nasza witryna O Unii Europejskiej - bez mit贸w (cz. III)
prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 04.12.2002


  Ju偶 w pierwszej przygotowanej przeze mnie wk艂adce o Unii Europejskiej do "Naszego Dziennika" zatytu艂owanej "21 pyta艅" zwraca艂em uwag臋 na fatalne skutki niekompetencji i ust臋pliwo艣ci polskich negocjator贸w z UE. Teraz, ponad osiem miesi臋cy od publikacji tamtej wk艂adki, mam smutn膮 satysfakcj臋, 偶e moje ostrze偶enia co do s艂abego poziomu polskich negocjator贸w a偶 nadto potwierdzi艂y si臋 w ostatnim czasie.

Coraz wi臋cej autor贸w, zw艂aszcza do艣wiadczonych ekonomist贸w, ostro krytykuje nieodpowiedzialny, katastrofalny dla interes贸w Polski styl negocjowania z Uni膮. Krytyka odnosi si臋 do kolejnych niezrozumiale ust臋pliwych polskich negocjator贸w z UE, pocz膮wszy od pierwszej po艂owy lat 90. Nader wymownym przyk艂adem takiej krytyki by艂 publikowany 28 pa藕dziernika 2002 r. w lewicowym "Przegl膮dzie" artyku艂 znanego ekonomisty prof. Paw艂a Bo偶yka pt. "Zasada wzajemnych ust臋pstw". W bogato udokumentowanym tek艣cie prof. Bo偶yk dos艂ownie bi艂 na alarm, pisz膮c o 偶a艂osnych skutkach dotychczasowych polskich ust臋pstw. W ocenie prof. P. Bo偶yka: "Negocjacje Polski z Uni膮 Europejsk膮 o nadanie nam statusu cz艂onkowskiego od samego pocz膮tku cechuj膮 si臋 defensywno艣ci膮 ze strony naszych negocjator贸w. Polska wyst臋puje w nich w charakterze ubogiego krewnego, kt贸ry przeprasza, 偶e 艣mie prosi膰 o przyj臋cie do Unii. Z wielu r贸偶nych powod贸w takie podej艣cie jest bezzasadne.

W UE, podobnie zreszt膮 jak w wielu innych organizacjach mi臋dzynarodowych, obowi膮zuje zasada 'reciprocity', to jest wzajemno艣ci ust臋pstw, czyli - co艣 za co艣. Ci, kt贸rzy o tym wiedz膮, nigdy nie wychodz膮 przed szereg, a wi臋c dobrowolnie nie rezygnuj膮 z jakichkolwiek ogranicze艅 w handlu zagranicznym bez wzajemnych ust臋pstw ze strony partner贸w. Do takich ust臋pstw nawo艂uj膮 oczywi艣cie politycy unijni, obiecuj膮c z艂ote g贸ry (...). Najwi臋kszy b艂膮d w procesie wchodzenia do Unii pope艂nili艣my w roku 1990. Polska dokona艂a wtedy jednostronnej, radykalnej liberalizacji importu (...). Co gorsze, Polska wprowadzi艂a w 1990 r. now膮 taryf臋 celn膮, ustali艂a mo偶liwie najni偶szy jej poziom (...) Polska chcia艂a by膰 hojna dla innych, daj膮c 'dobry' przyk艂ad. Niestety, ta polityczna brawura w sferze ekonomicznej kosztowa艂a nas nieprawdopodobnie drogo. Po pierwsze, oznacza艂a jednostronne otwarcie polskiego rynku; w efekcie ju偶 w 1991 r. import z UE do Polski zwi臋kszy艂 si臋 a偶 o 80 proc., w warunkach stosunkowo niewielkiego zwi臋kszenia eksportu z Polski do Unii. Kraje UE absolutnie nie zareagowa艂y na polski jednostronny gest, ani my艣l膮c o likwidacji kontyngent贸w ograniczaj膮cych import z Polski. Nie do艣膰 na tym - gdy w nast臋pnych latach dosz艂o do negocjacji z krajami UE w zwi膮zku ze stowarzyszeniem, a Polska poprosi艂a o zniesienie kontyngent贸w i obni偶k臋 taryf celnych, za偶膮dano od nas wzajemno艣ci. Polska musia艂a wi臋c spe艂ni膰 ten warunek, obni偶aj膮c proporcjonalnie do ust臋pstw Unii i tak ju偶 niezwykle niskie c艂a (...). W ca艂ym dotychczasowym okresie transformacji polski rynek okaza艂 si臋 dla kraj贸w UE wymarzonym miejscem zbytu olbrzymich ilo艣ci towar贸w i us艂ug trudnych do ulokowania gdzie indziej. Eksport z tego ugrupowania do Polski si臋gn膮艂 w latach 1990-2000 prawie 194 mld euro, za艣 import - jedynie 131 mld euro; dodatnie (dla UE) saldo bilansu handlowego wynios艂o wi臋c w tym okresie a偶 62 mld euro. Tym samym Polska przyczyni艂a si臋 w powa偶nym stopniu do sfinansowania zatrudnienia w Unii: w uj臋ciu rocznym netto UE mog艂a da膰 prac臋 w granicach 800 tys. - 1 mln os贸b. Polska za艣 musia艂a tak膮 liczb臋 os贸b pozbawi膰 pracy (...). Jednocze艣nie Unia nieprzerwanie domaga艂a si臋 jeszcze wi臋kszego otwarcia polskiego rynku. Przy okazji ka偶dej wizyty w Polsce politycy zachodni m贸wili o tym g艂o艣no i bez 偶enady; nie wspominaj膮c nawet o ust臋pstwach, na jakie Polska jednostronnie posz艂a w 1990 r. Co gorsza, nasze media przyj臋艂y unijny spos贸b wyja艣niania korzy艣ci ze stowarzyszenia, podkre艣laj膮c, 偶e to Unia udzieli艂a Polsce nieproporcjonalnie wi臋kszych preferencji (...)".

Profesor Bo偶yk ostrzega: "Pomimo ewidentnych korzy艣ci czerpanych przez kraje UE z handlu z Polsk膮 ostatnie miesi膮ce obfituj膮 w coraz cz臋stsze gro藕by wobec Polski sugeruj膮ce, i偶 mo偶emy nie zosta膰 przyj臋ci do tego ugrupowania w pierwszej kolejno艣ci". Jak pisze Bo偶yk: "Wysocy urz臋dnicy Unii (...) nie szcz臋dz膮 nam gr贸藕b w rodzaju: jak nie wejdziecie w 2004 r., to potem b臋dziecie musieli czeka膰 wiele lat, zostaniecie krajem drugiej kategorii itp. Jednocze艣nie Unia stara si臋 'wy偶y艂owa膰' nas ekonomicznie - a to odmawiaj膮c naszym rolnikom subwencji identycznych jak swoim, a to przeb膮kuj膮c, jak ostatnio, o konieczno艣ci wnoszenia op艂at cz艂onkowskich, wy偶szych od udost臋pnionych nam funduszy. Polska - kraj o wiele biedniejszy - mia艂aby wi臋c w ramach 'frycowego' za wej艣cie dofinansowa膰 bogatszych!".

Warto zwr贸ci膰 bli偶ej uwag臋 na te trze藕we oceny prof. Bo偶yka. Mimo 偶e nale偶y on do ekonomist贸w popieraj膮cych wej艣cie Polski do Unii Europejskiej, wyra藕nie nie chce si臋 pogodzi膰 z fatalnym stylem negocjowania z UE i unijn膮 polityk膮 szanta偶贸w wobec nas. Coraz wyra藕niejsze fatalne skutki polityki ci膮g艂ych ust臋pstw wobec UE gro偶膮 Polsce katastrof膮 gospodarcz膮. W tej sytuacji nawet w mocno prounijnej "Gazecie Polskiej" z 20 listopada 2002 r. pojawi艂y si臋 pe艂ne niepokoju s艂owa eksperta od spraw mi臋dzynarodowych Jerzego Marka Nowakowskiego: "Dotychczas sukcesy w negocjacjach z Uni膮 odnosili ci, kt贸rzy potrafili w decyduj膮cym momencie wsta膰 od sto艂u rokowa艅 i powiedzie膰 'nie, to nie'. Bez wyzwolenia si臋 z tyranii rozm贸w o dacie ko艅c贸wka naszych negocjacji b臋dzie jedn膮 wielk膮 klap膮. I jak zwykle po fakcie oka偶e si臋, 偶e Kaczy艅ski mia艂 racj臋" (J.M. Nowakowski "Tyrania daty", "Gazeta Polska" z 20 listopada 2002 r.).

Ostatnio dosz艂o do tego, 偶e nawet redaktorka "Gazety Wyborczej" Krystyna Naszkowska ostrzega艂a przed zbyt ust臋pliwym negocjowaniem z Uni膮 Europejsk膮, zw艂aszcza w sprawach rolnictwa. Pisa艂a: "Ja nie wiem, co urz臋dnicy w Brukseli my艣l膮, ale przypomn臋 tylko, 偶e Austriacy - z obecnym komisarzem UE ds. rolnictwa Franzem Fischlerem na czele - bardzo ostro negocjowali. To samo Finowie - rozmowy przerywali, opuszczali sal臋 obrad w Brukseli, grozili zerwaniem negocjacji, trzaskali drzwiami. I co? Fischler zosta艂 komisarzem, a Finowie dostali to, co chcieli.

Wniosek jest taki, 偶e Unia szanuje i docenia tych, kt贸rzy potrafi膮 walczy膰 o swoje. Nami natomiast mog膮 si臋 nie przejmowa膰 nie dlatego, 偶e pos艂owie gwizdali podczas wizyty Fischlera w Sejmie, ale dlatego 偶e ka偶de dziecko w Polsce, a wi臋c i w Brukseli, wie, 偶e nie ma jednolitego frontu w polskim rz膮dzie w kwestii rolnej. Premier Leszek Miller postawi艂 sobie za cel g艂贸wny zako艅czenie negocjacji w terminie, niezale偶nie od ich wynik贸w. A to z g贸ry os艂abia nasz膮 pozycj臋 negocjacyjn膮. Wi臋cej zatem zale偶y teraz od dobrej woli Brukseli ni偶 od naszych umiej臋tno艣ci negocjacyjnych" (K. Naszkowska "Nie mo偶emy pomin膮膰 rolnik贸w", "Gazeta Wyborcza" z 13 listopada 2002 r.).

My艣l臋, 偶e w odniesieniu do zasad negocjacji z UE szczeg贸lnie trafne generalne uwagi wyrazi艂 na 艂amach "Niedzieli" ksi膮dz Walerian S艂omka, pisz膮c m.in., 偶e: "(...) nasi negocjatorzy i w艂adze Polski czyni膮 wszystko, by udowodni膰, 偶e broni膮 nie interes贸w Polski i Polak贸w, lecz Unii Europejskiej. Niech wi臋c nie maj膮 pretensji, 偶e jest tyle oporu w narodzie w stosunku do ich propagandowej akcji. Nar贸d polski ocali艂 jeszcze nieco z poczucia w艂asnej godno艣ci i wszelkie wmawianie mu, 偶e ma on przyj膮膰 postaw臋 petenta na kolanach, bez stawiania jakichkolwiek warunk贸w, 偶e jest skazany na dyktat tej偶e Unii, skazuj膮cy go na lata dyskryminacji, mo偶e rodzi膰 tylko odmow臋 wchodzenia do niej. Dlatego nie do przyj臋cia pozostaje przekonywanie, 偶e Polska nie ma wyboru, 偶e bezwarunkowe wej艣cie do Unii jest dziejow膮 konieczno艣ci膮 Polski i Polak贸w (...). Je偶eli dzi艣, na etapie wchodzenia do Unii, nie zapewnimy sobie gwarancji na taki jej model, kt贸ry b臋dzie sprawiedliwy dla nas, to nie 艂ud藕my si臋, 偶e osi膮gniemy to po naszym wej艣ciu do niej na kolanach (...).

Ot贸偶 polscy politycy winni s膮 czu膰 si臋 odpowiedzialnymi za wynegocjowanie takiego modelu we wsp贸lnocie innych narod贸w i pa艅stw Unii, w kt贸rym Polska i Polacy b臋d膮 potraktowani sprawiedliwie i po partnersku w sprawach politycznych, ekonomicznych, spo艂ecznych i kultury narodowej, natomiast biskupi polscy razem z episkopatami Europy winni domaga膰 si臋, by w Konstytucji Unii Europejskiej zapisane by艂y gwarancje dla wolno艣ci istnienia i dzia艂ania Ko艣cio艂a Chrystusowego w tej偶e Unii, a nie tylko stwierdzenie, 偶e Europa ma chrze艣cija艅skie korzenie, gdy偶 takie stwierdzenie mo偶e r贸wnie dobrze oznacza膰, 偶e chrze艣cija艅stwo jest ju偶 zjawiskiem skansenowym" (ks. W. S艂omka "Z Europ膮 czy bez Europy?", "Niedziela" z 31 marca 2002 r.).

Najskrajniejszymi rzecznikami bezwarunkowego podporz膮dkowywania si臋 dyrektywom Unii Europejskiej s膮 politycy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Postkomuni艣ci z SLD za wszelk膮 cen臋 - w tym kosztem podstawowych polskich interes贸w - chc膮 zdobywa膰 wiarygodno艣膰 i poparcie u kieruj膮cych UE socjalist贸w z Zachodu. Gotowi s膮 wi臋c do skrajnej us艂u偶no艣ci wobec Brukseli. St膮d wynika ca艂a ich gorliwo艣膰 w ch艂ostaniu opor贸w jakich艣 tam anachronicznych i nacjonalistycznych Polak贸w, upieraj膮cych si臋 przy takich sprawach, jak suwerenno艣膰 czy interes narodowy. To przecie偶 nie kto inny jak postkomunistyczny prezydent A. Kwa艣niewski popisa艂 si臋 do艣膰 szczeg贸lnym wyst膮pieniem na konferencji prasowej podczas spotkania prezydent贸w Europy 艢rodkowej w S艂owenii: "Ja wczoraj powiedzia艂em troch臋 偶artem, ale tym chc臋 zako艅czy膰 odpowied藕 na Pani pytanie, bo cz臋sto jest w艂a艣nie taka w膮tpliwo艣膰 ze strony ludzi przyje偶d偶aj膮cych z Zachodu: to wy walczyli艣cie o swoj膮 suwerenno艣膰, a teraz chcecie oddawa膰 cz臋艣膰 tej suwerenno艣ci biurokratom z Brukseli? Ja na to odpowiadam, 偶e w tych krajach, w kt贸rych przez blisko 30 lat byli艣my niesuwerenni, i to nie z w艂asnej woli, i musieli艣my s艂ucha膰 decyzji, kt贸re p艂yn臋艂y z Moskwy czy gdzie艣 tam z okolic, rezygnacja z cz臋艣ci suwerenno艣ci na rzecz Brukseli nie jest wydarzeniem bardzo dramatycznym. To si臋 da wytrzyma膰 w naszym przekonaniu" (cyt. za: "呕ycie" z 10 czerwca 1997 r.). Trudno chyba zaprzeczy膰 s艂uszno艣ci uwag komentuj膮cego te s艂owa Piotra Skwieci艅skiego: "Prezydent da艂 wyraz mentalno艣ci satelickiej, b臋d膮cej immanentn膮 cech膮 formacji PZPR-owskiej" ("呕ycie" z 9 czerwca 1997 r.).

Szokuje wprost stopie艅 bezkrytycznego poparcia ze strony postkomunist贸w dla naszego podporz膮dkowania Unii Europejskiej w sytuacji, gdy widzi si臋, do jakiego stopnia jeste艣my wystawiani do wiatru i lekcewa偶eni przez brukselskich biurokrat贸w. Jak偶e charakterystyczny pod tym wzgl臋dem jest ton pokornego wasala UE, wyra偶any w tekstach ostatniego upad艂ego komunistycznego premiera PRL-u Mieczys艂awa F. Rakowskiego publikowanych w postkomunistycznej "Trybunie".

Wed艂ug Rakowskiego win臋 za wszystkie problemy w stosunkach z Uni膮 Europejsk膮 ponosi wy艂膮cznie "polska namolno艣膰" (!) (por. np. tekst Rakowskiego pt. "Polska namolno艣膰", drukowany w "Trybunie" z 12-13 maja 2001 r.). Zawsze skory do krytykowania za wszystko Polak贸w, tak偶e i w majowym tek艣cie Rakowski win臋 za wszystkie trudno艣ci w negocjacjach z UE pr贸bowa艂 zrzuci膰 na "namolnych Polak贸w". Bo oni wci膮偶 jakoby zachowuj膮 si臋 jak "uci膮偶liwi petenci" wobec Unii i wci膮偶 maj膮 jakie艣 pretensje do zachodnich partner贸w. Czytaj膮c w "Trybunie" tego typu wasalno-serwilistyczne teksty, my艣li si臋 z przera偶eniem - co b臋dzie, je艣li SLD-owcom uda si臋 zdoby膰 pe艂ni臋 w艂adzy w Polsce i to oni b臋d膮 prowadzi膰 negocjacje z Uni膮 Europejsk膮? Przy ich tak wielkiej niefrasobliwo艣ci, braku zainteresowania narodowymi polskimi interesami i tak zach艂annym g艂odzie uwiarygodniaj膮cych pochwa艂 ze strony "socja艂贸w" z Zachodu.

Szczeg贸lnie tendencyjn膮 i jednostronn膮 propagandystk膮 UE jest jedna z czo艂owych negocjatorek z Uni膮 wiceminister ds. europejskich Danuta Huebner. Dzi艣 nader 艣ci艣le zwi膮zana z SLD-owskim establishmentem, niegdy艣 przez wiele lat by艂a cz艂onkini膮 PZPR. Odesz艂a dopiero w 1987 r. Niedawno wspomina艂a: "(...) odda艂am legitymacj臋, do艂膮czaj膮c przewrotnie, jak mi si臋 wtedy wydawa艂o, uzasadnienie, 偶e wszystko w partii idzie w dobrym kierunku i moja skromna osoba nie jest potrzebna" (por. wywiad T. Tora艅skiej z D. Huebner "Jestem niczyja", dodatek do "Gazety Wyborczej" - "Wysokie obcasy" z 8 czerwca 2002 r.). W swych atakach na krytyk贸w UE Huebner bez 偶enady si臋ga do r贸偶nych insynuacji. Na przyk艂ad w wywiadzie z 8 czerwca 2002 r. powiedzia艂a: "(...) Jestem jedn膮 z niewielu tutaj os贸b, kt贸re nie boj膮 si臋 referendum. Po prostu nie wierz臋, by Polacy mogli si臋 da膰 og艂upi膰 paru facetom, kt贸rzy w niewej艣ciu Polski do Unii widz膮 w艂asny interes (...)" (tam偶e).

Kompromituj膮co wr臋cz zabrzmia艂o stwierdzenie minister D. Huebner w wywiadzie dla "呕ycia" z 14 maja 2002 r.: "Tymczasem polski interes narodowy jest trudny do zdefiniowania (...)". Ot贸偶 polski interes narodowy jest bardzo 艂atwy do zdefiniowania, podobnie jak interesy ka偶dego innego narodu. Jako艣 dziwne to jest, 偶e pro艣ci robotnicy polscy, np. pracownicy z zak艂ad贸w zbrojeni贸wki, w programie El偶biety Jaworowicz pokazywali, 偶e doskonale rozumiej膮, co to jest polski interes narodowy. Tak trudny do poj臋cia dla pani minister Huebner!

Danuta Huebner w maju 2002 r. z werw膮 akcentowa艂a: "(...) Wszyscy maj膮 艣wiadomo艣膰, 偶e by艂oby to wbrew wszelkiej logice, gdyby pa艅stwa wchodz膮ce do Unii po to, by przyspieszy膰 sw贸j rozw贸j, by艂y na pocz膮tku p艂atnikami netto. Na pocz膮tku powinni艣my by膰 najwi臋kszym beneficjantem (...)" (cyt. za: "W interesie Unii le偶y, 偶eby wej艣cie Polski j膮 wzmocni艂o". Rozmowa 艁. Warzechy z D. Huebner, "呕ycie" z 14 maja 2000 r.). Przecie偶 zacytowane wy偶ej s艂owa Huebner to jaskrawy przyk艂ad go艂os艂ownych pobo偶nych 偶ycze艅 niepodpartych dowodami. Du偶o bogatsza od Polski Hiszpania mia艂a o wiele lepszych od Polski negocjator贸w, dobrze rozumiej膮cych - w przeciwie艅stwie do Huebner - na czym polegaj膮 ich interesy narodowe. Mimo to przegrali w zderzeniu z negocjatorami cwaniakami z Brukseli. Hiszpania przez pierwsze lata by艂a p艂atnikiem netto, sporo dop艂aca艂a do UE. Co si臋 wi臋c stanie z Polsk膮 przy takich negocjatorach specjalistach od pustos艂owia jak D. Huebner?

Groteskowo wr臋cz brzmi inne stwierdzenie p. Huebner, godne naiwnej pierwszoklasistki: "(...) Jaki Unia mia艂aby interes w tym, 偶eby Polska przyst膮pi艂a na z艂ych warunkach? Przecie偶 w interesie Unii le偶y, 偶eby wej艣cie Polski j膮 wzmocni艂o, 偶eby艣my razem byli silniejsi (...)" (cyt. za: "W interesie Unii le偶y, 偶eby wej艣cie Polski j膮 wzmocni艂o". Rozmowa 艁. Warzechy z D. Huebner, "呕ycie" z 14 maja 2002 r.).

Huebner, polska minister ds. europejskich, z uporem udaje greka. Udaje, 偶e nie wie, i偶 w Unii Europejskiej od dawna dominuj膮 prawa silniejszych, wilcze obyczaje, rozpychanie si臋 kosztem s艂abszych partner贸w.

Fatalne skutki przynosi niefrasobliwo艣膰 polskich prominent贸w odpowiedzialnych za stosunki z UE w odniesieniu do gospodarczych problem贸w w tych stosunkach, by przytoczy膰 tu jak偶e wymowny przyk艂ad bagatelizowania problem贸w gospodarczych w stosunkach z UE, zademonstrowany przez minister Huebner. W wywiadzie z pocz膮tku czerwca 2002 r. Huebner zaakcentowa艂a: "(...) My艣limy o Unii zbyt cz臋sto w kategoriach: 'Czy dostaniemy 25 czy 35 proc. dop艂at bezpo艣rednich'. 'A je艣li nie dostaniemy tyle, ile chcemy, to nie wchodzimy' - tak m贸wi膮 niekt贸rzy politycy. Tymczasem problem nie ma a偶 takiego znaczenia, jakie mu si臋 przypisuje: okresy przej艣ciowe si臋 sko艅cz膮, rolnictwo zostanie zrestrukturyzowane, zmieni si臋 zreszt膮 zapewne polityka rolna UE (...). Koncentrujemy si臋 na regulacjach technicznych, na sporze o okresy przej艣ciowe, a te sprawy Europejczyk贸w dziel膮, a nie 艂膮cz膮. Nie ma tak偶e i w mediach dyskusji o wizji przysz艂ej Europy. Trzeba wr贸ci膰 do wielkich s艂贸w. Licz膮 si臋 idee, wedle kt贸rych b臋dziemy 偶y膰 w Unii w przysz艂o艣ci (...)" (por. "Trzeba wr贸ci膰 do wielkich s艂贸w", zapis spotkania minister ds. europejskich Danuty Huebner z biskupem Tadeuszem Pieronkiem i redakcj膮 "TP", "Tygodnik Powszechny" z 9 czerwca 2002 r.). Trudno wprost sobie wyobrazi膰, jak szkodliwe skutki dla Polski przynosi tak wyra偶ane lekcewa偶enie potrzeby odpowiedniego targowania si臋 o zabezpieczenie koniecznych okres贸w przej艣ciowych. Przez takie osoby jak minister Huebner a偶 nazbyt cz臋sto rezygnuje si臋 z bronienia spraw kluczowych dla gospodarki Polski, kapituluje...

A przecie偶 nawet niekt贸rzy uczciwi wp艂ywowi cudzoziemcy ostrzegali Polak贸w przed lekkomy艣lnym zaniechaniem troski o wynegocjowanie odpowiednich okres贸w ochronnych dla najbardziej potencjalnie zagro偶onych unijn膮 konkurencj膮 obszar贸w gospodarki. Na przyk艂ad ambasador Portugalii w Polsce Manuel Barreiros ostrzega艂 ju偶 w 1997 r.: "(...) Polska musi pami臋ta膰 o tym, by wynegocjowa膰 jak najd艂u偶sze okresy ochronne dla tych dziedzin gospodarki, kt贸re wymagaj膮 jeszcze restrukturyzacji, zw艂aszcza je艣li chodzi o rolnictwo. Polska nie mo偶e pope艂ni膰 b艂臋d贸w, kt贸re zrobili艣my my - podkre艣li艂. Portugalczycy zbyt naiwnie uwierzyli, 偶e restrukturyzacja b臋dzie 艂atwiejsza po uzyskaniu cz艂onkostwa w 贸wczesnej Europejskiej Wsp贸lnocie Gospodarczej (...)" (cyt. za: D. Walewska "Wielkie przyspieszenie", "Rzeczpospolita" z 18-20 lipca 1997 r.).

Stanowczo ostrzega艂 Polak贸w przed zbytnim optymizmem zwi膮zanym z przysz艂ym cz艂onkostwem w Unii Marge d'affaines Hiszpanii w Polsce w 1997 r. Emilio Perez de Agrede Saenz. W rozmowie z redaktork膮 "Rzeczpospolitej" Saenz powiedzia艂: "(...) B臋d膮 si臋 co jaki艣 czas pojawia膰 trudno艣ci, czasami nawet gwa艂towne k艂贸tnie. Przypomnia艂, 偶e r贸偶nice zda艅 pomi臋dzy rolnikami francuskimi i hiszpa艅skimi oraz rybakami z obydw贸ch kraj贸w ko艅czy艂y si臋 wielokrotnie gwa艂townymi protestami, wzajemnym niszczeniem towar贸w. K艂贸cimy si臋 czasami r贸wnie偶 z W艂ochami (...)" (tam偶e).

Jednym ze znacz膮cych powod贸w przej艣cia dotychczasowych europanegirycznych medi贸w do du偶o bardziej stonowanego relacjonowania stosunk贸w Polski z UE jest obawa przed gro藕b膮 przysz艂ej ca艂kowitej utraty wiarygodno艣ci w艣r贸d czytelnik贸w. Po tylekro膰 zapowiadali czekaj膮ce Polak贸w po wej艣ciu do Unii z艂ote g贸ry, a nagle mo偶e okaza膰 si臋, 偶e wpadniemy w g艂臋bokie koleiny. St膮d zmiana tonu widoczna nawet w "Gazecie Wyborczej". Jej czo艂owy publicysta gospodarczy Witold Gadomski w maju 2002 roku nagle zaskoczy艂 czytelnik贸w du偶ym eurorealistycznym tekstem, ch艂odno analizuj膮cym perspektywy Polski po wej艣ciu do UE, bez wykluczenia najgorszego... Jak pisa艂 Gadomski: "W skrajnym przypadku mo偶e si臋 okaza膰, 偶e w pierwszych latach naszego cz艂onkostwa w Unii k艂opoty przewa偶膮 nad korzy艣ciami, zamiast stabilno艣ci powstan膮 napi臋cia, wzro艣nie bezrobocie, a tempo wzrostu gospodarczego b臋dzie ni偶sze ni偶 przeci臋tne w Europie. To znaczy bardzo niskie. Spe艂ni膮 si臋 zatem dzisiejsze prognozy eurofob贸w ze wszystkimi tego konsekwencjami politycznymi. To jest scenariusz ostrzegawczy, a najlepszym sposobem na to, by si臋 spe艂ni艂 jest prowadzenie przez rz膮d biernej polityki i liczenie na to, 偶e sukces musi przyj艣膰 tak czy inaczej. Nie musi" [podkr. - J.R.N.] (W. Gadomski: "Skok do krainy szcz臋艣liwo艣ci", "Gazeta Wyborcza" z 20 maja 2002 r.).

Realistyczne tony pojawi艂y si臋 r贸wnie偶 na 艂amach innej poprzednio skrajnej euro-entuzjastycznej codziennej gazety "呕ycie". W maju 2002 r. wydrukowano tam do艣膰 szokuj膮cy artyku艂 libera艂a z Centrum im. Adama Smitha, Marka Kaduczaka, sugeruj膮cy ju偶 w tytule nieuczciwe zamiary Unii Europejskiej wobec Polski. W tek艣cie zatytu艂owanym: "Czy Unia Europejska zwodzi Polsk臋?" Kaduczak pisa艂: "Polityczna poprawno艣膰 nie pozwala powiedzie膰 tego g艂o艣no, ale wida膰 coraz wyra藕niej, 偶e znaczna cz臋艣膰 Unii poszerzenia nie chce". Kaduczak t艂umaczy艂 to g艂贸wnie tym, 偶e najwa偶niejsz膮 korzy艣ci膮 dla UE z naszego przyst膮pienia do niej mia艂o by膰 "uzyskanie dost臋pu do du偶ego i atrakcyjnego rynku zbytu". S臋k w tym, 偶e - jak pisze Kaduczak - "dost臋p do naszego rynku ju偶 zosta艂 dla Unii otwarty w ramach um贸w stowarzyszeniowych. I jest on w praktyce szerszy ni偶 dost臋p Polski do rynku unijnego, m.in. ze wzgl臋du na wsp贸lnotow膮 polityk臋 dotowania eksportu i wy艣rubowane (czasem celowo) normy jako艣ciowe". Ekspert-libera艂 potwierdzi艂 w ten spos贸b to, co m贸wi艂 ju偶 kilka lat temu Jerzy Kropiwnicki, jeden z najbardziej realistycznych ministr贸w w rz膮dzie Buzka. Twierdzi艂 on, 偶e Polska niepotrzebnie skrajnie otwar艂a si臋 na produkty UE, oddaj膮c UE wszystko, co najcenniejsze. W tej sytuacji UE, zdaniem Kaduczaka, nie spieszy si臋 z przyj臋ciem Polski i specjalnie dyktuje jej odstraszaj膮ce, niekorzystne warunki. Jak pisze ekspert-libera艂: "(...) toczona jest gra na zw艂ok臋. Negocjacje s膮 przeci膮gane, Polsce zarzuca si臋 nieprzygotowanie i brak gotowo艣ci do kompromisu, stawia wyg贸rowane warunki i 偶膮dania (niepor贸wnywalnie ci臋偶sze, i偶 te stawiane Grecji, Hiszpanii i Portugalii przed ich przyj臋ciem)". Wed艂ug Kaduczaka: "dop艂aty w Polsce czterokrotnie ni偶sze ni偶 na 'Zachodzie' gwa艂ci艂yby podstawow膮 zasad臋 Unii - r贸wn膮 konkurencj臋 - i mog艂yby doprowadzi膰 do bankructwa polskiej wsi. Wytwarzanie tych samych produkt贸w w tej samej cenie by艂oby przecie偶 op艂acalne dla 'zachodnich' rolnik贸w, a nieop艂acalne dla polskich".

Kaduczak pisa艂, 偶e: "Taka sytuacja jest na r臋k臋 licznym politykom europejskim cicho sprzeciwiaj膮cym si臋 poszerzeniu: je偶eli warunki przyj臋cia do Unii oka偶膮 si臋 niekorzystne dla wielkich grup spo艂ecznych w Polsce, to akces mo偶e zosta膰 u nas odrzucony w referendum. Unia mog艂aby wtedy twierdzi膰, 偶e zaprosi艂a Polsk臋 i by艂a gotowa, ale skoro sami Polacy nie chc膮 przyst膮pienia, to trzeba uszanowa膰 ich wol臋 - oto idealne rozwi膮zanie". Kaduczak wyja艣nia艂 te偶, dlaczego na tym tle polska klasa polityczna jednak tak spieszy si臋 z wej艣ciem do UE, nawet na bardzo niekorzystnych warunkach, pisz膮c: "Tysi膮ce bardzo dobrze p艂atnych posad w Brukseli te偶 nie s膮 tu bez znaczenia" [podkr. - J.R.N.].

Czo艂owy publicysta gospodarczy "Gazety Wyborczej" Witold Gadomski w rzadkim jak na gazet臋 Michnika trze藕wiejszym tek艣cie o stosunkach z UE ostrzega艂, 偶e nawet po wej艣ciu do Unii nie ma pewno艣ci przyspieszenia wzrostu gospodarczego, mo偶na nawet relatywnie straci膰 i cofn膮膰 si臋 "w poziomie bogactwa mierzonym 艣redni膮 europejsk膮", tak jak sta艂o si臋 z Grecj膮. Jak pisa艂 Gadomski: "Ile 'konfitur' z Unii otrzyma Polska w najbli偶szych latach? To b臋dzie zale偶e膰 od umiej臋tno艣ci polskich negocjator贸w, ale przede wszystkim od sprawno艣ci instytucji pa艅stwowych, kt贸re powinny przedstawia膰 pomys艂y na wykorzystanie 艣rodk贸w pomocowych oraz od zdolno艣ci bud偶etu pa艅stwa (i bud偶et贸w samorz膮dowych) do wsp贸艂finansowania projekt贸w" (W. Gadomski: "Skok do krainy szcz臋艣liwo艣ci", "Gazeta Wyborcza" z 20 maja 2002 r.). Je艣li powa偶nie potraktujemy zale偶no艣膰 nakre艣lon膮 przez Gadomskiego, to niestety mo偶na Polsce w UE wr贸偶y膰 wszystko, co najgorsze. Nasi negocjatorzy wykazywali i wykazuj膮 chroniczny brak kompetencji, a przede wszystkim umiej臋tno艣ci twardego i uargumentowanego bicia si臋 o niezb臋dne cele, zgodnie z interesami narodowymi. Tych ostatnich najcz臋艣ciej w og贸le, tak jak D. Huebner, nawet nie rozumiej膮. Sprawno艣膰 instytucji pa艅stwowych dzi艣 jest, 艂agodnie m贸wi膮c, 偶a艂osna. Administracja bywa tak korupcjogenna, 偶e niekt贸rzy obserwatorzy zagraniczni (tak jak Klaus Bachmann) dawno ju偶 wyra偶ali w膮tpliwo艣ci, jak sobie poradzimy z tego typu administracj膮 w UE. Mo偶na przypuszcza膰 za to z ca艂ym uzasadnieniem, 偶e pracownicy tej administracji b臋d膮 a偶 nadto us艂u偶ni wobec swych "wielkich braci" z biurokracji unijnej, chc膮c si臋 do niej te偶 za艂apa膰 w przysz艂o艣ci, a przy okazji ju偶 wcze艣niej co艣 urwa膰 dla siebie z pomoc膮 niestroni膮cych od "eurokant贸w" eurobiurokrat贸w.

Jeszcze nie jeste艣my w Unii, a ju偶 spotykamy si臋 z tak skrajnymi przejawami protegowania obcych podmiot贸w gospodarczych, jak s艂awetna decyzja ministra finans贸w w sprawie na艂o偶enia 22-procentowego VAT-u tylko na polskich projektant贸w budowlanych.

W czerwcu tego roku niespodziewanie pojawi艂y si臋 bardzo ostre tony krytyczne wobec Unii Europejskiej na 艂amach postkomunistycznej "Trybuny", zwi膮zanej z SLD-owskim rz膮dem L. Millera. Rz膮d ten, jak wiadomo, p臋dzi ku UE za wszelk膮 cen臋, got贸w godzi膰 si臋 z najbardziej nawet krzywdz膮cymi dla Polak贸w warunkami. A tu nagle "Trybuna" pisze pi贸rem Mieczys艂awa Wodzickiego w tek艣cie "Polandia" (nr z 5 czerwca 2002 r.): "Jest ju偶 w kraju raport Komisji Europejskiej [faktycznego rz膮du UE - J.R.N.] o inwestowaniu w Polsce przez kapita艂 zagraniczny (...). Dziwny to raport. Trudno mi oprze膰 si臋 wra偶eniu, 偶e jego autorzy traktuj膮 nasz kraj jak terytorium Buszmen贸w [podkr. - J.R.N.]. Raport wywo艂a艂y donosy konsorcjum Eureko do Komisji, 偶e polski rz膮d 'krzywdzi inwestor贸w zagranicznych'. Krzywdzenie mia艂o m.in. polega膰 na tym, 偶e skarb pa艅stwa nie chce za absurdalnie 艣mieszn膮 cen臋 odda膰 du艅sko-portugalsko-brytyjsko itd. firmie najbogatszej sp贸艂ki w kraju". Kilka dni p贸藕niej - 10 czerwca w "Trybunie" ukaza艂 si臋 kolejny bardzo krytyczny wobec UE tekst pi贸ra Wojciecha Kubickiego "Unia bez wad? Diagnozy-prognozy". Redaktor Kubicki, nawi膮zuj膮c do r贸偶nych "gorzkich do艣wiadcze艅 w stosunkach polsko-unijnych", stwierdzi艂 m.in.: "Coraz cz臋艣ciej okazywa艂o si臋, 偶e kraje europejskiej wsp贸lnoty w pojedynk臋 i razem traktuj膮 nas jak p贸艂koloni臋, wyprowadzaj膮c st膮d coraz wi臋cej pieni臋dzy w postaci zysk贸w (transferowanych cz臋sto nielegalnie), a coraz mniej inwestuj膮c, oszukuj膮c na podatkach z dzia艂alno艣ci swoich firm w Polsce, przejmuj膮c za psie pieni膮dze cz臋sto znakomite przedsi臋biorstwa, a wraz z nimi rynki zbytu, a zw艂aszcza banki itd. [podkr. - J.R.N.]. Zdumienie, a potem z艂o艣膰 zacz臋艂a budzi膰 buta i mentorski ton brukselskich urz臋dnik贸w, coraz cz臋艣ciej tupi膮cych na nasz rz膮d, przysy艂aj膮cych tu z reprymend膮 jakie艣 eurodamy lub listy z napomnieniami i s艂abo zawoalowanymi pogr贸偶kami np. niedawne w imieniu niewymienianego z nazwy konsorcjum Eureko - mizernej firmy powo艂anej do 偶ycia zdaje si臋 tylko po to, 偶eby (...) 偶eby opanowa膰 ponad dwie trzecie rynku ubezpieczeniowego w Polsce".

Kubicki przypomnia艂 r贸wnie偶: "To przecie偶 z kraj贸w Unii eksportowano nios膮ce BSE pasze z m膮czkami mi臋sno-kostnymi, to Unia wypchn臋艂a nasz膮 偶ywno艣膰 z rynku rosyjskiego, to w艂a艣nie pod parasolem legendarnych 'unijnych standard贸w' karmi si臋 kury i inny inwentarz ziarnem ska偶onym rakotw贸rczym i od 14 lat zakazanym nitrofenem itd., itp. A Polsce wytyka si臋, 偶e np. w jakiej艣 mleczarni korytarz by艂 s艂abo zamieciony, wi臋c trzeba w og贸le obni偶y膰 produkcj臋 mleka i do tych zani偶onych ilo艣ci dopasowa膰 ewentualne przysz艂e unijne limity (...) nadal nic si臋 nie m贸wi o wadach Unii. Powtarzanie ci膮gle tych samych zalet przyst膮pienia do brukselskiego towarzystwa, bez prezentacji wad i strat - budzi nieufno艣膰 i pojawiaj膮cy si臋 coraz cz臋艣ciej wstr臋t. (...) Wmawianie nam, 偶e w gruncie rzeczy przyst膮pienie do Unii nie ma 偶adnej alternatywy mo偶e wywo艂a膰 psychologicznie zrozumia艂y, nawet irracjonalny sprzeciw. A starszym przypomina pewne referendum z 30 czerwca 1946 r. znane jako '3 x TAK'".

W kontek艣cie ocen W. Kubickiego na temat stosowanego przez niekt贸re firmy zachodnie oszukiwania na podatkach z tytu艂u swej dzia艂alno艣ci w Polsce warto zwr贸ci膰 szczeg贸ln膮 uwag臋 na ustalenia raportu NIK-u na temat finansowych i prawnych aspekt贸w funkcjonowania zachodnich hipermarket贸w w okresie od stycznia 1998 do czerwca 2001 r. Wed艂ug tego raportu - jak pisano na 艂amach "Przegl膮du" z 13 maja 2002 roku: "tylko dwie z dziesi臋ciu wielkich sieci handlowych dzia艂aj膮cych w Polsce mia艂y w 2000 r. nieznaczny zysk. W jednym przypadku by艂o to 0,1 proc. brutto, w drugim - 2,6 proc. Pozosta艂e wykaza艂y straty od 1,1 proc. do 9,9 proc. obrotu. Hipermarkety te nie wp艂aci艂y wi臋c do bud偶etu ani grosza z tytu艂u podatku dochodowego (...)". Autor "Przegl膮du" podawa艂 w w膮tpliwo艣膰 dziwny "masochizm" zagranicznych inwestor贸w w ich d膮偶eniu przy tak z艂ej jakoby dochodowo艣ci w Polsce do dalszego rozszerzania swych plac贸wek w naszym kraju, a wi臋c do "coraz wi臋kszego rujnowania swych finans贸w". W "Przegl膮dzie" wskazano r贸wnie偶 na zastrze偶enia NIK-u z powodu nagminnego naruszania prawa przy wydawaniu zagranicznym hipermarketom zezwole艅 na budow臋 tych obiekt贸w, dowodz膮ce gro藕by wyst臋powania "zjawisk korupcyjnych". Bardzo cz臋sto zezwolenia by艂y wydawane kosztem w艂asnych samorz膮dowych plan贸w zagospodarowania przestrzennego, co prowadzi艂o "do powstawania zator贸w w ruchu drogowym lub zlikwidowania stref ekologicznych (chocia偶by na warszawskim Bemowie)". Co wi臋cej: "W艂adze gminne nie egzekwowa艂y przy tym zobowi膮za艅 zagranicznych inwestor贸w do modernizacji i poszerzenia dr贸g dojazdowych" (por. M. Ikonowocz "NIK o supermarketach", "Przegl膮d" z 13 maja 2002 r.).

Autor "Przegl膮du" wspomnia艂 r贸wnie偶: "(...) Od czasu, gdy opisali艣my par臋 lat temu, jak kierownik Niemiec kaza艂 kasjerkom w warszawskim Hicie kupi膰 pampersy i zabroni艂 im wychodzi膰 do toalety, w wi臋kszo艣ci hipermarket贸w traktowanie personelu w艂a艣ciwie nie zmieni艂o si臋 na lepsze, co wykazuj膮 ostatnie kontrole Pa艅stwowej Inspekcji Pracy. (...)" (tam偶e).

Coraz bardziej widoczna w ostatnim p贸艂roczu polityka bezwzgl臋dnego dyktatu Unii Europejskiej wobec kraj贸w kandyduj膮cych zacz臋艂a budzi膰 zaniepokojenie nawet w kr臋gach kierowniczych Sojuszu Lewicy Demokratycznej. SLD-owscy politycy zacz臋li si臋 obawia膰, 偶e ci膮g艂e kapitulacje wobec nacisk贸w Unii przynios膮 ca艂kowite skompromitowanie rz膮du Millera i dalszy lawinowy spadek ju偶 i tak gasn膮cego poparcia dla SLD. W tej sytuacji zacz臋艂o dochodzi膰 w SLD do zaskakuj膮cych stwierdze艅 - na u偶ytek publiczny. Tak kapitulancki dot膮d wobec UE minister spraw zagranicznych W艂odzimierz Cimoszewicz nagle przyzna艂, 偶e UE szanta偶uje Polsk臋, i akcentowa艂: "Powtarzam europejskim partnerom - to nie mo偶e by膰 tak, 偶e jedna strona ogra drug膮" (cyt. za "Poci膮g do Unii", "Gazeta Wyborcza" z 28 czerwca 2002 r.). (od red. NW: mo偶na w takim wypadku zapyta膰 o to, czy istotnie mamy do czynienia z partnerstwem, czy raczej z parti膮 nieuczciwego pokera?) Cimoszewiczowi chodzi艂o o to, 偶e Unia Europejska coraz wyra藕niej chce nam podyktowa膰 swoje ostateczne warunki dos艂ownie w ostatniej chwili, tak, 偶e nie b臋dzie czasu na 偶adne negocjacje. Zostaniemy dos艂ownie przyparci do muru. Albo przyjmiemy dyktowane pozycje, albo je odrzucimy.

Tak偶e SLD-owski marsza艂ek Sejmu Marek Borowski uzna艂, 偶e mo偶e nie doj艣膰 do ko艅ca grudnia 2002 r. do zako艅czenia rokowa艅 cz艂onkowskich z UE. A stanie si臋 tak nie z polskiej winy. Jak powiedzia艂 Borowski: "(...) Je偶eli pewne podstawowe zasady w tych negocjacjach nie b臋d膮 przestrzegane i na stole w grudniu zostanie po艂o偶ona propozycja, kt贸ra b臋dzie mia艂a charakter dyktatu, to znajdziemy si臋 w bardzo trudnej sytuacji zmuszaj膮cej nas w zasadzie do powiedzenia 'nie'. (...)" (wg "Gazety Wyborczej" z 2 lipca 2002 r.).

Dyktat Unii Europejskiej staje si臋 coraz bardziej nachalny i coraz bardziej oburzaj膮cy. Jego wyrazem by艂y szanta偶uj膮ce Polsk臋 pogr贸偶ki ministra spraw zagranicznych Danii, kt贸ra obj臋艂a przewodnictwo nad Uni膮 Europejsk膮 na tak wa偶ny okres negocjacji z pa艅stwami kandyduj膮cymi do UE w drugiej po艂owie 2000 roku. Nie m贸g艂 ukry膰 swego oburzenia tym dyktatem nawet redaktor Zygmunt S艂omkowski z postkomunistycznej "Trybuny", zwi膮zanej z tak d艂ugo prezentuj膮cym UE w r贸偶owych barwach rz膮dem Millera. W publikowanym 2 lipca 2002 roku tek艣cie "Gro藕ny cie艅 Mamony" S艂omkowski pisa艂 m.in.: "(...) By膰 mo偶e nie b臋dzie 偶adnego porozumienia - uwa偶a minister spraw zagranicznych Danii, Per Stig Moeller. - Dania wymachuje wielkim kijem nad g艂owami nowych cz艂onk贸w, zw艂aszcza Polski - skomentowa艂 londy艅ski dziennik 'Financial Times'. (...) Nie oczekiwali艣my, 偶e p贸jdzie 艂atwo. Ale te偶 nie przypuszczali艣my, 偶e nasi partnerzy poka偶膮 rogi, jak to uczyni艂 min. Moeller, nie b臋d膮cy przecie偶 w osamotnieniu, bowiem ma innych rogatych koleg贸w. M贸wi膮 przecie偶 otwartym tekstem: albo zgodzicie si臋 na nasze warunki, albo wasze cz艂onkostwo odwlecze si臋 na d艂ugie lata. To jest w艂a艣nie szanta偶, o kt贸rym wspomnia艂 min. Cimoszewicz. (...) Grozi wi臋c sytuacja, w kt贸rej b臋dziemy przyparci do muru a偶 do utraty oddechu.

Czy o to chodzi unijnym partnerom? Niestety - przynajmniej dzi艣 - wszystko o tym 艣wiadczy, gdy偶 najzacniejsi politycy unijni, kt贸rzy maj膮 usta pe艂ne pi臋knych s艂贸w o solidarno艣ci, jedno艣ci i wsp贸lnej Europie, m贸wi膮 tylko o pieni膮dzach. Naturalnie, nikt nie neguje tej troski. Tyle, 偶e to, co stanowi istot臋 poszerzenia UE, a wi臋c jej znaczenie polityczne, zmieniaj膮ce bieg historii oraz d艂ugofalowe korzy艣ci tak偶e dla obecnej Pi臋tnastki i ca艂ego kontynentu, zanika w cieniu mamony.

Nam si臋 nieustannie wk艂ada do g艂owy, 偶e cz艂onkostwo w UE to dobrodziejstwo, kt贸rego owoce mog膮 dojrze膰 p贸藕niej. Natomiast autorzy tych s艂贸w rozmawiaj膮 ze swymi wyborcami zupe艂nie innym j臋zykiem, pos艂uguj膮c si臋 terminologi膮 ksi臋gowego w czarnych zar臋kawkach. Tego nad Wis艂膮, Odr膮 i Bugiem po prostu nie jeste艣my w stanie zrozumie膰. Przez ponad dziesi臋膰 lat otrzymywali艣my ze stolicy Unii lekcje unijnej solidarno艣ci, wzajemnego wsparcia, poszanowania racji partner贸w. Uczniowie okazali si臋 poj臋tni i przyj臋li te lekcje za dobr膮 monet臋. Teraz mo偶na odnie艣膰 wra偶enie, 偶e niekt贸rzy nauczyciele zapomnieli o tym, czego sami uczyli. I kto tu jest Europejczykiem?".

Wyrazem post臋puj膮cego trze藕wienia cz臋艣ci polityk贸w SLD, a g艂贸wnie ich obaw przed ca艂kowit膮 kompromitacj膮 w spo艂ecze艅stwie by艂 drukowany 3 listopada 2002 r. we "Wprost" tekst by艂ego SLD-owskiego premiera J贸zefa Oleksego na temat UE. Jeszcze par臋 miesi臋cy wcze艣niej w Linii Specjalnej w telewizji Oleksy bardzo optymistycznie perorowa艂 na temat przysz艂ych efekt贸w negocjacji z Uni膮. Gor膮czkowo zapewnia艂 na przyk艂ad telewidz贸w, 偶e Polska na pewno nie b臋dzie musia艂a od razu p艂aci膰 do kasy UE ca艂ej tak katastrofalnie wysokiej rocznej sk艂adki cz艂onkowskiej (2,5 miliarda euro), 偶e Unia p贸jdzie nam na pewno na r臋k臋 w tej sprawie.

Niekt贸rzy co gorliwsi europropagandy艣ci zapewniali Polak贸w o tym, 偶e Unia bardzo znacz膮co obni偶y nam w pierwszym roku po wej艣ciu stawk臋 - nawet do 10 proc. pierwotnie wyznaczonej sumy. Mrzonki te szybko prys艂y jak ba艅ka mydlana. Zaledwie tydzie艅 po wspomnianych uspokajaj膮cych twierdzeniach Oleksego w Linii Specjalnej przyjecha艂a do Polski unijna komisarz Schreyer i stanowczo odrzuci艂a wszelkie zapewnienia o mo偶liwo艣ci obni偶ki wysoko艣ci polskiej sk艂adki. "Pe艂na sk艂adka, panowie Polacy" - to by艂 jednoznaczny sens jej poucze艅.< P>Po tej nauczce Oleksy zacz膮艂 uderza膰 w bardziej realistyczne tony. W tek艣cie na 艂amach "Wprost" z 3 listopada przyzna艂, 偶e ci膮gle nie do ko艅ca zosta艂a usuni臋ta gro藕ba, 偶e b臋dziemy "p艂atnikiem netto", czyli b臋dziemy dop艂aca膰 do o tyle bogatszych od nas kraj贸w Unii. Jak pisa艂 Oleksy: "(...) gdyby nie stanowcze podj臋cie tego tematu przez kraje kandyduj膮ce grozi艂o nam, 偶e mogliby艣my si臋 sta膰 w Unii 'p艂atnikiem netto'. Oczywisto艣膰 postulatu kraj贸w kandyduj膮cych sk艂oni艂a Komisj臋 Europejsk膮 do stosownych o艣wiadcze艅, ale pierwsze wyliczenia, jak obietnice maj膮 by膰 spe艂nione, nadal nie napawaj膮 entuzjazmem. Dzi艣 ju偶 niekt贸rzy m贸wi膮, 偶e 'zerowe zbilansowanie' mog艂oby by膰 wystarczaj膮ce. Je艣li doda膰 propozycj臋 udzia艂u Polski w sp艂acie 'rabatu brytyjskiego', to potwierdza si臋 przypuszczenie, 偶e rozpocz臋艂a si臋 finalna gra o pieni膮dze, w kt贸rej silniejsza strona unijna jest gotowa w minimalnym stopniu korygowa膰 swoje wyj艣ciowe propozycje" (por. J. Oleksy: "Przez Kopenhag臋 do Brukseli. Czy Unia Europejska przedstawi ofert臋 z rodzaju last minute", "Wprost" z 3 listopada 2002 r.).

Oleksy dodawa艂 te偶 co艣, przed czym dawno ostrzegali niekt贸rzy polscy prawicowi politycy i uczciwi zachodni komentatorzy negocjacji z UE, typu Carla Beddermanna: "W膮tpliwo艣膰 budzi te偶 dzisiaj taktyka pozostawiania najtrudniejszych kwestii na koniec negocjacji przy sztywnym kalendarzu. Mam wra偶enie, 偶e wchodzimy w pewn膮 pu艂apk臋 czasow膮 - mo偶e nam zosta膰 przedstawiona oferta 'last minute', kt贸ra na szczycie w Kopenhadze postawi艂aby nas w bardzo nieprzyjemnej sytuacji: albo zagryzamy wargi i wchodzimy do Unii na gorszych warunkach ni偶 oczekiwali艣my, albo decydujemy si臋 na dalsze negocjacje i op贸藕niamy rozszerzenie. Nie chc臋, by zosta艂 zrealizowany taki scenariusz. Nie chc臋, by Unia by艂a g艂ucha (...)".

Oleksy ostrzega艂 unijnych polityk贸w przed z艂ym wra偶eniem, "kt贸re powsta艂oby, je艣li po stronie unijnej mia艂yby si臋 pojawi膰 nieust臋pliwo艣膰, up贸r i niemo偶no艣膰 zrozumienia, ile trud贸w i koszt贸w zwi膮zanych z dostosowaniem si臋 jeste艣my w stanie ponie艣膰, by do艂膮czy膰 do wsp贸lnoty. (...) oczekujemy elastyczno艣ci i dalekowzrocznej wyobra藕ni. Po obu stronach!".

Znamienny by艂 r贸wnie偶 zawarty w tek艣cie Oleksego wielce sp贸藕niony apel o powr贸t polskich polityk贸w do realizmu w stosunku Unii Europejskiej (czytaj: sko艅czenia z panegirycznym idealizowaniem jej cel贸w wobec Polski). Apel Oleksego najbardziej mo偶e si臋 przyda膰 politykom z jego w艂asnego, SLD-owskiego obozu politycznego: Millerowi czy Cimoszewiczowi, i SLD-owskim negocjatorom z UE. Oleksy ostrzega艂, 偶e wielu polskich polityk贸w dosz艂o do "nieuprawnionego przekonania o przewadze motywacji moralno-historycznej nad kalkulacj膮 interes贸w. Co wi臋cej, u niekt贸rych mo偶na by艂o ju偶 dawno dostrzec, i偶 gotowi s膮 uznawa膰 pe艂n膮 zbie偶no艣膰 polskich interes贸w z interesami reszty kraj贸w Unii Europejskiej. Nazbyt powierzchownie dociera艂a do wielu w Polsce teza Winstona Churchilla o kalkulowaniu w艂asnych interes贸w zamiast poszukiwania bli偶ej nieokre艣lonych uczu膰 mi臋dzy pa艅stwami. Przy takim podej艣ciu 艂atwo o rozczarowania".

Na tle sp贸藕nionego budzenia si臋 niekt贸rych SLD-owskich polityk贸w typu Oleksego tym bardziej szokuje zawzi臋ta panegiryczna euro艣pi膮czka u niekt贸rych pseudoautorytet贸w "warszawki" i "krak贸wka". U tych, co podpisali s艂awetny prounijny "Apel wawelski", a maj膮 tak przemy艣lane pogl膮dy na gospodark臋, jak poetka - noblistka Wis艂awa Szymborska czy towarzysz jej prostalinowskich literackich zawodze艅 fantasta Stanis艂aw Lem (od red. NW. patrz przyk艂adowo), znalaz艂 si臋 kto艣, kto bezapelacyjnie przebi艂 wszystkich sygnatariuszy "apelu wawelskiego" ilo艣ci膮 pracowicie nagromadzonych prounijnych banialuk. Autorem tej szczeg贸lnej pere艂ki pure nonsense sta艂 si臋 s艂awetny "kurier z Waszyngtonu" Jan Nowak-Jeziora艅ski. Jego ostatnie zach臋ty do Unii, ich poziom i stopie艅 oderwania od reali贸w sprawiaj膮 do艣膰 komiczne wra偶enie. Jakby autor wr贸ci艂 do Polski nie z ameryka艅skiej "oddali", lecz prosto z Ksi臋偶yca czy z dalekich sfer kosmosu.

Unia Europejska a偶 nazbyt wyrazi艣cie pokaza艂a w stosunku do Polski, 偶e zaakceptuje tylko nasze ca艂kowite poddanie si臋 stawianym przez ni膮 warunkom. Nic dziwnego, 偶e taka postawa UE wywo艂uje sprzeciwy nie tylko w艣r贸d najbardziej antyunijnej cz臋艣ci prawicy typu Ligi Polskich Rodzin, ale r贸wnie偶 w kr臋gach centrystycznych polityk贸w, nie chc膮cych si臋 pogodzi膰 ze stawianiem Polski "pod 艣cian膮" w toku negocjacji. Typowa pod tym wzgl臋dem by艂a wypowied藕 Lecha Kaczy艅skiego w polemice z by艂ym g艂贸wnym negocjatorem w rz膮dzie J. Buzka - Janem Ku艂akowskim podczas okr膮g艂ego sto艂u w "Rzeczpospolitej" w czerwcu 2002 roku. Kaczy艅ski stwierdzi艂: "(...) Pan ambasador przyjmuje, 偶e niezale偶nie od warunk贸w wst膮pienia do UE jest dla nas dobre. Ja uwa偶am, i偶 Unia jest warto艣ci膮, ale mo偶e zdarzy膰 si臋 taka sytuacja, 偶e niewchodzenie do niej b臋dzie lepszym rozwi膮zaniem ni偶 wej艣cie [podkr. - J.R.N.]. Tak by艂oby, gdyby Polsce grozi艂o, 偶e b臋dzie - ze wzgl臋du na utrudniony przep艂yw 艣rodk贸w unijnych i ograniczenia w dost臋pie do rynku unijnego przez d艂ugie lata - mia艂a gorsze warunki ni偶 starzy cz艂onkowie Unii. (...)" (por. "Jaka Polska, jaka Unia, jaka Europa", "Rzeczpospolita" z 21 czerwca 2002 r.). Z podobnymi uwagami jeszcze bardziej stanowczo wyst膮pi艂 w listopadzie 2002 r. inny lider PiS - Jaros艂aw Kaczy艅ski.

Znamienna by艂a nag艂a krytyczna wobec UE wolta jej dotychczas jednego z najbardziej gorliwych zwolennik贸w na polskiej wsi, polityka PSL Jacka Soski, prezesa Wiejskiego Centrum Integracji Europejskiej, by艂ego wiceministra rolnictwa. Jak opisano w reporta偶u Tomasza Potkaja w "Tygodniku Powszechnym": "(...) Eurorealizm Jacka Soski zosta艂 wystawiony na ci臋偶k膮 pr贸b臋, kiedy okaza艂o si臋, 偶e proponowane przez Bruksel臋 dop艂aty bezpo艣rednie do produkcji rolnej w Polsce b臋d膮 o 3/4 ni偶sze ni偶 w krajach Unii. - W艂osi do swojego kar艂owatego rolnictwa bior膮 z Unii lekk膮 r臋k膮 5 miliard贸w euro rocznie - wylicza Soska. - A my mamy si臋 zgodzi膰 na och艂apy?
- Przelewki si臋 sko艅czy艂y - podkre艣la Soska. - Polski rz膮d nie mo偶e zgodzi膰 si臋 na pozbawienie nawet kilku procent z ca艂o艣ci dop艂at bezpo艣rednich, nale偶膮cych si臋 wszystkim rolnikom polskim w ramach Wsp贸lnej Polityki Rolnej UE. Je艣li rz膮d polski ust膮pi, to nie spos贸b okre艣li膰 tego inaczej ni偶 zdrada narodowa. To jest by膰 albo nie by膰 ka偶dego Polaka na nast臋pne pokolenia. (...) Idziemy na wojn臋 z Uni膮 i jest mi przykro, 偶e rz膮d tego nie widzi.
Jacek Soska, sam w艂a艣ciciel gospodarstwa w Je偶贸wce pod Wolbromiem uwa偶a, 偶e bez unijnych dotacji polskie rolnictwo wytrzyma najwy偶ej 5 lat. (...)" (T. Potkaj: "Czekaj膮c na Uni臋", "Tygodnik Powszechny" z 17 lutego 2002 r.).

Dyktat UE wobec Polski prowokuje opory nawet w cz臋艣ci "post臋powych" kr臋g贸w lewicowych. By przypomnie膰 w tym kontek艣cie cho膰by stanowisko by艂ego przyw贸dcy Unii Pracy Ryszarda Bugaja.
W tek艣cie publikowanym w marcu 2001 r. na 艂amach "Rzeczpospolitej" Bugaj zdecydowanie wypowiada艂 si臋 przeciwko poddaniu si臋 nawet najbardziej twardym warunkom ze strony Unii Europejskiej "w spos贸b bezalternatywny". Pisa艂: "(...) Klasa polityczna przekona艂a spo艂ecze艅stwo, 偶e odrzucenie naszych aspiracji [do UE - J.R.N.] b臋dzie narodow膮 kl臋sk膮 (...) bezustannie, namolnie pytamy naszych partner贸w: kiedy. Oni monotonnie odpowiadaj膮: jak b臋dziecie gotowi i skrupulatnie unikaj膮 sprecyzowania, co konkretnie ta gotowo艣膰 mia艂aby oznacza膰 (...). Kwestia terminu wst膮pienia Polski do Unii nie powinna by膰 bezwzgl臋dnym priorytetem. Przeciwnie, powinny nim by膰 raczej pewne niezbywalne warunki wst膮pienia. Polska powinna jasno m贸wi膰, 偶e chce wst膮pi膰 do Unii, kt贸ra pozostanie organizacj膮 suwerennych pa艅stw narodowych. Powinni艣my przyj膮膰, 偶e nie zaakceptujemy 偶adnych znacz膮cych ogranicze艅 w dost臋pie do funduszy strukturalnych i do szeroko rozumianych subwencji rolnych. Nie wolno nam te偶 zrezygnowa膰 z postulatu d艂ugiego okresu przej艣ciowego, je艣li chodzi o zakup ziemi (...) Polska z aspiracji do cz艂onkostwa w Unii rezygnowa膰 nie mo偶e, ale to nie oznacza, 偶e dla jego przyspieszenia powinni艣my zaakceptowa膰 ka偶de warunki (...)" (R. Bugaj "Chcie膰 - nie musie膰", "Rzeczpospolita" z 27 marca 2001 r.).

Panegiryczna propaganda prounijna w Polsce stara si臋 przedstawia膰 wszelkie zastrze偶enia wobec UE jako wyraz zacofania i ciemniactwa, ca艂kowicie przemilczaj膮c r贸偶norodne ostre krytyki obecnego kszta艂tu UE ze strony wielu 艣wiat艂ych umys艂贸w europejskich. Najbardziej znacz膮cym chyba krytykiem UE jest by艂a premier Wielkiej Brytanii, s艂ynna "偶elazna dama", Margaret Thatcher. Margaret Thatcher korzysta dos艂ownie z ka偶dej okazji, by przestrzec przed tworzeniem ogromnego ponadnarodowego organizmu, kt贸ry w jej ocenie mo偶e si臋 okaza膰 struktur膮 r贸wnie nieefektywn膮 i nieruchaw膮, jak w swoim czasie ZSRS.

Z r贸wnie ostrymi krytykami pod adresem UE i por贸wnywaniem jej do Zwi膮zku Sowieckiego wyst臋puje jeden z najs艂ynniejszych niegdy艣 dysydent贸w i wi臋藕ni贸w sowieckiego re偶imu pisarz W艂adimir Bukowski, autor m.in. g艂o艣nej ksi膮偶ki "Moskiewski proces". W wywiadzie dla "Najwy偶szego Czasu!" w maju 2002 r. Bukowski powiedzia艂 m.in., 偶e: "Unia Europejska i Zwi膮zek Sowiecki to po prostu dwa wcielenia polityki prowadzonej przez lewic臋. Paradoksalnie jestem nawet sk艂onny uwa偶a膰, 偶e Zwi膮zek Sowiecki by艂 konstrukcj膮 bardziej logiczn膮, cho膰 oczywi艣cie du偶o bardziej okrutn膮. R贸偶nica mi臋dzy ZSRS a UE jest taka, jak pomi臋dzy bolszewikami a mie艅szewikami (...)" (por. "Unii grozi ba艂kanizacja". Z W. Bukowskim, s艂awnym rosyjskim dysydentem i go艣ciem specjalnym II Konferencji Eurosceptycznej, rozmawia T. Sommer, "Najwy偶szy Czas!" 18 maja 2002 r.).

We wspomnianym wywiadzie Bukowski ostrzega艂 Polak贸w: "(...) Jestem przeciwnikiem integracji Polski z UE. Zamiast walczy膰 o pozycj臋 pariasa Europy - a tak膮 polityk臋 prowadz膮 obecne polskie rz膮dy - powinni艣cie przynajmniej stara膰 si臋 stworzy膰 silne pa艅stwo. Zawsze trzeba pami臋ta膰, 偶e podporz膮dkowywanie si臋 komu艣 to s艂u偶alczo艣膰, a nie polityka. A polityka to umiej臋tno艣膰 stawiania i niezale偶nego realizowania w艂asnych cel贸w" (tam偶e).

Do najg艂o艣niejszych krytyk贸w UE nale偶y francuski senator z Wandei, przewodnicz膮cy Ruchu w Obronie Warto艣ci Philip de Villiers. W g艂o艣nym tek艣cie "Wobec warto艣ci. Siedem powod贸w, aby powiedzie膰 'nie' wobec Maastricht" de Villiers pisa艂 m.in.: "Projekt Maastricht, przygotowany przez technik贸w w Brukseli, stanowi prawdziw膮 zdrad臋 idea艂贸w europejskich. M贸wi膮c 'nie' wobec Maastricht, ocalimy Europ臋, Europ臋 traktatu rzymskiego, Europ臋, kt贸ra pragnie zjednoczy膰 ludy, chroni膮c jednocze艣nie suwerenno艣膰 poszczeg贸lnych narod贸w - Europ臋 Ojczyzn (...). M贸wimy 'nie' dla Maastricht, poniewa偶 chcemy zachowa膰 niezale偶no艣膰 narodow膮 i zorganizowa膰 prawdziw膮 demokratyczn膮 kontrol臋 narod贸w nad Bruksel膮. Ponowne rozpatrzenie uk艂ad贸w z Maastricht powinno ustawi膰 Europ臋 zn贸w we w艂a艣ciwym miejscu (...). Nie pozw贸lmy si臋 manipulowa膰 przez tych, kt贸rzy chc膮 ukry膰 szkodliwo艣ci socjalizmu za plecami idea艂u europejskiego. Powiedzmy 'nie' wobec Maastricht" (cyt. za "Niedziel膮" z 10 listopada 1996 r.).

Inny znany polityk francuski - Bernard Debr茅 - deputowany z partii Chiraca, tak ostrzega艂 latem 1992 r. na 艂amach "Le Figaro": "Traktat z Maastricht ur膮ga demokracji. Jaka b臋dzie ta Europa rz膮dzona przez technokrat贸w nie pochodz膮cych z wyboru, za to wszechmocnych, bez wyrazu? Czy to jest mo偶liwe, i偶 w wyniku jednego referendum spo艂ecze艅stwo raz na zawsze pozb臋dzie si臋 swojej suwerenno艣ci na rzecz anonimowych technokrat贸w, kt贸rzy przed nikim nie b臋d膮 odpowiada膰. Po co mia艂oby istnie膰 Zgromadzenie Narodowe i Senat, je艣li 80 proc. decyzji zapada艂oby w Brukseli bez jakiejkolwiek kontroli? Co za kl臋ska demokracji!" (cyt. za "Nowy 艢wiat" z 4 sierpnia 1992 r.).

Do najs艂ynniejszych krytyk贸w Unii Europejskiej nale偶a艂 autor ksi膮偶ki "Pu艂apka", s艂ynny brytyjski miliarder 偶ydowskiego pochodzenia James Goldsmith. Wyst臋powa艂 on zar贸wno przeciwko wizji "Europy biurokrat贸w", jak i przejawianych w UE tendencji do kosmopolityzmu, zagro偶e艅 dla narodowej to偶samo艣ci i kulturalnej r贸偶norodno艣ci.

Z jednoznaczn膮 ostr膮 krytyk膮 koncepcji scentralizowanej integracji europejskiej, nadmiernie "kontrolowanej od g贸ry", niejednokrotnie wyst臋powa艂 by艂y premier Czech Vaclav Klaus. Na przyk艂ad w przem贸wieniu na mi臋dzynarodowej konferencji na temat integracji europejskiej, zorganizowanej w Pradze w maju 1994 r., Klaus zdecydowanie odrzuci艂 wizj臋 "absolutnej i bezwarunkowej unifikacji" i podkre艣la艂, 偶e Republik臋 Czesk膮 "obecnie czekaj膮 dwa zadania: odnalezienia swej to偶samo艣ci i niezagubienia jej po drodze do Europy" (por. A. Jagodzi艅ski "Czechy a Europa", "Gazeta Wyborcza" z 14-15 maja 1994 r.).

Tak偶e w ostatnich latach, ju偶 jako przewodnicz膮cy parlamentu czeskiego Klaus niejednokrotnie dawa艂 wyraz swemu bardzo krytycznemu stosunkowi do UE. Przestrzega艂, aby "czeska kostka cukru nie rozp艂yn臋艂a si臋 w europejskiej fili偶ance kawy".

Od red. NW: Cz臋艣膰 I Cz臋艣膰 II
Podkre艣lenia w tek艣cie pochodz膮 w du偶ej cz臋艣ci od red. NW.

prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-12-04

powrot