nasza witryna Czym grozi unijny dyktat


 

17 kwietnia prasa ogłosiła, że Komisja Europejska w Brukseli całkowicie podtrzymuje swe propozycje wobec kraj贸w kandydujących do UE, zgłoszone 30 stycznia 2002 r. Nie pomogła dość powszechna krytyka tych propozycji jako nier贸wnorzędnych i wręcz dyskryminujących Polskę czy Węgry, Czechy, Estonię i inne kraje kandydujące. Jak konstatuje "Gazeta Wyborcza" z 17 kwietnia w tekście "Bruksela swoje": "Choć mocno ją krytykowały kraje kandydujące i część członk贸w Unii, Bruksela nie cofnęła się ani o centymetr".

Przypomnijmy, że nawet tak ustępliwy wobec UE rząd L. Millera otwarcie przyznał fakt narzucania nam przez Unię nier贸wnoprawnych warunk贸w.

W oficjalnym stanowisku rządu Millera wobec komunikatu UE dotyczącego finansowych aspekt贸w procesu rozszerzenia UE w obszarze Rolnictwo "stwierdzono, iż w trakcie negocjacji strona wsp贸lnotowa podkreślała wielokrotnie znaczenie jednolitego rynku i konieczność jednolitego traktowania podmiot贸w. Zaprezentowane stanowisko nie gwarantuje spełnienia tej zasady".

Komentujący ten fragment oświadczenia rządowego publicysta tak prounijnej gazety, jak "Rzeczpospolita", przyznawał, iż właśnie to jest w tej kwestii najważniejsze. "Polskie rolnictwo narażone przez 10 lat na nier贸wną konkurencję rolnictwa UE po prostu jej nie wytrzyma (...) O ile można się zgodzić na nier贸wne traktowanie rolnictwa kraj贸w nowo wstępujących do UE przez pierwsze trzy lata, o tyle nie ma żadnych podstaw, by rolnik贸w z tych kraj贸w trzymać w przedpokojach Unii jeszcze przez następne siedem lat" ("Rzeczpospolita", 7 marca 2002 r.). Rzecz w tym, że Polska, wbrew twierdzeniu publicysty "Rzeczpospolitej", nie może zgodzić się na nier贸wne traktowanie przez Unię nawet tylko przez pierwsze trzy lata, bo to wystarczy, by doprowadzić rolnictwo polskie do katastrofalnego stanu.

Przypomnijmy, że z krytyką narzucanych nam dziś ponownie propozycji unijnych występowała przeważająca część czołowych przedstawicieli polskich sił politycznych. Obok jakże krytycznych wobec UE przyw贸dc贸w Ligi Polskich Rodzin można przypomnieć pełne zdecydowanego krytycyzmu wystąpienia przyw贸dc贸w PSL, PiS, Samoobrony etc. Warto przypomnieć choćby kilka jakże wymownych wypowiedzi. Prezes PSL, wicepremier Jarosław Kalinowski: "Ja wręcz pytam przedstawicieli Komisji Europejskiej, jak oni sobie wyobrażają funkcjonowanie na jednolitym rynku przy nier贸wnych prawach konkurencji".

Poseł PSL Bogdan Pęk stwierdził, iż "w przypadku zb贸ż przyznany nam limit 29,6 kwintala cofa nas więc do poziomu wczesnego Gomułki, gdyż średnie zbiory w Polsce wynoszą 40 kwintali (...). W wielu krajach Unii ten limit ustalono na poziomie 60 kwintali". Poseł Pęk ostrzegał, że realizacja propozycji unijnych może grozić zniszczeniem całego polskiego rolnictwa.

Z kolei jeden z przyw贸dc贸w PiS Jarosław Kaczyński stwierdził: "Sprawy dopłat dla rolnictwa, wykup ziemi, pracy, świadczą o tym, że Unia chce doprowadzić do podziału na lepszych i gorszych".

Dyktowanie przez Unię tak dyskryminujących dla Polski propozycji w sprawie rolnictwa zaczęło wywoływać protesty nawet w kręgu dotąd jednoznacznie prounijnych polityk贸w i dziennikarzy.
Nader charakterystyczna pod tym względem była postawa dotąd jednoznacznie prounijnego polityka PSL posła Jacka Soski, kt贸ry zapoznawszy się z propozycjami UE wobec Polski, stwierdził: "Ja czuję, że Robert (Schuman) jak słyszy o tych 25 procentach dopłat do naszych rolnik贸w, to się w grobie przewraca. Gdzie tu idea r贸wności w UE? I ten Verheugen będzie winny, jak z integracji będzie klapa!".

Nawet tak jaskrawo panegirycznie prounijny, gromiący "eurosceptyk贸w", dziennik, jak "Życie" uznał, że na przyszłość nic nie da podtrzymywanie bezkrytycznej tonacji euroentuzjastycznej. I rozpoczął drukowanie jako podstawy do autentycznej dyskusji - także os贸b bardzo krytycznych wobec stanu naszych negocjacji z UE, począwszy od ekonomisty Ryszarda Bugaja.

Na tle ewolucji polskich postaw wobec UE i r贸wnoczesnego upierania się Komisji Europejskiej przy wszystkich warunkach narzucanego nam dyktatu warto znowu spojrzeć na konkretne zagrożenia, jakie mogą wynikać dla Polski z ewentualnego uległego przyjęcia narzucanych nam przez UE warunk贸w.

Pisałem już o tym raz bardzo szeroko w dodatku "Naszego Dziennika": "Polska a Unia Europejska. 21 pytań" z 20 marca 2002 r.

Już po publikacji mego tekstu dotarłem jednak do opracowania eksperckiego, dowodzącego, jak silnie propozycje Komisji Europejskiej wobec nas oparte są na nierzetelnych, wręcz "propagandowo" dobieranych argumentach, bez pokrycia w realnych faktach.

Tym dowodem, wyraźnie podważającym twierdzenia Unii Europejskiej, stało się przygotowane w marcu 2002 roku opracowanie ekspert贸w Sekcji Analiz Ekonomicznych Polityki Rolnej Fundacji Program贸w Pomocy dla Rolnictwa (FAPA). Kilkudziesięciostronicowy raport jej ekspert贸w nosi tytuł: "Analiza i ocena propozycji Komisji Europejskiej z 30 stycznia 2002 r. dla kraj贸w kandydackich (wersja wstępna)". Analiza ekspert贸w FAPA jest prawdziwie alarmująca; wskazuje zarazem na to, jak bardzo niekorzystne są propozycje UE dla Polski i jak nierzetelny jest unijny spos贸b argumentacji stosowany w tej sprawie. W "Gazecie Wyborczej" z 21 marca 2002 przyznano: "Jako swoisty 'gw贸źdź do trumny' można potraktować ostrzeżenie FAPA, że przyjęcie proponowanych nam przez Komisję warunk贸w integracji polskiego rolnictwa zwiększy import żywności z UE do Polski pogłębiając i tak ujemne saldo obrot贸w handlowych".

Alarmujące oceny fachowc贸w z Fundacji Program贸w Pomocy dla Rolnictwa powinny być bardzo szeroko nagłośnione i stać się podstawą bardzo szerokiej narodowej dyskusji na ten temat. Widzimy jednak sytuację wręcz odwrotną: przemilczanie lub skrajne minimalizowanie analizy i konkluzji zawartych w raporcie FAPA.

Zajmujący się od lat sprawami rolnymi publicysta "Rzeczpospolitej" Edmund Szot pisał w numerze swej gazety z 7 marca 2002 r., że wykonane przez FAPA prace studialne "zostały przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi utajnione". Z kolei jaskrawym przykładem minimalizowania ustaleń raportu FAPA było podejście "Gazety Wyborczej". Poświęcono tam raportowi FAPA kr贸ciuteńkie om贸wienie na odległej stronie numeru z 21 marca br.
Na tym tle tym istotniejsze wydaje się przedstawienie Czytelnikom "Naszego Dziennika" ustaleń raportu FAPA. Z bardzo szerokiej analizy om贸wię niekt贸re szczeg贸lnie istotne sprawy.

Krzywdzące limity produkcji

W dodatku "Naszego Dziennika" ("21 pytań") ostrzegałem już - w odpowiedzi na pytanie 10. - przed skutkami przyjęcia narzucanych przez Unię Europejską nader krzywdzących dla Polski limit贸w produkcyjnych w rolnictwie. Pokazywałem na tle r贸żnorodnych udokumentowanych danych, że rażąco niskie limity produkcji w poszczeg贸lnych dziedzinach rolnictwa grożą skazaniem nas na "bycie wiecznym importerem" produkt贸w rolnych z kraj贸w UE.

Moje obawy w tym względzie zyskały pełne potwierdzenie w ustaleniach autor贸w raportu FAPA. Stwierdzają oni wprost: "Ograniczenia wynikające z zaproponowanych przez Komisję limit贸w produkcyjnych byłyby w Polsce znacznie wyższe niż przeciętnie w UE, ponieważ do ich wyznaczenia przyjęto okres ostatnich kilku lat (kiedy poziom produkcji rolnej był znacznie niższy), podczas gdy w obecnych krajach członkowskich okresem bazowym był przełom lat 80. i 90., kiedy w UE występowały znaczne nadwyżki produkt贸w rolnych".

A więc kolejny raz z rzędu widzimy przebiegłość i dwulicowość urzędnik贸w Komisji Europejskiej. Dla ustalania limit贸w produkcji dla obecnych kraj贸w członkowskich wybierają czas z najlepszego okresu ich produkcji, podczas gdy Polsce pr贸buje się narzucić limit w oparciu o najmniej korzystny okres z czasu dużego spadku produkcji rolnej.

Autorzy raportu FAPA wskazują r贸wnież na to, że limity produkcji i wielkości referencyjne będą miały też silny negatywny wpływ na wartość płatności bezpośrednich dla Polski. Według oceny tych autor贸w, r贸żnice w poziomie limit贸w produkcji i wielkości referencyjnych między stanowiskiem Polski a propozycjami Komisji Europejskiej oznaczać będą pomniejszenie wartości płatności bezpośrednich z pierwszych 10 lat członkostwa do 62 proc. płatności, jakie wynikały z akceptacji polskiego stanowiska w tej sprawie.

Szczeg贸lnie niekorzystne dla Polski byłoby zaakceptowanie narzucanej nam przez Komisję Europejską nader niskiego limitu produkcji mleka, w sytuacji gdy w produkcji mleka Polska posiada duży, wciąż niewykorzystany potencjał, konkurencyjny wobec kraj贸w Piętnastki. Szokujące są tu wprost r贸żnice między stanowiskiem Polski a stanowiskiem Unii Europejskiej. Konkretne dane (w tonach) przedstawia Tabela 1.

Polsce zaproponowano też znacząco niższe od polskiego stanowiska limity produkcji cukru i skrajnie niskie limity produkcji izoglukozy. Komisja zaproponowała też dużo niższe od wnioskowanych przez Polskę limity tytoniu (37,9 tys. ton wobec 70,0 tys. ton proponowanych przez Polskę), skrobi ziemniaczanej (97,1 tys. ton wobec 260,0 tys. ton). Komisja nie przyznała Polsce w og贸le żadnego limitu na susze paszowe, wł贸kno lniane konopne.

Wyraźne zaniżenie w stosunku do stanowiska negocjacyjnego Polski oznaczają r贸wnież proponowane przez Komisję Europejską wielkości referencyjne, mające wpływ na poziom dopłat bezpośrednich (liczba praw do premii zwierzęcych, plony referencyjne, obszary bazowe i kwoty produkcyjne). Oto kilka wymownych danych podanych w raporcie FAPA na temat r贸żnic stanowisk Polski i Komisji Europejskiej (tabela 2):

Warto szczeg贸lnie mocno zaakcentować podsumowujące uwagi autor贸w raportu FAPA na temat fatalnych skutk贸w dla Polski narzucanych nam przez Komisję Europejską niskich limit贸w produkcji rolnej:

Komisja proponuje, aby limity produkcji i wysokości referencyjne dla płatności bezpośrednich dla kraj贸w kandydackich odpowiadały średniej produkcji i wydajności w latach 1995-99, kiedy produkcja rolna tych kraj贸w przechodziła regres związany z niestabilnymi warunkami makroekonomicznymi, szybko pogarszającymi się relacjami cenowymi, dużą zmiennością na swoich gł贸wnych rynkach eksportowych i przede wszystkim nieuczciwą konkurencją ze strony wysoko subsydiowanego rolnictwa UE-15. Jednocześnie limity i wysokości referencyjne dla UE-15 dotyczą okresu 1986-91, w kt贸rym rolnictwo unijne uzyskiwało wsparcie dwukrotnie wyższe niż w Polsce w latach 1995-99, funkcjonowało w stabilnych warunkach ekonomicznych i wytwarzało znaczne nadwyżki produkt贸w rolnych.

Przyjęcie przez Polskę limit贸w produkcyjnych i poziom贸w referencyjnych zaproponowanych przez KE zamroziłoby skutki tych zniekształceń na wiele lat, w wyniku czego zachowana zostałaby także obecna pozycja Polski jako importera żywności z kraj贸w UE-15. Jest dość oczywiste, że proponowane zr贸żnicowanie poziom贸w płatności bezpośrednich dla kraj贸w kandydackich dodatkowo pogłębiłoby tę nier贸wnowagę.

Podsumowując, należy podkreślić, że niskie limity produkcyjne (i wielkości referencyjne dla płatności bezpośrednich) dla polskich rolnik贸w oznaczać będą, iż pomimo oficjalnych deklaracji Unii o potrzebie wspierania mniej intensywnych i sprzyjających środowisku naturalnemu metod produkcji (Europejski Model Rolnictwa), po akcesji utrwalone zostanie w rozszerzonej UE takie regionalne rozmieszczenie produkcji, w kt贸rym w UE-15 wysoka produkcja możliwa będzie dzięki zachowaniu intensywnych metod, a możliwości produkcji w oparciu o metody nieobciążające środowiska naturalnego nie będą w pełni wykorzystane w nowych krajach członkowskich, w tym w Polsce.

W odpowiedzi na 14. pytanie w tekście "2l pytań" ostrzegałem przed możliwością dalszego wzrostu bezrobocia w Polsce po wejściu do Unii Europejskiej. Wyrażałem obawę, że miliony Polak贸w, kt贸re mogą odejść z rolnictwa na skutek polityki rolnej UE, staną się bezrobotnymi mieszkańcami ogromnych miejskich slums贸w. (Przestrzegał przed tym słynny brytyjski miliarder James Goldsmith w książce "Pułapka").

Autorzy raportu FAPA najwyraźniej potwierdzają moje obawy, wskazując na "niewielkie szanse na pozarolnicze miejsca pracy dla odchodzących z rolnictwa". To właśnie stanowi, ich zdaniem, gł贸wną barierę przemian strukturalnych w Polsce.

Skutki mniejszych dopłat

Autorzy raportu FAPA szczeg贸łowo przedstawiają r贸wnież negatywne skutki dla Polski wynikłe z przyznania nam dużo mniejszych niż w UE, bo tylko 25-procentowych dopłat bezpośrednich dla rolnik贸w. Po dokładnym zanalizowaniu wielkości płatności bezpośrednich w przeliczeniu na zatrudnionego w rolnictwie i na gospodarstwo eksperci FAPA dowodzą, że faktycznie płatności te byłyby jeszcze znacznie niższe w praktyce. W ich ocenie, zastosowanie 25-procentowej płatności sprawiłoby, że w przeliczeniu na ha stanowiłyby one tylko 18 proc. średniego poziomu w UE, a w przeliczeniu na osobę zatrudnioną w rolnictwie oraz na gospodarstwo - nie osiągnęłyby nawet poziomu 10 proc.

Raport FAPA obala r贸wnież nierzetelne twierdzenia Komisji Europejskiej na temat skutk贸w dopłat bezpośrednich dla polskiego rolnictwa. Z jednej strony specjaliści z FAPA w swej ekspertyzie obalają twierdzenie Komisji Europejskiej, iż 25-procentowe dopłaty bezpośrednie wystarczą dla polepszenia sytuacji polskich rolnik贸w. Według raportu FAPA, tak niskie dopłaty bezpośrednie (25 proc.) doprowadzą tylko do tego, że "ze względu na wzrost koszt贸w produkcji rolniczej w wyniku integracji z UE dochody rolnicze w Polsce spadną, a co za tym idzie, nadal będzie się utrzymywał (i to jeszcze większy) dysparytet dochodowy na niekorzyść rolnictwa (...)".

Z drugiej strony eksperci FAPA stanowczo odrzucają twierdzenie Komisji Europejskiej, iż przyznanie rolnikom polskim dopłat bezpośrednich w pełnej wysokości sprawi jakoby, że ich dochody wzrosną ponad poziom średnich dochod贸w w kraju. Jak piszą eksperci FAPA: "Okazuje się (...), że nawet uwzględnienie dochod贸w spoza rolnictwa w gospodarstwach domowych rolnik贸w pokazuje, że w 2000 r. przeciętny miesięczny doch贸d rozporządzalny na osobę był w tych gospodarstwach o ponad 25 proc. niższy od średniej krajowej (456 zł wobec 611 zł na osobę). W dochodzie tym prawie 25 proc. stanowił doch贸d ze świadczeń z ubezpieczeń społecznych i z innych świadczeń socjalnych.

Gdyby dane z roku 2000 odnieść do prognozowanej sytuacji dochodowej polskich rolnik贸w w 2004 r., będącej wynikiem integracji z UE i przyznania dopłat bezpośrednich, okazałoby się, że pomimo wzrostu dochod贸w rolniczych w Polsce o 14-20 proc. (...), dochody rozporządzalne og贸łem gospodarstw domowych rolnik贸w byłyby i tak o 15-18 proc. niższe niż przeciętnie w kraju. Nie ma zatem mowy o tym, aby 100 proc. dopłaty spowodowały powstanie 'komin贸w' dochodowych na obszarach wiejskich".

Autorzy raportu FAPA przestrzegają przed negatywnymi skutkami dla konkurencyjności polskich rolnik贸w, wynikłymi z przyznania krajom kandydującym z Europy Środkowo-Wschodniej niższych płatności bezpośrednich. Zdaniem autor贸w raportu, prowadziłoby to do wyraźnego "zniekształcenia warunk贸w konkurencji".

Autorzy raportu FAPA akcentują: "Wiele analiz ekonomicznych na temat integracji w obszarze rolnictwa prowadzi do wniosku, iż dla polskich rolnik贸w ważniejszy jest fakt zr贸wnania warunk贸w konkurencji z rolnictwem UE-15 niż wysokość tych płatności. Akcesja bez płatności lub przy niskim ich poziomie, ale zar贸wno w Polsce, jak i w UE-15, i możliwe w takim przypadku odejście od limit贸w produkcji byłoby dla polskiego rolnictwa lepszym rozwiązaniem niż obecna propozycja KE. Właściwą miarą korzyści dla tego sektora jest nie to, ile pieniędzy z budżetu UE trafi do polskich rolnik贸w w postaci płatności bezpośrednich, ale jaka jest skala zr贸żnicowania poziom贸w wsparcia w warunkach Jednolitego Rynku oraz skala restrykcyjności limit贸w produkcji (gł贸wnie mleka).
Nawet czasowe zr贸żnicowanie warunk贸w konkurencji mogłoby doprowadzić do nieodwracalnych skutk贸w w postaci utraty rynk贸w i pogłębienia luki technologicznej. Koszty odzyskiwania utraconych rynk贸w są wysokie i mogą stanowić skuteczną barierę rozwoju produkcji rolnej w Polsce w przyszłości, szczeg贸lnie w dziedzinach produkcji silnie uzależnionych od dużej skali produkcji.
Zniekształcenie warunk贸w konkurencji dotyczyłoby nie tylko rynk贸w produkt贸w rolnych, ale także rynku ziemi - już obecnie bardzo wrażliwa kwestia wolnego obrotu gruntami rolnymi uległaby dalszej komplikacji, bowiem pojawiłyby się obawy przed masową dzierżawą i wykupem taniej ziemi rolniczej w Polsce (pozostałaby tania z uwagi na niższe wsparcie opłacalności produkcji) przez rolnik贸w UE-15 otrzymujących dużo wyższe płatności i wykorzystujących tę sytuację jako spos贸b na dostosowanie do nowej sytuacji związanej z reformami WPR
[Wsp贸lnej Polityki Rolnej - J.R. N.]"

Autorzy raportu FAPA wskazują r贸wnież na negatywne skutki przeciągania aż na 10 lat okresu, gdy ostatecznie doprowadzi się do 100-procentowych dopłat bezpośrednich. Piszą, że: "Dla rolnika obietnica płatności pewnej (stałej w ujęciu nominalnym) kwoty w pierwszych latach członkostwa jest dziś więcej warta niż obietnica wypłaty takiej sumy za dziesięć lat. Zależność tę podkreśla fakt, iż właśnie w pierwszych latach członkostwa zapotrzebowanie na środki finansujące inwestycje dostosowawcze będzie największe".

Kto skorzysta

Autorzy raportu FAPA prostują r贸wnież nieprawdziwe twierdzenie ekspert贸w Komisji Europejskiej, głoszących, iż Unii nie stać na sfinansowanie rozszerzenia UE na r贸wnoprawnych zasadach.

Przypominają, że: "Według szacunk贸w koszt贸w i korzyści wykonanych przez Komisję (raport 'Directorate General for Economic and Financial Affairs', czerwiec 2001), wskutek rozszerzenia Unii o 8 kraj贸w Europy Środkowowschodniej poziom Produktu Krajowego Brutto 15 kraj贸w UE będzie w 2009 roku o 0,6 proc. (ok. 70 mld EUR) wyższy niż w scenariuszu bez rozszerzenia. W roku 2006 wzrost ten wyni贸słby około 35-45 mld EUR. Jest to wartość dwukrotnie wyższa niż zaplanowane na rok 2006 wydatki (w obecnej perspektywie finansowej) wydatki z budżetu UE na rozszerzenie nie uwzględniające płatności bezpośrednich (16,7 mld EUR) i wciąż wyższe niż wydatki powiększone o wysokość płatności bezpośrednich (około 25 mld EUR)".

Z cytowanego raportu UE z czerwca 2001 r. wynikało zarazem, że największe korzyści z poszerzenia integracji uzyskają kraje sąsiadujące z Europą Środkowowschodnią, jak Niemcy i Austria.

Wskazując na te fakty, autorzy raportu FAPA krytykują posługiwanie się przez przedstawicieli UE "niepełnym rachunkiem koszt贸w i korzyści". To, że się "wskazuje na wysokie koszty rozszerzenia UE o kraje Europy Środkowowschodniej nie tylko pomniejszając, ale wręcz ignorując korzyści ekonomiczne związane z tym procesem".

Jak wynika więc z raportu FAPA, w podejściu ekspert贸w UE do Polski i innych kraj贸w kandydujących do UE mamy bardzo wiele obłudy, świadomego manipulowania nieprawdziwymi stwierdzeniami, opartymi na informacjach sprzecznych z faktycznymi danymi. Fałszywie przedstawia się w spos贸b wyolbrzymiony rzekome wielkie korzyści dla kraj贸w kandydujących w sytuacji, gdy mogą one, i to bardzo znacząco, stracić.

R贸wnocześnie zaś przemilcza się duże korzyści gospodarcze, jakie zyskają dotychczasowe kraje Piętnastki dzięki wejściu do UE państw z Europy Środkowowschodniej.

Autorzy raportu FAPA powołują się r贸wnież na obliczenia W. Orłowskiego, dowodzące w oparciu o analizę rocznego przyrostu wpływ贸w podatkowych do budżetu państw członkowskich po integracji nowych państw z Europy Środkowowschodniej.

Zdaniem Orłowskiego, "skala korzyści dla obecnych członk贸w 15 kraj贸w UE będzie aż czterokrotnie wyższa od koszt贸w netto".

Raport FAPA rozbija r贸wnież uporczywie upowszechniane przez część publicyst贸w mity o rzekomym skrajnym zap贸źnieniu struktury polskiego rolnictwa w stosunku do Piętnastki z UE. Mity te nie uwzględniają zupełnie takich fakt贸w, jak negatywne skutki dla jakości produkt贸w żywnościowych, wynikłe z nadmiernego użycia środk贸w chemicznych w intensywnym rolnictwie kraj贸w UE. Ani faktu, że polskie rolnictwo z braku tak intensywnego rozwoju produkuje artykuły żywnościowe dużo mniej zanieczyszczone i o wiele zdrowsze.

Istnieje ciągle wielka niewykorzystana szansa na stworzenie w Polsce rolnictwa ekologicznego, kt贸re przy odpowiedniej promocji mogłoby znakomicie konkurować swymi produktami z dużo bardziej zanieczyszczonymi artykułami żywnościowymi z Europy Zachodniej.

Zdaniem autor贸w raportu FAPA, "Chociaż nie ulega wątpliwości, iż polskie rolnictwo potrzebuje zmian strukturalnych - powiększenia powierzchni gospodarstw, redukcji zatrudnienia i poprawy produktywności pracy - to jednak skala tych potrzeb w Polsce - z punktu widzenia czystej efektywności ekonomicznej - jest tylko niewiele większa niż średnio w UE-15 i bardzo podobna jak w takich krajach UE-15, jak Austria, Szwecja, Finlandia czy Niemcy. Wniosek ten wynika z por贸wnania relacji wydajności pracy w rolnictwie (Polski i UE-15), tj. w stosunku do dziedzin pozarolniczych. Warto też pamiętać, iż w niekt贸rych krajach UE-15, podobnie jak w Polsce, w strukturze agrarnej dominują gospodarstwa małe o powierzchni do 5 ha (...).

Wzorem dla Polski jest nie intensywne rolnictwo niekt贸rych kraj贸w UE-15, ale właśnie europejski model rolnictwa polskiego. Polskie rolnictwo już dziś jest pod wieloma względami bliższe temu modelowi niż rolnictwo UE-15. (...) gospodarstwa wielkoobszarowe, oparte na bardzo intensywnych technologiach, kt贸re wyłoniły się w UE-15 przed ostatnimi reformami WPR [Wsp贸lnej Polityki Rolnej - J.R.N.] są niepożądane nie tylko w UE-15, ale i w Polsce".

Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-06-12

powrot