|
W dniu 28.03.02. "Rzeczpospolita" zamieściła wywiad z arcybiskupem Henrykiem
Muszyńskim, metropolitą gnieźnieńskim, reprezentantem Konferencji Episkopatu
Polski przy Komisji Episkopat贸w Unii Europejskiej (COMECE), a w dniu 08.05.02.
ukazał się wywiad o podobnej tematyce w Gazecie Wyborczej.
W wywiadzie zamieszczonym w "Rzeczpospolitej" nawiązywał też ks. Arcybiskup do
dokumentu Episkopatu Polski z dnia 21.03.02 zatytułowanego "Biskupi Polscy o
integracji europejskiej".
Po przeczytaniu zar贸wno wyżej wymienionego dokumentu, jak i wywiadu ks.
Arcybiskupa, może nasunąć się podejrzenie, że nastąpiło jakieś ogromne
nieporozumienie i pomieszanie pojęć Unii Europejskiej jako organizacji, do
kt贸rej należy lub też będzie należeć większość kraj贸w kontynentalnej Europy - z
pojęciem Europy jako wsp贸lnego dziedzictwa kulturowego i etycznego kraj贸w
europejskich. Mieszają się tam pojęcia UE jako Europy Ojczyzn (co pozostaje w
sferze pobożnych życzeń Arcybiskupa Muszyńskiego) ze stanem faktycznym Unii
Europejskiej jako organizacji dążącej do utworzenia europejskiej ojczyzny -
czyli federalnego państwa europejskiego z własną walutą, polityką zagraniczną,
polityką gospodarczą, prawodawstwem (nadrzędnym w stosunku do ustaw
poszczeg贸lnych kraj贸w członkowskich), konstytucją (nad kt贸rą właśnie pracują
organy unijne), siłami policyjnymi i armią. Innymi słowy, UE posiada lub też
jest w trakcie wypracowywania atrybut贸w państwowości. Proces integracji polega
na stopniowej utracie suwerenności przez instytucje narodowe takie jak
parlamenty czy też sądy. Znane są przypadki kiedy prawomocny wyrok, wydany przez
sąd krajowy (Wielka Brytania), wskutek apelacji skazanego do trybunału unijnego,
został anulowany jako zbyt surowy. Ponieważ artykuł 47, rozdział VI Karty Praw
Podstawowych stwierdza między innymi że: (...) każdy człowiek, kt贸rego prawa
i wolność są gwarantowane ustawodawstwem unijnym, w przypadku gdy te prawa są
pogwałcone [w świetle prawa unijnego], ma prawo do apelacji i zadośćuczynienia
przed trybunałem [Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości]. Dodatkowo artykuł
49 tego samego rozdziału stwierdza: (...) jeżeli w następstwie popełnienia
przestępstwa, prawo przewiduje lżejszą karę, taka kara powinna być orzeczona.
I tak anulowana została niezawisłość sąd贸w poszczeg贸lnych państw.
Tego to właśnie stanu faktycznego zdaje się nie zauważać Arcybiskup Muszyński.
Nastąpiło z tego powodu takowe pomieszanie pojęć, że po przeczytaniu wywiadu w
"Rzeczpospolitej" można dojść do wniosku ze Arcybiskup Muszyński m贸wił o
zupełnie innej koncepcji organizacji europejskiej niż prowadząca z nim wywiad
Ewa Czaczkowska.
Wiele os贸b ostatnio używa terminu "zjednoczona Europa", "zjednoczenie
europejskie" itp. Jednakże są to określenia dalece nieprecyzyjne, ponieważ nie
określają jasno, o jakim modelu zjednoczonej Europy m贸wią, i jaki model tego
zjednoczenia popierają. Wszak o zjednoczonej Europie m贸wił i Hitler, i Monnet, i
generał de Gaulle. Istnieje pojęcie zjednoczonej Europy jako Europy Ojczyzn, co
trafnie ujął właśnie generał de Gaulle, kt贸ry był wrogiem wszelkich instytucji
ponadnarodowych i pomysł贸w na Stany Zjednoczone Europy - pomysł贸w, kt贸re już w
jego czasach pojawiały się bardzo często, i kt贸rych gł贸wnym autorem był Jean
Monnet. Są to dwa przeciwstawne sobie pojęcia, nawzajem się wykluczające. Idea
"Europy Ojczyzn" to nic innego jak Europa państw narodowych, kt贸re na r贸żnej
płaszczyźnie (nade wszystko gospodarczej i politycznej) wsp贸łpracują ze sobą,
przy r贸wnoczesnym zachowaniu własnej suwerenności. Oto co na ten temat
powiedział gen. de Gaulle:
Jak głęboko bowiem trzeba pogrążyć się w iluzjach lub stronniczości, by
sądzić, że narody europejskie, ukształtowane w ciągu długich wiek贸w wśr贸d
niezliczonych wysiłk贸w i mąk, mające, każdy z osobna, swoje położenie
geograficzne, swoją historię, język, tradycje, formy ustrojowe, mogłyby przestać
być sobą i stanowić odtąd tylko jeden nar贸d? Jakże pobieżne są poglądy, na
kt贸rych opiera się tak często wysuwane przez ludzi naiwnych por贸wnanie między
tym, co powinna uczynić Europa, a tym co uczyniły Stany Zjednoczone, choć
zbudowanie ich rozpoczęło się od punktu zerowego, na zupełnie nowym terenie,
przez kolejno napływające fale kolonist贸w wyrwanych ze swych środowisk
narodowych. (de Gaulle, Pamiętniki..., s. 231).
Należy więc zauważyć, że europejska wizja de Gaulle'a czy Sir Jamesa Goldsmitha,
"Europa Ojczyzn", to nie jest żaden Traktat z Maastricht - to Europa państw
narodowych.
Tej wizji europejskiego zjednoczenia diametralnie przeciwna jest wizja Monnet'a,
kt贸rego ideą było scalenie Europy w Stany Zjednoczone: jedno państwo federalne,
czyli "europejska ojczyzna". Jest to właśnie teraźniejsza Unia Europejska,
powstała z jego idei i na naszych oczach przepoczwarzająca się w państwo
federalne oparte na zasadach liberalizmu moralnego i bez granic wewnętrznych
(Traktat z Maastricht uzupełniony Traktatem Amsterdamskim, znany r贸wnież jako
Traktat Unii Europejskiej).
Jest to wizja taka a nie inna, i wszelkie postulaty m贸wiące, że "my to
zmienimy", są raczej bezsensowne. Można to jedynie zaakceptować jako całość,
wraz z eutanazją, aborcją, małżeństwami homoseksualnymi, utratą suwerenności,
rozbiciem dzielnicowym na euroregiony i powolnym unicestwieniem państw
narodowych - lub też jako całość odrzucić.
Idea Europy Ojczyzn jest obecnie jedynie ideą. Unia Europejska jako europejska
ojczyzna, wraz z całym jej balastem jest w tej chwili rzeczywistością. Polska
może jedynie wstąpić do tej, a nie innej Unii.
Więc m贸wienie o "zjednoczonej europie" i integrowaniu się z nią, bez określania
modelu tego zjednoczenia, jest de facto propagowaniem integracji z ponadnarodową
instytucją, w kt贸rej demokracja jest pustym frazesem i istnieje jedynie na
papierze, kt贸ra jest do gruntu skorumpowana, zar贸wno moralnie, etycznie jak i
politycznie, w kt贸rej gł贸wny organ, Komisja Europejska, została zmuszona do
masowej rezygnacji w 1999 roku, gdy na jaw wyszło wszechobecne w niej
łap贸wkarstwo i protekcjonizm - instytucją, kt贸ra jest de facto zarządzana przez
gang niewybieralnych w demokratycznych wyborach biurokrat贸w, a kt贸ra w
rezultacie doprowadzi do unicestwienia naszego Państwa poprzez rozbicie go na
euroregiony. Natomiast w dziedzinie gospodarczej, już sam układ stowarzyszeniowy
z tą instytucją doprowadził Polskę do zapaści gospodarczej, zwiększenia
bezrobocia, zniszczenia przemysłu i zubożenia społeczeństwa. W sumie można
powiedzieć, że integracja z tą instytucją nic nam nie da, ani na płaszczyźnie
etycznej, moralnej, ani na płaszczyźnie gospodarczej, a grozi nam za to dalszą
utratą suwerenności i dalszym zubożeniem społeczeństwa.
Stwierdza Arcybiskup Muszyński: Od tysiąca lat Europę łączyła christianitas,
czyli cywilizacja chrześcijańska, oraz że U podstaw zjednoczonej Europy
leżała inspiracja chrześcijańska - zapewnienie pokoju, względnego dobrobytu
opartego na fundamentalnych wartościach. Natomiast w dokumencie Episkopatu
"Biskupi Polscy wobec integracji europejskiej", w punkcie 3 czytamy: Idea
zjednoczonej Europy zrodziła się z inspiracji chrześcijańskiej polityk贸w takich
jak: Alcide De Gasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer.
O ile jest prawdą, że christianitas przez kilkanaście wiek贸w łączyła
Europę w dziedzinie religijnej, czy tez kulturowej i cywilizacyjnej, to
jednak nie te same zasady łączą oderwaną od tradycji Unię Europejską. Wręcz
przeciwnie: UE jest organizacją na wskroś zsekularyzowaną, bez podłoża
religijnego, co jest zresztą podkreślone w dokumencie Episkopatu Polski, w
punkcie 9: Ubolewamy, że z Karty Europy usunięto wszelkie bezpośrednie
odwołanie do religii, a zatem i do chrześcijaństwa. Za Janem Pawłem II uznajemy
to za fakt ahistoryczny i obraźliwy wobec Ojc贸w Nowej Europy wspomnianych na
początku naszego słowa.
Przeciwko takiemu odwołaniu się do religii w preambule Karty Praw Podstawowych:
Czerpiąc inspirację ze swego dziedzictwa duchowo-religijnego i moralnego,
zaprotestowała Francja, kiedy to Lionel Jospin, powołując się na zagwarantowaną
konstytucją laickość państwa francuskiego, zaprotestował przeciw zapisowi o
"dziedzictwie religijnym". Natomiast szef francuskiej dyplomacji, Pierre
Muscovici oświadczył, że jeśli z projektu nie zostaną usunięte odniesienia
religijne, to jego kraj nie zaakceptuje tekstu preambuły. W lewicującym
czasopiśmie "Liberation", jeden z lewicowych działaczy francuskich napisał:
Europa będzie świecka, albo w og贸le jej nie będzie. Pod wpływem takich to
nacisk贸w politycznych zapis o "dziedzictwie religijnym" został usunięty.
Najwyraźniej instytucja Unii Europejskiej nie życzy sobie chrześcijańskiego
charakteru. Podczas obchod贸w 1000-lecia Zjazdu Gnieźnieńskiego na spotkaniu
prezydent贸w z Europy Środkowej, prezydent Niemiec Johannes Rau przedstawił nową
wizję Europy: W Europie zachodniej już prawie żaden kraj nie jest
zwolennikiem chrześcijańskiego modelu człowieka. Dlatego też potrzebujemy
właśnie nowej Europy, nad kt贸rą nie ma żadnego kościelnego parasola. Podobną
deklarację złożył socjaldemokratyczny kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, kt贸ry
po spotkaniu z premierem Buzkiem oświadczył, że wsp贸lna Europa jest wprawdzie
wsp贸lnotą wartości (należy tu dodać wątpliwych wartości, takich jak liberalizm,
eutanazja, aborcja itp.), ale nie jest wsp贸lnotą religijną. Natomiast rzecznik
komisarza ds. poszerzenia Unii Europejskiej Jean-Christophe Filori, powiedział,
że Unia Europejska nie jest "klubem chrześcijańskim".
R贸wnież jeżeli chodzi o wypowiedź Arcybiskupa Muszyńskiego oraz tezy dokumentu
Episkopatu na temat inspiracji chrześcijańskiej leżącej ponoć u korzeni
zjednoczonej Europy i zasług w tej dziedzinie polityk贸w takich jak: Alcide De
Gasperi, Robert Schuman czy Konrad Adenauer - wyobrażenia biskup贸w mijają się
nieco z prawdą.
Pomysł zjednoczonej Europy w formie ponadnarodowego państwa, kt贸rego
podwalinami jest Traktat z Maastricht, a kt贸rego przewodnią ideą i zamiarem jest
stworzenie ponadnarodowego, scentralizowanego, biurokratycznego państwa, kt贸re
ma za zadanie położyć kres państwom narodowym, narodził się w głowie
niejakiego Jeana Monneta (1888-1979), kt贸ry był ze wszech miar kosmopolitą i
przysięgłym wrogiem państwa narodowego. Jego biografia jest warta prześledzenia,
tutaj jedynie wspomnę, że odgrywał on znaczną rolę podczas Pierwszej Wojny
Światowej, a pod jej koniec osiągnął stanowisko zastępcy sekretarza generalnego
Ligi Narod贸w. Rozczarowany systemem jednomyślności, kt贸ra była wymagana podczas
głosowania nad r贸żnymi projektami tej Ligi, zrezygnował ze stanowiska, za gł贸wną
przyczynę podając prawo veta, kt贸re czyni niemożliwym pokonanie narodowych
egoizm贸w.
R贸wnie wielkie zasługi w dziedzinie administracji wojskowej oddał podczas
Drugiej Wojny Światowej, podczas kt贸rej w 1940 roku wystąpił z planem
zjednoczenia w jedno państwo Wielkiej Brytanii i Francji. W 1943r. został
członkiem Komitetu Wyzwolenia Narodowego "Wolna Francja", gdzie na zebraniu w
dniu 05.08.1943 r. stwierdził: Nie będzie pokoju w Europie, jeżeli po wojnie
zostaną odrodzone państwa narodowe. Kraje europejskie są zbyt małe, żeby
zagwarantować swojej ludności dobrobyt i zdobycze socjalne. Państwa europejskie
muszą przemienić się w europejską federację.
W roku 1949, kiedy pojawiła się groźba francusko-niemieckiego konfliktu o
Zagłębie Ruhry, Monnet, kt贸ry pełnił w贸wczas funkcję Komisarza Planowania przy
rządzie francuskim, wystosował memorandum do ministra spraw zagranicznych
Schumana z propozycją stworzenia nadrzędnej organizacji, kt贸rej decyzje będą
obowiązujące zar贸wno dla Francji jak i dla Niemiec, a kt贸ra to organizacja
będzie pierwszą podwaliną europejskiej Federacji.
Schuman, w porozumieniu z Adenauerem, tę propozycję zaakceptowali i tak w 1951
roku powstała Europejska Wsp贸lnota Węgla i Stali, do kt贸rej dołączyły, opr贸cz
Niemiec i Francji, Holandia, Luksemburg, Włochy i Belgia. Kilka lat p贸źniej, w
1955 roku Monnet założył "Komitet Akcji dla Uformowania Stan贸w Zjednoczonych
Europy", w kt贸rego szeregach niezłomnie pracował aż do swojej śmierci, i za
pomocą kt贸rego nawoływał polityk贸w europejskich do stworzenia europejskiego
państwa federalnego.
Jak więc widzimy, idea zjednoczonej Europy wcale nie zrodziła się z inspiracji
chrześcijańskiej polityk贸w takich jak: Alcide De Gasperi, Roberta Schumana czy
Konrada Adenauera, tak jak tego chce Episkopat, ale z działalności Jeana
Monneta, kt贸ry tych właśnie polityk贸w inspirował, co zresztą on sam opisał w
swoich "Memoires", w roku 1976:
(...) Podczas gdy [w sferach politycznych] toczy się zażarta walka o władzę,
nikt nie toczy walki w dziedzinie, w kt贸rej ja sam chciałem działać 聳 w walce o
przyszłość, bowiem tej dziedziny nie rozświetlają światła bieżących wydarzeń.
Ponieważ nie narzucałem się politykom, mogłem liczyć na ich poparcie.
Najistotniejsze jest jednak to, że dochodzenie do władzy trwa bardzo długo, lecz
wyjaśnienie politykom, kt贸rzy już władzę osiągnęli, jak wybrnąć z bieżących
kłopot贸w, zajmuje bardzo mało czasu: w krytycznym momencie są oni szczeg贸lnie
otwarci na przyjęcie takich porad. W chwili, kiedy sami politycy nie mają
pomysłu na rozwiązanie problemu, niezwykle chętnie przyjmują podsuwane im idee,
jeżeli tylko mogą przedstawić je jako swoje własne. To oni podejmują polityczne
ryzyko, i to oni potrzebują przystrajać się wieńcami wawrzynu. W dziele, kt贸re
ja prowadziłem, należy zapomnieć o odznaczeniach i sławie. Cokolwiek by inni nie
m贸wili, nie bardzo lubię pozostawać w cieniu, lecz tylko za cenę usunięcia się w
cień mogę zwieńczyć swe plany sukcesem, to chętnie płacę taką cenę.
Bez akcji Monneta nie byłoby Wsp贸lnoty Europejskiej. On to właśnie jest jej
duchowym ojcem, a nie idea christianitas lub chrześcijańscy politycy europejscy.
Jednakże niekt贸rzy twierdzą, że Monnet jedynie zaadoptował pomysły na państwo
paneuropejskie z doświadczeń i nauk innego, bardziej znanego polityka. Podczas
gdy Monnet działał jakby poza kulisami polityki europejskiej lecz nie przestawał
być jej "szarą eminencją", niejaki Adolf Hitler - przy pomocy Mussoliniego,
Petaina, Quislinga, Musserta i paru innych - r贸wnież wszelkimi siłami dążył do
stworzenia zjednoczonego państwa europejskiego. Wprawdzie jego metody r贸żniły
się nieco od metod, kt贸rymi do tego samego celu dążył Monnet, ale cel i wizja
były bardzo podobne.
Można tu polecić do przeczytania świetną książkę napisaną przez prof. Johna
Laughlanda, politologa i wykładowcy uniwersytetu w Sorbonie, "The Tainted
Source" lub też "Europe's Full Circle" pi贸ra Rodney Atkinson聮a.
W swej doskonale udokumentowanej, o bogatej bibliografii książce, prof.
Laughland punkt po punkcie dowodzi, że zjednoczona Europa zalęgła się właśnie w
m贸zgach hitlerowc贸w. Oto parę przykład贸w:
- Hitler przed wojną, tak samo jak i podczas wojny, w czasie całej swej kariery
politycznej zawsze m贸wił o zjednoczonej Europie.
- Joseph Goebbels pierwszy użył wyrażenia "obalić granice" i uważał że historia
zjednoczenia Niemiec ma posłużyć jako model zjednoczonej Europy. W swojej
książce "Das Europa der Zukunft" (Przyszłość Europy) Goebbels stwierdza, że za
50 lat nikt w Europie nie będzie myślał kategoriami państwa.
W tym miejscu należałoby nadmienić, że w Traktacie z Maastricht, Tytuł I,
Postanowienia wsp贸lne, Artykuł B, między innymi stwierdza się:
Unia stawia przed sobą następujące cele:
- wspieranie stałego i trwałego postępu gospodarczego i społecznego (...) przede
wszystkim przez utworzenie obszaru, kt贸ry byłby pozbawiony granic wewnętrznych,
[przez] pogłębianie gospodarczej i społecznej sp贸jności (...)
- 22.06.1940 r. Herman Goering zarządził wprowadzenie w życie projektu
Europejskiej Wsp贸lnoty Gospodarczej ze stałą wartością marki w stosunku do walut
kraj贸w należących do wsp贸lnoty, bez barier celnych i z utworzeniem strefy
wolnocłowej.
- W 1941 r. Alfred Six i Werner Daitz zorganizowali konferencję pod wdzięczną
nazwą "Nowa Europa", w kt贸rej wzięło udział ponad 300 os贸b z rożnych kraj贸w, a w
marcu 1943 r. opracowano oficjalne plany konfederacji europejskiej.
- W 1942 r. Joachim von Ribbentrop poinformował Hitlera o planie proklamowania
Konfederacji Europejskiej natychmiast po zwycięstwie militarnym Niemiec. W skład
tej konfederacji miały wejść: Niemcy, Włochy, Dania, Norwegia, Słowacja,
Francja, Finlandia, Rumunia, Bułgaria, Węgry, Serbia, Chorwacja, Hiszpania i
Grecja.
W 1942 r. została opublikowana książka pod tytułem "Wsp贸lnota Europejska".
Gł贸wny autor tej książki, doktor ekonomii, pisał już w 1940 r. o: "Centralnym
Związku Europejskim", "Europejskiej Sferze Ekonomicznej". W swej książce pisał:
Żaden nar贸d europejski nie może samodzielnie osiągnąć najwyższego pułapu
wolności ekonomicznej, kt贸ra będzie odpowiadać potrzebom społecznym...
Uformowanie ogromnego (gł贸wnego) obszaru gospodarczego jest następstwem
naturalnego rozwoju...Musimy być przygotowani na to, aby poddać własne interesy
(dobro) interesowi Wsp贸lnoty Europejskiej.
Jeden ze wsp贸łautor贸w tej książki pisał: Klasyczna gospodarka narodowa jest
już martwa... wsp贸lnotą przyszłości jest gospodarka europejska... przyszłość i
zasięg europejskiej wsp贸łpracy zależy od nowego, wsp贸lnego planu gospodarczego.
Inny z autor贸w tej samej książki napisał: Mamy za cel (zadanie) stworzenie
nowej Wsp贸lnoty Europejskiej. Jestem przekonany, ze wysiłek tej wsp贸lnoty będzie
trwał też po zakończeniu tej wojny.
Ostanie trzy słowa wyjaśniają wszystko. Gł贸wnym autorem tej książki był
nazistowski Minister Gospodarki Walter Funk. Wsp贸łautorami byli nazistowski
naukowiec Heinrich Hunke oraz nazistowski funkcjonariusz Gustaw Koenig. Po
wydaniu rozkaz贸w Goeringa w 1940 r. nastąpił projekt unifikacji Europy na
szerszą skalę.
Seyss-Inquart, Gauleiter Holandii m贸wił: Nowa Europa solidarności i
wsp贸łpracy pomiędzy jej ludźmi osiągnie szybko wzrastający dobrobyt, kiedy tylko
granice gospodarcze zostaną usunięte.
Natomiast francuski minister rządu Vichy, Jacques Benoist-Mechin twierdził, że
Francja musi porzucić nacjonalizm i zając honorowe miejsce we Wsp贸lnocie
Europejskiej.
Widać więc dość wyraźnie, że przypisywanie chrześcijańskich źr贸deł pomysłowi
federalnej Europy jest błędne. Jeżeli już nawet nie sięgać do rzeczywistych
pomysłodawc贸w tj. Hitlera i sp贸łki, to już nie da się w żaden spos贸b pominąć
Monnet'a.
Twierdzi Arcybiskup Muszyński: Prawo naturalne jest prawem wszystkich ludzi i
dlatego będziemy bronili małżeństwa jako trwałego związku mężczyzny i kobiety.
Jeżeli ktoś nie uznaje prawa Bożego, to niechże przynajmniej uzna prawo natury.
Małżeństwo to nie jest zalegalizowany związek dw贸ch egoist贸w o identycznej
orientacji seksualnej, a wsp贸lnota życia, w kt贸rej musi być miejsce także na
dziecko. Dziecko zaś z natury potrzebuje matki i ojca, w przeciwnym razie jest
pokrzywdzone, jest okaleczone od strony duchowej, nie może rozwijać się do pełni
istoty ludzkiej.
Aby zaraz po tym dodać: Jest to zagwarantowane w Karcie Praw Podstawowych, a
jestem przekonany, że r贸wnież w przyszłej konstytucji europejskiej będzie
wyraźne stwierdzenie, iż respektuje się ustawodawstwo narodowe. Oczywiście mogą
być jakieś analogie między ustawodawstwem państw, ale może być całkowicie
r贸żnie. Proszę zwr贸cić uwagę, jakie w tych kwestiach są r贸żnice między prawem w
Holandii a prawem w Irlandii. Oczywiście mogą być pewne formy pressingu,
lobbingu, ale decyzje zależą od nas.
I w tej kwestii Arcybiskup Muszyński znalazł się na "polu minowym",
kt贸rym jest ustawodawstwo unijne. W interpretacji tego ustawodawstwa nie
można opierać się na jednym tylko paragrafie czy artykule, ale należy sięgnąć do
kilku innych dokument贸w, kt贸re się do tego paragrafu odnoszą, uzupełniają go lub
objaśniają. Ustawodawstwo unijne jest tak wieloznaczne i pozostawiające tak
szerokie pole do interpretacji, że niewiele os贸b naprawdę je rozumie, a mało kto
zna je w całej rozciągłości.
Jedynie do roku 1996 liczba r贸żnych dokument贸w prawnych wydanych przez Unię
przekroczyła 23 027, co oznacza wydanie 887 praw unijnych rocznie! Unia
Europejska wprowadza nowe prawa całkiem hurtowo, około trzech nowych praw
dziennie, piątek, świątek czy niedziela. Jeżeli unijni biurokraci nie zwolnili
tempa pracy i nadal prowadzą w tym samym tempie swą radosną tw贸rczość, to do tej
pory "spłodzili" następne 5322 dokumenty prawne. Jaki umysł prawniczy jest w
stanie to wszystko poznać, pojąć i zinterpretować?
Sp贸jrzmy jedynie na sprawę, kt贸rą porusza w swojej wypowiedzi Arcybiskup, a
mianowicie interpretację związku małżeńskiego i sytuację prawną, kt贸ra się tu
wywiązuje, tzn. podrzędność prawa poszczeg贸lnych państw w stosunku do
ustawodawstwa unijnego.
Prawdą jest, że Artykuł 9 Karty Praw Podstawowych, zawiera zdanie:
Prawo do zawierania związk贸w małżeńskich i posiadania rodziny powinno być
zagwarantowane w zgodności z ustawodawstwem poszczeg贸lnych kraj贸w.
Jednakże zapis ten powinno się rozważyć w połączeniu z Artykułem 21 tego samego
dokumentu:
1) Zabrania się wszelkiej dyskryminacji ze względu na: płeć, rasę, kolor,
przynależność etniczna lub pochodzenie społeczne, kod genetyczny, język, wiarę
lub religię, opinie polityczną, przynależność do mniejszości narodowej, stan
posiadania, urodzenie, inwalidztwo, wiek lub orientacje seksualna.
Pojawia się tu przepotężne słowo-wytrych: DYSKRYMINACJA. Nie można
dyskryminować z powodu orientacji seksualnej, ani też z innych powod贸w, a więc
r贸wnież w sprawach zawierania małżeństw nie będzie można stosować dyskryminacji.
Gdyby jakakolwiek "dyskryminacja" ze względu na orientację seksualną miała
miejsce - np. jako odmowa udzielenia ślubu (cywilnego, lub tez innej formy
legalizacji związku) homoseksualistom - to jako obywatele państwa członkowskiego
UE, Polacy r贸wnież nabywają prawa wynikające z obywatelstwa unijnego, a więc
prawo do składania apelacji od decyzji podjętych w sądach krajowych w
Europejskim Trybunale Sprawiedliwości oraz Europejskim Trybunale Praw Człowieka.
A ich decyzje, tak samo jak łaska pańska, na pstrym koniu jeździ. Nigdy nie
wiadomo, w kt贸rą stronę skoczy.
Sprawa ustanowienia obywatelstwa unijnego i szczeg贸łowy opis wynikających z
niego praw i obowiązk贸w, jest opisana w niezwykle ważnym dokumencie, tzw.
Traktacie z Maastricht, kt贸ry wraz z poprawkami wprowadzonymi przez Traktat z
Amsterdamu, tworzy Traktat Unii Europejskiej, w kt贸rym to po raz pierwszy podane
jest określenie obywatelstwa unijnego.
W Tytule II, Części II, Obywatelstwo Unii Europejskiej, czytamy:
Artykuł 8:
1)Ustanawia się Obywatelstwo Unii Europejskiej.
Każda osoba kt贸ra posiada obywatelstwo Państwa Członkowskiego, jednocześnie
posiada obywatelstwo Unii.
2)Obywatele Unii Europejskiej posiadają wszelkie prawa określone tym Traktatem
oraz powinni podlegać także obowiązkom określonym w tym Traktacie.
Jeżeli jeszcze dodać do tego zapisy w Konstytucji III RP:
Art. 87.
1.Źr贸dłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są:
Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.
To wynika z tego niezły galimatias.
Taką właśnie ratyfikowaną umową międzynarodową, po przeprowadzonym referendum
akcesyjnym - oczywiście jeżeli w wyniku tego referendum Polska przystąpi do Unii
- będzie podpisany przez rząd RP Układ Członkowski z Unią Europejską, a więc
prawa obowiązujące w Unii będą jednocześnie obowiązywały w Polsce.
Do tego jeszcze należy dodać:
Art. 90
1. Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać
organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organ贸w
władzy państwowej w niekt贸rych sprawach.
oraz Art. 91
3. Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy
konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest
stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.
Przy tym wszystkim należy też nadmienić, że prawie wszystkie kraje unijne, w
takiej czy innej postaci, mają zalegalizowane związki pomiędzy osobnikami tej
samej płci. W jednych państwach możliwe jest pełnoprawne małżeństwo, w innych
zalegalizowany konkubinat, w niekt贸rych krajach możliwa jest nawet adopcja
dzieci przez osoby pozostające w tego typu związku (Dania i Holandia). Wszystkie
kraje skandynawskie, za wyjątkiem Finlandii zezwalają na zawieranie małżeństw
cywilnych. Nawet kraje uważane za katolickie, Francja, Hiszpania, Portugalia i
dwa miasta włoskie, Piza i Florencja, posiadają w swoim prawodawstwie
legalizacje takich związk贸w. W Portugalii na przykład, po dwuletnim pożyciu pary
homoseksualne nabywają takich samych praw jak pary heteroseksualne. W Hiszpanii,
Parlamenty Katalonii i Aragonii nadały związkom homoseksualist贸w te same prawa,
kt贸rymi do tej pory cieszyły się bardziej tradycyjne związki małżeńskie, za
wyjątkiem adopcji. Natomiast w Irlandii, gdzie związek małżeński jest związkiem
religijnym, nic nie stoi na przeszkodzie zawierania ślub贸w homoseksualnych jako
prywatnych związk贸w, kt贸re mogą być por贸wnywalne z małżeństwem cywilnym. Takie
związki nie są uznawane przez rząd za małżeństwa, lecz mają postać prywatnego
kontraktu pomiędzy dwojgiem ludzi. Jednakże Konstytucja Irlandii wymaga od rządu
uznawania ważności związk贸w małżeńskich zawartych w innych krajach.
Natomiast w Wielkiej Brytanii związki homoseksualne mogą być zawierane w
Londynie, na drodze rejestracji związku u władz miejskich. Jedynym wymogiem
jest, aby jedna ze stron zawierających taki związek, mieszkała na stale w
Londynie. Ceremonia kosztuje jedyne 艁85 (bez względu na płeć zawierających
związek).
Z kraj贸w kandydujących, Węgry przyznały parom tej samej płci te same prawa,
jakie przysługują konkubinatowi heteroseksualnemu, tj. większość praw
przysługujących związkom małżeńskim, za wyjątkiem adopcji. Wywierane są r贸wnież
naciski na Cypr, celem wymuszenia na rządzie większych praw dla
homoseksualist贸w. W liście skierowanym do George Vassiliou, gł贸wnego negocjatora
akcesyjnego Cypru, holenderska posłanka do Parlamentu Europejskiego, pani
Lousewies van der Laan, kt贸ra piastuje w Unii stanowisko zastępcy prezydenta
Komitetu Kontroli Budżetowej, poinformowała listem oficjalnym rząd Cypru, że
dop贸ki nie zniesie on wszelkiej dyskryminacji skierowanej przeciwko
homoseksualistom, będzie głosowała przeciwko integracji wyspy z Unią Europejską.
Do "dyskryminacji" przeciwko homoseksualitom zalicza się r贸wnież sprawa związk贸w
homoseksualnych.
Pierwsze kroki zostały już uczynione, wkr贸tce przyjdzie czas na pełne
r贸wnouprawnienie.
W związku z powyższym, nadzieje Arcybiskupa Muszyńskiego związane z
wprowadzeniem konstytucji Unii Europejskiej wydają się całkowicie bezpodstawne.
Liczenie na to, że Unia będzie respektowała nasze ustawodawstwo w kwestiach
etycznych, i zapisze w swojej konstytucji pierwszeństwo praw poszczeg贸lnych
państw nad prawem unijnym, jest delikatnie m贸wiąc mrzonką, czyli pozostaje
jedynie w sferze pobożnych życzeń. Konstytucja Unii Europejskiej jest następnym
krokiem w kierunku dalszej federalizacji Europy, a co za tym idzie,
ujednolicenia panujących w niej praw. Idea konstytucji europejskiej wyszła do
niemieckich socjaldemokrat贸w i francuskich socjalist贸w. Przez nich to
właśnie forsowana jest koncepcja przekształcenia traktat贸w konstytuujących Unię
Europejską w jej jednolitą konstytucję.
Wobec tego pojawia się natychmiast pytanie - jak mają się konstytucje
poszczeg贸lnych kraj贸w do tej konstytucji nadrzędnej? W sytuacji Polski, biorąc
pod uwagę cytowane powyżej artykuły naszej Konstytucji, nie napawa to zbytnim
optymizmem. Tego typu zapisy w Konstytucji pozostawiają otwartą furtkę do
sukcesywnego ograniczania suwerenności państwowej. Natomiast raz oddana Unii
Europejskiej suwerenność kraju członkowskiego, może już być nie do odzyskania,
zar贸wno na gruncie prawa wewnętrznego jak i międzynarodowego.
Podobne stwierdzenia wygłosił ks. Arcybiskup ponownie w dniu 08.05.02. w
wywiadzie udzielonym Bogumiłowi Łozińskiemu, a zamieszczonym w Gazecie
Wyborczej.
Podczas tego wywiadu, objawia Arcybiskup Muszyński ogromną wiarę w obietnice
polityk贸w, kt贸rzy za gł贸wny cel swojej kadencji postawili sobie wprowadzenie
Polski do U.E.
Czy ta wiara w dobrą wolę polityk贸w prowadzących negocjacje akcesyjne, to nie
przypadkiem wyraz politycznej naiwności, zważywszy na fakt, iż jak dotąd polscy
negocjatorzy ani nie zająknęli się na temat chrześcijańskich wartości? Czy
nie dziwi ta łatwowierność wobec faktu, iż jednocześnie wysuwa się w Polsce
postulat r贸wnouprawnionych "małżeństw" homoseksualnych, gdyż jakoby tego
wymagało od nas "tolerancyjne" prawodawstwo unijne?
Integracja z Unią Europejską jest dla tego rządu sprawą nadrzędną, w związku z
czym politycy gotowi są obiecać wszystko, nie dotrzymując niczego.
Rząd, kt贸rego gł贸wnym celem politycznym jest - według jego własnych oświadczeń -
wprowadzenie Polski do Unii dosłownie za każdą cenę, traci grunt pod nogami,
gdyż - w miarę ujawniania nowych fakt贸w na temat akcesji Polski do UE -
zarysowuje się coraz bardziej realna możliwość przegrania referendum
akcesyjnego. W tej sytuacji rząd rozgląda się za sojusznikiem, kt贸ry m贸głby
"dorobić" jakieś słuszne podłoże ideologiczne do polskiej integracji z Unią -
sojusznikiem, kt贸rego społeczeństwo polskie darzy kredytem zaufania, a kt贸ry to
sojusznik zechciałby to posunięcie rządu firmować powagą swego urzędu. Czyli
ideologia miałaby zasłonić brak istotnych wymiernych korzyści dla państwa i
Narodu.
Być może wskutek zabieg贸w Episkopatu i celem zjednania sobie przychylności
społeczności katolickiej jakieś zapisy gdzieś się w jakichś dokumentach unijnych
nawet pojawią. Jednakże papier cierpliwy, wszystko zniesie, a od zapis贸w do
praktycznego ich stosowania droga daleka.
Powołuje się ks. Arcybiskup na poparcie takich organizacji unijnych jak COMECE,
twierdząc:
Pamiętajmy, że Polska nie jest tu sama. Istnieje Komisja Episkopat贸w
Wsp贸lnoty Europejskiej (COMECE), kt贸ra na bieżąco formułuje postulaty wobec Unii
Europejskiej.
Swoje uwagi wobec zjednoczenia formułuje r贸wnież KEK - komisja zrzeszająca
niekatolickie Kościoły chrześcijańskie w Europie. Istnieje wola wypracowania
wsp贸lnego stanowiska wszystkich Kościoł贸w chrześcijańskich w Europie wobec
zjednoczenia. Bardzo liczę na sformułowanie takiego stanowiska, bo będzie ono
miało taką rangę, że nie da się go zignorować.
Skąd to przekonanie w skuteczność działań tych organizacji? Wszak działalność
tych organizacji w ramach Unii europejskiej nie jest niczym nowym, działają już
od dawna i nie mogą pochwalić się jakimiś znacznymi sukcesami w kształtowaniu
unijnej rzeczywistości. Wystarczy zn贸w przypomnieć sprawy takie jak aborcja,
eutanazja czy tez małżeństwa homoseksualne.
Włochy, Irlandia, Hiszpania, Portugalia i do pewnego stopnia Francja, uznawane
są za kraje katolickie. C贸ż do tej pory znaczy w Unii stanowisko tych pięciu
kraj贸w katolickich? Czy zmienia się oblicze Unii na bardziej chrześcijańskie? Z
Polską byłoby tych kraj贸w sześć, a więc byłby to już silniejszy głos... tyle że
pozostanie głosem na pustyni wobec przeważającej większości brzmiącej jak dotąd
raczej masońskim głosem. A przede wszystkim, przecież jakość naszego głosu w UE
zależeć będzie od os贸b (czytaj: partii i ugrupowań) reprezentujących Polskę w
strukturach Unii. Jak na razie pcha się tam tylko lewica i liberałowie, kt贸rym
niezupełnie po drodze z wartościami chrześcijańskimi. Ośmiesza się natomiast
ugrupowania o orientacji narodowo-katolickiej, kt贸re byłyby jedynym gwarantem
dążenia ku chrystianizacji i etyczności życia publicznego.
Reasumując całość, zar贸wno wypowiedzi Arcybiskupa Muszyńskiego, jak i
dokument Episkopatu "Biskupi Polscy o integracji europejskiej", jest listą
życzeń, tak dalece odsuniętych od unijnej rzeczywistości, że prawie zupełnie
nierealnych. Episkopat m贸wi o tym, jaka Unia Europejska powinna być - a
właściwie, jaką by sobie ją widzieć życzył - co w efekcie sprawia wrażenie, że
jest tam mowa o jakiejś utopijnej organizacji, kt贸ra nie istnieje i w realnych
warunkach globalizmu, liberalizmu, postawienia wręcz na głowie wartości
moralnych, nie ma szans na zaistnienie. Idee scalające w tej chwili Unię
Europejską, są tak samo moralnie skorumpowane i korumpujące - nie tylko na
płaszczyźnie materialnej, ale i duchowej - jak niesławnej pamięci Związek
Socjalistycznych Republik Radzieckich, jedynie przystrojone są te unijne idee w
nieco ładniejsze pi贸rka.
Krzysztof Janiewicz, , 2002-05-14
powrot
|