|
|
|
Replika o katolicyzmie i patriotyzmieSowi艅skiemu w okopach UniiMa艂gorzata Kamyk"Dla nas po Bogu najwi臋ksza mi艂o艣膰 to Polska! Musimy po Bogu dochowa膰 wierno艣ci przede wszystkim naszej Ojczy藕nie i narodowej kulturze polskiej. [...] b臋dziemy 偶膮dali, aby艣my mogli 偶y膰 przede wszystkim duchem, dziejami, kultur膮 i mow膮 naszej polskiej ziemi, wypracowanej przez wieki 偶yciem naszych praojc贸w." Stefan kardyna艂 Wyszy艅ski, Prymas Tysi膮clecia, 1974 r. Artyku艂 "Polski katolik patrzy na Uni臋 Europejsk膮" (Rzeczpospolita, 12.08.2002 r.), autorstwa S艂awomira Sowi艅skiego, pracownika Instytutu Politologii Uniwersytetu Kardyna艂a Stefana Wyszy艅skiego, wprawi艂 mnie w zdumienie samym swoim nag艂贸wkiem: Katolicyzm i patriotyzm musz膮 zosta膰 przedefiniowane w zmieniaj膮cym si臋 艣wiecie. Kto艣 nam znowu wmawia, 偶e w sprawach najistotniejszych dla naszego Narodu i naszej to偶samo艣ci my艣limy i czujemy nie tak, jak rzekomo powinni艣my. Czytaj膮c 贸w artyku艂, nie mo偶na si臋 oprze膰 wra偶eniu, 偶e to kolejny odcinek z serii "jak zdobywano Ko艣ci贸艂 i katolik贸w dla integracji Polski z Uni膮 Europejsk膮". Autor zreszt膮 nie ukrywa, 偶e wobec trudnego kompromisu (艂agodnie powiedziane!) w negocjacjach, na wag臋 z艂ota oka偶膮 si臋 wszystkie si艂y i autorytety spo艂eczne, kt贸re przem贸wi膮 Polakom "do rozs膮dku", problem tylko w tym, jak w tej sytuacji winien zachowa膰 si臋 Ko艣ci贸艂, skoro sami katolicy s膮 podzieleni wobec integracji Polski z Uni膮. Dziwne "asy" wyci膮ga pan Sowi艅ski z r臋kawa. Bo oto 艣rodowisko Ligi Polskich Rodzin i Radia Maryja skutecznie uprawia "katolicki eurosceptycyzm", ale istniej膮 te偶 przecie偶 rzekomo katolickie 艣rodowiska proeuropejskie, cho膰by takie Studium Generale Europa utworzone przy uczelni pana Sowi艅skiego. Umieszczenie tego偶 Studium przy Uniwersytecie im. Kardyna艂a Wyszy艅skiego (dawnej ATK w Warszawie) to jednak jeszcze niewystarczaj膮ca rekomendacja... Ot贸偶 po wizycie delegacji naszego Episkopatu w Brukseli w listopadzie 1997 roku, kilku biskup贸w i uczonych duchownych dozna艂o istnej prounijnej metamorfozy i, co tu owija膰 w bawe艂n臋, zaanga偶owali si臋 na rzecz agitowania za wej艣ciem Polski do UE. W efekcie Unia przeznaczy艂a fundusze na indoktrynacj臋 polskich ksi臋偶y, czego jednym z owoc贸w by艂o w艂a艣nie powstanie przy 贸wczesnej ATK owego Studium Generale Europa pod kierownictwem wsz臋dobylskiego w polityce Andrzeja Olechowskiego (PO), uczestnika Klubu Bilderberg, kt贸ry to klub, jak wiadomo, ro艣ci sobie prawa do roli rz膮du 艣wiatowego. Fundacja uczelni wydaje rozmaite prace z zakresu eurointegracji, cz臋sto autorstwa os贸b o pogl膮dach b膮d藕 sympatiach katolewicowych. Takim w艂a艣nie duchem tchnie artyku艂 pana Sowi艅skiego, i zapewne w takim te偶 duchu sporz膮dzono publikacj臋 prounijn膮, jak膮 w rok po biskupiej wizycie w Brukseli rozes艂ano do 5000 proboszcz贸w w Polsce (Biuletyn KAI, 19.12.1998 r.). Bilderbergowiec i katolewica na katolickiej uczelni? Chro艅 nas Panie Bo偶e przed ich przes艂aniem! Urabianie Ko艣cio艂a Katolickiego przez monter贸w-integrator贸w Europy wcale nie jest now膮 taktyk膮 wynalezion膮 na potrzeby ob艂askawiania wsp贸艂czesnych Polak贸w, cho膰 my naturalnie obserwujemy dzi艣 jej nasilenie. Doskonale opisuje ten w膮tek Jerzy Chodorowski w ksi膮偶ce Przyn臋ty i pu艂apki w europejskich traktatach integracyjnych (Wyd. Dextra, Rzesz贸w, 2001 r.). Ju偶 w latach dwudziestych ubieg艂ego wieku, pionier ruchu zjednoczeniowego Richard Coudenhove-Kalergi szuka艂 w krajach Europy kontaktu z tzw. prawic膮 chrze艣cija艅sk膮. T膮 sam膮 drog膮 pod膮偶ali jego p贸藕niejsi na艣ladowcy, a dobitnie o roli Ko艣cio艂a Katolickiego wyrazi艂 si臋 w 1963 roku dr Max Kohnstamm, holenderski wiceprzewodnicz膮cy komitetu promuj膮cego Stany Zjednoczone Europy. Napomnia艂 on Ko艣ci贸艂, i偶 nie powinien on "ogranicza膰 si臋 do edykt贸w i kaza艅 , ale zadaniem jego jest wej艣膰 w samo 偶ycie swych cz艂onk贸w i uczyni膰 z nich pionier贸w wsp贸lnoty politycznej wykraczaj膮cej poza granice pa艅stwowe [...]. Ca艂e 偶ycie i ca艂a organizacja Ko艣cio艂a powinna [...] by膰 zrewidowana pod k膮tem widzenia us艂ug, kt贸re Ko艣ci贸艂 m贸g艂by odda膰 艣wiatu, skierowuj膮c go ku wsp贸lnotowej formie 偶ycia." (Chodorowski, Przyn臋ty i pu艂apki..., s.32). Co za buta prawi膰 Ko艣cio艂owi kazania, co powinien a co nie! A przecie偶 taki ton rozbrzmiewa dzi艣 w Polsce nie tylko w ustach katolewicy! I nie ma si臋 co dziwi膰, skoro istniej膮 obawy, 偶e bez zaanga偶owania autorytetu Ko艣cio艂a, Polacy mogliby zag艂osowa膰 w referendum przeciwko Unii. A samej Unii musi co艣 bardzo na naszym cz艂onkostwie zale偶e膰, skoro "pielgrzymki" zachodnich oficjeli do Polski w celu pozyskania sobie przychylno艣ci Episkopatu zacz臋艂y si臋 ju偶 w pierwszej po艂owie lat 90-tych. Chodorowski przytacza rok 1994, kiedy to delegaci francuskiego (C.Martin) oraz niemieckiego (H.F. von Ploetz) Ministerstwa Spraw Zagranicznych zapewniali nasz Episkopat, jakoby UE "ze swej natury zmierza艂a do obrony suwerenno艣ci poszczeg贸lnych narod贸w". W rok p贸藕niej z tak膮 sam膮 misj膮 odwiedzi艂 naszego Prymasa 贸wczesny Przewodnicz膮cy Komisji Europejskiej (J. Santer, katolik). Nasze "elyty" te偶 nie zasypia艂y gruszek w popiele i w listopadzie 1996 roku za pieni膮dze Fundacji Adenauera zorganizowa艂y konferencj臋, kt贸ra mia艂a udowodni膰 pozytywne nastawienie Ko艣cio艂a w Polsce do integracji z UE (oraz NATO). Konferencja ta mia艂a te偶 wykaza膰, 偶e integracja nie mo偶e si臋 dokona膰 wbrew Ko艣cio艂owi, gdy偶 poci膮ga艂oby to za sob膮 zbyt wysokie "koszty spo艂eczne i inne". Chodorowski celnie t臋 konferencj臋 podsumowuje: "Aluzja jest tu ca艂kowicie przejrzysta: wej艣cie Polski do UE b臋dzie musia艂o poci膮gn膮膰 za sob膮 wzrost bezrobocia i r贸偶ne jego nast臋pstwa spo艂eczne, co mo偶e doprowadzi膰 do zamieszek w kraju i gro藕nych dla UE wstrz膮s贸w. Celem ich unikni臋cia trzeba zjedna膰 dla Unii Ko艣ci贸艂 w Polsce i uczyni膰 ze艅 narz臋dzie pacyfikacji nastroj贸w w艣r贸d poddanych jego wp艂ywom mas wiernych". I potem w roku 1997 mia艂a miejsce owa wizyta o艣miu przedstawicieli naszego Episkopatu w Brukseli, podczas kt贸rej unijni urz臋dnicy roztaczali przed naszymi biskupami fantastyczne wizje i prawili bana艂y o zachowaniu to偶samo艣ci narod贸w wchodz膮cych do Wsp贸lnoty. Od tej wizyty mamy w艣r贸d naszych biskup贸w kilku szczeg贸lnie gor膮cych zwolennik贸w UE, kt贸rych wypowiedzi niejednokrotnie zaskakuj膮 swoj膮 argumentacj膮... Czy偶 Ko艣ci贸艂 Katolicki w Polsce (a z nim katolicy) nie jest wi臋c wci膮gany w unijn膮 rozgrywk臋, kt贸ra w swojej istocie ma na celu uciszenie pomrukiwa艅 Polak贸w? Po powrocie z Brukseli bp Pieronek stwierdzi艂, 偶e polski Ko艣ci贸艂 nie obawia si臋 integracji, gdy偶 "z rozm贸w przeprowadzonych w Brukseli jasno wynika, 偶e Unia bardzo troszczy si臋 o zachowanie to偶samo艣ci narodowej, kulturalnej i religijnej ka偶dego z cz艂onk贸w". Najwyra藕niej serwowano tam naszym biskupom pewien artyku艂 Traktatu z Maastricht, jako dow贸d "szczerych zamiar贸w" Unii wobec Polski. Na ten w艂a艣nie artyku艂 powo艂uje si臋 i Sowi艅ski, ale rozmin膮艂 si臋 on z interpretacj膮 jego znaczenia. Chodzi o tzw. zasad臋 pomocniczo艣ci, w unijnej nowomowie zwan膮 "zasad膮 subsydiarno艣ci", wyra偶on膮 w artykule 3b Traktatu z Maastricht (obecnie w brzmieniu poprawek naniesionych przez Traktat Amsterdamski jest to artyku艂 5[3b]). Sowi艅ski twierdzi - a nawet uwa偶a, 偶e trzeba to do znudzenia powtarza膰! - i偶 w duchu tej zasady kszta艂towanie to偶samo艣ci religijnej i kulturowej Unia pozostawia swoim narodom i spo艂ecze艅stwom. Wypada przytoczy膰 ten artyku艂, skoro euroentuzja艣ci zarzucaj膮 nam, eurosceptykom, 偶e pos艂ugujemy si臋 og贸lnikami, podczas gdy to w艂a艣nie oni jak ognia unikaj膮 fakt贸w i karmi膮 nas jedynie prounijnym naginaniem. W nie艂atwej, brukselskiej nowomowie artyku艂 ten brzmi: "Wsp贸lnota dzia艂a w ramach uprawnie艅 przyznanych jej
niniejszym Traktatem i cel贸w jej wyznaczonych. W swojej ksi膮偶ce Chodorowski obja艣nia znaczenie tej zasady: Unia ma obowi膮zek w艂膮czania si臋 w realizacj臋 jej cel贸w tylko wtedy, gdy pa艅stwa cz艂onkowskie nie mog膮 ich osi膮gn膮膰 w zadowalaj膮cy spos贸b, i gdy jej pomoc jest niezb臋dna. Na poz贸r wydaje si臋 to proste, i na pierwszy rzut oka mo偶na by pomy艣le膰, 偶e istnieje wiele obszar贸w, w kt贸re Unia nie b臋dzie si臋 miesza膰, i 偶e pozostawi je kompetencji pa艅stw narodowych. To dlatego euroentuzja艣ci zachwycaj膮 si臋 zasad膮 pomocniczo艣ci twierdz膮c, 偶e "Unia nic nie ma" do naszej to偶samo艣ci narodowej. Ale jak wi臋kszo艣膰 unijnych przepis贸w, tak i ten trzeba rozpatrywa膰 w kontek艣cie ca艂o艣ci prawodawstwa traktatowego. Chodorowski w swojej ksi膮偶ce (s.128-139) t艂umaczy ca艂膮 zawi艂o艣膰 tego偶 artyku艂u. Z jego tre艣ci wynika bowiem g艂贸wny warunek dla zastosowania pomocniczo艣ci: mo偶e ona dzia艂a膰 tylko tam, gdzie Unia i kraje cz艂onkowskie maj膮 jednakowe kompetencje. Nie ma natomiast zastosowania w sferach dzia艂ania zarezerwowanych wy艂膮cznie dla Wsp贸lnoty. Problem jednak w tym, 偶e warunek ten jest cz臋sto w interpretacjach pomijany, a to w艂a艣nie on stanowi g艂贸wny haczyk, gdy偶 nigdzie w traktatach unijnych nie wprowadzono "prawnego rozr贸偶nienia mi臋dzy kompetencj膮 wy艂膮czn膮 a niewy艂膮czn膮" (tam偶e, s.130). Istnieje kilka pu艂apek zasady pomocniczo艣ci, kt贸re mo偶na by szerzej opisa膰 w osobnym artykule. Jednak najwa偶niejszy wniosek to ten, 偶e 贸w os艂awiony artyku艂 5[3b] wcale nie rozdziela kompetencji pomi臋dzy UE a pa艅stwo cz艂onkowskie, lecz jedynie okre艣la spos贸b wykonywania kompetencji przyznanych Unii przez Traktat. A te polegaj膮 na tym, 偶e "mo偶e ona robi膰 jedynie to, co mo偶e by膰 zrobione najlepiej na jej szczeblu i na jej instytucjach spoczywa ci臋偶ar dowodu, i偶 istnieje konieczno艣膰 uregulowania prawnego jakiej艣 kwestii na poziomie wsp贸lnotowym" (tam偶e, s.132). W rzeczywisto艣ci wi臋c, o kompetencjach Unii decyduj膮 tylko w艂adze Unii, a to oznacza koniec dyskusji o podziale kompetencji mi臋dzy ni膮 a jej cz艂onk贸w. Nijak wi臋c z zasady pomocniczo艣ci nie wynika, 偶e kszta艂towanie to偶samo艣ci religijnej i kulturowej Unia pozostawia swoim narodom i spo艂ecze艅stwom, jak chcia艂by tego pan Sowi艅ski. Atrakcyjnie dla zwolennik贸w Unii brzmi natomiast punkt 3 artyku艂u 6[F] wprowadzony do Traktatu z Maastricht w Amsterdamie w 1997 roku, a wi臋c w roku wizyty naszego Episkopatu w Brukseli. Punkt ten stwierdza niezobowi膮zuj膮co: "Unia respektuje to偶samo艣膰 narodow膮 swoich Pa艅stw Cz艂onkowskich". Nic wi臋c dziwnego, 偶e ch臋tnie powo艂uj膮 si臋 na niego nie tylko przedstawiciele Ko艣cio艂a, ale i wszelkiej ma艣ci euroentuzja艣ci. Sowi艅ski w og贸le o nim nie wspomina, by膰 mo偶e zdawa艂 sobie spraw臋 z pustos艂owia tego o艣wiadczenia. Ot贸偶 artyku艂 ten w swoim pierwotnym brzmieniu z Maastricht m贸wi艂 o wolno艣ci, demokracji i to偶samo艣ci narodowej zaledwie w jednym kr膮g艂ym zdaniu. Natomiast po zmianach naniesionych w Amsterdamie oddzielono wolno艣膰, demokracj臋 i prawa cz艂owieka od to偶samo艣ci narodowej i zawarto je w oddzielnych punktach, sugeruj膮c niejako, 偶e respektowanie to偶samo艣ci narodowej jest czym艣 innym ni偶 poszanowanie wolno艣ci, demokracji i praw cz艂owieka (Stanis艂aw Krajski, Traktat z Maastricht. Traktat Amsterdamski. Komentarze, Agencja SGK, Warszawa 2002 r., s.50). Czyli, patrz膮c z naszej perspektywy, rozdzielono w artykule 6[F] pierwiastek katolicki, kt贸ry ukszta艂towa艂 nasz膮 to偶samo艣膰 narodow膮 - od 艣wieckich idei (o bardzo "bogatych" korzeniach), kt贸re leg艂y u podstaw dzisiejszych zasad wolno艣ci, demokracji, poszanowania praw i podstawowych swob贸d. Co wi臋cej, to偶samo艣膰 narodow膮 zaledwie si臋 respektuje (punkt 3 artyku艂u 6[F]), podczas gdy o wspomnianych zasadach 艣wieckich m贸wi si臋, 偶e na nich oparta jest Unia (punkt 1 tego偶 artyku艂u). Nietrudno wi臋c sobie wyobrazi膰, 偶e w pierwszej kolejno艣ci Unia b臋dzie broni膰 tych zasad, na kt贸rych jest oparta, a nie tych, kt贸re ma co najwy偶ej respektowa膰. W膮tpliwo艣ci rozwiewa tu ostatni 4. punkt omawianego artyku艂u 6[F]: "Unia zapewnia sobie 艣rodki konieczne do osi膮gni臋cia swoich cel贸w i prowadzenia swoich kierunk贸w dzia艂ania." Dziwacznie i ostrzegawczo brzmi ten zapis jak na artyku艂, w kt贸rym mowa o respektowaniu i przestrzeganiu praw w Unii... Pan Sowi艅ski myli si臋 te偶, gdy porusza kwesti臋 stosunku do aborcji w krajach Pi臋tnastki. Z jego wywodu wok贸艂 opacznie rozumianej zasady pomocniczo艣ci mia艂oby wynika膰, 偶e zakaz aborcji w Irlandii mo偶liwy jest dzi臋ki temu, 偶e Unia pozostawia pewne kompetencje pa艅stwom cz艂onkowskim. Nic bardziej mylnego. Irlandia zastrzeg艂a sobie to prawo w specjalnie wynegocjowanym Protokole Aborcyjnym do艂膮czonym jako aneks do Traktatu z Maastricht, kt贸ry trzeba podpisa膰, aby formalnie sta膰 si臋 cz艂onkiem UE. Wszelkie wyj膮tki od traktatu cz艂onkowskiego (je艣li w og贸le Unia mia艂aby si臋 na nie zgodzi膰!) musz膮 by膰 wynegocjowane i za艂膮czone do traktatu cz艂onkowskiego jako aneks. Je艣li i my chcieliby艣my mie膰 w Polsce zakaz aborcji po ewentualnym wej艣ciu do Unii, to powinni艣my taki aneks ju偶 teraz negocjowa膰. Tymczasem kwestia ta w og贸le nie jest w naszych negocjacjach poruszana! Je艣li tak dalej p贸jdzie, to b臋dzie nas w Unii obowi膮zywa膰 prawo o wolnym przep艂ywie us艂ug medycznych i swobodnym dost臋pie do nich, a w艂a艣nie do "us艂ug medycznych" zalicza si臋 w Unii aborcj臋. Nie b臋dzie wi臋c mo偶na zakaza膰 np. cudzoziemcom otwierania gabinet贸w ginekologicznych wykonuj膮cych m.in. aborcj臋 na 偶yczenie, gdy偶 by艂oby to pogwa艂ceniem zasady wolnego przep艂ywu us艂ug medycznych. Sam zakaz aborcji te偶 nie b臋dzie wchodzi艂 w rachub臋, gdy偶 艂ama艂by zasad臋 swobodnego dost臋pu do tych us艂ug. Tak oto unijna, 艣wiecka zasada "przestrzegania praw cz艂owieka" we藕mie g贸r臋 nad katolickim sprzeciwem wobec zabijania dzieci pocz臋tych, czyli "艂amania praw ludzi jeszcze nie narodzonych"! I jest to tylko jeden bardziej charakterystycznych przyk艂ad贸w na rzekome nie mieszanie si臋 Unii do kwestii okre艣laj膮cych nasz膮 to偶samo艣膰 i wyp艂ywaj膮cy z niej 艣wiatopogl膮d. Swoje cele i za艂o偶enia Unia zrealizuje poprzez narzucenie nam swojego prawodawstwa lub, w przypadku zaskar偶enia jej praw, poprzez proste wykazanie w Trybunale Europejskim, 偶e jej prawa wsp贸lnotowe maj膮 wy偶szo艣膰 nad naszymi krajowymi. Na szcz臋艣cie pan Sowi艅ski 艣wiadom jest silnego lobby socjaldemokratycznego wewn膮trz Unii, kt贸re wp艂ywa na Parlament Europejski w takich "spornych" kwestiach jak aborcja, Invocatio Dei w przysz艂ej konstytucji unijnej czy oboj臋tno艣ci religijnej w unijnej Karcie Praw Podstawowych. Uwa偶a jednocze艣nie, 偶e powinni艣my ws艂ucha膰 si臋 w oczekiwania europejskich chadek贸w, kt贸rzy ju偶 dzi艣 czekaj膮 na mocny i rozs膮dny g艂os polskich katolik贸w w instytucjach politycznych Brukseli i Strasburga. W t臋 sam膮 strun臋 uderza艂 bp 呕yci艅ski w swoim artykule "Obra偶eni na wszech艣wiat" opublikowanym r贸wnie偶 w Rzeczpospolitej (6.03.2002 r.) [CISZEJ NAD T膭 UNI膭! - Polemika z artyku艂em Obra偶eni na wszech艣wiat? pi贸ra Arcybiskupa 呕yci艅skiego.] To oczywi艣cie przy za艂o偶eniu, 偶e "polscy katolicy" wejd膮 do instytucji unijnych, na co si臋 chyba nie zanosi, skoro ju偶 teraz rozgorza艂a gor膮ca dyskusja nad prawem do obj臋cia unijnych sto艂k贸w przez obecnych negocjator贸w i klas臋 polityczn膮 zaanga偶owan膮 w promowanie integracji z UE. Jak to oni na t臋 Polsk臋 tam czekaj膮! Maj膮 par臋 kraj贸w katolickich (W艂ochy, Irlandia, Hiszpania i Portugalia), ale c贸偶 do tej pory znaczy w Unii ich stanowisko, skoro wie艣ci z Europarlamentu nie napawaj膮 optymizmem? Czy zmienia si臋 oblicze Unii na bardziej chrze艣cija艅skie? Z Polsk膮 ten katolicki g艂os by艂by ju偶 silniejszy... tyle 偶e pozostanie g艂osem na pustyni wobec przewa偶aj膮cej wi臋kszo艣ci brzmi膮cej jak dot膮d raczej maso艅skim g艂osem, zw艂aszcza w艣r贸d najsilniejszych pa艅stw "rdzenia UE": Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i kraj贸w Beneluxu. Przecie偶 my jeszcze nawet na w艂asnym podw贸rku nie zrobili艣my porz膮dku, a ju偶 mamy si臋 porywa膰 na porz膮dkowanie podw贸rka Europy? Jeszcze "nie wytrwali艣my w ma艂ym"... Nasza rzekoma rekonkwista Unii Europejskiej dla chrze艣cija艅stwa jest najsilniejszym argumentem zwolennik贸w Unii wysuwanym pod adresem eurosceptycznej cz臋艣ci katolik贸w. I katolicy 艂atwo daj膮 si臋 na to nabra膰. Pan Sowi艅ski sugeruje jednak (przy okazji przecz膮c samemu sobie, bo przecie偶 twierdzi艂, 偶e Unia czeka na polskich katolik贸w), 偶e naiwno艣ci膮 jest oczekiwa膰, i偶 Unia zadekretuje satysfakcjonuj膮cy nas model. No i ma racj臋! Om贸wione powy偶ej artyku艂y 5[3b] oraz 6[F] traktatu cz艂onkowskiego z Maastricht 艣wiadcz膮, 偶e Unia raczej nie zmieni zasad, na kt贸rych si臋 opar艂a - chyba 偶e mi臋dzynarod贸wk臋 socjalistyczn膮 i mason贸w w instytucjach unijnych zast膮pi膮 sami katolicy (w ko艅cu u Pana Boga wszystko jest mo偶liwe!). Je艣li do tych artyku艂贸w dorzuci膰 cho膰by tylko unijne O艣wiadczenie o statusie ko艣cio艂贸w i organizacji niewyznaniowych, to wida膰, 偶e nawet miejsce Ko艣cio艂a Katolickiego spada do rangi r贸wnorz臋dnej z dowolnym ruchem religijnym lub pseudo-religijnym, a jego prawa b臋d膮 takie same jak "organizacji filozoficznych i niewyznaniowych" (czytaj: masonerii). Klauzula Ko艣cielna m贸wi wprawdzie te偶 o przestrzeganiu i nienaruszaniu statusu Ko艣cio艂贸w, ale jak zauwa偶a Jerzy Chodorowski (tam偶e, s.23), nie zosta艂a ona w艂膮czona do Traktatu cz艂onkowskiego, a jedynie otrzyma艂a status O艣wiadczenia Mi臋dzynarodowej Konferencji w Amsterdamie i tym samym jest dokumentem ni偶szej rangi ni偶 sam Traktat. Sowi艅ski jednak brnie dalej i zarzuca eurosceptycznym katolikom ich ideologiczny partykularyzm [艂adnie brzmi, prawda?] i zamkni臋cie religijnej perspektywy do wymiar贸w w艂asnego narodu. On chyba chce zawraca膰 Wis艂臋 kijem, bo najwyra藕niej nie rozumie, 偶e katolicyzm ukszta艂towa艂 nasz Nar贸d i jego to偶samo艣膰, i 偶e s膮 to poj臋cia nierozerwalne. W kraju, kt贸ry przez p贸艂tora wieku nie istnia艂 na mapach Europy, katolicyzm ocali艂 polsk膮 to偶samo艣膰. Ka偶da pr贸ba podwa偶enia czy cho膰by przewarto艣ciowania katolicyzmu Polak贸w poci膮ga za sob膮 jak膮艣 zmian臋 w ich poczuciu narodowej to偶samo艣ci. I to eurotomanom chodzi: wm贸wi膰 Polakom, 偶e swoj膮 "religijn膮 perspektyw臋" maj膮 teraz przeku膰 z narodowej na ponadnarodow膮, a tym samym mieliby si臋 sta膰 bardziej europejscy w sferze odczuwanej przez siebie to偶samo艣ci. R臋ce opadaj膮 na tak膮 argumentacj臋! To偶 katolicki oznacza z greckiego powszechny - i to w艂a艣nie w 艢wi臋ty Ko艣ci贸艂 Powszechny, a nie polski, wyznaje wiar臋 polski katolik podczas Mszy 艢wi臋tej! A "powszechny" to wi臋cej ni偶 "europejski", o czym przypomina polskim katolikom ka偶da papieska pielgrzymka do rozmaitych cz臋艣ci 艣wiata! Dodajmy do tego, i偶 w naszym katolickim narodzie prawie po艂owa z g艂osuj膮cych w ostatnich wyborach opowiedzia艂a si臋 za komunistami, a zobaczymy, ile jeszcze mamy do zrobienia najpierw na w艂asnym podw贸rku! A potem zastan贸wmy si臋 nad s艂owami Prymasa Tysi膮clecia: "Nieszcz臋艣ciem jest zajmowanie si臋 ca艂ym 艣wiatem kosztem w艂asnej ojczyzny"... Zdaniem Sowi艅skiego, polscy katolicy ignoruj膮 fakt, i偶 Ko艣ci贸艂 Katolicki tak偶e w Europie zawsze 偶y艂 i rozwija艂 si臋 dzi臋ki logice ponadnarodowej, solidarnej wymianie dar贸w. I chodzi mu nie tylko o to, 偶e Ko艣ci贸艂 Katolicki w powojennej Polsce korzysta艂 z pomocy finansowej Zachodu przy budowie seminari贸w, parafii, itp. Co dla niego wa偶niejsze, partykularna perspektywa eurosceptyk贸w odcina w艂a艣ciwie nasz katolicyzm od bogactwa 艂aski i do艣wiadcze艅, kt贸re s膮 dzi艣 udzia艂em katolik贸w we W艂oszech, Hiszpanii czy Niemczech. Chodzi mu tutaj o nowe ruchy w Ko艣ciele, takie jak Neokatechumenat, Foccolare, Opus Dei , itp. Pan Sowi艅ski chcia艂 katolik贸w chyba troszk臋 zaszanta偶owa膰, ale wytoczy艂 argument, kt贸ry dzia艂a przeciwko niemu samemu. Fakt, 偶e takie ruchy powsta艂y oddolnie w艣r贸d katolik贸w w Europie i rozla艂y si臋 na inne kraje dowodzi, 偶e wcale nie jest katolikom potrzebna Unia Europejska, aby ubogaca膰 europejsk膮 cz臋艣膰 Ko艣cio艂a Katolickiego! Przecie偶 Unia nie ma z powstaniem tych ruch贸w nic wsp贸lnego. Czy Pan Sowi艅ski nie dostrzega, 偶e skoro ruchy te dawno dotar艂y i do Polski, nie b臋d膮cej cz艂onkiem Unii, to najwyra藕niej nie jeste艣my odci臋ci od "bogactwa 艂aski i do艣wiadcze艅" b臋d膮cych udzia艂em katolik贸w w Europie? A w "solidarnej wymianie dar贸w" brali艣my udzia艂 i my, Polacy - wystarczy wspomnie膰 cho膰by niezliczon膮 ilo艣膰 naszych ksi臋偶y pos艂uguj膮cych w krajach europejskich wobec zaniku powo艂a艅, a tak偶e liczne siostry zakonne o偶ywiaj膮ce 偶ycie wsp贸lnotowe w ich siostrzanych, 艣wiec膮cych pustkami klasztorach na Zachodzie. I oczywi艣cie Ruch 艢wiat艂o-呕ycie, kt贸ry zdobywa zainteresowanie m艂odych katolik贸w poczynaj膮c od Niemc贸w. Nie potrzebowali艣my do tego cz艂onkostwa naszego kraju w Unii. Ta "solidarna wymiana dar贸w" rz膮dzi si臋 w艂asnymi prawami, gdy偶 Duch wieje, k臋dy chce... i nie musi si臋 kierowa膰 unijnymi traktatami! Po pr贸bie zdefiniowania polskiego katolicyzmu na nowo, pan Sowi艅ski podj膮艂 si臋 przewarto艣ciowania naszej to偶samo艣ci narodowej i naszego pojmowania patriotyzmu. Gdy kto艣 majstruje przy takich poj臋ciach i pr贸buje nagi膮膰 je do okre艣lonej ideologii, to w艂a艣ciwie ma gwarantowane, 偶e si臋 przy tym strasznie wyg艂upi. Bo oto dowodem na to, 偶e nie zatracimy naszej to偶samo艣ci ma by膰 fakt, 偶e Francuzi nadal maj膮 swoje sery, a Hiszpanie corrid臋. Id膮c jego tokiem rozumowania - wystarczy, 偶e Bruksela pozwoli nam produkowa膰 oscypki, a mo偶e nawet serwowa膰 w restauracjach bigos i flaki, i ju偶 b臋dziemy wiedzieli, 偶e nie stracimy naszej to偶samo艣ci! Pan Sowi艅ski pr贸buje nam te偶 wm贸wi膰, 偶e na skutek polityki regionalnej i swobody przep艂ywu os贸b tradycyjne to偶samo艣ci narodowe mocno si臋 w Unii redefiniuj膮, ale mnie osobi艣cie zadziwiaj膮 jego argumenty. Bo oto taki m艂ody Belg musi skonfrontowa膰 sw膮 belgijsko艣膰 z odradzaj膮c膮 si臋 w jego kraju to偶samo艣ci膮 flamandzk膮 lub walo艅sk膮 - jak na m贸j gust jest to tylko dow贸d na to, 偶e wobec unijnych zap臋d贸w do stworzenia cz艂owieka "europejskiego" od偶ywa w odruchu obronnym to, co w臋偶sze i najbli偶sze, a wi臋c naj艣ci艣lej okre艣laj膮ce to偶samo艣膰. 脫w biedny Belg musi te偶 samookre艣la膰 si臋 wobec faktu, 偶e studia uko艅czy by膰 mo偶e w Pary偶u, jego 偶ona b臋dzie Hiszpank膮, pracowa膰 b臋dzie w Monachium, a w pracy pos艂ugiwa膰 si臋 b臋dzie j臋zykiem angielskim. Znam Polak贸w, kt贸rzy studia doktoranckie robili poza Polsk膮, zawarli mieszany zwi膮zek ma艂偶e艅ski, pracowali zagranic膮 i pos艂ugiwali si臋 w tej pracy j臋zykiem innym ni偶 j臋zyk tego kraju, a jednak nie przestali czu膰 si臋 Polakami. Przecie偶 to jest zwyk艂e przemieszanie narodowo艣ci i j臋zyk贸w, co jeszcze nie oznacza "redefiniowania tradycyjnych to偶samo艣ci narodowych", cho膰 na pewno mo偶e by膰 narz臋dziem s艂u偶膮cym do realizacji takiego celu w dalszej perspektywie. Temu m.in. ma s艂u偶y膰 unijna polityka w zakresie swobodnego przep艂ywu os贸b, osiedlania si臋 i podejmowania pracy. Wmawia nam si臋 jednak, 偶e taki w艂a艣nie jest wysoko rozwini臋ty zachodni 艣wiat - a w tym tak偶e Unia Europejska. A to przecie偶 nic innego jak kolejny szanta偶 socjotechniczny serwowany nam przez euroentuzjast贸w! Bo jak inaczej okre艣li膰 usilne wbijanie nam do g艂owy, 偶e je艣li do tego "wysoko rozwini臋tego 艣wiata" nie wejdziemy, to staniemy si臋 zacofanym za艣ciankiem, nad kt贸rym europejskie wrony czym pr臋dzej b臋d膮 zawraca膰 do Brukseli? Zupe艂nie niedorzecznie brzmi膮 w tym miejscu zapewnienia, 偶e Unia zostawia sporo miejsca na to偶samo艣ci narodowe, ale pod warunkiem, 偶e s膮 one nowoczesne. Czy偶by wi臋c Unia mia艂a jaki艣 spos贸b na okre艣lenie nam, jak w jej strukturach mo偶e wygl膮da膰 akceptowalna dla niej forma naszej to偶samo艣ci? Je艣li UE zostawia "sporo miejsca", ale stawia warunki, to jaki偶 sens ma deklarowane w artykule 6[F] respektowanie to偶samo艣ci narodowej? Te "nowoczesne" to偶samo艣ci narodowe w Unii Europejskiej maj膮 by膰 zindywidualizowane, g艂臋boko przemy艣lane i uwewn臋trznione. No, takim sformu艂owaniem nie pogardziliby i komuni艣ci, kt贸rzy przez lata pr贸bowali nam wmawia膰, 偶e wiara to nasza prywatna sprawa i nie nale偶y jej uzewn臋trznia膰. Czyli na dobr膮 spraw臋, mo偶emy sobie by膰 ca艂ym sercem Polakami, byleby艣my tego nie okazywali, a ju偶 na pewno byleby艣my si臋 tym nie szczycili, bo wtedy nie b臋dziemy nowocze艣ni. Automatycznie nasuwa si臋 tu przyk艂ad Amerykan贸w, kt贸rzy szczyc膮 si臋 swoj膮 ameryka艅sko艣ci膮 i okazuj膮 publicznie szacunek dla narodowych symboli. Zamach na World Trade Center tylko wzmocni艂 te przejawy patriotyzmu, a jednocze艣nie przypomnia艂 Amerykanom, 偶e nieod艂膮czn膮 cz臋艣ci膮 ich to偶samo艣ci jest wiara w Boga. My mo偶emy si臋 od nich uczy膰 publicznego, radosnego manifestowania uczu膰 patriotycznych, a tymczasem wmawia si臋 nam, 偶e powinni艣my swoj膮 to偶samo艣膰 "zindywidualizowa膰" i co najwy偶ej prze偶ywa膰 wewn臋trznie. Minister Cimoszewicz oraz premier Miller w艂a艣nie zatwierdzili "logo Polski", kt贸re ma by膰 nowym god艂em promuj膮cym nasz kraj w 艣wiecie. Pr贸偶no szuka膰 tam Or艂a Bia艂ego czy bia艂o-czerwonej wst臋gi. Mamy za to bezczeln膮 przer贸bk臋 znanego wszystkim Polakom napisu "Solidarno艣膰", tyle 偶e teraz jest to pokracznymi literami napisany wyraz "Polska", w kt贸rym litera "K" to posta膰 trzymaj膮ca w r臋ku latawiec w bia艂o-czerwon膮 szachownic臋. Od strony znaczenia i symboliki krytycznie scharakteryzowa艂 to logo Erazm Cio艂ek ("Nowa wizyt贸wka naszego Kraju", Rzeczpospolita, 19.08.2002 r.), ale powinni艣my zacz膮膰 od tego, 偶e symbole le偶膮ce w centrum naszej to偶samo艣ci i patriotyzmu, maj膮 by膰 teraz zast膮pione pop-kulturowym kiczem symbolizuj膮cym zaledwie region UE. Kto wie, mo偶e b臋dziemy zmuszeni prze偶ywa膰 wewn臋trznie r贸wnie偶 i religijny aspekt naszej to偶samo艣ci. 艁atwo sobie wyobrazi膰, 偶e je艣li wejdziemy do Unii, to by膰 mo偶e zaka偶e si臋 nam na przyk艂ad procesji Bo偶ego Cia艂a, gdy偶 b臋d膮 one zbyt nachalnym manifestowaniem polskiej tradycji religijnej, a na dodatek stanowi膰 b臋d膮 pogwa艂cenie uczu膰 i przekona艅 mniejszo艣ci religijnych? Przecie偶 to nie my, lecz Unia w swoich zap臋dach do unifikacji b臋dzie decydowa膰 o tym, co s艂u偶y lub nie s艂u偶y osi膮gni臋ciu jej "cel贸w wsp贸lnotowych". A nam Bruksela zostawi ma艂膮 namiastk臋 to偶samo艣ci, mo偶liw膮 do prze偶ywania w r贸偶nych miejscach, modelach i intensywno艣ciach. Ot, Panu Bogu 艣wieczk臋 i diab艂u ogarek... Tak膮 to "redefinicj臋" naszego patriotyzmu i to偶samo艣ci sugeruje pan Sowi艅ski i domaga si臋, by Ko艣ci贸艂 w Polsce by艂 tej redefinicji motorem. Wyj膮tkowo bezczelna to sugestia zwa偶ywszy, 偶e jak dot膮d, eurotomani traktuj膮cy Ko艣ci贸艂 instrumentalnie w unijnej propagandzie, krzyczeli co najwy偶ej o zapotrzebowaniu na nowego ducha polskiego katolicyzmu, kt贸rego potrzeba w Unii. Teraz jednak zach臋ca si臋 Ko艣ci贸艂, by i nasze poczucie patriotyzmu okre艣li艂 na nowo. Sowi艅ski domaga si臋 jednoznacznego stanowiska Ko艣cio艂a, gdy偶 jego zdaniem, w艂a艣nie od Ko艣cio艂a b臋dzie zale偶e膰, czy m艂odzi katolicy ukszta艂towani zostan膮 w duchu patriotyzmu muzealnego albo "meczowo-szalikowego", czy te偶 posi膮d膮 trudn膮 sztuk臋 przek艂adania narodowej to偶samo艣ci na j臋zyk zawodowej kariery, udanego 偶ycia rodzinnego, obywatelskiej odpowiedzialno艣ci i aktywnego oraz uczciwego udzia艂u w wolnorynkowym wsp贸艂zawodnictwie. Chyba czego艣 pan Sowi艅ski tu nie rozumie, albo zwyczajnie manipuluje. Ko艣ci贸艂 Katolicki g艂osi nauk臋 o doskonaleniu poprzez prac臋, o 偶yciu w rodzinie, o obywatelskiej odpowiedzialno艣ci katolik贸w za 偶ycie publiczne, a tak偶e o uczciwych postawach w ka偶dej sytuacji, nie tylko na wolnym rynku. Co tu du偶o m贸wi膰, ca艂a ta nauka wyp艂ywa z Ewangelii i na tym polega jej uniwersalizm, zupe艂nie niezale偶ny od to偶samo艣ci narodowej, wi臋c co za "trudn膮 sztuk臋" tu "przek艂ada膰"? Chyba 偶e, jak chce pan Sowi艅ski, Ko艣ci贸艂 mia艂by nam teraz t臋 nauk臋 ze艣wiecczy膰 dla potrzeb integracji europejskiej, a z naszej to偶samo艣ci narodowej mia艂by wykre艣li膰 ponad tysi膮c lat historii... Efekt by艂by istn膮 profanacj膮 i naszej to偶samo艣ci, i nauki Ko艣cio艂a. I pomy艣le膰, 偶e takie "jednoznaczne stanowisko" mia艂oby by膰 dla Ko艣cio艂a Katolickiego kolejn膮 definicj膮 jego uniwersalizmu! Jakie jeszcze genialne postulaty z gatunku bezczelnego szanta偶u us艂yszymy od zwolennik贸w Unii Europejskiej...? Przecie偶 Sowi艅ski w istocie proponuje os艂abienie, a nast臋pnie rozerwanie wi臋zi religijnej i patriotycznej, co prowadzi prost膮 drog膮 do uprywatnienia wiary i zaniku patriotyzmu! Na podsumowanie przypominaj膮 si臋 s艂owa Prymasa Tysi膮clecia z 1975 r., kt贸re aktualne s膮 i dzi艣: "Wydaje nam si臋, 偶e grozi tu przede wszystkim przemielenie Narodu, jako zjawiska sta艂ego, w kt贸rym 偶yje nasze spo艂ecze艅stwo i m艂odzie偶, tak aby spo艂ecze艅stwo nie odczuwa艂o powi膮za艅 z Narodem. Idzie o to, aby nie odczuwa艂o konsekwencji p艂yn膮cych z 偶ycia w konkretnym Narodzie, powi膮za艅 z jego stylem moralnym, z jego kultur膮 i wiekowymi osi膮gni臋ciami, z jego zwyczajami i obyczajami." I o to w gruncie rzeczy chodzi panu Sowi艅skiemu i innym jemu podobnym eurointegratorom. Pan S艂awomir Sowi艅ski chcia艂by, 偶eby pewne trwa艂e warto艣ci takie jak katolicyzm i patriotyzm zosta艂y "przedefiniowane w zmieniaj膮cym si臋 艣wiecie". Mo偶e nie zauwa偶y艂, 偶e kierunek tych zmian nie jest ani dobry, ani akceptowany przez ludzi odpornych na "prawdy" g艂oszone przez libera艂贸w, globalist贸w i unionist贸w. Najwyra藕niej jednak zalicza si臋 on do wyznawc贸w nowej "przewodniej si艂y narodu", owego 艣lepego p臋du do brukselskiego dyktatu - p臋du, w kt贸rym powinni艣my si臋 zaprze膰 samych siebie, aby stan膮膰 u bram Unii jako "nowoczesny europejski lud". Jak na ironi臋, poprzednia "przewodnia si艂a" mia艂a identyczny cel: aby艣my zaparli si臋 samych siebie i wsp贸lnie budowali komunistyczny raj. Analogia nasuwa si臋 sama, zmieni艂 si臋 tylko kierunek geograficzny - tak jak wtedy komunistom, tak teraz eurointegratorom przeszkadza silny, zdrowy patriotyzm wzmocniony silnym pierwiastkiem katolickim. I narz臋dziem do zniesienia tej przeszkody w Polsce ma by膰 teraz nie kto inny jak Ko艣ci贸艂 Katolicki, do kt贸rego przymilaj膮 si臋 euroentuzja艣ci niekoniecznie 偶yj膮cy na co dzie艅 wiar膮 katolick膮. Nawo艂ywania Maxa Kohnstamma z 1963 roku o us艂ugi, kt贸re Ko艣ci贸艂 m贸g艂by odda膰 艣wiatu przebijaj膮 nader wyra藕nie w artykule Sowi艅skiego. Nie pierwszy to zreszt膮 artyku艂, a zapewne i nie ostatni, w kt贸rym autorytet Ko艣cio艂a pr贸buje si臋 wykorzysta膰 jako instrument w europropagandzie. Jest on rzeczywi艣cie na wag臋 z艂ota dla zwolennik贸w Unii, kt贸rym najzwyczajniej w 艣wiecie brak konkretnych argument贸w przemawiaj膮cych na korzy艣膰 cz艂onkostwa Polski w UE, i kt贸rzy b臋d膮 mieli twardy orzech do zgryzienia w przekonywaniu Polak贸w oraz uspokajaniu nastroj贸w spo艂ecznych. * * * Dzi艣 wieczorem (19.08.2002 r.) po偶egnali艣my na krakowskim lotnisku Jana Paw艂a II. Czekali euroentuzja艣ci na jak膮kolwiek papiesk膮 wzmiank臋 o poparciu dla wej艣cia Polski do Unii Europejskiej. B臋d膮 twierdzi膰, 偶e si臋 doczekali, gdy偶 po raz kolejny wyrw膮 z kontekstu jego s艂owa. Podczas przem贸wienia po偶egnalnego na lotnisku Papie偶 powiedzia艂: "Z pewnym niepokojem m贸wi艂em o trudno艣ciach i kosztach przemian, kt贸re bole艣nie obci膮偶aj膮 najubo偶szych i najs艂abszych, bezrobotnych, bezdomnych i tych, kt贸rym przychodzi 偶y膰 w coraz skromniejszych warunkach i w niepewno艣ci jutra. Odje偶d偶aj膮c, te trudne sprawy Ojczyzny chc臋 poleci膰 Bo偶ej Opatrzno艣ci i zach臋ci膰 wszystkich odpowiedzialnych za stan pa艅stwa do troski o dobro Rzeczypospolitej i jej obywateli. Niech zapanuje duch mi艂osierdzia, bratniej solidarno艣ci, zgody i wsp贸艂pracy oraz autentycznej troski o dobro naszej Ojczyzny. Mam nadziej臋, 偶e piel臋gnuj膮c te warto艣ci, spo艂ecze艅stwo polskie - kt贸re od wiek贸w przynale偶y do Europy - znajdzie w艂a艣ciwe sobie miejsce w strukturach wsp贸lnoty europejskiej i nie tylko nie zatraci w艂asnej to偶samo艣ci, ale ubogaci sw膮 tradycj膮 ten kontynent i ca艂y 艣wiat." Ojciec 艢wi臋ty potwierdzi艂 wi臋c tylko swoje dotychczasowe stanowisko w sprawie Europy warto艣ci chrze艣cija艅skich i przywo艂a艂 "autentyczn膮 trosk臋 o dobro naszej Ojczyzny". Wyrazi艂 przy tym nadziej臋 - i podkre艣li艂 to uniesieniem d艂oni znad pulpitu i wybijaniem rytmu akcentowanych sylab - 偶e nasze spo艂ecze艅stwo znajdzie w艂a艣ciwe sobie miejsce w strukturach wsp贸lnoty europejskiej. Papieskie nadzieje i rzeczywisto艣膰 unijna to jednak dwa rozmijaj膮ce si臋 kierunki, a miejsce parias贸w, jakie w Unii szykuje nam Bruksela, dalekie jest od tego, kt贸re uwa偶aliby艣my za nam w艂a艣ciwe. Europa Jana Paw艂a II, Europa ducha i warto艣ci, ma histori臋 d艂u偶sz膮 ni偶 Europa wsp贸lnego rynku i wsp贸lnego pieni膮dza, w kt贸rej warto艣ci chrze艣cija艅skie s膮 niepotrzebnym balastem. Przeciwko takiemu rozumieniu Europy Ojciec 艢wi臋ty zaprotestowa艂 w 1991 roku podczas swojej wizyty we W艂oc艂awku: "Pragn臋 jako Biskup Rzymu zaprotestowa膰 przeciwko takiemu kwalifikowaniu Europy, Europy Zachodniej. To obra偶a ten wielki 艣wiat kultury, kultury chrze艣cija艅skiej, z kt贸rej艣my czerpali, kt贸r膮艣my wsp贸艂tworzyli, wsp贸艂tworzyli tak偶e za cen臋 naszych cierpie艅". Euroentuzja艣ci zarzucaj膮 katolikom, 偶e s艂uchaj膮 papie偶a, ale go
nie s艂ysz膮... Mo偶e by tak sami nastawili uszu na ca艂膮 my艣l Jana Paw艂a II,
zamiast tylko nas艂uchiwa膰 s艂贸w, kt贸re dadz膮 si臋 wykorzysta膰 w unijnej
propagandzie. Ma艂gorzata Kamyk, Nasza Witryna, 2002-08-19 |