nasza witryna Kolos na glinianych nogach
Z prof. Johnem Laughlandem, politologiem, wykładowcą Sorbony, rozmawia Małgorzata Goss


 

Czy wstąpienie do Unii Europejskiej jest korzystne dla Polski?

- Uważam, że niekorzystne, i to zar贸wno pod względem ekonomicznym, jak i politycznym. Unia Europejska jest organizacją niedemokratyczną, a nawet antydemokratyczną. To w rzeczywistości "kartel rząd贸w", w kt贸rym parlamenty narodowe tracą swą władzę, a Parlament Europejski nie odgrywa istotnej roli. Cała władza przechodzi w ręce niekontrolowanej biurokracji. W przypadku Polski - nie ma sensu porzucać demokracji na rzecz braku demokracji.
Z ekonomicznego punktu widzenia natomiast - w Unii państwa członkowskie nie mają dość instrument贸w, aby prowadzić politykę gospodarczą odpowiednią do własnych potrzeb. Trzeba pamiętać, że dzisiejsza Unia jest inną organizacją niż ta, kt贸ra powstała w 1957 r. Od stycznia Bank Centralny we Frankfurcie kontroluje politykę monetarną na znacznej części terytorium Unii. A przecież polityka monetarna to serce państwa.

Jakie mamy szanse na zachowanie własnej tożsamości, po ewentualnej akcesji do UE?

- To zależy od tego, co mamy na myśli m贸wiąc o "tożsamości". Jeśli chodzi o warstwę kulturową, to nie jest ona w Unii bezpośrednio zagrożona, jednak daje się zauważyć, że państwa zachodnie padają często ofiarą harmonizacji zachowań kulturowych w sensie negatywnym. Pod względem religijnym natomiast trzeba pamiętać, że Zach贸d jest zsekularyzowany, żeby nie powiedzieć - pogański, choć nie sądzę, aby to zjawisko było bezpośrednim następstwem integracji w ramach Unii Europejskiej.
Niekt贸rzy mają nadzieję, że Polska, przystępując do Unii, zdoła zewangelizować Europę... Uważam, że jest to niemożliwe. Na przeszkodzie ewangelizacji w ramach struktur Unii stoi fakt, że z Europejskiej Karty Praw i Wolności, pod naciskiem Francji, zostały usunięte wszelkie odniesienia do Boga. Złudne są też rachuby, iż napływ Polak贸w-katolik贸w do kraj贸w Unii wniesie tam światło Ewangelii. Zachodzi raczej proces odwrotny - Polacy pod wpływem Zachodu zatracają sw贸j katolicyzm.

Możemy określić mechanizmy prowadzące do zaniku państw narodowych?

- Proces integracji polega na stopniowej utracie władzy przez instytucje narodowe - parlamenty, sądy. Jedynym ciałem, kt贸re w ramach Unii pozostaje, jak dotąd, nośnikiem realnej władzy jest rząd, ale i on musi tą władzą dzielić się z instytucjami ponadnarodowymi. W wypadku Polski - integracja z Unią spowoduje redukcję zakresu władzy w rękach narodowego rządu do 5-10 proc. tego, czym dysponuje Rada Ministr贸w UE. I taki też będzie wpływ Polski na decyzje w ramach Unii. Po dołączeniu do Unii Polacy staną się narodem bez własnego państwa.

Czy upadek państwa narodowego wynika z przynależności do Unii, czy też jest następstwem globalizacji?

- Jest to efekt globalizacji, ale Unia Europejska i globalizacja idą w parze. Relacja między nimi przypomina "ruską babuszkę", w kt贸rej poszczeg贸lne figurki wchodzą jedne w drugie.

Jak likwidacja państwa narodowego wpływa na kondycję społeczeństwa, prawa człowieka, demokrację?

- Ot贸ż wpływ ten jest zdecydowanie destrukcyjny. Unia Europejska niszczy takie wartości, jak prawa człowieka, demokracja. Tylko państwo jest w stanie chronić prawa ludzkie, porządek prawny. Jeśli nie ma państwa, nie ma respektowania prawa. To państwo stoi na straży konstytucji, podziału władz i kompetencji oraz odpowiedzialności politycznej za działania na arenie publicznej. Jeżeli w konstytucji dochodzi do pomieszania kompetencji na poziomie narodowym i ponadnarodowym, to znika fundament prawny, a pozostaje tylko władza bez odpowiedzialności.

Czy mają rację ci, kt贸rzy spodziewają się, że UE obroni narodowe gospodarki przed presją globalnych koncern贸w?

- To złudna nadzieja. Unia Europejska jest instrumentem globalizacji. Mechanizm likwidacji władzy państwowej, kt贸ry przed chwilą nakreśliłem, prowadzi w ostatecznym efekcie do tego, że realna władza trafia w ręce r贸żnych organizacji lobbistycznych, ponadnarodowych korporacji i wielkich bank贸w.

A jaką rolę pełni Unia w stosunku do swego zewnętrznego otoczenia, np. wobec kraj贸w Trzeciego Świata?

- Odgrywa rolę listka figowego dla zapęd贸w globalistycznych. W rzeczywistości jednak robi lub chce robić to samo, co Amerykanie. Tak było np. w Zimbabwe, a także w przypadku Bałkan贸w - gdzie Unia chce przejąć rolę Amerykan贸w w Macedonii. Myślę, że można m贸wić o polityce neokolonialnej Unii wobec mniej zamożnej reszty świata, i to zar贸wno jeśli chodzi o kraje Afryki, jak i Europę Środkowo-Wschodnią. Wschodnia Europa i Polska będą kolonią Zachodu. W przypadku Polski - proces spychania kraju do rangi kolonii jest w toku.

Czy Unia Europejska, tak jak wszystkie imperia, rozpadnie się? Kiedy może to nastąpić?

- Uważam, że tak. Trudno dokładnie przewidzieć, kiedy to się stanie, ale moim zdaniem momentem krytycznym będzie 2010 rok. Do rozpadu Unii dojdzie pod wpływem r贸żnych czynnik贸w. W tym miejscu powiem o jednym z nich. Ot贸ż chodzi o problem demograficznej zapaści, kt贸ry właśnie w 2010 r. się zaostrzy. Dojdzie w贸wczas do odwr贸cenia tzw. piramidy demograficznej w takich krajach jak: Niemcy, Francja, Hiszpania, Włochy. Piramida demograficzna skieruje się wierzchołkiem w d贸ł, co oznacza, że będą bardzo liczne roczniki ludzi starszych, emeryt贸w, a jednocześnie pokolenie ludzi w wieku produkcyjnym będzie niewielkie, a młodzież i dzieci stanowić będą zaledwie wąski wierzchołek tej figury. Przy takiej sytuacji demograficznej na porządku dziennym staje problem utrzymania starszego pokolenia. Niewiele os贸b w wymienionych krajach ma oszczędności na takim poziomie, kt贸ry zapewniłby wypłatę emerytury. System emerytalny będzie wobec tego wymagał większego wsparcia państwa. Państwo czerpie pieniądze z podatk贸w. Teraz trzeba będzie zebrać więcej pieniędzy od mniejszej liczby pracujących, bo jak powiedzieliśmy - ludzi młodych będzie mniej niż emeryt贸w. To zjawisko doprowadzi do rozsadzenia budżet贸w w krajach Piętnastki, a w dalszej kolejności do rozpadu Unii.

Dziękuję za rozmowę.

Prof. John Laughland, Nasz Dziennik, 2002-03-30

powrot