|
Z posłem Zdzisławem Podkańskim (PSL) rozmawia Teresa W贸jcik. |
|
- Broniąc interes贸w polskiej wsi, polskich chłop贸w, rozumie Pan tę obronę w kontekście głęboko pojętego interesu całego kraju. Czyli chce Pan kontynuować myśl polityczną Wincentego Witosa? - Dziś nawiązanie do idei Witosa jest niewątpliwie bardziej konieczne niż kiedykolwiek. Nar贸d, aby trwać musi zachować ziemię, religię i narodową tożsamość. To zawsze podkreślał Witos. Miał rację, co potwierdza historia, i dawna, i ta najnowsza. - To dlaczego tak mało jest kontynuator贸w Witosa? - Przykro o tym m贸wić, ale w Sejmie od początku III Rzeczypospolitej dominuje tzw. myślenie europejskie. Do PRL nie nawiązuję, bo mamy rozmawiać o niepodległym państwie polskim. To samo myślenie obciążało i obciąża wszystkie kolejne rządy RP. Tym rządom "zawdzięczamy" liberalizację obrotu towarowego, likwidowanie fabryki po fabryce, koncentrację obcego kapitału w bankach, handlu i w przemyśle - w tym w przetw贸rstwie rolno-spożywczym - politykę gospodarczą sprzyjającą kapitałowi spekulacyjnemu i brak narodowej strategii gospodarczej. To oznacza zupełny brak zrozumienia dla narodowego interesu, dla polskiej racji stanu. - Tym, kt贸rzy pamiętają o polskiej racji stanu, elity polityczne zarzucają populizm. - Dziś populizmem jest m贸wienie, że systemem doskonałym, odpowiednim dla każdego narodu jest globalizm, kt贸ry rzekomo gwarantuje wszystkim prawa człowieka, pełną demokrację, godne i opływające w dostatki życie. Tymczasem w rzeczywistości globalizm to koncentracja kapitału i władzy na niespotykaną dotychczas skalę. To system, w kt贸rym bardzo niewielu będzie posiadać zbyt wiele, a cała ogromna reszta zamieni się w armię wydziedziczonych niemal ze wszystkiego. Tę tendencję dobrze widać w Polsce. Ponad 50 proc. naszych rodzin żyje już poniżej minimum socjalnego, a kilkanaście procent przekroczyło granicę bezpieczeństwa biologicznego. Jaka to jest demokracja, jaka r贸wność szans, jakie prawa człowieka? Kolejne wybory - parlamentarne, prezydenckie, samorządowe - będą wygrywać lobbies najbogatszych, bo ich na to stać. Obecnie mechanizmy wsp贸łżycia społecznego właściwej demokracji zostały zastąpione dominacją pieniądza i skomercjalizowanych medi贸w. Kto się na to nie godzi - nie ma szans przedstawić swoich pogląd贸w publicznie. Nie pozwala na to wszechmocna poprawność polityczna. W ten spos贸b globalizm staje się odmianą wsp贸łczesnego totalitaryzmu, kt贸ra polega na koncentracji kapitału i władzy oraz na zmonopolizowaniu informacji. Dawniej totalitaryzm wobec oporu stosował natychmiast przemoc fizyczną. W obecnym globalizmie zniewala się człowieka poprzez łamanie jego ducha i umysłu. Ale gdy człowiek stawia op贸r, chce zachować swoją tożsamość, drobną własność, swoje wartości - globalizm też stosuje przemoc. Przykład贸w mamy dziś na świecie całkiem sporo. - M贸wiąc o drobnej własności ma Pan na myśli własność ziemi? - Tak. Bo gdy straci się ziemię, traci się wszystko. Jeśli ziemię traci nar贸d - traci swoje miejsce wśr贸d innych narod贸w. Nikt się nie liczy z rodziną, kt贸ra już nie ma domu i gospodarstwa, m贸wi się o nich pogardliwie "bankrut", "dziad", uważa za coś gorszego. Tak samo jest z narodami, kt贸re przecież są rodzinami rodzin. - Ale elity nam m贸wią, że to jest cena za wejście do Unii Europejskiej, co ma uchronić Polskę przed degradacją. - A czy nie jest degradacją to, że mamy wejść do tej Unii, oddając po drodze wartości podstawowe dla narodu: ziemię, religię i kulturę. Własną tożsamość narodową i duchową, własne tradycje. To jest cena nie do przyjęcia. Staniemy się nowoczesnymi najmitami wędrującymi po tej "zjednoczonej Europie" za jakąkolwiek pracą. Nie będziemy mieć w tej Europie własnego polskiego terytorium. Pozrywamy wszystkie więzi społeczne łączące nas w nar贸d i rozproszymy się wśr贸d innych narod贸w. Będzie nas czekać los Palestyńczyk贸w, Ormian, Kurd贸w. Nar贸d bez własnego terytorium jest skazany na poniewierkę, na zagładę. - Jednak globalizm zachwala się jako najlepszą formę dla wolnego handlu, dla wolnego rynku... - Kolejny mit, żeby nie rzec oszustwo. W warunkach globalizmu nie ma ani wolnego rynku, ani uczciwej konkurencji. Przecież globalizm to maksymalna koncentracja środk贸w. W globalizmie najsilniejsi nie rezygnują z daleko posuniętego protekcjonalizmu. Stosują go państwa UE, USA, inne wysoko rozwinięte kraje. Rolnictwo tych wszystkich państw jest dokładnie sterowane i chronione prawnie oraz dofinansowywane przez państwowe dopłaty i subwencje. Państwo też wyznacza ramy regulacyjne i ochronne. Trudno to zresztą potępiać, ale też nie można wierzyć w wolny rynek i rzetelną konkurencję. Wręcz lekkomyślnością jest stosować 贸w "wolny rynek" w Polsce, gdy nasi partnerzy masowo stosują interwencjonizm państwowy. My też powinniśmy korzystać z ochronnych funkcji państwa. - Czy tylko w gospodarce? - Oczywiście, nie tylko. Ochrona państwa powinna obejmować także inne dobra narodowe - kulturę, tradycję. Tak jak to czynią np. Niemcy ustawowo ochraniający sw贸j język i kulturę narodową przed dominacją angielskiego oraz tzw. kultury masowej. Tymczasem my w Polsce wycofujemy się z podstawowych norm chroniących nasz język i naszą kulturę. - Wr贸ćmy jeszcze do gospodarki. Dlaczego tak ważna jest dla narodu drobna i średnia własność chłopska? - Bo ta własność oznacza zakorzenienie rodzin, ich stabilizację, osadzenie zar贸wno w środowisku społecznym, jak i w układzie gospodarczym. Oderwanie od takiej własności - to zerwanie korzeni, a następnie rozproszenie. W ZSRR, aby zniewolić człowieka, pozbawić ludzi oparcia - przesiedlano i wymieszano całe narody. Kosztem niewyobrażalnych ofiar. Wygnańc贸w zupełnie uzależniono od totalitarnej władzy, bo brak im było jakiegokolwiek oparcia w naturalnych wsp贸lnotach. Rozpadły się nawet rodziny i o to właśnie chodziło komunistom. Oni robili to przemocą. Dziś to samo można zrealizować metodami ekonomicznymi, ludzie pozbawieni ziemi i pracy będą wędrować za kawałkiem chleba. Tymczasem, jeżeli chcemy dobra człowieka, powinniśmy pom贸c mu znaleźć pracę i wsparcie w jego rodzinnym miejscu lub najbliższej okolicy. Nie odbierać mu jego tradycji, dziedzictwa przodk贸w, wiary, wsp贸lnoty parafialnej. Obecnie nar贸d polski posiada jeszcze ziemię, kt贸rą uprawia polska wieś. Ale o tę ziemię rozpoczęła się mordercza walka. Pod pięknie brzmiącymi hasłami - dopłat, dobrobytu, restrukturyzacji i modernizacji - tak naprawdę kryje się atak na polskich chłop贸w i tradycje polskiej wsi. Spos贸b zaś na rugowanie chłop贸w z ziemi jest taki sam, jaki zastosowano w przemyśle - pozbawiając pracownik贸w i całą naszą gospodarkę fabryk - przymus ekonomiczny. - Czy nie dojrzewa więc sytuacja do jakiejś formy buntu społecznego? - Trudno ocenić. Niekt贸re środowiska wydają się szukać szans poprzez awans indywidualny. Inne - przede wszystkim robotnicze - są mocno zdezintegrowane. Swoje robi też rozczarowanie r贸żnymi niepoważnymi obietnicami przyw贸dc贸w, jak ta o 100 mln dla każdego czy inna o mieszkaniach dla wszystkich Polak贸w. Najbardziej zubożali myślą, jak przeżyć. To są powody, dla kt贸rych m.in. sławetne blokady Leppera zakończyły się fiaskiem. Ludzie są w większości bierni i nieufni. nie wierzą politykom. - Wobec tych zagrożeń, jakie zadania ma polski ruch ludowy? Co zrobiłby Witos? - Dziś pierwszym zadaniem jest powr贸t do wartości, kt贸re legły u podstaw politycznego ruchu chłopskiego już ponad 100 lat temu. O jego obliczu muszą decydować ludowcy zakorzenieni w konkretnych środowiskach. Autentyczni, a więc chłopi, inteligencja ludowa ze wsi i małych miasteczek. Nie politycy przechodzący z urzędu na urząd. PSL nie może być partią aparatu urzędniczego. Formacja chłopska musi być ideowa, o programie wynikającym z potrzeb swoich wyborc贸w, swoich członk贸w, swoich "rdzennych" środowisk. Dziś często bywa inaczej. Przykład? Czy mieszkańcy wsi, czy prawdziwi ludowcy akceptują sprzedaż ziemi cudzoziemcom? Na pewno nie. Ale w projektach ustaw dotyczących ziemi, nie tylko przedłożonych przez PiS, lecz też przez PSL, przewiduje się taką możliwość. - A czy Pan będzie głosować za tymi projektami? - Będę oczywiście głosować przeciw. Przygotowuję zresztą własny projekt ustawy chroniącej polską ziemię. A wracając do perspektyw ruchu ludowego - nie ma innego wyjścia, jak powr贸t do Wincentego Witosa, do jego widzenia narodu i państwa, do autentycznego programu ludowego. Im bliżej potrzeb i bolączek człowieka, tym większe zaufanie społeczne i autorytet. Im dalej - tym mniejsze poparcie i większa krytyka. Wystarczy więc słuchać uważnie swojego najbliższego otoczenia, sąsiad贸w, wykonywać to, czego oni potrzebują. To takie proste. - Dziękuję za rozmowę. Wyr贸żnienia w tekście pochodzą od red. Naszej Witryny. Z posłem Zdzisławem Podkańskim (PSL) rozmawia Teresa W贸jcik. , Nasza Polska Nr. 32, 2002-08-07 |