nasza witryna Na twoją przyszłość, mały Europejczyku!
Paweł Wiśniewski,

Korespondent.pl


 

Gdyby europejska gospodarka rozwijała się w takim tempie, jak mnożą się pomysły ujednolicania Europy ograniczające suwerenność poszczeg贸lnych państw-członk贸w - Stany Zjednoczone byłyby tylko biedną, szarą myszką nie mającą najmniejszych szans na konkurencję z Unią Europejską. Czy po wstąpieniu do UE grozi nam utrata suwerenności?

W ponad 50-letniej historii jednoczenia Europy samostanowienie i niezależność polityczna poszczeg贸lnych państw członkowskich jest systematycznie ograniczana. Początkowa faza tego jednoczenia czyli powstanie Europejskiej Wsp贸lnoty Węgla i Stali, kt贸ra była tylko porozumieniem handlowym między kilkoma krajami na swobodną wymianę tych, jakże ważnych w powojennej Europie surowc贸w, rozrosła się wręcz niewyobrażalnie.

Obecnie w kuluarach instytucji europejskich komentuje się proponowaną przez Valery'ego Giscarda D'Estainga, byłego prezydenta Francji koncepcję utworzenia Kongresu Narod贸w Europy, kt贸ry w przyszłości m贸głby wybierać prezydenta Unii Europejskiej.

Co to oznacza dla Polski?

Oznacza znaczną utratę suwerenności. W roku 1995, gdy do Unii Europejskiej przystępowały Finlandia, Szwecja i Austria nie m贸wiło się głośno o sprawach konstytucji europejskiej czy pomyśle ustanowienia prezydentury Unii. Więc tym bardziej dziwne wydaje się potęgowanie w jednym z odcink贸w "Unii bez tajemnic" twierdzenia, że gdy Finlandia przystępowała do Unii, nikt nie m贸wił o utracie przez nią suwerenności.

Minęło jednak 7 lat i proces jednoczenia Europy postąpił niezwykle do przodu zahaczając już o bardzo płynną granicę samostanowienia narod贸w. Gdyby europejska gospodarka rozwijała się w takim tempie jak mnożą się pomysły ujednolicania Europy ograniczające suwerenność poszczeg贸lnych państw-członk贸w - Stany Zjednoczone byłyby tylko biedną, szarą myszką nie mającą najmniejszych szans na konkurencję z Unią Europejską. To jednak tylko sfera political fiction i pewnego rodzaju por贸wnania.

Polacy muszą się głęboko zastanowić nad tym, czym jest Unia Europejska i jaka będzie jej przyszłość. Coraz częściej wspomina się o konstytucji, prezydenturze jako o pomysłach perspektywicznych. Wsp贸lna waluta już stała się faktem, a zasiadając w Parlamencie Europejskim posłowie są pogrupowani zależnie od ich pogląd贸w i przynależności partyjnej, a nie kraju, z kt贸rego pochodzą.

Europa prze ku państwu federacyjnemu. To, co kilka lat temu mogło znajdować się tylko w sferze przypuszczeń, dziś staje się faktem. Ciekawe i nieco niepokojące są także zapisy w naszej konstytucji, a mianowicie art. 90 ust. 1, kt贸ry m贸wi, że:

"Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organ贸w władzy państwowej w niekt贸rych sprawach" oraz art. 91 ust. 3 m贸wiący: "Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami."

O swoją tożsamość narodową, flagę i godło Polacy walczyli przez wiele lat. Obecnie sami pragną oddać w ręce Unii Europejskiej możliwość stanowienia o własnych sprawach. Dzieciom w szkołach podstawowych i gimnazjalnych serwuje się zamiast polskiego hymnu - hymn Unii. Liczne konkursy i pogadanki na temat Unii Europejskiej utrwalają w nich poczucie bycia "małymi Europejczykami", macha się im przed oczami unijną flagą i każe tańczyć irlandzkie tańce.

Wszystko to w trosce o poznanie poszczeg贸lnych państw Unii Europejskiej i nie ma w tym zapewne nic złego. Problem polega jednak na tym, że owo zaszczepianie europejskości odbywa się bez jakichkolwiek akcent贸w polskich. Często biorę udział w r贸żnego typu sympozjach na temat Unii Europejskiej i widzę to, co widzę. Na ostatnim takim spotkaniu, na kt贸rym szkolne kluby europejskie prezentowały swoje programy artystyczne usłyszałem kilkakrotnie "Odę do radości" (raz nawet w języku niemieckim), posłuchałem kilku wierszyk贸w i og贸lnie było wesoło.

Patrzyłem nie ze złością, ale z pewnego rodzaju zainteresowaniem, pr贸bowałem projektować przyszłość. Nie była ona, niestety zbyt r贸żowa. Wręcz przeciwnie. "Mali Europejczycy" kiedyś będą dorośli i powita ich Zjednoczona Europa w formie państwa federacyjnego. Problem w tym, że to ich w og贸le nie zdziwi. W końcu przygotowywali się do tego razem z nauczycielami przez cały okres nauki.

Podkreślenia w tekście pochodzą od Redakcji Naszej Witryny

Paweł Wiśniewski, Korespondent.pl, 2002-12-11

powrot