|
Małgorzata Goss, Nasz Dziennik |
|
Najprawdopodobniej w początkach czerwca tego roku Polacy rozstrzygną w referendum, czy są za przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Czy jednak będzie to rozstrzygnięcie ostateczne? Wszystko zależy od sposobu zadania pytania i od innych rozwiązań przyjętych w ustawie o referendach, nad kt贸rą pracuje Sejm. Według zapowiedzi prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, referendum na temat ewentualnego przystąpienia Polski do Unii Europejskiej powinno się odbyć w pierwszej połowie czerwca. Formalnie jednak o jego przeprowadzeniu zdecyduje Sejm. Przedtem - w kwietniu - ma nastąpić uroczyste podpisanie traktatu akcesyjnego, po kt贸rym spodziewana jest kampania przedreferendalna połączona z informacją o wynikach negocjacji. Do tego czasu Sejm musi zakończyć prace nad ustawą o referendum. Projekt przygotowany został pod auspicjami prezydenta przez zesp贸ł pod kierunkiem prof. Piotra Winczorka. Prezydent skierował go do laski marszałkowskiej 8 października 2002 r., a już 22 listopada przeprowadzone zostało w Sejmie pierwsze czytanie ustawy, po kt贸rym została skierowana do komisji ustawodawczej. Na razie prace legislacyjne w komisji trwają. W swoim projekcie prezydent zaproponował stałą, zapisaną w ustawie, konstrukcję
pytania referendalnego w tzw. referendum ratyfikacyjnym. Miałoby ono brzmieć: Przyjęcie gotowej formuły pytania w samej ustawie pozwoliłoby uniknąć w Sejmie spor贸w nad jego treścią. Z drugiej strony - można się zastanawiać, czy formuła ta będzie zrozumiała dla obywateli i czy jej oschła, prawnicza treść nie będzie zniechęcała do wzięcia udziału w referendum. Przypomnijmy, że w razie niskiej frekwencji przy urnach - mniejszej niż połowa uprawnionych do głosowania, o ratyfikacji traktatu akcesyjnego zdecyduje Sejm i Senat. Najważniejsze jednak, że postawione w ten spos贸b pytanie, w kt贸rym mowa jest o ratyfikacji umowy z konkretnej daty, sprawia, że ewentualne odrzucenie przez obywateli ratyfikacji tej umowy nie będzie przesądzało o samej akcesji do Unii. Rząd będzie m贸gł nadal zabiegać o wejście Polski do Unii, tyle że na podstawie innej, renegocjowanej umowy, przy czym wystarczy wprowadzić w niej kosmetyczne zaledwie zmiany. Gdyby natomiast doszło do odrzucenia w referendum pytania: "Czy jesteś za wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej", to logicznie biorąc - sprawa zostałaby przesądzona raz na zawsze. Prezydencki projekt ustawy o referendum zawiera zresztą jeszcze jedno zabezpieczenie na okoliczność odrzucenia przez Nar贸d traktatu akcesyjnego: w odniesieniu do referendum ratyfikacyjnego nie zawiera czteroletniej karencji na ponowne głosowanie w tej samej sprawie, co otwiera drogę do ponawiania referendum nawet co kilka miesięcy. Podkreślenia w tekście pochodzą od Redakcji Naszej Witryny Małgorzata Goss, Nasz Dziennik, 2003-01-06 |