nasza witryna Niemcy chcą znieść dopłaty dla rolnictwa w ramach Wspólnej Polityki Rolnej
Jakość zamiast masówki
Waldemar Maszewski, "Nasz Dziennik", 02.03.2002


  RzÄ…d niemiecki pragnie stopniowego zniesienia (aż do caÅ‚kowitego ich zlikwidowania) bezpoÅ›rednich dopÅ‚at dla rolników, dopÅ‚at eksportowych, jak również wszelkich interwencji w kwestii nadwyżek produkcyjnych. - Proponowane przez Niemcy reformy przyniosÅ‚yby znaczne oszczÄ™dnoÅ›ci w unijnej polityce rolnej - twierdzÄ… przedstawiciele niemieckiego ministerstwa rolnictwa.
Projekt zmian przedstawiła w Berlinie, w specjalnym dokumencie dotyczącym częściowego bilansu finansowego Unii Europejskiej, federalna minister rolnictwa i ochrony konsumentów Renate Kuenast. Jeszcze w 1999 r. podczas spotkania na szczycie Piętnastki w Berlinie ustalono, że poszczególne kraje przedstawią po pewnym okresie działania "Agendy 2000" swoje propozycje zmian.
W związku z tym niemiecka minister rolnictwa zaproponowała zamiast premii i dopłat za zwykłą produkcję rolną, przyznawanie premii i dotacji za produkcję ekologiczną. W celu skuteczniejszej propagandy proponowanych zmian minister Kuenast posiłkuje się hasłem: "jakość zamiast masowej produkcji". Zdaniem niemieckiego ministerstwa, "wszelkie subwencje i dopłaty bardzo źle wpływają na rynek rolny, a chłopi nie powinni liczyć tylko na dotacje". "W rolnictwie powinno obowiązywać współzawodnictwo co do jakości produktu, a nie co do ceny" - czytamy w dokumencie. Według inicjatorów zmian w polityce rolnej, wszelkie bezpośrednie dopłaty powinny stopniowo zanikać i stawać się drugorzędne.
Renate Kuenast poinformowała, że Niemcy w przyszłym budżecie finansowym UE nie przewidują żadnych dopłat ani do hodowli, ani do produkcji roślinnej, natomiast będą zachowane dopłaty do gospodarstw produkujących żywność ekologiczną.
Stanowisko niemieckie (całkowicie popierane przez Francję co do dopłat bezpośrednich) już od dłuższego czasu było jasne i wyraźne - najpierw zaproponować nowym kandydatom tylko jedną czwartą dotacji unijnych, a później zlikwidować je w ogóle. Oznacza to, że polski rolnik, który poniósł już ogromne ofiary w ramach procesów dostosowawczych do UE, praktycznie nigdy nie otrzyma tego, co już od wielu lat otrzymuje rolnik niemiecki, francuski czy hiszpański. (podkr. moje - WK)

Waldemar Maszewski, Hamburg, Nasz Dziennik, 2002-03-02

powrot