|
Blisko 300 tys. ha ziemi pozostaje w rękach dzierżawc贸w z kapitałem
obcym |
|
Rząd nie zadbał o monitorowanie procesu zawierania przez AWRSP nowych um贸w dzierżawy z cudzoziemcami. Może się okazać, że w chwili zamykania negocjacji z Unią Europejską jeszcze więcej niż obecnie cudzoziemc贸w i sp贸łek z udziałem zagranicznym będzie dzierżawcami grunt贸w rolnych. I to do nich przede wszystkim popłyną unijne dopłaty bezpośrednie i subsydia. Aktualnie blisko 300 tys. ha pozostaje w rękach dzierżawc贸w z większościowym lub mniejszościowym kapitałem obcym. Od 1 stycznia tego roku sp贸łki z udziałem kapitału zagranicznego nie muszą już ubiegać się o zgodę ministra skarbu na dzierżawę nieruchomości. Stało się tak dlatego, że ustawa o sp贸łkach z kapitałem zagranicznym wygasła, a o inne zabezpieczenie nie zadbał Sejm poprzedniej, jak r贸wnież obecnej kadencji. W tej sytuacji rząd polski pozbawił się wpływu na to, kto i w jakiej ilości będzie dzierżawił ziemię Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa. Jedynym kryterium doboru dzierżawcy pozostaną wyniki przetarg贸w, w kt贸rych polscy rolnicy są stroną słabszą finansowo. Farmer zamiast chłopa
Zwiększenie areału grunt贸w w rękach cudzoziemc贸w ma liczne
konsekwencje.
Pierwsi do kupna Kolejnym skutkiem przejęcia wielkoobszarowych dzierżaw przez cudzoziemc贸w będzie uzyskanie przez nich gwarancji, że wcześniej czy p贸źniej zostaną właścicielami gruntu. Zgodnie bowiem ze stanowiskiem negocjacyjnym rządu, będą mogli nabyć dzierżawioną ziemię po 3 lub 7 latach. Jednocześnie na ich korzyść będzie działało prawo pierwokupu gruntu po 3 latach, jak wynika z polskich przepis贸w. Notabene Komisja Europejska zabiega o to, aby wymagany okres dzierżawy liczył się od zawarcia umowy dzierżawnej, a nie od momentu akcesji - wtedy dzierżawcy mogliby ją kupić już z chwilą naszego wstąpienia do Unii. Koniec z ekologią
Jednak nawet czasowa dzierżawa ziemi przez unijnych farmer贸w ma swoje
negatywne następstwa. Po wycofaniu się z umowy unijny producent rolny,
stosujący zachodnie metody uprawy, pozostawia polskim następcom
zdegradowaną glebę, na kt贸rej nie da się już prowadzić
ekologicznej uprawy. Tymczasem badania pokazują, że polscy rolnicy nie
pochwalają intensywnych metod uprawy ziemi i hodowli wprowadzonych w Unii
Europejskiej, opartych na szerokim zastosowaniu środk贸w chemicznych. Liczą
na to, że na naszych nieskażonych gruntach właśnie rolnictwo
ekologiczne pozwoli im wygrywać w konkurencji na europejskich i światowych
rynkach. Dla takich upraw struktura polskiego rolnictwa jest wprost idealna. Już
dziś polskie warzywa i owoce miękkie, wyprodukowane ekologicznymi
metodami, cieszą się dużym zainteresowaniem na rynku niemieckim. Przetarg nie wystarczy
Wolne jeszcze zasoby ziemi rolnej Agencji (np. oddział olsztyński ma
jeszcze do zagospodarowania 86 tys. ha, szczeciński - 61 tys. ha) mogą
łatwo wymknąć się z polskich rąk, jeśli jedynym
kryterium doboru dzierżawcy będzie przetarg, a w miejsce zgody na
wydzierżawienie gruntu sp贸łce zagranicznej, udzielanej dotąd
przez ministra skarbu, nie zostanie wprowadzona jakaś inna forma kontroli
um贸w z cudzoziemcami. Małgorzata Goss, Nasz Dziennik, 2002-01-18 |