|
Problem stosunk贸w z Uni膮 Europejsk膮 staje si臋 coraz bardziej kluczowy dla przysz艂o艣ci Polski. St膮d tak wa偶ne jest spogl膮danie na nie w spos贸b obiektywny i rzeczowy, bez propagandowych upi臋ksze艅, kt贸rymi "cz臋stuje" nas przewa偶aj膮ca wi臋kszo艣膰 medi贸w. Ostatnie propozycje UE w sprawie bezpo艣rednich dop艂at dla rolnik贸w wyra藕nie pokaza艂y, jak Unia chce realizowa膰 swoje interesy wobec kraj贸w kandyduj膮cych. Jest to prawdziwie alarmowy sygna艂 dla Polak贸w, aby wreszcie przestali 偶y膰 iluzjami na temat rzekomego unijnego eldorado. A tak偶e, aby zacz臋li postrzega膰 stosunki z Uni膮 wed艂ug jedynego uzasadnionego kryterium - rachunku zysk贸w i strat. Tak jak to ju偶 dawno robi膮 Czesi, W臋grzy i S艂owacy.
Aby u艂atwi膰 przysz艂e dyskusje wok贸艂 jak偶e trudnych dylemat贸w dotycz膮cych stosunk贸w Polski i UE, proponuj臋 uwa偶ne przeanalizowanie postawionych przeze mnie 21 pyta艅 pod adresem bezkrytycznych euroentuzjast贸w. Daj臋 w tym kontek艣cie r贸wnie偶 21 moich odpowiedzi z nadziej膮, 偶e mog膮 one si臋 przys艂u偶y膰 do sprowokowania dalszych dyskusji na ten temat. I to zar贸wno na 艂amach "Naszego Dziennika", jak i na r贸偶nych innych forach dyskusji wok贸艂 UE.
Stawiaj膮c te pytania i odpowiedzi, nie ukrywam swego zaniepokojenia dotychczasowym stanem naszych negocjacji z UE. Obawiam si臋 bowiem, 偶e w tym kontek艣cie a偶 nadto prawdziwe jest stwierdzenie Jerzego Kropiwnickiego, b. ministra rz膮du Buzka. Ju偶 par臋 lat temu w jednym z wywiad贸w na temat stosunk贸w Polski z Uni膮 Europejsk膮 powiedzia艂: "Znale藕li艣my si臋 w takiej sytuacji jak 艂atwowierna dziewczyna w przedwojennych romansach, kt贸ra, daj膮c przed 艣lubem to, co powinna da膰 po 艣lubie, straci艂a zainteresowanie partnera".
Prezentowane w moim tek艣cie dane faktograficzne 艣wiadomie opar艂em w g艂贸wnej mierze na informacjach podawanych w ksi膮偶kach polskich autor贸w prounijnych, w tekstach zachodnich ekonomist贸w, publikacjach "Gazety Wyborczej", "Rzeczpospolitej" czy "Trybuny". Utrudni to pr贸by podwa偶ania wynikaj膮cych z nich szokuj膮cych wniosk贸w poprzez dezawuowanie ich jako rzekomo tendencyjnych uog贸lnie艅 prawicowych eurosceptyk贸w. Warto w publicznych debatach przytoczy膰 prounijnym panegirystom bardzo niewygodne dla nich dane, zamieszczane w najbli偶szych im ideowo mediach.
-
Czy prawd膮 jest, 偶e w ci膮gu kilkunastu lat po 1989 roku biedna Polska faktycznie "obdarowa艂a" kraje Unii Europejskiej jednostronnymi korzy艣ciami w sferze gospodarczej?
Zrobili艣my to na wiele sposob贸w. Przede wszystkim poprzez oszuka艅cz膮 "prywatyzacj臋" ze szkod膮 dla Polski, tj. sprzeda偶 za bezcen zagranicznym biznesmenom jak偶e wielu cennych polskich przedsi臋biorstw. Nie s艂uchano ostrze偶e艅 wybitnych zagranicznych ekonomist贸w, wypowiadanych ju偶 na pocz膮tku tego tak fatalnego dla Polski procederu. Przypomn臋, 偶e jeden z najwybitniejszych ekonomist贸w ameryka艅skich John Kenneth Galbraith ju偶 w 1991 r. ostrzega艂 na 艂amach wroc艂awskiej "Odry" (nr 2 z 1991 r.) przed wyprzeda偶膮 przemys艂u w r臋ce zagraniczne, m贸wi膮c: "Jestem za inwestycjami zagranicznymi. Ale niedawno spotka艂em kogo艣, kto w艂a艣nie wr贸ci艂 z Polski i kto ma nadziej臋, 偶e w ci膮gu 4-5 lat znaczna cz臋艣膰 przemys艂u polskiego zostanie przej臋ta przez Niemc贸w i Amerykan贸w. Uwa偶am to za nadzwyczaj g艂upie. Polski przemys艂 musi by膰 w艂asno艣ci膮 Polak贸w i by膰 zarz膮dzany przez Polak贸w". Galbraith krytycznie ocenia艂 r贸wnie偶 naiwn膮 wiar臋 w Polsce w r贸偶nych, masowo odwiedzaj膮cych nasz kraj, doradc贸w z Zachodu, twierdz膮c, 偶e "tacy doradcy potrafiliby doprowadzi膰 do bankructwa nawet Stany Zjednoczone".
Podobne ostrze偶enia przed wyprzeda偶膮 przedsi臋biorstw polskich w r臋ce zagraniczne wypowiada艂 laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii prof. Milton Friedman w wywiadzie dla miesi臋cznika "Res Publica" (nr 10 z 1990 r.). Friedman powiedzia艂 tam m.in.:
"Kolejna sprawa dotyczy wysuwanych cz臋sto sugestii, aby sprzeda膰 przedsi臋biorstwa cudzoziemcom. Poniewa偶 nie wydaje si臋, by rz膮d polski sprzeda膰 m贸g艂 Polakom Stoczni臋 Gda艅sk膮, huty i inne wielkie przedsi臋biorstwa po realnych cenach, ludzie powiadaj膮, 偶eby sprzeda膰 je cudzoziemcom. Uwa偶am, 偶e by艂by to b艂膮d. Po pierwsze, mogliby艣cie je sprzeda膰 tylko po bardzo niskich cenach, niemal za nic. Kto by na tym skorzysta艂? G艂贸wnie cudzoziemcy, nie Polacy. Po drugie, sytuacja, w kt贸rej du偶a cz臋艣膰 podstawowych 艣rodk贸w produkcji danego kraju znajduje si臋 w r臋kach cudzoziemc贸w, jest na d艂u偶sz膮 met臋 politycznie nie do zaakceptowania.
Pami臋tajcie jedno: cudzoziemcy nie b臋d膮 inwestowa膰 w Polsce po to, by pom贸c Polsce, lecz po to, by pom贸c sobie. Cudzoziemcy powinni mie膰 pe艂n膮 swobod臋 inwestowania w Polsce, ale tylko wtedy, gdy b臋dzie to w interesie Polski (...)".
Ju偶 w 1992 roku by艂y dyrektor PWN Adam Bromberg, emigrant z 1968 r., od dziesi臋cioleci przebywaj膮cy na Zachodzie, ostrzega艂: "Ani艣my si臋 nie spostrzegli i kt贸ry艣 tam rok z kolei POMAGAMY Zachodowi".
Nader wymowne w tym kontek艣cie by艂y oceny wypowiadane ku zaskoczeniu publicysty z "Gazety Wyborczej" (nr z 4 stycznia 2000 r.) przez udzielaj膮cego mu wywiadu Macieja Olexa-Szczytowskiego wchodz膮cego w sk艂ad grupy Dresdner Bank, drugiej co do wielko艣ci kapita艂u niemieckiej instytucji finansowej, odpowiedzialnej za wsp贸艂prac臋 z najwi臋kszymi klientami na terenie Europy 艢rodkowej i Wschodniej.
Stwierdzi艂 on wprost, 偶e przez nazbyt pochopnie prowadzone prywatyzacje podarowali艣my zagranicznym inwestorom "od pi臋ciu do siedmiu miliard贸w dolar贸w". (Liczni ekonomi艣ci, w tym profesor Kazimierz Pozna艅ski, oceniaj膮, 偶e podarowali艣my Zachodowi wielokrotnie wi臋ksz膮 sum臋). Na pr贸偶no g艂贸wny ekspert ekonomiczny "Gazety Wyborczej" Witold Gadomski pr贸bowa艂 przekona膰 rozm贸wc臋 z Dresdner Bank, 偶e w og贸le nie istnieje co艣 takiego jak "kapita艂 narodowy", to偶samo艣膰 narodowa, etc. Olex-Szczytowski z Dresdner Bank, a wi臋c "Europejczyk", cierpliwie t艂umaczy艂 ekspertowi "Wyborczej" jak dziecku, 偶e trzeba stawia膰 przede wszystkim na polskie, dobrze prosperuj膮ce firmy, 偶e nie ka偶da sprzeda偶 polskich firm inwestorom zagranicznym si臋 op艂aca, cho膰by nawet czasowo 艂ata艂a luki w bud偶ecie. Wed艂ug Olexa-Szczytowskiego, "Nie wszyscy inwestorzy s膮 zainteresowani rozwojem w Polsce technologii i nowoczesnej produkcji. Wielu z nich kupuje polskie przedsi臋biorstwa tylko po to, by uzyska膰 dost臋p do rynku. Na d艂u偶sz膮 met臋 dzia艂a to niekorzystnie na struktur臋 polskiej gospodarki, cho膰by przyczyniaj膮c si臋 do powstawania deficytowego bilansu handlowego (...) nie jest tak偶e prawd膮, 偶e nie mamy innego wyj艣cia, jak tylko sprzedawa膰 kluczowe firmy inwestorom zagranicznym, kt贸rzy przejm膮 nad nimi ca艂kowit膮 kontrol臋 (...). W kraju o rozmiarach Polski znacz膮ca cz臋艣膰 du偶ych, pr臋偶nych firm powinna mie膰 narodow膮 to偶samo艣膰. Te firmy powinny mie膰 tu swoj膮 central臋 i polski zarz膮d. Prawie wszystkie firmy inwestuj膮ce globalnie maj膮 narodow膮 to偶samo艣膰.
Blisko centrali, w rodzinnym kraju wydaje si臋 wi臋cej na rozw贸j produkcji, inwestuje w najnowsze technologie, stwarza si臋 wi臋cej miejsc pracy, tworzy si臋 wi臋ksz膮 warto艣膰 dodatkow膮, p艂aci si臋 wi臋cej podatk贸w ni偶 na peryferiach (...). Inwestor zagraniczny cz臋sto, wbrew pozorom, nie udoskonala polskiej firmy, podnosz膮c j膮 do najwy偶szego poziomu 艣wiatowego. Polska firma po przej臋ciu przez takiego inwestora traci wp艂yw na sw贸j rozw贸j. Nigdy te偶 nie b臋dzie mog艂a inwestowa膰 za granic膮 i eksportowa膰 z Polski do w艂asnych sp贸艂ek zale偶nych. Ze stu najwi臋kszych polskich firm przesz艂o 40 procent zysku netto jest w艂asno艣ci膮 zagranicznych inwestor贸w strategicznych. Je艣li uwzgl臋dni膰 wielkie firmy przeznaczone na sprzeda偶 takim inwestorom (np. Telekomunikacj臋 Polsk膮), to szybko proporcje te osi膮gn膮 75 proc. W ten spos贸b stajemy si臋 gospodark膮 peryferyjn膮.
Znacz膮cy wp艂yw na wzrost gospodarczy ma narodowe morale gospodarcze (...). Dobrze prosperuj膮ce firmy dadz膮 Polakom zaufanie we w艂asne si艂y, zach臋c膮 najwi臋ksze talenty do pozostania w kraju. Historia gospodarcza nie zna kraju o 艣rednich rozmiarach i 40-milionowej ludno艣ci, tak szybko zdominowanego przez strategicznych inwestor贸w zagranicznych. Owszem, kraje ma艂e, jak Estonia czy nawet W臋gry lub Czechy, mog膮 sobie na to pozwoli膰. Te kraje 艣wiadomie - jak W臋gry - wybra艂y rol臋 podwykonawc贸w. Ale Polska jest na to zbyt du偶ym krajem. Mo偶emy podj膮膰 z zagranicznymi koncernami skuteczn膮 konkurencj臋 (...). Firmy by艂y sprzedawane g艂贸wnie inwestorom zagranicznym po to, by zasili膰 bud偶et. Nie brano w wielu wypadkach pod uwag臋 miejsca firmy czy ca艂ej bran偶y w gospodarce, w mi臋dzynarodowym podziale pracy (...). Czy nale偶a艂o sprzeda膰 inwestorom zagranicznym wszystkie cementownie i znacz膮ce firmy z bran偶y spo偶ywczej? (...)
Dominacja kapita艂u zagranicznego bran偶owego w bankach kraju wielko艣ci Polski budzi niepok贸j (...). Niekt贸re polskie firmy, a nawet ca艂e bran偶e, mog膮 mie膰 problemy z uzyskaniem kredytu. Na przyk艂ad przemys艂 rolno-spo偶ywczy, samorz膮dy, ma艂e firmy, sektor tzw. high-tech, firmy dokonuj膮ce restrukturyzacji, wielkie projekty inwestycyjne, np. autostrady. Problem polega na tym, 偶e w banku, kt贸ry jest w gruncie rzeczy tylko oddzia艂em banku zagranicznego, decyzje dotycz膮ce wi臋kszych projekt贸w podejmowane s膮 poza granicami, cz臋sto bez w艂a艣ciwego rozeznania sytuacji".
Prawdziwie druzgoc膮cy dla Polski okaza艂 si臋 ujemny bilans w wymianie handlowej z UE, szczeg贸lnie fatalny w sferze wymiany produkt贸w rolnych. Pomimo 偶e szumnie zapowiadano, i偶 porozumienie z UE dotycz膮ce okresu poprzedzaj膮cego wej艣cie do Unii mia艂o faworyzowa膰 Polsk臋, to faktycznie, jak akcentowa艂 wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa, eksport polskich produkt贸w rolnych w latach 1990-99 wzr贸s艂 tylko o 1/5, podczas gdy eksport UE do Polski zwi臋kszy艂 si臋 o ok. 600 procent. Sta艂o si臋 tak dzi臋ki ci膮g艂emu subsydiowaniu eksportu unijnych produkt贸w do Polski w warunkach, gdy polskie rolnictwo zosta艂o bez pomocy i ochrony. Znamienna w tym kontek艣cie by艂a wypowied藕 Mariana Brz贸ski, wicedyrektora biura europejskiego FAO (艢wiatowej Organizacji 呕ywno艣ci) i sekretarza Europejskiej Komisji Rolnej, a w latach 1993-97 dyrektora departamentu integracji europejskiej w Ministerstwie Rolnictwa. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z 7 lutego 2002 Brz贸ska powiedzia艂:
"My艣my ju偶 Unii dali prezent, degraduj膮c rolnictwo przez ostatnich 12 lat - 2 mln ha wypad艂o z uprawy, mamy o 3 mln kr贸w mniej, 3 razy mniej byd艂a opasowego, 12 razy mniej owiec (...). W tej chwili kraje Unii transferuj膮 z Polski oko艂o 4 mld euro zysk贸w rocznie od kilku lat. Coroczna pomoc Unii to kilkaset milion贸w euro".
Najwi臋kszym prezentem danym przez Polsk臋 Unii Europejskiej jest to, 偶e poprzez skrajne otwarcie si臋 na eksport z UE doprowadzili艣my do ogromnej nadwy偶ki eksportu do Polski nad importem. W efekcie w Unii Europejskiej powsta艂o oko艂o 1,5 miliona dodatkowych miejsc pracy, a Polska straci艂a ich tyle samo.
-
Czy prawd膮 jest, 偶e w rezultacie nadmiernego niekontrolowanego otwarcia rynku polskiego dla zachodniego eksportu pad艂y szczeg贸lnie cenne polskie przemys艂y?
Fakt ten jest do艣膰 powszechnie potwierdzany przez polskich ekonomist贸w. Na dow贸d odwo艂am si臋 cho膰by do pracy wyra藕nie prounijnego ekonomisty doc. dr. hab. Andrzeja Karpi艅skiego, sekretarza naukowego w pracach Komitetu Prognoz "Polska w XXI wieku" przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk "Unia Europejska -Polska. Dylematy przysz艂o艣ci" (Warszawa, 1998). Karpi艅ski opowiada si臋 za integracj膮 Polski z UE, ale na podstawie rzetelnego rachunku zysk贸w i strat. Dlatego nie ukrywa swej irytacji z powodu bardzo wysokich koszt贸w nazbyt lekkomy艣lnego otwarcia polskiego rynku wobec ekspansji unijnego eksportu w pierwszej po艂owie lat 90. Pisze tam (s. 56-58), 偶e "najbardziej niepokoj膮cy jest zakres likwidacji po 1989 r. krajowej produkcji wyrob贸w finalnych w trzech kluczowych przemys艂ach, a mianowicie w mikroelektronice (w tym r贸wnie偶 w elektronice profesjonalnej, przemy艣le komputerowym i sprz臋tu telekomunikacyjnego) (...). Faktem jest, 偶e w tych przemys艂ach stracili艣my w ci膮gu ostatnich 6 lat 170 tys. miejsc pracy i to miejsc najcenniejszych, bo wymagaj膮cych najwy偶szych kwalifikacji i najwi臋kszych nak艂ad贸w (...)". Wed艂ug Karpi艅skiego, "W takich wyrobach, jak komputery, elementy elektroniczne czy aparatura optyczna, rynek nasz zosta艂 zdominowany przez import w 95-100 proc., w aparaturze medycznej (najbardziej op艂acalna dziedzina) w 95 proc., w maszynach biurowych w 90 proc., w aparaturze pomiarowej w 75 proc., w sprz臋cie telekomunikacyjnym, maszynach i urz膮dzeniach energetycznych, automatyce przemys艂owej, wyrobach farmaceutycznych, elektronice w 65-70 proc., w wyrobach przemys艂u lotniczego i urz膮dzeniach elektroenergetycznych w powy偶ej 50 proc. Tymczasem mikroelektronika, przemys艂 komputerowy i teletechniczny stanowi膮 (...) klucz do nowej ery cywilizacji informacyjnej".
Karpi艅ski przypomina艂, 偶e te ga艂臋zie przemys艂u pad艂y u nas pod wp艂ywem konkurencji zagranicznej "i to nie zawsze w pe艂ni uczciwej". Nie podj臋to nale偶ytych dzia艂a艅 dla ich obronienia przed t膮 konkurencj膮. Karpi艅ski powo艂uje si臋 na przyk艂ad na oceny 艣rodowiska elektronik贸w, kt贸re uwa偶a艂o, 偶e polsk膮 elektronik臋 mo偶na by艂o uratowa膰 pod warunkiem jej ochrony w okresie przej艣ciowym i zapewnienia 艣rodk贸w na jej modernizacj臋. Zdaniem Karpi艅skiego, we wszystkich wspomnianych nowoczesnych przemys艂ach mog艂aby by膰 inna sytuacja, gdyby w umowie o stowarzyszeniu z Uni膮 zapewniono przemys艂owi elektronicznemu odpowiedni膮 ochron臋.
Niezwykle ponura jest dokonana przez Karpi艅skiego udokumentowana analiza, jak to po 1989 roku zamiast unowocze艣nienia gospodarki jeszcze bardziej pogorszyli艣my nasz膮 i tak jedn膮 z najbardziej przestarza艂ych struktur w skali makro w Europie. Wed艂ug Karpi艅skiego (op. cit., s. 71), w艂a艣nie w Polsce "po 1989 r. jednym z nast臋pstw transformacji by艂o zjawisko zwane w naszej literaturze 'uwstecznieniem struktury'. Nie wyst臋powa艂o ono w takim nasileniu w innych krajach. Nale偶y przez to rozumie膰 zast臋powanie wyrob贸w stanowi膮cych nowoczesne elementy tej struktury, najbardziej op艂acalnych i wymagaj膮cych wy偶szej technologii, przez surowce, prymitywne p贸艂fabrykaty i podobne ma艂o wymagaj膮ce technicznie elementy kooperacyjne. Zjawisko to wyst膮pi艂o w Polsce po 1989 r. w skali nieoczekiwanej. Znalaz艂o ono wyraz w trzech p艂aszczyznach: a) w spadku udzia艂u przemys艂贸w wysokiej techniki w ca艂ej produkcji przemys艂owej z 6 proc. w 1989 r. do 4,9 proc. w 1995 r., co niemal nie znajduje odpowiednika i precedensu we wsp贸艂czesnej Europie; b) w znacznym wzro艣cie udzia艂u w eksporcie surowc贸w i p贸艂fabrykat贸w kosztem wyrob贸w wy偶ej przetworzonych. Szczeg贸lnie wzrost udzia艂u surowc贸w w eksporcie by艂, jak na schy艂ek XX wieku i centrum Europy, zjawiskiem niemal bez precedensu i daje wiele do my艣lenia; c) w likwidacji znacznej cz臋艣ci produkcji finalnej w wielu przemys艂ach na rzecz prymitywnych us艂ug o charakterze przerobu przemys艂owego i podobnych element贸w kooperacyjnych. W sumie udzia艂 wyrob贸w przetworzonych w wi臋kszym stopniu spad艂 z 40,5 proc. do 30,7 proc. ca艂ej produkcji przemys艂owej (wyroby wysokiej techniki i dobra inwestycyjne razem), co prawie nie ma precedensu w Europie" [podkr. - J.R.N.].
Neal Ascherson, jeden z najlepszych zachodnich obserwator贸w wydarze艅 w Polsce od pocz膮tku lat 80., autor ksi膮偶ki "The Polish August (1981)" ["Polski Sierpie艅 (1981)"], pisa艂 w artykule publikowanym na 艂amach "The Independent" z 3 listopada 1991 r. o sytuacji w Polsce powsta艂ej w rezultacie realizacji planu Sorosa - Sachsa - Balcerowicza, i偶 "(...) Zak艂ady przemys艂owe, kt贸re potrzebowa艂y tylko nowych maszyn, 偶eby wej艣膰 na rynki zagraniczne, umiera艂y z powodu braku kapita艂u. Lecz rz膮dy nie zrobi艂y niczego, nie udzieli艂y pomocy, odm贸wi艂y nawet przedstawienia priorytet贸w co do tego, co powinno dzia膰 si臋 w przemy艣le (...)".
-
Czy prawd膮 jest, 偶e Unia z艂ama艂a swoje zobowi膮zania wobec Polski w sprawie tempa otwierania rynk贸w?
By艂y minister w rz膮dzie Buzka Jerzy Kropiwnicki pisa艂 w "呕yciu" z 19 wrze艣nia 1997 r. o wr臋cz szokuj膮cym "z艂amaniu zobowi膮za艅 Unii Europejskiej wobec Polski, przypominaj膮c, 偶e UE zobowi膮za艂a si臋 do asymetrii na korzy艣膰 Polski - czyli do takiego tempa otwierania rynk贸w, by to w艂a艣nie w Polsce powstawa艂a nadwy偶ka w handlu zagranicznym. Ta sama zasada w okresie stowarzyszania si臋 kierowa艂a stosunkami gospodarczymi mi臋dzy Uni膮 a Hiszpani膮, Portugali膮 i Grecj膮. Nadwy偶ka ka偶dego ze s艂abszych partner贸w mia艂a by膰 wykorzystywana na modernizacj臋 gospodarki i popraw臋 jej konkurencyjno艣ci tak, by w momencie pe艂nego w艂膮czenia we wsp贸lny rynek nie uleg艂a ona katastrofalnemu za艂amaniu. W stosunkach mi臋dzy Polsk膮 a UE, jak wida膰, asymetria jest, ale na korzy艣膰 Unii".
-
Czy Polska umia艂a wykorzystywa膰 zapewnione jej w Uk艂adzie Europejskim klauzule ochronne dla obrony swych interes贸w w handlu z UE?
Wed艂ug informacji zawartych w ksi膮偶ce El偶biety Kaweckiej-Wyrzykowskiej pt. "Polska w drodze do Unii Europejskiej", nie umieli艣my wykorzysta膰 tych klauzul ze szkod膮 dla naszej gospodarki. Wed艂ug autorki, "Polska bardzo rzadko wykorzystywa艂a klauzul臋 restrukturyzacyjn膮 (art. 28 Uk艂adu Europejskiego). (...) Praktycznie ani razu nie zosta艂a podj臋ta pr贸ba zastosowania tej klauzuli do ochrony nowo powstaj膮cych przemys艂贸w". Nie zrobiono tego, mimo 偶e jak pisze autorka: "W warunkach trudno艣ci strukturalnych, prze偶ywanych przez wiele ga艂臋zi polskiego przemys艂u, jej szersze wykorzystanie mog艂o z艂agodzi膰 pewne problemy. W tej sytuacji wydaje si臋, 偶e g艂贸wnymi powodami stosunkowo ma艂ego wykorzystania tej klauzuli mog艂y by膰 jednocze艣nie: brak informacji w艣r贸d zainteresowanych producent贸w o mo偶liwo艣ci zastosowania takich nadzwyczajnych 艣rodk贸w ochronnych (pami臋tajmy, 偶e klauzula ta nie jest typow膮 klauzul膮 ochronn膮, znan膮 w prawie mi臋dzynarodowym), niech臋膰 kolejnych rz膮d贸w do powo艂ywania si臋 na t臋 klauzul臋 w obawie przed eskalacj膮 protekcji w gospodarce oraz brak w rz膮dzie koncepcji restrukturyzacji 'najtrudniejszych' sektor贸w z wykorzystaniem ochrony przed importem". Fakt braku wykorzystania odpowiednich klauzul ochronnych dla ratowania zagro偶onych ga艂臋zi polskiego przemys艂u jest zarazem dowodem niekompetencji polskich organizator贸w, jak i z艂ym prognostykiem na przysz艂o艣膰.
-
Czy prawd膮 jest, 偶e polskie rolnictwo ci臋偶ko zap艂aci艂o za dopuszczenie do zalewu dotowanej 偶ywno艣ci z Unii?
Jest to niestety fakt niepodwa偶alny. Zygmunt Kr贸lak pisa艂 w ksi膮偶ce pt. "Polska wobec wyzwa艅 XXI wieku" (Warszawa 1999, s. 97-98), i偶: "Saldo dodatnie obrot贸w artyku艂ami rolno-spo偶ywczymi, wynosz膮ce w roku 1990 ok. 900 mln USD, przekszta艂ci艂o si臋 w roku 1998 w saldo ujemne w wysoko艣ci 515 mln USD. Ustalona w roku 1991 w uk艂adzie stowarzyszeniowym z UE, nazywanym Uk艂adem Europejskim, zasada asymetrii dost臋pu do rynku z korzy艣ci膮 dla strony polskiej, szczeg贸lnie w zakresie towar贸w rolno-spo偶ywczych, przekszta艂ci艂a si臋 w swoje przeciwie艅stwo i dzia艂a na korzy艣膰 kraj贸w Unii Europejskiej. St膮d jako s艂uszne nale偶y uzna膰 stwierdzenia zawarte w (...) opracowaniu FAPA: 'Unia Europejska, b臋d膮c g艂贸wnym partnerem handlowym Polski, sta艂a si臋 najwi臋kszym beneficjentem liberalizacji handlu wprowadzonej w 1990 r. Korzy艣ci UE zosta艂y wzmocnione postanowieniami Uk艂adu Europejskiego. W efekcie na formalnej asymetrii dost臋pu do rynku zapisanej w Uk艂adzie bardziej od Polski skorzysta艂a Unia Europejska'.
Do tej asymetrii na korzy艣膰 kraj贸w UE dochodzi jeszcze fakt, 偶e w Uk艂adzie Europejskim zawartym przez Polsk臋 w roku 1991 zabrak艂o protoko艂u finansowego. Na podstawie takich protoko艂贸w finansowych towarzysz膮cych podobnym umowom stowarzyszeniowym z Irlandi膮, Grecj膮, Hiszpani膮 i Portugali膮, kraje te otrzyma艂y olbrzymi膮 pomoc finansow膮 przeznaczon膮 w znacznym stopniu na wsparcie rolnictwa".
Zachodni autorzy M. Smith i J. Reed pisali na 艂amach brytyjskiego "Financial Times" w czerwcu 2000 r., i偶: "Subsydia wp艂acane farmerom zachodnioeuropejskim w ramach Wsp贸lnej Polityki Rolnej (WPR) pozwalaj膮 im 'podcina膰' ni偶szymi cenami konkurent贸w zar贸wno na rynku krajowym, jak i na rynkach zagranicznych, wskutek czego Polska odnotowuje deficyt w handlu towarami rolnymi w wysoko艣ci p贸艂 miliarda dolar贸w (...). I nawet wtedy, kiedy UE nalega na zmodernizowanie polskiego rolnictwa, jednocze艣nie wstrzymuje przekazanie 150 mln dolar贸w pomocy technicznej, dlatego 偶e rz膮d polski nie powo艂a艂 do 偶ycia - w nale偶yty spos贸b - potrzebnych w tym celu instytucji zarz膮dzaj膮cych. I wreszcie Bruksela naciska na Polsk臋, aby wprowadzi艂a w pe艂ni tzw. acquis communautaire w sferze rolnictwa - to znaczy dos艂ownie setki dyrektyw, z kt贸rych wiele nie b臋dzie ani tanich, ani politycznie 艂atwych do przyj臋cia, i to jeszcze przed przyst膮pieniem do Unii. Bruksela nalega na to, mimo 偶e jednocze艣nie d膮偶y do od艂o偶enia dost臋pu Polski do pe艂nych subsydi贸w WPR na okres a偶 11 lat po przyj艣ciu tego kraju do Unii. W uzasadnieniu swej postawy UE twierdzi, 偶e Polska potrzebuje dog艂臋bnej modernizacji swojego rolnictwa, zanim b臋dzie mog艂a otrzymywa膰 subsydia WPR. Ale nie tak w艂a艣nie UE zachowywa艂a si臋 w przesz艂o艣ci. Grecja - ze swoim du偶ym i zacofanym rolnictwem - zacz臋艂a otrzymywa膰 subsydia w pe艂nym wymiarze niemal natychmiast po przyst膮pieniu do Unii w 1981 r." (cyt. za "Forum" z 25 czerwca 2000 r.).
Dodajmy do tego, co przyznawano na 艂amach ameryka艅skiego tygodnika "Newsweek" w 1999 r.: "Europa nie wydaje si臋 usatysfakcjonowana tym, i偶 jej nadwy偶ki w handlu 偶ywno艣ci膮 z Polsk膮 s膮 a偶 tak du偶e. W ubieg艂ym roku, po za艂amaniu si臋 gospodarki Rosji, Unia przej臋艂a cz臋艣膰 polskiego eksportu 偶ywno艣ci do tego kraju. Polacy nie przegrali konkurencji wolnorynkowej, lecz padli ofiar膮 powa偶nych subsydi贸w eksportowych UE" (cyt. za "Wprost" z 26 grudnia 1999 r.).
-
Czy prawd膮 jest, 偶e UE niejednokrotnie stosowa艂a nieuczciwe praktyki ograniczaj膮ce eksport polskich produkt贸w do Unii?
By艂o tak niejednokrotnie. Szeroko pisa艂a o tym El偶bieta Kawecka-Wyrzykowska w wydanej przez Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne w 1999 r. ksi膮偶ce "Polska w drodze do Unii Europejskiej". Wed艂ug autorki, Unia Europejska nieraz zaskakiwa艂a polskich dostawc贸w, "wprowadzaj膮c praktycznie 'z dnia na dzie艅' nowe utrudnienia polskim eksporterom, zw艂aszcza artyku艂贸w rolnych. Stosuje te偶 do艣膰 arbitralne regu艂y w procedurach antydumpingowych". Zdaniem E. Kaweckiej-Wyrzykowskiej, zastosowane przez UE procedury, "a cz臋sto ich brak (np. wprowadzanie ogranicze艅 importowych w pi膮tek z dat膮 obowi膮zywania od poniedzia艂ku, co utrudnia艂o dotarcie do eksportu 'w drodze') oraz nadmiernie restrykcyjne 艣rodki (np. zakaz importu mi臋sa i 偶ywych zwierz膮t parzystokopytnych pod pretekstem pryszczycy, kt贸rej - jak si臋 p贸藕niej okaza艂o - nie by艂o w Polsce) nie mia艂y cz臋sto - zdaniem strony polskiej - dostatecznego uzasadnienia. Tworzy艂y one nieuzasadnione dolegliwo艣ci w eksporcie do Unii i mia艂y negatywny wp艂yw na polski eksport, a tak偶e na atmosfer臋 wzajemnych stosunk贸w. Ponadto posuni臋cia restrykcyjne Wsp贸lnoty niwelowa艂y nierzadko koncesje, jakie wcze艣niej zosta艂y przyznane polskim dostawcom".
W kwietniu 1993 r. dosz艂o do szczeg贸lnie wymownego zademonstrowania hipokryzji polityki UE wobec Polski - tzw. wojny pryszczycowej. Komisja Europejska w oparciu o fa艂szywe zarzuty o rzekomej pryszczycy w Europie 艢rodkowej i Wschodniej wprowadzi艂a zakaz importu na terytorium Dwunastki produkt贸w chowu i zwierz膮t rze藕nych. Jak pisa艂a E. Kawecka-Wyrzykowska, decyzja ta "szczeg贸lnie brzemienna w skutki zw艂aszcza dla Polski, kt贸ra eksportowa艂a znaczne ilo艣ci byd艂a i owiec do WE (w tym czasie Polska by艂a najwi臋kszym w艣r贸d tych kraj贸w dostawc膮 m艂odego byd艂a opasowego i ciel膮t do WE), zosta艂a podj臋ta bez jakichkolwiek konsultacji z krajami, kt贸rych zakaz ten dotyczy艂. Wzbudzi艂a tym wi臋ksze zdziwienie, 偶e w Polsce od 1972 r. nie stwierdzono pryszczycy i kraj by艂 uznawany za wolny od tej choroby" .
W rezultacie postawienia przez EWG fa艂szywych zarzut贸w o rzekomej pryszczycy w Polsce kraj nasz straci艂 oko艂o 30-32 mln USD z tytu艂u niezrealizowanego eksportu 偶ywca (wg J.K. Bielecki: Zarzut pryszczycy by艂 wybiegiem EWG, "呕ycie Warszawy", 16 lipca 1993 r.). Minister Bielecki publicznie stwierdzi艂, 偶e pryszczyca by艂a tylko wybiegiem EWG, u偶ytym w celu wypchni臋cia Polski z rynku Wsp贸lnoty (tam偶e). Warto w tym kontek艣cie przytoczy膰 uwagi Jacka Saryusza-Wolskiego, przed kilku laty pe艂nomocnika rz膮du do spraw integracji europejskiej oraz pomocy zagranicznej, sk膮din膮d na og贸艂 niezbyt skorego do eksponowania ciemniejszych stron w naszych stosunkach z EWG. W wywiadzie dla "Wprost" z 8 sierpnia 1993 r. Saryusz-Wolski m贸wi艂 o wyra藕nym nasilaniu si臋 tendencji protekcjonistycznych w EWG, kt贸re doprowadzaj膮 do tego, 偶e w艂adze EWG "tylnymi drzwiami wprowadzaj膮 r贸偶ne obostrzenia". I tak na przyk艂ad pod pretekstem wyst臋powania pryszczycy w Polsce wprowadzono wobec nas r贸偶ne ukryte restrykcje handlowe, sprzeczne z art. 30 umowy przej艣ciowej. P贸藕niej EWG przyzna艂a, 偶e pryszczyca nie wyst臋puje na polskim terytorium, ale Polska ponios艂a w tym czasie znacz膮ce straty. I nawet po r贸偶nych negocjacjach odblokowano tylko 70-80 proc. polskiego eksportu ciel膮t i jagni膮t. Du偶e straty polskiej stronie przynios艂o te偶 wprowadzenie przez EWG cen minimalnych na wi艣nie, sprzeczne z duchem wzajemnego uk艂adu.
-
Jak wielki jest stopie艅 r ealizacji zobowi膮za艅 prywatyzacyjnych przez firmy zachodnie, kt贸re kupi艂y sprywatyzowane zak艂ady w Polsce?
Szczeg贸lnie jaskrawym przyk艂adem oszustw stosowanych przez firmy zachodnie wobec Polak贸w jest nagminne 艂amanie oficjalnie podpisanych przez nie zobowi膮za艅 prywatyzacyjnych. Pisa艂 o tym szerzej m.in. wspomniany ju偶 ekonomista Andrzej Karpi艅ski, akcentuj膮c, 偶e liczne firmy 艂ami膮 zobowi膮zania zar贸wno co do inwestycji modernizacyjnych czy "utrzymania dotychczasowego profilu produkcji, jak i utrzymania przez pewien czas dotychczasowej za艂ogi, co powoduje przerzucanie koszt贸w zasi艂k贸w dla bezrobotnych na fundusze pa艅stwowe".
Wszystko za艣 to si臋 dzieje przy braku w艂a艣ciwej reakcji ze strony naszych odpowiednich ministerstw. A. Karpi艅ski zacytowa艂 m.in. o艣wiadczenie Polskiego Lobby Przemys艂owego w odniesieniu do przemys艂u telekomunikacyjnego, g艂osz膮ce i偶: "Zawarte porozumienia z firmami, kt贸re opanowa艂y rynek polski, sta艂y si臋 nic nieznacz膮cymi papierami (...). Praktycznie 偶adna z zagranicznych firm nie wywi膮za艂a si臋 z zobowi膮za艅. Dokumenty podpisane przez ministr贸w nie zawieraj膮 偶adnych klauzul, pozwalaj膮cych na dochodzenie strat poniesionych przez fabryki przemys艂u teletechnicznego". Wszystko to jest bardzo niedobrym prognostykiem na przysz艂o艣膰, dowodz膮cym jak bardzo instrumentalnie byli艣my i jeste艣my traktowani przez r贸偶ne przedsi臋biorstwa z Zachodu, o kt贸rych interesy przedstawiciele UE zawsze gotowi s膮 jednak si臋 upomina膰 (vide naj艣wie偶szy casus Eureco), w odr贸偶nieniu od naszych ministerstw.
-
Czy mieli艣my i mamy odpowiednich negocjator贸w w stosunkach z Uni膮?
Ca艂y czas w naszych negocjacjach z UE ci臋偶ko p艂acili艣my za brak prawdziwie kompetentnych i twardych negocjator贸w w rozmowach z UE. Dowodem by艂 chocia偶by fatalnie wynegocjowany uk艂ad o stowarzyszeniu si臋 z UE, kt贸ry w gruncie rzeczy otworzy艂 tylko szanse maksymalnej ekspansji eksportu UE do Polski. Nie posiadali zdecydowanego, twardego stylu negocjowania w obronie interes贸w narodowych kolejni negocjatorzy ze strony "rz膮d贸w prawicowych" - od Jacka Saryusza-Wolskiego po Jana Ku艂akowskiego. "Z kolei negocjatorzy postkomunistycznych rz膮d贸w odznaczali si臋 i odznaczaj膮 nie tyle zaanga偶owaniem w obronie interes贸w gospodarczych Polski, co w zabezpieczeniu interes贸w SLD. Jacek Saryusz-Wolski uskar偶a艂 si臋 w "Gazecie Wyborczej" z 1 pa藕dziernika 1996 r., 偶e rz膮d [zdominowany przez SLD - J.R.N.] "pozby艂 si臋 fachowc贸w i sprawami integracji zajmuj膮 si臋 ludzie z aparatu partyjnego rz膮dz膮cej koalicji". Jerzy Kropiwnicki, p贸藕niejszy minister w rz膮dzie Buzka uskar偶a艂 si臋 w "呕yciu" z 19 wrze艣nia 1997 r. na zdominowany przez SLD rz膮d koalicyjny za brak interwencji w Brukseli przeciwko ra偶膮cej asymetrii na niekorzy艣膰 Polski. Kropiwnicki stwierdzi艂 m.in.: "Obawiam si臋, 偶e przedstawiciele rz膮du nie do ko艅ca wiedz膮, 偶e ich zadaniem jest reprezentowanie Polski wobec Unii, a nie interes贸w Unii w Polsce. Przykro s艂ucha膰, gdy zdawa艂oby si臋 powa偶ni ludzie za pow贸d do swej chwa艂y uwa偶aj膮, i偶 s膮 w Brukseli przyjmowani lepiej ni偶 ich poprzednicy z ekip 'solidarno艣ciowych'. Powinno ich to raczej niepokoi膰".
Sytuacja powt贸rzy艂a si臋 po doj艣ciu do w艂adzy ekipy Millera w 2001 r. - do艣膰 przypomnie膰 jak偶e wielkie i niefortunne ust臋pstwa W. Cimoszewicza. Trudno uzna膰 za korzystne dla Polski wyznaczenie na g艂贸wnego negocjatora z UE Jana Truszczy艅skiego, b. wsp贸艂pracownika s艂u偶b specjalnych PRL. By艂y pose艂 do Sejmu RP, mecenas Edward Wende, nie bez racji stwierdzi艂 w tym kontek艣cie w "呕yciu" z 22 listopada 2001 r.: "Uwa偶am, 偶e to wyj膮tkowo niezr臋czna sytuacja. Cz艂owiek, kt贸ry inwigilowa艂 w przesz艂o艣ci Uni臋 Europejsk膮, ma teraz z Uni膮 negocjowa膰. Partnerzy b臋d膮 patrze膰 na niego podejrzliwym okiem. Urz臋dnicy Unii oczywi艣cie wczoraj o艣wiadczyli, 偶e rozliczenie przesz艂o艣ci negocjatora to wewn臋trzna sprawa Polski. Nie mog膮 powiedzie膰 nic innego. Ale przecie偶 b臋d膮 o tym pami臋ta膰. S膮 z pewno艣ci膮 w艣r贸d nich tacy, o kt贸rych Truszczy艅ski niegdy艣 pisa艂 do centrali w Warszawie. Uwa偶am, 偶e mo偶na znale藕膰 cz艂owieka o r贸wnie wysokich kwalifikacjach, a zarazem bez takich obci膮偶e艅 z przesz艂o艣ci. By艂oby to z po偶ytkiem dla naszych negocjacji".
Niefortunny r贸wnie偶 by艂 na pewno wyb贸r by艂ego sekretarza KC PZPR S艂awomira Wiatra na cz艂owieka odpowiedzialnego za promocj臋 spraw integracji z UE w Polsce. Co najgorsze, wida膰 wyra藕nie, 偶e najwa偶niejszym celem dla SLD w jego staraniach o jak najszybsze przyst膮pienie do Unii jest zabezpieczenie dla "swych" ludzi 2,5-3 tys. wyj膮tkowo dobrze p艂atnych etat贸w w strukturach UE po wej艣ciu Polski, etat贸w z niewielkim opodatkowaniem i bardzo szybkimi emeryturami. I w艂a艣nie te perspektywy postawienia g艂贸wnie na SLD-owskich karierowicz贸w wydaj膮 si臋 szczeg贸lnie niebezpieczne z punktu widzenia polskich interes贸w.
W bardzo trudnej sytuacji Polski po ewentualnym wej艣ciu do UE w zmierzeniu z aspiracjami du偶o bardziej do艣wiadczonych i przebieg艂ych zachodnich partner贸w wiele zale偶a艂oby od tego, kogo skierowaliby艣my do bronienia polskich interes贸w gospodarczych w r贸偶nych decyzyjnych i administracyjnych strukturach Unii. Musieliby to by膰 ludzie o wielkich walorach profesjonalnych i 艣wietnie rozumiej膮cy interesy swego kraju. Ju偶 dzi艣 mo偶na niestety w膮tpi膰, 偶e znajd膮 si臋 tam ludzie o takich w艂a艣nie kwalifikacjach, w sytuacji zdominowania ca艂ego procesu negocjacji z UE przez SLD. Celnie wyrazi艂 swe obawy w tym wzgl臋dzie dyrektor programowy Centrum Stosunk贸w Mi臋dzynarodowych Marek A. Cichocki, pisz膮c w "Rzeczpospolitej" z 20 lutego 2002 r.: "Niestety, spos贸b, w jaki przygotowuje si臋 w Polsce mechanizm naboru polskich obywateli do instytucji UE, nie nastraja optymistycznie. Kwestia ta zostanie prawdopodobnie 'skolonizowana' przez obecne partie w艂adzy przy ca艂kowitej oboj臋tno艣ci partii opozycji. Kryterium partyjne b臋dzie wi臋c dominowa艂o na kryterium profesjonalizmu czy interesem pa艅stwa".
-
Czy 25-procentowe dop艂aty bezpo艣rednie UE dla polskich rolnik贸w obal膮 wszelkie szanse na konkurencyjno艣膰 polskiego rolnictwa z dotowanymi w 100 proc. rolnikami UE?
O sprawie tej wielokrotnie pisano ju偶 w prasie i m贸wiono w wypowiedziach rozlicznych polityk贸w, nie tylko polskich, ale i innych kraj贸w kandyduj膮cych do UE. Opinie by艂y na og贸艂 w 95 procentach zgodne. Stanowisko UE w tej kwestii jest absolutnie krzywdz膮ce dla rolnik贸w z naszego regionu i zmierza wyra藕nie do utrwalenia ich w UE jako rolnik贸w drugiej kategorii.
Wicepremier i minister rolnictwa Jaros艂aw Kalinowski powiedzia艂 w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z 23-24 lutego 2002 r.: "Prosz臋 zwr贸ci膰 uwag臋, jak膮 podw贸jn膮 moralno艣膰 Unia tu stosuje. M贸wi nam, by艣my z krajowego bud偶etu do艂o偶yli rolnikom do tych 25 proc., kt贸re ona nam promuje, ale zastrzega, 偶e nie mo偶emy przekroczy膰 g贸rnego pu艂apu, jaki maj膮 farmerzy w Unii, tzn. nie wolno nam do艂o偶y膰 wi臋cej ni偶 75 proc. Bo gdyby polscy rolnicy mieli wi臋ksze dop艂aty ni偶 unijni, to by zachwia艂o warunkami konkurencji. Czyli jak oni maj膮 wi臋cej, to dobrze, ale jak nasi mieliby wi臋cej, to niedobrze. Taka mentalno艣膰 Kalego".
Dyrektor O艣rodka Studi贸w Europejskich Uniwersytetu 艢l膮skiego J臋drzej Krakowski stwierdzi艂 za艣 w artykule "Mechanizm rozwoju" na 艂amach "Gazety Wyborczej" z 15 marca 2002 r., 偶e: "Nieprzyznanie rolnikom w nowych krajach cz艂onkowskich identycznych praw, jakie posiadaj膮 rolnicy Pi臋tnastki, spowodowa艂oby wyeliminowanie ich z rynku, czyli bankructwo".
-
Czy narzucone przez Uni臋 Europejsk膮 limity produkcyjne w rolnictwie skazuj膮 nas na bycie wiecznym importerem?
Dot膮d ci膮gle niedostatecznie docenian膮 gro藕b臋 dla polskiego rolnictwa stanowi膮 wyznaczane Polsce przez Uni臋 Europejsk膮 nazbyt ma艂e limity produkcji w r贸偶nych dziedzinach, gro偶膮ce fatalnymi skutkami dla polskiej wsi. Nie bez racji jeden z czo艂owych polityk贸w PSL Stanis艂aw Kalemba oburza艂 si臋 na rozmiary tych limit贸w, pytaj膮c: "Jak mo偶na zaproponowa膰 limity poni偶ej samowystarczalno艣ci, czyli poni偶ej potrzeb 偶ywno艣ciowych ponad 40-milionowego narodu?" (cyt. za "Gazet膮 Wyborcz膮" z 18 lutego 2002 r.).
Jak bardzo krzywdz膮ce s膮 limity produkcyjne w rolnictwie, kt贸re Unia Europejska pr贸buje narzuci膰 Polsce, mo偶na by艂o przekona膰 si臋 cho膰by z opublikowanego 19 lutego 2002 r. w tak prounijnej "Rzeczpospolitej" tekstu Edmunda Szota "Za ma艂e limity. Rolnictwo. Co proponuje Bruksela". Wed艂ug Szota, "Unia Europejska wyliczy艂a Polsce limity, bior膮c za podstaw臋 lata 1995-1999, kiedy nasza produkcja rolna by艂a znacznie ni偶sza ni偶 w drugiej po艂owie lat 80. (...) W latach 90. popyt na 偶ywno艣膰 by艂 zduszony spadkiem dochod贸w ludno艣ci, a szeroko otwarte granice nie stanowi艂y 偶adnej zapory dla importu dotowanej 偶ywno艣ci z Unii Europejskiej. W dodatku polskie rolnictwo dotkn臋艂y wcze艣niej dwie pot臋偶ne susze (w 1992 i 1994 r.) oraz 'pow贸d藕 stulecia' (w 1997 r.)".
"W rezultacie dzia艂ania tych wszystkich czynnik贸w Polska od 1993 r. sta艂a si臋 trwa艂ym importerem 偶ywno艣ci, cho膰 ze wzgl臋du na potencja艂 produkcyjny swojego rolnictwa powinna by膰 licz膮cym si臋 eksporterem nadwy偶ek produkowanych. Dlatego zdaniem naszego 艣rodowiska rolniczego za podstaw臋 ustalenia limit贸w produkcji powinno si臋 wzi膮膰 lata wcze艣niejsze, kiedy produkcja rolna w Polsce by艂a znacznie wy偶sza. W stosunku do lat 80. szczeg贸lnie mocno zmniejszy艂o si臋 w Polsce pog艂owie byd艂a, w tym kr贸w, oraz spad艂a produkcja mleka i przetwor贸w mleczarskich. W chowie owiec dosz艂o do prawdziwej katastrofy: ich pog艂owie zmniejszy艂o si臋 kilkunastokrotnie".
Podobne dane znajdujemy w zamieszczonym 7 lutego 2002 r. w "Gazecie Wyborczej", cytowanym tu ju偶 wcze艣niej, wywiadzie z takim fachowcem od spraw rolnych, jak Marian Brz贸ska. Powiedzia艂 on m.in.: "My艣my ju偶 Unii dali prezent, degraduj膮c rolnictwo przez ostatnich 12 lat - 2 mln ha wypad艂o z uprawy, mamy o 3 mln kr贸w mniej, 3 razy mniej byd艂a opasowego, 12 razy mniej owiec". Bardzo mocno skrytykowa艂 obecnie proponowane przez Uni臋 limity produkcyjne dla Polski wicepremier i minister rolnictwa Jaros艂aw Kalinowski. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z 23-24 lutego 2002 r. powiedzia艂: "Komisja na podstawie danych z lat 1995-1999 wyliczy艂a 艣redni plon zb贸偶, ten plon ma by膰 podstaw膮 do wyliczenia dop艂at bezpo艣rednich do upraw polowych) - s膮 one dla nas niekorzystne. Bruksela opar艂a je na latach, w kt贸rych spad艂y na nas kl臋ski 偶ywio艂owe. Faktycznie Unia chce ograniczenia naszej produkcji".
Wed艂ug cytowanego artyku艂u E. Szota w "Rzeczpospolitej": "Propozycje limit贸w produkcyjnych wyliczonych przez Uni臋 powinny opiera膰 si臋 na szacunkach produkcji i spo偶ycia 偶ywno艣ci. Tymczasem z ich analizy wynika, 偶e w nast臋pnych latach Komisja nie przewiduje w Polsce wzrostu stopy 偶yciowej oraz towarzysz膮cego temu wzrostowi popytu na 偶ywno艣膰.
Naukowcy oceniaj膮, 偶e w Polsce wyst臋puj膮 obszary n臋dzy, w kt贸rych spo偶ycie jest znacz膮co ni偶sze ni偶 w innych grupach spo艂ecznych. Przyznane limity oznaczaj膮, 偶e gdyby sytuacja tych ludzi poprawi艂a si臋, Polska musia艂aby zwi臋kszy膰 import 偶ywno艣ci".
Zdaniem polskich ekspert贸w, z g艂贸wnym negocjatorem w sprawach rolnych wiceministrem rolnictwa Jerzym Plew膮 na czele, "bez powi臋kszenia kwot nie b臋dzie miejsca na unowocze艣nianie produkcji. Utrzymanie ich na proponowanym przez Uni臋 poziomie oznacza, 偶e blisko po艂owa obecnie istniej膮cych w Polsce gospodarstw b臋dzie musia艂a przesta膰 istnie膰, 偶eby da膰 miejsce na rynku na rozw贸j wi臋kszych i nowocze艣niejszych gospodarstw. Polska musi te偶 uwa偶a膰, by nie wpa艣膰 w pu艂apk臋, w jak膮 wchodz膮c do Unii wpad艂a Hiszpania. Hiszpanie wynegocjowali za ma艂膮 kwot臋 mleczn膮 na rynek krajowy i w rezultacie przez pierwsze lata cz艂onkostwa w UE musieli importowa膰 mleko" ("Gazeta Wyborcza" z 11 lutego 2002 r.).
Tym, kt贸rych mo偶e szokowa膰 tak egoistyczny dyktat UE wobec Polski w sprawie limit贸w produkcyjnych w rolnictwie, warto przypomnie膰 publikowane w pa藕dzierniku 1997 r. w paryskiej "Kulturze" uwagi b. zast臋pcy szefa polskiej sekcji BBC Andrzeja Koraszewskiego: "Unia Europejska, 艢wiatowy Bank, Stany Zjednoczone (...) b臋d膮 si臋 stanowczo opiera艂y programom radykalnego zwi臋kszenia produkcji rolnej w Polsce. Pami臋tajmy, 偶e Polska mog艂aby zwielokrotni膰 swoj膮 produkcj臋 roln膮, a rynek 偶ywno艣ci jest terenem najbardziej drapie偶nego konfliktu interes贸w i, oczywi艣cie, pr贸by wspomagania wzrostu produkcji 偶ywno艣ci w Polsce b臋d膮 natrafia艂y na op贸r zachodnich sojusznik贸w".
-
Czy b臋dziemy dop艂aca膰 do Unii Europejskiej w pierwszych latach po przyst膮pieniu do niej?
Istnieje taka bardzo powa偶na gro藕ba, wbrew licznym wcze艣niejszym zapewnieniom naszych euroentuzjast贸w, zapowiadaj膮cych prawdziwy "deszcz unijnych subwencji", jaki spadnie na Polsk臋 po wej艣ciu do UE (por. np. tego typu ba艂amutne stwierdzenia Adama Krzemi艅skiego w postkomunistycznej "Polityce" z 24 lipca 1999 r.). Nie kto inny, jak prof. El偶bieta Chojna-Duch (b. wiceminister finans贸w w rz膮dach Pawlaka i Oleksego) ostrzega艂a niedawno przed tym, 偶e mo偶emy sta膰 si臋 "p艂atnikiem netto na rzecz innych pa艅stw europejskich lub b臋dziemy w pierwszym okresie kredytowa膰 Uni臋" (podkr. - J.R. N.). Te szokuj膮ce ostrze偶enia, 偶e biedna Polska b臋dzie kredytowa膰 bogat膮 Uni臋, znalaz艂y si臋 w opublikowanym, jak dot膮d w mikroskopijnym nak艂adzie 100 egzemplarzy, dwutomowym zbiorze referat贸w na sesji pt. "Dobre Pa艅stwo - kryteria, wska藕niki, diagnoza i zalecenia" (Wydawnictwo Wy偶szej Szko艂y Przedsi臋biorczo艣ci i Zarz膮dzania im. Leona Ko藕mi艅skiego). Prof. Chojna-Duch wyja艣ni艂a r贸wnie偶 bardziej szczeg贸艂owo, dlaczego istnieje gro藕ba, 偶e b臋dziemy "p艂atnikiem netto" (czyli dop艂aca膰 do UE po wst膮pieniu do niej):
"W projektach realizowanych ze 艣rodk贸w unijnych najpierw trzeba w艂o偶y膰 w艂asne 艣rodki finansowe na dany projekt, a dopiero p贸藕niej mo偶na uzyska膰 ich refundacj臋. Jest to od艂o偶enie w czasie momentu, kiedy 艣rodki trzeba ponie艣膰 i nast臋pnie odzyska膰, co r贸wnocze艣nie oznacza, 偶e trzeba je posiada膰.
Czynnikiem niekorzystnym b臋dzie te偶 to, 偶e wp艂aty do bud偶etu unijnego, w formie sk艂adki, nale偶y wnosi膰 w rytmie miesi臋cznym (dochody z ce艂 w dwa miesi膮ce od ich uzyskania), za艣 pierwsze transfery strukturalne mog膮 pojawi膰 si臋 najwcze艣niej po kilku lub nawet kilkunastu miesi膮cach (wynika to z ww. procedury zatwierdzania wniosk贸w i refinansowania zatwierdzonych wcze艣niej realizacji program贸w)".
Coraz wyra藕niejsza staje si臋 gro藕ba, 偶e Polska zostanie gruntownie "wykiwana" po wej艣ciu do UE i zamiast rzekomej obfitej pomocy, maj膮cej umo偶liwi膰 przyspieszenie modernizacji struktur gospodarczych kraju, b臋dzie wspiera膰 swymi wyciskanymi na narodzie podatkami zamo偶ne kraje bogatego Zachodu. Z otwartym ostrze偶eniem na ten temat wyst膮pi艂 publicysta "呕ycia" Krzysztof Rak w tek艣cie "Europejski gw贸藕d藕 do trumny SLD" ("呕ycie" z 19 lutego 2002 r.). Przypomnia艂 on, 偶e np. Hiszpania w pierwszym roku swego cz艂onkostwa we Wsp贸lnocie by艂a p艂atnikiem netto, dok艂adaj膮c do bud偶etu UE wi臋cej, ni偶 z niego bra艂a. Je艣li tak si臋 sta艂o z Hiszpani膮, du偶o lepiej przygotowan膮 od nas do gospodarczego konkurowania z krajami bogatego Zachodu i maj膮c膮 du偶o kompetentniejszych ni偶 Polska negocjator贸w, to co stanie si臋 z Polsk膮 po wej艣ciu do UE? Rak twierdzi, 偶e: "Polscy negocjatorzy s膮 艣wiadomi, 偶e nie b臋dziemy mieli do czynienia z 偶adnym euro-eldorado, co wi臋cej, 偶e istnieje zagro偶enie, i偶 to w艂a艣nie Polska b臋dzie dop艂aca膰 do unijnego interesu. Niestety, tego nie s膮 w stanie zrozumie膰 politycy, kt贸rzy wci膮偶 roztaczaj膮 przed Polakami finansowe mira偶e. Rozczarowanie spo艂ecze艅stwa mamionego deszczem unijnych pieni臋dzy mo偶e doprowadzi膰 rz膮d Leszka Millera do upadku."
Z podobnym ostrze偶eniem wyst膮pi艂 w lutym 2002 r. pose艂 PSL Bogdan P臋k, komentuj膮c propozycje Unii Europejskiej w sprawie skrajnie zani偶onych dop艂at dla polskich rolnik贸w: "Wed艂ug tych propozycji byliby艣my p艂atnikiem netto, po tych ogromnych wyrzeczeniach, jakie polska gospodarka ponios艂a w okresie dostosowawczym. W sferze rolnej i dost臋pu do rynk贸w pracy to jest rzeczywisty skandal. (...) Nikt przy zdrowych zmys艂ach takich warunk贸w przyj膮膰 nie mo偶e".
Jednoznaczne przekonanie o tym, 偶e grozi nam dop艂acanie do UE po przyst膮pieniu do Wsp贸lnoty, wyra偶aj膮 publicy艣ci "Najwy偶szego Czasu". I tak na przyk艂ad Mi艂osz Marczuk w tek艣cie "Dop艂acimy" ("Najwy偶szy Czas" z 23 lutego 2002 r.) dowodzi艂 w oparciu o bardzo szczeg贸艂owe obliczenia, i偶: "Miliard euro - takiej sumy wcale nie dostaniemy od UE. Wiele wskazuje na to, 偶e w艂a艣nie tyle b臋dziemy dop艂aca膰 bogatym krajom europejskim". Z podobn膮 konstatacj膮 wyst膮pi艂 Tomasz Sommer w "Najwy偶szym Czasie" z 2 marca 2002 r., alarmuj膮c czytelnik贸w: "W roku 2002 (je艣li rzeczywi艣cie wtedy zostaniemy przyj臋ci do UE) na pewno dop艂acimy do bud偶etu Unii (i to by膰 mo偶e nawet p贸艂 miliarda euro)".
W tym kontek艣cie warto zwr贸ci膰 uwag臋 na znamienn膮, cho膰 ma艂o nag艂o艣nion膮 decyzj臋 Komitetu Integracji Europejskiej z ko艅ca lutego 2002 r. Ot贸偶 wed艂ug Andrzeja Stankiewicza ("Dajcie wi臋cej, we藕cie mniej" "Rzeczpospolita" z 23 lutego 2002 r.): "Nie b臋dziemy si臋 domaga膰 od Brukseli pe艂nych dop艂at dla rolnik贸w ju偶 od pierwszego dnia cz艂onkostwa w UE. Kierowany przez premiera Komitet Integracji Europejskiej zdecydowa艂 w pi膮tek, 偶e nasz cel to wynegocjowanie takich warunk贸w finansowych, 偶eby艣my do bud偶etu Unii nie wp艂acali wi臋cej ni偶 z niego dostaniemy".
Co to oznacza? Wyra藕nie wida膰, 偶e zagro偶enia, i偶 Polska b臋dzie p艂atnikiem netto, nie s膮 wcale wydumane, je艣li sam Komitet Integracji Europejskiej uzna艂 za sw贸j podstawowy (trzeba przyzna膰 bardzo minimalny) cel d膮偶enie, aby艣my nie dop艂acali wi臋cej do bud偶etu UE ni偶 wp艂acamy!
Sam wicepremier i minister rolnictwa Jaros艂aw Kalinowski tak wyja艣nia艂 w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" z 23-24 lutego, dlaczego obawia si臋, 偶e w pierwszym roku po wej艣ciu Polski do UE mo偶e si臋 okaza膰, i偶 nasza sk艂adka p艂acona do bud偶etu Unii b臋dzie wi臋ksza ni偶 sumy, jakie dostaniemy: "To s膮 analizy przeprowadzone w Urz臋dzie Komitetu Integracji Europejskiej na podstawie danych finansowych Komisji Europejskiej. Nasza sk艂adka b臋dzie wynosi艂a ok. 2,5 mld euro rocznie. Pami臋tajmy, 偶e sk艂adk臋 p艂acimy z g贸ry, od razu w pierwszym roku, w ratach co dwa miesi膮ce. Dop艂aty dla rolnik贸w Unia daje z do艂u, czyli najpierw z bud偶etu musimy rolnikom da膰 pieni膮dze, a w nast臋pnym roku Unia nam to zwr贸ci. Oddzielny temat to pieni膮dze unijne z funduszy strukturalnych. W pierwszym roku od akcesji wykorzystamy tylko niewielk膮 ich cz臋艣膰, gdy偶 barier膮 b臋dzie brak 艣rodk贸w na wsp贸艂finansowanie projekt贸w - bud偶et b臋dzie obci膮偶ony sk艂adk膮 i dop艂atami. To wszystko sprawia, 偶e w pierwszym roku mo偶emy dosta膰 mniej ni偶 damy".
Prof. Jerzy Robert Nowak, Nasz Dziennik, 2002-03-20
powrot
|