nasza witryna Za rozszerzenie zapłacimy sami
Komisarz UE ds. rolnictwa Franz Fischler w Polsce
Małgorzata Goss, Nasz Dziennik


 
Nikt już nawet nie stara się ukryć, że ewentualne rozszerzenie Unii Europejskiej sfinansujemy sami. Największą cenę za tę operację zapłaci polska wieś. Goszczący od wczoraj w Warszawie komisarz UE ds. rolnictwa nie pozostawił żadnych złudzeń: rolnicy nie mogą liczyć na r贸wnoprawne traktowanie. Franz Fischler dał jasno do zrozumienia, że właściciele drobnych gospodarstw nie mają żadnych szans na przetrwanie w unijnych warunkach. Co więcej, może czekać ich pauperyzacja i stoczenie się do roli - jak to określił - "wiejskiego proletariatu". - Przestańcie nam pomagać, dajcie żyć - ripostowali posłowie opozycji.

Komisarz Franz Fischler spotkał się wczoraj rano z minister ds. europejskich Danutą Huebner i szefem resortu rolnictwa Jarosławem Kalinowskim. - Obawiam się, że to my sami mamy sfinansować rozszerzenie Unii Europejskiej - powiedział Kalinowski po rozmowie z komisarzem. Fischler natomiast ostrzegł, że nieprzystąpienie do Unii będzie niekorzystne dla polskich rolnik贸w. Ponowił obietnicę, iż Polska nie zostanie płatnikiem netto do budżetu Unii, tj. nie będzie musiała więcej środk贸w wpłacać, niż sama dostanie.

W trakcie swojego wystąpienia w Senacie Fischler zaprezentował nieugięte stanowisko, niczym nieodbiegające od propozycji Brukseli dla rolnictwa ze stycznia tego roku. Powiedział zebranym posłom i senatorom, że w sprawie dopłat bezpośrednich dla polskich rolnik贸w dyskusja została "szkodliwie zawężona". W og贸lnym bilansie należy, jego zdaniem, brać pod uwagę nie tylko niepełne dopłaty, ale także pomoc strukturalną na rozw贸j obszar贸w wiejskich, kt贸rą ocenił na ok. 800 mln euro w latach 2004-06.

- Nie chodzi o to, aby zachować strukturę wsi, ale żeby ją zmodernizować i zrestrukturyzować - tłumaczył Fischler. Na pocieszenie zaś dodał, że "Polska nie będzie inaczej traktowana w spos贸b trwały".

- Dla dużych gospodarstw pełne dopłaty mogą mieć znaczenie, ale z punktu widzenia drobnych - parę groszy w tę czy tamtą stronę nie ma znaczenia, i tak nie zyskają przyzwoitych dochod贸w. Tym ludziom trzeba dać pracę, aby nie powstał wiejski proletariat - wyłożył unijne stanowisko komisarz Fischler.

Tymczasem posłowie odpowiedzieli komisarzowi: Niech Unia nam nie pomaga i pozwoli nam żyć.
Komisarz dziwił się też, że Polska nie chce przyjąć uproszczonego systemu dopłat. Według niego, oznacza on łatwiejsze pozyskanie pieniędzy z Brukseli. Tymczasem wiadomo, że system ten wiąże się z dopłacaniem do jednostki powierzchni, a nie do wielkości produkcji, i jest niekorzystny dla gospodarstw produkujących na rynek.

- Czy Pan, jako minister rolnictwa swego kraju, zgodziłby się na takie warunki? - pytał Gabriel Janowski (LPR).

Parlamentarzyści gremialnie skrytykowali propozycje Brukseli.

- Nie zna Pan polskiej wsi. Niepełne dopłaty dla rolnik贸w nieprodukujących na rynek starczą im przynajmniej na piwo, natomiast duże, nowoczesne gospodarstwa doprowadzą do bankructwa - wyjaśnił gościowi Andrzej Aumiller (UP).

- Przestańcie nam pomagać, a dajcie żyć - m贸wił Piotr Krutul (LPR).

- Nie pozwolimy, aby rolnictwo stało się przeszkodą w rozszerzeniu Unii - powiedział Fischler na popołudniowej konferencji prasowej. Uznał za błąd podtrzymywanie w polskim społeczeństwie "fałszywych iluzji", podczas gdy w rzeczywistości, jak się wyraził, "pole manewru jest ograniczone".

- Piętnastka jest niechętna dopłatom, a budżet Unii - ograniczony - oznajmił Fischler.

Reakcją posł贸w na słowa Fischlera były gwizdy.

- Mamy dla Pana przesłanie od polskich rolnik贸w - te słowa Haliny Nowina Konopczyny (LPR) stały się bezpośrednim sygnałem do tego niecodziennego protestu, w kt贸rym udział wzięli posłowie Ligi, PSL, Samoobrony.

- Komisarz obraża Polak贸w, polskich rolnik贸w i polskich parlamentarzyst贸w (...). Zachowywał się jak komiwojażer, zachwalający skuteczność maści na szczury. Najpierw trzeba szczura złapać, posmarować mu brzuszek, a dopiero szczur zdechnie - podsumowała wypowiedzi Fischlera Nowina Konopczyna.

Marszałek Sejmu Marek Borowski zapowiedział przekazanie sprawy wygwizdania unijnego komisarza sejmowej Komisji Etyki.
Małgorzata Goss

Wypowiedzi komisarza UE ds. rolnictwa i ryboł贸wstwa Franza Fischlera komentują:

Piotr Krutul, LPR, członek sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

Jak powiedział przewodniczący senackiej komisji rolnictwa Jerzy Pieniążek, przyjechał przyjaciel Polski. Przyjaciel Polski nie powiedział rolnikom nic dobrego. Człowiek, kt贸ry jawi się przyjacielem naszej Ojczyzny, m贸wił, że Unia jest wspaniałomyślna. Oferuje 800 mln euro na zr贸wnoważony rozw贸j wsi. M贸wił o stanowisku negocjacyjnym Polski i UE w obszarze rolnictwa, by było ono bardziej miękkie, by Polska odeszła od zasad dopłat bezpośrednich na rzecz systemu bardziej uproszczonego. Nie odpowiadał na pytania, m.in. kiedy Unia odpowie na polskie stanowisko negocjacyjne. M贸wił mętnie. Nieprawdą jest, że stanowisko negocjacyjne zaproponowane Polsce przez UE jest korzystne, co, zdaniem Fischlera, udowodni każdy ekonomista. My twierdzimy inaczej: to, co proponuje UE, jeżeli chodzi o finanse, jest niekorzystne, a szczeg贸lnie dla polskiego rolnictwa.

Stanisław Kalemba, PSL, zastępca przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

Komisarze Unii Europejskiej m贸wią na okrągło, ale unikają odpowiedzi na najważniejsze pytania. A m贸wią, że najlepszym wyjściem jest przystąpienie do UE. Kiedy - widząc, że jest dyskryminacja - stawia się pytania, uciekają od odpowiedzi. To jest przerażające i nie pomaga integracji. Zadałem bardzo konkretne pytanie Fischlerowi: czy Komisja nie wstydzi się, że Irlandia - mająca 3,5 mln ludności, czyli 10 razy mniej niż Polska - posiada limit produkcji mleka wynoszący blisko 6 mld litr贸w, a nam KE zaproponowała limit produkcji wynoszący niespełna 9 mld.
Sama propozycja UE jest nie do przyjęcia. Tymczasem polskim rolnikom zależy jedynie na r贸wności szans. Jak słucham wypowiedzi przedstawicieli UE i widzę ich arogancję, to dochodzę do wniosku, że pod koniec PRL przyjeżdżający do nas ze Wschodu lepiej się zachowywali i bardziej merytorycznie wypowiadali.

Sławomir Izdebski, Samoobrona, zastępca przewodniczącego senackiej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi:

Pan Fischler w swoim wystąpieniu potwierdził stanowisko Komisji Europejskiej, kt贸re przedstawia upokarzające nas warunki przystąpienia Polski do UE. Jest to przede wszystkim kwestia 25-proc. dopłat, kt贸re w rzeczywistości nie będą tej wysokości, ponieważ plon referencyjny jest dla polskich rolnik贸w o połowę niższy, a więc będzie to 12,5 proc. Tak więc proponowane w przyszłości dopłaty tak naprawdę będą wynosiły 50, a nie 100 proc., i to jest stanowisko nie do przyjęcia.

Michał Kamiński, PiS, członek sejmowej komisji rolnictwa

Franz Fischler nie negocjuje z posłami, ale z rządem. Pewnie już się zdążył przyzwyczaić, że gabinet Leszka Millera jest rządem, kt贸ry i tak we wszystkim Unii Europejskiej ustępuje. Ja nie mam pretensji do Fischlera, że broni interes贸w unijnych rolnik贸w, bo za to bierze pieniądze. Mam pretensje do polskiego rządu, że nie robi tego, za co bierze pieniądze, czyli nie broni interesu polskich rolnik贸w. UE chce na nas zarabiać i dokonać rozszerzenia jak najmniejszym kosztem.
Zebrała KG

Stanowisko negocjacyjne Polski w obszarze Rolnictwo

Polska przekazała Brukseli stanowisko negocjacyjne w obszarze Rolnictwo 6 grudnia 1999 r.

Komisja Europejska wystosowała odpowiedź po 2 latach - 30 stycznia 2002 r.

Zaproponowano w niej polskim rolnikom 10-letni okres przejściowy w dochodzeniu do 100 proc. dopłat bezpośrednich. W pierwszym roku po ewentualnej akcesji Polski do UE Polacy mogliby liczyć jedynie na 25 proc. dopłat, jakie w tym czasie otrzymywaliby ich unijni koledzy. Komisja ograniczyła też znacznie możliwości produkcji, proponując niskie kwoty produkcyjne m.in. na mleko, tytoń, skrobię, cukier. Efektem przyjęcia i wdrożenia tych propozycji będzie utrata przez Polskę samowystarczalności żywnościowej. Zmusiłoby to nas np. do importu mleka.

Komisja Europejska nie przyznała w og贸le limit贸w produkcji na susz paszowy, len i konopie.

Przypisując limity, kierowała się produkcją w latach 1995-99, kiedy to w polskich gospodarstwach gwałtownie spadła hodowla i plony. Dlatego też KE zaproponowała zmniejszenie plonu referencyjnego z hektara do 2,96 ton. W UE dopłaty przysługują nawet do ok. 6 ton ziarna z hektara.
Unia Europejska uważa, że alternatywą dla dopłat bezpośrednich mogłyby być płatności bezpośrednie, czyli do każdego hektara grunt贸w rolnych bez względu na skalę produkcji.
KG


--------------------------------------------------------------------------------


Franz Fischler urodził się 23 września 1946 r. w Absam, małej alpejskiej wiosce w Austrii, był najstarszym z sześciorga rodzeństwa. Studiował agronomię w Wiedniu i tam też obronił doktorat. Po powrocie do Tyrolu prowadził gospodarstwo, a także pracował w Tyrolskiej Izbie Rolniczej, kt贸rej w 1984 r. został dyrektorem. Pięć lat p贸źniej powołano go na stanowisko ministra rolnictwa Austrii. Pozostawił swoje gospodarstwo w rękach żony i czw贸rki dzieci. Był jednym z negocjator贸w traktatu akcesyjnego Austrii do UE. Trzeba przyznać, że wypertraktował bardzo dobre warunki dla austriackiego rolnictwa. W chwili przystąpienia Austrii do UE w 1995 r. został komisarzem ds. rolnictwa, gdzie r贸wnie konsekwentnie działa w interesie Unii. Jego notowania wzrosły dzięki reformie Wsp贸lnej Polityki Rolnej. Był gł贸wnym tw贸rcą planu reformy Wsp贸lnej Polityki Rolnej, czyli Agendy 2000. W ramach ustalonego w Berlinie porozumienia budżetowego na lata 2000-2006 obcięto ceny minimalne na zboże i wołowinę, a także wprowadzono dopłaty bezpośrednie do produkcji rolnej.
W odpowiedzi na plan Fischlera tysiące rolnik贸w wyszło na ulice Brukseli. Pomimo protest贸w, gł贸wnie ze strony Francji, reformę polityki rolnej ostatecznie przyjęto i wdrożono.
Ostatnio obawy i op贸r budziła zaproponowana przez Fischlera reforma ryboł贸wstwa. Komisarz opowiedział się za redukcją kwot połowowych ryb, a tym samym za redukcją floty morskiej.
KG

Wyr贸żnienia w tekście pochodzą od red. Naszej Witryny.

Małgorzata Goss, Nasz Dziennik, 2002-09-13

powrot