|
Wyst膮pienie Carla Beddermanna, by艂ego doradcy Unii Europejskiej, w Rozmowach niedoko艅czonych w Radiu Maryja 8 grudnia 2002r. Nasz Dziennik |
|
Wystąpienie Carla Beddermanna, byłego doradcy Unii Europejskiej, w Rozmowach niedokończonych w Radiu Maryja 8 grudnia 2002r. Najpierw chciałbym złożyć serdeczne gratulacje z okazji jedenastej rocznicy
istnienia Radia Maryja. Składam je nie tylko Ojcu Tadeuszowi Rydzykowi,
wszystkim jego wsp贸łpracownikom i Rodzinie Radia Maryja liczącej miliony ludzi,
ale r贸wnież wszystkim Polakom. Drodzy Słuchacze, dzisiaj po raz trzeci mam zaszczyt i przyjemność spotkać się z Państwem i m贸wić o tym, co leży mi na sercu. W ostatnich tygodniach wydarzyło się bardzo wiele w związku z planowanym przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Zapędzić do Unii Coraz wyraźniej widać, że przygotowuje się prawdziwą wojnę, aby zmusić Polskę i Nar贸d Polski do akcesji z Unią. Już teraz, na kr贸tko przed spotkaniem UE na szczycie w Kopenhadze, kt贸re ma posunąć Unię w przyłączeniu Polski o decydujący krok naprz贸d, postkomuniści i opanowane przez nich media sięgają po metody, kt贸re jeszcze sześć tygodni temu wydawały się nie do pomyślenia. A to dopiero namiastka tego, co może się jeszcze spotęgować w nadchodzącym okresie. W czasie moich spotkań na terenie Polski słyszę ciągle: "Oni sfałszują wyniki referendum przystąpieniowego tylko po to, aby osiągnąć sw贸j cel i zapędzić Polskę do Unii". Jeszcze przed dwoma miesiącami potraktowałbym to jako żart. Ale już tego nie robię. Doszedłem wręcz do przekonania, że istnieją na Zachodzie siły, kt贸re chętnie podałyby pomocną dłoń postkomunistom w manipulacjach na korzyść planowanej akcesji. Sytuacja stała się w międzyczasie poważna, a w najbliższych miesiącach przed referendum stanie się jeszcze bardziej krytyczna. Dlatego uważam, że dobrze by było, gdyby Kości贸ł jasno zajął stanowisko. Oświadczenie z 21 marca "Biskupi polscy wobec integracji europejskiej" wyznacza dobry kierunek i trzeba konsekwentnie iść w tę stronę. Pułapka postkomunist贸w W swoim czasie polscy księża biskupi powiedzieli, że "tak" czy "nie" na temat przystąpienia do Unii jest sprawą wyłącznie polityczną, nie kościelną, i konsekwentnie będą wstrzymywać się od zabierania głosu na ten temat. Wyraźnie oświadczyli, że zamierzają się ograniczyć jedynie do moralnej oceny i wystąpili z katalogiem moralno-kościelnych warunk贸w, kt贸rych według nich w planowanej integracji nie powinno się naruszyć. Dzisiaj jasne jest, że była to pułapka postkomunist贸w, kt贸rzy teraz nie mają nic lepszego do roboty niż jeżdżenie po kraju i ogłaszanie wszem i wobec, że polski Kości贸ł jest za integracją, ponieważ jego katalog żądań moralnych z całą pewnością zostanie spełniony po przystąpieniu Polski do Unii. Ale na tym jeszcze nie koniec. Przez minione 10 lat układ liberalno-postkomunistyczny stworzył takie warunki, że polski Kości贸ł przygląda się bezczynnie, jak postkomuniści i opanowane przez nich media regularnie przekręcają słowa Ojca Świętego i coraz to nowymi sposobami pr贸bują uczynić z niego świadka koronnego polskiego przystąpienia do Unii. Kości贸ł ma niewielki udział w mediach i przez to nie może tak skutecznie jak postkomuniści dotrzeć do opinii publicznej. Tak dłużej być nie może. W międzyczasie w grę wchodzi tu honor i znaczenie polskiego Kościoła. W tych coraz trudniejszych czasach, zresztą jak i we wszystkich innych krajach Europy, polski Kości贸ł jest jedynym autorytetem, kt贸ry cieszy się jeszcze poważaniem i względami. Tak było dotąd przede wszystkim dlatego, że jednak "mieszał się" do polityki, w uprawniony spos贸b poddając r贸wnież ten obszar moralnemu osądowi. Gdy słyszymy na Zachodzie o katolicyzmie w Polsce, zauważamy nie tylko to, że kościoły tu są jeszcze pełne. Myślimy na przykład o Bismarcku i jego kulturkampfie (walce przeciwko Kościołowi katolickiemu), i o tym, że obawiał się on bardziej arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego Mieczysława Led贸chowskiego niż jego wsp贸łbraci w biskupstwie w katolickiej Nadrenii i Westfalii. Myślimy też o Księdzu Kardynale Wyszyńskim i bohaterskim oporze Kościoła katolickiego przed stalinistami. Myślimy o udziale polskiego Kościoła w walce "Solidarności" z lat
osiemdziesiątych, kt贸ra spowodowała upadek komunizmu bez rozlewu krwi. Czy to
wszystko nie była polityka? Od dwunastu lat Zach贸d plądruje Polskę z jej wyczerpaną przez dziesiątki lat władzy komunistycznej gospodarką i doprowadza ją do zależności kolonialnej w wymuszanym wręcz przystąpieniu do Unii, kt贸re ma być ukoronowaniem wyzysku Polski przez Zach贸d. Czy rolą Kościoła katolickiego ma być milczenie i polityczna abstynencja? Mogę sobie wyobrazić, jaką radość wywołuje i będzie jeszcze wywoływać taka postawa wśr贸d zwolennik贸w przystąpienia, a szczeg贸lnie u postkomunist贸w i strateg贸w integracyjnych w Brukseli. Kości贸ł katolicki, czyli ta siła, kt贸rej obawiali się od samego początku, ponieważ mogłaby w ostatniej chwili jeszcze wyrwać Polskę z niszczącego uścisku Unii - jest na granicy abstynencji politycznej, a dla euroentuzjast贸w jest narzędziem moralnego poparcia. Można uniknąć tragedii Polsce grozi katastrofa narodowa, kt贸rej zwiastuny już dzisiaj można dostrzec w podupadłych okręgach przemysłowych i na leżących ugorem polach uprawnych w Polsce. Powodem tego, nie tylko moim zdaniem, jest układ o stowarzyszeniu Polski z Unią Europejską z 1991 r. Historia zażąda kiedyś od nas usprawiedliwienia, jeśli się nie opamiętamy i w duchu naszych poprzednik贸w nie "wmieszamy się" politycznie, czyli głośno i jednoznacznie zabierzemy głos w dyskusji na temat polskiego przystąpienia do Unii. Myślę, że wielką rolę ma w tym Episkopat, co pokazują postacie wielkich ks. biskup贸w i męż贸w stanu. Nieraz powtarzałem z tego miejsca, że w Polsce istnieje już solidny op贸r przeciwko planowanemu przystąpieniu do UE i przeciwko, już na przedpolu tegoż przystąpienia dla Polski, katastrofalnie przebiegającym przemianom gospodarczym. W międzyczasie powstało dużo przenikliwych i trafnych analiz tej okrutnej gry, kt贸rą od początku lat dziewięćdziesiątych Zach贸d prowadzi z Polską. Autorzy tych analiz pochodzą w większości z obozu katolik贸w świeckich. Wśr贸d nich są m.in. najlepsze umysły kraju. To prawdziwa tragedia, jak ci ludzie są zakrzykiwani i pogardliwie wyśmiewani przez postkomunistyczną propagandę integracyjną. Przykro mi, że jak dotąd te elity mogą się powoływać na popierające je siły na Zachodzie, ale o ile wiem, nie na przedstawicieli Kościoła katolickiego. Tego dotąd w Polsce, w oporze przeciw obcej władzy, nigdy jeszcze nie było. R贸wnież i to jest tragedią, że postkomunistyczna propaganda prounijna celowo i systematycznie rozszumiała się teraz w szkołach. Na dodatek nie tylko wśr贸d uprawnionych do głosowania w referendum nastolatk贸w, ale także w perfidny i podły spos贸b wśr贸d małoletnich, aby wywrzeć nacisk na rodzic贸w. Myślę, że to powinno być tematem publicznej dyskusji w Polsce. Zniesławić "krnąbrny" Kości贸ł Istnieje jednak od niedawna cień nadziei. Ostatni wielki atak na Radio Maryja w poniedziałek, 25 listopada, nie spełnił oczekiwań stojących za nim przede wszystkim propagandyst贸w prounijnych. Szczeg贸lnie "zawi贸dł" europropagandyst贸w polski Episkopat. Według planu miało się wszystko potoczyć tak, jak przy ostatnim ataku w sierpniu bieżącego roku. Tym razem napastnicy się przeliczyli, tym razem nie było milczącej aprobaty Episkopatu. W oświadczeniu Zespołu Biskup贸w do spraw Duszpasterskiej Troski o Radio Maryja z 27 listopada czytamy jasno i wyraźnie: "Budzi głębokie zaniepokojenie nasilająca się kampania przeciw osobom i instytucjom kościelnym, prowadzona przez określone media. W efekcie działania te prowadzą do dezintegracji społecznej, niepokoj贸w oraz wzajemnego braku zaufania w polskim społeczeństwie". Reakcja Episkopatu jest wspaniałym wydarzeniem. Dla mnie była to jedna z
najbardziej pozytywnych wiadomości ostatnich dni i tygodni. Myślę jednak, że
teraz nie można się zatrzymać, trzeba iść dalej. Bardziej przerażający i alarmujący jest jednak spos贸b, w jaki film był i jest komentowany przez postkomunist贸w i im posłuszne media. Wszyscy, począwszy od szarego redaktora po samego prezydenta, jak um贸wieni powtarzają hasła o rzekomej walce sumienia ojca Galińskiego, o biednych wdowach i rencistach, kt贸rym brakuje krytycyzmu dla "przywilej贸w" podatkowych Radia Maryja, o bezwzględnej surowości, z jaką organa państwowe "muszą" zbadać sprawę (wypowiedź prezydenta Kwaśniewskiego). To przecież nie jest zbieg okoliczności. Można tu rozpoznać pewien system, za pomocą kt贸rego jak dawniej centralnie steruje się praniem m贸zg贸w. Powiem Państwu, co się za tym kryje. Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej ma być bronione wszelkimi metodami. Kto stanie temu na drodze, musi zostać najpierw wyśmiany, jeśli to nie pomoże, trzeba się go wyprzeć, a jeśli i to nie poskutkuje - musi zostać po prostu wyeliminowany. To są fazy, kt贸re właśnie przechodzi Radio Maryja, lub już je przebyło. Słyszałem nieraz w kręgach strateg贸w integracyjnych, że "w Radiu Maryja przeszkadza nam tylko to, że jest przeciwko przystąpieniu Polski do Unii". Nowa kampania zniesławiająca nosi tym razem tytuł "finanse". Kości贸ł i pieniądze to nowy temat, po kt贸rym napastnicy obiecują sobie największy sukces, wierni starym przekonaniom, że w ten spos贸b najłatwiej jest rozbudzić uczucia zawiści i nieżyczliwości. Skoro nie udało się wbić klina między Radio Maryja i polski Kości贸ł katolicki, teraz atak skieruje się przeciw całemu Kościołowi. Zapoczątkował go już tygodnik "Polityka" w otwierającym numer artykule z połowy listopada "Pieniądze Kościoła: Państwo daje na tacę". Zaraz do niego dołączył "Wprost" z tytułem: "Święty biznes". To z pewnością nie koniec, ataki będą się mnożyć. Moim zdaniem, w ten spos贸b siły prounijne pr贸bują przede wszystkim osłabić moralne oddziaływanie Kościoła w przeddzień referendum i wykluczyć go jako przeciwnika. W tej tak ważnej dla przyszłości Polski kwestii, do czasu referendum Kościołowi przypina się etykietkę "euroentuzjasty" lub niezainteresowanego obserwatora. Postkomuniści jawnie śmieją się z tego i bez żenady coraz częściej pr贸bują wykorzystać księży biskup贸w jako autorytety wiary do swoich politycznych cel贸w w kwestii integracji Polski z Unią. Ponieważ postkomuniści czują się najwyraźniej zmuszeni do coraz częstszego używania argument贸w "moralnych", Kości贸ł winien właśnie z pobudek czysto moralnych znacznie wyraźniej niż dotąd ustosunkować się do tych politycznych przyczyn, kt贸re świadczą przeciw przyłączeniu Polski do Unii, a kt贸re przeciwnik przemilcza. Nie chcę tu znowu ich wszystkich szczeg贸łowo wymieniać, chcę jedynie postawić pewne tezy jako pytania skierowane do Kościoła, od kt贸rego Nar贸d Polski ma prawo oczekiwać jednoznacznej odpowiedzi i to jeszcze przed planowanym referendum. Przeciw przyłączeniu Polski do Unii Europejskiej przemawia kilka argument贸w natury politycznej.Cudzym kosztem Unia Europejska już od dawna nie jest dobrowolnym związkiem narod贸w Europy,
kt贸ry zamierza wsp贸lnie i solidarnie kształtować przyszłość naszego kontynentu.
Jest biurokratycznym dziwolągiem, kt贸rego członkowie wmieszani są w ciągłe
walki, a jeden pr贸buje czerpać korzyści gospodarcze kosztem drugiego. Korzyści dla Unii W Unii zewnętrzna solidarność jest demonstrowana tylko wtedy, gdy każdy może na tym skorzystać. Tak jak teraz przy rozszerzeniu na wsch贸d, do czego Piętnastka tak zawzięcie dąży, obiecując sobie znaczne korzyści gospodarcze na koszt nowych kraj贸w członkowskich. Jeżeli ktoś miałby jeszcze wątpliwości, to przypomnę wypowiedź Guentera Verheugena z 28 lutego 2002 roku w niemieckim piśmie "Wirtschaftswoche": "Opłaty, kt贸re Niemcy muszą uiszczać za każdy kraj przystępujący do Unii, finansują się łatwo poprzez ogromne nadwyżki handlowe, kt贸re wygospodarowuje się z handlu z tymi krajami. Z ekonomicznego punktu widzenia nie powstają dla Niemiec przez to żadne dodatkowe koszty. Niemiecki wkład w rozszerzenie wynosi rocznie nieco ponad jeden miliard euro. Taniej Niemcy nie mogą kupić stabilizacji na swojej granicy wschodniej". Dobitniej nie da się już tego wyrazić. Ustępstwa przed akcesją Polska, jeszcze w przeddzień planowanego przystąpienia do Unii, popełniła śmiertelny błąd poprzez zawarcie w 1991 roku układu stowarzyszeniowego. W unijnym oszołomieniu na początku lat 90. dała się nam贸wić do rezygnacji z ochronnej polityki względem przemysłu, handlu, rzemiosła, finans贸w i rolnictwa, zobowiązała się natomiast do przyjęcia unijnych standard贸w dotyczących tych dziedzin. Zach贸d wykorzystał bezwstydnie te przedkoncesyjne ustępstwa i swoim dominującym kapitałem zapewnił sobie kluczowe pozycje w polskiej gospodarce narodowej. Tam, gdzie się nie opłaca kupno albo budzi się op贸r, polska konkurencja jest po prostu likwidowana za pomocą dumpingu. Polskie rolnictwo jest praktycznie już teraz zrujnowane za sprawą otwartych granic celnych i dumpingowych cen unijnych. To samo grozi wkr贸tce hutnictwu i przemysłowi stoczniowemu. Ze względu na to, że Polska zobowiązała się wprowadzić standardy unijne, bezwzględnie wymagane przez Zach贸d, przeznaczane są na to resztki środk贸w inwestycyjnych, a wolność oraz samodzielność w podejmowaniu decyzji gospodarczych stają się farsą. Ofensywa propagandy Wszystkie tu wyżej wymienione sprawy są obecnie upiększane i tuszowane, a przez oczywiste kłamstwa odwracane do g贸ry nogami przez niesłychaną, centralnie sterowaną ofensywę propagandową, dofinansowaną milionowymi kwotami przez Unię. Najbardziej absurdalnymi metodami pr贸buje się wesprzeć twierdzenie, że dla Polski nie ma innej alternatywy niż przystąpienie do Unii, chociażby dlatego, że ochrona przed ewentualnym wschodnim agresorem może tylko funkcjonować w ramach NATO w połączeniu z przynależnością do Unii. Albo też, że Unia Europejska jest unią celną i jeżeli Polska nie wstąpi do UE, to grożą jej represje gospodarcze. Wszystko to są wymysły propagandy. Na tym samym poziomie jest bajka o funduszach strukturalnych Unii, kt贸re podobno Polska będzie mogła wykorzystać, aby realizując olbrzymi plan "restrukturyzacji", postawić kraj na nogi. Wszystko to jest mydleniem oczu. Pieniądze z tych funduszy są śmiesznie małe wobec dwucyfrowych miliardowych sum, kt贸re Polska już teraz płaci Piętnastce poprzez wciąż rosnący deficyt handlowy. Śmieszne są jeden, dwa, za kilka lat może trzy miliardy euro z funduszy strukturalnych, o kt贸rych nikt jeszcze nie wie, jak mają być w Polsce wsp贸łfinansowane - a tego wymagają unijne kryteria. Śmieszne, bo jednocześnie Unia żąda bezlitośnie, by Polska płaciła pełną składkę członkowską tej samej wysokości. Stawia r贸wnież dużo droższe, w znacznej części bezsensowne i dla Polski nawet
szkodliwe, unijne standardy, do wprowadzenia kt贸rych kraj musiał się zobowiązać
jeszcze przed przystąpieniem do Unii. Budżetowi kraju odebrało to już teraz
wszelką możliwość suwerennego podejmowania decyzji inwestycyjnych. Polacy chcą znać prawdę W chwili obecnej perfidna propaganda, kt贸ra ma wym贸c na polskim społeczeństwie "tak" w referendum, osiągnęła znowu sw贸j szczyt. Po dokładnie przygotowanej umowie między postkomunistami, Komisją Europejską i wiodącymi głosami Piętnastki, w końcowej rundzie pertraktacji przedakcesyjnych Unia zdecydowała się na kilka nieznacznych ustępstw. Rządom kraj贸w kandydat贸w ma to dać możliwość przedstawienia się przed swoimi narodami w roli twardych bojownik贸w i zwycięzc贸w w przeprowadzonych pertraktacjach. Dlatego proszę jeszcze raz Kości贸ł: nie zostawiajcie Polak贸w na pastwę wyłącznie jednostronnej prounijnej propagandy postkomunistycznej i Piętnastki, działającej tylko na jej korzyść. Nie pozostawiajcie przede wszystkim własnych elit, kt贸re w najtrudniejszych warunkach, choć nie bez szansy na sukces, walczą z tak doskonale tym razem ukrytą agresją Zachodu. Jako były doradca unijny zmieniłem zdanie, ponieważ nie mogłem dłużej znosić nikczemności, z jaką Polska miała być łudzona co do prawdziwych cel贸w i zamiar贸w Unii. Nie zapominam jednak, że jestem tylko gościem, a wszystko co tu m贸wię, jest tylko powt贸rką tego, co tak czy podobnie, wyraziły już wielokrotnie najlepsze polskie umysły. Głos jednego z nich chciałbym na zakończenie zacytować, ponieważ on, tak jak ja, kieruje sw贸j apel do polskiego Kościoła. Jeśli i tym razem podniesie się zn贸w krzyk niekt贸rych polskich profesor贸w, to mogę tylko zapewnić, że tym razem z całą pewnością nie mają racji. Proszę posłuchać, co ma do powiedzenia na temat planowanego przystąpienia Polski do Unii Europejskiej profesor Rafał Broda, uznany na forum międzynarodowym fizyk atomowy z Uniwersytetu Jagiellońskiego. "Trzeba jeszcze rozważyć bolesną sprawę stanowiska w tej kwestii niekt贸rych Pasterzy naszego Kościoła, kt贸re już zaczyna być nagłaśniane i wykorzystywane jako podstawowy argument. (...) Możemy więc tylko z pokorą pytać: 'Dlaczego, ukochani Pasterze, chcecie nas wprowadzać do tej klatki bez wyjścia?'. Słyszymy odpowiedź: 'Bo Europa nas potrzebuje i my potrzebujemy Europy'. Pytamy więc dalej: 'To nie Europa, to Unia Europejska - przecież tam nie ma Boga, tam się z Bogiem walczy?'. Odpowiadają nam: 'Wy tam Boga wniesiecie, otworzycie Chrystusowi drzwi Europy!' I tutaj rodzą się wątpliwości: Czy my, tak moralnie już osłabieni, tak bardzo zmuszeni do walki o byt, pozbawieni przewodnik贸w, upokarzani, już dzisiaj zbałamuceni, czy my potrafimy temu podołać? Przecież warunki będą o wiele trudniejsze, niż te, w kt贸rych dzisiaj nie potrafimy podjąć wyzwania. Przecież ich narzędzia i metody będą jeszcze bardziej skuteczne, a nasze możliwości obrony jeszcze mniejsze. Więc na co mamy liczyć? Na co Wy liczycie, drodzy Pasterze? Czy naprawdę mamy przestać myśleć i zdać się wyłącznie na Opatrzność? Czy nie powinniśmy z Boską pomocą szukać innej, lepszej drogi? Dla Polski, dla Europy, dla Świata? Musi być inna droga! (...)" Polacy nie powinni mieć tutaj żadnych złudzeń - całe doświadczenie wsp贸łpracy Polski z krajami UE po 1989 roku, to ciąg działań skierowanych na kolonizację naszego kraju. W wielu okresach historii odczuwaliśmy bezwzględny egoizm Europy, na kt贸ry niczym nie zasłużyliśmy. Mogliśmy oczekiwać, że po gehennie drugiej wojny światowej i narzuconym w jej następstwie zniewoleniu komunistycznym, doceniona zostanie nasza postawa i stworzy się warunki do szybkiej reanimacji i rozwoju. Przecież nie oczekiwaliśmy żadnej szczeg贸lnej pomocy, przecież nie liczyliśmy nawet na cząstkę takich kapitał贸w, kt贸re Niemcy wpompowali w swoje wschodnie landy. Mogliśmy tylko mieć nadzieję, że Polsce nie będzie się przeszkadzać, że będzie życzliwa, obustronnie korzystna, sprawiedliwa wsp贸łpraca. A jak było? Trudno wprost przytaczać przykłady bezwzględnych działań, przekręt贸w, oszustw, przekupstwa, straszenia, demagogii, w kt贸rych uczestniczyły kraje UE za pośrednictwem lokalnych łajdak贸w, wypranych z szacunku dla własnego narodu, prześcigających się w czołganiu do Europy, nadstawiających piersi po niepolskie zaszczyty i ordery, wyciągających ręce po wynagrodzenia i obietnice synekur. Nie można m贸wić o życzliwym partnerstwie, gdy widzimy skutki - przejęto nasze banki, opanowano całe gałęzie przemysłu, zlikwidowano jego najbardziej konkurencyjne części, łapczywie przejmuje się handel, środki masowego przekazu, brutalnie niszczy się rolnik贸w, przejmując zakłady przetw贸rcze, wreszcie wypycha się Polskę z wschodnich rynk贸w i blokuje eksport spekulacyjnymi zabiegami wobec polskiej złot贸wki. A wszystko według planu głośno zadeklarowanego już dawno temu przez jednego z bardziej aktywnych realizator贸w takiej polityki: 'Polacy nie muszą żyć z własności, mogą żyć z pracy'. We wszelkie układy wchodzi się tylko z partnerem uczciwym, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie ma się w ręku narzędzi pozwalających wymusić uczciwe postępowanie. Po 12-letnich doświadczeniach nie musimy sobie niczego wyobrażać lub antycypować - w przypadku UE nie mamy do czynienia z partnerem uczciwym. Nie spos贸b pominąć w tym układzie dominującej roli Niemiec, bo nikt nie ma prawa żądać od nas zapomnienia o historii - wręcz musimy o niej pamiętać". Wielebni księża biskupi! Proszę mi pozwolić, na zakończenie, na osobiste słowo. Jako Niemiec jestem przerażony i zawstydzony tym, z jaką beztroską i
oczywistością m贸j rząd w ramach tak zwanego rozszerzenia Unii na wsch贸d zajął
miejsce na samym szczycie gospodarczych wyzyskiwaczy Polski. Tak, jakby nie
istniały ostatnie 63 lata wsp贸lnej polsko-niemieckiej historii. Mam gorącą prośbę: księża biskupi, nie przyglądajcie się teraz biernie temu, jak roślina ta zn贸w jest deptana z typową dla Niemc贸w i całego Zachodu beztroską. Podkreślenia w tekście pochodzą od Redakcji Naszej Witryny Carl Beddermann, Nasz Dziennik, 2002-12-18 |