|
Rozpoczyna się konferencja Unii Europejskiej, podczas kt贸rej zamierza ona przyjąć 10 nowych państw; Piotr Wesołowski, Małgorzata Goss, Nasz Dziennik |
|
Dziś w stolicy Danii rozpoczyna się szczyt Unii Europejskiej, na kt贸rym przyw贸dcy Piętnastki mają podjąć decyzję o przyjęciu do UE dziesięciu kraj贸w kandydujących, w tym Polski. Choć w Kopenhadze mają zapaść ostateczne decyzje w najważniejszych kwestiach finansowych, już dziś widać na podstawie dotychczasowych wynik贸w tzw. negocjacji i zajmowanego stanowiska Unii, że ewentualne przyjęcie do niej będzie oznaczać członkostwo drugiej kategorii. Przedstawiona dwa tygodnie temu przez duńską prezydencję UE "nienegocjowalna" oferta zamknięcia tak zwanych negocjacji akcesyjnych została już właściwie zaakceptowana przez rządy wszystkich kraj贸w. Unia oczekuje, że Polska i Malta - jedyne kraje, kt贸re nie potwierdziły tego publicznie - zgodzą się na unijne warunki w trakcie szczytu. Przewodzący obecnie Unii Duńczycy chcieli początkowo uniknąć jakichkolwiek
rozm贸w o warunkach rozszerzenia w Kopenhadze i zakończyć tak zwane negocjacje na
początku tygodnia w Brukseli. Jednak ze względu na op贸r większości kandydat贸w,
ale r贸wnież państw członkowskich Unii, na czele z Niemcami, ostatnia dyskusja o
wysokości składki członkowskiej do kasy UE odbędzie się na szczycie. Spotkanie
szef贸w rząd贸w Piętnastki i kandydat贸w przewidziano na piątek. W pozostałych sprawach większość państw zgodziła się zaakceptować unijne warunki. Rząd w Warszawie, kt贸ry oficjalnie jeszcze tego nie uczynił, zapewne ogłosi swoją decyzję w piątek. Nie ma już praktycznie żadnych szans na zwiększenie środk贸w finansowych dla rolnik贸w czy kwot produkcji, kt贸re zaproponowali Duńczycy. W Kopenhadze ma r贸wnież zapaść decyzja dotycząca możliwości rozpoczęcia rozm贸w o członkostwie Turcji. Już wczoraj w Kopenhadze europejskie środowiska sceptyczne wobec UE zorganizowały alternatywny szczyt. Jego uczestnicy ogłosili i przekazali Danii tekst "Deklaracji Kopenhaskiej". Deklaracja "na rzecz Europy demokracji i r贸żnorodności" stwierdza m.in., że "Unia Europejska wraz z jej Konwentem weszły na niewłaściwą drogę z ambicjami stworzenia Europejskiego Mocarstwa z wieloma cechami państwa federalnego". Sygnatariusze deklaracji uważają r贸wnież, że UE traktuje kraje kandydujące w niewłaściwy spos贸b, nadużywając swojej pozycji do narzucania im warunk贸w uczestnictwa w strukturze. Zdaniem Sharon Bonici z NO2EU na Malcie, Unia wymaga od kraj贸w kandydujących nawet tego, czego sama nie wprowadziła do końca. Uczestnicy alternatywnego szczytu podkreślili, że UE nie zezwala na prawdziwe negocjacje nad gł贸wnymi warunkami przystąpienia. Do deklaracji dołączono r贸wnież apel w sprawie przyszłorocznych plebiscyt贸w
akcesyjnych w 10 krajach kandydujących. Wzywa się w nich do r贸wnego finansowania
i dostępu do medi贸w dla zwolennik贸w i przeciwnik贸w przystąpienia do Unii w
poszczeg贸lnych krajach oraz udziału niezależnych obserwator贸w. Deklaracja wzywa
r贸wnież do nieingerencji ze strony unijnych instytucji i obcych rząd贸w w
narodowe referenda. O co zabiega Polska w ostatniej fazie negocjacji i na szczycie w Kopenhadze:O trzyletnie kompensaty budżetowe, tj. o transfery środk贸w finansowych z Unii, kt贸re pozwoliłyby Polsce na wyr贸wnanie luki kasowej w naszym budżecie. Oznacza to, że bilans transfer贸w między Unią a Polską stawia nas na pozycji płatnika netto do budżetu Unii. W 2004 r. luka kasowa z tego tytułu wyniesie 3,5 mld euro, tj. 12 mld zł. Polska chciałaby otrzymać tytułem kompensaty 2 mld euro w 2004 r., 1,6 mld w 2005 r. i 1,1 mld w 2006 r. O zwolnienie naszego kraju z udziału w finansowaniu tzw. rabatu brytyjskiego za 2003 r. Chodzi o sfinansowanie ulgi w składce do budżetu UE, jaką wywalczyła dla siebie Wielka Brytania, czyli ok. 300 mln euro. O zmianę metodologii liczenia przez Unię pozycji budżetowej netto Polski. Zabiegamy m.in. o uwzględnienie w wyliczeniach naszych wpłat do unijnych instytucji finansowych. O ograniczenie czasu dochodzenia do pełnych płatności bezpośrednich dla rolnik贸w do 2006 r., tj. do ram aktualnego budżetu Unii. Na lata 2007-2013 uchwalony zostanie nowy. O rezygnację Unii z ograniczania całości subwencji dla polskich rolnik贸w do 40 proc. poziomu unijnego. Unia nie zgadza się, abyśmy sfinansowali rolnikom brakującą część dopłat z własnego budżetu. Poziom dofinansowania nie może przekroczyć 40 proc. poziomu osiąganego przez unijnych farmer贸w. O przesunięcie większych środk贸w na rolnictwo z II do I filara (tj. z finansowania rozwoju wsi na dopłaty bezpośrednie), tak aby dopłaty te osiągnęły poziom wyjściowy co najmniej 60 proc. poziomu unijnego. O zgodę UE na selektywną ochronę polskiego rynku przed nadmiernym napływem towar贸w rolnych z Unii. Monitoring miałby dotyczyć zb贸ż, rzepaku, mięsa wieprzowego, mięsa drobiowego, mleka, chmielu, mąki, słodu, skrobi, spirytusu i wyrob贸w spirytusowych. O zgodę UE na częściowe rekompensowanie gospodarstwom towarowym z krajowego budżetu strat wynikających z przyjęcia uproszczonego systemu naliczania dopłat bezpośrednich. O zwiększenie plonu referencyjnego zb贸ż. Plon referencyjny pomnożony przez powierzchnię bazową upraw decyduje o wielkości dopłat dla rolnik贸w. O zwiększenie kwot produkcyjnych, zwłaszcza kwoty mlecznej. Kwotowanie produkcji służy w Unii do stabilizowania cen na produkty rolne. Przekroczenie wyznaczonych limit贸w skutkuje nałożeniem na dany kraj kar finansowych. O 7-procentową stawkę VAT na ciągniki i maszyny rolnicze. O obniżenie z 22 proc. do 7 proc. VAT na nowe mieszkania. O złagodzenie nałożonych na nas przez Unię klauzul ochronnych, kt贸re mogą być
wykorzystane przez poszczeg贸lne państwa Unii do ograniczenia praw Polski
wynikających z członkostwa UE. A oto co Polska w efekcie otrzymała:Zamiast oczekiwanych 11,6 mln ton rocznie będziemy mogli produkować tylko 8,9 mln t w latach 2004-2005, z możliwością podniesienia produkcji do 9,3 mln t w 2006 r. Jest to o wiele za mało nawet na pokrycie potrzeb krajowych i Polska będzie musiała importować mleko z Zachodu. Unia zgodziła się wprawdzie na zwiększenie limitu produkcji izoglukozy o 6 tys. ton, ale r贸wnocześnie wymogła na Polsce zmniejszenie o tę samą kwotę limitu produkcji cukru. Nie udało się r贸wnież przekonać Brukseli, aby przystała na utrzymanie obniżonego 7-procentowego VAT-u na maszyny i ciągniki rolnicze. Stanęło na tym, że będą one obciążone 22-procentową stawką, co - wg wyliczeń resortu rolnictwa - wyciągnie z kieszeni rolnik贸w ok. 1,3 mld zł rocznie. Z niejakim trudem udało się powr贸cić do 7-procentowej stawki VAT-u na nowe mieszkania, jednak tylko do 2007 r. Potem będziemy musieli zastosować stawkę 22-procentową, najwyższą w Europie, co łączy się z podwyżką cen mieszkań na rynku. Truszczyński przyznał także, że polscy negocjatorzy nie zrealizowali uchwały Sejmu w sprawie podjęcia starań o obniżenie stawki podatku VAT na materiały budowlane. Stało się tak, ponieważ w jego ocenie, przedstawienie tego typu żądań stronie unijnej byłoby bezcelowe. W efekcie VAT na materiały budowlane po ewentualnej integracji będzie wynosił 22 proc. Zapytany z kolei o starania w zakresie obniżenia stawki podatku VAT na artykuły i zabawki dziecięce oświadczył, że w og贸le nie został upoważniony przez rząd do podjęcia tej kwestii w trakcie rozm贸w z Brukselą, dlatego VAT na te artykuły, z momentem potencjalnej akcesji, będzie maksymalny, czyli wyniesie 22 proc. Premier Miller powiedział, że dopłaty bezpośrednie dla rolnik贸w wyniosą w pierwszych latach 55, 60 i 65 proc. Zapomniał jednak dodać, że poziom ten osiągną, jeśli my dopłacimy rolnikom z własnego budżetu. W rzeczywistości Bruksela w kwestii wysokości dopłat nie ustąpiła rządowi ani na jotę. Nadal będzie to 25, 30 i 35 proc. powiększone o 20 proc. środk贸w z funduszu rozwoju wsi, co pozwoli zwiększyć wyjściowy poziom do 36, 39 i 42 proc. Tyle sfinansuje Bruksela, resztę teoretycznie możemy dołożyć rolnikom sami, ale tylko do poziomu 55, 60 i 65 proc. tego, co uzyskują z Unii zachodni farmerzy. Oznacza to, że prawdziwy "negocjacyjny uzysk" rządu to żadne zwiększenie dopłat, lecz podniesienie granicy dopuszczalnego finansowania... z naszej własnej kieszeni. [Dopisek Redakcji Naszej Witryny] O szczycie UE w Kopenhadze m贸wi Jens-Peter Bonde, duński deputowany do Parlamentu Europejskiego i członek Konwentu UE: Szczyt w Kopenhadze zakończy się zapewne zamknięciem rozm贸w o przystąpieniu z 10 krajami kandydującymi. Większość państw już przyjęła duńską ofertę. Tylko Polska i Malta ze względu na silny op贸r społeczny przeciągają ten dramat o kilka dni. Na koniec jednak wszyscy ogłoszą wielki sukces. Prawdziwy problem pojawi się jednak wtedy, gdy Polacy zorientują się, że muszą płacić do unijnego budżetu pieniądze za tak zwany brytyjski rabat i za wiele bogatszych państw UE. Oferta członkostwa czwartej kategorii i zmuszanie do sprzedaży ziemi po kr贸tkim okresie przejściowym mogą r贸wnież wywoływać protesty społeczeństwa. Dlaczego zmuszamy biednych rolnik贸w w krajach kandydujących, żeby sprzedawali swoją ziemię na wolnym rynku w sytuacji, gdy jej cena za hektar jest 10-krotnie wyższa po niemieckiej części Sudet贸w niż po czeskiej? Dlaczego pozwalamy unijnym farmerom kupować ziemię rolną w Polsce, gdy jej cena jest 30-krotnie niższa niż w Holandii? Dlaczego wreszcie 10 kraj贸w kandydujących do Unii w 2013 roku, reprezentując 44 proc. og贸łu rolnik贸w i 31 proc. ziemi rolniczej, otrzymywałoby tylko 11 proc. łącznych wypłat z Brukseli? Dlaczego nie możemy zreformować skandalicznej polityki rolnej, tak aby rolnicy byli r贸wni. Uważam, że nie można postępować w ten spos贸b, że najpierw zaprasza się biednych polskich rolnik贸w, a następnie robi się z nich płatnik贸w składek do UE, co stanie się w przypadku większości z nich. Dlaczego zmuszamy kandydat贸w do skopiowania wszystkich 85 tysięcy stron
wsp贸lnotowego prawodawstwa, zamiast wykorzystać okazję i stworzyć mniej
rozbudowaną i bardziej demokratyczną wsp贸łpracę między narodami? Czy to naprawdę
takie ważne, aby wszystkie kraje - także te nowe - od pierwszego dnia wypełniały
unijne regulacje dotyczące rozmiaru truskawki? Piotr Wesołowski, Małgorzata Goss , Nasz Dziennik, 2002-12-12 |