nasza witryna Absurdy euroagitki
czyli majstrowanie przy Ojczy藕nie i Narodzie
Ma艂gorzata Kamyk, "Nasza Witryna", 24.02.2002


  Sypie si臋 na naszych oczach mit o "strumieniu" unijnych funduszy dla Polski, tak bezpodstawnie i nieudolnie konstruowany przez obecny i poprzedni rz膮d oraz wszelkiego autoramentu rodzimych euroentuzjast贸w. Zani偶one w stosunku do unijnych dop艂aty oraz niskie limity produkcyjne narzucone przez UE gro偶膮 Polsce brakiem samowystarczalno艣ci 偶ywieniowej i konieczno艣ci膮 importowania 偶ywno艣ci z Unii. Fundusze na rozw贸j region贸w wiejskich to raczej kiepskie pocieszenie, skoro polskie rolnictwo za par臋 lat mo偶e rozp艂yn膮膰 si臋 w niebycie... Ale przynajmniej drogi na wsi b臋d膮 艂adne i wygodne, 偶eby sobie osadnik niemiecki czy holenderski za bardzo nie zniszczy艂 samochodu obje偶d偶aj膮c swoje w艂o艣ci.

Ale o tej "ciemnogrodzkiej" stronie medalu pisa艂a niepoprawnie polityczna prasa taka jak Nasz Dziennik, Nasza Polska, G艂os, Najwy偶szy Czas! czy Niedziela, wi臋c nie b臋d臋 tu powiela膰 ich rzeczowych komentarzy. Rzecz w tym, 偶e skoro sypie si臋 mit euro-szmalu, gdy偶 przyszed艂 czas na konkrety - to czeka nas w najbli偶szym czasie

WZMO呕ONA FALA EUROAGITACJI.

Jednym s艂owem, naszym euroidom sprawa si臋 ryp艂a, i teraz trzeba jakim艣 cudem lud przekona膰, 偶eby w referendum opowiedzia艂 si臋 za Eurorajem.

Pierwsze kroki ju偶 podj臋to. Na konferencji zorganizowanej przez Akademi臋 Telewizyjn膮 TVP, szefowie medi贸w porozumieli si臋 co do silnego, jednoznacznego poparcia dla integracji europejskiej, gdy偶 jej zwolennicy przegrywaj膮 z eurosceptykami na argumenty, a na dodatek nie maj膮 do w艂asnego stanowiska tyle przekonania i wiary co antyunijne "oszo艂omy" [Jak najlepiej kadzi膰 Unii]. Na podstawie ustale艅 z tej konferencji mo偶emy si臋 spodziewa膰 arcywybitnych program贸w zar贸wno informuj膮cych, jak i oddzia艂uj膮cych na emocje.

Nie pr贸偶nuje te偶 sejmowa Komisja Europejska, kt贸ra z szefami medi贸w naradza艂a si臋 nad "najlepszymi" sposobami informowania nas o eurointegracji [G艂贸d propagandy sukcesu]. Stosowne porozumienie z publiczn膮 Telewizj膮 Polsk膮 S.A. zawar艂 te偶 ju偶 Urz膮d Komitetu Integracji Europejskiej, kt贸ry b臋dzie wsp贸艂finansowa艂 telewizyjn膮 propagand臋 [Tuba dla Unii]... czyli z naszych podatk贸w i abonamentu RTV b臋dziemy sobie sami op艂aca膰 Wielkie Europranie polskich m贸zg贸w.

Stara艅 do艂o偶y zapewne najnowszy pe艂nomocnik rz膮du ds. integracji europejskiej, S艂awomir Wiatr (syn swojego ojca, J贸zefa). Jego szlachetna koncepcja, zapewne odziedziczona po tatusiu: "Nale偶y pozna膰 argumenty przeciwnik贸w Unii i zacz膮膰 je umiej臋tnie zbija膰. Zastosowa膰 socjotechniki i nauczy膰 si臋 m贸wi膰 o Unii j臋zykiem prostych ludzi". Na razie pan Wiatr wieje og贸lnikami i sprawia wra偶enie raczej ma艂o zorientowanego w materii, co do kt贸rej przysz艂o mu nas przekonywa膰 [Debiut trefnisia], ale socjotechniki na pewno ma w ma艂ym paluszku, mo偶e nawet u lewej nogi.

Gotowe rozwi膮zanie euroagitacyjne dla wszystkich strapionych euroid贸w, medialnych i rz膮dowych, ma pan Karol Jakubowicz. Tym, kt贸rzy ju偶 zapomnieli kto zacz, przypomn臋 kr贸tko, 偶e by艂 pan Jakubowicz chyba ju偶 wszystkim, kim mo偶na by膰 w wierchuszce TVP i krajowych organ贸w ds. medi贸w (KRRiT oraz KRN). Trudno nad膮偶y膰, jak膮 funkcj臋 pe艂ni obecnie.

Ot贸偶 w "magazynie europejskim" Unia & Polska (dlaczego & a nie i...?) z 31.01.2002 r. pope艂ni艂 pan Jakubowicz niebywale naiwny artyku艂 zatytu艂owany "Uprywatni膰" Europ臋. Wy艂o偶y艂 w nim swoj膮 propozycj臋 europrania polskich m贸zg贸w, kt贸ra wr臋cz idealnie (cho膰 niekoniecznie w spos贸b zamierzony) spe艂nia za艂o偶enia koncepcyjne i socjotechniczne rz膮dowego pe艂nomocnika, pana Wiatra. 呕eby nie wyj艣膰 na go艂os艂ownego, pan Jakubowicz podbudowuje si臋 kilkoma wywodami innych autor贸w, po czym w i艣cie naci膮gany spos贸b manipuluje teori膮 Stanis艂awa Ossowskiego o Ojczy藕nie. Ale id藕my po kolei, bo materia艂 jest przebogaty, a dla zrozumienia jako艣ci wywod贸w propagandowych Jakubowicza, dobrze jest przyjrze膰 si臋 jako艣ci podbudowy, na kt贸rej opiera on sw膮 propagand臋.

Pan Jakubowicz na wszelki wypadek wyja艣nia na wst臋pie, 偶e nie chodzi o sprywatyzowanie Europy, tylko o:

[...] znalezienie w艂a艣ciwej drogi do promowania integracji europejskiej.

Promowanie - 艂adne s艂owo jak na zwyczajn膮, p艂ask膮 i stronnicz膮 agitacj臋 w publicznej telewizji, kt贸ra ze swego za艂o偶enia powinna by膰 obiektywna. Ale jaki偶 to kontekst pozwala Jakubowiczowi s膮dzi膰, 偶e

ZNALAZ艁 "W艁A艢CIW膭 DROG臉"?

Ano bredzi co艣 o marzeniach Polak贸w o otwartych granicach, i o tym, 偶e "艣wiadomo艣膰 spo艂eczna p艂ata dziwne figle", bo teraz to niby Polacy chc膮, 偶eby otwarte granice by艂y "ulic膮 jednokierunkow膮", gdy偶 inaczej przyjad膮 stamt膮d do nas obcy "np. po to, by uprawia膰 ziemi臋". Dziwnym trafem Jakubowicz nie wpada na to, 偶e paszport w szufladzie i swoboda podr贸偶owania to by艂o marzenie ka偶dego Polaka w PRL-u, i 偶e Polacy nigdy nie mieli nic przeciwko przyjazdom zagranicznych turyst贸w do Polski. 艁atwiej by艂o panu Jakubowiczowi t臋 "jednokierunkowo艣膰" naci膮gn膮膰 do sprzeciwu wobec sprzeda偶y polskiej ziemi, bo tylko ta interpretacja pozwala mu wysnu膰 i艣cie genialny wniosek:

Dopiero zrozumienie tego faktu pozwoli skierowa膰 dyskusj臋 o dzia艂alno艣ci medi贸w na rzecz promowania integracji europejskiej na w艂a艣ciwe tory. Rzecz musi bowiem zacz膮膰 si臋 od zidentyfikowania rzeczywistych barier na drodze do zgody niekt贸rych grup spo艂ecznych na integracj臋.

To ci "dopiero"! Ciekawe jakie "niekt贸re grupy spo艂eczne" ma na my艣li... pewnie jakie艣 straszliwie odstaj膮ce od reszty normalnego spo艂ecze艅stwa - np. patriot贸w, kt贸rzy nie daj膮 si臋 omami膰 rz膮dowym dyrdyma艂om o konieczno艣ci dziejowej i braku alternatywy, i dla kt贸rych dobro Polski jest niepor贸wnywalnie wy偶sz膮 warto艣ci膮. Ale c贸偶 takiego Pan Jakubowicz 艂askawie wmawia tym "grupom" i na jakie偶 to "rzeczywiste bariery" wskazuje?

Za Teres膮 Boguck膮 podaje, 偶e dzisiejsi Polacy to ludzie "wykorzenieni ze znajomego 艣wiata", gdy偶 przysz艂o im "uczestniczy膰 w przyspieszonej zmianie spo艂ecznej", kt贸rej przebiegu ani konsekwencji nie da si臋 przewidzie膰. Autor wnioskuje - albo naci膮ga wnioski Boguckiej? - 偶e:

Wszelkie czynniki pot臋guj膮ce niepewno艣膰 i utrudniaj膮ce proces przystosowania si臋 do dynamicznie zmieniaj膮cego si臋 艣rodowiska spo艂ecznego mog膮 jedynie pot臋gowa膰 op贸r przeciwko zmianie - a integracja europejska pot臋guje niepewno艣膰 w stopniu maksymalnym.

Osobi艣cie nie wiem, jak on to zmierzy艂, 偶e to w艂a艣nie eurointegracja jest winna w stopniu maksymalnym, ale jaki艣 pana Jakubowiczowy sprytny spos贸b wida膰 istnieje, skoro on sam idzie w zaparte i u偶ywa tak du偶ego s艂owa jak "maksymalny", zamiast pozostawi膰 jaki艣 cie艅 w膮tpliwo艣ci. Czy "op贸r przeciwko zmianie" jest tylko rezultatem niepewno艣ci i obaw? Tak, je艣li chce si臋 udowodni膰 z g贸ry za艂o偶on膮 tez臋, ca艂kiem jak Gross-hucpiarz w S膮siadach. Pan Jakubowicz najwyra藕niej zapomnia艂, 偶e Polacy jeszcze my艣l膮 i kojarz膮 fakty, a ich op贸r to efekt odrzucenia tego, co uznaj膮 za niedobre i niew艂a艣ciwe dla siebie, Narodu i Ojczyzny. To jego niedocenianie zdolno艣ci adaptacyjnych Polak贸w te偶 co艣 grubymi ni膰mi szyte: gdyby Polacy bali si臋 zmian, to by艣my nie mieli emigracji polskiej rozsianej po ca艂ym 艣wiecie, tylko od wiek贸w by艣my siedzieli w kupie na starych, dobrze znajomych 艣mieciach, zamiast - tu sparafrazuj臋 Boguck膮 - wkorzenia膰 si臋 w nieznany 艣wiat. Pan Jakubowicz chyba zapomnia艂 star膮 polsk膮 rymowank臋: "Prze偶yli艣my potop szwedzki, prze偶yjemy i radziecki". Czy do艣piewa膰 panu dalej?

Jakubowicz nawet globalizacj臋 wskazuje jako barier臋 Polak贸w przed eurointegracj膮, ale pewnie nie s艂ysza艂, 偶e protesty antyglobalizacyjne odbywaj膮 si臋 w wielu miejscach na kuli ziemskiej, tylko w Polsce jako艣 jeszcze nie protestujemy otwarcie (ale przyjdzie i na to czas). Zapewne s艂usznie powo艂uje si臋 na Ralfa Dahrenhofa, kiedy twierdzi, 偶e:

[...] globalizacji towarzyszy pot臋偶na tendencja odwrotna, objawiaj膮ca si臋 jako "zdecydowany zwrot ku przestrzeniom mniejszym ni偶 pa艅stwo".

I do jakiego wniosku dochodzi tu pan Jakubowicz? Zamiast wysnu膰 logicznie, 偶e w takim razie i w Unii musz膮 pr臋dzej czy p贸藕niej nast膮pi膰 podobne tendencje od艣rodkowe i zwrot ku mniejszym przestrzeniom - to wskazuje on na zacietrzewienie Polak贸w stwierdzaj膮c:

Pokaza艂a to np. debata o kszta艂cie administracyjnym Polski, gdy r贸偶ne spo艂eczno艣ci do upad艂ego broni艂y swych wojew贸dztw czy powiat贸w.

Nie wiadomo, czy 艣mia膰 si臋, czy p艂aka膰. Czy偶by nie wiedzia艂, o co sz艂a gra? Przecie偶 w miastach powiatowych i wojew贸dzkich zlokalizowane s膮 wa偶niejsze urz臋dy z natury nieprzyjazne dla przeci臋tnego obywatela. Tam si臋 po prostu wygodniej mieszka, bo dodatkowo mo偶e i drogi gdzieniegdzie lepsze, i presti偶 jakby wy偶szy. Cosik pan naci膮gn膮艂 z t膮 swoj膮 interpretacj膮 zwrotu ku mniejszym przestrzeniom! Trzeba by艂o spojrze膰 na konsekwencje takiego potencjalnego zwrotu dla trwa艂o艣ci Unii Europejskiej.

Dalej Jakubowicz powtarza za El偶biet膮 Skotnick膮-Illasiewicz "kompleksy" Polak贸w naros艂e na tle historii Polski. To przez nasze dzieje s膮dzimy rzekomo, 偶e jeste艣my peryferiami Europy albo petentem nieustannie pukaj膮cym do jej wr贸t; nie wierzymy natomiast, 偶e Europa jest "Ojczyzn膮 Ojczyzn", a wed艂ug Jakubowicza:

[...] tylko ta [...] koncepcja s艂u偶y integracji europejskiej

Te kompleksy to mo偶e pan ma wbite do g艂owy, skoro tak 艂atwo pan nimi szasta, kiedy panu wygodnie. Bo ja mam w g艂owie r贸wnie偶 obraz Piast贸w, kt贸rzy odpierali zakusy pierwszej Rzeszy Niemieckiej; mam obraz Rzeczpospolitej Obojga Narod贸w za Jagiellon贸w, jednego z najwi臋kszych kraj贸w w 贸wczesnej Europie i jednej z najbardziej licz膮cych si臋 w贸wczas dynastii; mam obraz Paw艂a W艂odkowica, kt贸ry swoj膮 rozpraw膮 na soborze w Konstancji upokorzy艂 Krzy偶ak贸w, a papiestwo zmusi艂 do przemy艣lenia 贸wcze艣nie panuj膮cego stosunku do tzw. ziemi niczyjej i pogan; mam obraz zwyci臋skiej Odsieczy Wiednia, kt贸ra ocali艂a chrze艣cija艅sk膮 Europ臋. Mam, panie Jakubowicz, wiele innych obraz贸w, kt贸re nijak nie przyprawiaj膮 mnie o kompleksy na tle mojej narodowo艣ci czy mojej Ojczyzny! Je艣li dla pana historia Polski zamyka si臋 tylko w rozbiorach, obu wojnach 艣wiatowych i ja艂ta艅skiej hucpie, to polecam ksi膮偶ki 聳 cho膰by najprostsze Dzieje Polski Feliksa Konecznego, bo Polskie Logos i Etos mo偶e by膰 ju偶 do艣膰 wymagaj膮c膮 lektur膮, s膮dz膮c z jako艣ci pana wywod贸w.

I prosz臋 nie szasta膰 definiowaniem Europy jako Ojczyzny Ojczyzn. Podoba si臋 wam, euroidom, ten argument, bo przecie偶 nawet Ojciec 艢wi臋ty wypowiada si臋 za tak膮 w艂a艣nie wizj膮 zjednoczonej Europy. Oczywi艣cie, 偶e tylko taka wizja sprzyja integracji, ale... pan Jakubowicz si臋 grubo myli co do jej stosowno艣ci do dzisiejszego i przysz艂ego kszta艂tu UE. Tu ju偶 nie chodzi o to, 偶e na Zje藕dzie Gnie藕nie艅skim 12 marca 2000 roku niemiecki prezydent Johannes Rau "zdezakualizowa艂" chrze艣cija艅stwo jako czynnik jednocz膮cy Europ臋 i stwierdzi艂, 偶e dzi艣 potrzeba Europie nowej dyskusji o warto艣ciach (ciekawe... jakich?). Chodzi tu, drogi panie, o ustalenia niedawnego szczytu UE w Laeken i wypowiedzi niekt贸rych unijnych oficjeli przy r贸偶nych innych okazjach: jeden europejski rz膮d, jeden europejski parlament, jedna europejska konstytucja i zacz膮tek wsp贸lnej europejskiej armii. C贸偶 to jest, panie Jakubowicz, je艣li nie atrybuty pa艅stwowo艣ci? Jak do tej wizji Europejskiego Superpa艅stwa przystaje teraz wizja Ojczyzny Ojczyzn, kt贸r膮 si臋 tak ch臋tnie w swojej propagandzie podpieracie, a kt贸ra nijak nie przek艂ada si臋 na unijn膮 rzeczywisto艣膰? (do tej wizji jeszcze powr贸c臋, gdy偶 to w艂a艣nie spos贸b jej promowania jest naczelnym w膮tkiem w artykule pana Jakubowicza.)

Pan Jakubowicz idzie dalej odkrywaj膮c nasze rzekome polskie bol膮czki. Powo艂uje si臋 na sonda偶 OBOP-u z listopada 2001 roku, by udowodni膰 nam, 偶e ilekro膰 my艣limy o Polsce w relacji do Europy, to mamy przed oczyma "obraz petenta". I pono膰 dlatego obawiamy si臋, 偶e b臋dziemy mieli coraz mniej do powiedzenia we w艂asnym kraju, i 偶e b臋dziemy traktowani jak obywatele drugiej kategorii. No, po ostatnich hecach z unijnymi dop艂atami dla rolnik贸w, to rzeczywi艣cie na pierwsz膮, r贸wnorz臋dn膮 kategori臋 nie mamy szans, a o wolnym rynku w rolnictwie te偶 nie mamy co marzy膰, bo UE wyznacza nam limity produkcyjne. Zastanawiaj膮ce, 偶e panu Jakubowiczowi nie przyszed艂 na my艣l polski instynkt, kt贸ry najkr贸cej wyra偶a si臋 w ha艣le Wczoraj Moskwa, dzi艣 Bruksela. Ale mo偶e panu Jakubowiczowi za Moskwy by艂o ca艂kiem dobrze, wi臋c dlaczego mia艂oby mu by膰 藕le za Brukseli? Dlaczego mia艂by pomy艣le膰 o 艣wi臋tej dla Polak贸w kwestii suwerenno艣ci i bycia gospodarzami we w艂asnej Ojczy藕nie? Skoro, jego zdaniem, uwa偶amy si臋 za petent贸w Europy, to powinien by艂 te偶 logicznie zauwa偶y膰, 偶e mo偶e Polakom znudzi艂a si臋 ta rola i dlatego sprzeciwiaj膮 si臋 dyktatowi Brukseli. Ale nie, zamiast tego Jakubowicz powtarza za Boguck膮, 偶e te nasze obawy to nic innego jak:

[...] "kompleks polski", kryzys to偶samo艣ci, niedostosowanie do Europy, poczucie nieoczywisto艣ci naszej przynale偶no艣ci do Europy.

Ta "nieoczywisto艣膰" musi pewnie oznacza膰, 偶e z dziada pradziada uwa偶ali艣my si臋 za przynale偶nych do Azji, albo co najmniej do tura艅sko ucywilizowanej cz臋艣ci 艣wiata... No c贸偶, ka偶dy wierzy w co chce, albo w co mu wygodniej wierzy膰. Panu Jakubowiczowi najwyra藕niej tak jest wygodniej, bo czym pr臋dzej o艣wieca nas:

Oto wi臋c prawdziwe bariery na drodze integracji Polski z Europ膮. Bez ich pokonania, czy cho膰by os艂abienia, ka偶dy kompromis zawarty przez rz膮d polski w procesie akcesyjnym traktowany b臋dzie jako "ust臋pstwo" lub wr臋cz kl臋ska, motywacje Unii Europejskiej zawsze b臋d膮 podejrzane, ka偶de wydarzenie na tym polu b臋dzie zawsze interpretowane jako nieszcz臋艣cie.

Do艣膰 elegancki to wniosek zwa偶ywszy, 偶e wi臋kszo艣膰 eurofan贸w kwituje to kr贸tko mianem oszo艂omstwa i ciemnogrodu, a co niekt贸rzy bardziej zaznajomieni z encyklopediami dorzucaj膮 jeszcze ksenofobi臋. I to w艂a艣nie "oszo艂omstwo" trzeba b臋dzie teraz pana Wiatrowymi "socjotechnikami" i "j臋zykiem prostych ludzi" przekona膰, 偶e Unia to nie diabe艂 wcielony, a unijni komisarze chc膮 dla nas jak najlepiej. Nam samo s艂owo "komisarz" ju偶 si臋 藕le kojarzy, ale wida膰 nasze media my艣l膮 innymi kategoriami ni偶 przeci臋tny Polak.

Edukowa膰 nas na Europejczyk贸w media te偶 b臋d膮 po swojemu i to a偶 na trzy sposoby, kt贸re Jakubowicz skwapliwie przytacza za Kazimierzem 呕贸rawskim. Pierwszy to "czysta informacja" (sic!) o UE - czyli innymi s艂owy: dostarczanie materia艂u kabaretom satyrycznym oraz "niepoprawnym" komentatorom znanym z b艂yskotliwo艣ci i ci臋tego j臋zyka. Drugi spos贸b ma polega膰 na zapewnianiu nam "uczestnictwa w szeroko rozumianej kulturze" rozmaitych zak膮tk贸w Europy - czyli b臋dziemy si臋 odchamia膰, a偶eby nie wchodzi膰 do Europy ze s艂om膮 w butach i klapkami na oczach. Trzeci spos贸b to:

okre艣lanie w艂asnej to偶samo艣ci narodowej, w艂asnego kodu kulturowego.

Nie bez powodu wyr贸偶niam tu kluczowe s艂owo okre艣lanie. Wed艂ug Jakubowicza, ten poziom edukowania jest najwa偶niejszy "z punktu widzenia g艂臋bokich, kulturowych i psychospo艂ecznych barier na drodze do integracji":

Dopiero gdy 艣wiadomo艣膰 europejska stanie si臋 jednym z atrybut贸w to偶samo艣ci spo艂ecze艅stwa polskiego, b臋dzie mo偶na m贸wi膰 o w艂膮czaniu si臋 Polski do ponadnarodowej wsp贸lnoty.

Innymi s艂owy, pan Jakubowicz postuluje, aby nam

艢WIADOMO艢膯 NARODOW膭 OKRE艢LI膯 NA NOWO

- tak, aby艣my czuli si臋 Europejczykami co najmniej w takim samym stopniu, w jakim czujemy si臋 Polakami. Na pierwszy rzut oka wida膰, 偶e to zawracanie Wis艂y kijem, bo czy Polaka 艂膮czy z Niemcem, Holendrem, Anglikiem, Austriakiem czy nawet Francuzem, tyle samo co z innym Polakiem? Pan Jakubowicz najwyra藕niej s膮dzi, i偶 ma odpowiednio do tego zadania przysposobione kije, albowiem proponuje kilka sposob贸w medialnego oddzia艂ywania na "艣wiadomo艣膰, kultur臋, osobiste uczucia i postawy", i aby swoje propozycje jako艣 podeprze膰 i umocowa膰 teoretycznie, ucieka si臋 do naiwnego manipulowania teori膮 Ojczyzny polskiego socjologa Stanis艂awa Ossowskiego. Bo jak偶e inaczej nazwa膰 wybi贸rcze potraktowanie teorii i naci膮ganie bez mrugni臋cia okiem tego, co pasuje, do z g贸ry za艂o偶onej tezy?

Ale do rzeczy. Jakubowicz kr贸tko streszcza analiz臋 Ossowskiego i podaje zaledwie tyle, 偶e:

[...] istniej膮 dwa typy stosunk贸w mi臋dzy cz艂owiekiem a jakim艣 terytorium, kt贸re mog膮 decydowa膰 o tym, 偶e kwalifikujemy to terytorium jako ojczyzn臋. Mo偶e to by膰 bezpo艣redni stosunek osobisty, przywi膮zanie do 艣rodowiska, w kt贸rym si臋 sp臋dzi艂o 偶ycie albo znaczn膮 cz臋艣膰 偶ycia. Poniewa偶 patriotyzm tego rodzaju polega na osobistym stosunku jednostki do 艣rodowiska, obszar, kt贸ry tu wchodzi w gr臋, Ossowski nazywa "prywatn膮 ojczyzn膮" i przeciwstawia j膮 szerszemu zazwyczaj obszarowi "ojczyzny ideologicznej". Stosunek do ideologicznej ojczyzny nie opiera si臋 na bezpo艣rednich prze偶yciach jednostki wzgl臋dem ojczystego terytorium, ale i na przekonaniu jednostki o uczestnictwie w pewnej zbiorowo艣ci.

"Prywatn膮 ojczyzn膮", do kt贸rej mamy najsilniejszy osobisty stosunek, b臋d膮 wed艂ug Ossowskiego zazwyczaj strony rodzinne, gdy偶 to one - poprzez okres dzieci艅stwa (czego Jakubowicz nie dopowiedzia艂) 聳 wyzwalaj膮 w nas najtrwalsze wi臋zi emocjonalne. Ka偶dy Polak mo偶e mie膰 zupe艂nie inn膮 "prywatn膮 ojczyzn臋": dla jednego to b臋dzie Krak贸w, dla drugiego jaka艣 podkrakowska wie艣, a dla jeszcze innego ca艂a Ziemia Krakowska - zale偶nie od rozmiar贸w 艣rodowiska, z kt贸rym 艂膮cz膮 nas prywatne losy i silna wi臋藕 emocjonalna. Niekoniecznie trzeba si臋 z tym zgadza膰, bo przy takim rozumowaniu poj臋cie Ojczyzny rozmienia si臋 na drobne i stwarza pole do popisu dla eurokrat贸w i globalist贸w [Ma艂e ojczyzny].

Natomiast to drugie poj臋cie "ojczyzny ideologicznej" (do艣膰 niefortunny termin z racji u偶ytego przymiotnika!) jest po prostu Ojczyzn膮 pisan膮 przez du偶e "O" - wsp贸ln膮 wszystkim Polakom bez wzgl臋du na r贸偶norodno艣膰 ich emocjonalnych "prywatnych ojczyzn". Ale to w艂a艣nie definicj臋 tej Ojczyzny Jakubowicz ocenzurowa艂 i pozostawi艂 z niej tylko to, co by艂o mu potrzebne do dalszych dywagacji: uczestnictwo w "pewnej zbiorowo艣ci". Chyba ka偶dy Polak przynajmniej intuicyjnie wyczuwa, 偶e owa "pewna zbiorowo艣膰" (cho膰by li tylko j臋zykowa) to jednak za ma艂o, 偶eby scharakteryzowa膰, czym jest Ojczyzna.

C贸偶 wi臋c tak bardzo nie pasowa艂o panu Jakubowiczowi, 偶e pokusi艂 si臋 o manipulowanie tym poj臋ciem? Ossowski podaje, 偶e chodzi o "zbiorowo艣膰 terytorialn膮 zwi膮zan膮 z tym w艂a艣nie obszarem" i wyja艣nia:

Moja ojczyzna w tym ideologicznym znaczeniu - to ziemia mego narodu. Istot膮 m e g o zwi膮zku z t膮 ziemi膮, zwi膮zku, ze wzgl臋du na kt贸ry u偶ywam w stosunku do niej zaimka dzier偶awczego "moja", jest uczestnictwo we wsp贸lnocie narodowej. [...]to ziemia ojc贸w, ziemia, z kt贸r膮 ojcowie byli zwi膮zani urodzeniem i d艂ugim 艂a艅cuchem prze偶y膰; zwi膮zek ten przekazali we krwi swoim dzieciom. [...] jest [ona] ca艂emu narodowi przyporz膮dkowana w ca艂o艣ci.

Nie艂adnie, panie Jakubowicz, powo艂ywa膰 si臋 na t臋 teori臋 Ojczyzny, ale wyrzuci膰 z niej najwa偶niejszy element: Nar贸d, kt贸ry jest czym艣 wi臋cej ni偶 tylko "pewn膮 zbiorowo艣ci膮", tak jak pan by sobie tego 偶yczy艂. Nie odpowiada panu poj臋cie wsp贸lnoty narodowej, bo obejmuje ono ca艂y rozmiar i g艂臋bi臋 dziej贸w, bo ma w艂asn膮 pami臋膰, 艣wiadomo艣膰 i dum臋, bo posiada w艂asn膮 dusz臋 i... to偶samo艣膰, kt贸r膮 pan chcia艂by na nowo "okre艣li膰", aby by艂a mniej polska i patriotyczna, a bardziej europejska i kosmopolityczna.

To "drobne przeoczenie" Jakubowicza to tylko wst臋pna manipulacja, aby znale藕膰 uzasadnienie dla naiwnego, aczkolwiek bezczelnego, nagi臋cia poj臋cia Ojczyzny (nazwanej przez Ossowskiego "ideologiczn膮"). Oto pan Jakubowicz proponuje "rozszerzy膰 nieco" to poj臋cie:

[...] celem promocji integracji europejskiej powinno by膰 uczynienie z Europy "ojczyzny ideologicznej" Polak贸w jako dodatku do "ojczyzny prywatnej", jak膮 dla nas jest sama Polska. Jedna ojczyzna nie ma oczywi艣cie wypiera膰 drugiej - ma by膰 jej uzupe艂nieniem. Wytworzenie gotowo艣ci uznania Europy - nie tylko na poziomie deklaracji, ale tak偶e na poziomie zwi膮zk贸w uczuciowych - za nasz膮 "ojczyzn臋 ideologiczn膮" w rozumieniu Ossowskiego, po艂o偶y艂oby mocny fundament pod integracj臋.

Jak na m贸j gust, jest to, delikatnie m贸wi膮c,

ROZSZERZENIE DO ABSURDU.

Zignorujmy ten weso艂y fakt, i偶 zwyk艂膮 euroagitk臋 Jakubowicz nazywa "promocj膮 integracji europejskiej". Pomi艅my te偶 wspomnian膮 ju偶 kwesti臋, i偶 definicj臋 Ojczyzny ("ideologicznej") sprowadzi艂 zaledwie do "uczestnictwa w pewnej zbiorowo艣ci", bo tylko "pewn膮 zbiorowo艣膰" 艂atwiej by艂o mu nagi膮膰 dla potrzeb wypromowania innej "pewnej zbiorowo艣ci", czyli zbiorowo艣ci europejskiej. Absurd w takim "rozszerzeniu" poj臋cia jest co najmniej dwojaki.

Po pierwsze, konia z rz臋dem temu, kto Europ臋 uczyni "ojczyzn膮 ideologiczn膮" Polak贸w, czyli Ojczyzn膮, w kt贸rej odczuwa膰 b臋dziemy t臋 sam膮 wsp贸lnot臋 dziejow膮 z pozosta艂ymi narodami europejskimi co z w艂asnym Narodem, np. z naszymi by艂ymi zaborcami, Niemcami i Austri膮; z Hiszpanami podbitymi przez Maur贸w; z Francuzami wprowadzaj膮cymi "wolno艣膰, r贸wno艣膰, braterstwo" za pomoc膮 terroru i gilotyny; czy z Anglikami, nad kt贸rych imperium nigdy nie zachodzi艂o s艂o艅ce. Jaki "艂a艅cuch prze偶y膰" 艂膮czy nas z innymi Europejczykami? Jaki zwi膮zek "przekazali nam we krwi" nasi rodzice, a jakie zwi膮zki przekazano Holendrom czy Szwedom? Co tkwi w naszej narodowej pami臋ci i 艣wiadomo艣ci? Czego mieliby艣my si臋 z niej pozby膰, a co do niej sztucznie wprowadzi膰, aby艣my mieli t臋 sam膮 to偶samo艣膰 co inne narody europejskie? Podobnych pyta艅 mo偶na zadawa膰 wi臋cej na ro偶nych obszarach dziedzictwa narodowego, pocz膮wszy od mentalno艣ci narodowej wytworzonej przez wieki do艣wiadcze艅 naszego Narodu, a ko艅cz膮c na literaturze i sztuce.

Absurdalna co艣 ta urawni艂owka w "wytwarzaniu gotowo艣ci uznania Europy - nie tylko na poziomie deklaracji, ale tak偶e na poziomie zwi膮zk贸w uczuciowych za nasz膮 Ojczyzn臋". Cokolwiek by tu eurofani nie wymy艣lili, b臋dzie to grubymi ni膰mi szyte, i w dodatku krzywo. Analogie z generowaniem mi艂o艣ci do Kraju Rad w niedawnym PRL-u nasuwaj膮 si臋 same. Czy偶by czeka艂y nas nowe podr臋czniki historii i nowe zestawy lektur, aby wbi膰 nam do g艂owy t臋 "europejsk膮 zbiorowo艣膰" i nauczy膰 nas kocha膰 j膮 tak samo jak Polsk臋?

Przeoczy艂 pan Jakubowicz jedyn膮 prawdziw膮 europejsk膮 zbiorowo艣膰 - kulturowe dziedzictwo 艣wiata antycznego oraz chrze艣cija艅stwo z jego rol膮 cywilizacyjn膮 w Europie. Tylko na tej p艂aszczy藕nie niczego nie trzeba "okre艣la膰" od nowa, tylko ta to偶samo艣膰 jest dla Europy naturalna i niewymuszona. Ale z tak膮 spu艣cizn膮 jest Unii Europejskiej i jej prawodawstwu najwyra藕niej nie po drodze.

Po drugie, wmawianie nam, 偶e Polska to tylko nasza "ojczyzna prywatna", to nic innego jak p臋d do wynarodowienia Polak贸w i odebrania im wszystkiego, co dla nich 艣wi臋te. Powinien by艂 pan Jakubowicz pami臋ta膰, 偶e nie uda艂o si臋 to zaborcom przez p贸艂tora wieku, ani Bratniemu Krajowi przez blisko p贸艂 wieku. Wr臋cz odwrotnie: te niepomy艣lne wiatry historii jedynie wzmocni艂y polsk膮 to偶samo艣膰 narodow膮. Niby historia nauczycielk膮 偶ycia, a on znowu wierzy, 偶e Wis艂臋 kijem zawr贸ci.

Ale pewnie nie ma co si臋 a偶 tak dziwowa膰, skoro jego wizja Polski jako tylko "prywatnej ojczyzny" jest jak najbardziej po linii euroideologii. Bo do jakiej偶e innej roli maj膮 by膰 sprowadzone pa艅stwa z ich narodami, je艣li nie do euroregion贸w? Skoro mamy by膰 tylko regionem gospodarczym Europy, chy偶o wcielaj膮cym w 偶ycie jej dyrektywy, to po c贸偶 mia艂aby nam by膰 potrzebna 艣wiadomo艣膰 narodowa albo w og贸le samo poj臋cie Narodu? Przecie偶 nie po my艣li to europejskich komisarzy i globalist贸w, nie tak膮 maj膮 wizj臋 "guberni polskiej". Wmawia nam si臋, 偶e suwerenno艣膰, patriotyzm i poczucie narodowe straci艂y dzi艣 na znaczeniu, 偶e to poj臋cia przestarza艂e. Teraz mamy do Polski 偶ywi膰 co najwy偶ej sentyment jak do rodzinnych okolic, a nasz膮 w艂a艣ciw膮 to偶samo艣ci膮 ma by膰 europejsko艣膰. Czy偶by w szkole mieli teraz uczy膰 dzieci unijnej Ody do m艂odo艣ci, zanim w og贸le kto艣 wspomni im o Mazurku D膮browskiego? Czy偶by mieli zakaza膰 wierszyka Kto ty jeste艣? - Polak ma艂y, kt贸ry jest katechizmem wiary narodowej i uczy dzieci mi艂o艣ci do Ojczyzny?

Pan Jakubowicz mo偶e sobie marzy膰 o tym "mocnym fundamencie pod integracj臋", ale - proponuj膮c Polakom wynarodowienie i uznanie Europy za Ojczyzn臋 - nie zauwa偶a, 偶e zaleca raczej piasek na budow臋 tego偶 fundamentu. I to jest mo偶e ju偶 trzeci poziom absurdalno艣ci jego rozwi膮zania dla rodzimych euroagitator贸w. Ale pana Jakubowiczowa karawana propagandy jedzie dalej: bo skoro piasek zebrany, to teraz trzeba pokaza膰, jak z niego usypa膰 fundament:

Nast臋pnym etapem powinno by膰 "uprywatnienie ojczyzny ideologicznej" przez wytworzenie z ni膮 osobistego kontaktu jednostki.

Innymi s艂owy ta nowomowa oznacza, 偶e pan Jakubowicz proponuje zupe艂nie powa偶nie, a nawet opisuje w szczeg贸艂ach,

JAK WCIELA膯 ABSURD W 呕YCIE.

Na ironi臋 zakrawa fakt, 偶e wszystkie pana Jakubowiczowe metody "uprywatniania" sobie Europy, Ossowski proponowa艂 dla umacniania wi臋zi Polak贸w z ich Jedyn膮 Ojczyzn膮 - Polsk膮. Natomiast je艣li zastosowa膰 je do "zeuropeizowania" to偶samo艣ci Polak贸w, to brzmi膮 one najzwyczajniej w 艣wiecie jak niskich lot贸w propaganda, znajoma nam od czas贸w "braterstwa" spod Lenino.

W jednym tylko pan Jakubowicz wykaza艂 rozs膮dek: gdy postanowi艂 nie rozpisywa膰 si臋 o najlepszej metodzie wytwarzania pe艂niejszego osobistego stosunku do Ojczyzny, jakim s膮 w臋dr贸wki turystyczne. Przy dzisiejszym odsetku Polak贸w 偶yj膮cych poni偶ej poziomu godnej egzystencji takie zalecenie by艂oby przyk艂adem nie lada g艂upoty, a co najmniej braku taktu. Stara polska m膮dro艣膰 m贸wi Cudze chwalicie, swego nie znacie. Gdyby nie chudo艣膰 naszych portfeli pan Jakubowicz ch臋tnie zawo艂a艂by: Swoje chwalicie, cudzego nie znacie. Ot i tyle, je艣li chodzi o europejskie w臋dr贸wki przeci臋tnego Polaka i rozs膮dne posuni臋cia europromotora.

Okazuje si臋 bowiem, 偶e s膮 "艂atwiejsze metody" - oczywi艣cie zaw艂aszczone z rozwa偶a艅 Ossowskiego nad kszta艂towaniem osobistego stosunku do Ojczyzny i nagi臋te dla potrzeb euroagitacji. Jakubowicz cytuje:

Zatem mapa wisz膮ca w szkole powszechnej spoufala nas od dziecka z kszta艂tem ojczystego kraju.

Bezsensem by艂oby si臋 sprzeciwia膰 nauczaniu geografii naszego kontynentu, ale ciekawa jestem, jakie proporcje pan Jakubowicz ma na my艣li. Czy偶by miano serwowa膰 naszym dzieciom najpierw geografi臋 Europy - bo膰 to ma by膰 ich nowa Ojczyzna - a geografia Polski b臋dzie druga w kolejno艣ci, bo Polska ma by膰 ju偶 tylko prywatn膮 spraw膮, prywatn膮 Ojczyzn膮? Czy ju偶 w klasach nauczania pocz膮tkowego dzieci zobacz膮, 偶e ich Ojczyzna si臋ga od Uralu - przepraszam, na razie pewnie od Bugu - po Atlantyk, a ta ma艂a Polska to tylko region ich "Europejskiej Ojczyzny"?

A nawet je艣li obie mapy b臋d膮 wisia艂y obok siebie, to czy mo偶na naiwnie wierzy膰, 偶e wytworzy si臋 silniejszy "osobisty stosunek" do Europy ni偶 do Polski? Gdzie偶 pana argument o "zwrocie ku mniejszym przestrzeniom"? S膮dzi pan, 偶e dzieci zaczn膮 m贸wi膰 o sobie Europejczycy zamiast Polacy? To偶 musia艂yby odej艣膰 na dalszy plan r贸wnie偶 poj臋cia Francuz, Anglik, Niemiec, itd., a偶eby i poj臋cie Polak straci艂o co nieco na wadze.

Nikomu nie uda艂o si臋 na si艂臋 wt艂oczy膰 nam do g艂owy przyja藕ni polsko-radzieckiej, cho膰 TPPR-y zalewa艂y chyba ka偶d膮 szko艂臋 podstawow膮 i 艣redni膮... Po do艣wiadczeniach z Sojuzem chce pan co艣 jeszcze pr贸bowa膰 na si艂臋?

Surogatem w臋dr贸wek w nawi膮zaniu osobistego stosunku z terenem jest literatura.

Czyli jak nie kijem go, to pa艂膮. W szko艂ach ju偶 teraz okraja si臋 wykazy lektur z literatury narodowej, a niekt贸re lektury omawiane s膮 cz膮stkowo i nawet nie wymaga si臋 przeczytania ca艂o艣ci. Z narodow膮 literatur膮 mo偶na si臋 jednak 艂atwo uto偶sami膰, gdy偶 s膮 w niej swojsko brzmi膮ce imiona i nazwy, pe艂na jest ona znanych z autopsji krajobraz贸w, postacie literackie 聳 zw艂aszcza oddaj膮ce nasz charakter narodowy - wesz艂y g艂臋boko w nasz膮 艣wiadomo艣膰, a cytaty i "powiedzonka" na dobre zadomowi艂y si臋 w potocznej polszczy藕nie. I wreszcie dlatego, 偶e poznawaniu literatury polskiej towarzyszy nauka historii naszej Ojczyzny i Narodu. Jakiej偶e cenzury by trzeba by艂o, 偶eby to wszystko wykorzeni膰?

Ale z "uprywatnianiem" Europy poprzez dzie艂a literatury europejskiej b臋dzie ju偶 chyba ma艂y problem. Pomi艅my ten nieistotny fakt, 偶e m艂odzie偶 czuje co艣 dziwnie wi臋kszy poci膮g do literatury iberoameryka艅skiej ni偶 do europejskiej, jakby ta druga by艂a cokolwiek nudna albo niedostatecznie zaskakuj膮ca. Dlaczego b臋dzie wi臋kszy problem? Ano jako艣 te dzie艂a europejskie trzeba b臋dzie nazwa膰, a wtedy nieuniknione b臋d膮 przymiotniki francuski, angielski, niemiecki, itd. Dzie艂a kt贸rych kraj贸w mia艂yby wyznacza膰 kszta艂t tej "europejskiej" literatury? Czy fi艅skie sagi b臋d膮 tak samo uprawnione jak dzie艂a Prousta, si贸str Bront毛 czy Kafki, a Dante tak samo ho艂ubiony jak Joyce? Kt贸re dzie艂a z r贸偶norodno艣ci literatury europejskiej mia艂yby teraz razem do kupy stworzy膰 zuniformizowany obraz "ojczystej literatury europejskiej"? Jak膮偶 odg贸rnie wytyczon膮 wi臋藕 mo偶na wytworzy膰 z bogat膮 r贸偶norodno艣ci膮 literatury europejskiej i Narod贸w za ni膮 stoj膮cych? Czy nie nazbyt karko艂omny to zabieg dla znawc贸w literatury, kt贸rzy mieliby teraz uk艂ada膰 programy nauczania pod dyktando euroagitator贸w?

Nowoczesna technika ma ponadto do rozporz膮dzenia zdj臋cia fotograficzne, kino, radio. W r臋kach wybitnego artysty mog膮 to by膰 pot臋偶ne narz臋dzia zmniejszaj膮ce dystans pomi臋dzy poczuciem swojsko艣ci, jakie daje ojczyzna prywatna, i stosunkiem do obszar贸w ojczyzny ideologicznej, b臋d膮cych poza zasi臋giem tamtej w臋偶szej sfery.

W dzisiejszych czasach dochodzi jeszcze telewizja (ale o tym za chwil臋). Wybitnych artyst贸w u nas nie brakuje, zw艂aszcza takich, kt贸rzy za odpowiednie pieni膮dze wycha艂turz膮 galant zdj臋cia i filmiki, czy nawet s艂uchowiska radiowe, pod konkretne zam贸wienie. Ale "dystans" pomi臋dzy swojsko艣ci膮, jak膮 daje nam nasza Ojczyzna, a stosunkiem do Europy pozostanie dystansem. Mo偶e przeci臋tny Polak nie wychylaj膮cy nosa z Polski ujrzy migawki Europy, ale pozostanie to tylko w sferze powierzchownego zapoznania i zaspokojenia ciekawo艣ci, ale dalekie b臋dzie od poczucia cho膰by namiastki tej swojsko艣ci i g艂臋bi, jak膮 daje w艂asna Ojczyzna i to偶samo艣膰 narodowa.

A co do promocji kinematografii europejskich, to 偶ycz臋 powodzenia... Jak dot膮d te pr贸by jako艣 si臋 u nas nie powiod艂y, bo Polacy (i dystrybutorzy!) nie wiedzie膰 czemu wybieraj膮 ameryka艅skie superprodukcje, a ostatnio na szcz臋艣cie r贸wnie偶 filmy polskie, cho膰 nie zawsze najwy偶szych lot贸w.

Rola, jak膮 obszar ojczyzny ideologicznej odgrywa w kulturze narodowej, sprawia, 偶e im bardziej jednostka ludzka korzysta z dorobku narodowej kultury, tym wi臋cej nici 艂膮czy j膮 z r贸偶nymi punktami ideologicznej ojczyzny, tym 偶ywszy ma obraz jej ca艂o艣ci, tym wi臋ksze poczucie swojsko艣ci.

Panie Jakubowicz, ta my艣l Ossowskiego przeniesiona na p艂aszczyzn臋 kultury europejskiej to ju偶 s膮 zwyk艂e dyrdyma艂y. Z kultur膮 narodow膮 Nar贸d si臋 uto偶samia, przegl膮da si臋 w niej i siebie samego zaczyna lepiej rozumie膰, bo ta kultura go wsp贸艂kszta艂tuje. R贸偶norodno艣膰 kultury europejskiej nas nie ukszta艂towa艂a 聳 owszem, tu i 贸wdzie cos zapo偶yczali艣my, ale zawsze by艂o to przekuwane na nasz膮 w艂asn膮 swoisto艣膰 i dostosowywane do naszej w艂asnej kultury. Nie ma czego艣 takiego jak kultura europejska w odniesieniu do Unii Europejskiej, bo Unia ta nie ma za sob膮 偶adnej przesz艂o艣ci, jest tworem sztucznym i nowym.

Mamy natomiast kultury narodowe poszczeg贸lnych kraj贸w europejskich, i tylko one sk艂adaj膮 si臋 na zwyczajowo u偶ywane poj臋cie kultury europejskiej. I nie jest to, prosz臋 pana, kultura Unii Europejskiej, tylko kultura wyros艂a na gruncie dziedzictwa antycznego, kt贸re korzeniami Unii Europejskiej nie jest, z kt贸rejkolwiek strony by nie patrze膰. Bardzo ch臋tnie zobaczy艂abym w UE antyczne idea艂y kulturowe i cywilizacyjne - cho膰by tylko Pi臋kno i Prawd臋 - gdy偶 jedynie dzi臋ki nim Unia mo偶e zyska膰 ludzk膮 twarz. Od nich ju偶 tylko krok do chrze艣cija艅skiego ducha, kt贸ry cywilizowa艂 Europ臋. Prosz臋 wi臋c nie miesza膰 konceptu UE z poj臋ciem Europy i jej dziedzictwa kulturowego, bo to s膮 dwie r贸偶ne rzeczywisto艣ci.

Jedno tylko Unia Europejska zapo偶yczy艂a z dziedzictwa europejskiego: kolonializm i niewolnictwo. Te niechlubne karty w historii naszego kontynentu zaistnia艂y na skutek imperialistycznych zakus贸w niekt贸rych pa艅stw, chciwo艣ci ich w艂adc贸w lub d膮偶enia do ewangelizacji na si艂臋. Dzisiejsza Unia Europejska kolonizuje star膮, tradycyjn膮 Europ臋 Ojczyzn i Narod贸w, i narzuca jej swe w艂asne prawodawstwo i dyrektywy gospodarcze. [Czy kolonializm przemin膮艂?]. Czy i mentalno艣膰 kolonizatora mamy uzna膰 za cz臋艣膰 naszej to偶samo艣ci, skoro Polska nigdy nie zha艅bi艂a si臋 imperializmem, ani te偶 nie mia艂a takich ambicji? Albo, co bardziej oczywiste, czy po do艣wiadczeniach zabor贸w mamy temu nowemu kolonializmowi podda膰 si臋 z radosnym u艣miechem na ustach?

Obcowanie z terenem przez literatur臋, sztuk臋, tradycj臋 historyczn膮 mo偶e wytwarza膰 stosunek osobisty, kt贸ry konkuruje niekiedy ze stosunkiem wytworzonym przez d艂ugotrwa艂e bezpo艣rednie obcowanie.

Czy stanie si臋 kolejny cud nad Wis艂膮? Polacy nabior膮 takiej mi艂o艣ci do Europy, 偶e polsko艣膰 za nic b臋d膮 mieli? Chcia艂by pan w to wierzy膰 tak samo, jak Polacy wierz膮 w wyryte w sercach s艂owa Roty: "Polski my Nar贸d, polski R贸d, kr贸lewski szczep Piastowy". Pomstowa艂 pan Jakubowicz, 偶e nasza historia zepchn臋艂a nas do roli petenta (je艣li nie pariasa) Europy, a jako艣 usz艂o jego uwadze, 偶e to w艂a艣nie nasza historia umocni艂a w nas poczucie narodowe i mi艂o艣膰 Ojczyzny. Mo偶e pan Jakubowicz powinien wyj艣膰 ze swojego klimatyzowanego gabinetu i porozmawia膰 ze zwyk艂ymi lud藕mi. Gdyby im opowiedzia艂, co tu proponuje, us艂ysza艂by, co naprawd臋 o tym my艣l膮.

Pana wizja, panie Jakubowicz, jest tak samo sztuczna, aprioryczna i nie ugruntowana w przesz艂ym do艣wiadczeniu, jak koncept Unii Europejskiej. Pana wizja nie liczy si臋 zupe艂nie z jako艣ci膮 gruntu, na kt贸ry pada. Pan tego gruntu - Narodu polskiego z ca艂ym jego dziedzictwem - po prostu nie szanuje, nie docenia i ma pan go za mot艂och, kt贸rym jako艣 trzeba pokierowa膰, by zrealizowa膰 cele wyimaginowane w g艂owach eurokrat贸w, tych z Brukseli i tych z Warszawy. Pana postawa przypomina partyjn膮 "g贸r臋", kt贸ra nie ma zielonego poj臋cia o tym, co si臋 dzieje "na dole". Co艣 kiepsko pomy艣lana ta pana praca u podstaw...

I wreszcie upragnione przez pana urz膮dzenie do Wielkiego Europrania m贸zg贸w:

Gdy Ossowski pisa艂 te s艂owa, nie by艂o jeszcze w Polsce telewizji. Gdyby nie to, z pewno艣ci膮 wymieni艂by j膮 na pierwszym miejscu.

O, zapewne! Publiczna Telewizja Polska, w wi臋kszo艣ci utrzymywana z naszych podatk贸w i daniny od posiadanego telewizora, ju偶 si臋 zobowi膮za艂a wraz z innymi mediami do "promowania" integracji europejskiej, o czym 艣wiadcz膮 wspomniane przeze mnie na pocz膮tku artyku艂y. No bo

NIBY DLACZEGO TVP MIA艁ABY BY膯 OBIEKTYWNA,

skoro wg pani minister Huebner, nawet rz膮d nie zamierza by膰 obiektywny? [Rz膮d nie chce prawdy]. Jakubowicz sam pisze o spotkaniu w gabinetach TVP, na kt贸rym:

przedstawiciele Komitetu Integracji Europejskiej prosili o dobry czas antenowy dla prounijnych program贸w, o podawanie przyk艂ad贸w korzy艣ci p艂yn膮cych z przyst膮pienia do Unii, o to, by w dyskusjach by艂o mniej polityk贸w, a wi臋cej ekspert贸w, oraz by nie oddawano inicjatywy 艣rodowiskom eurosceptyk贸w.

Czyli w naszej demokracji s膮 r贸wni i r贸wniejsi, jak u Orwella. To偶 to ca艂kiem jak z Solidarno艣ci膮 za komuny - eurosceptykom wolno mie膰 pogl膮dy, ale nie wolno ich upublicznia膰, bo a nu偶 wygraj膮 na argumenty! A mo偶e by tak pieni膮dze podatnik贸w podzieli膰 po r贸wno, bo skoro przeciwnicy UE te偶 p艂ac膮 podatki, to powinni z tego mie膰 jaki艣 po偶ytek. W Irlandii to si臋 uda艂o. W 1995 roku tamtejszy S膮d Najwy偶szy wyda艂 orzeczenie nakazuj膮ce dzieli膰 po po艂owie pieni膮dze pochodz膮ce z kieszeni podatnika, przeznaczone na promocj臋 kwestii poddanych pod referendum [Walka o euro-fors臋 ju偶 trwa]. Dzi艣, kiedy ju偶 oficjalnie wiadomo, 偶e rz膮d nie zamierza by膰 obiektywny, pos艂owie eurosceptycy mogliby si臋 zaj膮膰 t膮 spraw膮 w Polsce. Oczywi艣cie nie po to tylko, a偶eby panu Jakubowiczowi utrze膰 nosa!

Na czym wi臋c ma polega膰 telewizyjna promocja Euro-Paradisu? G艂贸wnie na programach publicystycznych i rozmaitych gatunkach dziennikarskich "reaguj膮cych na bie偶膮ce wydarzenia, umieszczaj膮cych je w kontek艣cie, dodaj膮cych analiz臋, interpretacj臋 i komentarz". Ju偶 w tym eurofa艅skich dziennikarzy i pe艂nomocnika Wiatra g艂owa, aby by艂o jak trzeba! Wystarczy przejrze膰 tygodniowy program TVP w dowolnej gazecie (albo wej艣膰 na strony internetowe TVP i klikn膮膰 na ikonk臋 Droga do Unii), aby si臋 zorientowa膰, 偶e nie ma dnia bez przynajmniej jednego cyklu Wielkiej Europralki.

Ale to nie wszystko, co proponuje pan Jakubowicz, bo okazuje si臋, 偶e:

[...] umieszczanie w popularnych serialach postaci reprezentuj膮cych prounijne postawy [...] nawi膮zuje do metod pozwalaj膮cych pokonywa膰 g艂臋bokie bariery na drodze do integracji. [...] formy fabularne - wolne od p艂askiego dydaktyzmu, oddzia艂uj膮ce po艣rednio - mog膮 rozbudzi膰 stosunek emocjonalny, poczucie swojsko艣ci, pokaza膰 mieszka艅c贸w kraj贸w unijnych jako normalnych ludzi.

No bo bez tych film贸w to nam si臋 wydaje, 偶e tam mieszkaj膮 jakie艣 dziwol膮gi z jednym okiem na czole! 呕arty 偶artami, ale czy nie przypomina nam to promowania przyja藕ni z "radzieckimi towarzyszami" w polskich filmach wojennych, albo hurtem importowanych produkcji Mosfilmu? Ciekawe, sk膮d ten pana Jakubowiczowy pomys艂?

W produkowanych przez siebie serialach TVP ju偶 zadba艂a o prounijne postawy. W Klanie jeden z bodaj偶e drugoplanowych bohater贸w pracuje w kt贸rej艣 z pro-unijnych instytucji, a w Z艂otopolskich przeciwstawiono sobie w do艣膰 p艂aski spos贸b "europejsko艣膰" i "za艣ciankowo艣膰" [Czas europropagandy]. Nie wiadomo, jakie jeszcze przyk艂ady ujrzymy w rodzimych telenowelach, ale strach pomy艣le膰, 偶e Polki spiesz膮ce z pracy do domu przed telewizor, mog艂yby chcie膰 dor贸wna膰 "nowoczesno艣ci膮" swoim ulubionym bohaterom!

Nawet je艣li do wysi艂k贸w TVP doda膰 proponowane przez Jakubowicza koprodukcje filmowe i wi臋ksz膮 ilo艣膰 produkcji europejskich, to i tak - jego zdaniem - b臋dzie to przedsi臋wzi臋cie trudne i wymagaj膮ce czasu, gdy偶 chodzi tu o "oddzia艂ywanie na 艣wiadomo艣膰, kultur臋, osobiste uczucia i postawy". Ja proponuj臋 tu w takim razie dorzuci膰 telewizyjne sesje terapeutyczne z os艂awionym na pocz膮tku lat 90-tych rosyjskim szamanem, Kaszpirowskim. Po co wydawa膰 fur臋 pieni臋dzy na propagand臋, je艣li par臋 telewizyjnych seans贸w z jakim艣 new-agerem wystarczy, aby "okre艣li膰" nam now膮 to偶samo艣膰?

Dzia艂alno艣膰 na tym polu nale偶a艂o rozpocz膮膰 ju偶 dawno. Niemniej, przy sporym wysi艂ku - i wydatkach - mo偶na sprawi膰, 偶e media publiczne (bo na komercyjne nie ma co liczy膰) "uprywatni膮 Europ臋".

Chcia艂oby si臋 doda膰 za starym, poczciwym matematykiem: "co by艂o do udowodnienia"...

Panie Jakubowicz, po co pan napisa艂 te Media and Democracy w 1998 roku? Pan chyba w mi臋dzyczasie na nowo "okre艣li艂" sobie poj臋cie demokracji i rol臋 w niej medi贸w, skoro teraz wypisuje pan takie betonowe banialuki. Podobny

CYRK PROPAGANDOWY

ju偶 przerabiali艣my; sztuczki pozosta艂y te same, tylko kuglarze si臋 zmienili. Gdyby pozamienia膰 w tek艣cie odniesienia do Europy na odniesienia do Kraju Rad, to nawet tre艣ci nie trzeba by zmienia膰. Wszystko ju偶 by艂o, panie Jakubowicz, ale to se ne wrati.

Przecie偶 gdyby to unijne 艂ajno tak nie 艣mierdzia艂o, to nie trzeba by go tak rz臋si艣cie skrapia膰 perfumami propagandy! Reprezentuje pan postaw臋 typowego euroentuzjasty - brak panu (tak samo zreszt膮 jak obecnemu rz膮dowi) rzeczowych argument贸w na korzy艣膰 Unii, wi臋c ucieka si臋 pan do rozmaitych wygibus贸w ideologiczno-propagandowych wok贸艂 poj臋cia Ojczyzny, aby zmieni膰 nam i to偶samo艣膰 narodow膮, i poczucie przynale偶no艣ci do Ojczyzny. Jakie ma pan moralne prawo manipulowa膰 poj臋ciem Jednej Ojczyzny i przekuwa膰 je t臋pym m艂otem na Euroregion?

Obra偶a pan Nar贸d polski brakiem szacunku dla niego i jego dziedzictwa. Chce pan to dziedzictwo pomniejszy膰, by wepchn膮膰 nas w sztucznie kreowan膮 europejsk膮 magm臋 bez wyrazisto艣ci, kszta艂tu i ducha. Nam takiej to偶samo艣ci unijnej nie potrzeba - mamy ju偶 swoj膮 tysi膮cletni膮 polsk膮 to偶samo艣膰 narodow膮, kt贸rej 偶aden pana pomys艂 ani brukselski prikaz nie zmieni.

Mamy te偶 艣wiadomo艣膰 przynale偶no艣ci naszego Narodu do Europy i wsp贸艂tworzenia jej dziedzictwa. Jedna jest tylko wsp贸lna dla ca艂ej Europy 艣wiadomo艣膰: ucywilizowanie przez chrze艣cija艅stwo, kt贸re przej臋艂o greckie i 艂aci艅skie idea艂y. To jest jedyny i naturalny fundament dla integracji, dla Europy Ojczyzn. Unia Europejska i Europa to nie s膮 synonimy, prosz臋 pana. Europa Ojczyzn ma g艂臋bokie korzenie, szanuje Narody i r贸偶norodno艣膰 kulturow膮. Unia Europejska korzeni nie posiada 偶adnych, niweczy to偶samo艣ci narodowe przekuwaj膮c ich Ojczyzny na euroregiony, a r贸偶norodno艣膰 kulturow膮 degraduje do roli regionalnych folklor贸w.

I pan chce nam wynarodowienie zafundowa膰 za nasze w艂asne pieni膮dze, a na dodatek w co艣kolwiek siermi臋偶ny, komunistyczny spos贸b. Czy pan, panie Jakubowicz, sam wierzy艂 w to, co pisa艂?

Wyr贸偶nienia w cytatach pochodz膮 od autorki.

Ma艂gorzata Kamyk, Nasza Witryna, 2002-02-24

powrot