nasza witryna Węzeł gordyjski
W miarę zbliżania się negocjacji z UE do finału coraz wyraźniej widać rozbieżność interes贸w


 

Sp贸r o dopłaty bezpośrednie dla rolnik贸w dzieli nie tylko Komisję i kraje kandydujące, ale także kraje Piętnastki. Rozmowy na ten temat ministr贸w spraw zagranicznych UE w Luksemburgu nie doprowadziły do porozumienia. Nadal przeciwko dopłatom dla nowych członk贸w opowiadają się kraje, będące płatnikami netto do budżetu Unii - przede wszystkim Niemcy i Holendrzy.

Jedyne, co udało się uzgodnić w Luksemburgu, to stwierdzenie zawarte we wsp贸lnym stanowisku, iż dopłaty dla rolnik贸w stanowią część prawa wsp贸lnotowego, co jednak nie oznacza, że nowi członkowie otrzymają je automatycznie z chwilą akcesji, ani też nie przesądza o ich wysokości.

Stanowisko Komisji Europejskiej - 25 proc. dopłat na początek i 10-letni okres dochodzenia do pełnych płatności, napotyka na op贸r Berlina, kt贸ry domaga się stopniowej redukcji dopłat w całej Unii, argumentując, że wypaczają one wolny rynek. Władze w Berlinie skłonne są zastąpić dzisiejsze dopłaty do produkcji - zr贸żnicowane w zależności od rodzaju upraw i hodowli - dopłatami do powierzchni użytkowej oraz dla gospodarstw. Pozwoli to, ich zdaniem, na bardziej ekologiczny rozw贸j rolnictwa. W lipcu Komisja Europejska przedstawi propozycje zmian we wsp贸lnej polityce rolnej, kt贸ra zmierzać ma w tym właśnie kierunku.

Takie rozwiązanie napotyka z kolei na op贸r Francji, kt贸ra przy aktualnym systemie dopłat uzyskuje ok. 9 mld euro rocznie z unijnego budżetu.

Polska jak dotąd stoi na stanowisku, że nie jest najistotniejsza wysokość dopłat dla polskich rolnik贸w, ale stworzenie im r贸wnych warunk贸w konkurencji. Szef resortu rolnictwa, wicepremier Jarosław Kalinowski, na spotkaniu ministr贸w rolnictwa z kraj贸w kandydujących i Piętnastki powiedział, że akcesja bez płatności bezpośrednich lub przy ich zredukowanym poziomie, ale jednakowym w Polsce i w UE, byłaby dla polskiego rolnictwa lepszym rozwiązaniem, niż nier贸wnoprawne propozycje przedstawione przez Komisję Europejską.

Nawet czasowe zr贸żnicowanie warunk贸w konkurencji doprowadzić może do nieodwracalnych skutk贸w w postaci pogłębienia luki technologicznej w polskim rolnictwie i utraty rynk贸w oraz pogłębienia deficytu handlowego wskutek nadmiernego importu do Polski tańszych dotowanych towar贸w z kraj贸w Piętnastki. Nier贸wnoprawne dopłaty wpływałyby negatywnie na dochodowość gospodarstw rolnych oraz - paradoksalnie - utrudniałyby skorzystanie przez nie z funduszy strukturalnych, kt贸re wymagają udziału środk贸w własnych. Niekorzystne dla Polski są też propozycje UE wyr贸wnania dysproporcji w płatnościach bezpośrednich za pomocą funduszy na modernizację wsi. Ta forma wsparcia jest za mało efektywna. Także propozycje uproszczonego systemu dopłat, jakie KE zaproponowała Polsce - w zależności od powierzchni gospodarstwa - obniżą konkurencyjność polskich rolnik贸w, jeśli w krajach Piętnastki utrzymany zostanie model dopłacania do wielkości produkcji. Najbardziej straciłyby na tym wysokotowarowe, wyspecjalizowane gospodarstwa, produkujące zboża, rośliny oleiste i strączkowe, wołowinę, mleko, tytoń i chmiel.

Wobec braku porozumienia w Luksemburgu - Polska oczekiwać może konkretnych propozycji UE dla rolnictwa dopiero na jesieni. To niewątpliwie utrudni prowadzenie w międzyczasie rozm贸w na temat limit贸w produkcji. UE naciska na przyjęcie przez Polskę zaniżonych limit贸w, co przy niepełnych dopłatach dodatkowo obniżyłoby konkurencyjność polskiego rolnictwa.
Negocjacje rolne skupiają jak w soczewce rozbieżne interesy stron, tworząc z nich węzeł gordyjski. Rząd polski zamierza zamknąć negocjacje z końcem roku.

Małgorzata Goss, Nasz Dziennik, 2002-06-15

powrot