nasza witryna OPOKA W KRAJU 42(63)
(Fragmenty)


 

Agro-środowisko pożądane

Jako członek polskiej delegacji parlamentarnej do Rady Europy uczestniczę w pracach jej Komisji Rolnictwa i Środowiska. Z tego tytułu byłem w Paryżu na konferencji zorganizowanej przez Radę dla Ministr贸w Środowiska całej Europy na temat 聯Rolnictwa i Bior贸żnorodności聰. Uczestniczyli w niej gł贸wnie wiceministrowie odpowiedzialni za ochronę środowiska, od kraj贸w środkowoazjatyckich i kaukaskich po Portugalię. Program sprowadzał się do przedstawienia nowego spojrzenia na przyszłość rolnictwa w Europie.

Ot贸ż okazuje się, że teraz, z powodu chor贸b zwierząt (BSE, pryszczyca) i zatruć hormonami i innymi dodatkami do pasz i nawoz贸w, wraca moda na rolnictwo tradycyjne. Presja społeczna wymusza odejście od fabrycznej produkcji mięsa, gdzie krowa czy kurczak jest uwięziony w ciasnej kom贸rce i jedynie ma zjadać co mu się do koryta wsypie. Ludzie chcą widzieć krowę na łące i dr贸b przy zagrodzie. Chcą oglądać krajobraz rolniczy, a nie jedynie monokulturę po horyzont. Ta presja powoduje, że zmienia się nastawienie do rolnictwa. Wymaga się, by pełniło też funkcje pozaprodukcyjne.

Temat funkcji pozaprodukcyjnych lasu znany jest już w leśnictwie od kilku dziesięcioleci. Wiadomo, że produkcja drewna to tylko jedna funkcja lasu, a o te pozostałe musi się leśnik troszczyć z r贸wnym zaangażowaniem, mimo tego, że nie są dochodowe. Inne funkcje lasu to utrzymanie walor贸w krajobrazowych, dostępność turystyczna, dostępność serwitutowa (prawo zbierania owoc贸w runa, polowania), utrzymanie nisz dla dzikiej flory i fauny, rezerwaty dla ginących gatunk贸w, retencja wody, neutralizacja zanieczyszczeń, produkcja tlenu i wiele innych. Teraz ten sam temat pojawił się w rolnictwie.

Ot贸ż dziś rolnik ma nie tylko produkować jedzenie, ale musi też świadomie zwracać uwagę na pozaprodukcyjne funkcje rolnictwa, a wśr贸d nich najważniejszą jest troska o bior贸żnorodność - temat omawianej konferencji. Chodzi tu o bior贸żnorodność na trzech poziomach: genetycznym, gatunkowym i krajobrazowym.

Troska o bior贸żnorodność genetyczną to utrzymanie w produkcji odmian mniej dochodowych. Gonitwa za zyskiem spowodowała ograniczenie produkcji do najwydajniejszych odmian i ras. Tymczasem konsument chciałby widzieć na rynku większy asortyment warzyw, owoc贸w czy produkt贸w zwierzęcych, nie zawsze jednak jest gotowy więcej płacić za te smakowo bardziej zr贸żnicowane odmiany. Tak więc trzeba rolnikowi dopłacić, by chciał uprawiać mniej wydajne groszki i fasole, trudniejsze w hodowli rasy bydła czy drobiu itd.

Troska o bior贸żnorodność gatunkową to utrzymywanie na miedzach i na łąkach wielu roślin zielnych, a nie tylko uprawia wybranej najwydajniejszej koniczyny. To utrzymywanie miejsc, gdzie będą się mogły gnieździć ptaki, chować chomiki i sarny, pływać żaby i wydry. Intensywne monokulturowe rolnictwo zachodnioeuropejskie, jak zresztą i ekstensywne kołchozowe w Europie wschodniej, utraciło wiele dzikich roślin i zwierząt, a tymczasem są one dla r贸wnowagi w środowisku potrzebne.

Troska o bior贸żnorodność krajobrazową to dbanie o to, by pole było pocięte miedzami, by były kępy i pasy zadrzewień, pokryte dziką roślinnością stawy i rzeczki, by widać było zabudowania gospodarskie, stogi siana, płoty itd. Tego potrzebuje dzisiejszy turysta przyjeżdżający na wieś, na odpoczynek, czy choćby mieszczuch przejeżdżający samochodem przez teren rolniczy. To oznacza, że trzeba chronić odłogi przed samo-zalesieniem, a czasem nawet wbrew rentowności utrzymywać owce na hali, by zachować widoczność krajobrazu g贸rskiego.

Streszczając można powiedzieć, że Europa zachodnia chce powr贸cić do tradycyjnego rolnictwa, takiego jakie mamy u nas w Polsce. Na konferencji nawet padła informacja, że w Polsce naliczono 40 tys. aktywnych gniazd bocianich podczas gdy w całej Unii Europejskiej 50 tys. Tak więc nasze rolnictwo staje się wzorem.

Tylko jak do takiego rolnictwa powr贸cić? Są r贸żne pomysły, na przykład odpowiednie etykietowanie produkt贸w z rolnictwa g贸rskiego - tam o intensywne, przemysłowe rolnictwo trudniej, niech więc konsument wie, że je produkt g贸rski. To samo dotyczy "rolnictwa organicznego" (bez chemii), o kt贸rym też była mowa, ale nie ono było gł贸wnym tematem konferencji - produkty organiczne mają sw贸j własny rynek i inne ceny zbytu. Chodzi o rolnictwo z umiarem stosujące chemię, w kt贸rym pogłowie bydła odpowiadać będzie pojemności ekologicznej środowiska. W tym kierunku idą zmiany w Europie zachodniej. Gł贸wnym narzędziem transformacji ma być zachęta finansowa. Proponuje się, by płacić za przekształcanie z rolnictwa intensywnego na tradycyjne a to oznacza odejść od dopłat za produkcję a przejść na opłacanie pozaprodukcyjnych funkcji rolnictwa. Nawet są gotowi finansować kształcenie rolnik贸w Europy wschodniej tam gdzie były kołchozy, jak tę transformację przeprowadzić. Polska nie potrzebuje natomiast ani pouczeń, ani dopłat, bo to co trzeba już ma.

W ramach wycieczki terenowej mieliśmy okazję zobaczyć jak wygląda takie przekształcanie. Oglądaliśmy pokazowe gospodarstwo 80 km od Paryża. Rolnik z żoną i synem uprawia 300 ha, w tym trochę lasu, staw, stado 50 kr贸w, łąki pocięte żywopłotami, stogi siana, pasą się dwa osiołki i koń, są kury, chlew itd. A ile sprzedaje? Nic. Żyje z dopłat. Za żywopłot tyle, za łąkę tyle, za utrzymywanie tej rasy kr贸w tyle, itd. Co skosi to chowa na paszę dla swoich kr贸w. Nie doi ich, bo to rasa mięsna. Nie sprzedaje mięsa, bo nie ma na nie zbytu - chyba, że ze starości kt贸rąś ubije, to dostaje trochę za sk贸rę. Przerażająca sztuczność całego przedsięwzięcia - jak w zoologu czy parku. Ale przejeżdżający Paryżanie widzą krajobraz rolniczy.

Nic dziwnego, że nas się boją. Bez dopłat mamy to do czego oni dążą, a na dodatek produkujemy i jesteśmy w stanie konkurować z ich produkcją intensywną, kt贸rej konsument dziś już nie chce. A więc będą nam dopłacać za produkcję, byśmy przeszli tę samą drogę co oni: wpierw zniszczenie tradycyjnego rolnictwa, a potem jego sztuczna odbudowa.
 

Wyr贸żnienia w tekście pochodzą od red. Naszej Witryny.

Maciej Giertych, Opoka w Kraju, 2002-08-12

powrot