nasza witryna O dopłatach bez dopłat
Karolina Goździewska, Nasz Dziennik


 
Goszczący w Warszawie deputowani do Parlamentu Europejskiego z komisji rolnictwa uważają, że polska wieś nie może korzystać z dopłat bezpośrednich na takim poziomie, jak jest to w Unii Europejskiej. Ich zdaniem, r贸wne traktowanie spowodowałoby przeinwestowanie polskich gospodarstw.

Polska jest pierwszym krajem aspirującym do Unii Europejskiej, do kt贸rego przybyła delegacja Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi Parlamentu Europejskiego. Jak rozbieżnie postrzegane jest polskie rolnictwo przez polskich i unijnych parlamentarzyst贸w, okazało się podczas posiedzeń sejmowych komisji, zar贸wno europejskiej, jak i rolnictwa.

Wiceprzewodniczący europejskiej komisji rolnictwa Friedrich-Wilhelm Graefe zu Baringdorf uważa, że zapewnienie polskim rolnikom takich samych warunk贸w finansowych jak ich unijnym kolegom, oznaczałoby przeinwestowanie naszych gospodarstw. Jak tłumaczą goście z Brukseli, produkcja rolnicza w Polsce jest tańsza niż w krajach Unii Europejskiej, choć tam też koszty są zr贸żnicowane w zależności od kraju. Taniej produkuje się w Portugalii niż we Francji czy Niemczech. Unijni politycy, odpowiadając na pytania posł贸w, m贸wili, iż wysokie koszty produkcji rolnej w UE wypływają z koszt贸w wynagrodzeń, a także wysokich norm ochrony środowiska, kt贸rych spełnienie wymaga poniesienia wysokich nakład贸w przez samych rolnik贸w. Inny delegat komisji poinformował, że brytyjscy rolnicy oceniają warunki zaoferowane Polsce jako wspaniałomyślne.
Polscy parlamentarzyści ripostowali, że koszty produkcji w Polsce i państwach Unii są por贸wnywalne.

Bez szans na r贸wną konkurencję

Polscy parlamentarzyści bez względu na przynależność partyjną twierdzili, że propozycja Komisji Europejskiej odbiera polskim rolnikom możliwość r贸wnej konkurencji. A po zaaprobowaniu takiej propozycji konkurencyjność polskiej produkcji rolnej jeszcze bardziej obniżyłaby się. Stanisław Kalemba (PSL) powołał się na raport dotyczący rolniczych dochod贸w w Polsce i w krajach Piętnastki. I w Polsce, i w państwach Unii na 1 hektar przypada 285 euro (bez dopłat). Inaczej jest po uwzględnieniu wsparcia z budżetu: w naszym kraju doch贸d wzrasta niewiele - do 288 euro, natomiast radykalnie zmienia się zysk rolnik贸w w Unii - 542 euro. Posłowie obstawali przy stanowisku, że wielkości dopłat bezpośrednich, a także kwot i limit贸w produkcji zaproponowane przez KE są dla Polski nie do przyjęcia. Dla przykładu podano kwoty produkcji skrobi ziemniaczanej i mleka.

Zdaniem Baringdorfa, byłby to poważny błąd, gdyby decyzja o ewentualnej akcesji w struktury UE rozbiła się, jak to określił, o wielkość kwoty skrobi. [To się wlaśnie nazywa argumentem, kiedy brak argumentu. Redakcja Naszej Witryny.]

Nie zmienia to jednak faktu, że Włochy, zgadzając się kilkadziesiąt lat temu na określony limit produkcji mleka, dziś przy wzroście spożycia muszą importować je z pozostałych kraj贸w Piętnastki. Choć, gdyby nie unijne ograniczenia, z powodzeniem mogłyby zaspokoić swoje potrzeby.

Przewodniczący unijnej komisji rolnictwa Joseph Daul odni贸sł się także do pytania o zwiększenie państwowych dotacji dla rolnictwa w Stanach Zjednoczonych - skrytykował rozwiązania tam przyjęte. Powiedział, że zwr贸ci się w tej sprawie do komisji zagranicznej WTO. Natomiast Europa nie będzie podwajała środk贸w przeznaczonych na rolnictwo. A wręcz przeciwnie, unijni politycy reprezentujący komisję rolnictwa tłumaczyli, że zmiany mają iść w kierunku utrzymania ludzi na wsi i ochrony środowiska, a nie wsparcia intensywnej produkcji rolnej. Jednocześnie goście nie ukrywali, że zatrudnienie w polskim rolnictwie na poziomie 27 proc. og贸łu ludności jest nie do przyjęcia.

Jak dotychczas Unia poprzestaje w tym obszarze jedynie na dyskusjach i nadal wspiera intensywną produkcję rolną, co w ostatnim czasie na własnej sk贸rze odczuli polscy rolnicy. Nadmierny import tanich produkt贸w rolno-spożywczych z Unii nie tylko spowodował spadek cen żywności, ale i doprowadził do problem贸w ze zbytem rodzimych artykuł贸w rolnych. Sami przedstawiciele UE obecni wczoraj w Polsce przyznali, że błędem ze strony polskiej było przyzwolenie na import do Polski taniej żywności z Zachodu.

Wyr贸żnienia w tekście pochodzą od red. Naszej Witryny.

Karolina Goździewska , Nasz Dziennik, 2002-10-04

powrot