|
prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 26.11.2002 |
|
Poni偶sze opracowanie jest swego rodzaju kontynuacj膮 publikowanego przeze mnie w "Naszym Dzienniku" 20 marca 2002 r. obszernego tekstu na temat stosunk贸w Polski z UE - "21 pyta艅". W nowym tek艣cie chcia艂bym zwr贸ci膰 uwag臋 g艂贸wnie na najnowsze, przyznam, 偶e fatalne, efekty negocjacji - kapitulacji negocjator贸w z ramienia SLD-owskiego rz膮du z przedstawicielami Brukseli. Pomin臋 wi臋c tym razem bardziej szczeg贸艂ow膮 prezentacj臋 istoty unijnego dyktatu wobec polskiego rolnictwa (w zakresie niezwykle niskich, krzywdz膮cych dop艂at bezpo艣rednich czy bardzo zani偶onych dla Polski limit贸w produkcji mleka, mi臋sa etc.). Postaram si臋 raczej zwr贸ci膰 uwag臋 na ju偶 dzi艣 zapowiedziane przysz艂e negatywne skutki ust臋pstw polskich wobec tego dyktatu - wed艂ug ocen polskich i zagranicznych. Chcia艂bym zwr贸ci膰 uwag臋 r贸wnie偶 na zbyt ma艂o akcentowane sprawy bardzo niepomy艣lnych dla Polski negocjacji w innych sferach spraw - od rybo艂贸wstwa i transportu po hutnictwo. Osobne miejsce chcia艂bym po艣wi臋ci膰 r贸wnie偶 sprawie przyczyn tak katastrofalnych dla Polski negocjacji z UE, poziomu negocjator贸w i ich stylu negocjowania. A tak偶e tak szkodliwej dla polskich interes贸w narodowych dzia艂alno艣ci r贸偶nych panegirycznych euroentuzjast贸w w najbardziej wp艂ywowych polskoj臋zycznych mediach. Nowymi akcentami prezentowanej tu pracy b臋d膮 liczne dowody tego, jak bardzo dzi艣 widoczny, nie szukaj膮cy od pewnego czasu nawet pozor贸w, dyktat unijny zaczyna oddzia艂ywa膰 na my艣lenie Polak贸w. Chcia艂bym pokaza膰 te widoczne symptomy budzenia si臋 coraz wi臋kszego poczucia "wielkiego oszustwa" UE wobec Polski, jak to plastycznie wyrazi艂 nasz znakomity niemiecki przyjaciel i sojusznik Carl Bedderman. Mamy coraz mniej czasu do pe艂nego narodowego otrze藕wienia wobec przygotowywanej nam unijnej pu艂apki. Tym potrzebniejsze wi臋c jest poznanie zasad jej funkcjonowania i przej艣cia do zdecydowanej kontrofensywy w obronie polskich narodowych interes贸w. Zgodnie z tym, co nam, Polakom, tak stanowczo doradza艂 Prymas Tysi膮clecia Stefan kardyna艂 Wyszy艅ski, akcentuj膮c ju偶 w 1976 r.: "Nie wolno wchodzi膰 w takie uk艂ady i przyjmowa膰 takich zam贸wie艅 mi臋dzynarodowych, kt贸re by艂yby krzywd膮 dla kultury narodowej i suwerenno艣ci gospodarczej". Wyst臋puj膮c z nader krzywdz膮cymi warunkami w sprawie dop艂at dla Polski, Komisja Europejska "popisa艂a si臋" nierzetelnymi argumentami nieopartymi na realiach. Unijni eksperci twierdzili, 偶e ich propozycje s膮 nawet hojne dla polskich rolnik贸w, g艂osz膮c, 偶e ich dochody wzrosn膮 o 35 proc. w por贸wnaniu z obecnym poziomem, dzi臋ki wzrostowi cen 偶ywno艣ci w Polsce (wed艂ug korespondencji K. von Kraainem z Brukseli pt. "Co nam Unia da?", "呕ycie" z 19 marca 2002 r.). Zdaniem Komisji Europejskiej, danie polskim rolnikom od razu 100-procentowych dop艂at mia艂oby efekt gwa艂towny, nawet trzykrotny wzrost dochod贸w mieszka艅c贸w wsi. To za艣 - wed艂ug unijnych ekspert贸w - doprowadzi艂oby do tego, 偶e "polscy rolnicy przejadaliby dotacj臋 i straciliby motywacj臋 do unowocze艣niania gospodarstw" (tam偶e). To obliczenie ekspert贸w unijnych zosta艂o zakwestionowane nawet na 艂amach "Gazety Wyborczej" z 19 marca 2002 r. Szef doradc贸w ekonomicznych prezydenta Witold Or艂owski stwierdzi艂 w wypowiedzi dla "GW": " Na pierwszy rzut oka mog臋 powiedzie膰, 偶e te wyliczenia s膮, delikatnie m贸wi膮c, ksi臋偶ycowe (...) wzrost dochod贸w rolnik贸w jest zawy偶ony. Mog臋 powiedzie膰, 偶e jest to raport nieprawdziwy, kt贸ry zani偶a koszty dostosowawcze, a przeszacowuje efekty wzrostu cen (...)". W tej偶e "Gazecie Wyborczej" z 19 marca 2002 r. obliczenia Komisji Europejskiej skrytykowa艂 r贸wnie偶 ekonomista z Uniwersytetu Warszawskiego prof. Jerzy Wilkin w wywiadzie udzielonym Krystynie Naszkowskiej. W tek艣cie zatytu艂owanym "Scenariusz ma艂o realny" prof. Wilkin m贸wi o obliczeniach ekspert贸w unijnych, twierdz膮cych, 偶e nawet bez dop艂at bezpo艣rednich po wej艣ciu do UE dochody polskich rolnik贸w wzrosn膮 o 35 proc.: "Moim zdaniem, jest to kompletnie nierealne, oparte chyba tylko na wzro艣cie cen 偶ywno艣ci po naszym wej艣ciu do Unii bez uwzgl臋dnienia innych czynnik贸w, np. wielko艣ci produkcji. W naszym rolnictwie jest tendencja spadkowa, je艣li chodzi o produkcj臋, ju偶 od kilku lat i gdyby艣my weszli do Unii bez dop艂at, to ta produkcja jeszcze bardziej si臋 skurczy, bo nasi rolnicy oka偶膮 si臋 niekonkurencyjni". Zdaniem prof. Wilkina, raport Komisji Europejskiej trzeba oceni膰 "jako kolejny element przetargowy ze strony Unii. I nic wi臋cej. Taki scenariusz mo偶na sobie napisa膰, tylko 偶e jest bardzo ma艂o realny". Miko艂aj W贸jcik w tek艣cie pt. "Bruksela liczy" ("Nasz Dziennik" z 19 marca 2002 r.) zacytowa艂 opini臋 przewodnicz膮cego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Wojciecha Mojzesowicza z Samoobrony o raporcie unijnych ekspert贸w: "To s膮 kpiny. Okazuje si臋, 偶e u nas negocjuj膮 sprawy rolnictwa osoby, kt贸re si臋 na tym w og贸le nie znaj膮, ale tam, w Brukseli, to ju偶 jest zupe艂ne dno". Wielokrotnie "buntowa艂 si臋" przeciwko bardzo krzywdz膮cym warunkom narzucanym polskiemu rolnictwu obecny wicepremier i minister rolnictwa, lider PSL - Jaros艂aw Kalinowski. M贸wi艂 na przyk艂ad w Sygna艂ach dnia (Program I Polskiego Radia) 13 listopada 2002 r.: "Nie mo偶e by膰 tak, 偶e my wejdziemy do UE za ka偶d膮 cen臋. Na pewno nie mo偶emy wej艣膰 do Unii za cen臋 zdegradowania polskiego rolnictwa, bo tu nie chodzi tylko o polskich rolnik贸w, polsk膮 wie艣, tu chodzi o ca艂膮 Polsk臋 (...). Po pierwsze, fundamentem UE, fundamentem jednolitego rynku s膮 r贸wne warunki konkurencji. No nie mo偶e by膰 tak, 偶e b臋d膮 dwie polityki rolne. Jedna dla dotychczasowych pa艅stw cz艂onkowskich, gdzie b臋d膮 du偶e dop艂aty, du偶e wsparcia do produkcji, i rolnictwa pa艅stw wst臋puj膮cych, gdzie dochody rolnik贸w by艂yby niewsp贸艂miernie ni偶sze. Skoro dochody ni偶sze, to jakie szanse funkcjonowania na tym rynku (...) R贸wne warunki konkurencji s膮 fundamentem, od kt贸rego nie mo偶emy odst膮pi膰 (...). Nie mo偶e by膰 tak, 偶e Polacy, nie tylko rolnicy, po przyst膮pieniu b臋d膮 dop艂aca膰 do "biednego" rolnictwa niemieckiego, francuskiego, holenderskiego, bo propozycja komisji UE dzisiaj do tego zmierza. Nasza sk艂adka w pierwszym roku ma wynosi膰 2 miliardy 400 milion贸w. 2 miliardy 400 - po艂owa z tego w Unii idzie na rolnictwo, czyli 1 miliard 200 milion贸w, ale z propozycji Unii wynika, 偶e do polskiego rolnictwa w pierwszym roku trafi tylko 600 milion贸w. Czyli Polska sfinansowa艂aby rozszerzenie w obszarze rolnictwa wszystkich pa艅stw wst臋puj膮cych albo tak, jak powiedzia艂em. My, Polacy by艣my dop艂acili do "biednego" rolnictwa niemieckiego i francuskiego, a UE nam m贸wi - dop艂a膰cie z w艂asnego bud偶etu. Nie. Niemcy m贸wi膮, 偶e nie chc膮 wi臋cej p艂aci膰, to dlaczego my mamy p艂aci膰 dwa razy, nie - nie zgadzam si臋 (...). Nam si臋 pokazuje wirtualne pieni膮dze, albo inaczej, przez szyb臋 pokazuje si臋 nam pieni膮dze, kt贸rych nie b臋dziemy w stanie dotkn膮膰" - cyt. za (bz): "Kalinowski liczy na cud", "Nowa My艣l Polska" z 24 listopada 2002 r. Jak dot膮d wszelkie "buntowania si臋" Kalinowskiego pozosta艂y ma艂o skuteczne. Miller i jego SLD-owscy koledzy ma艂o licz膮 si臋 z protestami PSL-u w obronie rolnictwa, wiedz膮c, 偶e du偶o s艂absi politycy PSL i tak zawsze w ko艅cu ulegn膮 SLD w imi臋 zachowania swoich stanowisk. Mimo jak偶e widocznych dowod贸w, 偶e UE nas po prostu oszukuje, dyktuj膮c warunki niszcz膮ce dla polskiego rolnictwa, we wp艂ywowych mediach i teraz znalaz艂o si臋 do艣膰 wybielaczy stanowiska Unii, gotowych nak艂ania膰 do dalszych polskich ust臋pstw czy kapitulacji. C贸偶, niekt贸re wp艂ywowe polskie gazety i tygodniki od lat specjalizuj膮 si臋 w pi臋tnowaniu tych przedstawicieli Polski, kt贸rzy 艣mieli obstawa膰 przy wysuwaniu jakichkolwiek warunk贸w w negocjacjach z UE. W opinii tych medialnych euroentuzjast贸w, przez europejskie bramy trzeba wchodzi膰 mo偶liwie jak najpokorniej, z odpowiednio schylon膮 g艂ow膮. Znaj偶e respekt, mocium panie, gdy wchodzisz na europejskie progi. W najbardziej wp艂ywowych mediach w naszym kraju ci膮gle stosuje si臋 metod臋 podwa偶ania twardszego stanowiska Polski w negocjacjach z UE, wzywania do jak najszybszego p贸j艣cia na ust臋pstwa wobec Unii. Oto kilka jak偶e typowych przyk艂ad贸w. Zast臋pca redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej" Piotr Pacewicz pisa艂 w niej 19 lutego 2002 roku: "Nasi negocjatorzy maj膮 twardo walczy膰, by Polska na najlepszych warunkach wesz艂a do Unii 1 stycznia 2004 r. Ale twarde negocjacje nie polegaj膮 na upartym obstawaniu przy swoim w ka偶dej kwestii. Dobrze, 偶e wicepremier Kalinowski zapowiada walk臋 o interes polskich rolnik贸w, tak by zbyt ma艂e dop艂aty nie pozbawi艂y ich na wsp贸lnym rynku szans. Czy jednak warto grozi膰 utrzymaniem ce艂 importowych? Tak si臋 nie buduje Europy bez granic. Trzeba Uni臋 przekona膰 do naszych racji, a nie j膮 straszy膰. (...)" (P. Pacewicz "膯wier膰 za 膰wier膰", "Gazeta Wyborcza" z 19 lutego 2002 r.). Do艣膰 typowe zderzenie postawy panegirycznej proeuropejsko艣ci z eurorealizmem przynosi艂a konfrontacja postawy dziennikarki "Gazety Wyborczej" Krystyny Naszkowskiej z ministrem rolnictwa Arturem Balazsem w grudniu 1999 roku. Euroentuzjastka Naszkowska z przek膮sem zapytywa艂a: "(...) chce Pan podnie艣膰 c艂a na 偶ywno艣膰. 呕eby wzros艂y ceny w kraju i 偶eby rolnicy z艂apali troch臋 got贸wki". Balazs w odpowiedzi: "Ochrona rynku jest niezb臋dnym warunkiem. W Polsce jest ona na znacznie ni偶szym poziomie ni偶 na rynkach unijnych. Oni, opr贸cz normalnych subwencji i dotacji, stosuj膮 dop艂aty do eksportu, gdy maj膮 nadprodukcj臋. W ten spos贸b wypychaj膮 nas z rynk贸w wschodnich". Naszkowska, kontruj膮c: "Nie obchodz膮 Pana ostrze偶enia Unii, 偶e w razie podwy偶ki b臋dziemy mieli najpowa偶niejszy kryzys w historii stosunk贸w Polski z UE?". Balazs: "Ja wierz臋 w partnerstwo. Nie akceptuj臋 sytuacji, 偶e s膮 lepsi i gorsi cz艂onkowie i s艂abszy musi ust膮pi膰". Naszkowska: "Ale nie jeste艣my cz艂onkiem Unii". Balazs: "Je艣li Unia chce nas zmusi膰 do tego, by ochrona naszych produkt贸w by艂a s艂absza, i chce z nami konkurowa膰 towarami wysoko dotowanymi, to 艂amie zasady partnerstwa i r贸wno艣ci". Naszkowska: "Nie s膮dzi Pan, 偶e Unia jest silniejszym partnerem, z kt贸rym po prostu musimy si臋 liczy膰?". Balazs: "To jest gra o partnerstwo, je艣li mamy wchodzi膰 do Unii. Je艣li nie b臋dziemy si臋 chroni膰, to rynek rolny przestanie w Polsce istnie膰. Konkurencji z produktami wysoko chronionymi nasi rolnicy nie wytrzymaj膮, a koszty spo艂eczne b臋d膮 du偶o wi臋ksze (...). Dla mnie ta sprawa jest miernikiem wiarygodno艣ci Unii w traktowaniu partnerskim kraj贸w, kt贸re staraj膮 si臋 o cz艂onkostwo. Wymuszenie na biednym kraju sytuacji, w kt贸rej otwiera si臋 on na produkty wysoko subsydiowane kraj贸w znacznie bogatszych, jest z艂amaniem zasady partnerstwa". Naszkowska: "Jak rosn膮ce c艂a wp艂yn膮 na inflacj臋?". Balazs: "Nasza ostatnia mocno zredukowana propozycja nie powinna wp艂yn膮膰 na inflacj臋. Te podwy偶ki maj膮 tylko chroni膰 rynek i rolnik贸w przed importem wysoko subsydiowanych produkt贸w z Unii (...)". My艣l臋, 偶e postawa wyra偶ona przez redaktork臋 "Gazety Wyborczej" stanowi nader dobr膮 autodemaskacj臋 postawy rzecznik贸w ust臋pstw strony polskiej wobec unijnych partner贸w, bo ci ostatni s膮 du偶o silniejsi. A wi臋c poddawa膰 si臋, poddawa膰, nie zwa偶aj膮c na koszta takiej kapitulacji dla Polski. Warto przypomnie膰 tu jak偶e trze藕we oceny ks. arcybiskupa J贸zefa Michalika, kt贸ry niejednokrotnie ostrzega艂 przed "negocjowaniem na kolanach" z UE. (por. J. Michalik: "Min膮艂 tydzie艅", "Niedziela" z 7 kwietnia 2002 r.). Krytykuj膮c postaw臋 panegirycznych euroentuzjast贸w, ks. arcybiskup Michalik pisa艂 na 艂amach "Niedzieli" w kwietniu 2002 roku: "(...) Kolejne zabiegi wok贸艂 przyj臋cia nas do Unii Europejskiej bardzo spektakularnie ten brak szczero艣ci ujawniaj膮. Euroentuzja艣ci ze s艂owami pe艂nymi frazeologii zachwytu ods膮dzaj膮 od czci i intelektualnej potencji wszystkich, kt贸rzy szczerze pragn膮 wyrazi膰 swoje niepokoje. (...)" (tam偶e). Dorota Macieja i Zofia Stachura sztorcowa艂y "Polsk臋" na 艂amach "Wprost" (nr z 7 czerwca 1998 r.) za to, 偶e 艣mie 偶膮da膰 specjalnych rozwi膮za艅 dotycz膮cych obrotu ziemi膮. Autorki ca艂kowicie przemilcza艂y fakt, 偶e przed Polsk膮 takich w艂a艣nie regulacji za偶膮da艂a Dania, i to, 偶e je dosta艂a. W innym artykule "Wprost" (z sierpnia 1999 roku) Piotr Kudzia i Grzegorz Pawelczyk gromko zapewniali: "(...) Na moratorium w sprawie kupowania polskiej ziemi przez obcokrajowc贸w najbardziej straci polska wie艣. Przede wszystkim nie przyci膮gnie zagranicznych inwestor贸w, kt贸rzy mogliby zapewni膰 jej rozw贸j i modernizacj臋. Niemal pewne jest te偶, 偶e w zamian za zgod臋 na okresy przej艣ciowe Unia znacznie zredukuje pomoc finansow膮 na restrukturyzacj臋 naszego rolnictwa. Dlatego - paradoksalnie - najwi臋kszym sukcesem polskich negocjator贸w w Brukseli mo偶e si臋 okaza膰 odrzucenie przez Bruksel臋 naszej propozycji i radykalne skr贸cenie okres贸w przej艣ciowych. (...)" (por. P. Kudzia i G. Pawelczyk "Ziemia obiecana", "Wprost" z 1 sierpnia 1999 r.). Skrajnie panegirycznym prounijnym stanowiskiem "wyr贸偶nia si臋" Janusz Reiter, by艂y ambasador RP w Niemczech. Robi to chyba nieprzypadkowo; ma bowiem niemieckiego chlebodawc臋 (kierowane przez Reitera Centrum Stosunk贸w Mi臋dzynarodowych jest finansowane g艂贸wnie z niemieckich pieni臋dzy, jak ujawni艂a Teresa Kuczy艅ska na 艂amach "Tygodnika Solidarno艣膰"). W "Rzeczpospolitej" z 10 marca 2000 r. Reiter zapewnia艂, 偶e "Polscy politycy te偶 coraz cz臋艣ciej ulegaj膮 nastrojom opinii publicznej, a te coraz mniej sprzyjaj膮 przyst膮pieniu do Unii. Ma艂o kto ma odwag臋 powiedzie膰, 偶e postulat 'twardego negocjowania warunk贸w cz艂onkostwa', powtarzany bez ko艅ca, jest nie tylko pustym frazesem sprzyjaj膮cym demagogii, ale - co gorsza - pu艂apk膮, kt贸r膮 sami na siebie zastawiamy. Najlepiej wychodz膮 na tym interesy dobrze zorganizowanych grup nacisku, najgorzej interes narodowy". Przyk艂ady tego typu panegirycznych postaw prounijnych mo偶na by d艂ugo mno偶y膰. G艂贸wn膮 ofiar膮 prounijnej postawy najbardziej wp艂ywowych polskich medi贸w padali ci膮gle nasi rolnicy, wyszydzani jako "anachroniczni" obro艅cy w膮skich wiejskich interes贸w przed "cywilizatorami" z Brukseli. Jak偶e celnie komentowa艂 t臋 niech臋膰 czo艂owych medi贸w do wsi najwybitniejszy publicysta ekonomiczny paryskiej "Kultury" Andrzej Koraszewski. W publikowanym w 1999 roku tek艣cie Koraszewski pisa艂: "(...) W wyniku dotychczasowej integracji polskiego rynku z rynkiem unijnym rolnicy nie tylko utracili znaczn膮 cz臋艣膰 krajowego rynku, ale dodatkowo systematycznie dowiadywali si臋 o g艂臋bokiej niech臋ci i braku poparcia ze strony rodzimych elit politycznych, byli wy艂膮cznie upokarzani i obarczani odpowiedzialno艣ci膮 za wszystkie b艂臋dy pope艂niane przez polityk贸w. (...) Prasa centralna reaguje wzmo偶on膮 niech臋ci膮 do rolnik贸w na ka偶dy ich dramat (...)" (A. Koraszewski "Uwagi o dialogach i paktowaniu", paryska "Kultura" z wrze艣nia 1999 r., s. 11, 13). Szczeg贸lnie wymown膮 krytyk臋 tendencyjnych antyrolniczych mit贸w, demonstrowanych w probalcerowiczowskich publikatorach, zademonstrowa艂 jednak du偶y producent rolny J贸zef Tymiec, na dodatek wiceprzewodnicz膮cy Regionu Pomorskiego balcerowiczowskiej Unii Wolno艣ci w styczniu 2000 r. w artykule publikowanym w "Rzeczpospolitej" w styczniu 2000 roku J. Tymiec pisa艂 m.in.: "(...) Na temat rolnictwa najwi臋cej maj膮 do powiedzenia politycy i dziennikarze. 艢rodki masowego przekazu cz臋stuj膮 nas rozwa偶aniami, kt贸rych przewodni膮 my艣l mo偶na zawrze膰 w tezie: 'najgorliwszymi obro艅cami realnego socjalizmu stali si臋 polscy ch艂opi'. (...) Zabieram zatem g艂os jako producent rolny, kt贸ry na w艂asnej sk贸rze do艣wiadcza skutk贸w polityki rolnej pa艅stwa. Jestem du偶ym producentem, gospodaruj膮cym na ponad 900 hektarach, a wi臋c znacznie powy偶ej 艣rednich norm europejskich, na ci臋偶kich, ale stosunkowo dobrych glebach 偶u艂awskich. (...) Czego zatem oczekuj臋 od pa艅stwa i co w zamian daj臋? Oczekuj臋 w zasadzie tylko jednego - racjonalnej ochrony polskiego rynku przed nieuczciw膮 konkurencj膮 lub - m贸wi膮c inaczej - ograniczenia nap艂ywu na polski rynek dotowanych towar贸w rolno-spo偶ywczych z zagranicy. (...) Rynek rolny musi korzysta膰 z ochrony pa艅stwa przynajmniej dop贸ty, dop贸ki otaczaj膮cy nas 艣wiat b臋dzie dotowa艂 eksport produkt贸w rolnych i 偶ywno艣ciowych. (...) Polscy rolnicy nie obawiaj膮 si臋 zdrowej konkurencji z rolnictwem kraj贸w UE. Obawiaj膮 si臋, i s艂usznie, dumpingu, a wi臋c konkurencji nieuczciwej, polegaj膮cej na sprzeda偶y tych produkt贸w po cenach ni偶szych od koszt贸w produkcji. Z tego zasadniczego powodu domaganie si臋 ochrony rodzimego rynku rolnego nie jest zachowaniem z arsena艂u fobii narodowych i antyrynkowych, ale mie艣ci si臋 w kategorii zachowa艅 racjonalnych, stosowanych w cywilizowanym 艣wiecie, a w szczeg贸lno艣ci w krajach UE. To politycy i 艣rodki masowego przekazu staraj膮 si臋 o stworzenie obrazu polskiego producenta rolnego jako pazernego, bezz臋bnego prostaka (najlepiej z czapk膮 uszatk膮), kt贸ry - zamiast zwi臋ksza膰 wydajno艣膰 i jako艣膰 produkcji - podst臋pnie knuje, jak wyci膮gn膮膰 wi臋cej pieni臋dzy z bud偶etu (w domy艣le - od podatnika)" (J. Tymiec "Ledwo zipi臋", "Rzeczpospolita" z 7 stycznia 2000 r.). Polemizuj膮c z tego typu uproszczeniami, J贸zef Tymiec stwierdza艂, 偶e jedynym racjonalnym wyj艣ciem z obecnej trudnej sytuacji polskiego rolnictwa pozostaje uniemo偶liwienie sprzeda偶y importowanych artyku艂贸w rolno-spo偶ywczych po zani偶onych (dumpingowych) cenach, dotowanych przez UE. Jedn膮 z najcz臋艣ciej stosowanych form nacisk贸w prounijnych propagandyst贸w jest uparte ponaglanie "bra膰, co daj膮" teraz, bez grymasze艅, bo jak si臋 ju偶 wejdzie do Unii, to jako jej cz艂onek b臋dzie mo偶na du偶o 艂atwiej wynegocjowa膰 popraw臋 przyj臋tych wcze艣niej warunk贸w. Nie wiadomo tylko, na czym opieraj膮 si臋 tego typu twierdzenia medialnych euroentuzjast贸w, sk膮d ta ich pewno艣膰 przysz艂ych unijnych ust臋pstw wobec Polski? Czy zrodzi艂a si臋 tylko z r贸偶nych obiecanek, maj膮cych za wszelk膮 cen臋 zmi臋kczy膰 opory Polak贸w? Trze藕wy obserwator sytuacji w UE, przez lata polski korespondent na Zachodzie, J臋drzej Bielecki tak studzi艂 iluzje medialnych euroentuzjast贸w w tej sprawie: "Tak naprawd臋 Unia Europejska nie jest gotowa do przyj臋cia kandydat贸w. (...) Przewodz膮cy Unii Du艅czycy przekonuj膮 polskich negocjator贸w, aby przyj臋li dzi艣 nie najlepsze warunki finansowe poszerzenia Unii, bo 'wszystko' zmieni膮, gdy b臋d膮 uczestniczy膰 na pe艂nych prawach w opracowaniu nowego, siedmioletniego bud偶etu wsp贸lnoty na lata 2007-2013. Mo偶na jednak w膮tpi膰, czy jest to realne. Premierowi Wielkiej Brytanii, cho膰 ma znacznie wi臋ksze wp艂ywy od polskich przyw贸dc贸w, nie uda艂o si臋. Za pr贸b臋 podwa偶enia niemiecko-francuskiego kompromisu, podyktowanego partykularnym interesem obu pa艅stw, Tony Blair musia艂 znie艣膰 niemal obelgi ze strony francuskiego prezydenta" (J. Bielecki "Slalomem, byle nie upa艣膰", "Rzeczpospolita" z 5 listopada 2002 r.). Skrajnych polskoj臋zycznych wybielaczy unijnego dyktatu w sprawie przyznania polskim rolnikom du偶o ni偶szych dop艂at bezpo艣rednich warto odes艂a膰 do niekt贸rych obiektywnych zachodnich tekst贸w na ten temat. Na przyk艂ad John Fischer tak pisa艂 5 czerwca 2002 r. na 艂amach jednego z najbardziej wp艂ywowych zachodnich dziennik贸w "The New York Times". "(...) Niekt贸rzy cz艂onkowie UE popieraj膮 stopniowo艣膰 w przyznaniu dotacji dla polskich rolnik贸w przez okres dziesi臋ciu lat, rozpoczynaj膮c od zaledwie 膰wierci tego, co otrzymuj膮 rolnicy z kraj贸w b臋d膮cych ju偶 w UE. To jedynie potwierdza pogl膮d wielu Polak贸w, 偶e zachodni Europejczycy traktuj膮 tych ze Wschodu jako obywateli drugiej kategorii... I nie zmniejsza to obaw rolnik贸w, kt贸rzy uwa偶aj膮, 偶e tak czy inaczej cudzoziemcy wykupi膮 tanio ziemi臋 i nie maj膮c ju偶 konkurencji, dokonaj膮 transformacji 偶ycia na wsi. Obawy te mog膮 z czasem okaza膰 si臋 s艂uszne. (...)" (cyt. za "G艂osem" z 15 czerwca 2002 r.). Z podobn膮 ocen膮 wyst膮pi艂 jeden z najlepszych znawc贸w Polski na Zachodzie Timothy Garton Ash, autor g艂o艣nej ksi膮偶ki o polskiej solidarno艣ciowej rewolucji. W artykule publikowanym w polskim przek艂adzie na 艂amach "Gazety Wyborczej" z 29-30 czerwca 2002 roku Timothy Garton Ash pisa艂 m.in.: "(...) Jak si臋 obecnie planuje, nowe pa艅stwa cz艂onkowskie - w wi臋kszo艣ci pod艂ug europejskich kryteri贸w - otrzymaj膮 na g艂ow臋 zaledwie po艂ow臋 tego, co Hiszpania, Portugalia, Grecja i Irlandia na rozw贸j infrastruktury, np. budow臋 dr贸g i most贸w. Co wi臋cej, polscy rolnicy dostan膮 w ramach dop艂at bezpo艣rednich tylko jedn膮 czwart膮 tego, co francuscy, cho膰 b臋d膮 konkurowa膰 na tym samym rynku. To nonsens wo艂aj膮cy o pomst臋. (...)" (por. T.G. Ash "Nasze smutne wesele", "Gazeta Wyborcza", 29-30 czerwca 2002 r.). Z kolei we wp艂ywowym organie brytyjskiej finansjery "Financial Times" z 4 czerwca 2002 roku ostrzegano: "(...) Unia ma racj臋, nie chc膮c dotowa膰 polskich rolnik贸w w tym samym stopniu, co zachodnich. Je偶eli jednak zaoferuje zbyt ma艂o, to nawet najbardziej wydajnym gospodarstwom trudno b臋dzie konkurowa膰 na wsp贸lnym rynku. Polska nie mo偶e na o艂tarzu integracji po艣wi臋ci膰 swoich rolnik贸w. Nawet, je偶eli rz膮d w Warszawie by艂by sk艂onny to zrobi膰, to wyborcy nie podziel膮 jego zdania. (...)" (cyt. za "Nie t臋dy droga", przek艂ad artyku艂u z "Financial Times" za "Forum" z 16 czerwca 2002 r.). "Forum" z 15 lipca 2002 r. przedrukowa艂o wa偶ny artyku艂 Thomasa Fullera z czo艂owego dziennika ameryka艅skiego "International Herald Tribune" z 13 czerwca 2002 r. Autor bardzo krytycznie oceni艂 dyskryminuj膮ce praktyki UE wobec kraj贸w kandyduj膮cych, w tym m.in. Polski. Pisa艂: "Przyj臋cie nowych pa艅stw przez Uni臋 zagwarantuje Europie pok贸j i dobrobyt. Jednak warunki, jakie im si臋 stawia, sprawiaj膮, 偶e nowa dziesi膮tka d艂ugo jeszcze b臋dzie mie膰 mniej praw ni偶 obowi膮zk贸w (...). Dla S艂owenii, W臋gier, Polski, S艂owacji, Cypru oraz pi臋ciu innych kandydat贸w do cz艂onkostwa - Republiki Czeskiej, Estonii, 艁otwy, Litwy i Malty - wej艣cie do Unii niesie ze sob膮 znaczne koszty. Kraje kandydackie b臋d膮 musia艂y uszczelni膰 granice z s膮siadami (...) i - co najbardziej uci膮偶liwe - w艂膮czy膰 tomy europejskich przepis贸w do swojego ustawodawstwa. Owe uregulowania s膮 fundamentem dla Unii, kt贸ry powstawa艂 przez dziesi臋ciolecia. Normuj膮 one wszystkie sfery 偶ycia, pocz膮wszy od przepis贸w dotycz膮cych ochrony 艣rodowiska, a sko艅czywszy na funkcjonowaniu sektora telekomunikacyjnego i handlu warzywami. Sachs [Jeffrey - J.R.N.] m贸wi, 偶e te uregulowania mog膮 si臋 okaza膰 p臋tl膮 na艂o偶on膮 na szyj臋 tych m艂odych, rozwijaj膮cych si臋 gospodarek. 'Istnieje powa偶ne ryzyko, 偶e kryzys fiskalny wyst臋puj膮cy w Europie Zachodniej zostanie przeniesiony na Wsch贸d - powiedzia艂 Sachs. - Wszystkie kraje zachodnie na kontynencie europejskim maj膮 bardziej rozbudowany aparat pa艅stwowy i bardzo wysokie podatki. Jest to niew膮tpliwie obci膮偶enie dla ich gospodarek'". Kr臋powanie w ten sam spos贸b gospodarek "na dorobku" i wymuszanie na nich takiego samego poziomu transfer贸w fiskalnych i zabezpiecze艅 socjalnych mo偶e doprowadzi膰 do stagnacji na ni偶szym poziomie rozwoju. Jaros艂aw Pietras, podsekretarz stanu odpowiedzialny za koordynowanie polskich stara艅 o cz艂onkostwo w UE, wskazuje na ironi臋 losu, wyra藕nie widoczn膮 w innej kwestii przyjmowania owych przepis贸w. "Id膮 one tak daleko - m贸wi - 偶e przypominaj膮 system centralnego planowania funkcjonuj膮cy w krajach wschodnioeuropejskich w okresie komunizmu, a przecie偶 na jego demonta偶 po艣wi臋cili艣my ostatnie dziesi臋膰 lat. Teraz zadajemy sobie pytanie: 'Po co jest ten przepis?'. Przedstawiciele Unii odpowiadaj膮: 'Poniewa偶 stanowi fragment wi臋kszej ca艂o艣ci. Nie mo偶emy go usun膮膰, bo gdyby艣my wyj臋li jeden element systemu, powsta艂aby luka'". Autor z dziennika "International Herald Tribune" w podtytule "Za biedni na dop艂aty" polemizowa艂 z wyja艣nieniami decydent贸w UE na temat przyczyn dyskryminowania biednych kraj贸w kandyduj膮cych pod wzgl臋dem przysz艂ych dop艂at w Unii. Pisa艂: "Zgodnie z aktualnym planem Komisji Europejskiej, 10 kraj贸w kandyduj膮cych po akcesji otrzyma przeci臋tnie 114 euro rocznie na g艂ow臋 mieszka艅ca na budow臋 most贸w, dr贸g i inne projekty infrastrukturalne. W tym samym czasie obecne kraje cz艂onkowskie Unii Europejskiej, takie jak Grecja, Irlandia, Portugalia i Hiszpania, dostan膮 przeci臋tnie 231 euro na te same cele. Innymi s艂owy - UE b臋dzie przeznacza膰 dwa razy wi臋cej 艣rodk贸w, w przeliczeniu na g艂ow臋 mieszka艅ca, na finansowanie projekt贸w infrastrukturalnych w stosunkowo zamo偶nej zachodniej po艂owie Europy ni偶 w krajach wschodnioeuropejskich, gdzie poziom dochod贸w wynosi jedn膮 czwart膮 艣redniej unijnej. (...) Zgodnie z aktualn膮 propozycj膮 Komisji Europejskiej, w pierwszym roku po poszerzeniu rolnicy wschodnioeuropejscy otrzymaj膮 25% dotacji kierowanych do ich zachodnioeuropejskich koleg贸w. Dopiero po up艂ywie 10 lat dojdzie do zr贸wnania poziomu dop艂at. W efekcie kraje wschodnioeuropejskie s膮 przyjmowane do ekskluzywnego klubu, w kt贸rym p艂ac膮 wpisowe, przestrzegaj膮 regulaminu, ale w kt贸rym odm贸wiono im prawa do korzystania z basenu k膮pielowego. Komisja broni takiej polityki twierdz膮c, 偶e kraje kandydackie nie maj膮 odpowiedniego aparatu administracyjnego, by by艂y w stanie wch艂on膮膰 ogromne fundusze (...) Ale niekt贸rzy analitycy m贸wi膮, 偶e jest to pokr臋tny argument, kt贸ry sprowadza si臋 do stwierdzenia: 'Jeste艣cie za biedni, 偶eby dosta膰 nasze pieni膮dze'". W 艣wietle dzisiejszych zagro偶e艅 dla polskiego rolnictwa w stosunkach z Uni膮 Europejsk膮 warto przypomnie膰, 偶e ju偶 kilka lat temu przewidywano takie zagro偶enia po naszym przyst膮pieniu do UE. Jak pisano w korespondencji Katarzyny von Kraainem z Brukseli 1 grudnia 1999 roku: "(...) To producenci rolni z Polski powinni obawia膰 si臋 zalewu artyku艂贸w rolnych z Pi臋tnastki po naszym przyst膮pieniu do UE, a nie na odwr贸t. Tak twierdz膮 autorzy najnowszego raportu presti偶owego Centrum Bada艅 Polityki Europejskiej (CEPS) w Brukseli". "Eksperci uwa偶aj膮 ponadto, 偶e nie ma uzasadnionych argument贸w, by pozbawi膰 dop艂at bezpo艣rednich rolnik贸w w krajach kandyduj膮cych. 'To unijne firmy i producenci b臋d膮 penetrowa膰 rynki nowych cz艂onk贸w, a nie na odwr贸t' - napisali autorzy raportu. Po raz pierwszy eksperci Unii przedstawili rzeczywiste zagro偶enia dla rolnictwa Polski - zagro偶enia, o kt贸rych bardzo cz臋sto zapominaj膮 informowa膰 spo艂ecze艅stwo nasi negocjatorzy. 'Lepsza jako艣膰 produkt贸w rolnych oraz lepszy marketing i systemy dystrybucji Pi臋tnastki s膮 rzeczywistym zagro偶eniem dla producent贸w z kraj贸w kandyduj膮cych do Unii, szczeg贸lnie dla przetw贸rstwa spo偶ywczego, kt贸re nie mo偶e konkurowa膰 z zachodnimi odpowiednikami' - napisano w raporcie. Oznacza to przede wszystkim powa偶ne trudno艣ci dla polskiego przetw贸rstwa mlecznego i cukierniczego. Po wej艣ciu do Unii polski rynek zostanie zalany artyku艂ami spo偶ywczymi z Zachodu. Natomiast krajowa produkcja nie przedrze si臋 na unijny rynek bez odpowiedniego marketingu i system贸w dystrybucji. (...)" (K. von Kraainem "Zasypie wszystko, zaleje", "呕ycie" z 1 grudnia 1999 r.). Znamienna przy tym by艂a postawa Brukseli, kt贸ra stanowczo przeciwstawia艂a si臋 wszelkim polskim pr贸bom zabezpieczenia przed takim zalewem polskiego rynku kosztem naszych producent贸w rolnych. Jacek Pawlicki pisa艂 w "Gazecie Wyborczej" z kwietnia 2000 r., 偶e "Bruksela odrzuca (...) nasz膮 propozycj臋 zachowania przez pi臋膰 lat po wej艣ciu do Unii mo偶liwo艣ci wprowadzenia ce艂 ochronnych, gdyby dosz艂o do nadmiernego importu jakiego艣 towaru rolnego. Do Komisji nie przemawia nasze t艂umaczenie, 偶e taki mechanizm bezpiecze艅stwa ma zapobiec perturbacjom na naszym rynku. W projekcie stanowiska pisze, 偶e 'swoboda przep艂ywu towar贸w jest podstawow膮 zasad膮 wsp贸lnego rynku'. Co wi臋cej, zdaniem Komisji, celem powinien by膰 wsp贸lny rynek (czyli wolny handel rolny - red. "GW") mi臋dzy Polsk膮 a Uni膮 ju偶 od pierwszego dnia cz艂onkostwa" (J. Pawlicki "Poprzeczka wysoko", "Gazeta Wyborcza" z 3 kwietnia 2000 r.). Za tymi pi臋knymi s艂owami o "swobodzie przep艂ywu towar贸w" i "wsp贸lnym rynku" kry艂y si臋 jednak g艂臋boki cynizm i hipokryzja unijnych decydent贸w. Co to za wsp贸lny rynek, kiedy jedni b臋d膮 rusza膰 do Polski z wysoko dotowanymi produktami rolnymi, podczas gdy polscy rolnicy nie dostan膮 偶adnej lub tylko minimaln膮 dotacj臋. Jak zestawi膰 twierdzenia o "swobodnym przep艂ywie towar贸w" z omawianymi wcze艣niej r贸偶norodnymi i wielokrotnymi barierami wobec eksportu polskich produkt贸w rolnych do UE. Faktycznie warunki dyktowane Polsce przez UE wynikaj膮 z d膮偶enia do systemu, podczas gdy unijne produkty trafia艂yby swobodnie na polski rynek. Ju偶 w 1998 roku w raporcie opracowanym przez Allana Buckwella, eksperta UE do spraw rolnictwa, wskazywano, 偶e Bruksela b臋dzie d膮偶y膰 do zmniejszenia polskiej produkcji rolniczej. Jak powiedzia艂 sam Buckwell dziennikarce "Gazety Wyborczej" Ma艂gorzacie Alterman "(...) negocjatorzy b臋d膮 musieli zagwarantowa膰, 偶e Polska b臋dzie produkowa艂a tylko tyle, ile sama b臋dzie w stanie skonsumowa膰. Negocjacje z Polsk膮 b臋d膮 ci臋偶kie, poniewa偶 Unia sama boryka si臋 z nadwy偶kami produkcyjnymi" (M. Alterman "Nie zazdroszcz臋 wam", "Gazeta Wyborcza" z 10 marca 1998 r.). Coraz cz臋艣ciej wskazuje si臋 na fakt, 偶e Polska traktowana jest w negocjacjach z UE gorzej ni偶 szereg innych kraj贸w kandyduj膮cych w przesz艂o艣ci do UE. Czyni to absurdalnym powo艂ywanie si臋 wobec Polak贸w na sukcesy gospodarcze w UE osi膮gni臋te przez niekt贸re kraje. Na przyk艂ad na Hiszpani臋, przyj臋t膮 na warunkach du偶o dla niej korzystniejszych od tych, jakie UE oferuje dzi艣 Polsce. Przede wszystkim w艂adze Unii zgodzi艂y si臋 na zachowanie przez Hiszpani臋 - i to na d艂ugo - granic celnych po wej艣ciu do UE. By艂o to jak偶e donios艂膮 r贸偶nic膮 w por贸wnaniu z Polsk膮, ju偶 dzi艣 przed wej艣ciem do UE, p艂ac膮c膮 s艂on膮 cen臋 za ogromne otwarcie polskiego rynku wobec Unii. Przypomn臋 tu, co stwierdzi艂 na temat r贸偶nic mi臋dzy sytuacj膮 Hiszpanii i Polski 艣wietny znawca problematyki unijnej Marian Brz贸ska, w latach 1987-90 wicedyrektor biura europejskiego FAO (艢wiatowej Organizacji 呕ywno艣ci) i sekretarz Europejskiej Komisji Rolnej, a w latach 1993-97 dyrektor departamentu integracji europejskiej w Ministerstwie Rolnictwa. Jak akcentowa艂 Brz贸ska w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" w lutym 2002 roku: "By艂y granice celne. Hiszpania nie otworzy艂a, jak Polska, ca艂kowicie swojego rynku przemys艂owego, w us艂ugach, bankowo艣ci. Przez wiele lat limitowa艂a import, kontrolowa艂a wszystko, co wchodzi do kraju, a pami臋tajmy, 偶e wtedy w Unii nie by艂o dop艂at, tylko du偶o wy偶sze ceny 偶ywno艣ci. Skorzystali wi臋c szybko na wzro艣cie cen i mieli r贸wne szanse w konkurencji na rynku" (por. "呕膮da膰 mniej, dosta膰 wi臋cej", wywiad K. Naszkowskiej z M. Brz贸sk膮, "Gazeta Wyborcza" z 7 lutego 2002 r.). Ju偶 w 1999 roku najwybitniejsi politolodzy Europy w raporcie opublikowanym w Brukseli wytkn臋li UE kilka zasadniczych b艂臋d贸w w negocjacjach z Polsk膮 i innymi krajami kandyduj膮cymi. Zarzucili Pi臋tnastce to, 偶e: "(...) Unia Europejska kieruje si臋 w stosunkach z krajami kandyduj膮cymi przesadn膮 nieufno艣ci膮 i nie chce s艂ucha膰 ich postulat贸w. Bruksela stara si臋 narzuci膰 w negocjacjach prawo europejskie stworzone dla bardzo bogatych pa艅stw, co mo偶e zdusi膰 rozw贸j gospodarczy Europy 艢rodkowej (...)" (cyt. za korespondencj膮 J. Bieleckiego z Brukseli "Unia na cenzurowanym", "Rzeczpospolita" z 1 grudnia 1999 r.). Wed艂ug cytowanej wy偶ej korespondencji "Rzeczpospolitej" z Brukseli, autorzy wspomnianego raportu czo艂owych europejskich politolog贸w uznali "za b艂臋dne przyj臋cie przez kraje '15' zasady, 偶e poszerzenie Unii nie mo偶e doprowadzi膰 do zwi臋kszenia jej bud偶etu. Gdy do UE przyst臋powa艂y Hiszpania, Portugalia i Grecja warto艣膰 funduszy strukturalnych zosta艂a podwojona (...) Kraje '15' powinny zacz膮膰 uwzgl臋dnia膰 postulaty pa艅stw kandyduj膮cych. Na razie proces poszerzenia przypomina to, co dzia艂o si臋 w Lidze Narod贸w w okresie mi臋dzywojennym: kraje pokonane w I wojnie 艣wiatowej nie by艂y s艂uchane i szybko odwr贸ci艂y si臋 od tej organizacji. Problem migracji szczeg贸lnie dobrze ilustruje tak膮 form臋 'dyktatu'. Bruksela narzuci艂a Polsce wprowadzenie rygorystycznej kontroli na granicy wschodniej, co ograniczy艂o wymian臋 z pa艅stwami by艂ego ZSRR i spowodowa艂o powa偶ne straty gospodarcze (...)" (tam偶e). W renomowanym ameryka艅skim dzienniku "The Wall Street Journal Europe" w czerwcu 2000 roku ukaza艂 si臋 obszerny artyku艂 jednoznacznie wskazuj膮cy na dyskryminacj臋 Polski przez brukselskich komisarzy. Autor artyku艂u Bret Stephens pisa艂 m.in.: "Rz膮d [polski - J.R.N.] podni贸s艂 c艂a na importowane zbo偶a, cukier, produkty mleczne i mi臋so (...). Podniesienie c艂a wywo艂a艂o gniewne protesty ze strony komisarza do spraw rolnictwa UE Franza Fischlera, kt贸ry uwa偶a, 偶e decyzja ta nie by艂a zgodna z duchem wolnego handlu i ma on racj臋. Polski wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa zareagowa艂 nazwaniem pogl膮du Fischlera 'europejsk膮 hipokryzj膮'. On te偶 ma racj臋. Subsydia wyp艂acane farmerom zachodnioeuropejskim w ramach Wsp贸lnej Polityki Rolnej (WPR) pozwalaj膮 im 'podcina膰' ni偶szymi cenami polskich konkurent贸w zar贸wno na rynku krajowym, jak i na rynkach zagranicznych, wskutek czego Polska odnotowuje deficyt w handlu towarami rolnymi w wysoko艣ci p贸艂 miliarda dolar贸w. Ale na tym nie ko艅cz膮 si臋 problemy, z kt贸rymi Polska musi si臋 boryka膰. Faktem jest, 偶e wiele pozycji w jej eksporcie, w tym 90 proc. jej mleka, nie spe艂nia 'sanitarnych i fitosanitarnych' norm UE, co stanowi skuteczn膮 pozac艂ow膮 barier臋 w handlu. I nawet wtedy, kiedy UE nalega na zmodernizowanie polskiego rolnictwa, jednocze艣nie wstrzymuje przekazanie 150 mln dol. pomocy technicznej dlatego, 偶e rz膮d polski nie powo艂a艂 do 偶ycia - w nale偶yty spos贸b - potrzebnych w tym celu instytucji zarz膮dzaj膮cych. I wreszcie Bruksela naciska na Polsk臋, aby wprowadzi艂a w pe艂ni tzw. acquis communautaire w sferze rolnictwa - to znaczy dos艂ownie setek dyrektyw, z kt贸rych wiele nie b臋dzie ani tanich, ani politycznie 艂atwych do przyj臋cia i to jeszcze przed przyst膮pieniem do Unii. Bruksela nalega na to, mimo 偶e jednocze艣nie d膮偶y do od艂o偶enia dost臋pu Polski do pe艂nych subsydi贸w WPR na okres a偶 11 lat po przyj臋ciu tego kraju do Unii. W uzasadnieniu swej postawy UE twierdzi, 偶e Polska potrzebuje dog艂臋bnej modernizacji swojego rolnictwa, zanim b臋dzie mog艂a otrzymywa膰 subsydia WPR. Ale nie tak w艂a艣nie UE zachowywa艂a si臋 w przesz艂o艣ci. Grecja - ze swoim du偶ym i zacofanym rolnictwem - zacz臋艂a otrzymywa膰 subsydia w pe艂nym wymiarze niemal natychmiast po przyst膮pieniu do Unii w 1981 roku" [podkr. - J.R.N.] (cyt. za B. Stephens "Rozszerzy膰 Europ臋, przyj膮膰 Polsk臋!", "Forum" z 25 czerwca 2000 r.). Negocjatorzy dla rz膮du SLD chwalili si臋, 偶e zamkn臋li w tym roku wreszcie liczne d艂ugo negocjowane rozdzia艂y w negocjacjach z Uni膮, w tym w kwestiach rybo艂贸wstwa i transportu. Nie byli jednak zupe艂nie szczerzy, bo nie powiedzieli, na czym polega艂 "sukces" w ich pospiesznym zako艅czeniu. W obu przypadkach polega艂 on na ca艂kowitej kapitulacji wobec UE. Kapituluj膮c, mo偶na rzeczywi艣cie wszystko szybko zako艅czy膰. Kto jednak za te kapitulacje b臋dzie si臋 kiedy艣 t艂umaczy艂 przed s膮dem Narodu. A oto, na czym polega istota tych przyspieszonych kapitulacji. W kwestii rybo艂贸wstwa, ca艂kowicie ust臋puj膮c wobec unijnych presji, polscy negocjatorzy zgodzili si臋 na przyj臋cie od pocz膮tku unijnych regu艂, to jest wpuszczenie - bez 偶adnych okres贸w przej艣ciowych - unijnych kutr贸w na polskie wody przybrze偶ne. Nie nauczono si臋 tu nic z przyk艂adu Portugalii, kt贸ra za brak ostro偶no艣ci w tej sprawie i nieza偶膮danie odpowiedniego okresu przej艣ciowego zap艂aci艂a b艂yskawicznym upadkiem swego rybo艂贸wstwa (po zalaniu 艂owisk portugalskich przez kutry z innych kraj贸w unijnych). Ca艂a sprawa b臋dzie mia艂a fatalne skutki dla polskiego rybo艂贸wstwa ze wzgl臋du na ogromn膮 dysproporcj臋 polskiej flotylli rybackiej w stosunku do takich flotyll pa艅stw unijnych. Jak pisa艂a Ma艂gorzata Goss w "Naszym Dzienniku" 27 czerwca 2002 r.: "(...) Unia dysponuje kilkuset statkami o du偶ej mocy (powy偶ej 611 kW i d艂ugo艣ci powy偶ej 30 m), podczas gdy Polska ma takich jednostek zaledwie dziewi臋膰. Du偶e jednostki, w przeciwie艅stwie do ma艂ych kutr贸w, mog膮 wychodzi膰 w morze niezale偶nie od pogody, posiadaj膮 te偶 sprz臋t do lokalizowania 艂awic. Dlatego penetracja w贸d polskich przez statki Unii b臋dzie niepor贸wnywalnie wi臋ksza ni偶 po艂owy polskich rybak贸w na wodach UE. (...)" (M. Goss "Kutry prawdziwe, pieni膮dze na papierze", "Nasz Dziennik" z 27 czerwca 2002 r.). Nawet w "Trybunie" przyznawano w tek艣cie "Ryby niezgody" (nr z 25 czerwca 2002 r.), 偶e: "(...) Rybacy zrzeszeni w Krajowej Izbie Rybackiej zapowiadaj膮 we wrze艣niu blokad臋 port贸w, je偶eli rz膮d nie zacznie ratowa膰 polskiego rybo艂贸wstwa. Zdaniem rybak贸w, udost臋pnienie UE naszych stref po艂owowych to kl臋ska polskiego rybo艂贸wstwa. (...)". Warto tu doda膰, 偶e dotychczas w krajach Unii Europejskiej dominowa艂a rabunkowa eksploatacja 艂owisk. Wed艂ug "Gazety Wyborczej" z maja 2002 r., komisarz Franz Fischler, odpowiedzialny za rolnictwo i rybo艂贸wstwo, ostrzega艂, 偶e je艣li nie podejmie si臋 radykalnych krok贸w naprawczych, to "b臋dziemy 艣wiadkami ca艂kowitego upadku sektora rybnego" (por. "Albo rybka... albo UE. Za du偶o statk贸w, za ma艂o ryb", "Gazeta Wyborcza" z 29-30 maja 2002 r.). Wed艂ug "Wyborczej": "(...) Jak bowiem alarmuj膮 naukowcy i eksperci Komisji, europejskie wody (np. Morze P贸艂nocne, europejska cz臋艣膰 Atlantyku) s膮 dramatycznie prze艂owione. Populacja niekt贸rych gatunk贸w ryb - szczeg贸lnie dorsza i w膮t艂usza - jest na kraw臋dzi zaniku. Problem - podkre艣la Komisja - dotyczy g艂贸wnie Morza P贸艂nocnego, 艢r贸dziemnego oraz Ba艂tyku" (tam偶e). Teraz, po kapitulacji rz膮du Millera wobec 偶膮da艅 UE, przyjdzie kolej na dewastacj臋 polskich 艂owisk. Skrajn膮 uleg艂o艣膰 wobec UE okazali negocjatorzy rz膮du Millera r贸wnie偶 w sprawie transportu. W negocjacjach z UE polski rz膮d zgodzi艂 si臋 na wpuszczenie na i tak zdewastowane polskie drogi ogromnych ci臋偶ar贸wek o wyporno艣ci do 44 ton, nazywanych "poci膮gami drogowymi". Poprzednio strona polska domaga艂a si臋 w tej sprawie ochronnego okresu przej艣ciowego do 2015 roku. Jak pisano na 艂amach "Gazety Wyborczej": "Rz膮d zgadza si臋 te偶, by na cz臋艣膰 polskich dr贸g zosta艂y wpuszczone najci臋偶sze ci臋偶ar贸wki (o nacisku na o艣 11,5 t), czego obawiali si臋 nasi drogowcy. 'Poci膮gi drogowe' (zar贸wno zagraniczne jak i polskie) b臋d膮 musia艂y dodatkowo p艂aci膰 za przejazd fragmentami tych dr贸g, kt贸re s膮 technicznie do tego nieprzystosowane (...)" (K. Niklewicz "Jedziemy do przodu", "Gazeta Wyborcza" z 22 maja 2002 r.). C贸偶 dadz膮 jednak te dodatkowe op艂aty, je艣li skutkiem dopuszczenia ogromnych unijnych "poci膮g贸w drogowych" (do 44 ton) na polskie drogi b臋dzie ich dalsze fatalne zdewastowanie. Wiceszef sejmowej Komisji Infrastruktury i by艂y minister transportu Bogus艂aw Liberadzki przyznawa艂 w rozmowie z dziennikarzem "Gazety Wyborczej" Konradem Niklewiczem, 偶e "wpuszczenie najci臋偶szych ci臋偶ar贸wek na niekt贸re polskie drogi mo偶e by膰 zagro偶eniem dla ich ju偶 i tak kiepskiego stanu: - Tyle tylko, 偶e nasza pozycja negocjacyjna jest s艂aba" (K. Niklewicz, op.cit.). Dodajmy, 偶e mimo tak wielkiego i niczym nieuzasadnionego ust臋pstwa wobec UE strona polska us艂ysza艂a kategoryczne "nie" od UE wobec najwa偶niejszego polskiego postulatu w sprawach transportu. UE stanowczo sprzeciwi艂a si臋 otwarciu swego rynku na polskie us艂ugi kabota偶owe. Polscy negocjatorzy zgodzili si臋 na to, 偶e przez pierwszych 5 lat w UE polscy przewo藕nicy nie b臋d膮 mogli 艣wiadczy膰 us艂ug kabota偶owych na rynki unijne. Na dodatek Polska zrezygnowa艂a z walki o ochronny okres przej艣ciowy do prawa dla us艂ug przewozowych dla zagranicznych przewo藕nik贸w kolejowych w Polsce. Po wej艣ciu Polski do UE uzyskaj膮 oni prawo do 艣wiadczenia us艂ug przewozowych, ale z wykorzystaniem nie wi臋cej ni偶 20 proc. przepustowo艣ci polskiej infrastruktury. Pozosta艂ych 80 proc. przewoz贸w b臋dzie chronionych dla PKP, ale tylko przez 2 lata do 2006 r. Jak pisa艂 K. Niklewicz w "Gazecie Wyborczej", "resort infrastruktury ma nadziej臋, 偶e dwuletnia ochrona wystarczy, chocia偶 jest to nadzieja podszyta strachem. Boimy si臋, 偶e w ramach 20-procentowego dost臋pu do przewoz贸w kolejowych przewo藕nicy zagraniczni stworz膮 na niekt贸rych szlakach powa偶n膮 konkurencj臋 dla PKP Cargo - przyznaje wiceminister infrastruktury Wojciech Janczyk" (K. Niklewicz, op.cit.). Dyktat unijny nader fatalnie odbija si臋 na polskim hutnictwie. Jak pisa艂 Marek Rawecki w pracy o stosunkach Polski z UE: "Nale偶y (...) podkre艣li膰, 偶e ju偶 umowa stowarzyszeniowa z Uni膮 w dziedzinie hutnictwa nie by艂a dla Polski korzystn膮. Narzucono nam znaczne ograniczenia produkcji oraz przedwczesne otwarcie rynku zbytu. W konsekwencji na rynek polski trafia obecnie 50 proc. stali obcej, a zatrudnienie w polskim hutnictwie spada systematycznie od 1990 r. Prac臋 straci艂o ju偶 oko艂o 2/3 hutnik贸w, a oczywiste s膮 dalsze redukcje. Ponadto nakazano nam przeprowadzi膰 restrukturyzacj臋 opieraj膮c si臋 na pieni膮dzach p艂yn膮cych z samej bran偶y. Tymczasem gdziekolwiek w 艣wiecie przeprowadzono restrukturyzacj臋 hutnictwa - robiono to w oparciu o bud偶et w艂asnego pa艅stwa. We Francji np. do艂o偶ono do hut 15 mld USD" (por. M. Rawecki: "Unia na piasku czy na skale?", Gliwice, marzec 2002, maszynopis powielany, s. 16). Na pr贸偶no Ryszard Czarnecki ostrzega艂 ju偶 w sierpniu 1998 r.: "Polska nie mo偶e zgodzi膰 si臋 na zmniejszenie chocia偶by mocy produkcyjnych naszego hutnictwa, pu艂apu produkcji stali, poniewa偶 zapotrzebowanie na ni膮 ro艣nie. Nie mo偶e by膰 takich sytuacji, 偶e podporz膮dkowuj膮c si臋 dyktatowi UE, zmniejszymy limity produkcji po to, by za kilka lat importowa膰 stal z Zachodu" (por. rozmowa K. Or艂owskiej z R. Czarneckim pt. "W obcym interesie", "Nasz Dziennik" z 3 sierpnia 1998 r.). Na skutek dyktatu unijnego, pos艂usznie akceptowanego przez polityk贸w z ekipy Balcerowicza, ostatnie lata przynios艂y fataln膮 degradacj臋 polskiego hutnictwa. Jak m贸wi艂 pose艂 PSL-u Bogdan P臋k w lutym 2000 roku: "(...) Mamy import subwencjonowanej stali, kt贸ra nie jest na Zachodzie taniej produkowana ni偶 u nas, a nasze huty stoj膮" (por. B. P臋k: "UE ju偶 dzi臋kujemy. Z B. P臋kiem rozmawia R. Pazio", "Najwy偶szy Czas!" z 16 lutego 2002 r.). W maju 2002 r. dosz艂o do kolejnego unijnego uderzenia w polskie hutnictwo. Jak pisa艂 J臋drzej Bielecki w korespondencji z Brukseli pt. "Unia nie chce polskiej stali": "Komisja Europejska wszcz臋艂a post臋powanie antydumpingowe przeciwko importowi z Polski p艂askich wyrob贸w walcowanych ze stali krzemowej. To ju偶 trzeci przyk艂ad na艂o偶enia karnych ce艂 na polskie produkty stalowe. Polscy dyplomaci wyrazili wczoraj oburzenie z powodu decyzji Brukseli. Wskazali, 偶e rz膮d finalizuje obecnie porozumienie z Komisj膮 w sprawie restrukturyzacji 19 hut. Polska zgodzi艂a si臋 na zasadnicze ograniczenie mocy produkcyjnych zak艂ad贸w, aby otrzyma膰 zgod臋 KE na udzielenie hutom pomocy publicznej. Jednak wstrzymanie eksportu kolejnych wyrob贸w stalowych do Unii bardzo utrudni przywr贸cenie rentowno艣ci zak艂adom" (J. Bielecki: "Unia nie chce polskiej stali", "Rzeczpospolita" z 11 maja 2002 r.). W innym tek艣cie "Bariery dla polskiej stali", publikowanym w tym samym numerze "Rzeczpospolitej", Bielecki tak t艂umaczy艂 przyczyny oburzenia polskich dyplomat贸w z powodu unijnych decyzji: "Wcze艣niej, pod naciskiem stowarzyszenia unijnych producent贸w stali Eurofer, Bruksela wstrzyma艂a import innych polskich hit贸w eksportowych: rur bezszwowych i rur zgrzewnych. Decyzja Brukseli wywo艂a艂a oburzenie polskich dyplomat贸w. Krajowe huty w porozumieniu z Bruksel膮 przechodz膮 bolesn膮 restrukturyzacj臋. Za cen臋 zasadniczego ograniczenia mocy produkcyjnych, masowych zwolnie艅 i dzi臋ki pomocy publicznej staraj膮 si臋 odzyska膰 rentowno艣膰 i znale藕膰 strategicznego inwestora. Zamkni臋cie rynku Unii Europejskiej bardzo to utrudni. Zdaniem ekspert贸w, Eurofer przyj膮艂 bezwzgl臋dn膮 postaw臋, bo wraz z wprowadzeniem w marcu przez Stany Zjednoczone ce艂 zaporowych konkurencja na rynku stali staje si臋 coraz ostrzejsza". Wed艂ug korespondencji J. Bieleckiego: "Opr贸cz hutnictwa, najbardziej dotkni臋tym unijnymi post臋powaniami antydumpingowymi sektorem gospodarki jest przemys艂 chemiczny. Nasi producenci nie mog膮 swobodnie eksportowa膰 do Unii trzech podstawowych nawoz贸w: saletry amonowej, UAN i mocznika. Bruksela zarzuca nam zani偶anie cen gazu, podstawowego surowca do produkcji nawoz贸w. Ofiar膮 antydumpingowej polityki Brukseli padli tak偶e producenci sznurka 偶niwnego, palet drewnianych i p艂yt pil艣niowych. W ogromnej wi臋kszo艣ci chodzi o setki drobnych firm, kt贸re nie potrafi膮 si臋 wybroni膰 przed procedurami Brukseli" (J. Bielecki: "Unia nie chce...", op.cit.). Znamienny jest zaakcentowany w tek艣cie Bieleckiego fakt, 偶e: "Do tej pory Polska ani razu nie ochroni艂a swego rynku, wprowadzaj膮c c艂a antydumpingowe na import z UE" (tam偶e). A wi臋c biedna Polska bezczynnie znosi godz膮ce w ni膮 praktyki dumpingowe ze strony bogatej UE, sama b臋d膮c wielokrotnie uderzona karnymi sankcjami Unii. Szczeg贸lnie cz臋sto powtarzanym argumentem euroentuzjast贸w jest powo艂ywanie si臋 na to, 偶e UE sfinansowa艂a w szeregu miejscowo艣ciach polskich przedsi臋wzi臋cia dla ochrony 艣rodowiska. Ma艂o m贸wi si臋 o tym, 偶e przedsi臋wzi臋cia by艂y jednak dos艂ownie tylko kropl膮 w morzu naszych potrzeb w tej dziedzinie. Eksponowanie na pokaz przyk艂ad贸w tego typu unijnej pomocy nie mo偶e zatrze膰 faktu, 偶e w tym samym czasie Unia wypompowa艂a dzi臋ki swej polityce wielokrotnie wi臋ksze fundusze z Polski. Wszystkie dotychczasowe dane o unijnej pomocy dla r贸偶nych region贸w Polski w dzia艂aniach dla ochrony 艣rodowiska warto por贸wna膰 z ca艂o艣ci膮 zak艂adanych potrzeb Polski w tym wzgl臋dzie, ocenianych jako niezwykle kosztowne. Wed艂ug publikacji "Rzeczpospolitej" z 29 grudnia 1997 r.: "Wprowadzenie w 偶ycie unijnych norm ochrony 艣rodowiska mo偶e kosztowa膰 od 80 do 240 mld USD (zale偶nie od szacunk贸w), os艂abiaj膮c przy tym konkurencyjno艣膰 niekt贸rych polskich przedsi臋biorstw". I tu w艂a艣nie jest pies pogrzebany (Hier liegt der Und begraben - jak mawiaj膮 Niemcy). Liczni autorzy przestrzegali, 偶e regulacje w sferze ochrony 艣rodowiska mog膮 by膰 艣wietn膮 broni膮 dla UE przeciwko konkurencji ze strony r贸偶nych przedsi臋biorstw polskich. Jak pisa艂 Maciej Madelski w tek艣cie "Kosztowny b臋kart. Cienie integracji europejskiej" ("Najwy偶szy Czas!" z 27 pa藕dziernika 2001 r.): "UE stosuje r贸wnie偶 inne, po艣rednie metody os艂abiania konkurencyjno艣ci naszej gospodarki. Narzucanie wy艣rubowanych norm zwi膮zanych z ochron膮 艣rodowiska ma niewiele wsp贸lnego z trosk膮 o czyst膮 przyrod臋". Mattew Valencia, korespondent brytyjskiego tygodnika "Economist" w Europie Wschodniej, przestrzega艂 we wnikliwym artykule, i偶 proces dostosowywania si臋 pa艅stw kandydackich do regu艂 obowi膮zuj膮cych w krajach bogatszych "spowoduje utrat臋 szans dla ma艂ych przedsi臋biorstw w tych krajach, gdy b臋d膮 musia艂y zastosowa膰 chocia偶by przepisy dotycz膮ce ochrony 艣rodowiska i zatrudnienia" (cyt. za Z. Lipi艅ski "Wyprzeda偶 rodzinnych sreber", "My艣l Polska" z 17 stycznia 1999 r.). Warto zwr贸ci膰 uwag臋 na jeszcz e jeden niekorzystny dla Polski aspekt postulat贸w unijnych wobec nas w sferze ochrony 艣rodowiska. Ot贸偶, jak m贸wi艂a wiosn膮 1998 r. wicedyrektor Biura Ochrony 艢rodowiska Krystyna Panek: "Unia Europejska uwa偶a, 偶e b臋dziemy powiela膰 jej model rozwoju, kt贸ry by艂 bardzo kosztowny. Chc膮 wykorzysta膰 nasz rynek dla eksportu na polski rynek swoich technologii" (cyt. za "呕ycie" z 8 kwietnia 1998 r.). W tym samym czasie wiceminister ochrony 艣rodowiska Janusz Radziejowski wyra偶a艂 opini臋: "Nie zawsze nale偶y inwestowa膰 w technologie ochrony 艣rodowiska, kt贸re proponuje nam Unia, uznaj膮c je za najlepsze i dost臋pne, lecz trzeba p艂aci膰 za te, kt贸re s膮 najbardziej efektywne i ekonomicznie uzasadnione" (cyt. tam偶e). Osobny problem stanowi fakt, 偶e UE naciska na Polsk臋 na jak najszybsze dostosowanie si臋 do niezwykle kosztownych unijnych wymog贸w w sferze ochrony 艣rodowiska, kt贸re maj膮 nas kosztowa膰 i艣cie astronomiczne sumy. Przypomnijmy, 偶e w odr贸偶nieniu od Polski, Portugalii i Hiszpanii przyznano du偶o d艂u偶szy, bo a偶 20-letni okres dostosowania si臋 do wymog贸w UE w tej sprawie. Od red. NW: Cz臋艣膰 II prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-11-26 |