nasza witryna Suwerenni inaczej
Dr. Marek Czachorowski / poseł Jana Łopuszański, Nasz Dziennik


 
Coraz częściej hasło "suwerenność Polski" stanowi dogodny parawan, za kt贸rym można realizować właśnie naruszanie naszej suwerenności. Dnia 12 listopada odbyła się w Sejmie debata nt. projektu deklaracji zatytułowanej "O suwerenności państwa w dziedzinie moralności i kultury".

Projekt tej deklaracji - zgłoszony przez posł贸w z Prawa i Sprawiedliwości - został odrzucony przez sejmową większość. Na pierwszy rzut oka wygląda to zaskakująco, że w gronie pierwszoplanowych przeciwnik贸w rezolucji wystąpiła w większości Liga Polskich Rodzin, znana z dbałości o uszanowanie naszej państwowej suwerenności w realizacji dobra. Tylko sześciu posł贸w LPR - wbrew swoim kolegom - poparło tę propozycję. Ci, kt贸rzy poparli tę propozycję, nie zabrali jednak głosu na sali sejmowej, nie znamy zatem ich argumentacji. R贸wnie zaskakujące jest to, że w gronie popierających propozycję Prawa i Sprawiedliwości znalazła się nie tylko cała Samoobrona, ale r贸wnież Platforma Obywatelska, słynąca zar贸wno z tzw. liberalnego podejścia do zabijania nienarodzonych dzieci, jak i poparcia dla integracji z Unią Europejską. Ponieważ dostępny jest stenogram posiedzenia sejmowego, można zorientować się w zaistniałych wydarzeniach. Z jakich to zatem powod贸w tak zdumiewająco rozłożyły się głosy w sprawie suwerenności polskiego państwa?
Przypomnę, że omawiana rezolucja stanowi wypełnienie propozycji polskich obrońc贸w życia, aby zagwarantować naszemu państwu nieingerencję Unii Europejskiej w nasze ambicje prawnej ochrony, zwłaszcza nienarodzonych dzieci oraz małżeństwa. Czy przygotowana rezolucja spełnia te oczekiwania?
Każda decyzja - w tym Sejmu - winna być oczywiście jak najlepiej przygotowana, aby nie forsować w dobrej wierze jakiegoś błędnego rozwiązania. Oczekiwaliśmy zatem, aby i ta sprawa, będąca papierkiem lakmusowym godziwości integracji z UE, była dopięta na ostatni guzik. Tymczasem, jak sam poseł sprawozdawca powiedział, gł贸wna rozbieżność w omawianej sprawie dotyczy tego, że nie wszyscy uważają, iż integracja Polski z UE stanowi jakiekolwiek zagrożenie.

Jasne jest zatem, że jedyną drogą przezwyciężenia tej rozbieżności było przygotowanie dokumentu, kt贸ry najpierw ustaliłby wchodzące tu w rachubę fakty, właśnie odnośnie do owego zagrożenia polskich ambicji ochrony życia nienarodzonych i rodziny przed systemem prawnym UE. Niestety, do tej pory nie znaleźliśmy czasu, czy chęci, aby zdobyć się na takie niezbędne opracowanie, na kt贸rym mogłaby się oprzeć praca parlamentarna. Pora zatem najwyższa, aby taki dokument wreszcie przygotować przez grupę kompetentnych i uczciwych specjalist贸w. Do wsp贸lnej pracy wezwano na sali sejmowej projektodawc贸w. Miejmy nadzieję, że propozycja zostanie przyjęta.

Moim zdaniem, jeden z trafnych zarzut贸w przeciwko tej rezolucji to całkowicie nieobligatoryjny jej charakter. Rezolucja stanowiłaby tylko apel, a nie jakieś konkretne zobowiązanie, kt贸re miałoby jakiekolwiek praktyczne znaczenie w przebiegu negocjacji z UE. Z pewnością w niekt贸rych sytuacjach takie apele są całkowicie uzasadnione, zwłaszcza wtedy gdy nie ma możliwości konkretnego działania i zrealizowania w ten spos贸b oczekiwanego stanu rzeczy.

Ten sam charakter, niestety tylko og贸lnikowy, mają postulaty zawarte w propozycji rezolucji. Zamiast np. postulować uszanowanie polskiego dążenia do respektowania życia człowieka od momentu poczęcia, mowa tu tylko o obowiązku poszanowania "ludzkiego życia", co oczywiście już nie rodzi żadnych kontrowersji. Ten zapis jest przecież powszechnie przyjmowany, znajduje się np. w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka czy w wielu konstytucjach państw europejskich. Zapis ten nigdy nie powstrzymał od wprowadzania ustaw aborcyjnych czy zezwalających na eutanazję. Z jakiego to zatem powodu aż tak rozwodniono polską ambicję ochrony życia człowieka i nie wskazano, że chodzi o jego przedurodzeniowy etap?

R贸wnie zagadkowe - jak wspomniał jeden z posł贸w - było niewspomnienie w deklaracji o zagrożeniu konkretnie ze strony Unii Europejskiej, ale og贸lnikowo o zagrożeniu ze strony "instytucji międzynarodowych". Oczywiście, czasami są sytuacje, kiedy nie trzeba wskazywać palcem konkretnego adresata własnych uwag. Jeśli jednak nasze wypowiedzi ukierunkowane są na podjęcie i sterowanie konkretnym działaniem, to przechodzenie do abstrakcji i og贸lnik贸w prowadzi do tego, że nie działamy w realnym świecie. Tymczasem przed Polską stoi konkretna dziejowa decyzja włączenia lub niewłączenia się w strukturę Unii Europejskiej. Tutaj nie ma miejsca na same og贸lnikowe deklaracje i piękne og贸lniki. Tutaj mamy do czynienia z decyzją w realnym, konkretnym świecie. Potrzeba zatem konkretnej odpowiedzi ze strony kierujących państwem na konkretne zagrożenia ze strony UE, a nie odpowiedzi okrągłej i og贸lnikowej.
Z tych zatem dokładnie powod贸w aktualnie przygotowana deklaracja musiałaby się bardzo spodobać... w Unii Europejskiej, bo przecież chyba nie znajdziemy tam kogoś takiego, kto ogłosiłby, że jest przeciwny uszanowaniu polskiej "suwerenności w dziedzinie moralności i kultury". Politycy Unii przecież prześcigają się w deklaracjach uszanowania praw człowieka. Ładne hasło "suwerenności Polski" z pewnością stanowi dogodny parawan, za kt贸rym można realizować właśnie naruszanie naszej suwerenności. Nic zatem dziwnego, że akurat właśnie Samoobrona i Platforma Obywatelska w całości poparły deklarację "o suwerenności w dziedzinie moralności i kultury". Czyżby liczono na uśpienie w ten spos贸b groźnych potencjalnych przeciwnik贸w integracji?
Pora zatem powr贸cić do pracy nad stanowiskiem Sejmu odnośnie do zabezpieczenia polskiego prawa przed niebezpieczeństwami ze strony UE. Nauczeni ostatnim doświadczeniem z pewnością przygotujemy lepsze rozwiązanie.
Marek Czachorowski

Wystąpienie posła Jana Łopuszańskiego (Klub Parlamentarny LPR) w trakcie dyskusji nad poselskim projektem uchwały Sejmu "Deklaracja o suwerenności państwa w dziedzinie moralności i kultury", 12 listopada 2002 r.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Chciałem powiedzieć przede wszystkim, że ten projekt, kt贸ry przed nami leży, w odr贸żnieniu od koleg贸w, kt贸rzy przede mną go oceniali jako bardzo niedoskonały, oceniam nie tyle jako niedoskonały z punktu widzenia interes贸w Polski, dobra Polski, ale jako klęskę z punktu widzenia dobra Polski. To nie jest tak, że ktoś, kto będzie głosował przeciwko temu projektowi, jak wspomniał przed chwilą pan poseł Zdzisław Podkański, to jakby się zapierał polskiej tożsamości; jest dokładnie odwrotnie. Ktoś, kto będzie głosował za tym projektem, będzie głosował za pozbyciem się przez Polskę suwerenności. (Oklaski)

Pozw贸lcie państwo, że posłużę się tekstem tego dokumentu. On jest obszerny, ma swoje zawiłości itd., ale jedno zdanie stanowi jego istotę: Sejm wzywa do poszanowania zasady suwerenności państwowej w dziedzinach moralności i kultury - i uzupełnienie - czyli do pozostawienia poszczeg贸lnym państwom należącym do europejskich organizacji międzynarodowych i uczestniczącym w międzynarodowej jurysdykcji owych dziedzin w ich wyłącznej kompetencji.

Spr贸bujmy się zastanowić nad poszczeg贸lnymi znaczeniami tego zdania. Sejm wzywa, kogo - tu nie jest powiedziane, jak rozumiem Unię Europejską czy podmioty Unii Europejskiej, do pozostawienia. Czy państwo aby na pewno dobrze przemyśleli, co to znaczy suwerenność? Suwerenność to oznacza mieć prawo ze swojego prawa. Narodowi jest przypisana suwerenność z jego praw naturalnych. Kto ma pozostawić państwom europejskim, narodom europejskim suwerenność, Unia Europejska? Do tego trzeba wzywać, do pozostawienia? To jest suwerenność?

(Poseł Tadeusz Cymański: Zagrożenie jest.)

Ale, bardzo przepraszam, ktoś, kto rozumie zagrożenie, nie rozumie istoty pojęcia suwerenność, przynajmniej jeżeli redagował ten dokument. To jest oczywiście wada, kt贸rą można poprawić w tekście.

Tak samo można skreślić ostatni akapit, o czym wspomnieli niekt贸rzy z moich przedm贸wc贸w, bo oczywiście w ramach Unii Europejskiej konstytucja jest aktem niższego rzędu niż prawo wsp贸lnotowe.

Ubolewam nad tym i twierdzę, że z tego powodu Polska w og贸le nie powinna się w Unii Europejskiej znaleźć (Oklaski), ale tak po prostu jest tam. I nie można opowiadać, że jak podejmiemy jakąś uchwałę, to będzie inaczej. Przecież to jest kompletny brak znajomości tego prawa europejskiego, tej Europy, do kt贸rej się dąży. Tego typu dziwności w tym dokumencie jest więcej, ale nie one są powodem negatywnego stosunku do tego dokumentu. Powody zasadnicze są dwa, i tylko te dwa.

Po pierwsze, jeżeli ktoś wzywa jakby powiedzieć miesiąc przed szczytem negocjacji Polski z Unią Europejską, żeby parlament Rzeczypospolitej Polskiej przyjął uchwałę stwierdzającą, że domagamy się suwerenności w zakresie moralności i kultury, to wysyła sygnał polityczny a contrario, że nie domagamy się suwerenności w innych dziedzinach - a jakim prawem? To pod pozorem ratowania (Oklaski) życia dzieci nienarodzonych tego typu treści chcieliście przesuwać?

I druga rzecz, kt贸ra z punktu widzenia zasad naszej kultury, do kt贸rej się odnosimy w tej dyskusji, jest omalże nie głębsza od zagadnienia suwerenności. Co to znaczy suwerenność państwowa w dziedzinie moralności? Państwo jako suweren moralności? Czy pamiętamy, że to już było w historii Europy: cuius regio, eius religio, to może teraz zaproponujemy: cuius status, eius moralitas. Przecież to jakieś czyste szaleństwo, to jest odwr贸cenie się od tradycji kultury polskiej, kt贸ra, kiedy Europa chorowała na zasady pokoju augsburskiego, to Polska m贸wiła: wolność, także wolność sumienia. Proszę państwa, zasady moralne obowiązują każdego; i człowieka, i zbiorowości, także takie, jak narody i państwa, obojętne, czy to państwo małe, czy duże, czy to jest narodowe państwo, czy jakieś pokraczne hiperimperium, jakie chcą zaprojektować w Unii Europejskiej. Ale przecież to jest obowiązek, psi obowiązek poszanowania przez każde państwo zasad moralnych.
I w tym kontekście chciałem się zwr贸cić do przedstawicieli PiS, rozumiem, że ten adres jest w części nietrafiony do pana posła Marka Jurka, bo zbyt wysoko cenię jego sprawność intelektualną, bym sądził, że był wsp贸łautorem tego tekstu, choć go dzisiaj broni. Przecież państwo pamiętacie, że zanim ten projekt został skierowany do pierwszego czytania, kiedy zorientowaliśmy się, ja osobiście się zorientowałem, że zawiera sformułowania, kt贸rych w żaden spos贸b nie da się poprawić, bo sentencja, istota tego projektu jest po prostu pokraczna, prosiłem, żebyście państwo wycofali go. Złożyłem ofertę ze swojej strony i koleg贸w, że będziemy z wami wsp贸łpracować, żeby napisać dobry projekt, bo w to miejsce, macie rację, jest potrzebna deklaracja Sejmu. Złożyłem obietnicę - a wiecie panowie, że obietnice przeze mnie składane są wiarygodne - że nie będę robił żadnych manewr贸w, żeby np. Liga Polskich Rodzin przejęła inicjatywę tego projektu. Dobrze, niech to będzie inicjatywa koleg贸w z PiS, tak jak zaczęli, a państwo uparli się to pchać i dalej to pchacie.

Pytam, dlaczego? Jeżeli chcecie bronić praw dzieci nienarodzonych, to dlaczego nie powiecie wprost, że Polska nie powinna przystępować do organizacji, w kt贸rej życia dzieci nienarodzonych nie szanują? Dlaczego nie powiecie: Polska nie powinna być członkiem organizacji, kt贸re zr贸wnują z prawami małżeństwa związki homoseksualne; Polska nie powinna być członkiem organizacji, w kt贸rych upowszechnia się powierzanie dzieci w ramach adopcji związkom homoseksualnym? Dlaczego tego wprost nie powiecie?

(Oklaski) Przepraszam, to jest moja spekulacja, ale got贸w jestem spekulować. Dlaczego? Bo panowie spodziewacie się, że gdybyście takich zdań użyli, to może nie byłyby one mile widziane w Unii, a może by nie przeszły w polskim Sejmie, bo np. lewica by im się sprzeciwiła. No to co, chcecie bronić prawa polskich dzieci do życia w granicach zgody lewicy? Nie rozumiem tego stanowiska.

Ja tego po prostu nie rozumiem. Dlatego będę głosował przeciw i zapewne większość koleg贸w z Klubu Parlamentarnego Ligi Polskich Rodzin też będzie głosować przeciw, chociaż w naszym klubie jest taki obyczaj, że w żadnych sprawach nie ustanawiamy dyscypliny, chociaż zazwyczaj bardzo często głosujemy zgodnie. Jak będzie tym razem, nie wiem. Chociaż pan przewodniczący Marek Kotlinowski twierdził, że będzie chciał głosować wbrew zdrowemu rozsądkowi, nie wierzę. Panie przewodniczący, będzie pan głosował z nami, w imię obrony suwerenności Polski, i pracował wsp贸lnie z nami i z kolegami z PiS nad stworzeniem lepszego projektu deklaracji w to miejsce. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Podkreślenia w tekście pochodzą od Redakcji Naszej Witryny

Dr. Marek Czachorowski / poseł Jana Łopuszański, Nasz Dziennik, 2002-11-19

powrot