nasza witryna

Europejskie eldorado


 

Eldorado to miała być kraina złota, bogactwa i dobrobytu, o kt贸rej marzyli i kt贸rej poszukiwali przez bez mała trzysta lat Hiszpanie i Portugalczycy w Ameryce Południowej. Taką samą gorączkę złota rozbudza się ostatnio w Polsce w odniesieniu do Europy germańsko - romańskiej jako wsp贸łczesnego eldorado. Obecnie włączono w to parlament, media, urzędy, plakaty, kino, literaturę, teatr, sztukę, przedszkola, szkoły, uniwersytety, r贸żne organizacje państwowe i społeczne. Tu i 贸wdzie pr贸buje się też wciągnąć w gorączkę eldorado niekt贸re seminaria duchowne, diecezjalne i zakonne oraz duchowieństwo parafialne (ambonę). Jednak w takiej nachalnej propagandzie prawda i słuszność sprawy może zostać łatwo zniszczona przez brak roztropności, racji, odpowiedniej argumentacji, a nawet przez sam zbytni pośpiech.

Nie w ciemno

Proeuropejczycy, zachodni i nasi, przede wszystkim ciągle nie dają właściwych informacji o Unii Europejskiej, obecnej i przyszłej, ograniczając się przeważnie do slogan贸w lub do opisywania strony organizacyjnej. Nie ma po prostu informacji merytorycznych, mimo że UE daje miliony euro na taką propagandę. Kompetentne osoby powinny zrobić komputerową symulację: zysk贸w i strat, pozytyw贸w i negatyw贸w, fakt贸w i możliwości. Należy powiedzieć ludziom prosto, konkretnie i przejrzyście: jak faktycznie będzie wyglądało to eldorado dla Polski.

Pojawia się jednak pytanie: kto miałby w obiektywny spos贸b podać Polakom takie informacje. Nasze kochane media publiczne bardzo lubią oszukiwać i dziedziczą dawną, komunistyczną skłonność do propagandy. Zapraszani przez nie fachowcy przeważnie nie mają odpowiedniego doświadczenia dydaktycznego i wciskają same banały, hasła lub uskuteczniają długie połajanki dla eurosceptyk贸w. W sumie jest to tzw. wata propagandowa. Szczeg贸lnie telewizja ma takich dyżurnych spec贸w od paplaniny. Przy tym media są jednostronne.

Tymczasem og贸ł Polak贸w nie wie, jakich dziedzin ma dotyczyć owa "integracja": czy ekonomii, czy administracji państwowej, czy kultury, techniki, czy może ideologii socjo-kapitalistycznej, czy rolnictwa, czy turystyki, czy światopoglądu... Czy może wszystkiego naraz? Ludzie przeważnie mają na myśli gospodarkę rolną i przemysłową, a raczej tylko otrzymywanie pomocy i dotacji. Europa Zachodnia jest traktowana jak bogaty i trochę naiwny wujek: jak go odwiedzimy i palniemy mu jakiś komplement, to nam sypnie groszem i możemy dalej sami nie robić nic. Myślę, że za taką karykaturę UE odpowiadają media.
Jednocześnie jednak media niebacznie odsłaniają, od czasu do czasu, Zach贸d - jako biblijnego Smoka. Oto w UE mamy mieć wyznaczone limity: ziemi uprawnej, zasiew贸w, upraw, hodowli, skrobi ziemniaczanej, zb贸ż, rzepaku, cukru itd. Dziadek nie będzie m贸gł dać wnukowi szklanki mleka bez podatku, jeśli wnuk mieszka osobno. Potworne urzędy UE mają określać, jak mamy się ubierać, co jeść, co produkować, jak się bawić, co śpiewać, jaką tworzyć sztukę, jakie robić filmy, w co wierzyć, jaką przyjmować etykę, jaka ma być ekonomia informacyjna (np. musi być ustawiczne chwalenie Żyd贸w) itd. Wprost ciężka choroba socjopsychiczna. Kiedyś będą m贸wić, że była to choroba "eurokratyzmu".

Co bardziej spostrzegawczy widzą sami, co nam przynoszą wichry socjo-kapitalistyczne i liberalistyczne Zachodu oraz nasze idiotyczne wprowadzenie "wolnego rynku". Po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej z UE i wprowadzeniu liberalnych "nie-rząd贸w" upadła bankowość, przemysł węglowy, torfowy, hutniczy, stoczniowy, farmaceutyczny, przetw贸rczy, mleczarski, spirytusowy, paliwowy, drzewny... Splajtowały plantacje: ziemniak贸w, buraka cukrowego, tytoniu, chmielu, drzew owocowych, sadzonek itd. Tylko władze niczego złego nie dostrzegają. Zniszczony został handel ze Wschodem, nawet przygraniczny, budownictwo, transport, flota, lotnictwo, PKP, PZU, hotelarstwo, sanatoria... Upadła budowa autostrad. Padły prawie wszystkie większe fabryki i zakłady, nieruchomości wyprzedano, a co zostało - rozkradziono. Żadna wielka afera nie została rozliczona, żaden wielki złodziej niczego nie zwr贸cił - oto nasza wolność! Cały ocean importu, więcej niż za Gierka. Ponad trzy miliony bezrobotnych zarejestrowanych, a B贸g wie, ile niezarejestrowanych, zwłaszcza na wsi. Rzesze bezdomnych i żebrak贸w, tyle samo złodziei. Głodujące dzieci w szkołach. Brak pieniędzy na sądy, policję, na naukę...
Kogo tylko nie zapytam z byłej koalicji, każdy jest z siebie zadowolony i m贸wi, że to "reforma" według "niedoścignionych wzor贸w... europejskich". Nie spos贸b tych ludzi zrozumieć. Skąd takie samozadowolenie i samouwielbienie? Na przykład likwiduje się zakład z 10-tysięczną załogą, mimo że posiada najnowsze wyposażenie, a potem likwidatorzy "dziwią się", że przybyło 10 tysięcy nowych bezrobotnych. Protestującym m贸wią po diabelsku: "Nie byliście konkurencyjni w stosunku do Zachodu".
A tu telewizja woła: "Dalejże chłopy, do Europy!". "Choćby i w ciemno!" Jakoś dziś Pan B贸g nie dał nam takich Grabskich, Kwiatkowskich i innych.

Nikt nic nie wie

Nasi euroentuzjaści zapędzają wszystkich do Unii, ale sami nie wiedzą, czym ona jest, a zwłaszcza czym będzie. Ba! Sami przyw贸dcy UE jeszcze nie wiedzą, jaka będzie Unia po roku 2004, bo jest w trakcie reformy. Nie wiadomo, czy będzie to federacja pozbawionych suwerenności mniejszych państw (nie dotyczy to Niemiec, Francji i Anglii), czy bardziej luźne zrzeszenie. Dla Polski zatem dziś byłyby to zaręczyny z kimś o niewiadomej tożsamości. Jakże słusznie ks. Prymas J贸zef Glemp postuluje, by UE uchwaliła wpierw swoją konstytucję (KAI 28.XI.2001r.).

Ponadto Polacy nie znają nawet dzisiejszego stanu prawnego Unii. Trzeba by przestudiować dziesiątki tysięcy stronic przepis贸w unijnych, i to samych danych gospodarczych, nie m贸wiąc o innych dziedzinach życia. Wprawdzie nasza parlamentarna Komisja Prawa Europejskiego za poprzedniej niefrasobliwej koalicji przyjęła wiele ustaw adaptacyjnych, ale przeważnie w języku angielskim i w większości nawet ich nie czytano, dlatego sama Komisja raczej nie wie, co przyjęła, a c贸ż dopiero m贸wić o adaptacji prawa zachodnioeuropejskiego do warunk贸w polskich. Czy rząd, zamiast zapędzać wszystkich do Europy Zachodniej na oślep, nie m贸głby powołać grupy prawnik贸w, kt贸rzy by nam streścili owe prawa i ukazali przynajmniej jakieś magistrale do UE?
Jednakże sprawa się zaklinowała jeszcze na innym odcinku. Ot贸ż po Maachtricht II w 1992 roku nastąpił rodzaj przewrotu strukturalnego w ideologii UE, kt贸ra odwr贸ciła się całkowicie od tradycji i dziedzictwa religijnego Europy, a zwr贸ciła się ku ateizmowi ekonomicznemu, ku liberalizmowi we wszystkich dziedzinach i ku ideom masońskim. Obecnie Kości贸ł katolicki jest zwodzony dyplomatycznie, żeby nie sprowokować jego otwartej opozycji, co doprowadziłoby do ożywienia religijności w Europie.
Jednocześnie nastąpiło głębokie pęknięcie między oficjalnymi władzami unijnymi a ośrodkami gospodarczymi i ideologicznymi, kt贸re chcą rządzić się same i dominować nad całym procesem unijnym. Gdy świat biznesu robi jakieś wielkie przekręty lub gdy ideologie atakują religię i moralność chrześcijańską, to władze administracyjne odpowiadają, że to nie ich sprawa, bo tamci mają "wolność". A to jest wolność bez odpowiedzialności za czyny, co pokazują choćby przestępcze wybryki antyreligijne (np. wystawa "Irreligia" czy pokaz mody w Londynie). Taki sam jest duch wypowiedzi Andrzeja Celińskiego, ministra kultury: wolność musi mieć nawet terroryzm duchowy i antyreligijny. W og贸le zar贸wno w UE, jak i w Polsce została odrzucona sprawiedliwość prawna: jeśli ktoś bluźni przeciwko Bogu i lży katolika, to "ma wolność", a jeśli katolik się tylko broni, to jest "oszołom" i "antysemita"; jeśliby oddał pięknym za nadobne, to może być surowo "ukarany". W naszej kulturze wsp贸łczesnej z prawa zrobiono parodię, odpowiadającą mentalności azjatyckiej.
Jest jeszcze inny obszar niewiedzy. Ot贸ż przebieg negocjacji między naszymi władzami a unijnymi jest w większości tajny. Co w takiej sytuacji są warte zapewnienia, że Unia będzie dla nas zbawieniem? Propagatorzy wejścia w ciemno do Unii wychodzą na ciężkich idiot贸w. Nie wiedzą, co zalecają. Może niewolę. Przy tym Zach贸d germańsko - romański nie zna duszy słowiańskiej. Nie biorą więc pod uwagę polskiego odruchu wolnościowego, tylko nam wygrażają. Tymczasem pamiętam, jak na ogromnym wiecu w październiku 1956 roku w Lublinie między KUL-em a UMCS wołał z trybuny jakiś marksista: "Nie zapominajmy także o robotnikach Związku Radzieckiego, musimy i ich wyzwolić!" A jak dziś zaczniemy wyzwalać ludzi Zachodu spod władzy pieniądza, kt贸ry w tamtej ideologii jest wszystkim: życiem, prawdą, wolnością, prawem, moralnością, miłością, jedynym przyjacielem, bogiem? Kto tam nie żył, nie jest w stanie tego zrozumieć. W każdym razie taka ideologia nie jest dla og贸łu Polak贸w. I wszyscy propagandyści, kt贸rzy patrzą na Zach贸d tylko przez pryzmat pieniądza, działają często, jak pod wpływem ciężkiego narkotyku.

Niegodne gry i przekręty

Niepokoi nas, że w sytuacji, gdy społeczeństwa zachodnie raczej nas nie chcą, a jeżeli już to jako swoich służących, nie uznając naszych dyplom贸w, zawod贸w, umiejętności, stopni - rządy państw i władze UE tak nas do siebie wabią. Wygląda to na manewr kolonizatorski. Może chodzi tylko o rynek zbytu, o kolonię, o geograficzny pomost do Rosji i Azji, zgodnie z aspiracjami imperialnymi Nowej Europy? Tak kiedyś postępowało imperium rzymskie z państwami i ludami ościennymi.
Niepokoi też, że zn贸w nagłośniono grupę duchownych, kt贸rzy są podejrzani o czerpanie z Unii r贸żnych korzyści, kt贸rzy nie baczą na to, że UE odmawia Kościołowi katolickiemu praw na forum całej Europy, godząc się jedynie na działanie Kościoła w obrębie poszczeg贸lnych państw i kt贸rzy otwarcie nawołują do wsp贸łpracy z masonerią, występując przeciwko deklaracji watykańskiej z 26 XI 1983 roku. Masoneria wabi do siebie pieniędzmi. Obecnie zdobywa duże znaczenie w Polsce i gdzie indziej. Niemal już rządzi Ukrainą. Pamiętamy też, jak to katolicki prezydent Francji Jacques Chirac nie m贸gł w roku 1996 przywitać Jana Pawła II jako Papieża, przybywającego do Francji na 1500-lecie chrztu kr贸la Frank贸w, Chlodwiga, gdyż prezydentowi zabroniła tego masoneria francuska.
Bezczelne jest r贸wnież ciągłe przekręcanie wypowiedzi Papieża na temat naszego przystąpienia do Unii Europejskiej. Każda wypowiedź Papieża składa się z dw贸ch człon贸w: 1. Polska winna łączyć się z Europą, 2. ale musi zachować swoją tożsamość, a nawet odrębność kulturalną, narodową, duchową - "Europa kultur i narod贸w". Nasze kochane, służące Zachodowi media podają przeważnie tylko pierwszy człon. Tak było na przykład z informacją o złożeniu list贸w uwierzytelniających przez panią ambasador Hannę Suchocką, kt贸ra notabene sugerowała Papieżowi, że liczy się tylko "wejście Polski do Unii", czyli że ważny jest jedynie człon pierwszy.
Podziwiamy Zach贸d, szanujemy i uważamy za wiodący w historii świata i kultury. Dlatego właśnie nie możemy się pogodzić z jego degradacją duchową, kt贸rą prowadzą jakieś dziwne ośrodki. Zdobywają dziś przewagę, zagrażając całemu Zachodowi i zarazem naszej godności i wolności. W rezultacie tworzy się jakaś wstrętna karykatura: cywilizacja śmierci, olbrzymia korupcja, demon zniszczenia, nierząd, rozpasanie, gwałt... I to wszystko chce pretendować do miana "najwyższego postępu humanistycznego". To jakaś parodia kultury. Zobrazowała ją dobrze po 11 września Oriana Fallaci, słynna żydowsko-włoska pisarka, kt贸ra przez "cywilizację zachodnią", przeciwstawioną islamskiej, rozumie: swobodę seksualną, domy publiczne, możność picia alkoholu, minisp贸dniczki oraz prowokacyjną wolność repertuar贸w kina i teatru. Ot, i cała "wyższość" cywilizacji zachodniej.

Alternatywa?

Euroentuzjaści pytają z triumfem w głosie: "Czy jest alternatywa"? To zależy od mądrości polityk贸w, ale wydaje się, że jest.

Najpierw alternatywą jest zachowanie suwerenności, wolności i tożsamości. Alternatywą dobrowolnego p贸jścia w niewolę jest odmowa wstąpienia do Unii, jak to robi Szwajcaria. Owszem, możemy coś stracić na cenie niekt贸rych artykuł贸w, zwłaszcza przy złej woli Zachodu, ale ocalimy wolność, a może nawet w og贸lności zyskamy gospodarczo, bo nie damy się zniszczyć przez koncerny i molochy zachodnie oraz naszpikowane chemią artykuły żywnościowe. Mamy dosyć świeże doświadczenia ze Związkiem Sowieckim. W tej chwili Zach贸d rozwinął u nas swoistą kolonizację gospodarczą, przyczynił się do zniszczenia naszej gospodarki, wyssał kapitały i właściwie gospodarczo już nas nie potrzebuje. Z polskiej strony dokonała się zdrada. Należałoby właściwie żądać naprawy tego stanu rzeczy, ale nie ma takiego trybunału.

Inna alternatywa to po prostu status Szwajcarii we wsp贸łpracy z UE, ale partnerską, nie niewolniczą. Unia, kt贸ra na obecnym etapie chce się związać także z Ukrainą, Białorusią, Obwodem Kaliningradzkim, krajami bałtyckimi (ze Słowacją nie bardzo, bo ta jest "zbyt katolicka i narodowa") - będzie zmuszona wsp贸łpracować z Polską. To, co nam wyrwała i zniszczyła, będzie musiała oddać. Długi gierkowskie muszą zostać anulowane. Wsparciem dla nas będą ścisłe kontakty z Ukrainą, Białorusią, Bliskim Wschodem, lobbies żydowskimi, a nade wszystko ze Stanami Zjednoczonymi, no i także może z Kanadą, Japonią, Chinami, Indiami, Kaukazem i Ameryką Łacińską (katolicką).
Jeszcze inną alternatywą byłaby Unia Wyszehradzka, poszerzająca Grupę Wyszehradzką (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry) na Ukrainę, Białoruś, kraje bałtyckie, Rumunię, Bułgarię, Turcję (kt贸rej UE nie chce przyjąć), niekt贸re Kraje Bałkańskie, a może i na Italię. Państwa te mogą z nami wsp贸łpracować, choćby i przystąpiły do UE, tym bardziej że część z nich w najbliższych latach nie zostanie przyjęta do Unii.

***

Idee unijne nie są nam obce. Były one duszą państwa jagiellońskiego. Potem były idee pansłowiańskie. Na początku zaś wieku XX, gdy we Francji kiełkowały koncepcje Stan贸w Zjednoczonych Europy, powstał i u nas Polski Komitet Związku Paneuropejskiego (z Aleksandrem Lednickim), a Wincenty Lutosławski proponował zjednoczenie Europy Środkowej i Wschodniej. Lecz idee te były wolne od kolonializmu i degeneracji moralnej.
Wydaje się, że cały nasz obecny problem sprowadza się do znalezienia choćby grupy mądrych i zdecydowanych polityk贸w polskich. Czy nie znajdzie się dziś u nas człowiek - nie wykluczam żadnej partii, byle bez zdrady - kt贸ry jak Piłsudski, czy de Gaulle otwarcie, ofiarnie i profetycznie poderwałby skołowany Nar贸d i rozerwał to diabelskie koło ciemności, matactwa i handlowania suwerennością? Nie jest prawdą, że dziś już nie istnieje pełna suwerenność. Powiedzcie to Niemcom, Francji czy Ameryce, Rosji, Chinom, Japonii, Izraelowi! To samo nam wmawiali za komuny, że już nie istnieje na świecie pełna suwerenność... małych państw. Dobrowolna wsp贸łpraca nie musi i nie może prowadzić do zrzeczenia się suwerenności, a nawet jej ograniczenia: dobrowolna wsp贸łpraca wzmacnia suwerenność. Jednak wsp贸łpraca musi być rzetelna i uczciwa z obu stron. Tymczasem Zach贸d jawi się nam coraz bardziej jako niewiarygodny i wręcz kolonizatorski. W takim klimacie rozmowy muszą być z naszej strony mocne, nie kapitulanckie. Nie damy się już nabrać na ładne słowa, jak w roku 1939.

Ks. Czesław S. Bartnik, Nasz Dziennik, 2002-01-29

powrot