|
Posłowie SLD, wspierani przez PO, zdecydowali, że wynik referendum, w kt贸rym Polacy sprzeciwią się ewentualnej akcesji do UE, nie będzie wiążący Małgorzata Goss, Nasz Dziennik |
|
Do skandalu, godzącego w podstawy suwerennego państwa, doszło wczoraj w Sejmie podczas prac nad ustawą o referendach europejskich. Posłowie SLD przyjęli przepisy całkowicie ignorujące wolę Narodu. Jeżeli ponad połowa Polak贸w weźmie udział w referendum, dotyczącym ewentualnego przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i gremialnie powie akcesji NIE, procedura ratyfikacyjna zostanie uruchomiona od nowa. I tak do skutku. Podczas piątkowych prac w sejmowej Komisji Ustawodawczej nad ustawą o referendach europejskich doszło do rzeczy wprost niewiarygodnej. Komisja głosami posł贸w Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wspieranych przez Platformę Obywatelską, przyjęła przepisy, kt贸re pozwalają rządzącym zignorować wolę Narodu wyrażoną w referendum w wypadku, jeśli Nar贸d zagłosuje "NIE dla Unii". Chodzi o przepis art. 64 prezydenckiego projektu ustawy, regulującego kwestię interpretacji wynik贸w referendum. Stanowi on, że jeśli Nar贸d powie Unii TAK i wynik ten będzie wiążący (bo ponad połowa uprawnionych będzie uczestniczyć w referendum), to prezydent ratyfikuje traktat akcesyjny. Przepis ten całkowicie pomija natomiast sytuację, w kt贸rej przy takiej samej frekwencji Nar贸d powie: NIE. Początkowo można było sądzić, że jest to pomyłka prezydenckiego zespołu prawnik贸w, kt贸rzy projekt przygotowali, a kt贸rym przewodniczył prof. Piotr Winczorek. Dlatego też poseł Jerzy Czerwiński z Koła Katolicko-Narodowego wni贸sł w piątek poprawkę następującej treści: "Jeżeli wynik referendum jest wiążący, a większość głosujących powie NIE, ratyfikacja umowy międzynarodowej nie może być ponownie poddana pod głosowanie". Wniosek ten spotkał się z gwałtowną reakcją Bogdana Klicha z PO. - Kategoryczny sprzeciw ze względu na szacunek dla partnera - wołał poseł Platformy [partnera, tj. Unii Europejskiej - przyp. red.]. - Ależ panie Pośle, szacunek dla Narodu powinien być większy niż dla instytucji międzynarodowych, bez względu na to, ile płacą - odparował Czerwiński. Zwr贸cił też uwagę, że jego poprawka zamyka drogę do zignorowania przez proeuropejskie elity woli suwerena, jakim jest Nar贸d. - Przyjęcie tej poprawki otwiera drogę do powtarzania referendum w tej samej sprawie aż do skutku, aż się ten biedny Nar贸d zmęczy - argumentował poseł Czerwiński. Taka sytuacja jest rzeczywiście możliwa, ponieważ projekt nie przewiduje karencji czasowej na głosowanie w tej samej sprawie. Na tle przekonujących wywod贸w posła Czerwińskiego blado wypadła pokrętna argumentacja prof. Piotra Winczorka o tym, że to drugie referendum (a w domyśle trzecie, czwarte i dziesiąte) to "też będzie wola Narodu". - Okoliczności faktyczne i prawne związane z umową międzynarodową mogą się zmienić, ale dopiero po upływie pewnego czasu - zauważył mecenas Bohdan Kopczyński (KP LPR), wiceprzewodniczący komisji. Trafne argumenty nie przekonały jednak posł贸w SLD, kt贸rzy swoją decyzję
polityczną o inkorporacji Polski do Unii zamierzają wprowadzić w życie,
bez
względu na wynik referendum. Kopczyński jako jedyny poparł poprawkę (Czerwiński
nie głosuje, ponieważ nie jest członkiem komisji). Posłowie lewicy jak jeden mąż
głosowali przeciwko. Część parlamentarzyst贸w, m.in. Zbigniew Ziobro (PiS) i
Eugeniusz Kłopotek (PSL), nie wzięła udziału w tym superważnym głosowaniu, mimo
że wpisała się na listę obecności. Lekceważą wolę NaroduPo raz pierwszy "elity" polityczne z SLD i PO tak otwarcie zakwestionowały zasadę SUWERENNOŚCI NARODU! Oto uchwalono, że nawet jeśli do urn referendalnych p贸jdą wszyscy uprawnieni Polacy i przygniatająca większość z nich powie NIE akcesji Polski do Unii Europejskiej, to owe "elity" zafundują Narodowi drugie i trzecie referendum, słowem - głosowanie aż do skutku. Nawet bez konieczności renegocjacji przez rząd traktatu akcesyjnego, kt贸ry to traktat tenże Nar贸d przed chwilą odrzucił. I, oczywiście, za publiczne, czyli nasze pieniądze. Jest w ustawie i druga furtka - SLD, UP i PO same, w Sejmie i Senacie uchwalą zgodę na wprowadzenie Polski do Unii. Nieczęsto szafujemy por贸wnaniem do Targowicy, ale w tym przypadku analogia sama ciśnie się na usta. W 1791 r. część sprzedajnych elit politycznych zawiązała spisek, mający na celu obalenie Konstytucji 3 Maja. Pod osłoną wojsk rosyjskich Targowiczanie usuwali organy powołane przez Sejm Czteroletni, likwidując resztki suwerenności państwowej. Posłowie obecnego Sejmu czynią to w majestacie prawa. Rozwiązania przyjęte przez sejmową Komisję Ustawodawczą komentują: Dr Mieczysław Ryba, historyk KUL Tego typu decyzja świadczy o tym, ze środowiska postkomunistyczne i liberalne nie liczą się z wolą Narodu. Dla nich istotna jest tylko ideologia i wbrew wszystkiemu będą twierdzić, że Unia Europejska jest najlepsza dla Polski. Sytuacje z powtarzaniem referendum w sprawie ratyfikacji międzynarodowych um贸w obserwowaliśmy nie tak dawno w Danii czy Irlandii. To zupełnie przeczy szumnym deklaracjom o dominacji systemu demokratycznego. Demokracja jest dobra, gdy służy "interesom". Odrzucenie poprawki posł贸w Koła K-N i LPR nie jest niespodzianką, a powoduje, że powstaje zapis, kt贸ry jest prawnym, legislacyjnym i niepoprawnym absurdem. W konkretnej sprawie wolę wyraża się tylko raz. Nar贸d to nie Sejm, kt贸ry może po kr贸tkim czasie wr贸cić do omawianych spraw, znowelizować ustawę. Każde referendum jest sprawą wyjątkową, bo przecież angażuje się w nie cały Nar贸d! Bogdan Pęk, KP LPR, członek sejmowej Komisji Europejskiej Zwolennicy wejścia Polski do Unii Europejskiej na dowolnych warunkach, a już dziś widać, że wynegocjowane są fatalne, zrobią wszystko, by nas tam wprowadzić. Nie dziwi mnie, że ten wniosek został odrzucony. Ta sytuacja wskazuje jednak na ważną sprawę - o wszystkim decyduje opcja, kt贸ra jest u władzy, a kt贸ra od 13 lat tylko teoretycznie się zmienia. Jedyny spos贸b, by odsunąć ich od władzy, to wygrać wybory - do tego zaś potrzebne jest łączenie się, a nie dzielenie. I trzeba skupiać się na sprawach rzeczywiście ważnych, a nie na tematach zastępczych. Zapis, jaki prawdopodobnie wyjdzie z komisji, będzie absurdalny. Halina Nowina Konopczyna, poseł niezrzeszony Proponowany zapis był bardzo dobry. Należy się spodziewać bowiem, że jeśli
Polacy powiedzą Unii Europejskiej NIE w referendum, to zostanie ono szybko
powt贸rzone. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że celem obecnej ekipy jest już
nie wejście czy wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej, ale ucieczka przed
konsekwencjami zniszczeń, kt贸rych kolejne ekipy dokonują, dostosowując kraj do
warunk贸w unijnych. Podkreślenia w tekście pochodzą od Redakcji Naszej Witryny Małgorzata Goss , Nasz Dziennik, 2003-01-12 |