nasza witryna SALTO SEKRETARZA DYDUCHA
Małgorzata Kamyk, Nasza Witryna


 

A to dopiero zamieszanie w SLD-owskim tyglu! Oto w czwartek (19.12.2002 r.) sekretarz generalny SLD, Marek Dyduch, oświadczył, że jego partia nie rezygnuje z wywiązania się z obietnic wyborczych, i że zaraz po referendum w sprawie przystąpienia Polski do UE, podejmie prace nad zmianą prawa do aborcji. Wyznanie szczere, ale tym bardziej na wagę złota, że Dyduch z rozbrajającą uczciwością dodał, że m贸wi o tym już teraz, żeby Kości贸ł Katolicki "nie czuł się oszukany, iż poparł nasze dążenia do integracji z UE, a zaraz po referendum my podjęliśmy się liberalizacji prawa aborcyjnego". Kr贸tko m贸wiąc - sekretarz SLD ostrzegł Kości贸ł w Polsce, żeby ten nie czuł się wystrychnięty na dudka.

Nieźle musiało zawrzeć po lewej stronie, skoro ogłada medialna lewackich dostojnik贸w, zaprawionych w zręcznym i krągłym m贸wieniu, zdradzała wyraźną konsternację i zakłopotanie. Większość udawała, że nic nie wie, albo z komunistyczną szczerością zapewniała, że nie było mowy o żadnych szczeg贸łach w tej sprawie. Prezydenta "wszystkich Polak贸w" proponuję trzymać za słowo, gdy będzie decydował, czy podpisać ewentualną ustawę liberalizującą prawo do odbierania życia poczętego: orzekł bowiem, że jest przeciwnikiem takich zmian, a w og贸le to - jego zdaniem - kwestii aborcji nie powinno się wiązać z czerwcowym referendum unijnym. Dał więc, swoim zwyczajem, Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek, ale że parę dni wcześniej ufundował oświetlenie frontowej elewacji kościoła seminaryjnego w Warszawie, to może jest przekonany, że go Pan B贸g rozgrzeszy, skoro przynajmniej żar贸wek dał Mu jednak cośkolwiek więcej niż diabłu. Zresztą aborcja nie zając, może te p贸ł roku przecież poczekać.

Wyraźnie rozrzedzoną minę miał też premier Miller, gdy oznajmił dziennikarzom, że oświadczenie Dyducha uznaje za "niefortunne" (czyli że za dużo wypaplał, zamiast trzymać gębę na kł贸dkę, jak inni towarzysze) - więcej go dziennikarze albo nie męczyli, albo telewizja tego litościwie nie pokazała. Pewnie sobie teraz Miller gryzie pazury z całego tego uciemiężenia Dyduchowym saltem ponad jego premierową głową. Nie pom贸gł mu też tak przez niego promowany, niedoszły włodarz Warszawy, senator Marek Balicki, kt贸ry też się wypowiedział, że ustawa antyaborcyjna musi być zliberalizowana. Na domiar złego, jeszcze i SLD-owska senator, Danuta Kempka, przewodnicząca Parlamentarnej Grupy Kobiet, r贸wnież zapowiedziała dążenie do zmian w ustawie o planowaniu rodziny, a jak wiadomo, feminichy na Wiejskiej domagają się rozszerzenia prawa do aborcji z tzw. względ贸w społecznych. Oj, ciężką noc musiał mieć nasz czołowy kopenhaski lodołamacz... Niezłą wiąchę musiał puszczać w duchu generałowi swojej partii!

Nie miał zresztą Miller łatwych dni, odkąd odpowiednim gremiom oficjalnie prezentuje wyniki negocjacji. W środę w Senacie musiał "uspokajać", że taka kwestia jak obrona życia, nie jest przedmiotem regulacji unijnych, lecz należy do kompetencji państwa polskiego, a dodatkowo mamy to "zagwarantowane" jednostronną deklaracją w tej sprawie, kt贸rą uchwalił rząd. O tym samym zapewniał w piątek w Sejmie podkreślając, że "kwestie dotyczące wartości, problem贸w moralnych, w tym także ochrony życia, nie są objęte kompetencją ustawodawstwa europejskiego".

No c贸ż, jak mawiał Mark Twain: lepiej się wcale nie odzywać i wydać się głupim, niż się odezwać i tym samym rozwiać wszelkie wątpliwości.

Pan premier chyba nie czytał unijnych traktat贸w i nie jest na bieżąco z wcale nie najnowszymi doniesieniami z Unii Europejskiej. Bo jeśli UE miałaby się nie wtrącać w wewnętrzne ustawy kraju członkowskiego dotyczące ochrony życia poczętego, to po c贸ż suwerenność w tej kwestii musiała sobie wynegocjować Irlandia w oddzielnym Aneksie Antyaborcyjnym do traktatu członkowskiego? Ochronę życia poczętego Irlandia ma zapisaną w swojej konstytucji, a mimo to musiała ją zastrzec w specjalnym aneksie. Czyżby nasz dzielny realizator "marzeń wszystkich Polak贸w" o tym nie słyszał? Nawet jeśli nie był uświadomiony co do Irlandii, to powinien był wiedzieć, że taki sam aneks wynegocjowała sobie katolicka Malta, kraj wsp贸łkandydujący z Polską!

Ale widać Miller uważa, że to była tylko taka irlandzka i maltańska fantazja z braku innych spraw do negocjowania, bo on jest święcie przekonany, że jeden krągły zapis w traktatach gwarantuje nam wyłączną kompetencję w sprawach ochrony życia już od jego poczęcia.

Naiwność można wybaczyć zwykłemu człowiekowi, kt贸ry nie bardzo wie, o co w tym wszystkim chodzi, ale premier kraju starającego się o wejście do ponadnarodowej wsp贸lnoty, kt贸ra pracuje już nad jednolitą konstytucją europejską, powinien wiedzieć, że prawo wsp贸lnotowe ma wyższość nad ustawami poszczeg贸lnych kraj贸w, gdyż cele wsp贸lnoty mają pierwszeństwo w realizacji nad celami narodowymi. Jeśli Parlament Europejski domaga się legalizacji aborcji (obok legalizacji r贸żnych innych bezeceństw) na terenie całej wsp贸lnoty, to wszystkie kraje członkowskie - przepraszam: euroregiony! - będą musiały wprowadzić jednolite prawodawstwo, chyba że wyłączyły się spod tego prawa w oddzielnie wynegocjowanym Aneksie do traktatu członkowskiego, tak jak Irlandia w 1992 roku i teraz Malta (aneks Malty głosi: "Nic w traktacie o Unii Europejskiej lub w traktatach ustanawiających Wsp贸lnoty Europejskie oraz w traktatach czy aktach modyfikujących lub uzupełniających te traktaty nie może dotyczyć stosowania na terytorium Malty narodowej legislacji dotyczącej aborcji"). A w naszych negocjacjach o takim aneksie nie było mowy, bo przecież premier Miller i cała zgraja naszych nonszalanckich negocjator贸w nie widzieli takiej konieczności!

Ustawodawstwo europejskie wymusi na nas liberalizację ustaw antyaborcyjnych choćby pod pretekstem prawa wolnego dostępu do usług medycznych, bo za taką właśnie "usługę" uważa się w Unii usuwanie niechcianej ciąży. Wystarczy parę skarg rozżalonych feministek do Trybunału Europejskiego, i polska ustawa powędruje do kosza, najpewniej niebieskiego w ż贸łte gwiazdki. Jeśli do tego jeszcze dodać unijne prawo wolnego przepływu usług medycznych, to gabinety ginekologiczne w Polsce będą mogli otwierać cudzoziemcy. Ucieszą się z tego pewnie Holendrzy, bo nie będą musieli pływać swoją osławioną "łodzią aborcyjną" u wybrzeży Irlandii, ale otworzą sobie ciepłe i przytulne zabijalnie dzieci nienarodzonych na przykład w katolickiej Polsce, żeby realizować swoją misję walki o prawa kobiet. Chcieli niegdyś tą swoją łodzią przypłynąć i do Polski, to teraz, jeśli tylko poczekają, będą mieli większy "komfort pracy". Nic tylko powinszować Millerowi i lewackiej zgrai.

A co na to przedstawiciele Kościoła Katolickiego? Ano, jeśli chodzi o bezpośrednie reakcje, to na razie niewiele - albo nie są świadomi unijnej "demokratyzacji" w każdym względzie i wierzą w zapewnienia Millera, albo po prostu nie spieszą się z reakcją. Może - jak Pan B贸g - okażą się nierychliwi, ale sprawiedliwi. Jak dotąd do Dyduchowego salta odni贸sł się ulubiony komentator medi贸w i Katolickiej Agencji Informacyjnej, bp Tadeusz Pieronek. Zapytany przez KAI powiedział: "Niech SLD zajmie się najpierw sprawami, do kt贸rych powołane jest państwo: ekonomia, prawem i finansami". I dodał: "Niech najpierw zrealizują przedwyborcze gruszki na wierzbie. Niech starają się zapewnić bezpieczeństwo i zajmą się ochroną życia obywateli, a nie zamachem na życie u jego początk贸w." Tylko że... do tych "przedwyborczych gruszek" SLD-UP należy też liberalizacja dostępu do aborcji z tzw. przyczyn społecznych, więc wypowiedź bpa Pieronka niestety traci na wymowie. A poza tym dlaczego akurat SLD miałby się kierować biskupim napomnieniem? Przecież Dyduch uczciwie ostrzegł, że zajmą się tą sprawą właśnie ze względu na realizację wyborczych obietnic!

Tak skora do podpierania się Kościołem Katolickim w euro-propagandzie Gazeta Wyborcza, w piątek jakby nabrała wody w usta. Prezydenckie zapewnienia o tym, że nie trzeba zmieniać ustawy aborcyjnej - wraz z wypowiedzią bpa Pieronka dla KAI - podała w małym artykule na 8. stronie. Ale za to na stronie tytułowej zamieściła m.in. zdjęcie prymasa Glempa z Millerem i tytuł "Prymas chwali negocjacje", po czym rozpoczyna artykuł od sł贸w prymasa: "Wyraziłem słowa uznania za kompetentne i wytrwałe negocjacje z Unią". Spotkanie prymasa z Millerem pokazały w czwartek (19 grudnia) prounijne telewizje w gł贸wnych wydaniach program贸w informacyjnych, pokazując jednocześnie i zapowiedź sekretarza Dyducha o dążeniu do realizacją wyborczych obietnic.

Dla prezydenta i rządowych uniokrat贸w Dyduchowe salto ponad głową premiera przyszło zupełnie nie w porę, a wywołany efekt przypominał włożenie kija w mrowisko. Natomiast reakcja Kościoła przyszła w niedzielę: w swoim kr贸tkim oświadczeniu, nadanym kilkakrotnie przez TV Puls, prymas Glemp m贸wił o "niebezpiecznym głosie jednego z lider贸w partii o ataku na życie". Jego zdaniem, pomimo że najwyższe władze państwa odcinają się od tej wypowiedzi, to jednak istnieje tu "pewna [...] taktyka polityczna", kt贸ra groźna jest i dla obrony życia, i dla naszej państwowości: "Chcemy przecież, aby z naszego kraju przybywało i wyrastało wielu nowych ludzi", gdyż "wchodzimy w nowy okres Europy". Prymas dwukrotnie w swoim kr贸tkim wystąpieniu wezwał do modlitwy, aby "te ponure zapowiedzi" nie urzeczywistniły się w nadchodzącym roku. Tak więc, przynajmniej na razie, hierarchowie katoliccy zachęcają do modlitwy, ale nie wdają się w dyskusję polityczną, choć być może nie będą w stanie jej uniknąć w najbliższym czasie.

Prymas Glemp powiedział na czwartkowym spotkaniu z premierem, że Kości贸ł chciałby uczestniczyć w informowaniu społeczeństwa o integracji europejskiej, ale nie będzie się włączał "ani w propagandę, ani w agitację". Jego przedstawiciele mają jednak teraz sporą łyżkę dziegciu do przełknięcia. Tym bardziej, że rząd (kt贸rego notowania spadają) obawia się, że ludziska w referendum powiedzą "nie", żeby pokazać Millerowi, co myślą o nim i o jego ministrach. Dlatego właśnie najnowsza propaganda "uspokaja" ludzi, że powiedzenie "tak" w referendum akcesyjnym nie będzie odebrane jako poparcie dla rządu Millera.

Kości贸ł, jak wiadomo, jest za integracją Europy opartą na jej wielowiekowym dziedzictwie, a tymczasem z Unii dobiegają nas wyraźne znaki, że to nie katolicka Polska nawr贸ci zlaicyzowaną Unię, lecz raczej zateizowana Unia przeforsuje w Polsce swoją koncepcję "szacunku" do życia z zabijaniem dzieci nienarodzonych, eutanazją i "małżeństwami" homoseksualist贸w. Jakby tego było mało, to jeszcze sekretarz Dyduch odezwał się "niefortunnie"...

Nie bardzo mogę sobie wyobrazić, jak Kościołowi uda się informować społeczeństwo, nie wchodząc jednocześnie w dyskusję polityczną, ale pewnie 2000 lat doświadczenia w dyplomacji na coś tu się przyda. Pozostaje mieć nadzieję, że nawet ci z naszych biskup贸w, kt贸rzy otwarcie popierają wejście Polski do Unii Europejskiej, okażą się nierychliwi lecz sprawiedliwi, i że w odpowiednim momencie wypowiedzą non possumus. Możemy się bowiem przeliczyć, jeśli sądzimy że naszych 27 przedstawicieli w przyszłym Parlamencie Europejskim będzie w stanie odwr贸cić liberalne unijne trendy. Nie radzą z tym sobie nawet obecni europejscy chadecy, kt贸rzy rzekomo tak liczą na silny głos katolickiej Polski. W Parlamencie Europejskim już teraz decyzje podejmowane są większością głos贸w, i widać wyraźne odchodzenie od możliwości zawetowania ustawy głosem jednego państwa. Wypadałoby już teraz uświadomić sobie, ku czemu wpychają nas rządowi integratorzy.

Jest jeszcze jeden pow贸d, dla kt贸rego katolicy oczekują wyraźnej reakcji Kościoła w Polsce. Już w zeszłym roku niekt贸rzy dziennikarze snuli domysły, czy przypadkiem nie doszło do porozumienia wok贸ł poparcia Kościoła dla integracji w zamian za utrzymanie w Polsce restrykcyjnej ustawy aborcyjnej. O tych domysłach bp Pieronek powiedział: "Te opinie nie są całkowicie pozbawione politycznej prawdy. Nie musimy dopatrywać się w tym targu; lecz po prostu rozsądnej polityki". Jako osoba wierząca, oczekuję od gł贸wnych przedstawicieli Kościoła w Polsce prostolinijności w wyrażaniu jego stanowiska w każdej sprawie. Niezmiennie stałe stanowisko Kościoła Rzymsko-Katolickiego w sprawie integracji Europy wok贸ł jej tradycji i wartości chrześcijańskich jest dla mnie dostateczne jasne i rozwiewa wszelkie wątpliwości co do watykańskiej wizji naszego kontynentu. Nie oczekuję od Episkopatu Polski, że opowie się jednoznacznie przeciwko integracji z Unią Europejską, kt贸ra przecież nie jest tożsama z Europą. Ale - skoro Kości贸ł pragnie włączyć się w informowanie społeczeństwa - to życzyłabym nam wszystkim na nadchodzące święta i w nowym roku, aby nasi duszpasterze podali katolikom jasne kryteria, na podstawie kt贸rych będą mogli dokonać wyboru w zgodzie z własnym sumieniem.

Nie chciałabym też, aby wbrew ostrzeżeniu sekretarza Dyducha, przedstawiciele mojego Kościoła poczuli się "oszukani", jeśli SLD-UP "zatwardzi swoje serca" i zacznie realizować swoje wyborcze obietnice w kwestii liberalizacji prawa do aborcji. Na razie mamy do czynienia ze słowną szermierką między trzema stronami: premierem, kt贸ry się odcina, jego partią i koalicjantami, kt贸rzy upierają się przy swoim, i przedstawicielami Kościoła. Dzisiejszy (23 grudnia) PAP donosi, że w Polskim Radiu premier Miller po raz kolejny zapewnił, że "rząd nie planuje żadnej debaty nad nowelizacją ustawy antyaborcyjnej", natomiast w Radiu Zet wicepremier Pol przyłączył się do sekretarza SLD, gdyż zapowiedział, że jego partia (UP) też będzie dążyć do zmian w tej ustawie. Usłyszeliśmy też za PAP-em głos abpa Życińskiego, kt贸ry Dyduchową zapowiedź określił jako 聞Herodowy prezent聰. To z kolei nie spodobało się Millerowi, gdyż reakcję arcybiskupa skomentował jako 聞z gatunku histerycznych聰. Wygląda więc na to, że to jeszcze nie koniec tej szermierki 聳 komuś właśnie zapalił się grunt pod nogami, i ktoś z tego pojedynku nie wyjdzie bez szwanku.

Małgorzata Kamyk, Nasza Witryna, 2002-12-24

powrot