nasza witryna Nie id藕cie w nasze 艣lady!
z sir Julianem Rose rozmawia Teresa W贸jcik
Nasza Polska Nr 4(325), 23.01.2002


  z sir Julianem Rose, tw贸rc膮 Mi臋dzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC), doradc膮 ksi臋cia Karola, brytyjskiego nast臋pcy tronu, do spraw rolnictwa ekologicznego rozmawia Teresa W贸jcik

- Jest Pan inicjatorem i przewodnicz膮cym mi臋dzynarodowego stowarzyszenia, kt贸re stawia sobie za cel ochron臋 polskiej wsi, polskiego zacofanego - jak si臋 twierdzi w Brukseli - rolnictwa, tego, co dla ludzi z Europy Zachodniej jest wr臋cz egzotyk膮. Sk膮d takie niezwyk艂e zainteresowanie?

- To w艂a艣nie w Polsce zachowa艂a si臋 niezwyk艂a warto艣膰 - niemal nieska偶ona autentyczna wie艣, gdzie istniej膮 dziesi膮tki tysi臋cy drobnych gospodarstw ch艂opskich. Rolnicy z dziada-pradziada, uprawiaj膮cy ziemi臋 zgodnie z natur膮, w podobny spos贸b hoduj膮cy zwierz臋ta gospodarskie. Ten spos贸b chroni przed wynaturzeniami uprzemys艂owienia prowadz膮cymi do takich zagro偶e艅 - i strat - jak choroba w艣ciek艂ych kr贸w. Dopiero z perspektywy tego wysoko produktywnego, sztucznego rolnictwa wielkich farm Zachodu mo偶na doceni膰 warto艣膰 polskich gospodarstw rolnych.

- Czyli broni Pan ekologii, bo to jest obecnie bardzo aktualne?

- Jestem 艣wiadomy warto艣ci ekologicznego rolnictwa, sam od 20 lat prowadz臋 gospodarstwo w starym stylu i rozumiem, jaki potencja艂 zawiera si臋 w ekologicznym rolnictwie. Sam wychowa艂em si臋 na wsi angielskiej...

- ...Old Merry England (Stara, szcz臋艣liwa Anglia)?

- W艂a艣nie. Taka wie艣 kiedy艣, to rolnicy, drwale, pasterze i my艣liwi pracuj膮cy zgodnie z natur膮, z jej odwiecznym rytmem. Produkowano wtedy czyst膮 偶ywno艣膰, kt贸r膮 mo偶na by艂o kupi膰 w lokalnej piekarni, masarni czy sklepie. Tak by艂o kiedy艣 w moich pi臋knych stronach rodzinnych w po艂udniowej Anglii, sk膮d wywodzi si臋 moja rodzina. Tam te偶 przenios艂em si臋, gdy po 艣mierci ojca odziedziczy艂em jego tytu艂 i maj膮tek. Zacz膮艂em pracowa膰 nad pozytywnymi sposobami uprawy ziemi.

- Nieco niezwyk艂e zaj臋cie dla arystokraty. A mo偶e to wynika z konserwatyzmu?

- By膰 mo偶e jako arystokrata jestem do艣膰 nietypowy. Natomiast nie trzeba by膰 konserwatyst膮, aby dostrzec, 偶e ca艂y ten ci膮g produkcji 偶ywno艣ci od industrialnych metod uprawy roli do stoisk ze sztuczn膮 偶ywno艣ci膮 w hipermarketach to ponury absurd. Anonimowy sprzedawca sprzedaje anonimow膮 偶ywno艣膰, w kt贸rej jest wi臋cej chemii ni偶 艣rodk贸w od偶ywczych. Ze sztucznie skomponowanym smakiem. Ani zdrow膮, ani smaczn膮. Dlatego zawsze czu艂em sympati臋 do Polak贸w i do ich tradycyjnych gospodarstw rodzinnych. Dlatego od ponad roku jestem prezesem Mi臋dzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi (ICPPC). I - jak si臋 potocznie w Anglii m贸wi- doradzam w sprawach rolnictwa ekologicznego brytyjskiemu nast臋pcy tronu, ks. Karolowi. A jednocze艣nie - polskim rolnikom.

- To jest troch臋 tak, 偶e to nie polska wie艣 ma wej艣膰 do Europy, tylko Europa do polskiej wsi?

- Pa艅stwa Unii Europejskiej - w tym tak偶e m贸j kraj - posz艂y, w pogoni za maksymalizacj膮 zysku, drog膮 "wysoko wydajnego" rolnictwa. Zysk i rynek naturalnie musz膮 by膰, ale ta maksymalizacja to straty. Produkuj膮ce rzekomo tani膮 偶ywno艣膰 intensywne, industrialne rolnictwo pos艂uguje si臋 przemys艂ow膮 chemi膮, nadmiarem 艣rodk贸w technicznych, modyfikacj膮 genetyczn膮. To jest strategia spalonej ziemi. Przywr贸cenie normalnych warunk贸w naturalnych dla rolnictwa, odbudowa przyrody - to s膮 ogromne koszty. No i trzeba na to wiele czasu. Przyjecha艂em do Polski, aby ostrzec was przed powtarzaniem naszych b艂臋d贸w. Przed strategi膮 dla rolnictwa wymuszan膮 przez Uni臋 Europejsk膮.

Industrializacja rolnictwa to przecie偶 tak偶e likwidacja w艂a艣nie ma艂ych gospodarstw rodzinnych, likwidacja setek tysi臋cy w艂asnych miejsc pracy, zwi臋kszenie liczby bezrobotnych i wykorzenienie wielu rodzin ze zdrowego, przyjaznego im 艣rodowiska. Unia Europejska w Wielkiej Brytanii przez ostatnie 35 lat wyrugowa艂a ze wsi 1,2 mln drobnych rolnik贸w, oni i ich rodziny najcz臋艣ciej wegetuj膮 w miastach. Trzeba te偶 pami臋ta膰 o zniszczeniu las贸w, wygini臋ciu niemal 90 procent 艂膮kowych gatunk贸w ro艣lin i zwierz膮t.

- Ale przecie偶 m贸wi si臋, 偶e rolnictwo musi by膰 konkurencyjne, 偶e musi na rynku mie膰 zbyt, a wi臋c niskie ceny swoich produkt贸w. Przy tradycyjnym rolnictwie chyba nie jest to 艂atwe?

- Na rynku decyduje prawo popytu i poda偶y. A w艂a艣nie niebywale ro艣nie na rynku europejskim popyt na 偶ywno艣膰 wytwarzan膮 w ekorolnictwie. Czyli tak膮, jak膮 jeszcze macie w Polsce. A raczej - jak膮 potrafi膮 wytwarza膰 polscy drobni rolnicy. Z drugiej strony wasz rynek zalewaj膮 produkty produkowane przez agrochemiczne kombinaty kraj贸w Unii, kt贸re na r贸偶ne sposoby eliminuj膮 z rynku krajow膮, naturaln膮 偶ywno艣膰. Tymczasem zapotrzebowanie rynku europejskiego na tak膮 w艂a艣nie 偶ywno艣膰 wzros艂o w ci膮gu ostatnich pi臋ciu lat o oko艂o 25 proc. Wiedz膮 o tym ju偶 dobrze tradycyjne gospodarstwa rolne w Norwegii i Szwajcarii, kt贸re nie przyst膮pi艂y do UE i nie przyj臋艂y zgubnej strategii unijnej. W Wielkiej Brytanii wielkie przemys艂owe farmy bankrutuj膮, zysk przynosz膮 gospodarstwa produkuj膮ce ekologiczn膮 偶ywno艣膰.

Kr贸tko m贸wi膮c - je艣li Unia Europejska nie potrafi czy nie chce doceni膰 warto艣ci tradycyjnego polskiego rolnictwa - nie warto si臋 do niej spieszy膰. Natomiast szans膮 dla polskiego rolnictwa jest produkcja najwy偶szej jako艣ci 偶ywno艣ci naturalnej, ekologicznej. Zachowanie tradycyjnych struktur wiejskich i wsp贸lnotowych, naturalnego 艣rodowiska zdrowej przyrody. To si臋 op艂aci i ekonomicznie na dzi艣 i spo艂ecznie na najdalsz膮 przysz艂o艣膰. Polakom i Europie.

- Dzi臋kuj臋 za rozmow臋.

sir Julianem Rose, Teresa W贸jcik, Nasza Polska, 2002-01-23

powrot