nasza witryna Polska a Unia Europejska - 21 pytan (pytania 12 - 21)
Prof. Jerzy Robert Nowak, "Nasz Dziennik", 20.03.2002


 

  1. Jakie mog膮 by膰 skutki wej艣cia Polski do UE bez odpowiedniej ochrony polskiego rolnictwa wobec tak silnie dotowanego rolnictwa pa艅stw Zachodu?

    By艂a wiceminister finans贸w prof. El偶bieta Chojna-Duch ostrzega艂a przed bardzo niekorzystnymi dla polskiego rolnictwa perspektywami w przypadku, gdy nie b臋dzie odpowiednich zabezpiecze艅. Pisa艂a w cytowanej ju偶 pracy "Dobre pa艅stwo...": "Wed艂ug opinii prof. W. Rowi艅skiego, kilka lat nier贸wnych warunk贸w konkurencji, a w konsekwencji i cen niepokrywaj膮cych koszt贸w produkcji co najmniej kilku podstawowych produkt贸w rolnych jest okresem wystarczaj膮cym do doprowadzenia polskiego rolnictwa do stanu katastrofy. Tym bardziej, 偶e r贸wnocze艣nie przedstawiciele Unii proponuj膮 rezygnacj臋 z licznych dotychczasowych form pomocy pa艅stwa (dop艂at do paliwa, zakupu nawoz贸w, do kredyt贸w na cele rolnicze i ulg w podatkach)".

  2. Czy po wej艣ciu do Unii Europejskiej mog膮 jeszcze bardziej nasili膰 si臋 tendencje do podporz膮dkowania polskich interes贸w interesom silniejszych partner贸w z Europy Zachodniej?

    Tak, istnieje bardzo powa偶ne zagro偶enie nasilenia si臋 tendencji tego typu w sytuacji, gdy struktury unijne s膮 i b臋d膮 zdominowane przez przedstawicieli kraj贸w zachodnich. Ma艂o ich b臋dzie obchodzi膰 sytuacja Polski jako kraju du偶o s艂abszego, postawionego na wolnym rynku wobec du偶o silniejszych i bezwzgl臋dnych partner贸w. Cytowany ju偶 przeze mnie wcze艣niej ekonomista prounijny, ale z du偶膮 doz膮 trze藕wo艣ci obserwacji - Andrzej Karpi艅ski, sekretarz naukowy w pracach Komitetu Prognoz "Polska w XXI wieku" przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk, ostrzega艂, 偶e wszelkie pr贸by ochrony Polski przed zagro偶eniami wynik艂ymi w konfrontacji na wolnym rynku z silniejszymi partnerami z Zachodu b臋d膮 traktowane jako "d膮偶enie do obej艣cia legislacji Wsp贸lnoty i krytycznie oceniane".
    Jak pisa艂 Karpi艅ski: "Niekt贸rzy urz臋dnicy Wsp贸lnoty maj膮 bowiem (...) bardzo obcesowy i jednostronny stosunek do naszych interes贸w. Istnieje natomiast tendencja ze strony urz臋dnik贸w i niekt贸rych k贸艂 przemys艂owych Unii do ograniczania naszych uprawnie艅 eksportowych do wyrob贸w najbardziej prymitywnych, niskorentownych i pozbawionych szans na bardziej d艂ugotrwa艂膮 specjalizacj臋. Tendencje takie wyst膮pi艂y np. w negocjacjach dotycz膮cych hutnictwa 偶elaza, ale nie tylko. Nie wolno ich nie dostrzega膰".

  3. Czy po wej艣ciu do Unii mo偶e doj艣膰 do dalszego znacz膮cego zwi臋kszenia bezrobocia w Polsce?

    Przypomn臋 tu, 偶e s艂ynny brytyjski miliarder James Goldsmith w wydanej w 1995 roku ksi膮偶ce "Pu艂apka" wymownie ostrzega艂 polskiego rozm贸wc臋 Rados艂awa Sikorskiego: "Prosz臋 popatrze膰 na Francj臋. Od roku 1974, kiedy zacz臋艂a przechodzi膰 od preferencji dla pa艅stw Wsp贸lnoty do og贸lno艣wiatowego wolnego handlu, liczba bezrobotnych wzros艂a z 420 tys. do 5,1 mln cz臋艣ciowo bezrobotnych".
    Je艣li takie bezrobocie dotkn臋艂o o ile偶 silniejsz膮 od nas gospodarczo Francj臋, to czeg贸偶 mo偶e si臋 spodziewa膰 po wej艣ciu do Unii Polska - s艂aba i bez elit broni膮cych jej interes贸w narodowych? Ma liczy膰 na niemieckiego "adwokata", kt贸ry tyle razy ju偶 j膮 oszuka艂?
    Goldsmith ostrzega艂 dalej Polak贸w: "Ci, kt贸rzy zostali zmuszeni do porzucenia roli i zak艂adu przemys艂owego, nie znajd膮 pracy w sferze us艂ug. Prosz臋 popatrze膰, co sta艂o si臋 w wielu miejscach na 艣wiecie, jak te偶 i w granicach Unii Europejskiej. Ludzie zostali przegonieni ze swoich stanowisk pracy do slums贸w. Brazylia, jak ju偶 powiedzia艂em, jest tego wyrazistym przyk艂adem (...). To przesuwanie na inne stanowisko pracy, o kt贸rym Pan m贸wi, doprowadzi do powstania ogromnych (...) miejskich dzielnic n臋dzy".
    Zapytajmy, jak膮 mamy gwarancj臋, 偶e miliony Polak贸w, kt贸rzy zmuszeni zostan膮 przez polityk臋 roln膮 UE do opuszczenia roli, nie stan膮 si臋 mieszka艅cami ogromnych miejskich slums贸w?

  4. Czy kraje Europy Zachodniej popieraj膮 przyspieszenie rozwoju nauki w Polsce?

    Zdawa艂oby si臋, 偶e odpowied藕 jest bardzo prosta i musi brzmie膰 jednoznacznie - tak. S艂owo europejsko艣膰 powinno przecie偶 do czego艣 zobowi膮zywa膰, a wi臋c tak偶e do wspierania jak najsilniejszego rozwoju nauki, o艣wiaty, kultury. Zdawa艂oby si臋, ale dla bogatych kraj贸w UE licz膮 si臋 tylko w艂asne interesy, a w tych interesach, bardzo egoistycznie pojmowanych, wcale nie le偶y przyspieszenie rozwoju nauki w Polsce, kt贸re mog艂oby oznacza膰 zarazem przyspieszenie polskiego rozwoju gospodarczego, a wi臋c i zwi臋kszenie konkurencyjno艣ci gospodarczej Polski. Wyra藕nie powiedzia艂 o tych realiach w grudniu 2001 r. profesor Bogdan Ney z Centrum Upowszechniania Nauki Polskiej Akademii Nauk.
    M贸wi膮c o r贸偶nych wci膮偶 kursuj膮cych mitach, prof. Ney ostro skrytykowa艂 zmitologizowan膮 wiar臋 w cudz膮 opiek臋 nad polsk膮 nauk膮. Powiedzia艂: "Wchodzimy do Unii Europejskiej, polska nauka ju偶 uczestniczy w pi膮tym programie ramowym UE, niebawem b臋dziemy startowa膰 do sz贸stego programu ramowego, jeste艣my cz艂onkami OECD, wsp贸艂pracujemy naukowo dwustronnie i wielostronnie z wieloma innymi pa艅stwami i instytucjami mi臋dzynarodowymi; czy - wobec tego - potrzebna jest nam w艂asna polityka naukowa, a zw艂aszcza w艂asna strategia i program rozwijania zaawansowanej techniki?
    Ot贸偶 nie tylko przekonanie w艂asne, lecz i do艣wiadczenia innych kraj贸w wskazuj膮, 偶e wiara w cudz膮 opiek臋 i zewn臋trzne sterowanie rozwojem jest mitem. Zreszt膮 na czym偶e mia艂aby ona polega膰? Czy偶 inni mieliby mie膰 cel w budowaniu sobie pod bokiem konkurenta, kt贸ry by艂by zdolny do opanowywania intratnych sektor贸w rynku? Pok艂osie prywatyzacji polskiej gospodarki, zw艂aszcza przez kapita艂 zagraniczny i mi臋dzynarodowy przejmuj膮cy du偶e zak艂ady przemys艂owe, potwierdza tez臋, i偶 sami musimy dba膰 o w艂asne interesy, r贸wnie偶 - a mo偶e zw艂aszcza - w sektorze zaawansowanej techniki". (Cytowane za przedstawianym ju偶 wcze艣niej wydawnictwem Wy偶szej Szko艂y Przedsi臋biorczo艣ci i Zarz膮dzania im. Leona Ko藕mi艅skiego: "Dobre pa艅stwo...", Warszawa, stycze艅 2002 r., cz. II).
    Jak wiadomo, w Polsce po 1989 roku ci膮gle trwa proces degradacji nauki, zapocz膮tkowany ju偶 w czasach rz膮d贸w komunistycznych. Wbrew zapisom "Okr膮g艂ego Sto艂u" w 1989 roku, 偶e wydatki na nauk臋 b臋d膮 stanowi膰 3-4 proc. dochodu narodowego, zacz臋艂y one spada膰 w zastraszaj膮cym tempie - z 1,2 proc. dochodu narodowego w 1990 r. do 0,8 proc. w 1991 r., a w prowizorium na I kwarta艂 1992 r. zaledwie 0,4 proc. W 1995 roku nak艂ady na nauk臋 w bud偶ecie wynosi艂y 0,53 proc. Produktu Krajowego Brutto (w tym czasie w Japonii 2,98 - PKB, w Niemczech - 2,88).
    S艂ynny francuski fizyk, laureat Nagrody Nobla, Georges Charpak, powiedzia艂 w 1997 roku: "Dowiedzia艂em si臋, 偶e Polacy przeznaczaj膮 0,5 proc. swego dochodu narodowego na badania naukowe i pomy艣la艂em sobie, 偶e musicie by膰 chyba niespe艂na rozumu. (...) Wasze 0,5 proc. to dywersja przeciw Polsce i jej talentom. To zbrodnia". S艂ynne by艂o stwierdzenie by艂ego rektora Uniwersytetu Warszawskiego prof. Andrzeja Kajetana Wr贸blewskiego pod adresem wicepremiera i ministra finans贸w Leszka Balcerowicza, zarzucaj膮ce mu, 偶e: "Pan polubi艂 plan zamordowania nauki polskiej".
    Sekretarz Naukowy Komitetu Prognoz "Polska XXI wieku" przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk doc. dr hab. Andrzej Karpi艅ski pisa艂 w cytowanej ju偶 ksi膮偶ce "Unia Europejska - Polska. Dylematy przysz艂o艣ci": "Ocenia si臋 u nas, 偶e po 1989 r. z Polski wyjecha艂o na sta艂e oko艂o 150 tys. os贸b z wy偶szym wykszta艂ceniem, z tego co najmniej 1/5 naukowc贸w. Kraj opu艣ci艂o ju偶 na sta艂e 20-30 proc. naukowc贸w niekt贸rych specjalno艣ci, pog艂臋biaj膮c i tak mocno odczuwaln膮 luk臋 pokoleniow膮 w nauce. W przypadku pe艂nej integracji niebezpiecze艅stwo to mo偶e si臋 zwi臋kszy膰, zw艂aszcza w 艣wietle obecnie bardzo popularnej na Zachodzie tezy o 'globalizacji' m艂odzie偶y, a wi臋c o potrzebie wychowania nowego pokolenia ju偶 o identyfikacji europejskiej, a nie narodowej".
    Po prywatyzacji wielu polskich zak艂ad贸w okaza艂o si臋, 偶e kupuj膮ce je przedsi臋biorstwa zachodnie wcale nie s膮 zainteresowane utrzymywaniem, a tym bardziej rozwijaniem dotychczasowego polskiego zaplecza naukowo-badawczego w przej臋tych przedsi臋biorstwach. Wed艂ug A. Karpi艅skiego: "Po prywatyzacji niekt贸rych zak艂ad贸w, w tym zw艂aszcza z udzia艂em kapita艂u zagranicznego, wyniki prac badawczych i nowe technologie kupowane s膮 wy艂膮cznie za granic膮, cz臋sto w pakietach. Towarzyszy艂o temu r贸wnie偶 s艂abni臋cie kooperacji mi臋dzy przemys艂em a zewn臋trznym zapleczem badawczo-rozwojowym. Przyk艂adem tego mo偶e by膰 Politechnika Krakowska, w kt贸rej silnie rozwini臋ta wsp贸艂praca z Fiatem, po prywatyzacji tego zak艂adu, zosta艂a sprowadzona niemal do zera. Istniej膮 zatem uzasadnione obawy, 偶e po integracji zjawiska te mog膮 si臋 nasili膰. O tym, 偶e nie jest to zagro偶enie tylko teoretyczne, 艣wiadcz膮 do艣wiadczenia innych kraj贸w Unii, zw艂aszcza kraj贸w Europy Po艂udniowej, a cz臋艣ciowo r贸wnie偶 i P贸艂nocnej (Irlandia). Jak stwierdza publicysta zachodni: 'Ju偶 dzi艣 kraje po艂udniowoeuropejskie, jak Hiszpania, Portugalia, Grecja - s膮 praktycznie ogo艂ocone z naukowc贸w'".
    Inny polski naukowiec - Leszek Ku藕nicki pisa艂 na 艂amach "Nowego 呕ycia Gospodarczego" (nr 19 z 1997 r.), i偶: "Za powa偶ny b艂膮d uwa偶am, 偶e nie wymagamy od kapita艂u zagranicznego, kt贸ry nap艂ywa do nas, i nie negocjujemy z nim w umowach obowi膮zku zak艂adania w Polsce laboratori贸w na wz贸r zachodni. Tam wi臋kszo艣膰 korporacji utrzymuje w艂asne instytuty czy o艣rodki my艣li technologicznej, w kt贸rych udoskonala swoje produkty".
    Z ksi膮偶ki Andrzeja Karpi艅skiego jednoznacznie wynika, 偶e w miar臋 wzrostu udzia艂u kapita艂u zagranicznego w przedsi臋biorstwach wyra藕nie post臋puje zmniejszanie si臋 zaplecza badawczo-rozwojowego. W niekt贸rych z przemys艂贸w o najwy偶szym udziale sp贸艂ek z kapita艂em zagranicznym nast膮pi艂a niemal ca艂kowita likwidacja zak艂adowego zaplecza badawczo-rozwojowego (A. Karpi艅ski: op. cit., s. 122). Przypominaj膮c, 偶e w krajach UE w zapleczu tym pracuje 1,21 proc. wszystkich zatrudnionych, podczas gdy w Polsce tylko 0,45 proc., Karpi艅ski stwierdzi艂, 偶e ka偶dy spadek powi臋ksza tylko dystans mi臋dzy nami, a tymi krajami. I dodawa艂: "Nie wr贸偶y to najlepiej konkurencyjno艣ci naszej gospodarki, zw艂aszcza opartej na innowacyjno艣ci, a nie na ni偶szych cenach".
    Czy musimy si臋 jednak dziwi膰 temu, 偶e zachodnioeuropejskie przedsi臋biorstwa nie s膮 wcale zainteresowane konkurencyjno艣ci膮 naszej gospodarki wobec nich, a wr臋cz przeciwnie? Jak si臋 trafi艂o na g艂upich czy sprzedajnych, to trzeba to wykorzysta膰 do ko艅ca - oto ich styl my艣lenia.

  5. Jak "niemiecki adwokat" pomaga艂 i pomaga Polsce?

    Przez ca艂e lata w mediach "cz臋stowano" nas mitem o Niemczech jako rzekomym "najlepszym adwokacie Polski" w Unii Europejskiej. Bronis艂aw Geremek jako minister spraw zagranicznych szumnie deklarowa艂 ex cathedra o rzekomym cudzie pojednania mi臋dzy Polsk膮 a Niemcami. W rzeczywisto艣ci za艣 mi臋dzy obu krajami mamy nie cud, lecz "kicz pojednania" (okre艣lenie u偶yte przez najbardziej znanego niemieckiego korespondenta w Polsce Klausa Bachmanna). Nawet w znanej niemieckiej gazecie "S眉ddeutsche Zeitung" mo偶na by艂o ju偶 wiosn膮 2001 roku przeczyta膰 stwierdzenia podwa偶aj膮ce s艂uszno艣膰 rzekomego mitu o dobrym niemieckim adwokacie spraw polskich. Pisano tam m.in.: "Polska mia艂a adwokata. Nazywa艂 si臋 on Niemcy, chcia艂 wspiera膰 Polsk臋 na drodze do UE. Dzi艣 Polska ma oskar偶yciela. Nazywa si臋 on r贸wnie偶 Niemcy i wci膮偶 jeszcze chce przyj膮膰 Polsk臋 do UE - ale tylko na pr贸b臋. Od dawna wiadomo, 偶e rz膮d federalny chce wpu艣ci膰 pracownik贸w z nowych pa艅stw UE do Niemiec zasadniczo dopiero po siedmioletnim okresie przej艣ciowym. Teraz i minister gospodarki Werner M眉ller og艂osi艂, 偶e b臋dzie domaga艂 si臋 te偶 ograniczenia swobody 艣wiadczenia i us艂ug. (...) Minister nie kieruje si臋 (...) faktami ekonomicznymi, gdy偶 w takim wypadku musia艂by wzi膮膰 pod uwag臋 kwitn膮ce interesy niemieckich us艂ugodawc贸w w Polsce". (Cyt. za "Gazet膮 Wyborcz膮" z 30 maja 2001 r.).
    Wspomniany ju偶 Klaus Bachmann tak偶e nie ukrywa艂 rosn膮cych w膮tpliwo艣ci dotycz膮cych roli Niemiec jako "adwokata Polski", pisz膮c na 艂amach "Frankfurter Rundschau": "W samej Polsce rola ta zaczyna budzi膰 podejrzenie, 偶e s艂u偶y jedynie potajemnie interesom Niemiec, r贸wnie偶 na Zachodzie wzmacnia si臋 poczucie, 偶e rozszerzenie Unii jest wy艂膮cznie niemieckim pomys艂em s艂u偶膮cym niemieckim interesom". (Cyt. za "Forum" z 17 czerwca 2001 r.).

    Od kilku lat coraz wyra藕niej mo偶na dostrzec, jak wiele fa艂sz贸w ukryto za wcze艣niejszymi niemieckimi deklaracjami o przyja藕ni i partnerstwie. Najmocniej odczuwa to dwumilionowa rzesza Polak贸w w Niemczech ("2 miliony nieobecnych", jak pisano kiedy艣 w "Rzeczpospolitej"). Jest ona skrajnie dyskryminowana i pozbawiona praw mniejszo艣ciowych w odr贸偶nieniu od wr臋cz uprzywilejowanej mniejszo艣ci niemieckiej w Polsce (niemusz膮cej przestrzega膰 progu wyborczego). Na dodatek liczni przedstawiciele mniejszo艣ci niemieckiej w Polsce zacz臋li sobie pozwala膰 na coraz mniej lojalne wyst膮pienia wobec Polski. Nawet w "Rzeczpospolitej" z 29 czerwca 2001 r. (w tek艣cie K. Ko艂odziejczyk "Niepokoj膮ca zmiana tonu") alarmowano, i偶 by膰 mo偶e dzia艂aczy mniejszo艣ci niemieckiej "zm臋czy艂 obowi膮zek lojalno艣ci wobec pa艅stwa, kt贸rego s膮 obywatelami". Nieuczciwe intencje niemieckiego "adwokata" wobec Polski mo偶na by艂o zaobserwowa膰 cho膰by przy sprawie skrajnie krzywdz膮cego, zani偶onego kursu z艂ot贸wki przy wyp艂acie odszkodowa艅 dla by艂ych robotnik贸w przymusowych w Niemczech. Nawet w "Trybunie" z 28 czerwca 2001 r. zdobyto si臋 na stwierdzenie: "To najni偶szy w historii kurs, po jakim przeliczono marki na z艂ot贸wki, najmniej korzystny dla poszkodowanych". Dopiero po rozlicznych protestach polskich wyr贸wnano straty poszkodowanych, cho膰 po cz臋艣ci z polskich pieni臋dzy.
    W艂a艣nie w sprawach gospodarczych najsilniej pryska mit o rzekomej niemieckiej "wspania艂omy艣lno艣ci" wobec Polski. Coraz bardziej widoczne jest raczej realizowanie przez Niemcy w ramach UE wobec Polski polityki, kt贸ra ma nas sprowadzi膰 do roli zale偶nego od Niemiec pariasa. Zgodnie z tym, co jak偶e wymownie zaakcentowa艂 w odniesieniu do Polak贸w ju偶 na pocz膮tku lat 90. w bardzo szczerej wypowiedzi prezes Zwi膮zku Przemys艂u Niemieckiego Heinrich Weiss, m贸wi膮c: "Aby Polska sta艂a si臋 'atrakcyjna i zach臋caj膮ca' dla niemieckich inwestor贸w, musia艂aby zacz膮膰 od sp艂acania odsetek od d艂ug贸w, kt贸rych nie p艂aci, przedstawi膰 program oszcz臋dzania oraz utrzyma膰 ceny i zarobki na niskim poziomie. Na zawsze". (Wypowied藕 H. Weissa referuj臋 za korespondencj膮 P. Cywi艅skiego z Bonn we "Wprost" z 12 kwietnia 1992 r. pt. "Toast za Adenauera"). Piotr Cywi艅ski skomentowa艂 t臋 do艣膰 szczeg贸ln膮 wypowied藕 prominenta niemieckiej gospodarki: "Polska musia艂aby na wieki pozosta膰 Europ膮 'b', by nie powiedzie膰 niewolniczym folwarkiem kraj贸w wysokorozwini臋tych" (tam偶e).
    Jak wygl膮da rzekoma szczeg贸lna "偶yczliwo艣膰" niemiecka wobec Polak贸w, mogli si臋 szczeg贸lnie dobitnie przekona膰 konsekwentnie wypierani z Niemiec w艂a艣ciciele polskich firm budowlanych. Nawet w "Gazecie Wyborczej" przyznawano (w tek艣cie Marka Wielgo z 12 maja 2000 r.), 偶e na skutek restrykcyjnych posuni臋膰 w艂adz niemieckich liczba firma polskich w Niemczech od 1992 r. spad艂a z 1.400 do 500, a ich obroty zmniejszy艂y si臋 z 2,5 do 1,5 mld marek. Wed艂ug tego tekstu, polscy przedsi臋biorcy w Niemczech podczas obrad w Kolonii stwierdzili, 偶e je艣li b臋d膮 musieli opu艣ci膰 rynek niemiecki, to w du偶ej mierze b臋dzie to "zas艂ug膮 polskiego rz膮du". Krytykuj膮 nieudolno艣膰 i brak zdecydowania przedstawicieli polskich w艂adz w obronie interes贸w polskich firm, uderzonych przez niemieckie restrykcje. Jak pisa艂 M. Wielgo: "Na li艣cie 'osi膮gni臋膰' naszego rz膮du jest te偶 i takie - do tej pory kanclerz Gerhard Schroeder nie odpowiedzia艂 na pismo premiera Buzka z 28 kwietnia 1999 r.". Oto jak Niemcy traktowali rz膮d RP, i jak wielki jest wzajemny "cud pojednania".
    Ten sam temat podj膮艂 Marek Micha艂owski w korespondencji z Kolonii w artykule "Sprawa wagi pa艅stwowej" ("呕ycie" z 9 maja 2001 r.). Micha艂owski w obszernym tek艣cie dowi贸d艂 na licznych przyk艂adach skrajnych wr臋cz zaniedba艅 polskich w艂adz, a zw艂aszcza Ministerstwa Gospodarki, nierobi膮cego nic dla wsparcia polskich przedsi臋biorc贸w w walce z niemieckim protekcjonizmem. Pisz膮c o dramatycznym pogarszaniu si臋 sytuacji polskich firm (w kwietniu 2001 r. zatrudnienie polskich pracownik贸w w Niemczech spad艂o o 2.300 os贸b), red. Micha艂owski stwierdza: "Udzielenie wszelkiej mo偶liwej pomocy polskim firmom dzia艂aj膮cym w Niemczech jest spraw膮 wielkiej wagi z jednego zasadniczego powodu. Ot贸偶 to, jak polskich przedsi臋biorc贸w traktowa膰 b臋d膮 Niemcy, mo偶e sta膰 si臋 p贸藕niej norm膮 dla innych kraj贸w stowarzyszonych w Unii Europejskiej. Je艣li pozwolimy Niemcom wypchn膮膰 Polak贸w ze swego rynku, inni za par臋 lat w og贸le nas do siebie nie wpuszcz膮. Dlatego polskie w艂adze powinny do艂o偶y膰 wszelkich stara艅, aby rozbroi膰 jak najwi臋cej min na niemieckim froncie". Redaktor Micha艂owski przytacza nast臋pnie wypowiedzi innych na ten temat: "Nale偶y to zrobi膰, tym bardziej, 偶e mamy z Niemcami ujemny bilans handlowy, si臋gaj膮cy 8 mld marek, umo偶liwiaj膮cy Niemcom tworzenie do 200 tysi臋cy miejsc pracy. Wyrzucenie polskich firm z RFN pogorszy i tak nie najlepsz膮 sytuacj臋 naszej gospodarki. To nie jest tylko nasz partykularny interes. To sprawa wagi pa艅stwowej" - twierdzi Andrzej Duda [prezydent Stowarzyszenia Polskich Przedsi臋biorc贸w Us艂ugowych RFN - przyp. J.R.N.].
    Niemcy sekuj膮 Polak贸w nie tylko w budownictwie, ale i w r贸偶nych innych dziedzinach gospodarki, by przypomnie膰 cho膰by jaskrawe utrudnienia wobec polskich przewo藕nik贸w. W nieoskar偶anej jako艣 dot膮d o "ksenofobi臋" "Rzeczpospolitej" z 11 czerwca 2001 r. Krzysztof Grzegrz贸艂ka pisa艂: "Dotychczas, aby uzyska膰 zezwolenia na przewozy wewn膮trz UE, wystarczy艂a decyzja polskiego ministerstwa transportu. Od stycznia tego roku Niemcy przestali jednak honorowa膰 te zezwolenia i dodatkowo 偶膮daj膮 wiz od kierowc贸w polskich". Wed艂ug autora, dotychczas w pa艅stwach UE wystarcza艂a decyzja Komisji UE, kt贸ra dopuszcza naszych przewo藕nik贸w do tamtejszego rynku. Teraz okazuje si臋, 偶e postanowienia "europejskiego rz膮du" nie s膮 wi膮偶膮ce dla w艂adz Niemiec. Dlaczego?
    Bo stanowimy zbyt siln膮 konkurencj臋 dla Niemc贸w. Jak pisze Grzegrz贸艂ka: "Polacy maj膮 w krajach UE opini臋 dobrych przewo藕nik贸w, dysponuj膮 nowoczesnym taborem, a ich us艂ugi s膮 ta艅sze od us艂ug tamtejszych firm transportowych".
    Trudno zrozumie膰, dlaczego polskie w艂adze wci膮偶 tolerowa艂y i toleruj膮 bezczynnie restrykcje wobec polskich firm w Niemczech, zamiast zdoby膰 si臋 na jedynie skuteczne w tej sytuacji 艣rodki - zastosowanie w zamian podobnych restrykcji wobec niemieckich us艂ugodawc贸w w Polsce. Warto przytoczy膰 tu tekst niemieckiego autora Michaela Ludwiga z 16 czerwca 2001 r., publikowany na 艂amach "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Pisa艂 on tam m.in.: "Nadwy偶ka w bilansie handlowym kraj贸w UE, a przede wszystkim Niemiec, w por贸wnaniu z Polsk膮 jest wielka. Oznacza to zapewnienie dziesi膮tek tysi臋cy miejsc pracy (w Niemczech) i stworzenie nowych. Mo偶na by powiedzie膰, nieco wyostrzaj膮c to zagadnienie, 偶e UE i Niemcy ju偶 korzystaj膮 z zalet swego rozszerzenia na Wsch贸d, poniewa偶 rynki Wschodu s膮 ju偶 otwarte, podczas gdy Polska ci膮gle jeszcze czeka na otwarcie rynk贸w kraj贸w Unii)". (Cyt. za "G艂os" z 7 lipca 2001 r.).

  6. Czy istniej膮 zagr o偶enia dla polskiej w艂asno艣ci na ziemiach zachodnich w zwi膮zku z gro藕b膮 roszcze艅 materialnych ze strony by艂ych w艂a艣cicieli niemieckich po naszym przyst膮pieniu do UE?

    Wci膮偶 istniej膮 bardzo powa偶ne zagro偶enia w tej kwestii. Pisa艂 o nich m.in. profesor Witold Kie偶un w cytowanej ju偶 ksi膮偶ce "Dobre pa艅stwo...", wydanej przez Wy偶sz膮 Szko艂臋 Przedsi臋biorczo艣ci i Zarz膮dzania im. Leona Ko藕mi艅skiego. Spo艣r贸d licznych artyku艂贸w alarmuj膮cych na temat gro藕by niemieckich roszcze艅 w tej sprawie przytocz臋 fragment tekstu Mariana Miszalskiego, publicysty "Niedzieli" (z 28 pa藕dziernika 2001 r.):
    "Przypomnijmy wi臋c, bo to wa偶ne, 偶e nadal nie jest uregulowana prawnie mi臋dzy Polsk膮 a Niemcami sprawa w艂asno艣ci i odszkodowa艅 za mienie pozostawione przez Niemc贸w na polskich Ziemiach Zachodnich. Tej regulacji nie ma w traktatach polsko-niemieckich; zwa偶ywszy natomiast, 偶e wed艂ug konstytucji niemieckiej Rzesza niemiecka istnieje w granicach z 1937 r., mo偶na zasadnie obawia膰 si臋, 偶e po przyst膮pieniu Polski do Unii Europejskiej roszczenia niemieckie w tej materii rozstrzygane b臋d膮 przez niemieckie s膮dy zgodnie z interesem niemieckim. Trzeba bowiem tak偶e przypomnie膰, 偶e po przyst膮pieniu Polski do UE orzeczenia s膮d贸w, wydane w dowolnym kraju UE (tak偶e w Niemczech), b臋d膮 mia艂y moc wi膮偶膮c膮 w ka偶dym innym kraju UE. I je艣li nawet polskie s膮dy rozstrzyga膰 b臋d膮 te sprawy zgodnie z interesami polskimi - rodzi si臋 pytanie, kto b臋dzie podejmowa艂 decyzje ostateczne? W艂a艣nie dlatego uregulowanie tej jak偶e wa偶nej sprawy, dotycz膮cej jednej trzeciej obszaru Polski! - powinno nast膮pi膰 mi臋dzy Polsk膮 a Niemcami jeszcze przed przyst膮pieniem Polski do UE".

  7. Czy nadmiernie zbiurokratyzowane przepisy unijne mog膮 skutecznie ograniczy膰 szanse uzyskania pomocy unijnej przez poszczeg贸lne regiony Polski?

    Istnieje wiele fakt贸w dowodz膮cych, 偶e tak si臋 ju偶 obecnie dzieje, poniewa偶 jak pisa艂 Hubert Szypko w "Najwy偶szym Czasie" z 23 lutego 2002: "UE nie jest klubem szlachetnych dobroczy艅c贸w i altruist贸w, lecz porozumieniem politycznym, w ramach kt贸rego toczy si臋 brutalna walka o przeforsowanie egoistycznych interes贸w ekonomicznych".
    Szybko przypomnia艂 za "Rzeczpospolit膮" wypowied藕 anonimowego przedstawiciela polskiego rz膮du stwierdzaj膮cego, i偶 "je偶eli kraje cz艂onkowskie Unii zechc膮 udowodni膰, 偶e kraje kandydackie nie potrafi膮 w pe艂ni wykorzysta膰 przyznanej im pomocy przedakcesyjnej, to zrobi膮 to bez trudu".
    Szczeg贸lnie interesuj膮ca i szokuj膮ca zarazem by艂a przytoczona przez publicyst臋 "Najwy偶szego Czasu", za dziennikark膮 "Puls Biznesu", historia licznych nieudanych zabieg贸w polskich urz臋dnik贸w samorz膮dowych o pomoc unijn膮 dla swych miejscowo艣ci: "Oto wypowied藕 Sylwestra Sokolnickiego, burmistrza Serocka: 'Nie uda艂o nam si臋 skorzysta膰 z pomocy unijnej. Oczywi艣cie b臋dziemy podejmowa膰 pr贸by uzyskania pieni臋dzy, ale efekt贸w nie mo偶emy by膰 pewni. Obecnie mo偶liwo艣膰 skorzystania z wielu 艣rodk贸w przedakcesyjnych jest iluzoryczna'. Jan Malinowski, burmistrz Wyszkowa opowiedzia艂, jak w ramach Stowarzyszenia Powiat贸w i Gmin Nadbu偶a艅skich stara艂 si臋 o dofinansowanie budowy oczyszczalni 艣ciek贸w i wodoci膮gu z programu ISPA: 'Na razie nie wiemy, jakie s膮 losy naszego wniosku. Ca艂a procedura jest ci膮gle bardzo niejasna'. Krzysztof Owczarek, zast臋pca burmistrza Zakopanego ubiega艂 si臋 wraz z innymi przedstawicielami gmin podhala艅skich o dofinansowanie uporz膮dkowania gospodarki wodno-艣ciekowej zlewni czorszty艅skiej: 'Niestety, program ISPA jest bardzo zbiurokratyzowany i dot膮d 偶adnej gminie w pojedynk臋 nie uda艂o si臋 uzyska膰 pieni臋dzy w jego ramach. Cz臋sto zarzuca si臋 nam, Polakom, 偶e nie potrafimy wykorzysta膰 pieni臋dzy, kt贸re chce nam da膰 Unia Europejska. Ale ze wzgl臋du na z艂o偶ono艣膰 procedur podczas ubiegania si臋 o dofinansowanie w ramach unijnych projekt贸w, gminom jest bardzo trudno uzyska膰 akceptacj臋 wniosku. Instytucje unijne nie orzekaj膮 jasno, czego brakuje w sk艂adanych projektach'".

  8. Czy rzeczywi艣cie opory wobe c wej艣cia Polski do UE wyst臋puj膮 g艂贸wnie w艣r贸d os贸b niewykszta艂conych i zacofanych, jak g艂osz膮 niekt贸rzy europropagandy艣ci?

    30 pa藕dziernika 2001 r. dziennikarka "Gazety Wyborczej" Danuta Zagrodzka przyzna艂a w tek艣cie "Teraz albo wcale", i偶 w Polsce wyra藕nie spada poparcie dla integracji z UE za wszelk膮 cen臋. Co najwa偶niejsze jednak, jak przyzna艂a Zagrodzka: "W ostatnim roku to poparcie najbardziej spad艂o w艣r贸d kadry kierowniczej, inteligencji, prywatnych wytw贸rc贸w, czyli entuzjastycznych dot膮d zwolennik贸w Europy. Tak偶e oni w trudniejszej sytuacji gospodarczej zaczynaj膮 ba膰 si臋 zachodniej konkurencji, marginalizacji w bogatej Europie. (...) Obywateli zupe艂nie nie interesuje to, czy Polacy znajd膮 si臋 w Unii w pierwszej czy drugiej grupie. Wi臋kszo艣膰 i tak s膮dzi, 偶e b臋dziemy tam cz艂onkiem drugiej kategorii. W dodatku - co wynika z wcze艣niejszych bada艅 - trzy czwarte Polak贸w uwa偶a, 偶e do tej Unii nie nale偶y si臋 spieszy膰: lepiej i艣膰 wolniej, ale dobrze si臋 przygotowa膰. Czyli zupe艂nie inaczej, ni偶 s膮dzi rz膮d".
    Dodajmy te偶 - zupe艂nie inaczej ni偶 s膮dz膮 i g艂osz膮 najbardziej wp艂ywowe media.

  9. Czy prawd膮 jest, 偶e wi臋kszo艣膰 najbardziej wp艂ywowych polskich medi贸w przedstawia艂a i przedstawia skrajnie upi臋kszony obraz UE?

    Tak, i ma to prawdziwie katastrofalne skutki dla Polski w sytuacji, gdy w艂a艣nie wp艂ywowe media s膮 faktycznie pierwsz膮 w艂adz膮 w Polsce. U艂atwia艂o to zaciemnianie sytuacji co do prawdziwych zagro偶e艅 dla polskiej gospodarki i podejmowanie na czas decyzji, kt贸re zapewni艂yby skuteczn膮 obron臋 naszych gospodarczych interes贸w narodowych.
    Du偶膮 rol臋 w tym wzgl臋dzie odgrywa艂 fakt, 偶e bardzo znacz膮ca cz臋艣膰 wp艂ywowych medi贸w znalaz艂a si臋 w ci膮gu lat 90. w obcych r臋kach, i nie ma interesu w bronieniu korzystniejszych rozwi膮za艅 gospodarczych dla Polski czy wr臋cz przeciwnie. Poza tym nie brak w r贸偶nych mediach os贸b - wsp贸艂czesnych jurgieltnik贸w, kt贸rzy zostali kupieni dla obcych interes贸w przez odpowiednie korzy艣ci. (Niekt贸rzy z nich przy tej okazji dokonywali w swej publicystyce zwrotu dos艂ownie o 180 stopni; uwa偶nie obserwowa艂em tego typu ewolucje).
    Osobny problem to fakt, 偶e w r贸偶nych dziennikach i czasopismach konsekwentnie atakowano wszystkich przeciwnik贸w wyprzeda偶y polskiego przemys艂u za bezcen. R贸wnocze艣nie nierzadko w tych samych dziennikach lub tygodnikach z werw膮 gloryfikowano najgorszych hochsztapler贸w, dzia艂aj膮cych na szkod臋 Polski. Przypomn臋 tu cho膰by do艣膰 szczeg贸lny "wyczyn", jakiego dokonano w 1991 roku w kierowanej przez by艂ego redaktora "Polityki" Andrzeja Krzysztofa Wr贸blewskiego "Gazecie Bankowej". Zaledwie na miesi膮c przed ucieczk膮 Bagsika z G膮siorowskim z Polski do Izraela, w "Gazecie Bankowej" z 30 czerwca 1991 r. pisano ze skrajnym wr臋cz panegiryzmem o szefach Art-B. Zacytowano mi臋dzy innymi jak偶e wymy艣ln膮 wypowied藕 izraelskiego ekonomisty, wsp贸艂pracownika Banku 艢wiatowego, Valerego Amiela o Bagsiku i G膮siorowskim: "Czuj臋 si臋 przy nich czasem jak Salieri przy Mozarcie". Czy偶 nie by艂 to najwspanialszy, jak偶e subtelny komplement dla pan贸w, kt贸rzy z wirtuozeri膮 okradli Polsk臋 na wiele milion贸w dolar贸w?
    Szczeg贸lnie ba艂amutne bzdury na temat niebotycznych korzy艣ci, jakie mia艂y czeka膰 Polak贸w natychmiast po wej艣ciu do Unii Europejskiej, sugerowa艂a niezast膮piona pod tym wzgl臋dem "Gazeta Wyborcza". Kilka lat temu na przyk艂ad zaserwowa艂a ona swoim czytelnikom artyku艂 jakiej艣 dziennikarki obiecuj膮cej m艂odym ludziom, jak to po wej艣ciu do UE Polak b臋dzie m贸g艂 by膰 wybrany burmistrzem w Palermo, etc., etc. (Zestawmy te obiecanki z narzuconym przez UE siedmioletnim szlabanem na prac臋 dla Polak贸w po wej艣ciu Polski do Unii). W tej偶e "Gazecie Wyborczej" (a 艣ci艣lej w jej "Magazynie" z 17-18 kwietnia 1998 r.) mo偶na by艂o przeczyta膰 wywiad z prof. Tadeuszem Hunkiem z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa, oferuj膮cym niezwykle idylliczny obraz UE, wspania艂omy艣lnej i gotowej do obsypywania nas deszczem pieni臋dzy. Hunek zapewnia艂 m.in., 偶e "Unia zaoferowa艂a grube miliardy ecu" dla zapewnienia setkom tysi臋cy polskich rolnik贸w nowych miejsc pracy poza rolnictwem. Oburza艂 si臋, 偶e "nikt w Polsce nie podkre艣la tej dobrej woli Europy, kt贸r膮 trzeba ceni膰. Wr臋cz przeciwnie, m贸wi si臋, 偶e Unia nas "wyssie i wyeksploatuje". Zapewniaj膮c, 偶e na pewno UE "nie da nam kopa", Hunek zaklina艂 si臋, 偶e: "Podstaw膮 integracji jest obop贸lny interes". Jak to wygl膮da w praktyce, przedstawia艂em ju偶 we wcze艣niejszych partiach tekstu. Szokuje tylko gotowo艣膰 tego typu "specjalist贸w" jak Hunek do zafa艂szowywania obrazu sytuacji na zam贸wienie i roztaczania oszuka艅czych mrzonek.
    Inny europanegirysta, publicysta "Rzeczpospolitej" Janusz A. Majcherek, g艂osi艂 z kolei na 艂amach "Rzeczpospolitej" z czerwca 2001 r., i偶 najwi臋ksz膮 cnot膮 w negocjacjach o cz艂onkostwo w Unii jest sk艂onno艣膰 do ust臋pstw i kompromis贸w. Ta za艣 oparta jest na zdolno艣ci do wyrzeczenia si臋 "mitycznej historii i narodowej chwa艂y". Polemizuj膮cy z Majcherkiem w "Rzeczpospolitej" Pawe艂 Lisicki stwierdzi艂 wprost, 偶e "gdyby wzi膮膰 za dobr膮 monet臋 wszystkie zalecenia Majcherka, to Unia Europejska nie r贸偶ni艂aby si臋 od Zwi膮zku Radzieckiego". Jak偶e s艂uszna w odniesieniu do jak偶e wielu polskich wp艂ywowych dziennikarzy wydaje si臋 konstatacja francuskiego korespondenta Bernarda Margueritte'a na 艂amach "Tygodnika Solidarno艣膰" z 20 marca 1998 r.: "Wielu Polak贸w nie umie ju偶 patrze膰 kategoriami w艂asnego narodu. Wczoraj s艂uchali rozkaz贸w Moskwy, teraz spe艂niaj膮 ka偶de 偶yczenie Zachodu. Cz臋sto s膮 to ci sami Polacy, mo偶na wi臋c m贸wi膰 o pewnym nawyku".
    Ciekawe, 偶e jedne z najmocniejszych, niestety przemilczanych starannie przez media w Polsce, krytyk polskich dziennikarskich europanegiryst贸w mo偶na by艂o spotka膰 niejednokrotnie na 艂amach paryskiej "Kultury". W miesi臋czniku Giedroycia pisano z wyra藕n膮 odraz膮 o balcerowiczowskiej "propagandzie sukcesu". Czo艂owy publicysta ekonomiczny paryskiej "Kultury" Robert Kaczmarek pisa艂 w jej numerze z listopada z 1996 roku na temat przedstawiania spraw stosunk贸w z Uni膮 Europejsk膮 w Polsce, i偶: "Tutaj dziennikarze id膮 w zawody z politykami w produkcji niedom贸wie艅 i p贸艂prawd (...)".
    Jedn膮 z ulubionych metod panegirycznych euroentuzjast贸w jest poganianie polityk贸w, aby nie zwlekali, a jak najszybciej szli na kolejne ust臋pstwa. Do艣膰 typowe pod tym wzgl臋dem by艂y drukowane w "Gazecie Wyborczej" ponaglenia Konrada Niklewicza: "Polska powinna ust膮pi膰 w kwestii liczenia dzier偶awy [ziemi przez zagranicznych rolnik贸w - J.R.N.]. Ju偶 raz o tym na 艂amach 'Gazety' apelowali艣my, teraz trzeba to powt贸rzy膰. (...) Je艣li nadal b臋dziemy upiera膰 si臋 przy swoim, Komisja [Europejska -J.R.N.] nie b臋dzie nas broni膰". W kontek艣cie tych ponagle艅 przypomnia艂 mi si臋 du偶o wcze艣niejszy tekst publicysty "呕ycia Warszawy" Tadeusza Jacewicza, 艣wietnie znaj膮cego Zach贸d, gdzie by艂 wiele lat korespondentem. W publikacji z 6 kwietnia 2001 r. ostrzega艂 przed uleganiem r贸偶nym zachodnim szanta偶om w negocjacjach, pisz膮c: "Kto艣 w Brukseli powiedzia艂, a my to w panice podchwycili艣my, 偶e Polska znalaz艂a si臋 w II lidze pa艅stw zabiegaj膮cych o cz艂onkostwo. Najprawdopodobniej nie zostanie przyj臋ta w pierwszej grupie szcz臋艣liwc贸w. Nasza prasa zacz臋艂a natychmiast bi膰 na alarm. W Warszawie zapanowa艂 nastr贸j 偶a艂oby. (...) Nie przejmujcie si臋 i nie popadajcie w czarne nastroje. To jest gra. Chodzi o pieni膮dze, jak we wszystkim, co si臋 dzieje w Unii. Chc膮 nas przyci膮gn膮膰 i postraszy膰, 偶eby potem 艂atwiej manewrowa膰 i poklepa膰 po ramieniu z 艂askawo艣ci膮 dobrego pana, kt贸ry docenia wysi艂ki spoconego z emocji cz艂owieka. Stary numer negocjacyjny, powszechnie stosowany. (...) Nie dajmy si臋 wystraszy膰 terminami i pogr贸偶kami w rodzaju relegowania do II ligi. Mamy troch臋 czasu i mn贸stwo interes贸w. To one powinny wygrywa膰, nie kalendarz".
    Warto przypomnie膰 w tym kontek艣cie uwagi politologa z PAN-u Grzegorza Kostrzewy-Zorbasa, kt贸ry w "呕yciu" z 25 maja tak skomentowa艂 kolejne polskie ust臋pstwa wobec Brukseli: "Polska mo偶e zebra膰 jakie艣 pochwa艂y za pos艂usze艅stwo, ale b臋dzie traktowana w przysz艂o艣ci jako popychad艂o, kraj, kt贸remu wystarczy co艣 przykaza膰, a on wykona. Oznacza to w stosunkach mi臋dzynarodowych faktyczn膮 utrat臋 podmiotowo艣ci". Przypomnijmy, 偶e na Zachodzie prawdziwie ceni si臋 tylko twardych negocjator贸w, a nie ludzi sk艂onnych ulega膰 na ka偶de skinienie.

  10. Co powinny艣my robi膰, aby du偶o skutecznej ni偶 dotychczas zapewnia膰 obron臋 naszych interes贸w gospodarczych wobec Unii Europejskiej?

    Niezb臋dne s膮 bardzo wielostronne dzia艂ania dla rzeczywistego realizowania polskich interes贸w narodowych, a nie biernej koncepcji narzucanej nam obcej polityki gospodarczej. Przypomnijmy tu, co pisa艂 ju偶 na pocz膮tku lat 90. czo艂owy ekspert ekonomiczny paryskiej "Kultury" Robert Kaczmarek (by艂y przewodnicz膮cy "Solidarno艣ci" w AGH, po przyje藕dzie na emigracj臋 w 1983 r. obroni艂 doktorat na Universitete Pierre et Marie Curie w Pary偶u). Ten jeden z najbardziej ostrych i wnikliwych krytyk贸w polityki Balcerowicza ju偶 we wrze艣niu 1990 roku ostrzega艂 w paryskiej "Kulturze", 偶e polityka Balcerowicza prowadzi艂a faktycznie tylko do "zd艂awienia gospodarki", a minister finans贸w w og贸le "nie rozumie, co czyni". W styczniu 1991 roku Kaczmarek napisa艂 w paryskiej "Kulturze", 偶e rz膮d "nie stwarza rynku, lecz realizuje zagraniczne polecenia statycznej, akademickiej kontroli z艂ot贸wki i bud偶etu polskiego. (...) G艂贸wn膮 przyczyn膮 s艂abo艣ci polskiej polityki monetarnej jest oparcie jej o czysto finansowe wskazania Mi臋dzynarodowego Funduszu Walutowego. (...) Wszystko to dowodzi, 偶e mo偶na uprawia膰 艣wiadom膮 polityk臋 finansow膮 albo obc膮 polityk臋 finansow膮" [podkr. - J.R.N].
    Prawdziw膮 grotesk膮 jest stosowane czasem w niekt贸rych mediach por贸wnanie Leszka Balcerowicza do W艂adys艂awa Grabskiego. Balcerowicz by艂 i jest g艂贸wnym rzecznikiem s艂u偶alczego wykonywania w Polsce obcej, narzucanej nam polityki finansowej. Podczas gdy Grabski zrobi艂 wszystko dla realizowania suwerennej polskiej polityki finansowej i gospodarczej z korzy艣ci膮 dla kraju. I zdoby艂 si臋 na co艣 niewyobra偶alnego dla ludzi typu Balcerowicza - wyrzuci艂 z Polski misj臋 angielskiego wiceministra finans贸w Younga, gdy ten pr贸bowa艂 narzuca膰 Polsce obc膮 polityk臋 finansow膮.
    Aby zapewni膰 realizowanie polskich interes贸w narodowych w gospodarce musi by膰 podj臋tych wiele nader r贸偶norodnych dzia艂a艅. Oto niekt贸re propozycje w tym wzgl臋dzie, jakie przewijaj膮 si臋 w ksi膮偶kach prawdziwie zatroskanych o Polsk臋 ekonomist贸w.
    - Musi by膰 zrobione maksimum dla wychowywania ca艂ego Narodu w duchu patriotyzmu gospodarczego czy konsumpcyjnego. Przeci臋tny Polak musi rozumie膰, 偶e w jego interesie, w interesie polskiego bilansu handlowego, w interesie zmniejszenia katastrofalnego bezrobocia, etc. niezb臋dne jest konsekwentne popieranie zakup贸w g艂贸wnie polskich produkt贸w (oczywi艣cie tych naprawd臋 dobrej jako艣ci), a unikanie i zniech臋canie do kupowania najbardziej nawet reklamowanych produkt贸w z konkuruj膮cych z nami obcych gospodarek. W Polsce najbardziej wp艂ywowe media typu "Gazeta Wyborcza" czy "Wprost" niejednokrotnie atakowa艂y has艂a "kupuj polskie", widz膮c w nich rzekom膮 anachroniczno艣膰 czy nawet przejaw nacjonalizmu. Przypomnijmy wi臋c to, co pisa艂 cytowany ju偶 wielokrotnie przeze mnie ekonomista, sekretarz naukowy Komitetu Prognoz "Polska w XXI wieku" doc. dr hab. Andrzej Karpi艅ski: "Jak s艂usznie stwierdza Vladimir Dlouhy, by艂y minister przemys艂u i handlu Republiki Czeskiej: 'W ka偶dym kraju Unii Europejskiej (przynajmniej w tych, kt贸re znam) s膮 przy drogach has艂a kupuj swojskie, chro艅 swoje miejsca pracy. Nikt jednak na tej podstawie nie pos膮dza kraj贸w Unii o antyimportowe nastawienia. Obawy przed importem nie s膮 wi臋c tylko naszym wymys艂em'".
    Najwi臋ksz膮 spraw膮 jest jednak maksymalne upowszechnienie w spo艂ecze艅stwie polskim informacji o prawdziwym stanie naszego rachunku strat i zysk贸w w negocjacjach z Uni膮 Europejsk膮, czego zreszt膮 najbardziej boj膮 si臋 euroentuzja艣ci z SLD, UW i Platformy Obywatelskiej.
    W艣r贸d r贸偶nych szczeg贸艂owych propozycji, zmierzaj膮cych do polepszenia stanu pozycji polskich w stosunkach z UE chcia艂bym przytoczy膰 niekt贸re zawarte w cytowanej ksi膮偶ce Andrzeja Karpi艅skiego. Postulowa艂 on m.in., i偶: "Polityka zatrudnienia powinna maksymalnie wykorzysta膰 mo偶liwo艣膰 tworzenia miejsc pracy w takich dziedzinach jak:
    a) przemys艂y wysokiej techniki, stwarzaj膮ce najwi臋ksze mo偶liwo艣ci skutecznej walki z bezrobociem, a r贸wnocze艣nie w najwi臋kszym stopniu unowocze艣niaj膮ce struktur臋 gospodarcz膮 kraju; w tym celu nale偶a艂oby lepiej wykorzysta膰 polityk臋 przemys艂ow膮 pa艅stwa opart膮 na preferencjach strukturalnych;
    b) rozw贸j o艣wiaty i szkolnictwa wszystkich form, zar贸wno tworz膮c nowe miejsca pracy w tej dziedzinie, jak i wyd艂u偶aj膮c czas obowi膮zku szkolnego;
    c) rozw贸j rob贸t publicznych, w nowoczesnym tego s艂owa znaczeniu, kt贸re powinny by膰 stosowane szerzej ni偶 dotychczas, a ukierunkowane g艂贸wnie na wzrost budownictwa mieszkaniowego i przygotowanie teren贸w pod to budownictwo, a przede wszystkim na budow臋 autostrad i infrastruktury komunikacyjnej;
    d) us艂ugi rynkowe i rozw贸j drobnej wytw贸rczo艣ci, zw艂aszcza na wsi;
    e) rozw贸j zatrudnienia w dziedzinach tradycyjnych, kt贸re jeszcze nie wyczerpa艂y mo偶liwo艣ci wzrostu zatrudnienia, typowym tego przyk艂adem jest budownictwo - rozw贸j budownictwa mieszkaniowego m贸g艂by by膰 wykorzystany dla zdynamizowania ca艂ej gospodarki;
    f) maksymalne wykorzystanie mo偶liwo艣ci zatrudnienia w ochronie 艣rodowiska".
    Akcentowa艂 r贸wnie偶, 偶e:
    1. "Istotne znaczenie ma jak najd艂u偶sze, co najmniej do 2005 r. zatrzymanie ludno艣ci zamieszka艂ej na wsi w jej dotychczasowych siedliskach. To za艣 wymaga najwy偶szej preferencji do tworzenia pozarolniczych miejsc pracy na wsi i odpowiednich zmian w systemie kredytowania, kszta艂cenia i rozwoju infrastruktury cywilizacyjnej wsi jeszcze przed 2005 r.
    2. Potrzebna mo偶e si臋 okaza膰 bardziej aktywna ochrona w艂asnych miejsc pracy przed ekspansj膮 partner贸w zagranicznych nierozwijaj膮cych kooperacji z krajowym zapleczem materia艂owym i zapleczem B+R [badawczo-rozwojowym - przyp. red.], przy r贸wnoczesnym usuwaniu barier pomi臋dzy poszczeg贸lnymi ga艂臋ziami na rynku pracy.
    3. Konieczna jest kontrola importu pod k膮tem przeciwdzia艂ania eksportowi bezrobocia do naszego kraju przez naszych partner贸w handlowych, ale w warunkach liberalizacji obrot贸w musi ona by膰 realizowana inaczej ni偶 dotychczas, co wymaga wykszta艂cenia jej nowych instrument贸w zgodnych z legislacj膮 Wsp贸lnoty".

Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-03-20

powrot