nasza witryna Czy to już zdrada?


 

Na grudniowym unijnym szczycie w Laeken europejscy przywódcy bez ogródek mówili to, o czym wcześniej szeptano w kuluarach albo zamkniętych gremiach: Unia Europejska powinna przekształcić się w federację. Powołano nawet Konwent - ciało, które ma przygotować unijną konstytucję. Oczywiście mało kto wierzy, że ta federacja ujrzy światło dzienne. Jednak ze stuprocentową pewnością takiej okoliczności wykluczyć nie można. Można więc postawić pytanie, czy przypadkiem Polska zamiast wchodzić do organizacji międzynarodowej, jaką formalnie jest UE, nie szykuje się do wejścia do suwerennego państwa, rezygnując z własnej suwerenności? Czy, jeśli taka możliwość istnieje, to nasz prezydent, członkowie rządu oraz duża część parlamentarzystów nie zbliżają się niebezpiecznie do zdrady stanu?

Przypomnijmy, jaki jest stan konstytucyjny. Otóż, szykując nową konstytucję, obecny prezydent Aleksander Kwaśniewski, który w pierwszej połowie lat 90. był szefem Komisji Konstytucyjnej, "przygotował" polską ustawę zasadniczą do wejścia do UE. W rozdziale o "źródłach prawa" znajduje się więc następujący kontrowersyjny zapis:

Art. 90

1. Rzeczpospolita Polska może na podstawie umowy międzynarodowej przekazać organizacji międzynarodowej lub organowi międzynarodowemu kompetencje organów władzy państwowej w niektórych sprawach.

Przeciwnicy konstytucji słusznie podnosili, że dzięki takiemu zapisowi może dojść do "inflacji suwerenności", tym bardziej że w ustawie zasadniczej nie ma jakiegoś wyraźnego ograniczania co do możliwości zrzekania się niepodległości. Innymi słowy - można założyć, że Rzeczpospolita na podstawie umowy międzynarodowej może przekazać organizacji międzynarodowej wszystkie kompetencje organów władzy państwowej.

Z kolei zwolennicy nowej ustawy zasadniczej podnosili, że taki zapis jest usprawiedliwiony, bo przyjmuje się, że normy prawa międzynarodowego są nadrzędne wobec norm prawa krajowego. Stąd kolejny artykuł naszej konstytucji brzmi następująco:

Art. 91

1. Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy.

2. Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową.

3. Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami.

Powyższe zapisy oczywiście wymyślono z uwagi na UE. Problem, który uwidocznił się w Laeken, polega jednak na tym, że dotyczą one organizacji międzynarodowych. W konstytucji niepodległej Rzeczypospolitej nie ma żadnych zapisów pozwalających na tracenie suwerenności wobec innych państw, choćby to była Eurofederacja. Co więcej, bardzo wyraźnie jest zapisane, że niepodległości trzeba bronić i strzec. Przykładowo, wdzierając się na eurosalony, Aleksander Kwaśniewski powinien pamiętać, że:

Art. 126

2. Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium.

Aleksander Kwaśniewski na niepodległość nawet przysięgał:

Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem.

Z kolei posłowie i senatorowie przysięgali na suwerenność:

Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej.

Zresztą w ogóle z konstytucji niedwuznacznie wynika, że obowiązkiem każdego Polaka jest dbałość o niepodległość:

Art. 5

Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju.

Mimo tych wszystkich, jakże oczywistych i ostrych zapisów, w obecnej sytuacji, która teoretycznie owej niepodległości może zagrażać, jakoś nie słychać głosów alarmu. Prezydent Kwaśniewski wszystkie uwagi wskazujące, że coś z tą suwerennością może być nie tak, zbywa lekceważeniem. Przedstawiciele rządu nawet się nad nimi nie zastanawiają.

Tymczasem wydaje się, że ze strony władz powinna paść bardzo jasna deklaracja, że o ile konstytucyjne (choć dyskusyjne) jest wchodzenie do Unii, to z całą pewnością wchodzenie do Eurofederacji jest z konstytucją sprzeczne i to w rażący sposób.

A ci, którzy do tego nawołują bądź nie dostrzegają istotnej różnicy między państwem a organizacją międzynarodową to albo głupcy, albo zdrajcy!

Takich głosów jednak, jak dotąd, nie było. Co więcej - w polskiej prasie pojawiają się głosy nawołujące do postaw federalistycznych. A niektórzy publicyści, jak Krzysztof Kłopotowski z "Rzeczpospolitej", mówią wprost, że niepodległość może się okazać zbyteczna, "bo obcy mogą sprawniej rządzić Polską niż miejscowi".

Za kilka lat może się okazać, że prounijni politycy zaczną nam tłumaczyć, iż zapisana w Konstytucji suwerenność czy niepodległość w żadnym razie nie jest suwerennością czy niepodległością od Eurofederacji. Już teraz przecież na Zachodzie Europy istnieje całkiem spora grupa politologów, która przekonuje, że te pojęcia w ogóle straciły rację bytu. Nie łudźmy się jednak - kwestia suwerenności i podległości będzie istnieć tak długo, jak długo trzeba będzie wprowadzać prawo siłą, czyli zawsze.

Oczywiście istnieje problem podstawowy: do czego niepodległość jest wykorzystywana. Obecnie tylko do tego, by karykaturować rozmaite eurosocjalizmy. Polacy intuicyjnie powinni pamiętać jednak, że nawet jeśli rządy w Polsce są głupie czy nawet okrutne, to lepiej, gdy są one polskie.

Najwyzszy Czas

Tomasz Sommer, Najwyzszy Czas, 2002-01-16

powrot