|
Z Piotrem Krutulem, posłem Ligi Polskich Rodzin, członkiem sejmowej
Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, rozmawia Mikołaj W贸jcik |
|
Rząd przestał już mamić ludzi, że mamy szanse na 100-procentowe dopłaty bezpośrednie do rolnictwa. Ale czy nie za p贸źno na takie deklaracje? - Myślę, że ze sł贸w Verheugena wynika, że w Polsce ktoś powinien ponieść odpowiedzialność za działalność kryminalną. Tu jest pole do działania dla pani minister Barbary Piwnik - powinna ona zbadać, kto popełnił przestępstwo. Powinna przesłuchać prof. Bronisława Geremka, premiera Buzka i innych dygnitarzy, kt贸rzy wmawiali polskim rolnikom, że po wejściu do Unii Europejskiej będą najbogatszą klasą społeczną. A nasze środowisko od początku, od 4 lat m贸wiło, że bezpośrednie dopłaty na poziomie unijnym to fikcja, że Agenda 2000 ich nie przewiduje. Ale wtedy rządzący pukali się w czoło. Według Verheugena, ewentualne stuprocentowe dopłaty dla polskich rolnik贸w byłyby tragedią dla naszej gospodarki, gdyż w贸wczas wszyscy chcieliby być rolnikami i dostawać pieniądze... - To jest następna utopia. Po pierwsze Unia nie chce nam dać pieniędzy. Gdy byłem w Brukseli, w delegacji naszej komisji rolnictwa, jeden z Holendr贸w tłumaczył, że nie można polskim rolnikom dać dopłat bezpośrednich, gdyż wywoła to u nas zamieszki, spowodowane zbyt wysokimi dochodami. To kpina. Wicepremier Kalinowski stwierdził w Brukseli, że o konkurencyjności polskiego rolnictwa będą decydować limity produkcyjne i wysokość plon贸w referencyjnych. - Od 4 lat trwa pr贸ba przekonania polskiego społeczeństwa, że w Unii będzie nam lepiej. Ziemia - "nie, to nieważne, niech będzie 12 lat, a nie 18 lat", dopłaty - "nieważne, ważniejsze są limity produkcji czy plony referencyjne". Jeżeli coś nie jest po myśli rządu, to zaraz pojawia się argument, że to nie jest najważniejsze. Niech wreszcie odważą się i powiedzą, że polskie rolnictwo nie jest najważniejsze, że przecież możemy kupować produkty unijne. A polscy rolnicy niech sobie gdzieś wyjadą, bo tylko przeszkadzają, są kulą u nogi społeczeństwa. Rząd prawdopodobnie będzie starał się skr贸cić okres przejściowy na dochodzenie do pełnych dopłat z 10 do 3 lat. - Każdy w UE wie, że będzie reforma Wsp贸lnej Polityki Rolnej i że zacznie się ona już w czerwcu. Każdy też wie tam, że w 2006 r. nie będzie dopłat bezpośrednich w takiej wysokości jak obecnie, a w budżecie unijnym na lata 2007-2013 radykalnie zmienią się zapisy dotyczące finansowania rolnictwa. Mogę się dziś założyć o każde pieniądze, że w 2014 r., czyli na zakończenie tego 10-letniegio okresu przejściowego, dopłat w og贸le nie będzie. Dlaczego najtrudniejsze obszary negocjacyjne, jak rolnictwo, zostawiono na koniec negocjacji? - Gdy przed 3 laty przedstawiono stanowisko negocjacyjne w obszarze rolnictwo, pytałem ministra Balazsa, czy to są warunki ostateczne i pamiętam, jak odpowiedział, że "my nie możemy tutaj stawiać twardych warunk贸w". Już wtedy było jasne, że będzie ono zmiękczane. To było specjalnie tak ułożone, by zmieniać wszystko tak jak chce tego Bruksela. Ale w Polsce jest jeszcze rolnictwo, kt贸re może konkurować z unijnym. Jeszcze, bo za 2-3 lata, przy obecnej polityce, już na pewno nie będzie można m贸wić o konkurencyjności. Pan Wiatr zapowiada m.in. rozklejanie plakat贸w "rzetelnie" informujących rolnik贸w o ich przyszłości w Unii.
- Jeżeli rzeczywiście miałyby być rzetelne, to po ich
przeczytaniu na sto procent rolnicy będą przeciwni integracji. Bo
prawda na temat integracji przekonuje do stanowiska na "nie" dla
integracji. Dlatego m贸wienie przez ministra Wiatra o rzetelnym plakacie to mit.
Zmiany w stanowisku negocjacyjnym Polski z UE w sprawie rolnictwa
Stanowisko Polski w sprawie rolnictwa wysłane zostało do Brukseli 5
grudnia 1999 r. UE odpowiedziała na nie dopiero po 2 latach. |