nasza witryna Wołoszańskiego bajki o integracji


 

Każdy ma swoje lepsze i gorsze dni. Każdy zna się na czymś lepiej lub gorzej, lecz nic nie zwalnia człowieka od odpowiedzialności za wypowiadane słowo. Szczeg贸lnie gdy wypowiadane jest ono za pośrednictwem środk贸w masowego przekazu.

Podczas jednej z ostatnich bajek o integracji europejskiej pan Bogusław Wołoszański rozpływał się w zachwycie nad wspaniałym losem hiszpańskich rolnik贸w. Jego prawo, skoro tak uważa, a na dodatek słono mu za to płacą. Lecz jako ponoć znamienity historyk dziej贸w najnowszych winien zachować chociaż pozory obiektywizmu i nie fałszować fakt贸w historycznych. Stwierdził mianowicie, że rolnicy mają tam tak dobrze, gdyż 15 lat temu głosowali za Unią Europejską. No c贸ż, jako domorosły autorytet w dziedzinie historii winien pan przecież wiedzieć, iż 15 lat temu nic takiego jak Unia Europejska jeszcze nie istniało... Oczywiście Hiszpania przystąpiła w 1986 do Europejskiej Wsp贸lnoty Gospodarczej, lecz por贸wnanie tamtej czysto ekonomicznej struktury z obecnie tworzącą się wizją federacyjnego superpaństwa, delikatnie powiedziawszy, jest lekkim nadużyciem. Dodatkowo warunki, na jakich w贸wczas wchodziła Hiszpania, nijak mają się do tych, jakie proponowane są nam obecnie...

(Warto w tym miejscu przypomnieć czytelnikowi i podkreślić r贸żnice pomiędzy warunkami na jakich wstępowała do Unii Hiszpania, a warunkami jakie zaoferowała Polsce Unia.
Dzięki tym pełnym prawom, Hiszpania otrzymała całe 100% dopłat bezpośrednich dla rolnik贸w (a nie tylko 25%) oraz dopłaty strukturalne w wysokości 4% swojego PKB (zamiast 2,5% PKB tak jak my); nie miała też innych ograniczeń, np. w zakresie swobodnego przepływu siły roboczej. Miała też potężne narzędzie obronne: uzyskała pewien okres przejściowy, podczas kt贸rego mogła używać ceł zaporowych w stosunku do innych, lepiej pod względem gospodarczym rozwiniętych, starszych członk贸w Wsp贸lnoty (na co Unia Polsce nie zezwoliła). Redakcja Naszej Witryny.)

Kolejny raz okazuje się, że z szumnie zapowiadanej obiektywnej informacji dotyczącej UE robi się źr贸dło dezinformacji, licząc na niedouczenie, amnezję potencjalnych odbiorc贸w. Przykłady na takie traktowanie masowego odbiorcy można by mnożyć w nieskończoność.

Ten sam Wołoszański w wyemitowanej kilkanaście dni temu innej bajce o integracji europejskiej starał się przekonać do bezsensowności budowy w zjednoczonej Europie betonowych bunkr贸w i linii umocnień, gdyż w Unii Europejskiej nie ma wojen.

Pomijając już absurdalność tego stwierdzenia (przyjmując, iż UE funkcjonuje tak jak chce pan Wołoszański od początku EWG albo i wcześniej, trochę jednak tych wojen było, np. Falklandy), o bezsensowności budowy tego typu umocnień wiedziano już po zakończeniu II wojny światowej. R贸wnie dobrze Wołoszański m贸głby dawać inne przykłady dobrodziejstw panujących w Unii, np. w UE nie produkuje się już lamp naftowych, brzytew czy lokomotyw parowych...

A tak bardziej na poważnie, patrząc z czysto historycznego punktu widzenia oraz idąc za tokiem rozumowania pana Wołoszańskiego, to właśnie w Polsce nie ma wojen praktycznie od zakończenia II wojny światowej, oczywiście z wyłączeniem eliminacji podziemia narodowego w latach 1944-47. W tym czasie ta ponoć miłująca pok贸j Europa uwikłała się w całe pasmo konflikt贸w, z kt贸rych takie jak wojna w Algierii czy konflikt o Cypr do dziś odbijają się jej czkawką. Dobrze chyba by było, gdyby Wołoszański odświeżył swoje wiadomości z historii najnowszej naszego kontynentu. Ale nie uprzedzajmy fakt贸w...

Wojciech Olszak, Nasz Dziennik, 2002-08-23

powrot