|
Miller: Jak porażkę przekuć w sukces Małgorzata Goss, MW, Nasz Dziennik |
|
Wyniki negocjacji zakończonych na szczycie w Kopenhadze dają Polsce członkostwo II kategorii. Rolnicy nie otrzymają pełnych dopłat, a one właśnie są częścią prawa wsp贸lnotowego. Łączny poziom transfer贸w na rzecz naszej gospodarki będzie wynosił połowę tego, co uzyskują kraje Piętnastki, przy czym składkę będziemy opłacać w pełnej wysokości. Takie rezultaty rozm贸w z przeds tawicielami UE w stolicy Danii premier Miller uznał za... sukces. Niemałe zamieszanie wywołało wśr贸d dziennikarzy goszczących w Studiu Otwartym w Warszawie wystąpienie premiera Leszka Millera po kopenhaskim szczycie. Szef rządu oświadczył, że "wszystkie nasze postulaty zostały spełnione", po czym podał wyniki rozm贸w w taki spos贸b, iż dziennikarze nie byli w stanie w pierwszej chwili por贸wnać tego, co wynegocjowano, z tym, o co zabiegaliśmy. O co zabiegała Polska w ostatniej fazie negocjacji i na szczycie w Kopenhadze:O trzyletnie kompensaty budżetowe, tj. o transfery środk贸w finansowych z Unii, kt贸re pozwoliłyby Polsce na wyr贸wnanie luki kasowej w naszym budżecie. Oznacza to, że bilans transfer贸w między Unią a Polską stawia nas na pozycji płatnika netto do budżetu Unii. W 2004 r. luka kasowa z tego tytułu wyniesie 3,5 mld euro, tj. 12 mld zł. Polska chciałaby otrzymać tytułem kompensaty 2 mld euro w 2004 r., 1,6 mld w 2005 r. i 1,1 mld w 2006 r. O zwolnienie naszego kraju z udziału w finansowaniu tzw. rabatu brytyjskiego za 2003 r. Chodzi o sfinansowanie ulgi w składce do budżetu UE, jaką wywalczyła dla siebie Wielka Brytania, czyli ok. 300 mln euro. O zmianę metodologii liczenia przez Unię pozycji budżetowej netto Polski. Zabiegamy m.in. o uwzględnienie w wyliczeniach naszych wpłat do unijnych instytucji finansowych. O ograniczenie czasu dochodzenia do pełnych płatności bezpośrednich dla rolnik贸w do 2006 r., tj. do ram aktualnego budżetu Unii. Na lata 2007-2013 uchwalony zostanie nowy. O rezygnację Unii z ograniczania całości subwencji dla polskich rolnik贸w do 40 proc. poziomu unijnego. Unia nie zgadza się, abyśmy sfinansowali rolnikom brakującą część dopłat z własnego budżetu. Poziom dofinansowania nie może przekroczyć 40 proc. poziomu osiąganego przez unijnych farmer贸w. O przesunięcie większych środk贸w na rolnictwo z II do I filara (tj. z finansowania rozwoju wsi na dopłaty bezpośrednie), tak aby dopłaty te osiągnęły poziom wyjściowy co najmniej 60 proc. poziomu unijnego. O zgodę UE na selektywną ochronę polskiego rynku przed nadmiernym napływem towar贸w rolnych z Unii. Monitoring miałby dotyczyć zb贸ż, rzepaku, mięsa wieprzowego, mięsa drobiowego, mleka, chmielu, mąki, słodu, skrobi, spirytusu i wyrob贸w spirytusowych. O zgodę UE na częściowe rekompensowanie gospodarstwom towarowym z krajowego budżetu strat wynikających z przyjęcia uproszczonego systemu naliczania dopłat bezpośrednich. O zwiększenie plonu referencyjnego zb贸ż. Plon referencyjny pomnożony przez powierzchnię bazową upraw decyduje o wielkości dopłat dla rolnik贸w. O zwiększenie kwot produkcyjnych, zwłaszcza kwoty mlecznej. Kwotowanie produkcji służy w Unii do stabilizowania cen na produkty rolne. Przekroczenie wyznaczonych limit贸w skutkuje nałożeniem na dany kraj kar finansowych. O 7-procentową stawkę VAT na ciągniki i maszyny rolnicze. O obniżenie z 22 proc. do 7 proc. VAT na nowe mieszkania. O złagodzenie nałożonych na nas przez Unię klauzul ochronnych, kt贸re mogą być wykorzystane przez poszczeg贸lne państwa Unii do ograniczenia praw Polski wynikających z członkostwa UE. [Dopisek Redakcji Naszej Witryny] Za wielki sukces premier uznał przyznanie Polsce rekompensat budżetowych na lata 2004-2006. O ile w propozycji duńskiej była mowa o kompensacie tylko za 2004 r. w wysokości ok. 0,5 mld euro, teraz z inicjatywy kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera kwotę tę zwiększono o 1 mld euro i rozłożono na 3 lata. Łączne kompensaty wyniosą więc w tym czasie 1,5 mld euro, czyli 6 mld zł. Środki te są rządowi niezbędne, aby utrzymać płynność finansową polskiego budżetu po akcesji. Gdyby nie zostały przyznane, doszłoby w naszym kraju do załamania finans贸w publicznych wskutek luki kasowej w budżecie w wysokości 3,5 mld zł w 2004 r. i podobnej w latach następnych. Premier nie poinformował jednak, że ten 1 mld euro to nie żadne nowe pieniądze, lecz środki, jakie przed kilkoma tygodniami na szczycie w Brukseli kraje Piętnastki wyciągnęły z oferowanego nam wcześniej pakietu przeznaczonego na fundusze strukturalne. Już wtedy było wiadomo, że te pieniądze będą zwr贸cone w taki spos贸b, aby upozorować wielkie ustępstwo ze strony Brukseli. "Sukces" Millera sprowadza się do tego, że przez przesunięcie tej kwoty z funduszy strukturalnych na kompensaty budżetowe zdołał zamienić pieniądze istniejące tylko na papierze na rzeczywistą got贸wkę. Jest to oczywiście korzystne, ale w niczym nie zmienia faktu, że polska delegacja nie wynegocjowała w sferze finans贸w nic ponad to, co Unia zaoferowała nam w styczniu tego roku. Premier powiedział, że dopłaty bezpośrednie dla rolnik贸w wyniosą w pierwszych latach 55, 60 i 65 proc. Zapomniał jednak dodać, że poziom ten osiągną, jeśli my dopłacimy rolnikom z własnego budżetu. W rzeczywistości Bruksela w kwestii wysokości dopłat nie ustąpiła rządowi ani na jotę. Nadal będzie to 25, 30 i 35 proc. powiększone o 20 proc. środk贸w z funduszu rozwoju wsi, co pozwoli zwiększyć wyjściowy poziom do 36, 39 i 42 proc. Tyle sfinansuje Bruksela, resztę teoretycznie możemy dołożyć rolnikom sami, ale tylko do poziomu 55, 60 i 65 proc. tego, co uzyskują z Unii zachodni farmerzy. Oznacza to, że prawdziwy "negocjacyjny uzysk" rządu to żadne zwiększenie dopłat, lecz podniesienie granicy dopuszczalnego finansowania... z naszej własnej kieszeni. Jednak zar贸wno wicepremier i minister finans贸w Grzegorz Kołodko, jak i premier Miller zastrzegli, że dopłata do pułap贸w 55, 60 i 65 proc. będzie zależeć od możliwości budżetu państwa. Na żadne dopłaty dla rolnik贸w dotąd w budżecie nie było pieniędzy i raczej nie zanosi się, by nagle się znalazły w chwili, gdy kłopoty budżetowe są coraz większe. Premier poinformował, że małe i średnie gospodarstwa, kt贸re przedstawią odpowiednie biznesplany gwarantujące wejście na rynek z własną produkcją, mogą otrzymać 1250 euro rocznie bezzwrotnej pomocy, o 250 euro więcej, niż proponowano nam wcześniej. Po przeliczeniu na złot贸wki daje to kwotę 5 tys. zł. Jak widać - nie są to środki na poważne inwestycje w rolnictwie. Z drugiej jednak strony, tym samym rolnikom z małych i średnich gospodarstw odebrano w negocjacjach szansę na podtrzymanie dochod贸w produkcją mleka. Polska delegacja nie wynegocjowała powiększenia kwoty mlecznej. Zamiast oczekiwanych 11,6 mln ton rocznie będziemy mogli produkować tylko 8,9 mln t w latach 2004-2005, z możliwością podniesienia produkcji do 9,3 mln t w 2006 r. Jest to o wiele za mało nawet na pokrycie potrzeb krajowych i Polska będzie musiała importować mleko z Zachodu. Rządowi udało się uzyskać jedynie przesunięcie w ramach kwoty mlecznej 1,5 mln t mleka z podkwoty sprzedaży bezpośredniej do podkwoty hurtowej. Nie udało się r贸wnież przekonać Brukseli, aby przystała na utrzymanie obniżonego 7-procentowego VAT-u na maszyny i ciągniki rolnicze. Stanęło na tym, że będą one obciążone 22-procentową stawką, co - wg wyliczeń resortu rolnictwa - wyciągnie z kieszeni rolnik贸w ok. 1,3 mld zł rocznie. Unia zgodziła się wprawdzie na zwiększenie limitu produkcji izoglukozy o 6 tys. ton, ale r贸wnocześnie wymogła na Polsce zmniejszenie o tę samą kwotę limitu produkcji cukru. Za sukces rząd uznał r贸wnież przyznanie przez Brukselę dodatkowych środk贸w - 108 mln euro, na uszczelnienie granicy wschodniej. Tymczasem granica ta po ewentualnej akcesji stanie się granicą Unii i to Unia, a nie Polska powinna sfinansować jej zabezpieczenie. Tymczasem 250 mln euro, jakie w sumie Unia na to przeznaczy, to czterokrotnie mniej, niż trzeba tam zainwestować. Z niejakim trudem udało się powr贸cić do 7-procentowej stawki VAT-u na nowe mieszkania, jednak tylko do 2007 r. Potem będziemy musieli zastosować stawkę 22-procentową, najwyższą w Europie, co łączy się z podwyżką cen mieszkań na rynku. Up贸r Unii przy wysokich stawkach VAT-u oraz waga, jaką przywiązuje do uszczelnienia wschodniej granicy, wynikają stąd, że VAT i dochody z ceł są podstawą składki, jaką będziemy wpłacać do Brukseli. Podkreślenia w tekście pochodzą od Redakcji Naszej Witryny Małgorzata Goss, MW, Nasz Dziennik, 2002-12-16 |