaczyna si臋 od pierwszego kroku - pokonanie drogi w celu wt艂oczenia ludziom do g艂贸w unijnej, paneuropejskiej to偶samo艣ci zaczyna si臋 od prowadzenia niewinnych, najmniejszych nawet dzia艂a艅. W budowanie "europejskiej 艣wiadomo艣ci" zaanga偶owana jest ca艂a machina unijnej integracji - pocz膮wszy od wsp贸lnych instytucji politycznych (np. Parlament Europejski), poprzez gospodarcze (np. jedna waluta euro), a sko艅czywszy na instytucjach spo艂ecznych i s膮downiczych (np. Europejski Trybuna艂 Sprawiedliwo艣ci). Jednak zmasowana integracja na poziomie gospodarczym, politycznym, bezpiecze艅stwa czy aparatu w艂adzy to jeszcze za ma艂o, by stworzy膰 "europejsk膮 to偶samo艣膰". Przymusowy - dobrowolny Polacy s膮 pod tym wzgl臋dem wybitnym przyk艂adem, gdy podczas zabor贸w skutecznie potrafili zachowa膰 w艂asn膮 to偶samo艣膰 i nie ulega膰 germanizacji czy rusyfikacji. Ale by艂a wtedy co najmniej jedna istotna r贸偶nica. Aparat w艂adzy (i wszystko, co ze sob膮 ni贸s艂) funkcjonuj膮cy na ziemiach polskich by艂 wtedy traktowany jako obcy i wprowadzony przemoc膮. W przypadku aparatu w艂adzy Unii Europejskiej, kt贸ra drastycznie ograniczy艂a suwerenno艣膰 pa艅stw cz艂onkowskich, jest inaczej - jej instytucje traktowane s膮 przez gros mieszka艅c贸w "Pi臋tnastki" jako swoje i dobrowolnie zaakceptowane. Podobny proces zachodzi w Polsce. Wielu mieszka艅c贸w kraju nad Wis艂膮 i Odr膮 traktuje unijny aparat w艂adzy wraz z jego integracyjnym horrorum jako rzecz niezwykle po偶膮dan膮, niemal zbawienn膮. Towarzyszy temu my艣l, 偶e b臋dziemy mieli - za po艣rednictwem swoich przedstawicieli - wp艂yw na sprawowanie w艂adzy w UE. Na glinianych nogach Obecny proces integracji dokonuje si臋 na podstawie tzw. trzech filar贸w Unii (zacz臋to o nich m贸wi膰 od momentu ratyfikacji traktatu o Unii Europejskiej w Maastricht 10 grudnia 1991 r.). Pierwszy dotyczy gospodarki - ufundowany jest na trzech wsp贸lnotach (Europejska Wsp贸lnota W臋gla i Stali, Euroatom, Europejska Wsp贸lnota Gospodarcza). Swoim zakresem obejmuje m.in. wsp贸ln膮 polityk臋 w dziedzinie rolnictwa, rybo艂贸wstwa, handlu, transportu, energii, ochrony 艣rodowiska, a tak偶e kierowanie strategi膮 zatrudnienia, konkurencj膮, sprawami konsumenckimi, obron膮 cywiln膮, turystyk膮 i sportem. Drugi filar to polityka zagraniczna i bezpiecze艅stwo. Trzeci filar zwi膮zany jest natomiast z integracj膮 w dziedzinie wymiaru sprawiedliwo艣ci i spraw wewn臋trznych, np. funkcjonowanie Europolu, kierowanie polityk膮 migracyjn膮 i azylow膮, kontrola granic. UE aspiruje do bycia europejskim kolosem zbudowanym na trzech nogach. Z racji urzeczywistniania w艂asnej wersji socjalizmu - z potworn膮 dawk膮 interwencjonizmu, fiskalizmu, r臋cznego sterowania 偶yciem obywateli - jest to kolos na glinianych nogach. Kolos bardziej podoba si臋 politycznym i urz臋dniczym elitom uczepionym brukselskich gabinet贸w ni偶 zwyk艂ym mieszka艅com kraj贸w "Pi臋tnastki". Dla tych drugich Unia Europejska oznacza dodatkowy garb finansowy do uniesienia w postaci owej paneuropejskiej kasty decydent贸w i biurokrat贸w. Czwarty filar Okazuje si臋, 偶e s膮 tacy, kt贸rym wci膮偶 ma艂o standaryzuj膮cej i unifikacyjnej magmy w postaci tysi臋cy rozporz膮dze艅, dyrektyw czy zalece艅 rozlewaj膮cych si臋 z Brukseli na pa艅stwa cz艂onkowskie i aspiruj膮ce w zakresie obowi膮zywania trzech filar贸w UE. Polska Rada Ruchu Europejskiego wyst膮pi艂a 23 wrze艣nia 2002 r. z w艂asnym apelem, by stworzy膰 czwarty filar UE obejmuj膮cy wsp贸ln膮 polityk膮 kultur臋, nauk臋 i edukacj臋. Istot膮 apelu wydaj膮 si臋 nast臋puj膮ce s艂owa: 艢cis艂a wsp贸艂praca w tych w艂a艣nie dziedzinach (kultury, nauki i edukacji - przyp. D.H.) wzmocni艂aby dawne europejskie wi臋zi, przyspieszaj膮ce procesy tworzenia si臋 europejskiej to偶samo艣ci, kt贸r膮 po usuni臋ciu 偶elaznej kultury budowa膰 trzeba cz臋sto na nowo. Cz艂onkowie PRRE - organizacji pozarz膮dowej powsta艂ej w 1992 r., na kt贸rej czele stoi senator Andrzej Wielowieyski - nie przedstawili jeszcze 偶adnych konkret贸w, w jaki spos贸b mia艂aby si臋 dokonywa膰 integracja w zakresie czwartego filaru. Niemniej winni sobie zdawa膰 spraw臋, 偶e owe dawne europejskie wi臋zi, kt贸re rzekomo afirmuj膮, nie powstawa艂y na skutek istnienia 偶adnej centralnej kom贸rki reguluj膮cej w poszczeg贸lnych krajach Europy, jak ma wygl膮da膰 szkolnictwo, rozw贸j nauki czy kszta艂t kultury. Dziedziny te tak wspaniale si臋 w Europie rozwija艂y, gdy偶 ufundowane by艂y na zasadzie wolno艣ci przesyconej chrze艣cija艅stwem, 艂aci艅skim prawem, greckim umi艂owaniem prawdy. Nikt nie dekretowa艂 "europejskiej to偶samo艣ci". Ona istnia艂a niejako naturalnie, stanowi膮c wsp贸lny kr膮g cywilizacyjny poszczeg贸lnych pa艅stw, tworz膮c za po艣rednictwem zamieszkuj膮cych je narod贸w - jak w kalejdoskopie - przepi臋kn膮 mozaik臋 r贸偶norodno艣ci. W obliczu referendum Idea stworzenia czwartego filaru jest w Polsce wyciszona, mimo 偶e jego ranga dla przysz艂ego kszta艂tu UE jest fundamentalna i mimo 偶e odbywa艂y si臋 ju偶 pierwsze publiczne konsultacje w tej sprawie (m.in. 25 listopada 2002 r. na Uniwersytecie Warszawskim). Tw贸rcy pomys艂u zdecydowali si臋 nawet przedstawi膰 go Konwentowi Europejskiemu opracowuj膮cemu unijn膮 konstytucj臋. Cho膰 idea na pewno podoba si臋 du偶emu gronu wp艂ywowych eurofanatyk贸w w Polsce, jednak szersze podnoszenie jej przed unijnym referendum mo偶e tylko wzmocni膰 przeciwnik贸w UE i znacz膮co wp艂yn膮膰 na wynik g艂osowania. Wizja jednolitych standard贸w dotycz膮cych edukacji, kultury czy nauki (cho膰 przecie偶 Unia ju偶 realizuje na tym polu wiele r贸偶nych integracyjnych program贸w, np. Erasmus, Socrates, Arianne, Raphael, Kaleidoscope) narzucanych centralistycznie, mo偶e skutecznie wyleczy膰 z mi艂o艣ci do Brukseli wielu jej dzisiejszych adorator贸w, a tak偶e wp艂yn膮膰 na decyzj臋 os贸b wahaj膮cych si臋, jak zag艂osowa膰 podczas referendum akcesyjnego. Z pomini臋ciem w艂adz Za skandal mo偶e uchodzi膰 fakt, 偶e przedstawiciele Polskiej Rady Ruchu Europejskiego, chc膮c przedstawi膰 ide臋 czwartego filaru na forum Konwentu Europejskiego, zupe艂nie pomijaj膮 w艂adze RP ("Rzeczpospolita", 26 listopada 2002 r., s. A4). Czy偶by to by艂 kasandryczny wyznacznik tego, jak nale偶y si臋 ju偶 obraca膰 w unijnej polityce? Czy偶by to by艂 widomy znak, 偶e opinia rz膮du polskiego na forum unijnych instytucji znaczy tyle, co machanie palcem w bucie? Zreszt膮 w apelu PRRE nie ma s艂owa skierowanego do rz膮du polskiego. S膮 natomiast s艂owa skierowane do wszystkich uczestnik贸w ruchu europejskiego w Polsce oraz przedstawicieli ruchu europejskiego w innych krajach, przy czym pomys艂odawcy licz膮 na ich pomoc i wsparcie w realizacji kolejnego fragmentu programu glajchszaltowania wsp贸艂czesnej Europy: Spr贸bujmy wsp贸lnie skonkretyzowa膰 ten projekt i wprowadzi膰 do publicznego obiegu, tworz膮c w ten spos贸b zarys czwartego filaru Unii Europejskiej, kt贸ry powinien w przysz艂o艣ci odegra膰 co najmniej tak膮 rol臋, jak trzy filary dotychczasowe. Autorytety Swoich nazwisk dla poparcia czwartego filaru UE u偶yczy艂o kilku znanych unioentuzjast贸w i ludzi kultury. W艣r贸d sygnatariuszy znale藕li si臋 m.in.: ks. Adam Boniecki, Stefan Bratkowski, Jan Ku艂akowski, Piotr Nowina-Konopka, Edmund Wnuk-Lipi艅ski, Barbara Skarga, Ryszard Kapu艣ci艅ski, Wojciech Kilar Kazimierz Kutz, Henryk Samsonowicz, Krzysztof Zanussi. Ludzie ci, podpisuj膮c apel, podzielaj膮 pogl膮d, kt贸ry wyrazi艂 senator Wielowieyski: - Bez wsp贸lnej polityki kulturalnej, edukacyjnej i nauki Europa nie b臋dzie si臋 jednoczy艂a ("Rzeczpospolita", 26 listopada 2002 r., s A1.). Wypada doda膰 - nie b臋dzie si臋 jednoczy艂a zgodnie z oczekiwaniami... Zapatrzony w brukselski centralizm i d膮偶enia polityk贸w zmierzaj膮cych do przekszta艂cenia UE w rodzaj superpa艅stwa Wielowieyski wyra偶a my艣l, kt贸ra doskwiera wielu unijnym architektom. Warto艣ci duchowe s膮 ostatecznie tym, co mo偶e na trwa艂e spoi膰 polityczny projekt o dzisiejszej nazwie Unia Europejska. Bez ostatecznego, sztucznego przecie偶 stworzenia europejskiej 艣wiadomo艣ci wt艂aczanej przez pryzmat UE, plany tw贸rc贸w europejskiej integracji mog膮 ostatecznie spali膰 na panewce. Wielowieyski wie, co m贸wi, gdy domaga si臋, by Bruksela decydowa艂a o programach edukacyjnych w szko艂ach kraj贸w, kt贸re b臋d膮 cz艂onkami Unii. Ob艂udnie i zarazem fa艂szywie argumentuje, 偶e bez owych program贸w nie b臋dziemy mieli ukszta艂towanych w艂a艣ciwych postaw szacunku dla innych ludzi, innych kultur i narod贸w. Bez tego nie b臋dzie europejsko艣ci i lepszego wsp贸艂dzia艂ania ludzi ("Rzeczpospolita", 23 wrze艣nia 2002 r.). Marzy si臋 Wielowieyskiemu et consortes swoisty unijny Kulturkampf, oj marzy. Tyle 偶e nie ma on nic wsp贸lnego z szacunkiem dla ludzkiej wolno艣ci, kt贸ra jest paliwem (nie tylko zreszt膮) europejskiej kultury, edukacji czy nauki. Nie wiadomo, kiedy w g艂owach Wielowieyskiego i innych cz艂onk贸w PRRE zrodzi艂 si臋
pomys艂, by stworzy膰 czwarty filar UE, kt贸ry mia艂by dopom贸c w tworzeniu narodu
艣wiadomego swej "europejsko艣ci". Niemniej ju偶 11 kwietnia 1993 r. w homilii
wyg艂oszonej w katedrze przemyskiej arcybiskup Ignacy Tokarczuk przestrzega艂:
Stoi przed nami pokusa nowej utopii (...). W niekt贸rych m贸zgach zrodzi艂a si臋
my艣l stworzenia narodu europejskiego. Dlatego d膮偶eniem niekt贸rych si艂
mi臋dzynarodowych jest oderwanie narod贸w od korzeni, od kultur narodowych, od
tradycji. (...) Powsta膰 ma nar贸d europejski, imperium europejskie, rz膮dzone
przez anonimowe si艂y, przez rozmaite moce maso艅skie i inne (cyt. za "Niedziela",
24 listopada 2002 r., nr 47, s. 16). Wygl膮da na to, 偶e abp Tokarczuk to
prawdziwy prorok naszych czas贸w... r Dariusz Hybel, Nasza Polska, 2003-01-21 |